grzegorz961
02.09.03, 15:59
Moja historia jest dosc typowa. Kilka lat temu mialem splot "mocnych" wrazen
(bankructwo, zdrada i grozba rozwodu), po ktorych sie rozlecialem, co
objawialo sie zaburzeniami snu (wybudzenia nad ranem, fastalny nastroj w
ciagu dnia). Nie bardzo potrafilem sibie z tym dac rade, trwalo to dlugo (2
lata) zanim trafilem do psychiatry, ktory zapisal mi 0.5 roku Fevarin. Z
czasem pomogla, a najbardziej regularne plywanie! (polecam!!!). Zaczalem spac
i normalnie zyc , ale nie do konca. Wybudzam sie wtedy gdy mam silne stresy
(jak kazdy) ale zawsze, gdy rano musze wstac, dzialac itd. Chocby sprawy byly
blahe, wybudzam sie i czuje sie potem fatalnie. To z pewnoscia pozostalosc,
trauma itd. POzostal lęk, boje ze nie bede spal i nie spie. Niby to drobiazg
ale koszmarnie utrudnia zycie. Czy to moze oznaczac, ze jestem niedoleczony,
jak sobie z tym radzic? staram sie unikac powrotu do antydepresantow. Biore
czasami relanium, lorafen i czesto neospasmine. Co z tym robic? Trwa to juz
ponad 5 lat.....