Dodaj do ulubionych

nie udźwignę juz tego

17.04.08, 06:41
Ostatnio znów zaczęłam tu zaglądać. Bo jest fatalnie.
Na uczelni ch**owo. Zaliczenie goni zaliczenie. Cudem się prześlizguję z pisemnych. Na ustne nie chodzę, mam spore zaległości.
Zaczęłam jeść i znów przytyłam. Dzwoniłam do psychologa w sprawie zaburzeń odżywiania. 70zł za godzinę. Tygodniowo i długa terapia.
Pogoda depresyjna. Nie śpię po nocach, a jak już zasnę wybudzam się o 4 i wstaję.
Mam straszne problemy z pamięcią. Improwizuję z myśleniem. Nie potrafię się skupić na 2 linijkach tekstu, zaraz wszystko zapominam.
Nie mogę się uczyć. Mam ataki drgawek i lęków.
Przypomniała mi się sytuacja sprzed roku kiedy w nocy dostałam ataku. Nie miałam nawet Xanaxu.
Przyjechało pogotowie. Dostałam bolesny zastrzyk hydroksyzyny w dupe i opieprz od lekarza "depresja? jaka depresja?! znaleźć dziewczynie zajęcie, komputer, koleżanki". Myślałam,że zwariuje. Boję się lekarzy z pogotowia.
Poszłam do spowiedzi. Ksiądz kazał wybrać się do egzorcysty.
A ja mam zaburzenia odżywiania, myśli samobójcze, studia,które mi się sypią i kochającego chłopaka.
Niedobrze mi.
Czekam na zbawienie. Najpewniej go unikam. Niechybnie. Bez wysiłku chcę odejść - odejdź.
Obserwuj wątek
    • czekolada_z_orzechami Re: nie udźwignę juz tego 17.04.08, 07:52
      Patrzę w lustrze w swoje oczy. Są martwe.
      • ewelina-s-82 Re: nie udźwignę juz tego 17.04.08, 12:49
        masz kochajacego chłopaka??? to trzymaj sie tego!!! ja mam meza ktorego nie
        kocham ...chyba juz,,,i nie wiem jak mu to powiem...
        • stanislaw1954 Re: nie udźwignę juz tego 17.04.08, 12:52
          ewelina-s-82 napisała:

          > masz kochajacego chłopaka??? to trzymaj sie tego!!! ja mam meza
          ktorego nie
          > kocham ...chyba juz,,,i nie wiem jak mu to powiem...

          A coś ślubowała przed ołtarzem ; czyżbyś już zapomniała ;mam Ci
          przypomnieć przysięgę małżeńską.?
          • nienill Re: nie udźwignę juz tego 18.04.08, 11:06
            stanislaw1954 napisał:

            > A coś ślubowała przed ołtarzem ; czyżbyś już zapomniała ;mam Ci
            > przypomnieć przysięgę małżeńską.?
            a moglbys sie jej zapytac czy to bylo przed oltarzem?
          • ewelina-s-82 Re: nie udźwignę juz tego 18.04.08, 13:00
            A coś ślubowała przed ołtarzem ; czyżbyś już zapomniała ;mam Ci
            > przypomnieć przysięgę małżeńską.?
            tak wiem co slubowalam...dlatego wlasnie z uczciwosci malzenskiej nie moge go
            dalej oszukiwac...udawac ze czuje to czego chyba nigdy nie bylo...mialam
            nadzieje ze sie pojawi...ze wzgledu na dzieci....
    • i_250 przetrzymać 17.04.08, 08:23
      Wiem że zaliczenia są dołujące ale pomyśl że sesja nie trwa w
      nieskończoność. Im więcej zdasz tym bliżej będzie końca.
      Może udaj się do lekarza. Może potrzeba jakiś leków choćby na
      przetrzymanie sesji.
      Trzymaj się!
      • czekolada_z_orzechami Re: przetrzymać 17.04.08, 08:37
        Sesja dopiero za 1,5 miesiąca ale ja jestem na medycznej. Zaliczenia mam prawie codziennie.
        Nie wiem czy przetrzymam. To straszne i nic nie pomaga, nic ;(
        • plereza Re: przetrzymać 17.04.08, 08:59
          czekolada.kombinuj.tez tak mialam.jedna linijka kosztowala mnie pol
          dnia nauki.wymyslilam wiec recorder.nagrywalam wszystkie informacje
          na recorder(trzeba sie zmusic do przeczytania materialu)a potem
          lazilam z sluchawkami po domu robiac rozne rzeczy i puszczajac
          material do zapamietania w kolko i w kolko.cos tam zawsze w glowie
          zostanie.
        • stanislaw1954 Re: przetrzymać 17.04.08, 10:57
          czekolada_z_orzechami napisała:

          > Sesja dopiero za 1,5 miesiąca ale ja jestem na medycznej.
          Zaliczenia mam prawie
          > codziennie.
          > Nie wiem czy przetrzymam. To straszne i nic nie pomaga, nic ;(

          Czekoladko; nie poddaj się....ja pare dni temu miałem potwornego doła
          ale tak sie złożyło że 15-go miałem wizytę u lekarki. I wiesz co po
          zmniejszeniu dawek o 50% juz od trzech dni czuje sie nie źle. Moja
          rada w tej sytuacji nie czekaj dłużej tylko wal prosto do lekarza i
          mów co i jak. Nie mecz się i nie bierz deprechy na przeczekanie ;
          tylko daj sobie pomóc. Serdecznie Cie pozdrawiam i obejmuje
          szczególna modlitwą.
        • ewelina-s-82 Re: przetrzymać 17.04.08, 12:53
          ja tez tak miałam...rok temu...na analityce jestem....miałam praktycznie
          wszystko zawalone...ciagnelo sie to za mna az do konca wrzesnia bo letnia sesje
          calkowicie odpuscilam a wmiedzyczasie juz pare razy bylam gotowa spier*** do
          meza z dzieciakami...i dobrze ze tak nie zrobilam.trzymaj sie bierz wszystkie
          leki,i jakos sie przeslizguj dalej,albo powiedz wprost egzaminatorom ze sie
          leczysz zrozumieja chyba???ja tez niedawno bedac w dolku bylam gotowa powiedziec
          mojemu promotorowi ze pie.. ta prace magisterska o ktoprej zielonego pojecia
          nie mam ale jakos ciagne...moze sie uda??
          • czekolada_z_orzechami Re: przetrzymać 17.04.08, 17:18
            No prześlizguję się, dziś nie poszłam na zaliczenie- termin ostateczny- a okazało się, ze go nie było. Znowu miałam fuksa.
            A co do mówienia wykładowcom, że się leczę to nie jest taki zły pomysł...
    • bertrada Re: nie udźwignę juz tego 17.04.08, 11:40
      Może zamiast czekać na zbawienie, idź do lekarza i zacznij zażywać
      leki. A jak już się leczysz i leczenie nie pomaga, to może czas na
      zmiany, lekarza i leków. Co do studiów to może lepiej wziąć sobie
      urlop dziekański, wykurować się w tym czasie a na studia wrócić z
      nowymi siłami. W przeciwnym wypadku albo cie wywalą i będziesz
      musiała zaczynać od początku (najczęściej coś innego, totalnie
      sprzecznego z twoimi zainteresowaniami) lub skończysz je na samych
      trójczynach i poprawkach, z ostatnią lokatą i bez najmniejszego
      pojęcia o tym czego tam uczyli. Albo się doprowadzisz do stanu
      skrajnej depresji i nerwicy co wyłączy cię z normalnego życia na
      parę lat.
      Wiem co mówię, bo sama się w coś takiego wpakowałam parę lat temu i
      do dziś sie wygrzebuję.
      • czekolada_z_orzechami Re: nie udźwignę juz tego 17.04.08, 17:18
        Dziekanka niestety nie wchodzi w grę bo wątpię czy bym wróciła...
    • lucyna_n Re: nie udźwignę juz tego 17.04.08, 13:04
      lekarstwa łykaj
      nie ma innej rady
      ps
      też się boję lekarzy z pogotowia
      • czekolada_z_orzechami Re: nie udźwignę juz tego 17.04.08, 17:19
        Dzięki Lucyna..
    • quicki Re: nie udźwignę juz tego 17.04.08, 15:12
      Bierz leki.Idż do psychologa. Czasami sama świadomość, że się coś robi ,żeby
      sobie pomóc, już pomaga przetrwać.Na uczelni licz na fuksa, a jak masz odwagę to
      mów egzaminatorom jak jest- może część z nich Ci poluzuje.I dopuść do
      świadomości że nieukończone studia nie są końcem świata.Można potem nawet
      prezydentem zostać, a już na pewno normalnie żyć.Może to, może śmo, coś sobie
      dopasujesz.A nawet jak nie dasz rady to najważniejsze pamiętać że puki żyjesz,
      puty jest szansa( tylko się lecz).
      • abasia471 Re: nie udźwignę juz tego 17.04.08, 15:54
        Przykro mi, że znowu cię dopadło. Jedyna rada, to coś z tym robić
        (leki, psychoterapia, medytacje, modlitwa)i mieć nadzieję, że jak
        przylazło, tak i odlezie, bo nawet najdłuższa żmija kiedyś mija.
        Trzymaj się ciepło i dźwigaj się do pionu ile razy padniesz. Będzie
        dobrze, bo kiedyś do cholery musi być. Parę limitów na depresyjne
        cierpienia już wykorzystałaś, więc pora, żeby ci ulżyło. Serdecznie
        cię pozdrawiam i przytulam.
        • stanislaw1954 Re: nie udźwignę juz tego 17.04.08, 16:06
          abasia471 napisała:

          > Przykro mi, że znowu cię dopadło. Jedyna rada, to coś z tym robić
          > (leki, psychoterapia, medytacje, modlitwa)i mieć nadzieję, że jak
          > przylazło, tak i odlezie, bo nawet najdłuższa żmija kiedyś mija.
          > Trzymaj się ciepło i dźwigaj się do pionu ile razy padniesz.
          Będzie
          > dobrze, bo kiedyś do cholery musi być. Parę limitów na depresyjne
          > cierpienia już wykorzystałaś, więc pora, żeby ci ulżyło.
          Serdecznie
          > cię pozdrawiam i przytulam.

          I to jest serdeczność ,współczucie i dobra rada....
          • czekolada_z_orzechami Re: nie udźwignę juz tego 17.04.08, 17:21
            Dzięki abasia, dzięki Stanisław.
            Dziś zamiast na zaliczenie poszłam do kościoła. Siedziałam tam chyba z 15 minut, ale się wyciszyłam. A zalki nie było. Znowu miałam fuksa.
            Ale jutro egzam:(((((
      • czekolada_z_orzechami Re: nie udźwignę juz tego 17.04.08, 17:20
        Dzięki za to co napisałaś:)
    • mintaj3 Re: nie udźwignę juz tego 18.04.08, 01:40
      Czekoladko, z racji tego ,że od jakiegoś czasu jestem dość
      monotematyczny(powtarzając za Hołownią Szymonem:Uświadomiłem sobie ostatnio, że
      jestem niczym przedwojenna pomoc kuchenna - interesuję się wyłącznie religią
      oraz popkulturą...), postaram się skupić głównie na kwestiach wiary,które to są
      obecne w Twym wątku.
      Myślę,że w innym przypadku w ogóle nie zabrałbym głosu,a tak przynajmniej mogę
      uznać niektóre zdania jako swego rodzaju punkt zaczepienia.Jako że od mego
      nawrócenia,o którym swego czasu starałem się dość płomiennie(jak mi się
      przynajmniej wydaje gdy sobie z trudnością przypominam) opowiadać minęło ok 2-3
      lat,tak też moje dzisiejsze stanowisko chociażby w kwestii depresji będzie
      zapewne trochę inne niż wówczas w zapale neofity.Wszak wtedy zbyt mocno
      zdominowała mnie tendencja do uogólniania.Uproszczenie i sprowadzenie większości
      przypadków do wspólnego mianownika było błędem wynikającym z własnego
      doświadczenia nawrócenia i uzdrowienia z depresji.Ponoć Pan Bóg ma ok. 7,5 mld
      sposobów na dotarcie do człowieka:) To ,że akurat w mym przypadku miało to
      miejsce na dnie depresji też pewnie niczym szczególnym nie jest,ale pokazuje,że
      jednak nawet w tej najgłębszej warstwie naszego jestestwa(jakkolwiek by to nie
      brzmiało)nie jesteśmy sami.Skoro patrząc przez pryzmat wiary,dla Pana Boga celem
      numer jeden względem nas jest zbawienie,to wydaje mi się,że gdyby była do tego
      celu inna,pewniejsza droga niż wskazał Pan Jezus,to pewnie bylibyśmy o tym
      poinformowani :) A tak cóż...Ale do rzeczy,od początku miałem zamiar skupić się
      na konkretach,a na razie ni widu ich,ni słychu(ni czytu).Wiara jest sprawą jak
      najbardziej intymną,indywidualną,ale wydaje mi się,że nie możemy popadać również
      w drugą skrajność i całkowicie przemilczać tutaj tej kwestii.Powody braku
      takowych tematów mogą być chociażby takie 1.Zwykły brak zainteresowania 2.Brak
      widocznego związku z tematyką forum.O ile co do punktu pierwszego sprawa nie
      wymaga komentarza,to jednak co do drugiego kwestia jest co najmniej
      dyskusyjna.Ktoś powie,nie ma złotych środków dla każdego,jednemu pomaga
      to,drugiemu tamto ,a trzeciemu nic.Zgoda,ale nie do końca.Patrząc przez pryzmat
      wiary niezrozumiałe jest stwierdzenie,że na zepsute receptorki w mózgu nie
      pomoże w równym stopniu jogging jak również modlitwa.Z punktu widzenia ateisty
      różnicy brak,ale z punktu widzenia osoby wierzącej byłby to pewnego rodzaju błąd
      logiczny.Znaczący ni mniej ni więcej:Panie Boże wierzę w Ciebie,ale w tym
      wypadku to akurat raczej nie jest kwestia choroby duszy mej jako takiej,lecz
      kwestia organiczna leżąca poza Twymi kompetencjami jak mniemam.Nie zmierzam tu
      do tego aby gloryfikować modlitwę jako magiczny środek na wszelkie
      dolegliwości.W końcu na modlitwie spotykają sie zawsze dwie wolności:nasza i
      Jego.Licytowanie jednak modlitwy z innymi ,że tak powiem towarami wydaje się
      dość dziwne(w którymś wątku pamiętam tego typu treści).W kwestii technicznej na
      myśl przychodzą mi przede wszystkim dwa "gotowce"(z tych nie własnymi
      słowami),mianowicie:różaniec i koronka do miłosierdzia Bożego.Przyznam,że trochę
      hipokryzją trąci to z mojej strony,ale nic to, coś mnie tknęło żeby przypomnieć
      o tych dwu modlitwach.
      Wspomniałaś o spowiedzi i o poleceniu księdza do wybrania się do
      egzorcysty.Jeśli o mnie chodzi,to szczerze poradziłbym Ci zastosować się do
      tego,wszak jakieś przesłanki musiały księdzem kierować.
      I jeszcze jedno bardzo ważne,mianowicie trwanie w stanie łaski uświęcającej co
      poniekąd zakłada regularne życie sakramentalne.
      W sumie sam przeżywam malutki kryzys w tej materii i nie tylko,ale może dlatego
      tu zajrzałem i wyskrobałem tego posta.
      Wybacz jeśli zanudziłem,ale uprzedzałem,że będzie monotematycznie.
      Aha i lektura Pisma Świętego również jak najbardziej wskazana z Bożej apteki :)
      Wyszło mocno technicznie i banalnie,ale chyba właśnie tak miało wyjść,wszak
      nowości na tym gruncie niewiele.
      Trzymaj sie kochana i nie bój nic,będzie dobrze.Na bank.






    • czekolada_z_orzechami Re: nie udźwignę juz tego 18.04.08, 08:14
      Jestem po nieprzespanej nocy i wcale nie jest lepiej. Dziwnie się czuję a ta dziwność polega na braku zainteresowania czymkolwiek. Olałam system. Jak długo to jeszcze potrwa? Mogłoby mnie nie być na jakis czas
      Do lekarza nie chce mi się iść znowu bo zapłacę 50zł za wizytę plus ok 60-70 za leki, a psychoterapia wyniosłaby ok 50-70zł tygodniowo. Bajka.
      Siądę i będę siedzieć. I tylko chłopaka zanudzam ciągle pisząc i trując jak to mi źle i niedobrze, bo postanowiłam przestać się tajniaczyć i nie pisać "okej" jak okej nie jest:(
      Już zaczyna mi być wszystko jedno. Męczę tylko wszystkich swoim nastrojem a raczej jego brakiem. Uzależniam ich w ten sposób od siebie, mam straszne wyrzuty:(
      Kiedyś myślałam, ze miłość będzie lekiem na wszystko.
      Teraz dziwnie się czuję i beznadziejnie, kiedy słyszę "kocham", czuję to samo a jednocześnie moje życie jezt totalnie puste i mam myśli samobójcze.
      • iso1 Re: nie udźwignę juz tego 18.04.08, 08:54
        Ten kiepski stan przejdzie. Przejdzie bo musi. Nie ma innego wyjścia :)
        Tyle już razy miałaś takie momenty że wiem na 100 % że to chwilowe.
        Nie zadręczaj się poczuciem winy bo tylko pogarszasz swoje samopoczucie.
        A Twój chłopak jest od tego żeby czasem posłuchać że źle się czujesz.
        Trzymam kciuki i pozdrawiam
      • bertrada Re: nie udźwignę juz tego 18.04.08, 10:36
        Idź w ramach nfz to nic ni zapłacisz. Lekarz jest ci niezbędny. A co
        do leków to możesz spróbować w aptece darów jak nie masz pieniędzy.
        Zawsze jest jakieś wyjście. W twoim przypadku rezygnacja z terapii
        jest równoznaczna z rezygnacją ze studiów i dalszych planów
        życiowych.
      • lucyna_n Re: nie udźwignę juz tego 18.04.08, 11:36
        depresja to taka wredna choroba jest
        chociaż nei czujesz uwierz że ta miłość jest i nie daj jej zepsuć
        głupiej depresze. Idź po lekarstwa, nie żałuj 100 złotych kiedy w
        grę wchodzi spapranie sobie żywota w tak kluczowym momencie. Błagam
        dociągnij do wakacji, potem będzie lepiej, skończą się egzaminy i
        będzie łatwiej.
        Strasznie się martwię o Ciebie.
    • funstein Re: nie udźwignę juz tego 18.04.08, 10:53
      ej bidulko, nie musisz wcale nic dzwigac.
      Twoje stargane nerwy i depresja to niepotrzebne katowanie
      mozgu masturbacja.
      Zachowaj "cnote" przez kilka tygodni a depresja minie sama
      i wrocisz do aktywnego zycia.
      3mam kciuki.
      • stanislaw1954 Re: nie udźwignę juz tego 18.04.08, 11:04
        funstein napisał:

        > ej bidulko, nie musisz wcale nic dzwigac.
        > Twoje stargane nerwy i depresja to niepotrzebne katowanie
        > mozgu masturbacja.
        > Zachowaj "cnote" przez kilka tygodni a depresja minie sama
        > i wrocisz do aktywnego zycia.
        > 3mam kciuki.
        >

        Wiesz w końcu mnie wkurzyłeś bo pier....sz od rzeczy!!! Jedno i to
        samo. Dziewczyna cierpi i choruje, a ty bredzisz jakbyś miał
        gorączkę albo jakieś urojenia.Weź kuźwa i przestaj już bredzić. Idz
        do lekarza i zacznij wreszcie leczyć tą manię o masturbacji!!! Życzę
        powodzenia i spotkania dobrego i skutecznego lekarza.
        • suchyxxx2 Re: nie udźwignę juz tego 18.04.08, 11:07
          ale z tego co wiem to Czekolada nie musi się masturbować-ma inne ciekawsze zajęcia więc ta gadka o masturbacji to nie do niej...eh lepiej nie zwracać uwagi na tego typka bo ciągle powtarza brednie
          • stanislaw1954 Re: nie udźwignę juz tego 18.04.08, 11:11
            suchyxxx2 napisał:

            > ale z tego co wiem to Czekolada nie musi się masturbować-ma inne
            ciekawsze zaję
            > cia więc ta gadka o masturbacji to nie do niej...eh lepiej nie
            zwracać uwagi na
            > tego typka bo ciągle powtarza brednie

            Masz Romek całkowita racje, ale to jest wkurzajace i oburzajace co
            on pisze. Wynika z tego, że wszyscy jesteśmy zboczeni i nic nam
            innego w głowie tylko masturbacja. Gość nadaje sie tylko do leczenia
            i to zaawansowanego!!!
          • funstein Re: nie udźwignę juz tego 18.04.08, 11:21
            pewnie, ze nie musi - ale moze byc uzalezniona od wlasnych endorfin i
            bezsensownie i nieswiadomie niszczyc sobie psychike.
            Jesli tak jest to warto jej to powiedziec i wysluchac inwektyw kilku agresywnych
            gosci ;)
        • funstein Re: nie udźwignę juz tego 18.04.08, 11:19
          widzisz, masz problem, bo prawda Cie denerwuje.
          Ludzie sie masturbuja i niszcza sobie psychike powszechnie.
          Rozne sa tego przyczyny a bezmyslnych i agresywnych facetow
          jak Ty tez trzeba kochac ;)

          jesli Ci to sprawia przyjemnosc badz agresywny, ale mnie to zupelnie
          nie przeszkadza.
          Psychika ludzka ma swoje podloze czysto fizyczne - ludzie nie
          trzepiacy swoich mozgow sa zdrowi psychicznie.
          Wszelkie zaburzenia to powod aby "poposcic" w tej dziedzinie i tyle.

          Co do lekow na depresje - to w wiekszosci znieczulaja one tylko genitalia i
          zaburzaja poped plciowy - to jest ich mechanizm dzialania leczniczego.
          Taniej, szybciej i zdrowiej jest po prostu przestac sie masturbowac.
          • stanislaw1954 Re: nie udźwignę juz tego 18.04.08, 11:38
            funstein napisał:

            > widzisz, masz problem, bo prawda Cie denerwuje.
            > Ludzie sie masturbuja i niszcza sobie psychike powszechnie.
            > Rozne sa tego przyczyny a bezmyslnych i agresywnych facetow
            > jak Ty tez trzeba kochac ;)
            >
            > jesli Ci to sprawia przyjemnosc badz agresywny, ale mnie to
            zupelnie
            > nie przeszkadza.
            > Psychika ludzka ma swoje podloze czysto fizyczne - ludzie nie
            > trzepiacy swoich mozgow sa zdrowi psychicznie.
            > Wszelkie zaburzenia to powod aby "poposcic" w tej dziedzinie i
            tyle.
            >
            > Co do lekow na depresje - to w wiekszosci znieczulaja one tylko
            genitalia i
            > zaburzaja poped plciowy - to jest ich mechanizm dzialania
            leczniczego.
            > Taniej, szybciej i zdrowiej jest po prostu przestac sie
            masturbowac.
            >
            >

            O jakiej ty prawdzie mówisz człowieku? Czy ty ja rzeczywiście
            próbowałeś poznać? Osobiście wątpię...natomiast myslę ,że cierpisz
            na manię prześladowczą na temat masturbacji . To wszystko w tym
            temacie.
            • suchyxxx2 Re: nie udźwignę juz tego 18.04.08, 13:04
              nie ma dowodów na to że onanizm szkodzi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka