Dodaj do ulubionych

słów parę o samobójstwie

08.05.03, 17:46
Moja depresja zbliża sie do punktu krytycznego. Nie chce mi sie żyć,
pracować, studiować, rozmawiać, sprzątać po sobie itd. już od ponad miesiąca,
ale teraz mam bardzo konkretny plan. Przeraża mnie ten plan, ale myśl o tym,
że po prostu moge wyskoczyć z 10-ego, czy 16-ego piętra i wyprowadzić się
stąd na zawsze - pociesza mnie i uspokaja. Boję się tylko uderzenia głową o
beton, że to będzie paskudnie wyglądało, takie zmasakrowane ciało. Jednak
najbardziej boję się tego, że sie NIE UDA, że mogę przeżyć ten skok - a
wtedy - kalectwo i nowe życie w psychiatryku. A tego bym nie chciała.
Chciałabym, żeby się kiedyś udało. Piszę tutaj, bo jeszcze jestem ciekawa,
czy Wy też tak macie, czy macie takie myśli, że śmierć Was pociesza, czy
tylko ja zwariowałam.
Obserwuj wątek
    • wazaa2 Re: słów parę o samobójstwie 08.05.03, 18:02
      mam podobny problem. chce sie zabic ale jaki sposob bylby tu najlepszy. skok z
      wysokosci odpada. nie to ze byloby brudno ale niezle by mnie po tym glowa
      bolala. chyba najlepsze bedzie powieszenie, bo do lekow raczej nie mam dostepu.
      chcialbym uslyszec jakies sposoby na skonczenie z zyciem.

      ps. jesli chcialas zeby ktos cie od smierci odwiodl to przepraszam
      • hopelessowa Re: słów parę o samobójstwie 08.05.03, 18:13
        wazaa2 napisał:

        > skok z wysokosci odpada. nie to ze byloby brudno ale niezle by mnie po tym
        glowa bolala.

        Bolała głowa? Przecież traci się przytomność. Zapewne bardzo boli samo
        uderzenie o ziemię, bo z dużą prędkością.
        A dla mnie powieszenie się jest za trudne. Tabletki - nie są skuteczne,
        płukanie żołądka i potem trzeba z ta porażką żyć dalej.

        > ps. jesli chcialas zeby ktos cie od smierci odwiodl to przepraszam

        Nie przepraszaj, bo tego nie oczekuję i nie chcę. Piszę tutaj, bo znajomym nie
        chcę tego powiedzieć do końca. Wiem co by mi powiedzieli i nie chcę tego
        słuchać. Tutaj anonimowo - mogę.
        • mr_hyde Re: słów parę o samobójstwie 08.05.03, 18:31
          Tak misie nasunęło,dzisiaj znowu jakiś student skoczył 10 piętra akademika.
          Zreszta skaczą bez przerwy a tu sesja blisko i dopiero zacznie się czarna seria.
        • android Re: słów parę o samobójstwie 25.05.03, 18:50
          Nie rozumiem, dlaczego wybierasz tak drastyczny i - jak potwierdzasz swymi
          obawami - niepewny sposób. Najpewniejsze jest przecięcie tętnic udowych w stylu
          typowo rzymskim znanym z życiorysów wielu ekwitów. Wanna, gorąca woda i ostry
          nóż, najlepiej brzytwa. Dobrym sposobem jest też przecięcie żył w
          przedramionach, tylko trzeba pamiętać, aby ciąć wzdłuż nie w poprzek.
          Oczywiście dla obydwu sposobów potrzebna jest samotność aby nikt Cię nie
          nakrył, ale o tę z pewnością u wielu łatwo - przynajmniej u mnie.
          Cięcie, nie boli a jedynie piecze - przez moment, gdyż zaabsorbowana nadejściem
          śmierci nie zauważysz bólu.

          PAMIĘTAJ O JEDNYM!

          Decyzje podejmij po długim przygotowaniu psychicznym, po przeanalizowaniu SZANS
          NA ŻYCIE, dopiero wówczas, gdy uznasz, że taki krok ma sens - pamiętaj:

          samobójstwo jest czynem n i e o d w r a c a l n y m

          NIE BĘDZIESZ MOGŁA POWRÓCIĆ DO ŚWIATA, NIE BĘDZIESZ MOGŁA COFNĄĆ CZASU, SPOSÓB
          KTÓRY WYBIERZESZ JEST PEWNY, PAMIĘTAJ O TYM I DOBRZE SIĘ ZASTANÓW NIM
          PRZETNIESZ ŻYŁY - obowiązkowo wzdłuż.


    • adler72 Re: słów parę o samobójstwie 08.05.03, 18:43
      doskonale cie rozumiem , sam jeszcze do niedawna
      miałem podobny stosunek do tego ale poznałem
      kobietę z którą bardzo chciałbym jeszcze pożyć
      i zacząłem bać się śmierci ! ale jeśli nam się
      nie uda to pewnie to zrobie...
      co do sposobów to najlepsze moim zdaniem jest
      strzelenie sobie w usta ale wcześniej trzeba
      spiłować czubek naboju czyli zrobić tzw dum -duma.
      wtedy wywala pół głowy... no ale jest problem skąd
      broń zdobyć , przynajmniej dla mnie. powieszenie
      ma to ryzyko że jak jest za mała prędkość lotu
      to można b. powoli umierać przez uduszenie czyli
      koszmar . podciecie żył to oczywiście głupota ,
      skuteczne tylko jeśli dosięgniesz tętnicy .
      pociąg - ryzyko kalectwa zbyt duże . zajebisty
      sposób to złoty strzał hery albo morfiny ! no a
      tabletki -duże ryzyko odratowania i powoli się umiera
      nic więcej mi na razie do głowy nie przychodzi..
      właśnie zacząłem brać prozac , może mi takie myslenie
      całkiem przejdzie...
      pozdrawiam
    • czteryzeiro Re: słów parę o samobójstwie 08.05.03, 20:34
      hopelessowa napisała:

      > Moja depresja zbliża sie do punktu krytycznego. Nie
      chce mi sie żyć,
      > pracować, studiować, rozmawiać, sprzątać po sobie itd.
      już od ponad miesiąca,

      ja mam podobnie tylko że to nie dzieje się od
      miesiąca,chciałbym pracować ,studiować i sprzątać.tylko
      nie pracuje,nie studiuje i nie sprzątam bo nie mam co
      sprzątać


      > stąd na zawsze - pociesza mnie i uspokaja. Boję się
      tylko uderzenia głową o
      > beton, że to będzie paskudnie wyglądało, takie
      zmasakrowane ciało.

      ciało nie będzie zmasakrowane tylko twoja głowa,mózg na
      wierzchu,ale tak się zastanawiam po człowiek się tym
      przejmuje skoro i tak nie będzie już żył

      Jednak
      > najbardziej boję się tego, że sie NIE UDA, że mogę
      przeżyć ten skok

      to jest niemożliwe! nikt nie przeżyje po takim upadku,kot
      którego bardzo lubiłem wyskoczył z 10 pietra,nie przezył
      a koty zawsze jakoś sobie radzą

      > czy Wy też tak macie, czy macie takie myśli, że śmierć
      Was pociesza, czy
      > tylko ja zwariowałam.

      śmierć nie pociesza,nikt nie zdechnąć jak pies na
      chodniku,tym bardziej jeżeli ma sie trochę oleju w głowie
      i zna się swoją wartość
      • kkx Re: słów parę o samobójstwie 08.05.03, 21:58
        tak, mamy takie mysli
        a niektorzy MIELI
        pomysl o tym
    • uzus Re: słów parę o samobójstwie 09.05.03, 07:59
      hopelessowa napisała:

      > Moja depresja zbliża sie do punktu krytycznego. Nie chce mi sie żyć,
      > pracować, studiować, rozmawiać, sprzątać po sobie itd. już od ponad miesiąca,
      > ale teraz mam bardzo konkretny plan. Przeraża mnie ten plan, ale myśl o tym,
      > że po prostu moge wyskoczyć z 10-ego, czy 16-ego piętra i wyprowadzić się
      > stąd na zawsze - pociesza mnie i uspokaja. Boję się tylko uderzenia głową o
      > beton, że to będzie paskudnie wyglądało, takie zmasakrowane ciało. Jednak
      > najbardziej boję się tego, że sie NIE UDA

      Kilka rad
      1. Na śmierć się zakochać.
      2. Skonać z nudów.
      3. Zginąć od słów, spojrzeń, braku ciepłych uczuć, itd. Potrzebny oprawca.
      4. Paść ze zmęczenia.
      5. Pęknąć ze śmiechu.
      6. Udławić się złością.
      7. Stracić głowę z miłości.
      7. Zejście naturalne. Niezawodny sposób.

      Czy nie lepiej pomyśleć jak żyć niż jak umrzeć?
      • potter2 Re: słów parę o samobójstwie 09.05.03, 11:03
        Ludzie, pomyślcie o osobach, które Was kochają. To, że teraz jest Wam źle, nie
        znaczy ,że wkrótce nie spojrzycie na to inaczej. Znam paru odratowanych
        samobójców, którzy obecnie prowadzą sensowne życie. Sama kiedyś nie chciałam
        żyć, a teraz uważam, że żyje mi się całkiem nieźle, są górki i dołki, ale
        ogólnie jest OK. Poza tym powinniście poszukać wsparcia u przyjaciół, u Boga, u
        lekarza psychiatry lub psychologa. Myśli samobójcze są wynikiem choroby, a
        depresję można leczyć i to skutecznie.
        • hopelessowa Re: słów parę o samobójstwie 09.05.03, 12:14
          potter2 napisała:

          > Ludzie, pomyślcie o osobach, które Was kochają. To, że teraz jest Wam źle,
          nie
          > znaczy ,że wkrótce nie spojrzycie na to inaczej. Znam paru odratowanych
          > samobójców, którzy obecnie prowadzą sensowne życie. Sama kiedyś nie chciałam
          > żyć, a teraz uważam, że żyje mi się całkiem nieźle, są górki i dołki, ale
          > ogólnie jest OK. Poza tym powinniście poszukać wsparcia u przyjaciół, u Boga,
          u
          >
          > lekarza psychiatry lub psychologa. Myśli samobójcze są wynikiem choroby, a
          > depresję można leczyć i to skutecznie.

          Jasne, ze samobójcy - doszli, czy też niedoszli - to skrajni egotycy, egoiści i
          w ogóle. Ostatnią myślą jest liczenie się z bliskimi, no niestety.
          Rodzina wie o mojej depresji, nieco mniej o moich zamiarach. Mamy fatalne
          układy. Jedyne co mnie martwi, śmiejcie się lub nie, to WSTYD jaki przyniosę
          całej rodzinie, wujkom ciotkom itp. oraz to, że pogrzeby są drogie, no i
          jeszcze będą mi musieli opłacić komórkę i takie tam.
          Mam kilku bliskich przyjaciół, są ze mną od lat i znają moją chorobę. A choruję
          od pięciu lat, z przerwami na okresy dobrego samopoczucia. Najstraszniejsze
          jest to, że choroba wraca i nie chce puścić. Leków brałam całą masę, teraz jadę
          na Effectinie, były i prozaki i inne. Chodzę do psychologa, (wcześniej kilka
          terapii popróbowałam) i nie mam ochoty mówić mu, że planuję się zabić i to b.
          konkretnie. Ale on chyba to czuje. Nie chcę być kolejną histeryczką usiłującą
          zwrócić na siebie uwagę w taki sposób. Nienawiść skierowałam akurat na siebie.
          Choć racje mają ci, co mówią, że prawdziwi samobójcy - nie mówią o swoich
          zamiarach i po prostu przechodzą do rzeczy. Więc może jestem typową histeryczną
          kretynką? Męczę siebie i innych przy okazji, nie ma ze mną kontaktu, uśmiecham
          się z wysiłkiem. Chciałabym, żeby ktoś mnie zabił.
          No trudno - będzie fizyczny ból, ale chyba wolę go od bolącej duszy. gdzieś
          słyszałam, że po skoku z wysokości niektorzy żyją jeszcze kilka dni w potwornym
          bólu fiz.
          Jeśli wkurza Was mój post - napiszcie o tym. To nie miała byc żadna prowokacja,
          żadne żebranie o zainteresowanie (przecież i tak się nigdy nie poznamy). Czyli
          nie ja jedna mam takie myśli, i zapytam raz jeszcze, CZY WAS MYŚL O ŚMIERCI
          POCIESZA I USPOKAJA?
          • potter2 Re: słów parę o samobójstwie 09.05.03, 12:22
            Musisz koniecznie powiedzieć psychologowi o swoich myślach samobójczych (lub
            rodzinie). Nie można tego ukrywać albo przypuszczać, że ktoś sie domyśla.
            Jeżeli depresja nie przechodzi, to może trzeba pomysleć o zmianie leków.
            Pozdrawiam
            • mr_hyde Re: słów parę o samobójstwie 09.05.03, 12:50
              potter2 napisała:

              > Musisz koniecznie powiedzieć psychologowi o swoich myślach samobójczych (lub
              > rodzinie). Nie można tego ukrywać albo przypuszczać, że ktoś sie domyśla.



              Pod żadnym pozorem nie mów tego lekarzom.Pracują według pewnych reguł,jak
              ktoś mówi,że chce popełnić samobójstwo ląduje od razu w psychiatryku.
              • potter2 Re: słów parę o samobójstwie 09.05.03, 14:58
                Chyba lepiej wylądować w psychiatryku niz na tamtym świecie.
                • czteryzeiro Re: słów parę o samobójstwie 09.05.03, 17:38
                  potter2 napisała:

                  > Chyba lepiej wylądować w psychiatryku niz na tamtym
                  świecie.

                  polemizowałbym,wydaje mi się że samobójcy nie wierzą w
                  "tamten świat" tym bardziej katolicy dla których jest to
                  grzech śmiertelny,nawet sam kościół przyznaje że piekło
                  jest umownym terminem a na temat życia po smierci same
                  ogólniki,dla ludzi z depresją ten świat jest piekłem
                  • kwiotek78 Re: słów parę o samobójstwie 09.05.03, 19:51
                    mnie czasem wiele sytuacji strasznie dołuje i wiem ,że kiedyś miałam taką
                    myśl, że powiesze sobie na szyi taką małą kapsułkę w której będzie jakaś
                    smiertelna dawka narkotyku i ta myśl mnie uspakajała, jeszcze tego nie
                    zrobiłam ale może zrobię...bo wtedy zawsze jeśli będzie wszystkiego zbyt wiele
                    będę miała świadomość , że w każdej chwili moge "to" zrobić i...mieć spokój.
                    to będzie taki wentyl bezpieczeństwa.
                    Myślę, że nie wariujesz po prostu jest ci trudno ze swoją depresją...:-(
                    I szukasz jakiejs ulgi...a myśl o samobójstwie chyba nią jest...



                  • kkx Re: słów parę o samobójstwie 10.05.03, 00:06
                    czteryzeiro napisał:

                    > potter2 napisała:
                    >
                    > > Chyba lepiej wylądować w psychiatryku niz na tamtym
                    > świecie.
                    >
                    > polemizowałbym,wydaje mi się że samobójcy nie wierzą w
                    > "tamten świat" tym bardziej katolicy dla których jest to
                    > grzech śmiertelny,nawet sam kościół przyznaje że piekło
                    > jest umownym terminem a na temat życia po smierci same
                    > ogólniki,dla ludzi z depresją ten świat jest piekłem

                    polemizowalabym...
                    wiara w ciezkiej depresji niestety nie zawsze ma kluczowe znaczenie
                    bycie katolikiem nie wyklucza bycia samobojca
                    chociaz zdarza sie, ze wlasnie to wiara nie pozwala zdecydowac sie na odebranie
                    sobie zycia
                    lepiej "wyladowac w psychiatryku" zamin nie jest za pozno
                    zdecydowanie
                    • czteryzeiro Re: słów parę o samobójstwie 10.05.03, 03:59

                      > > > Chyba lepiej wylądować w psychiatryku niz na tamtym
                      > > świecie.

                      nie wiem jak inni ale ja wolałbym się zabić niż wylądowac
                      w psychiatryku,i nie dlatego że moim ulubionym filmem jest
                      "lot nad kukułczym gniazdem"

                      > wiara w ciezkiej depresji niestety nie zawsze ma
                      kluczowe znaczenie
                      > bycie katolikiem nie wyklucza bycia samobojca

                      wiem,gdyby wiara miała zawsze kluczowe znaczenie świat
                      byłby rajem


                      > lepiej "wyladowac w psychiatryku" zamin nie jest za pozno
                      > zdecydowanie

                      oczywiście lepiej dla psychiatrów bo trupa się nie
                      leczy,żeby znaleźć się w szpitalu trzeba tego chcieć
                      tzn.odstawiać szopke z próbą samobójstwa
                • mr_hyde Re: słów parę o samobójstwie 10.05.03, 20:17
                  potter2 napisała:

                  > Chyba lepiej wylądować w psychiatryku niz na tamtym świecie.


                  Większość ludzi w depresji ma tego rodzaju myśli a nie zabija się,dlatego
                  twierdzę,że nie wolno mówić o tym psychiatrze bo wg. nich wtedy konieczna
                  jest hospitalizacja dla tzw.dobra pacjenta.Oczywiście lekarze mają owo dobro w
                  dupie,takie są jednak standardy ich pracy.Przypominam,że każdy psychiatra może
                  wsadzić pacjenta w psychiatryk bez jego woli.Po prostu po wizycie pisze pismo
                  do sądu,jest szybka rozprawa bo to postępowanie bezprocesowe,pacjent nawet o
                  nim nie wie i nie ma nic do gadania a po uprawomocnieniu wyroku przyjeżdża po
                  Ciebie karetka bądż policja.Czy to jest dobre wyjście to odpowiedz sobie sama.
                  Czy jest to lepsze od samobója to też nie wiem.Szpital psych. w polskim wydaniu
                  to najlepsze miejsce do zachorowania na nerwicę,depresje czy też aktywowania
                  jakiejś psychozy.Znam osobę po pobycie w psychiatryku,teraz jest to jego
                  najwiekszy lęk znaleźć sie w tym miejscu.Twierdzi,że nigdy w życiu nie był przez
                  nikogo tak upokarzany a całe leczenie polegało na przywiązaniu do łóżka i
                  podawaniu silnych neuroleptyków,po których nie wiedział co się znim dzieje i
                  robił pod siebie.A na dodatek jak małpę w cyrku obserwowały go wycieczki
                  studentów medycyny,psychologii itp.Dziękuje bardzo za cos takiego,nie wiem czy
                  to lepsze.
          • zdesperowana2 do hopelessowej 10.05.03, 01:17
            ROZUMIEM Cie!!! I jeszcze jak! Ja tez probowalam wszystkiego. Leki za lekami.
            Mieszanka lekow. Dlugotrwale leczenie farjakologiczne. pPychoterapie. Przerozne
            ksiazki pomocnicze, medytacje. Caly czas walcze. Najmniejsza czynnosc jest dla
            mnie wysilkiem bo brak energii. Nie widze w tym sensu. Czasem tak sobie mysle:
            polozyc sie i sie nie obudzic. Ciagle probuje nowe medytacje, bo czemu innym
            pomagaja a mnie nie??? Ale najbardziej mnie przygnebia mysle ze niestety nie
            jest mi dane pomoc sobie, bo to jest wrodzone! Dowodem jest to ze rano czlowiek
            sie budzi juz z czarnymi myslami (czyli jest to chemiczne). Za jakie grzechy??
            Mowie sobie ze przeicez nie zasluzylam, nie mam juz wymagan do zycia co do
            luksusow itd. Moge zyc tak "srednio" , ale z normalnym zdrowiem. a Bog? Jest on
            czy nie ????? I co ja takiego komu zrobilam?
            Powiesz ze chcesz sie zabic, to znajda sie tlumy by Cie odciagnac, ale od
            czego??? Czy jak Cie odciagna, zagwarantuja Tobie jako taka egzystencje???

            TAK, mysl ze mozna ze soba skonczyc w kazda chwile uspokaja. Ale jak skonczyc?
            Kapsulka na szyi? A skad wziac te kapsulke?

            P.S. I WBREW tutaj czesto powtarzanej opini ze leki pomagaja (i tylko ze jest
            to kwestia odpowiedniego doboru), mam dla Was nowine: NIE POMAGAJA!

            Tak teoretycznie, jezeli osoba probowala WSZYSTKIEGO, to co jej pozostaje?
            A jak tu zyc? Przeciez trzeba utrzymac sie, zalatwiac sprawy, ale jak???
            • hopelessowa do zdesperowanej i wszystkich czytajacych 10.05.03, 15:47
              KOCHANA ZDESPEROWANA2,

              Myslami jestem z Toba, dziekuje, ze rozumiesz. Nie wiem, co Ci powiedziec.
              Jesli zechcesz, odezwij sie jeszcze. Choice is Yours.
              >
              > TAK, mysl ze mozna ze soba skonczyc w kazda chwile uspokaja. Ale jak
              skonczyc? >

              A czy mialas okresy poprawy, jesli moge zapytac? I jak dlugo sie juz meczysz?
              >
              Zabijcie mnie ;) ;), ale cholera, dzisiaj czuje sie b. dobrze. Na tyle - ze
              chce mi sie posprzatac w zagraconym domu, cos mi sie zaczyna chciec, a dzis
              wiezowiec mnie nie kreci ;). Kurna, co sie dzieje? Nie wiem, jak bedzie jutro,
              boje sie za jakis czas nawrotu, ale cholera, zachcialo mi sie ratowac,
              posprzatac w swoim zyciu. Moze ja chce zabic stare zycie, nie siebie, tylko ta
              jalowa wegetacje? Przede mna gora obowiozkow, zaleglosci na kazdym polu i jakos
              TERAZ sie nie boje zycia. PODKRESLAM - TERAZ. Przepraszam Was Forumowicze, ze
              takie chimeryczne sa te moje wypowiedzi, od extremum do extremum. Mam nadzieje,
              ze rozumiecie. Czasem wystarczy pogadac z kims bliskim, przejsc sie na spacer.
              Wiem, ze nic sie nie zmieni jak za dotknieciem rozdzki, ale, kurna, chyba
              jeszcze chce poczekac i wiedziec jak ten film sie skonczy. Pozdrawiam -
              niezrownowazona hopelessowa.

              p.s. niewykluczone, ze antydepresant zadzialal, ale za wczesnie by sie
              podniecac.
              • zdesperowana2 Re: do zdesperowanej i wszystkich czytajacych 11.05.03, 03:32
                Taka beznadzieja zaczela mnie ogarniac w wieku 10 lat. Ale zawsze ciagnelam.
                Myslama z jestem leniwa i trzeba zwalczac i nad soba pracowac. No wiec
                pracowalam do upadlego. Nigdy nie poddalam sie, nie probowalam zadnych
                nielegalnych dragow, nie szukalam zapomniania w alkoholu.

                A teraz powiedz, bo ja TEZ chce sie czuc jak Ty. Jaki antydepressant bierzesz,
                bo moze wlasnie cos takiego na mnie zadziala. No ale juz tyle razy mialam
                zawiedziona nadzieje :(

                P.S. Ciesze sie ze czujesz sie lepiej:))))))
                • weber77 Re: do zdesperowanej i wszystkich czytajacych 11.05.03, 13:01
                  zdesperowana jeśli naprawdę trwasz w takim
                  stanie tyle czasu i masz w sobie tyle siły
                  żeby walczyć to Cię podziwiam ! jesteś wspaniała
                  i życzę Ci wszystkiego dobrego oraz oczywiście
                  poprawy nastroju
                • hopelessowa tylko do zdesperowanej 12.05.03, 19:22
                  Zdesperowana2,

                  przepraszam, ze dopiero teraz odpisuje. Kochana, biore efectin 75R czy jakos
                  tak. Ale mysle, ze duzo bardziej pomogla mi rozmowa z b. bliska kolezanka, jej
                  punkt widzenia, nie wiem. Jakbys chciala pogadac, to pisz na priva smialo,
                  czekam na sygnal i z gory przepraszam, jesli nie odpisze od razu (nie zawsze
                  mam dostep do kompa). >
                  > P.S. Ciesze sie ze czujesz sie lepiej:)))))) >

                  Dziekuje :))))), zycze tego i Tobie. :)
                  Chodzisz na jakas terapie, do psychologa, psychiatry?

                  pozdrawiam Cie b. mocno :))
                • nina18 Re: do zdesperowanej i wszystkich czytajacych 02.06.03, 10:41
                  A myslalam,ze to tylko mnie tak wczesnie dopadla depresja ;).U mnie to sie
                  zaczelo jeszcze wczesniej 8-9 lat, juz wtedy uznawalam to za pewne rozwiazanie
                  (wiem ,ze to sie wydaje smieszne,ze taki gowniarz o czyms takim mysli)
                  Po czesci wynika to z mojego charakteru,po drugierodzice sie mna zbytnio nie
                  przejmowali i uwazali,ze sama sobie poradze.Od 7 roku,zycia sama chodzilam do
                  szkoly sama dla siebie gotowalam,pozniej sama musialam radzic sobie ze swoimi
                  problemami.Poszlam raz do rodzicow,powiedzialam co mi lezy na sercu a oni mnie
                  wysmiali.Tak jest z reszta do dzisiaj.Ojciec pobil mnie kiedys tak,ze
                  wygladalam jak po jakims wypadku,namowila go do tego matka.Jak zyc w takiej
                  rodzinie.I powiedzcie,ze to jest znacznie lepsze od smierci,osobiscie
                  wolalmbym sie nie urodzic niz przezyc to co przezylam.
              • potter2 Re: do zdesperowanej i wszystkich czytajacych 12.05.03, 17:26
                To wspaniale, że się lepiej czujesz! Wszyscy zdesperowanie powinni to
                przeczytać :). A Bóg istnieje i Cię kocha, odwagi!
                • hopelessowa do potter2 :) 12.05.03, 19:25
                  potter2 napisała:

                  > A Bóg istnieje i Cię kocha, odwagi!>

                  O rany, naprawde? :) :)

                  dziekuje Ci potter2 :))))A Ty jak sie miewasz? :)
                  • potter2 Re: do potter2 :) 14.05.03, 11:09
                    Poza tym polecam zielona herbatę - rewelacyjnie rozjaśnia umysł i nie po niej
                    takiego "dołka" jak po kawie, gdy przestanie działać.

                    I zauważyłam, że dobrze jest zająć się czymś sensownym. Jak weźmiesz się
                    za "robotę" nie ma czasu na smutek. Szczególnie jeżeli pomagasz innym.

                    Pozdrawiam
                    • vazniak Re: do potter2 :) 04.06.03, 09:01
                      a zielona herbata to mietowa czy chinska?
                      • potter2 Re: vazniaka :) 06.06.03, 10:04
                        Zielona chińska herbata (ale jest też np. Liptona lub pakowana w Polsce)
          • grze10 Re: słów parę o samobójstwie 03.06.03, 23:27
            wlasnie mam ten sam stan co ty, mnie uspokaja :)
          • obawa Re: słów parę o samobójstwie 06.06.03, 19:01

            Twoja wiadomość tak naprawdę mnie pociesza bo jestem osobą dla której myśli
            samobójcze są właśnie wentylem bezpieczeństwa. Zawasze uważałam się za tchórza
            bo nie miałam odwagi podciąć sobie żył lub łyknąć "wiaderka" tabletek. Zawsze
            coś mnie powstrzymywało i były różne przyczyny. Czasem była to obawa co zastanę
            po drugiej stronie? A jeżeli sąd ostateczny naprawdę istnieje to napewno nie
            czekało by mnie nic miłego za grzech śmiertelny? Dalej to poprostu obawa o
            zdrowie psychiczne ludzi którzy mnie kochają lub nie, ale tak czy inaczej będą
            się za mnie wstydzić a może obwiniać. Po trzecie samobójstwo to rzeczywiście
            nieodwracalne rozwiązanie a co jak wykrwawiając się w waniie stwierdzę że jest
            jeszcze nadzieja, że jednak chcę żyć? Wstydziłabym się poprosić kogoś o pomoc.
            Moja depresja jest jak może zalewające brzeg. Czasem delikatnie go muska a
            czasem pożera cały. Kiedy cała jestem wielką depresją serce wali jak oszalałe
            myśl o samobójstwie wraca jego rytm do normy.
            Doskonale to rozumiem i tak naprawdę boję się że, deprecha dopadnie mnie kiedyś
            tak że nie będę miała żadnych hamulców i naprawdę to zrobię.
          • beapud Re: słów parę o samobójstwie 28.06.03, 23:51
            hopelessowa napisała:

            Ostatnią myślą jest liczenie się z bliskimi, no niestety.
            > Rodzina wie o mojej depresji, nieco mniej o moich zamiarach. Jedyne co mnie
            martwi, śmiejcie się lub nie, to WSTYD jaki przyniosę
            > całej rodzinie, wujkom ciotkom itp. oraz to, że pogrzeby są drogie, no i
            > jeszcze będą mi musieli opłacić komórkę i takie tam.


            często obmyślam sposoby odebrania sobie życia. I tak jak Ciebie, przeraża mnie
            myśl co z moimi bliskimi? Mam siostre która mieszka za granicą. Bardzo ja
            kocham ale odległośc jaka nas dzieli nie pozwala na okazywanie tej milosci.
            Rodzice żyją swoim zyciem i tez mają swoje problemiki rodzinne a ja nie mam
            przy sobie bliskiej osoby. Wiem że mama, siostra mnie kochaja i bardzo by
            przezyly moje odejscie. Czuje sie odpowiedzialna za ich ewentualne cierpienie.
            Dlatego coraz częściej myśle, ze jeśli to zrobie, to upozoruje jakis wypadek.
    • semtex Re: słów parę o samobójstwie 13.05.03, 15:55
      Hej, Hopelessowa, nie bądź głupia! Pomyśl o dowolnym samobójcy (poza Hitlerem i
      Goebelsem)- czy którykolwiek z nich miał powód by kończyć ze sobą? Wiem, że
      osoba pogrążona w depresji nie widzi innego dla siebie wyjścia, ale jest to
      bardzo głębokie zaślepienie. Poza tym śmierć przyjdzie tak czy owak, po co ją
      przyspieszać? Trzymaj się i ceń swoje życie!
    • pk74 do hopelessowej 13.05.03, 18:08
      hopelessowa napisała:

      > Moja depresja zbliża sie do punktu krytycznego. Nie chce mi sie żyć,
      > pracować, studiować, rozmawiać, sprzątać po sobie itd. już od ponad
      miesiąca,
      > ale teraz mam bardzo konkretny plan. Przeraża mnie ten plan, ale myśl o tym,
      > że po prostu moge wyskoczyć z 10-ego, czy 16-ego piętra i wyprowadzić się
      > stąd na zawsze - pociesza mnie i uspokaja. Boję się tylko uderzenia głową o
      > beton, że to będzie paskudnie wyglądało, takie zmasakrowane ciało. Jednak
      > najbardziej boję się tego, że sie NIE UDA, że mogę przeżyć ten skok - a
      > wtedy - kalectwo i nowe życie w psychiatryku. A tego bym nie chciała.
      > Chciałabym, żeby się kiedyś udało. Piszę tutaj, bo jeszcze jestem ciekawa,
      > czy Wy też tak macie, czy macie takie myśli, że śmierć Was pociesza, czy
      > tylko ja zwariowałam.

      Kiedys uwazalem, ze tobie podobni to swiry. Po tym jednak co ostatnio
      przeszedlem, moge powiedziec, ze zal mi, ze ciebie tez to dopadlo.

      To, ze mowisz, ze sie martwisz tym, ze zrobisz wstyd rodzinie czy znajomym to
      zrozumiale. Ale nie oni sa tu najwazniejsi. Liczy sie teraz ty i twoje zdrowie.

      Poniewaz nie jestes pierwsza osoba, ktorej sie to przytrafilo, wiadomo jak
      temu radzic i jezeli tylko zajda odpowiednie okolicznosci powinnas wyjsc na
      prosta.
      Najwazniejsze jest miec osobe/y, ktore wiedza o co chodzi. Kogos, kto
      przeczyta tyle ile jest mozliwe ksiazek na temat depresji, kto pogrzebie w
      internecie i postanowi zrozumiec nature problemu i rozwiazania.
      Moze to byc ktos z rodziny lub przyjaciel, przyjaciolka. Nie ma wiekszego
      znaczenia ile wiedza na temat problemu teraz, wazne to czy i ile chca sie
      dowiedziec zeby pomoc.
      Bardzo mozliwe, ze beda musieli robic cos wbrew tobie. Najwazniejsze zeby
      byli "pewni swego" i wiedzieli jaki maja cel.

      Jak ci troche tymczasowo odpusci, porozmawiaj z rodzina i/lub przyjaciolmi.
      Kusi mnie zeby powiedziec, ze nie ma znaczenia czy masz zaufanie do danej
      osoby czy nie (bo tu chodzi tylko o to czy ten ktos bedzie chcial ci pomoc),
      ale w praktyce trudno o czyms takim rozmawiac nawet z najblizszymi; wybierz
      wiec kogos o kims wiesz, ze nie tylko potrafi dochowac tajemnicy (byc moze to
      zlewasz w tej chwili), ale nie straci glowy, nie bedzie sie wstydzil z toba
      pokazac i bedzie dazyl z uporem tepego mlota do celu.
      Potrzeba ci najlepszego z mozliwych specjalisty. Kogos z doswiadczeniem i
      wiedza o wspolczesnych metodach leczenia i lekarstwach.

      Nie jestes wybrykiem. Nie przytrafilo ci sie nic "niezwyklego". Tacy jak ty
      byli, sa i beda. Niektorzy skacza z wierzowcow inni wola mosty, pasek do
      spodni, lekarstwa czy strzal w glowe. Na mojej uczelni skakali z akademikow.
      Ci jednak, do ktorych dotarla na czas pomoc prowadza normalne zycie.

      Jak ci troche odpusci, pogadaj z kims. Nie przybieraj postawy kogos, kto sie
      zastanawia i dywaguje kogos, kto robi wrazenie, ze sie nie pali.
      Czym blizej do katastrofy, tym wieksza predkosc, z ktora sie do niej zbizamy.
      • potter2 Re: do hopelessowej 14.05.03, 08:32
        Dziś mam dołek, ale to chyba ta pogoda :(

        A poza tym zmniejszyłam leki, te pierwsze dni sa trudne.
        • hopelessowa Wybralam zycie !!!! :))) 18.05.03, 15:12
          Czuje sie pomalu coraz lepiej. Wybralam zycie, Kochani !!!

          Wybaczcie, ze swoim postem narobilam nieco zamieszania. Bylam wtedy na dnie.

          Dziekuje za Wasze slowa otuchy, za ZROZUMIENIE. Mysle, ze pomalu bedzie mi
          coraz lepiej.

          Zycze Wam tego z calego serca,

          Powrotu do Zycia i Wam :)))

          Pozdrawiam - juz nie hopeless :))
          • zakrecona6 Re: Wybralam zycie !!!! :))) 19.05.03, 17:34
            Całe szczęście. Mam męża z depresją od 10 lat i już (i tak dobrze że dopiero
            teraz) zaczęłam się od niego zarażać. Wiem, że depresja jest straszna, jednak
            nie można myśleć o śmierci. To bez sensu, i tak nas nie ominie, a życie jednak
            nie jest takie złe jak nam się czasami wydaje.

            powodzenia
    • elka28 Re: słów parę o samobójstwie 02.06.03, 13:25
      Ja też szukałam kiedyś sensu życia. I wiele już lat temu znalazłam w wierze w
      Boga. Nawróciłam się. Od tego czasu nie miałam nigdy myśli samobójczych, tylko
      wciąż czuję radość kiedy się budzę rano, a minęło już ponad 10 lat...
      Pozdrawiam
      elka
      • goscia2 Re: słów parę o samobójstwie 03.06.03, 10:58
        elka28 napisała:

        > Ja też szukałam kiedyś sensu życia. I wiele już lat temu znalazłam w wierze w
        > Boga. Nawróciłam się. Od tego czasu nie miałam nigdy myśli samobójczych,
        tylko
        > wciąż czuję radość kiedy się budzę rano, a minęło już ponad 10 lat...
        > Pozdrawiam
        > elka

        Napisz jak to sie stalo, ja probuje i nie moge czuc w sobie Boga :(
        • elka28 Re: słów parę o samobójstwie 04.06.03, 17:26
          Widzisz, w życiu rzadko tak naprawdę szukamy Boga. A taka postawa szukania już
          jest wstępem do znalezienia odpowiedzi. Najlepiej zacząć czytać Biblię. Kiedy
          pojawi się niezrozumienie należy czytać dalej. Dobrze jest prosić Boga by
          pomógł wierzyć (bo wiara to bardzo trudna rzecz - tak sama z siebie).
          Masz wiele rzeczy za które możesz dziękować Bogu. Czy kiedyś podziękowałaś mu
          za to, że się Tobą opiekuje? Pewnie się nad tym nawet nie zastanawiasz. A
          pomyśl jak źle by było gdybyś nie miała pracy, domu itp. Mogę Cię zapewnić, że
          Bóg sie Tobą opiekuje i czeka..... żebyś zaczęła Go szukać. On zawsze czeka na
          inicjatywę ze strony człowieka. Nie narzuca się.
          Ja jestem naprawdę bardzo szczęśliwym człowiekiem niezależnie od okoliczności.
          Nie mam zmiennych nastrojów typu jak jest dobrze to czuję się dobrze, jak mi
          idzie gorzej to czuję się od razu źle. Zawsze czuję ogromny pokój w sercu. Mogę
          Cię zapewnić, że samobójstwo to byłby największy błąd Twojego życia. Jeśli
          jesteś zainteresowana zgłębieniem tego tematu to podaj swój adres e-mailowy.
          Pozdrawiam Cię cieplutko
          Elka
          • kohanek Re: słów parę o samobójstwie 05.06.03, 01:47
            elka28 napisała:

            > Widzisz, w życiu rzadko tak naprawdę szukamy Boga. A taka postawa szukania
            już
            > jest wstępem do znalezienia odpowiedzi. Najlepiej zacząć czytać Biblię. Kiedy
            > pojawi się niezrozumienie należy czytać dalej. Dobrze jest prosić Boga by
            > pomógł wierzyć (bo wiara to bardzo trudna rzecz - tak sama z siebie).
            > Masz wiele rzeczy za które możesz dziękować Bogu. Czy kiedyś podziękowałaś mu
            > za to, że się Tobą opiekuje? Pewnie się nad tym nawet nie zastanawiasz. A
            > pomyśl jak źle by było gdybyś nie miała pracy, domu itp. Mogę Cię zapewnić,
            że
            > Bóg sie Tobą opiekuje i czeka..... żebyś zaczęła Go szukać. On zawsze czeka
            na
            > inicjatywę ze strony człowieka. Nie narzuca się.
            > Ja jestem naprawdę bardzo szczęśliwym człowiekiem niezależnie od
            okoliczności.
            > Nie mam zmiennych nastrojów typu jak jest dobrze to czuję się dobrze, jak mi
            > idzie gorzej to czuję się od razu źle. Zawsze czuję ogromny pokój w sercu.
            Mogę
            >
            > Cię zapewnić, że samobójstwo to byłby największy błąd Twojego życia. Jeśli
            > jesteś zainteresowana zgłębieniem tego tematu to podaj swój adres e-mailowy.
            > Pozdrawiam Cię cieplutko
            > Elka


            Wlasnie moj sasiad stracil prace i dom - jakiej argumentacji uzyjesz co do
            niego???
    • senior_cohones Re: słów parę o samobójstwie 04.06.03, 21:12
      dziewczyno co to ma być do cholery?
      czy ty wiesz o czym mówisz?
      pół roku temu jeszcze,miałem takie same myśli,a żyje i nawet zaczyna mi się
      podobać,czuję się jakbym się 2 raz urodził.cholera szukałem ukojenia w myślach
      ośmierci,ale to jest gówno warte,jest tylko gorzej a i tak brakło mi odwagi
      pieprzyć gadki o śmierci. kobieto ile ty masz lat,ja 24 i z tego co wiem w tym
      wieku takich przypadków jak ja i ty jest najwięcej
      ale pomyśl to co masz teraz to nic w porównaniu z problemami jakie bedziesz
      jeszcze w życiu miała,i co myślisz że sie ktoś tobą przejmie?
      żle ci jest? weż sie za ciebie bo NIKT ci nie pomoże i tyle.zamiast gadać o
      śmierci zacznij powoli żyć i tyle.nie słuchaj bzdór o jakichs sposobach na
      samobója,do cholery każdy czasem myśli o śmierci ale nie pakuj się w tę
      spiralę myślenia-kojąco-"wiekuistą.mi wyjście z tego zajęło ponad pół roku i
      cieszę się ze nic sobie nie zrobiłem.WIĘC DO CHOLERY NIC SOBIE NIE RÓB TYLKO
      SIE CZYMŚ ZAJMJ I IDŻ Z KIMŚ POGADAĆ,SŁABO MI KIEDY CZYTAM PORADY JAK SOBIE
      STRZELIĆ W ŁEB.DO CHOLERY NIE BĄDŻ GŁUPIA.
      jak chesz to napisz klintoon@wp.pl
      i do cholery nie rób głupstw
    • senior_cohones Re: słów parę o samobójstwie 04.06.03, 21:20
      hmm cholera trochę nerwowo reaguję ale tak już mam NIC SOBIE NIE RÓB
      ZROZUMIAŁAŚ??!!
      jak zdarzają ci się taki stany ,nie wstydż się i idż do lekarza,bierz pod
      pache jakąs koleżankę i idzcie razem,niech ci pomoże i zacznij robić coś,to
      banalne ale najgorzse to siedzieć i myśleć,zacznij gdzieś chodzić,biegać
      cokolwiek.Na początku się pozmuszaj do tego ale z czasm jest lepiej,z
      jedzeniem prochów też uważaj,to tylko leczy objawy,tylko ty sama możesz sobie
      pomóc(dobrze jest mieć kumpla albo koleżanke)nie rób głopstw,pracuj nad soba i
      trzymaj się.
    • senior_cohones Re: słów parę o samobójstwie 04.06.03, 21:23
      no i gadkami o bogu też sie nie sugeruj,jak sobie sama nie pomożesz na żadnego
      boga(Boga)-jestem wierzący ale to nie ma nic do rzeczy.znajdz sobie jakiś cel
      w życiu i sie go trzymaj,może być najgłuprzy,byle był dalekosiężny.no i
      pamiętaj tylko ty sama,nie daj się zadnym nawiedzonym typom.trzymaj się .hmm
      rozpisałem się ale nie mogłem inaczej kiedy zobaczyłem twój list.uważaj na
      siebie.
      • delicatesca Re: słów parę o samobójstwie 07.06.03, 03:32
        senior_cohones napisał:

        > no i gadkami o bogu też sie nie sugeruj,jak sobie sama nie pomożesz na
        żadnego
        > boga(Boga)-jestem wierzący ale to nie ma nic do rzeczy.znajdz sobie jakiś cel
        > w życiu i sie go trzymaj,może być najgłuprzy,byle był dalekosiężny.no i
        > pamiętaj tylko ty sama,nie daj się zadnym nawiedzonym typom.trzymaj się .hmm
        > rozpisałem się ale nie mogłem inaczej kiedy zobaczyłem twój list.uważaj na
        > siebie.

        Jaki moze byc cel dalekosiezny???
        • senior_cohones Re: słów parę o samobójstwie 07.06.03, 23:59
          może to i wyda się naiwne,ale np. praca nad sobą,pomaganie innym,doskonalenie
          się w czymś konstruktywnym.moje absolutnie prywatne zdanie jest takie,że
          zawsze jest wyjście z każdej sytuacji,nawet jeśli ktos w danej chwili(kiedy
          jest mu w życiu cholernie ciężko)go nie dostrzega.pozdrawiam.
    • senior_cohones z nerwów wiele byków,proszę o zrozumienie 04.06.03, 21:28
      przepraszam za błędy,szybko pisałem byłem zdenerwowany,pozdrawiam
      • mr_hyde Te cohones lecz się z nerwicy i dysleksji,potem... 04.06.03, 21:41
        • senior_cohones Re: Te cohones lecz się z nerwicy i dysleksji,pot 08.06.03, 00:05
          dziękuję,postaram się.postaram się również nie być arogancki w stosunku do
          ludzi,których nie znam.nie będę też doradzał nikomu targania się na własne
          życie,zamiast podjęcia leczenia.pozdrawiam.
      • leny3 Re: z nerwów wiele byków,proszę o zrozumienie 05.06.03, 17:37
        Czy przypadkiem "cohones" nie pisze sie "cojones"? Z mojej słabej orientacji w
        języku hiszpańskim tak wynika...
        • senior_cohones Re: z nerwów wiele byków,proszę o zrozumienie 07.06.03, 23:55
          witam,twoja orientacja w j. hiszpańskim to zupełnie osobna kwestia,nick z
          dawniejszych czasów,kiedy wydawał mi się "zabawny".nie traktuje tego jako
          złośliwości,bo nie o to chodzi.Pierwszy raz wszedłem na tą część forum i
          przeczytałem list kogoś ,kto chce się zabić.nie ruszyło by Cię to?.I jeszcze
          życzliwe rady od ludzi jak podciąć sobie tętnice.Nie zdenerwowałbyś
          się?.pisałem dużo i szybko stąd literówki.ale też nie to jest najważniejsze
          prawda?trafia mnie kiedy widzę takie rady o jakich wspominałem,i
          tyle.pozdrawiam.
          • burzhuj Re: z nerwów wiele byków,proszę o zrozumienie 29.06.03, 08:28
            senior_cohones napisał:

            > witam,twoja orientacja w j. hiszpańskim to zupełnie osobna kwestia,nick z
            > dawniejszych czasów,kiedy wydawał mi się "zabawny".nie traktuje tego jako
            > złośliwości,bo nie o to chodzi.Pierwszy raz wszedłem na tą część forum i
            > przeczytałem list kogoś ,kto chce się zabić.nie ruszyło by Cię to?.I jeszcze
            > życzliwe rady od ludzi jak podciąć sobie tętnice.Nie zdenerwowałbyś
            > się?.pisałem dużo i szybko stąd literówki.ale też nie to jest najważniejsze
            > prawda?trafia mnie kiedy widzę takie rady o jakich wspominałem,i
            > tyle.pozdrawiam.

            a co w tym takiego złego?

            samobójstwo jest tak stare jak czlowieczenstwo.

            ludzie zawsze to robili i prawdopodobnie beda.

            dlaczego?

            bo taka jest widocznie nasza natura.

            ja tez chce umrzec.

            chce jednak upozorowac wypadek, zeby nie krzywdzic rodziny.

            • leny3 Re: z nerwów wiele byków,proszę o zrozumienie 29.06.03, 10:03
              No, rodzine to chyba i tak nieźle skrzywdzisz samą smiercią...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka