hopelessowa
08.05.03, 17:46
Moja depresja zbliża sie do punktu krytycznego. Nie chce mi sie żyć,
pracować, studiować, rozmawiać, sprzątać po sobie itd. już od ponad miesiąca,
ale teraz mam bardzo konkretny plan. Przeraża mnie ten plan, ale myśl o tym,
że po prostu moge wyskoczyć z 10-ego, czy 16-ego piętra i wyprowadzić się
stąd na zawsze - pociesza mnie i uspokaja. Boję się tylko uderzenia głową o
beton, że to będzie paskudnie wyglądało, takie zmasakrowane ciało. Jednak
najbardziej boję się tego, że sie NIE UDA, że mogę przeżyć ten skok - a
wtedy - kalectwo i nowe życie w psychiatryku. A tego bym nie chciała.
Chciałabym, żeby się kiedyś udało. Piszę tutaj, bo jeszcze jestem ciekawa,
czy Wy też tak macie, czy macie takie myśli, że śmierć Was pociesza, czy
tylko ja zwariowałam.