edgar22
27.09.08, 10:01
Chciałbym zadać pytanie szanownym (bez ironii) motocyklistom licząc na niezlinczowanie za to, że będąc puszkarzem ośmieliłem się napisać na tym forum.
Obrazek z dzisiejszego poranka: Skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną. Zwykła wąska podmiejska droga. Po obu stronach skrzyżowania przed czerwonym światłem stoi sznur samochodów. Stoję jako na początku jednego z nich. Z tyłu nadjeżdża motocyklista, oczywiście omija stojące pojazdy, po czym nie czekając na zmianę świateł, przejeżdża na czerwonym (dodam, że nie było to pod koniec fazy, ale mniej więcej w połowie trwania czerwonego światła). Po przejechaniu skrzyżowania dodaje gazu i przejeżdża obok sznura aut na jednym kole.
Ponieważ pierwszy raz coś takiego widziałem na publicznj drodze, mam pytanie: po co taka jazda? Czy takie popisy to coś, na co należy patrzeć z uznaniem (bo tak się jeździ) czy tylko głupi wybryk? (Nawiasem mówiąc sądzę, że patrzącym na to puszkarzom nic innego do głowy poza myślą "co za idiota" nie przyszło, więc jeśli chciał zaimponować, to raczej nie wyszło.)
Interesuje mnie też, na ile bezpieczna jest taka ewolucja. Czy należy uznać, że koleś wiedział co robi i nie zagrażał tym nikomu, czy jednak ryzyko wywrotki nawet u doświadczonych motocyklistów jest dość wysokie?