Dodaj do ulubionych

basia napisala czekoladce :

19.04.08, 23:30
"trzymaj sie dzielnie"

dzielnie sie trzymamy czy dzielnie sie puszczamy? moze trzymamy sie tchorzliwie?

a) swiat depresiaczka to labirynt z pulapkami, i musimy sie trzymac, a jak
wejdziemy w slepa uliczke to sobie wybaczyc i dalej trzymac sie dzielnie.

b) depresiaczek musi sie rozpuscic, i swiat bedzie jak haiłej po ktorej dumnie
z flaga na kasku zmierzac sie bedzie do celu.
Obserwuj wątek
    • epifania_belzebuba Re: basia napisala czekoladce : 19.04.08, 23:43
      naturalna reakcja na istnienie organizacji przestepczej jaka jest rodzina jest
      to ze co 10 lat lud wychodzi na ulice. ale pod koniec lat 80 wynaleziono prozac,
      zeby lud trzymal sie dzielnie. 20 lat leci i coraz wiecej trupich twarzy na ulicach
      • suchyxxx2 Re: basia napisala czekoladce : 19.04.08, 23:46
        a pierwsze leki to inhibitory mao-nieodwracalne.podobno zaraz po wojnie wydane po 45
    • kontrr Re: basia napisala czekoladce : 20.04.08, 12:59
      A ty się raczej trzymasz czy puszczasz?

      Ja bym raczej na puszczenie głosowała. W ogóle dochodzę do
      rewolucyjnych wniosków, że zaburzenia psychiczne są często bardziej
      normalne od tzw. zdrowia. Słabość jest tak naprawdę siłą.
      Cały problem rozgrywa się na poziomie braku zaufania do siebie,
      strachu przed odrzuceniem, niezrozumieniem, "odklejeniem się" od
      innych ludzi, próbą dopasowania na siłę, zakładaniem jakiś
      dziwacznych masek, żeby się "unormalnić". A jak sobie człowiek zaufa
      to jakoś idzie. Tylko to jest najtrudniejsze, żeby się przekonać, że
      ta ja mam rację a nie oni.
      • nienill Re: basia napisala czekoladce : 20.04.08, 13:04
        kontrr napisała:

        > A ty się raczej trzymasz czy puszczasz?
        ja sie puscilam. nawet nie wiem kiedy

        a teraz leeeeeceeeeee..............
        • kontrr Re: basia napisala czekoladce : 20.04.08, 13:14
          > a teraz leeeeeceeeeee..............

          :) A wydawałoby się, że jak się człowiek puści to spadnie.
          • nienill Re: basia napisala czekoladce : 20.04.08, 13:17
            kontrr napisała:

            > > a teraz leeeeeceeeeee..............
            >
            > :) A wydawałoby się, że jak się człowiek puści to spadnie.
            ja sie tylko co chwile obijam o sciany tej studni
          • epifania_belzebuba Re: basia napisala czekoladce : 20.04.08, 13:23
            > :) A wydawałoby się, że jak się człowiek puści to spadnie.

            spadnie w grunt, a jak scisnie to odleci jak napompowany balonik
      • epifania_belzebuba Re: basia napisala czekoladce : 20.04.08, 13:19
        kontrr napisała:

        > A ty się raczej trzymasz czy puszczasz?

        jeszcze sie nie zdecydowalem. widac ze puszczenie dobrze mi robi, ale.
        czekoladka juz ryczy i ryczy, i jak chlopak przyjdzie to poryczy, i jak mama
        przyjdzie to poryczy, .........wiadomo, ze mowia ze nadmierna frustracja jak i
        niedostateczna frustracja przyczyna. czy czekoladka tak ryczy zeby ktos zniosl z
        niej frustracje? czy ryczy bo nadmiernie sfrustrowana? moze sie powinna
        bardziej trzymac niz puszczac, a moze puszczac niz trzymac?
        • kontrr Re: basia napisala czekoladce : 20.04.08, 13:31
          > czekoladka juz ryczy i ryczy, i jak chlopak przyjdzie to poryczy,
          i jak mama przyjdzie to poryczy

          Najgorzej się płacze wtedy, kiedy się wie, że nikt cie nie uratuje.
          Albo do siebie, z żalu, że się człowiek sam na siebie wypiął. Do
          mamy i do chłopaka można ryczeć, oni i tak nie pomogą. Choćby
          chcieli. Cała ta sytuacja to jest czekolada kontra czekolada.
          • epifania_belzebuba Re: basia napisala czekoladce : 20.04.08, 13:35
            > Najgorzej się płacze wtedy, kiedy się wie, że nikt cie nie uratuje.

            teraz nikt, ale moze jak mala czekoladka byla w pampersach to jak poplakala to
            odrazu mamusia przytulila do cycka i wybawila z problemow. i nie nauczyla sie
            znosic frustracji.
            • epifania_belzebuba Re: basia napisala czekoladce : 20.04.08, 13:52
              z jednej strony czkoladka jest calkowicie bierna wobec studentki, jak kroliczek
              na autostradzie ktory gapi sie nieruchomo w ciezarowke ktora go rozjedzie, a z
              drugiej czekoladka afiszuje sie swoja bezradnoscia wobec dyrki. a co robi cycek
              mamy wpychany na sile? tlumi w dziecku agresje, ksztaltuje uleglosc i uczy
              radzic sobie z problemami, przez wskazywanie bezradnosci wlasnej liczac na ratunek.
              • kontrr Re: basia napisala czekoladce : 20.04.08, 13:59
                No ja tu sprytnie pytam cię o ciebie, a ty jedna linijka o sobie,
                pięć o czekoladzie. I dalej już przeciwnik zmylony, temat zmieniony.
                • epifania_belzebuba Re: basia napisala czekoladce : 20.04.08, 14:07
                  ale moze to tez kwestia puszczenia agresji. koniecznosc ksztaltowania trymania
                  to tylko kosmetyka. chodzi ogolnie o to zeby sie puscic.

                  • kontrr Re: basia napisala czekoladce : 20.04.08, 21:13
                    > ale moze to tez kwestia puszczenia agresji
                    chcesz komuś przywalić?
                    • epifania_belzebuba Re: basia napisala czekoladce : 20.04.08, 21:20
                      nie, aczkolwiek nie wiem czy jest to sukces od czasow kiedy chialem, czy efekt
                      tresury po zetknieciu z terapia, ktora spowodowala tylko odciecie sie od siebie
                      kompletne kosztem trzezwiejszego myslenia. ale ja nie pisalem tyle o przemocy co
                      raczej asertywnosci ktora oparta jest na agresji, czlowiek z tlumiona agresja
                      nie bedzie asertywny, chooc moze odwolywac sie do przemocy gdy para zostaje
                      spuszczona z wrzacego garka. czekoladka napisala o pustce jaka doswiadczyla w
                      tej sytuacji. ja mysle ze to wlasnie putka po wypartej agresji.
                      • kontrr Re: basia napisala czekoladce : 20.04.08, 21:28
                        > ja mysle ze to wlasnie putka po wypartej agresji.

                        Też tak pomyślałam.

                        > ale ja nie pisalem tyle o przemocy c
                        > o raczej asertywnosci ktora oparta jest na agresji, czlowiek z
                        tlumiona agresja nie bedzie asertywny

                        Mnie ciężko to idzie. Asterywność przez telefon ostatnio mi się
                        udała. Trochę żałuję, że nie umiem w twarz powiedzieć tego, co
                        myśle. No ale nawet po telefoniczno-mailowym załatwieniu sprawy
                        poczułam taki przypływ energii, takie coś, że dam sobie radę.
                        Strasznie fajne to było, zwłaszcza, że pierwszy raz od bardzo bardzo
                        dawna.

                        Jak sie zastanawiałam, dlaczego nie mogę być asertywna to mi wyszło,
                        że mnie paniczny strach blokuje. Takie uczucie, że ktoś (nawet obcy,
                        mało ważny) ma coś, od czego moje życie zależy i mi tego nie da, jak
                        sie nie podporządkuję.

                        Co to za terapia była?
                        • epifania_belzebuba Re: basia napisala czekoladce : 20.04.08, 21:33
                          po prostu terapia. niewazne jaka. terapia nie pomoze czlowiekowi, bo glowny cel
                          jaki ma terapeuta to zmiane osobnika. osobnik przychodzi z problemami zyciowymi,
                          a wychodzi z wiedza ze jest psycholem i z tego wynikaja problemy. byc moze
                          obiektywnie tak jest, ale w praktyce to jest dalsze kastrowanie czlowieka.
                          prawde miller powiada, ze czlowiek potrzebuje tylko empatycznego świadka i nic
                          wiecej.
                          • kontrr Re: basia napisala czekoladce : 20.04.08, 21:47
                            Ma rację Miller, tylko że u mnie cieżko było z tym empatycznym.
                            Wszyscy wkoło sami pokurczeni, zblokowani. Mąż matkę schizofreniczkę
                            miał, jak tylko widzi, że cokolwiek bardziej intensywnego się ze mną
                            dzieje niż łezka w oku, wpada w przerażenie, że wariuję. Ciężko
                            znależć kogoś, kto ci powie, żeby iść w odwrotnym kierunku, jakby w
                            stronę jeszcze większego przeżywania, w stronę wariactwa.
                            • epifania_belzebuba Re: basia napisala czekoladce : 20.04.08, 21:50
                              wszystkim ciezko
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka