bellio
27.02.07, 12:02
Hej, macie tak, ze czujecie, ze "zblizają sie natrectwa"? mam na mysli osoby,
które mają remisję lub wzgledny spokój. ja np. wiem, kiedy czuje sie w 100%
ok i nic sie do mnie nie przyplącze, a czasem czuje sie slabsza i narazona na
natretne mysli. Dzieje sie tak glownie kiedy jestem dluższy czas sama w domu,
najpeirw zaczyna sie blizej nieokreslony lęk, a potem wiem, ze nie mam sily
walczyc z natrectwami kiedy przyjdą. I najgorsze jest to, ze wiem, ze bede
mogla walczyć przez chwile, jakos przetrzymac, ale jezeli taki stan sie
utrzyma dluzej w końcu pekne i wszystko zacznie sie od nowa. Powiem szczerze,
ze wpadam w panike, kiedy jestem w takim stanie "przed", bo boje sie, ze nie
dam rady i to mnie pomału paraliżuje. Z drugiej strony ciesze sie, ze mam
taką faze pośrednią (jeszcze umiem sobie radzić z natręctwami, ale juz nie
jest dobrze), bo moge szybko reagować i zwrocic sie o pomoc, np do psychologa
(w trybie pilnym ;) ) Tez tak macie?