Dodaj do ulubionych

na wolności....

29.01.07, 18:01
wyszłam wlaśnie z psychiatryka
dostałam receptę na permazynę, neurotop i doxepinę
dwóch pierwszych nie będę brać
a doxepina - w dawce 10 x 25 na dobę starczy mi na 12 dni
bez sensu, bo , by zdobyć kolejne recepty muszę czekać na wizytę u psychiatry
co najmniej 2 tygodnie
albo załatwić to z lekarzem rodzinnym
nieważne
i tak
bardziej, niż leki pomagała mi akceptacja i sympatia współpacjentów - tyle
osób powiedziało mi na odchodnym, że , ponoć im pomogłam
no to poczułam w związku z tym
że jednak coś znaczę
od dwóch chłopaków dostałam nawet maskotkę na drogę
miłe
Obserwuj wątek
    • suchyxxx2 Re: na wolności.... 29.01.07, 18:25
      Aidka-na co jesteś chora? Masz też chad?
      • aidka Re: na wolności.... 29.01.07, 20:08
        nie, Suchy,
        jestem jednobiegunowa
        dopada mnie tylko deprecha

        ale
        obserwując na oddziale
        pewną dziewczynę w manii
        bywało -
        zazdrościłam jej

        wyglądała i zachowywała się
        jak osoba nawalona

        myślałam sobie :
        jak fajnie
        ona jest taka beztroska
        i to bez alkoholu
        bez leków
        bez narkotyków...

        rzecz jasna wiem
        że z jej strony
        gdy mania opadnie
        wcale nie wygląda tak słodko
        ale były chwile
        że wolałabym być w manii
        niż tkwić w poczuciu
        beznadziejności
        bezsensu
        etc......
        • suchyxxx2 Re: na wolności.... 29.01.07, 20:16
          Aha czyli stabilizator pewnie czy masz lek antydepresyjny brać? Ja czuję się już
          dobrze i widać że depakina zadziałała no pozatym że włosy gubię i spać mi się
          chce czasami ale trudno:)
          • aidka Re: na wolności.... 29.01.07, 21:04
            biorę antydepresjak
            od prawie półtora miesiąca - doxepinę
            depakiny nie chciałam, bo jedzie ostro po wątrobie
            dostałam jako stabilizator neurotop, ale też już nie chcę tego brać
            tyle się już tych prochów w życiu objadłam...
            • simon369 Re: na wolności.... 29.01.07, 21:09
              . . . opowiedz trochę jak tam było, bo niektórzy - nie wskazując palcem -
              "usychają" z niepewności jak jest naprawdę w szpitalu !!!
              • suchyxxx2 Re: na wolności.... 29.01.07, 21:24
                Mówi się że depakina najgorsza ale moim zdaniem to ten neurotop gorszy.Jak
                czytam ulotkę to jestem przerażony-już depakina jest dobra-nic mi po niej nie
                jest poza lecącymi włosami i sennością czasami.No ale ja bym jednak brał ten
                stabilizator+antydepresant jak lekarz kazał bo jeszcze znajdziesz się w szpitalu
                i będzie znowu...
                • abasia471 Re: na wolności.... 29.01.07, 21:51
                  Aidka, ja też jestem endogenna jednobiegunowa i kontakt z ludźmi pomaga mi
                  lepiej niż wszystkie antydepresanty razem wzięte. Skoro pomaganie ludziom daje
                  Ci taką satysfakcję, to może zostań wolontariuszem. Ja działam w stowarzyszeniu
                  i świadomość, że mogę ulżyć czyjejś samotności, cierpieniu daje mi siłę.
                  Czasami myślę, że Ci, co pomagają więcej zyskują niż Ci którym pomagają. Wiele
                  ciepła i życzliwości zaznałam od moich podopiecznych i jestem naprawdę
                  szczęśliwa, że mogę się tak realizować. Spróbuj może i Tobie się spodoba taka
                  działalność.
                  • aidka Re: na wolności.... 29.01.07, 23:22
                    Abasio,
                    ja już parę miesięcy temu zaczęłam się starać o pracę
                    w wolontariacie
                    przeszkodził mi nawrót ostrej deprechy
                    ale zamierzam wrócić do tematu

                    mam takie samo zdanie
                    na temat pomocy innym
                    i
                    jednocześnie uaktywnianiu, pomocy sobie
                    jak Ty
                    pozdrawiam
                    a.
              • aidka Re: na wolności.... 30.01.07, 00:10
                ech, Simon...
                na żarcie mieli kasę w wysokości 3,50 zł dziennie
                na jednego pacjenta
                więc ilość i jakość jedzenia - do niczego

                a jeść się chciało
                jak to zwykle
                przy antydepresjakach...

                oddział dość miły
                /"miły" - w porównaniu z Nowowiejską w W-wie
                gdzie są oddziały - molochy
                masa ciężkich przypadków
                i pełno pacjentów leżących na korytarzu
                no i izolatki...-

                jako zagrażająca samej sobie
                byłam niegdyś w izolatce 2 tygodnie - masakryczne...

                wyjątkiem na Nowowiejskiej
                jest elitarny oddział IV a
                na 10 łóżek jedynie
                i , z naprawdę,
                na wysokim,
                śmiem twierdzić,
                światowym poziomie,
                terapią indywidualną
                i grupową

                na tym oddziale
                w Szpitalu Wolskim
                gdzie teraz byłam
                prowadzą przynajmniej zajęcia
                jakieś zebrania społeczności
                psychorysunek
                terapię w grupach - osobno
                dla depresyjnych
                i osobno dla psychotycznych

                ale za mało mają psychiatrów
                w sumie to tylko jednego
                reszta dopiero robi specjalizację
                no i tylko jedna psycholog

                za mało jest nawet pielęgniarek
                często muszą tam więc posiłkować się
                pielęgniarkami z innych oddziałów
                wiele z nich
                nie ma właściwego podejścia do chorych
                /gdy, np., byłam w klinice w Poznaniu
                to wszystkie pielęgniarki
                a nawet salowe
                były po stosownych szkoleniach
                i kursach pozwalających uczestniczyć
                im na codzień
                w terapii chorych/

                jak już wyżej napisałam
                najbardziej pomógł mi kontakt z innymi chorymi
                przed nimi
                nie musiałam kryć swego lęku
                silić się na udawaną wesołość -w końcu wszyscy byliśmy chorzy...

                no i mobilizował mnie fakt
                że inni mnie potrzebują
                dzięki nim
                wyłaziłam ze swej skorupy
                np.
                karmiłam starszą panią,
                która nie mogła jeść sama
                albo
                rozmawiałam z młodą dziewczyną,
                która pierwszy raz była na takim oddziale...
                no i przez to
                nawet nie zauważałam
                że odchodzę myślami od wlasnych problemów

                uff...
                ale nagryzdoliłam...
                to tyle moich refleksji
                tuż po wyjściu do świata...
                pozdr.
                a.
    • marwolo Re: na wolności.... 29.01.07, 21:38
      To się cieszę... :)
      • martaewa29 Re: na wolności.... 29.01.07, 21:47
        Ja Ciebie Aidko nie pojmuję lekarze przypisali leki, a Ty to brać będę tego nie
        będę, takie leczenie prowadzi do nikąd.
        • aidka Re: na wolności.... 29.01.07, 23:31
          martaewa29 napisała:

          > Ja Ciebie Aidko nie pojmuję lekarze przypisali leki, a Ty to brać będę tego
          nie
          > będę, takie leczenie prowadzi do nikąd.

          wiesz...
          ja mam za sobą wiele pobytów
          w różnych szpitalach
          wiele lat z nawrotami depresji

          i wiem -
          nałykałam się w życiu ton leków
          także w olbrzymich, jednorazowych dawkach
          w celach "s"

          nikogo nie obchodzi stan mej wątroby
          mnie, gdy mam nawrót,
          też, oczywiście, nie obchodzi
          ale, kiedy jest lepiej
          zaczynam o to dbać
          i jestem w sumie jedyną osobą,
          która o to dba

          lekarzy interesuje bowiem prędkie trafienie z lekiem
          i szybka poprawa nastroju

          a że mnie interesuje w tej chwili
          także kondycja mej wątroby
          to sobie sama się troszczę o nią
          dlatego odstawiam coś takiego
          jak pernazyna
          czy neurotop
          które są środkami doraźnymi
          i nie działają antydepresyjnie

          już wystarczy
          że tej doxepiny biorę wielkie ilości...
          pozdr.
          a.
          • koala1212 do aidki 29.01.07, 23:45
            > dlatego odstawiam coś takiego
            > jak pernazyna
            > czy neurotop
            > które są środkami doraźnymi
            > i nie działają antydepresyjnie

            Mozesz mi napisac co to znaczy, ze pernazyna nie dziala antydepresyjnie, a
            tylko doraznie? Ja to bralam tonami przez rok, czy to znaczy, ze mnie
            szpikowali jakims swinstwem, ktore nie dzialalo antydepresjynie?
            PS bralam jeszcze inne leki do tego, moze one mi pomogly?
            • aidka Re: do aidki 30.01.07, 00:29
              chodziło mi o to,Koala,
              że pernazyna zadziała od razu
              gdy ją weźmiesz
              i jej działanie nie jest dlugofalowe
              jak przy antydepresjakach

              lekarze dość niefrasobliwie
              moim zdaniem
              ją przepisują
              bo jest chyba bezpieczna, gdy idzie o ew. uzależnienie
              /jest z grupy neuroleptyków
              a nie benzodiazepin/
              ona
              miala u mnie przynajmniej
              zdaje się
              zniwelować nieco uboczne skutki
              działania doxepiny

              być może zbyt się przejmuję
              tym,co napisano na ulotce
              /wiadomo, że zastrzeżeniami
              co do stosowania danego leku
              firmy farmaceutyczne się zabezpieczają/
              niemniej
              przed zastosowaniem pernazyny
              zaleca się badanie morfologii krwi
              i okresowe jej kontrole
              ale ja jeszcze nie widziałam
              by w jakimś szpitalu
              się wysilano, by to robić

              jak mówię :
              wg mnie ,większość lekarzy
              interesuje prędki efekt podawania leku
              skutki dlugofalowe ich nie obchodzą
              więc co mi z tego
              że podleczą mnie z depresji
              gdy potem okaże się, że
              mam powód do smutku, bo
              rozwalono mi wątrobę
              czy serce...

              podr.
              a.


              • koala1212 Re: do aidki 30.01.07, 00:50
                Dziekuje Ci bardzo za odpowiedz. Rozumiem, ze chodzi o to, ze ona nie leczy
                tylko jakos wytlumia. Na poczatku choroby bralam ja tonami (plus inne leki).
                Zdziwilo mnie, ze lekarz po tym jak po roku nadal bylo ze mna kiepsko zwiekszyl
                mi jeszcze bardzej dawke. Tego sie nie dalo juz lykac i wtedy przestalam brac
                zupelnie. Mozesz mi jeszcze powiedziec czy ona przypadkiem nie byla na
                uspokojenie? Ja na poczatku mialam taka roztrzesiona depresje (trzesly mi sie
                nogi i rece, a po pernazynie (chyba ze po czyms innym branym rownolegle) nie
                bylo trzesienia.
                • aidka Re: do aidki 30.01.07, 01:52
                  wiesz, Koalo, na ulotce napisano
                  że ona tłumi objawy psychotyczne
                  podaje ją się np. w schizofrenii

                  ale też działa ten lek przeciwlękowo
                  jak mi się zdaje
                  i, jak piszesz, uspokajająco

                  dużo pernazyny dostawał np. mój znajomy
                  który był uzależniony od relanium i innych leków
                  z tej samej grupy,
                  więc tego mu nie mogli dawać
                  no i to jego pobudzenie i niepokój
                  niwelowano pernazyną
                  • koala1212 Re: do aidki 30.01.07, 02:05
                    Duzo mi wyjasnilas. Mialam leki, niepokoj, pobudzenie i trzesienie, wiec pewnie
                    stad ta pernazyna. Dziekuje bardzo za odpowiedz. Z calego serca zycze Ci duzo,
                    duzo zdrowia.
      • aidka Re: na wolności.... 29.01.07, 23:23
        dzięki Marwolo...
        pozdr.
        a.
        • eizo1 Re: na wolności.... 29.01.07, 23:30
          nie martw się będzie dobrze

          jak cię wypuścili to powinno być lepiej
          będzie lepiej
          musi
          bo jak nie to co?
          • aidka Re: na wolności.... 29.01.07, 23:35
            jak nie
            Eizo
            to...
            nie wiem...

            zawsze wydaje mi się
            iż kolejnego nawrotu
            to ja już nie przetrzymam

            tak bardzo
            bardzo bym chciała
            żeby
            po tylu mordęgach
            było w końcu dobrze
            na dłużej...
            na zawsze...
            pozdr.
            a.
            • eizo1 Re: na wolności.... 29.01.07, 23:42
              to
              w takim rzazie
              ja ci obiecuje
              że będzie lepiej
              nie gorzej
              uwierz

              a masz jakąś opiekę
              wsparcie?
              nie pracujesz
              chcesz wolontariaty
              trzymaj się tego
              • aidka Re: na wolności.... 30.01.07, 00:33
                no wlaśnie ja nie mam wsparcia, Eizo
                ani pracy
                a wiem
                że to dla mnie bardzo ważne
                ale
                jak mówi Abasia
                pomóc innym
                może znaczyć
                że pomagam i sobie..
                • simon369 Re: na wolności.... 30.01.07, 00:46
                  . . . jakie ty ładne posty piszesz - w układzie jak wiersze ha ha :)
                  Dzięki za odpowiedź - Suchy przeczytaj sobie ! :) :) :)
                • eizo1 Re: na wolności.... 30.01.07, 00:56

                  biedna aidka
                  głaszcze
                  bo nic innego
                  zrobić nie mogę
                  mogę jedynie
                  pogłaskać
                  i to wirtualnie
                  biedna aidka
    • mskaiq Re: na wolności.... 30.01.07, 04:33
      Musisz przetrzymac nawrot, a jak sie to nie uda to trzeba sie ratowac za
      wszelka cene. Jest duzo ludzi obecnie wokol Ciebie ktorzy nie pozwola Ci sie
      poddac, ktorzy beda walczyli o Ciebie. Znasz ich, widzialas jak Ci pomagali.
      Jestes wazna Aidko dla nas wszystkich.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • martaewa29 Re: na wolności.... 30.01.07, 10:25
        Dalej uważam że nie zaufałaś lekarzowi i leczysz się na własną rękę. Aidko nie
        jesteś psychiatrą żeby brać leki wg własnego widzimisia. Na wątrobę czy żołądek
        są osłonki. Kolejna rzecz to zajmij się czymś, chodź na terapię.
        • aidka Re: na wolności.... 30.01.07, 13:42
          jaką terapię ?
          gdzie ?
          próbowałaś kiedyś dostać się na terapię fundowaną przez państwo?
          byłaś na takiej terapii ?
          ja byłam na terapiach wiele razy
          sama współprowadzilam terapie jako ko-terapeutka

          niemniej - masz prawo do wlasnej oceny
          a ja mam powody, by nie iść slepo w to, w co nagania mnie ten czy inny lekarz
          myślę, że za duzo wiem
          pozdr.
          a.
          • ollaboga77 Re: na wolności.... 30.01.07, 14:05
            Aidko zaczeło się od rozstania z facetem tak?
            • martaewa29 Re: na wolności.... 30.01.07, 14:53
              Odnoszę wrażenie że Ty innym chcesz pomagać, ale sobie nie chcesz pomóc.
              Piszesz to terapii, byłaś, chodziłaś, współprowadziłaś i do dalej ? Dalej masz
              depresje ? Tyle osób na forum chce Ci pomóc, msk, jego ćwicznia i dieta, też nic ???
              • martaewa29 Re: na wolności.... 30.01.07, 14:58
                Może napisz jakie widzisz rozwiązanie dla siebie wyjścia z depresji ?
                • euforyjka Re: na wolności.... 30.01.07, 15:20
                  Bo ona już tak lubi użalać się nad sobą. zostawmy ją w spokoju, niech dalej sie
                  użala, a my zajmijmy się tymczasem naszym własnym pieknym życiem :)
                  • koala1212 Re: na wolności.... 30.01.07, 16:02
                    Marto prosze nie mecz Aidki. Aidka na pewno wie co robic. Przypisujesz lekarzom
                    cechy ktorych oni nie maja. Psychiatrzy czesto lecza na oko, maja pewne reguly
                    postepowania, ktorych sie trzymaja i niewazne kto siedzi po drugiej stonie
                    biurka, reaguja zawsze tak samo. Karmia ludzi seriami tabletek, bo chca miec
                    szybki efekt. To tak jak z antybiotykami. Powszechnie wiadomo, ze w Polsce
                    czesto przepisuje sie antybiotyk kiedy nie ma takiej potrzeby. Najgorsze, ze
                    antybiotykami karmi sie takze male dzieci, ktore potem z jednej infekcji
                    wpadaja w nastepna i zaden lek juz im nie pomaga.
                    Trudno znalezc dobrego lekarza, trudno znalezc dobrego terapeute, a kiedy sie
                    trafia w rece przecietnych trzeba miec swoj rozsadek i troske o siebie.
                    • ollaboga77 Re: na wolności.... 30.01.07, 16:05
                      Polecam Tombaka.. choć to nie psychiatra!!

                      ale mądrze facet piszeeeeeeeeeeee
                  • aidka Re: na wolności.... 30.01.07, 20:45
                    euforyjko
                    spróbuj odróżnic bezpodstawne użalanie się
                    od faktów i mówienia o nastroju, uczuciach
                    do tego jest to forum

                    gdyby było mi wesoło,
                    to poszlabym na forum towarzyskie
                    mówiła o imprezkach,
                    baletach, facetach etc.
                • aidka Re: na wolności.... 30.01.07, 20:40
                  martaewa...
                  jak bym znała wyjście
                  to bym wyszła
            • aidka Re: na wolności.... 30.01.07, 20:37
              Ollabogo
              zaczęło się wiele lat temu
              ale ten nawrót - najgorszy, jaki miałam - tak
              zaczął się
              od rozstania i całkowitego rozwalenia mojego życia
              to się stało 2 lata temu
              a ja wciąż jestem "w żałobie"
    • aurelia_aurita Re: na wolności.... 30.01.07, 18:23
      trzymaj się Aidka.
      i żebyś już zawsze była na Wolności.
      żadnych depresji i żadnych szpitali.
      • aidka Re: na wolności.... 30.01.07, 20:48
        dzięki Aurelio-Aurito
        i dla Ciebie wszystkiego pięknego życzę...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka