Dodaj do ulubionych

molestowanie psychiczne?

08.07.03, 04:55
Nie wiem, czy 'molestowanie psychiczne' to poprawna nazwa, ale opisuje
zachowania mojego partnera. Na dosc wczesnym etapie naszego zwiazku on zaczal
mnie krytykowac za niemal wszystko, a uwag pozytywnych bylo malo, a z czasem
niemal zupelnie zanikly.

Z jego punktu widzenia bylam albo za gruba, albo zbyt wolna, albo zle
prowadzilam samochod, albo zle go pilotowalam jak on prowadzil, nie
potrafilam nawet dobrze zrobic zakupow (kupilam nie ten rodzaj sera!) i tak
to trwa i trwa. Ostatnio zrobil awanture dlatego, ze wlalam mu do kawy troche
za duzo mleka! Nie ma dnia bez oskazen i czepiania sie (Ty zawsze..., Ty
nigdy..., z Toba nie mozna...)

Nie pomagaja proby obrony, tlumaczenia, prosby o wyluzowanie sie (przeciez
nie wszystko w zyciu musi byc perfekcyjne). Dziwne jest to, ze znam duzo
ludzi, mam wielu przyjaciol i nikt inny nie postrzega mnie w ten sposob,
tylko moj partner.

Czuje, ze jestem przez niego manipulowana, ale nie bardzo umiem sie bronic.
On twierdzi, ze ma depresje i dlatego postrzega swiat w tak czarnych barwach.
Ale czy mozna swojej depresji (o ile faktycznie ja ma) uzywac jako pretekstu
do psychicznego znecania sie nad druga osoba?

Nie musze dodawac, ze przy rozmowach o psychoterapii on twierdzi, ze to ja
powinnam isc do terapeuty (taka jestem zyciowo niepoukladana), a on bedzie
czekal, az ja sie w koncu zmienie...

Sama nie wiem, jak to wytrzymuje i dlaczego sama jeszcze nie wpadlam w
depresje. Moze ktos zna podobne przypadki (molestowanie psychiczne? depresja
jako narzedzie szantazu) i molgby sie nimi podzielic?

wciaz niepoddajaca sie,
t.
Obserwuj wątek
    • zdesperowana2 Re: molestowanie psychiczne? 08.07.03, 05:12
      telepracusia napisała:

      > Nie wiem, czy 'molestowanie psychiczne' to poprawna nazwa, ale opisuje
      > zachowania mojego partnera. Na dosc wczesnym etapie naszego zwiazku on zaczal
      > mnie krytykowac za niemal wszystko, a uwag pozytywnych bylo malo, a z czasem
      > niemal zupelnie zanikly.
      >
      > Z jego punktu widzenia bylam albo za gruba, albo zbyt wolna, albo zle
      > prowadzilam samochod, albo zle go pilotowalam jak on prowadzil, nie
      > potrafilam nawet dobrze zrobic zakupow (kupilam nie ten rodzaj sera!) i tak
      > to trwa i trwa. Ostatnio zrobil awanture dlatego, ze wlalam mu do kawy troche
      > za duzo mleka! Nie ma dnia bez oskazen i czepiania sie (Ty zawsze..., Ty
      > nigdy..., z Toba nie mozna...)
      >
      > Nie pomagaja proby obrony, tlumaczenia, prosby o wyluzowanie sie (przeciez
      > nie wszystko w zyciu musi byc perfekcyjne). Dziwne jest to, ze znam duzo
      > ludzi, mam wielu przyjaciol i nikt inny nie postrzega mnie w ten sposob,
      > tylko moj partner.
      >
      > Czuje, ze jestem przez niego manipulowana, ale nie bardzo umiem sie bronic.
      > On twierdzi, ze ma depresje i dlatego postrzega swiat w tak czarnych barwach.
      > Ale czy mozna swojej depresji (o ile faktycznie ja ma) uzywac jako pretekstu
      > do psychicznego znecania sie nad druga osoba?
      >
      > Nie musze dodawac, ze przy rozmowach o psychoterapii on twierdzi, ze to ja
      > powinnam isc do terapeuty (taka jestem zyciowo niepoukladana), a on bedzie
      > czekal, az ja sie w koncu zmienie...
      >
      > Sama nie wiem, jak to wytrzymuje i dlaczego sama jeszcze nie wpadlam w
      > depresje. Moze ktos zna podobne przypadki (molestowanie psychiczne? depresja
      > jako narzedzie szantazu) i molgby sie nimi podzielic?
      >
      > wciaz niepoddajaca sie,
      > t.


      Jezeli by kochal to by Ciebie akceptowal. A tez moze byc ze chce bys stracila
      wiare w siebie bo jest zazdrosny. Ale tak czy inaczej nie powinnas byc z kims
      to Ciebie w ten spsob traktuje.
      • telepracusia Re: molestowanie psychiczne? 08.07.03, 05:42
        zdesperowana2 napisała:

        > Jezeli by kochal to by Ciebie akceptowal. A tez moze byc ze chce bys stracila
        > wiare w siebie bo jest zazdrosny. Ale tak czy inaczej nie powinnas byc z kims
        > to Ciebie w ten spsob traktuje.

        Zazdrosc raczej nie wchodzi w gre. Mysle, ze bardziej chodzi o jego slabe
        poczucie wlasnej wartosci i jakas chec panowania nade mna (jedno z drugim chyba
        moze byc powiazane).

        To jest wlasnie paradoks - on twierdzi, ze to ja go nie kocham i wciaz wymaga
        ode mnie starania sie, udowadniania milosci. Tyle tylko, ze cokolwiek zrobie
        jest niewystarczajaco dobre. Ile razy nasluchalam sie, ze kupilam mu 'nie taki'
        prezent, ze na pewno go nie kocham, skoro nawet nie wiem, co go ucieszy... Inna
        sprawa, ze on jest na tyle wymagajacy, ze nigdy nie mozna byc pewnym, co go
        akurat zadowoli. Juz mi sie prawie przestalo chciec...

        Oczywiscie nawet nie marze, zeby zdobyl sie na udawanie, ze prezent mu sie
        podoba - niezadowolenie wyraza w sposob nieskrepowany. Doszlo do tego, ze kazda
        okazja typu imieniny, urodziny, rocznica to nie zrodlo radosci, ale stresu (co
        tu wymyslic, zeby byl zadowolony?).
        • midm Re: molestowanie psychiczne? 08.07.03, 10:36
          Ludzie z depresja moga byc bardzo meczacy i uciazliwi, ale mysle, ze on
          rzeczywiscie przesadza i... jesli nic nie skutkuje a nie chce poddac sie
          terapii to rzeczywiscie tez zastanawialabym sie czy go nie zostawic.
      • nadja Re: molestowanie psychiczne? 08.07.03, 10:56
        Powiem Ci cos...znam to. Widzialam jak to jest.
        I powiem...lepiej uciekaj. Bo kiedy mozesz tego
        bardzo, bardzo zalowac. Zreszta spojrz w
        moj watek "koszmar minionego...". To, co opisujesz
        zdarzalo sie tez u mnie.
        trzymaj sie
        n
        • babazgaga Re: molestowanie psychiczne? 09.07.03, 16:06
          ja miałam podobnie, skończyło się to depresją U MNIE
          rady mam dwie:
          1. Przeczytaj sobie książkę "kobiety które kochają za mocno (i ciągle wierzą że
          on sie zmieni)", autorka Robin Norwood (nie jestem pewna, bo nie ma mnie teraz
          w domu i nie moge sprawdzic, ale tak mi sie wydaje). Nie bierz tego w 100% do
          siebie, niektóre fragmenty są jak dla mnie naciągane, ale na parę rzeczy
          otworzyło mi oczy. Dodam, że książkę tą w ramach terapii zaleciła mi
          psycholożka, więc nie jest to głupi "amerykański poradnik"
          2. Uciekaj, póki nie jest jeszcze za późno. Ja rozumiem że Ci zależy, że będzie
          Cię to bolało, że czas razem, że plany itp... ale da się to zrobić, czego
          jestem najlepszym przykładem
    • e_english Re: molestowanie psychiczne? 08.07.03, 13:43
      Takie zachowanie moze wskazywac na obnizone poczucie wlasnej wartosci. Ale to
      nie powod, zebys ty na tym cierpiala. Jesli on rzeczywiscie ma zdiagnozowana
      depresje, to sprobuj namowic go na leczenie- moze to cos zmieni. A jesli nie,
      to lepiej odejdz zanim uwierzysz w jego slowa i calkiem stracisz wiare w
      siebie. Wtedy bedziesz juz tylko bezbronna owieczka, z ktora on bedzie mogl
      robic, co mu sie zywnie podoba. Przede wszystkim mysl o sobie, nie staraj sie
      go tlumaczyc, bo takie zachowanie nie ma usprawiedliwienia.
    • cal-ineczka Re: molestowanie psychiczne? 10.07.03, 00:35
      Za każdym razem powiedz mu gdzie robi błąd - bo potrafisz - wiesz co zrobilas i
      kto ma racje - dlatego sie nie poddajesz, a ja nie wiem gdzie robie blad i tez
      jestem oskarzana i zyje w klamstwie tylko dlatego ze dalam sie wrobic 3 lata
      temu i nie widze drogi wyjscia.
      Udowodnij mu ze masz racje - ale nie po to by udowodnic, tylko po to by sie
      wreszcie usmiechnal, nawet jak sklamiesz, nawet jak zbajdurzysz on ma sie
      usmiechnac bo tylko rozmowa z kims moze dac mu satysfakcje, a nie zadne racje,
      cukier, herbata, naczynia.... Dla niego wazne jest by wrocic na ziemie, i tylko
      tego chce jak sie na cokolwiek wkurza.
      • telepracusia Re: molestowanie psychiczne? 10.07.03, 12:11
        cal-ineczka napisała:

        > Za każdym razem powiedz mu gdzie robi błąd - bo potrafisz - wiesz co zrobilas
        i
        >
        > kto ma racje -

        Hej, dzieki za rade. Nawet probowalam i to nie raz (czlowiek ma przeciez
        odruchy obronne), tyle tylko, ze on tego NIE PRZYJMUJE DO WIADOMOSCI. Jezeli on
        zrobi cokolwiek zle, a zdarza sie, to nie jest w stanie przyjac zadnej krytyki.

        Ostatnio byla taka sytuacja, ze on nie dotrzymal slowa. Wspomnialam mu o tym, a
        on na to 'moze i nie dotrzymalem, ale to wyjatkowo, a przeciez to ty zwykle nie
        dotrzymujesz slowa'. I zamiast pogadania o jego bledzie znowu byla mowa o tym,
        jaka to ja jestem zla i niepoukladana.
        Naprawde nie wiem, jak sie bronic, zeby to bylo skuteczne (probowalam smiac sie
        z absurdalnych zarzutow, ale tez nie pomaga...)

        > a ja nie wiem gdzie robie blad i tez
        > jestem oskarzana i zyje w klamstwie tylko dlatego ze dalam sie wrobic 3 lata
        > temu i nie widze drogi wyjscia.

        Dlaczego 'nie widzisz drogi wyjscia'? co to znaczy, ze 'dalas sie wrobic'?
        brzmi to zlowrogo...
        -t.
        • atropos Re: molestowanie psychiczne? 11.07.03, 09:17
          Jakie są powody dla których wciąż jesteś z tym człowiekiem?
    • e_english Re: molestowanie psychiczne? 10.07.03, 13:54
      Chcialam jeszcze dodac, ze ja sama bywam nieznosna dla otoczenia. Kiedy mam
      dola, wszystkich sie czepiam, jestem krytyczna i ze wszystkiego niezadowolona,
      cokolwiek by ktos zrobil, ja zawsze mam jakies zastrzezenia. Ale staram sie nad
      tym panowac, bo nie chce, zeby z powodu mojej depresji cierpieli inni.
      Niestety, nie zawsze potrafie sie powstrzymac od tego malkontenctwa. Mimo
      wszystko u Twojego faceta wydaje sie to duzo bardziej nasilone i dlatego
      bardziej niepokojace.
      • motek2 Re: molestowanie psychiczne? 11.07.03, 12:50
        Identyczne zachowania {krytykowanie wszystkiego co jest ze mna związane)
        występują u mojej Partnerki.Doszło do tego że postanowiła się ze mną rozstać,a
        jesteśmy razem 15lat+małe dzieci.Próbowałem wszystkiego:rozladowywać napięcie
        rozmową żartem,prośbami,krzykiem itp.nic nie pomogło.Za namową znajomych {mojej
        rady by nie posłuchała}poszła do psychiatry.Nie wiem co dalej
        będzie.Najważniejsze,że rozpoczeła leczenie.Staram się jak mogę jej
        pomóc,choćOna twierdzi że tego nie potrzebuje.Moja rada:postaraj się
        żebyposzedł do lekarza i żeby wydawało mu się że on sam na to wpadł.Potem chyba
        dużo cierpliwości.Odejście uważam za oznakę słabości,przecierz jesteś
        silniejsza od niego {psychicznie} skoro tyle wytrzymałaś.Trzymam za Ciebie
        kciuki.
        • telepracusia Re: molestowanie psychiczne? 11.07.03, 13:26
          motek2 napisał:

          > Identyczne zachowania {krytykowanie wszystkiego co jest ze mna związane)
          > występują u mojej Partnerki.Doszło do tego że postanowiła się ze mną
          rozstać,a
          > jesteśmy razem 15lat+małe dzieci.Próbowałem wszystkiego:rozladowywać napięcie
          > rozmową żartem,prośbami,krzykiem itp.nic nie pomogło.Za namową znajomych
          {mojej
          >
          > rady by nie posłuchała}poszła do psychiatry.Nie wiem co dalej
          > będzie.Najważniejsze,że rozpoczeła leczenie.

          Czy juz widzisz jakiekolwiek efekty, nawet drobne? Jesli ona poszla do lekarza,
          ale w glebi duszy nie chce sie leczyc, to ciekawe, czy sama sytuacja
          zasiegniecia pomocy lekarskiej moze cos zmienic?

          > Odejście uważam za oznakę słabości,przecierz jesteś
          > silniejsza od niego {psychicznie} skoro tyle wytrzymałaś.Trzymam za Ciebie
          > kciuki.

          Dzieki! Ja tez uwazam, ze odejscie w takiej sytuacji byloby slaboscia i
          porazka. Latwiej jest zwiazek rozwalic, niz go naprawiac, a ja caly czas czuje
          sie z nim zwiazana i chcialabynm jemu (i sobie) jakos pomoc.

          > Moja rada:postaraj się
          > żebyposzedł do lekarza i żeby wydawało mu się że on sam na to wpadł.

          Hm... obawiam sie, ze on jest niestety zbyt inteligentny (plus ponadwyzsze
          wyksztalcenie itp.) na takie numery. Albo ja jestem zbyt malo pomyslowa.

          A jak znajomi namowili Twoja zone?

          Moze ktos jeszcze ma jakies pomysly, jak namowic bliska osobe na
          terapie/psychiatre tak, zeby wydawalo sie, ze ta osoba sama na to wpadla?

          -t.
          • motek2 Re: molestowanie psychiczne? 11.07.03, 22:19
            Poprawy nie widać,to dopiero parę dni.co do pomysłowości-tak jak ja powiedz
            znajomym a oni resztę załatwią.pozdrawiam.
            • telepracusia Re: molestowanie psychiczne? 12.07.03, 19:12
              motek2 napisał:

              > Poprawy nie widać,to dopiero parę dni.

              W kazdym razie trzymam kciuki za nia i za Ciebie!

              > co do pomysłowości-tak jak ja powiedz
              > znajomym a oni resztę załatwią.pozdrawiam.

              No wlasnie, tu jeszcze jedna zagwozdka. Kobiety maja czesto szerszy krag
              znajomych i przyjaciol niz faceci. Byc moze dlatego w przypadku Twojej zony
              latwiej bylo znalezc kogos, kogo by posluchala.

              Z moim partnerem jest tak, ze nie ma wlasnych przyjaciol, ma tylko znajomych (i
              to glownie z pracy), z ktorymi nie utrzymuje osobistych kontaktow. Rozne
              blizsze znajomosci "rozpelzly" mu sie po skonczeniu studiow. Do ludzi w ogole
              ma stosunek wysoce krytyczny (do mnie w szczegolnosci) wiec nie wiem, czy
              zaufalby czyjejs radzie. No, moze gdyby wyczytal cos w jakims
              superautorytatywnym zrodle, no takie zrodlo byloby i tak niewiarygodne, no bo
              co ktos tam moze wiedziec o jego prywatnym zyciu?

              Gdyby namawial go na terapie ktos z moich przyjaciol (lub naszych wspolnych
              znajomych), to moj partner od razu wyczulby pismo nosem...

              Moje namowy koncza sie takim komentarzem z jego strony "ty wszystko sprowadzasz
              do jakoby moich problemow, lepiej zacznij od siebie".

              Dodam, ze sama z wlasnej woli zaczynalam terapie juz 3-krotnie (pokazanie
              dobrej woli, ze ja tez chce cos zmienic), ale gdy okazywalo sie, ze powinnismy
              jednak przejsc terapie razem, to niestety on nie chcial wspolpracowac...

              No i co tu robic? Chetnie poslucham kolejnych rad...
              -t.
    • iwona.grobel Re: molestowanie psychiczne? 12.07.03, 22:17
      To o czym pisze telepracusia, to poważna sprawa. Obawiam się, że mój komentarz nie będzie dla autorki
      satysfakcjonujący, bo nie potrafię dać jednoznacznej, konkretnej rady.
      Po pierwsze, mam poważne wątpliwości, czy ten niezadowolony ze wszystkiego partner ma depresję. Ale
      konsultacja specjalisty jest, owszem, wskazana. (A tak na marginesie, jak wnioskuję z wypowiedzi innych
      uczestników dyskusji, chyba jest trochę bałaganu w terminologii i zbyt często widzimy depresję tam, gdzie jej nie ma, i
      niepotrzebnie zrzucamy na depresję odpowiedzialność za ludzkie zachowania).

      Na pierwszy rzut oka wydaje się, że przydałaby się terapia partnerska, bo problem dotyczy związku dwojga ludzi.
      Ale czy na pewno? Nie jestem pewna, czy od tego należy zacząć.
      Telepracusia prosi o rady, jak nakłonić partnera do terapii. Tego nie wiem, nie ma złotego środka. Jeśli nie będzie
      chciał, a z tym trzeba się liczyć, to może się to nigdy nie udać. Dobrze by było, żeby telepracusia wzięła pod uwagę i
      taką możliwość. Ten człowiek być może nigdy nie będzie inny. I co wtedy z telepracusią?

      W pierwszej chwili chciałam proponować pani terapię, bo to przecież pani czuje się w tym związku źle, to pani szuka
      pomocy i wsparcia. Na pewno trudno się żyje w takim związku, koszt emocjonalny jest pewnie spory. Jak długo
      jednak można walczyć? Z opisu można wnioskować o pani cierpieniu i zmęczeniu. Mimo uczucia do tej osoby, o jakim
      pani pisze. A przysłowie, że dotąd dzban wodę nosi itd., to święta prawda. Napisała jednak pani, że już 3 razy
      rozpoczynała terapię. Pytanie tylko, na co ta terapia była nastawiona i czy przypadkiem nie decydowała się pani na
      nią z myślą, żeby zmienić zachowanie partnera? Proponuję jeszcze raz skonsultować się z psychologiem i pomyśleć
      przede wszystkim o pani, a nie o partnerze. Myślę, że psychoterapeuta pomoże pani "obejrzeć" tę sytuacje ze
      wszystkich stron, dokonać bilansu zysków i strat z pozostawania w takim związku. Ostateczną decyzję będzie
      jednak musiała pani podjąć sama.

      Tyle mojego komentarza. Nie śmiem do niczego pani namawiać. Proszę też ufać sobie, bo nikt z nas nie wie, co pani
      czuje, co państwa łączy. Dając konkretną radę, polecając wypróbowany przez siebie środek można czasem pomóc,
      ale można też zaszkodzić. Uczestnicy forum dzielą się z panią swoim doświadczeniem, warto tego wysłuchać. Ale i
      tak nie zmienia to faktu, że nikt za panią decyzji nie podejmie.
      Wszystkiego dobrego.
      • g.i.jane Re: molestowanie psychiczne? 13.07.03, 20:33
        Kiedyś takich facetów nazywało się tyran domowy.
        Na leczenie nie pójdzie bo przecież lekarz od razu by się poznał, że nie ma
        żadnej depresji. Jemu po prostu sprawia przyjemność poniżanie ludzi bo wtedy
        sam (w swoich oczach) czuje się wywyższony. Nic dziwnego, że nie ma przyjaciół
        bo kto by z takim wytrzymał. Zresztą sam się nie garnie do bliskości z ludźmi
        bo by musiał przyznać, że niektórzy mają jakieś zalety a w ten sposób zalety
        posiada jedynie on.
        Jak z tego wybrnąć? Ciężka sprawa. Z Twojego postu wynika, że sprawy zaszły
        już bardzo daleko. Nawet Pani Ekspert delikatnie daje Ci do zrozumienia, że
        może trzeba go będzie rzucić. Moim zdaniem wasze relacje muszą się zmienić o
        180 stopni. Jak Cię zacznie krytykować musisz na niego ryknąć. I to nie raz
        czy dwa tylko za każdym razem. Z owieczki musisz przemienić się w wilka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka