Dodaj do ulubionych

Lęk przed lekami

03.03.07, 14:38
Sama już nie wiem czy mi coś dolega tzn coś tak poważnego żeby zacząć brać
leki psychotropowe. Zwykłe ziołowe trochę mnie przymulają i tyle, a może aż
tyle bo jestem nerwus i bardzo nadpobudliwa. Mam wiele objawów depresji
lękowej, ale te lęki przychodzą falami. Czasem są czasem ich nie ma. Chodzi
głównie o lęk przed tłumami w autobusie, kościele, kiedy stoję do kasy w
sklepie i ustawiają się za mną ludzie. Do tego boję się bycia ocenianą i mam
wrażenie że mam wypisane na twarzy " Uwaga , chora psychicznie " . Boję się
jednak zacząć brać leki. Strasznie to wygląda, efekty uboczne gdy zaczyna się
brać, gdy kończy. Okropna wizja. Nie wiem, wydaje mi się że teraz te
zaburzenia są w mniejszym nasileniu bo mam małe dziecko i nie mam czasu myśleć
po prostu...Sama nie wiem co robić. Idę w srodę pierwszy raz do psychiatry.
Obserwuj wątek
    • anatemka Re: Lęk przed lekami 03.03.07, 19:18
      ktos ci głupot naopowiadał o tym jak to niby strasznie wyglada. Albo suchego za
      dużo czytałaś, a on nie jest wiarygodny.
    • jmj Re: Lęk przed lekami 03.03.07, 22:35
      z tego co piszesz bardziej pasuje mi to na objawy leku i fobii spolecznej (tlum,
      duze skupiska, lek przed ocena)niz na depresje.
      zachecam do wizyty u psychologa. na tego typu trudnosci bedzie moim zdaniem w
      sam raz. tego typu leki sa raczej z myslenia niz z choroby glowy.
      :)))
      J.

      • isabelchen Re: Lęk przed lekami 03.03.07, 22:43
        a mi to pasuje do ataków paniki w nerwicy lękowej
        • aska_ou Re: Lęk przed lekami 04.03.07, 11:02
          kilka razy w ciągu ostatnich 7 lat dostałam takiego ataku paniki w kościele, że
          prawie zemdlałam. Zaczęło się od tego że zrobiło mi się normalnie słabo , byłam
          z koleżanką, a gdy jej o tym powiedziałam ona zrobiła wielkie oczy i zażartowała
          że lepiej żebym nie mdlała bo się do mnie nie przyzna. Czyli że narobiłabym
          obciachu i tyle. Od tamtej pory mam te lęki. A wiarę w ludzi i ich pomoc
          straciłam dużo wcześniej. Wydaje mi się że wszyscy grają, nie są wogóle sobą ,
          sztuczna życzliwość itp. Kiedy mieszkałam w Anglii nigdy nie miałam żadnych
          lęków. Tam ludzie wogóle nie zwracają uwagi na powierzchowność tak jak u nas. Na
          przystanku nikt sie nie przygląda innym, w autobusie każdy zajęty swoimi
          myślami, zero poczucia że ktoś ocenia. Mogłabym o tym pisać...

          Zauważyłam też że boję się najbardziej tych których znam, czerwienię sie przy
          byle okazji, nie bronię swojego zdania i strasznie łatwo jest mnie zawstydzić.
          PRzy obcych zachowuję się zupełnie inaczej. Na studiach wśród obcych byłam wręcz
          liderką.
          W ostatnim czasie te moje obawy i lęki są jakby mniejsze, tzn nadal robi mi się
          gorąco i w kościele i w sklepie ale wmawiam sobie ( dziś bardzo skutecznie ) że
          nawet jeśli zemdleję albo bedę zmuszona usiąść wtedy kiedy inni klęczą albo
          stoją to nic złego się nie stanie. Ludzie są obok i pomogą. Wmawiam sobie że nie
          są tacy źli jak mi się wydaje i staram się odnajdywać ich dobre strony, zresztą
          swoje też. Gdy tylko moja wyobraźna wkroczyła dziś na mszy na niebezpieczne
          tory to wmawiałam sobie szybko, że dam radę i nie ma mowy żeby ten lęk mnie
          wytrącił z równowagi. Oddychałam głeboko żeby się dotlenić ( mam problem z
          płytkich oddechem ) i wytrwałam. Myślę że muszę popracować nad sobą i zaczać
          psychoterapię grupową a wtedy może obejde się bez leków. Już byłam na jednej
          wizycie u psychologa, potwierdziły się zaburzenia lękowe i potrzeba terapii.
          Chociaż jeśli ja się nadaję na terapię to i 95% społeczeństwa też, bo u każdego
          można coś znaleźć.

          Znam siebie na tyle zeby wiedzieć ze jeśli zacznę brać leki i przyjdzie mi je
          odstawić to dostanę histerii i jestem pewna że wszystko wróci. A jeśli w trudach
          popracuję nad sobą , z pomocą terapeuty to może efekty będą bardziej trwałe.
          • mazur39 paniczne ataki w kościele.. 04.03.07, 11:12
            mają związek z Twoim grzesznym życiem i lękiem przed ogniem wieczystym. ;-)
            • aska_ou Re: paniczne ataki w kościele.. 04.03.07, 13:17
              Wiesz dlaczego w kosciele tak mocno to przeżywam ? Bo wiem że muszę wytrzymać
              całą mszę. Ze sklepu mogę wyjść kiedy zechcę a z kościoła nie. Jestem mocno
              wierzącą i praktykującą katoliczką. Kiedyś miałam poczucie winy non stop i
              myślałam że za wszystko każe mnie Bóg i że to jest słuszne bo jestem złą osobą.
              Te myśli są już historią ale długość mszy się nie zmieniła i nadal trzeba
              wytrwać równą godzinę :)))
              • mazur39 jako dziecko wychodziłem tuż przed kolektą 04.03.07, 13:30
                i miałem pieniądze na lody. ;-)
                Bóg nie kaRZe, tylko kościół katolicki.
                • isabelchen Re: jako dziecko wychodziłem tuż przed kolektą 04.03.07, 13:33
                  właśnie "wytrzymałam"
                  i będę walczyć o siebie,
                  panicznie bałam się tłumu
                  w kościele
                  • sponsor301 to zaglądaj do kościoła w tygodniu, gdy nie 04.03.07, 13:41
                    ma tłumów. Znajdziesz chwilę spokoju. A latem nawet miłą ochłodę! :-)
                    • isabelchen Re: to zaglądaj do kościoła w tygodniu, gdy nie 04.03.07, 13:43
                      nie mam lęków przed tłumem,
                      chyba, już....
                      • sponsor301 chyba, już? 04.03.07, 13:47
                        to masz czy nie masz? kto w końcu ma wiedzieć?
                        • isabelchen Re: chyba, już? 04.03.07, 13:58
                          na razie to działają
                          moje mechanizmy obronne,
                          zobaczę później
              • eulogete Re: paniczne ataki w kościele.. 06.03.07, 02:11
                aska

                mądra z ciebie dziewczyna
                czemu nie zapytać o leki
                poczytać
                pozwolić lekarzowi jeśli nie na decyzję to chociaz na sugestię?

                nie warto bać się na zapas
                może wystarczy sama terapia
                może łatwiej będzie zrobić to ze "wspomaganiem" w tabletkach

                (a na mszy nie trzeba...bywało że mdlałam w kosciele
                albo przed kościołem
                albo musiałam wyjść z powodu dziecka - jezeli otozenie nie rozumiałoby
                problemów ze zdrowiem - to naprawdę JEGO problem)
                • aska_ou Re: paniczne ataki w kościele.. 06.03.07, 09:06
                  Dzięki wielkie za dobre rady i sugestie :) Postanowiłam pozwolić sobie być
                  szczęśliwą ( do tej pory żyłam jak męczennica ) i regularnie chodzić na masaż,
                  który poleciła mi psycholog w celu rozładowania napięcia ( mam potworne bóle
                  karku - tam gromadzi się stres ) .

                  Pozdrawiam i życzę wszystkim radości,

                  Aśka
                  • lucyna_n Re: paniczne ataki w kościele.. 06.03.07, 09:23
                    to zdaje się kwestia nadmiernego poczucia obowiązku i stalego wkręcania poczucia winy,
                    prawdopodobnie ktoś Cię tak już od dziecka nakręcał, wzmacniając niepotrzebnie i tak zbyt
                    rozbudowane Twoje wrodzone cechy charakteru.
                    Wygląda na to że dopadla Cię fobia społeczna i masz do tego napady lęku panicznego, dobrze by było
                    więc żebyś spróbowała jakiegoś antydepresatu zanim nie będzie gorzej, i nie bój się na zapas, bo
                    wiekszość ludzi odczuwa slabe albo żadne skutki uboczne,

                    Co do pobytu w kościele to spróbuj słuchać mszy w tv, rano o 7 jest na jedynce msza w niedzielę , tak
                    żebyś mogła skupić się na modlitwie a nie na tym kto za Tobą stoi, a potem idź już ze spokojem na tak
                    dlugo jak się będziesz czula na siłach, ale bez "przeciągania struny", albo idź tylko na drugą połowę
                    żebyś mogła przystąpić do Komunii. Tak żebyś mogła czerpać siłe z Twojej wiary i spokój a nie czuła
                    się jak na torturach, bo to nikomu do niczego nie jest potrzebne a Tobie najmniej.
                    • aska_ou Re: paniczne ataki w kościele.. 07.03.07, 09:50
                      Lucynko dziękuję :)

                      Owszem, dzwigam ogromny bagaż emocjonalny od wielu, wielu lat. Jakby nie było to
                      rodzice kształtują nasz charakter.
                      Jeśli chodzi o lęki "kościelne" to postanowiłam je przewalczyć sama i idzie mi
                      nieźle. Myślę że z pomocą psychoterapii grupowej równolegle z wizytami
                      indywidualnymi u mojej psycholog pokonam nerwicę bez leków.

                      Ppzdrawiam,

                      Aśka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka