Dodaj do ulubionych

Problem z terapią

17.11.07, 23:02
Jak już pisałam nie raz - chodzę na psychoterapię od ok. 1,5 roku.
Ogólnie - widzę pozytywne efekty. Głównie polega to na odgrzebywaniu
stłumionych uczuć i rozmowie na ich temat.
Ostatnie kilka miesięcy było dosyć spokojnych, ale ostatnie dwa
tygodnie (czy dłużej) były dla mnie bardzo ciężkie. Płacz,
bezsilnośc, uczucie osamotnienia i bezsensu - tak silne, że
utrudniają pracę czy jakąkolwiek inną aktywność. Mój mąż jest
swiadkiem wszystkich tych stanów. Przez te 1,5 roku był dla mnie
dużym wsparciem, choć bez watpienia moje problemy wywołują pewne
tarcia między nami. On ma teraz trudny okres, trochę jest zmeczony
moim ciągłym emocjonalnym zakręceniem. Myslę, że sam zmaga się ze
złością na mnie, z rozżaleniem z powodu mojej choroby.

Zasugerował mi wizytę u psychiatry. Poszłam, dostałam zoloft.
Owszem, był to pomysł męża, ale sama czuję, ze może watro spróbować
leków. Od pewnego czasu miałam poczucie, że być może niepotrzebnie
się męczę.

Powiedziałam o tym mojej terapeutce. I tu pojawia się problem. nie
powiedziała mi wprost, że mam tych leków nie brać, ale usłyszałam
min. że działam wbrew podstawowej zasadzie psychoterapii, która
polega na tym, że uczucia nalezy przezywać, a nie tłamsić. Pytała,
co tabletka ma mi "załatwić"? Czy tego oczekiwałam od męża: wysłania
do psychiatry? Zasugerowała tez, że w terapii dotknęłam trudnych
uczuć w relacji z męzem i przestraszyłam się tego i dlatego sięgam
po leki? I że tabletka nie uratuje mi związku. Moje wyjasnienia, że
chcę chronić męza przed moimi "odjazdami" swkitowała tym, że mąż nie
jest z cukru.

Jestem poważnie zaniepokojona. Nie wiem, ale mam wrażenie, że to
nieprofesjonalne było. Czuję, że ona nie pozwala mi na podjęcie
własnej decyzji w sprawie leków. Poza tym, przeszukuję net i szukam
jakiś informacji na temat wpływu antydepresantów na terapię, bo nie
wydaje mi się, zeby te leki miały mnie wytłumić i "emocjonalnie
zamknąć".

Mam mętlik w głowie i stąd ten post. Bedę wdzięczna za wasze zdanie
w tej sprawie.
Obserwuj wątek
    • conscientious Re: Problem z terapią 17.11.07, 23:08
      Trafilas na wspanialą lekarkę!!!!!!!!!!
      chwala Bogu,ze takie jeszcze istnieją.Ja zwatpilam jak jedna kobieta
      po rozmowie ze mna 30 minutowej wypisala recepte na
      antydepresant.Rozumiem,ze to nieco inna sytuacja,bo Ty leczysz sie
      juz 1,5 roku,ale ja bym to oceniala bardzo pozytywnie.
      Niech sie jednak wypowiedza bardziej doswiadczeni,ja narazie tylko
      czytam psychiatryczne ksiazki i rozmawiam z doswiadczonymi
      ludzmi.Wszyscy parskneli jak uslyszeli o pani doktor przepisujacej
      lek po swoim mini"rozpoznaniu".
      Pozdrawiam,zycze powodzenia:)
      • nienill Re: Problem z terapią 17.11.07, 23:13
        conscientious napisała:

        > Trafilas na wspanialą lekarkę!!!!!!!!!!
        to nie jest lekarka!!!!!!!!
        to terapeutka!!!!!!!!!

        ;p
    • nienill Re: Problem z terapią 17.11.07, 23:11
      u mnie na terapii ludzie biora leki i nie ma z tym zadnego problemu,
      ale slyszalam o innym (niby bardzo dobrym) osrodku, w ktorym juz na
      samym poczatku rozkazuja wszystko odstawic.
      widocznie kazde miejsce ma swoje zwyczaje.
      • conscientious Re: Problem z terapią 17.11.07, 23:24
        No fakt,pewnie ma wyksztalcenie psychologiczne,a nie medyczne-co
        jednak w moim przypadku nie stanowilo przeszkody dla pani
        terapeutki,by wypisac recepte po pierwszym spotkaniu:DStad ta moja
        gafa w braku rozroznienia specjalistow;);)
        Trzymam na[prawde mocno kciuki,wiem co to znaczy czuc ten cholerny
        bol i pustke...
        • lucyna_n Re: Problem z terapią 17.11.07, 23:35
          psychoterapeuta nie może wystawiać recept
          recepty może wystawiać tylko lekarz, psychiterapeuta nie jest
          lekarzem, chyba że skonczył studia medyczne, naogół nie .
          • conscientious Re: Problem z terapią 17.11.07, 23:51
            No to sie jeszcze okazuje,ze pani dziala niezgodnie z prawem;););)
            Ach...a moze to ja jestem do tego stopnia zakrecona,ze juz myle
            fakty;)Niemniej nawet lekarka nie powinna tak szybko wciskac
            recepty...takie mam wrazenie..dlatego pozwolilam sobie na
            entuzjastyczna ocene zachowania terapeutki o ktorej wyzej.
      • kontrreformacja Re: Problem z terapią 17.11.07, 23:29
        Czy ten dobry ośrodek to nie jest aby Sobieskiego 112. Bo tam byłam
        najpierw u psychiatry i przepisali mi tylko xanax, tam też trafiłam
        na moją terapeutkę.

        Problem jest tez taki, ze nikt mi nie powiedział otwartym tekstem,
        że "my jesteśmy z takiej szkoły, że antydepresantów się nie bierze".
        Wolałabym to, niż takie zawoalowane pytania.
        • nienill Re: Problem z terapią 17.11.07, 23:31
          kontrreformacja napisała:

          > Czy ten dobry ośrodek to nie jest aby Sobieskiego 112.
          nie to miasto
    • lucyna_n Re: Problem z terapią 17.11.07, 23:33
      Kontrreformacjo, ten tekst to cios poniżej pasa, żadnemu dobremu
      terapeucie lekarstwa nie przeszkadzają, wręcz sami sugerują kiedy
      widzą że depresja wkracza w stany średnie. Pracować nad relacjami z
      ludźmi i swoimi emocjami można jak najbardziej biorąc leki
      antydepresyjne. jesteś osobą rozsądnie myślącą, nie widzę w Tobie
      żadnych specjalnie odbiegających od normyc cech charakteru, możliwe
      jest że grzebanie w psychice swoj drogą a nauroprzekaźniki swoją.
      Spróbuj jeść ten zoloft, niech chociaż zlikwiduje fizyczne objawy,
      to nie jest jakiś odmóżdżacz. Blagam, jeżeli Twoj stan się pogarsza
      nie czekaj aż zaryjesz o dno, stracisz pracę i rozpadnie Ci się
      małżenstwo. Pani psycholog niech sobie gada co chce, ja Ciebie
      czytam tu już kęs czasu i się z nią absolutnie nie zgadzam. Co Ci
      zalatwi tabletka? a co zalatwiła terapia, więcej, co załatwia
      aspiryna? w koncu temperatura też jest po coś, to może jej nie
      zbijać, ból też jest ważnym sygnalem, może więc wyrzućmy wszystkie
      leki przeciwbólowe. Nie daj się tak głupio zmanipulować, bo to Ty
      cierpisz a nie ta psycholożka, wychodzisz z gabinetu i już jej o
      Ciebie powieka nie mrygnie i serce nie zaboli.
      zadaj sobie pytanie co masz do stracenia i jak ma temu zapobiec
      terapia skoro po 1,5 roku!!!! nie jest lepiej. Przynajmniej sprobuj,
      najwyżej odstawisz lek i będzie jak było.
      • kontrreformacja Re: Problem z terapią 17.11.07, 23:56
        Lucyna, dzięki. Masz bardzo dużo racji.
    • mskaiq Re: Problem z terapią 17.11.07, 23:48
      Odgrzebywanie negatywnych uczuc to przezywanie ich od nowa. To
      przynosi bol i zal, zlosc, nienawisc, lzy, itp.
      Trzeba nauczyc sie zapominac, wybaczac to co przynosi negatywne
      uczucia.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • aurelia_aurita Re: Problem z terapią 17.11.07, 23:49
      zgadzam się w 100% z Lucyną.

      a tekst psycholożki, że "działasz wbrew podstawowej zasadzie psychoterapii"
      wygląda mi na poważne nadużycie. psycholożka powinna - jak sama zauważyłaś - już
      na wstępie powiedzieć, że reprezentuje taką szkołę w psychoterapii, w której
      terapeuta jest przeciwny lekom.

      może po prostu spróbuj wyjaśnić terapeutce, dlaczego i po co bierzesz
      antydepresant? (bo nie sądzę, żebyś liczyła na to, że tabletka cośtam Ci
      "załatwi"...). poglądów jej nie zmienisz, ale przekonasz ją, aby zaakceptowała
      Twoją decyzję.
      • kontrreformacja Re: Problem z terapią 17.11.07, 23:54
        > może po prostu spróbuj wyjaśnić terapeutce, dlaczego i po co
        bierzesz
        > antydepresant? (bo nie sądzę, żebyś liczyła na to, że tabletka
        cośtam Ci
        > "załatwi"...). poglądów jej nie zmienisz, ale przekonasz ją, aby
        zaakceptowała
        > Twoją decyzję.

        Tak chyba zrobię. Czuję, że ja tez mogłam namieszać, bo mówiąc o
        wizycie u psychiatry trochę zasłaniałam się mężem. Raczej
        podkreślałam fakt, że to on mnie namówił, że leki mają jego
        ochronić. Bałam się jej reakcji, bo przeczuwałam, że będzie z lekami
        problem. (Już wcześniej pojawił się ten wątek i mimo braku jasno
        postawionej sprawy, czułam że jest lekom przeciwna).
        • koala1212 Re: Problem z terapią 18.11.07, 02:32
          Bałam się jej reakcji, bo przeczuwałam, że będzie z lekami
          > problem. (Już wcześniej pojawił się ten wątek i mimo braku jasno
          > postawionej sprawy, czułam że jest lekom przeciwna).
          >

          Przeciez nie powinnas sie bac terapeutki. Nie jestes uczennica,
          ktora powinan miec zawsze idalenie odrobione lekcje. Cos mi sie
          wydaje, ze czujesz jakbys zawalila. Czy nie jest tak, ze wydaje Ci
          sie ze po 1,5 roku terapii nie wypada wracac do lekow? No i w sumie
          jakie znaczenie ma, ze terapeutka jest lekom przeciwna. Ona sobie
          moze byc. Dlaczego chcesz jej sie tak podobac? Moze pOmysl o tym.
          PS chodzilam kiedys na terapie do psychaitry i ona sama mnie
          namawiala na leki, mimo ze ja bylam przeciwna bo nie czulam zeby
          wczesniej pomagaly(czulam sie ciagle zle) i jeszcze utylam. W kazdym
          razie juz na naszym pierwszym spotkaniu namawiala mnei na leki, a
          potem chodzilam do niej rok na terapie i mialam dobre efekty. Mysle
          ze da sie prowadzic taka terapie, ale moze faktycznie byc trudniej.
          No nie wiem!
          • iso1 Re: Problem z terapią 18.11.07, 11:23
            Terapeutka jest absolutnie nieprofesjonalna.
            Nie powinna podważać decyzji lekarza.
            1,5 roku terapii i pogorszenie stanu świadczą po pierwsze że widocznie nadszedł
            czas na leki a po drugie że terapia nie przyniosła oczekiwanych efektów. Co
            najwyżej może przynieść chwilową ulgę.
            Chodziłem do 2 terapeutek ale żadna nie śmiała podważyć decyzji lekarza o
            przepisaniu lub zmianie leków. I to uważam jest normalne.
    • awanturka Re: Problem z terapią 18.11.07, 12:30
      Rzeczywiście panowała kiedyś taka opinia u psychoterapeutów, że leki
      przeszkadzają psychoterapii nie pozwalając na przeżywanie uczuć. No i jeszcze niektórzy terapeuci takiej opinii się trzymają.

      Przytoczę, co mnie powiedział i lekarz i terapeuta na ten temat.
      "Leki nie tylko nie przeszkadzają psychoterapii, ale są w pewnych wypadkach niezbędne. Czasem depresja jest tak głęboka, że bez leków psychoterapii nie poddaje się prawdzdziwych, rzeczywistych problemów pacjenta, pacjent nie przeżywa swoich prawdziwych uczuć a jedynie wytwory choroby"
      • kontrreformacja Re: Problem z terapią 18.11.07, 23:16
        Bardzo dziękuję wszystkim za opinie. Spróbuję porozmawiać z
        terapeutką na ten temat na kolejnej sesji. Mam iść we wtorek, ale
        nie wiem, czy pójdę, bo mam bardzo duzo obowiązków pracowych i boję
        się, że wszystkie emocje związane z tą sytuacją rozłożą mnie
        zupełnie. No własnie, wciąż boję się emocji, bo wiem, że potrafią mi
        odebrać kontrolę nad sobą, nie pozwalają się skupić na pracy. Lęk,
        lęk, lęk - w kółko to samo.

        Co do leków - nie wiem, jak to będzie. Chcę spróbować i się
        przekonać. Nie chciałabym znowu zamrozić w sobie wszystkich tych
        uczuć, które udało mi się wyciągnąć na światło dzienne, ale nie chcę
        tez być męczącą dla otoczenia histeryczką. Mam nadzieję, że jest coś
        pośrodku. Może leki pomogłyby w utrzymaniu tego środka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka