Dodaj do ulubionych

prosze, pomozcie..

27.03.07, 01:20
Od jakiegos czasu lapie sie na tym, ze ciagle mysle o czyms( chodzi o osobe z
ktora bylam zwiazana). Postanowilam z nia skoczyc moje relacje. Jednak mysli
o niej wracaja, potrafia mnie przesladowac kilka godzin w ciagu dnia, sa
niechciane i niepozadane, chodza ciagle po mojej glowie. Wcale nie chce o
niej myslec.
Napiszcie prosze, czy to wciaz stan zakochania, czy cos gorszego, i czy cos
takiego trzeba leczyc?

Moze to nerwica natrectw? Bo te mysli sa wlasnie takie natretne.
Obserwuj wątek
    • lucyna_n Re: prosze, pomozcie.. 27.03.07, 10:36
      diagnozę że to jest albo nie jest nerwica natręctw może postawić tylko psychiatra.
      • pestycyda Re: prosze, pomozcie.. 27.03.07, 19:54
        ucyna_n napisała:

        > diagnozę że to jest albo nie jest nerwica natręctw może postawić tylko psychiat
        > ra.

        czy stawianie diagnoz bez papierów psychiatry jest zabronione prawnie?

        czemu ludzie tu pisza o tym ze mieli rozne diagnozy od psychiatry, od roznych
        psychiatrow. na czym polegaja wiec szczegolne kompetencje psychiatrow w tym
        wzgledzie?
    • mamagabusi Re: prosze, pomozcie.. 27.03.07, 11:40
      hmmm...chyba Cie nie pociesze..5lat temu bylam w zwiazku z jednym
      facetem..skonczylo sie..teraz ja mam meza i dziecko...dalej same z niczego
      nachodza mnie mysli o nim w ciagu dnia..gdy zamkne oczy..gdy zbliza sie
      wieczor..gdy przejezdzam obok jego mieszkania...czasem nawet mam taki dziwny
      stan tesknoty.Wytlumaczen jest mnostwo..ja tlumacze sobie to tym , ze mam duzo
      stresu , obowiazkow , napiecie w ciagu dnia..brak mi relaksu..a tamte
      wspomnienia wiaza sie z beztroska i uczuciem ciaglej radosci..,
      zakochania...moze to taka podswiadoma ucieczka...moja mam mowi ze niektore
      osoby potrafia rzucac uroki...nie sadze ze tak jest trzymam sie pierwszej
      wersji..pewnie w koncu minie..pozdrawiam
      • mamagabusi Re: prosze, pomozcie.. 27.03.07, 11:42
        natrectwem było gdy musialam co 2 minuty kręcic nosem:))
    • mskaiq Re: prosze, pomozcie.. 27.03.07, 12:20
      Nieustannie ignoruj te mysli. Najlepiej zajac sie jakas praca ktora wymaga
      myslenia, moze byc pisanie, praca umyslowa, itp.
      Jesli bedziesz ignorowala te mysli to beda coraz slabsze i w koncu znikna.
      Problemy z niechciamymi myslami maja wszyscy ludzie. Zwykle pozbywaja sie ich
      pracujac, nie rozwazajac ich bo nie maja na to czassu.
      Jesli zaczniesz je rozwazac, myslec o tym to te mysli stana sie bardzo silne i
      moga zamienic sie w powazne problemy psychiczne.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • kontrreformacja Re: prosze, pomozcie.. 27.03.07, 13:25
        To ja dam ci radę odwrotną niż mskaiq. Przyjrzyj się tym myślom i zastanów się,
        co takiego w tych myslach jest, ze ciągle wracają. Moim zdaniem uporczywe myśli
        często przypominają nam o jakiejś wewnętrznej potrzebie od której uciekamy.
        Może czujesz się samotna i dlatego wracasz myślami do okresu związku, może masz
        wyrzuty sumienia w związku z tą osobą lub przeciwnie, czujesz się potraktowana
        niesprawiedliwie i wciąż masz zal, moze wreszcie wciąż tę osobe kochasz.
        Porozmawiaj sama ze soba otwarcie i uczciwie.
        • mskaiq Re: prosze, pomozcie.. 27.03.07, 14:06
          Piszesz o wewnetrznej potrzebie dzialania przeciwko sobie Kontrreformacjo ?
          Te mysli przynosza depresje, im bardziej sie w nie zaglebiasz tym wiecej zalu i
          bolu. Czy uwazasz ze ten bol, zal, zlosc, czesto nienwisc jest po to aby nam
          pomoc.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • sneeper_1 Re: prosze, pomozcie.. 27.03.07, 14:22
            mskaiq sugeruje ze niemyslenie o bnolu sprawi, ze nie bedzie bolec.
            --
            białym dziennikarzom i imigrantom powiedział żeby "poszli sie powiesić"
            • mskaiq Re: prosze, pomozcie.. 27.03.07, 14:43
              To negatywne mysli, zal, nienawisc i zlosc wywoluja bol. Mysl pozytywnie, tam
              gdzie jest radosc tam nie ma bolu.
              Serdeczne pozdrowienia.
    • mag-ia Re: prosze, pomozcie.. 27.03.07, 19:29
      Hmm myśli przeganiane i upychane na pewno nie znikną, tylko bedą wypływać ze
      zdwojoną siłą. Jak - dajmy na to - korek od szampana wciskany pod wodę.
      Przykład: nie myślcie teraz o dupie małpy.

      I co?

      Każdy myśli! Im bardziej się staramy, tym mniej to wychodzi ;))

      Wracając do tematu, czy to takie straszne, że myślisz o tej osobie? Czemu
      miałabyś się z tego powodu leczyć??? Teraz to ludzie tak szybko się czują
      chorzy, z jakiegokolwiek powodu... :( Myślisz i to nic złego, pozwól sobie na
      to, że może nawet chwilowo Cię te myśli prześladują.

      Usiądź kiedyś wygodnie, znajdz kilka wolnych godzin i myśl do woli o tej osobie.
      I w ten sposób jak najczęściej, w miare możliwości.
      Zobaczysz - znudzi Ci się i samo przejdzie :)
    • pestycyda Re: prosze, pomozcie.. 27.03.07, 20:10
      > Moze to nerwica natrectw?

      natrectwa sa wtedy jak w kazdym poscie zachwala sie psychiatrie lub pisze o
      ignorowaniu.
      • mag-ia Re: prosze, pomozcie.. 27.03.07, 20:37
        pestycyda napisała:

        > natrectwa sa wtedy jak w kazdym poscie zachwala sie psychiatrie lub pisze o
        > ignorowaniu.

        złapałam Cię na kolejnej złośliwości. Mówię Ci, to nie jest przypadek ;)
        • pestycyda Re: prosze, pomozcie.. 27.03.07, 20:40
          > złapałam Cię na kolejnej złośliwości. Mówię Ci, to nie jest przypadek ;)

          przypadkiem chyba nie jest to ze przypisujesz ciagle komuś zle intencje
          • mag-ia Re: prosze, pomozcie.. 27.03.07, 20:41
            pestycyda napisała:

            > przypadkiem chyba nie jest to ze przypisujesz ciagle komuś zle intencje

            stwierdziłam tylko fakt, przecież nie zaprzeczysz
            • pestycyda Re: prosze, pomozcie.. 27.03.07, 20:44
              > stwierdziłam tylko fakt, przecież nie zaprzeczysz

              dokonalaś pewnej oceny faktu
              • mag-ia Re: prosze, pomozcie.. 27.03.07, 20:47
                pestycyda napisała:

                > dokonalaś pewnej oceny faktu

                a zaprzeczysz?

                ps. proponuję skończyć dyskusję, bo komuś zaśmiecamy wątek. Jak bardzo Cię to
                gryzie i chcesz podyskutować, to napisz maila
                • pestycyda Re: prosze, pomozcie.. 27.03.07, 20:48
                  >a zaprzeczysz?

                  juz zostalo zaprzeczone.
          • sneeper_1 Re: prosze, pomozcie.. 27.03.07, 20:47
            bardzo interesujacy wątek - okradanie szpitali psychiatrycznych przez polityków
            i dziennikarzy

            pedofilia
            konfabulacje

            diwe tabletki na początek
            i pocztóweczka dla rozpędu dla narodowych komunistów

            każdy sposb jest dobry,

            pl.indymedia.org/pl/2007/03/26677.shtml

            • ognista123 Re: prosze, pomozcie.. 28.03.07, 02:34
              Dziekuje wszystkim..
              Jedni sugeruja, aby ignorowac mysli, drudzy -aby sie im przypatrzec..
              Sama nie wiem.Nie chce myslec o tym czlowieku, bo zrobil mi duzo krzywdy na
              ktora nie zasluzylam. Z dugiej strony- tak, jestem bardzo samotna i boje sie ze
              tak juz zostanie do konca zycia( przestalam sie cenic i nie czuje wlasnej
              wartosci). a mysli o nim to jak substytut kogos bliskiego przy mnie. Czyli
              takie oszukiwanie wlasnej siebie. Chociaz tak naprawde to ja wcale nie mysle o
              nim, to nie sa mysli, to jakas cholerna ciagla obecnosc Jego w mojej glowie, bo
              nie sa to mysli konstruktywne..To jakas cholerna obsesja ze strachu w obawie o
              bycie samotnym..
              Tak, chyba wszystkie nasze leki wynikaja z samotnosci i braku bliskiej osoby.
              Ja tak bardzo chce kochac i byc kochana, ze zabilabym sie dla tego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka