Dodaj do ulubionych

jestem psychopatka

30.04.08, 13:30
Tak stwierdzila moja psycholog, wyszlam ze szpitala.Teraz nazywa sie to
osobowosc nieprawidlowa.I jak tu sie nie zalamac?!Fuck..
Obserwuj wątek
    • kct.kct Re: jestem psychopatka 30.04.08, 13:31
      Tzn mam to napisane w wypisie.;/ Masakra,ktos z was ma podobny problem?da sie
      jakos to wyprostowac?
      • witaj_siostro Re: jestem psychopatka 30.04.08, 13:39
        da sie
        > jakos to wyprostowac?

        oczywiscie, tylko musisz kupic lustro i cwiczyc zeby byc jak ten pan

        www.feelinggood.com/
      • rain.dog Re: jestem psychopatka 30.04.08, 13:43
        kct.kct napisała:
        > Masakra,ktos z was ma podobny problem?

        zapewniam Cię, że dotyczy to mnóstwa ludzi
        większość nawet o tym nie wie
        • witaj_siostro Re: jestem psychopatka 30.04.08, 13:51
          nie mieli szczescia byc oswieceni przez jasnie panie psycholozki powolane do
          oceny ludzkosci.
      • awanturka Re: jestem psychopatka 24.03.09, 10:38
        Co do zaburzeń osobowości i terminu psychopatia istnieje duże zamieszanie termionologiczne. Niektórzy utożsamiają oba pojęcia a niektórzy za psychopatię uznają tylko osobowość antysocjalną (cechującą się brakiem empatii, niemożnością przyswojenia sobie norm moralnych i uporczywym łamaniem norm społecznych bez względu na konsekwencje(tę terminolgię powinno się stosować w Polsce, ale nie wszyscy lekarze ją stosują).

        Leczenie zaburzeń osobowości jest trudne i żmudne i rzadko daje się do końca wyprostować. Leczy się to głównie psychoterapią, leki podaje się w sytuacjach skrajnych. Mimo, że efekt psychoterapii jest niepewny warto ją podjąć. Warto dać sobie szansę.

        Może napiszesz coś więcej o sobie. Do jakiego typu zaburzeń osobowości byś sama siebie zakwalifikowała?

        Poniżej wklejam Ci opis poszczególnych typów zaburzeń osobowości (niezgodnie z stosowanym w Polsce nazewnictwem nazwanych tu psychopatią).

        1.Psychopaci hipertymiczni - są to osoby aktywne o wesołym usposobieniu i żywym temperamencie. Nierzadko są oni dobrotliwi, gotowi do udzielania pomocy, wydajnie pracujący, ale powierzchowni i niedokładni, nie można na nich polegać, cechuje ich nierozważna pewność siebie i optymizm. Zachowanie ich jest często bez dystansu, bardzo swobodne.

        2.Psychopaci depresyjni - są to ludzie spokojni, brakuje im wiary w siebie, ufności, przede wszystkim widzą odwrotną stronę, nic nie jest pogodne wszystko jest przez coś zakłócone. Pochłaniają ich rozmyślania oderwane od codziennych zadań. Jeżeli nie mają oni rzeczywistych kłopotów, to wyszukują sobie jakieś nierealne zmartwienia.

        3.Psychopaci niepewni siebie - ludzi tych cechuje ich skrępowanie i nieśmiałość. Ich skrupuły, wątpliwości i niedostatek samopoczucia mogą dotyczyć wszystkiego, szczególnie jednak często są związane z problemami etycznymi.

        4.Psychopaci fanatyczni - u osób tych istnieje tendencja do powstawania idei nadwartościowych, które ich całkowicie opanowują i pobudzają do działania, starają się dochodzić za wszelką cenę do swoich słusznych lub często wątpliwych praw.

        5.Psychopaci żądni uznania - są to osoby które cechuje sztuczność i próżność. Istniejąca u nich tendencja do zwracania na siebie uwagi otoczenia może przejawiać się ekscentrycznością, niezwykłością wypowiadanych poglądów i zachowania się oraz niestosownością publicznych wystąpień.

        6.Psychopaci o chwiejnym nastroju - osoby te charakteryzuje nagłe występowanie stanów uczuciowych nacechowanych obniżeniem nastroju oraz jednocześnie drażliwością.

        7.Psychopaci wybuchowi - są to osoby, które z najsłabszych przyczyn unoszą się gniewem.

        8.Psychopaci chłodni uczuciowo - osoby te cechuje zupełny brak współczucia, litości, wstydu, poczucia honoru, skruchy, sumienia.

        9.Psychopaci o słabej woli - są oni niezdolni do przeciwstawiania się oddziaływujących na nich wpływom.

        10.Psychopaci asteniczni - są to przede wszystkim osoby, które czują się niepełnowartościowe psychicznie. Skarżą się one najczęściej na ogólną małą sprawność, niezdolność do koncentracji, złą pamięć. Bardzo często pojawiają się u nich zaburzenia czynnościowe o charakterze nerwicowym.

        inna klasyfikacja, inny opis:


        1.Osobowość paranoidalna - osobowość nieprawidłowa o szczególnie zaznaczonej sensytywności, zawiści, uporze.
        2.Osobowość cyklotymiczna - zaznaczają się stałe odchylenia od przeciętnego poziomu nastroju
        3.Osobowość schizoidalna - unikanie szerszych kontaktów, samotnictwo, chłód uczuciowy
        4.Osobowość wybuchowa - niestałość nastroju, wybuchy złości
        5.Osobowość anankastyczna - stałe poczucie niepewności, upór
        6.Osobowość histeryczna - zależność od innych osób, niestałość i płytkość uczuć, teatralność
        7.Osobowość asteniczna - brak inicjatywy, samodzielności
        8.Osobowość antysocjalna
        • awanturka Nie zauważyłam daty założenia wątku... 24.03.09, 10:42
          Nie zauważyłam daty założenia wątku... To już prawie rok minął...Kto "odgrzewa" takie stare wątki?

          Pewnie jego autorki nie ma dawno na forum. No, ale w takim razie inni poczytają sobie to co napisałam (i w kleiłam) w kwestii psychopatii i zaburzeń osobowości.
    • bertrada Re: jestem psychopatka 30.04.08, 13:50
      Osobowość nieprawidłowa nie musi od razu dotyczyć psychopatii.
      Poszukaj sobie w googlach czegoś o zaburzeniach osobowości. Taką
      diagnozę wystawia się jak z delikwentem jest coś nie tak ale nie
      stwierdzono żadnej konkretnej choroby. Cos do karty muszą wpisać,
      żeby nie było, że w szpitalach przetrzymują zdrowe osoby. Takie
      przepisy. Nie ma się czym przejmować. ;D
      • rain.dog Re: jestem psychopatka 30.04.08, 14:13
        bertrada napisała:

        > Osobowość nieprawidłowa nie musi od razu dotyczyć psychopatii.

        "osobowość nieprawidłowa" to właśnie obecnie stosowane określenie
        psychopatii
        przynajmniej przytomny psychiatra powinien wiedzieć, co wpisuje w
        rubrykę "rozpoznanie"
        chyba, że ręka mu sie omskła i zamiast "zaburzenia osobowości"
        wpisał "osobowość nieprawidłowa", a co tam
        • bertrada Re: jestem psychopatka 30.04.08, 14:18
          > "osobowość nieprawidłowa" to właśnie obecnie stosowane określenie
          > psychopatii

          Nawet nie wiedziałam. ;P
          Pewnie ten, kto to pisał to też nie. ;D
          Ja bym sobie głowę dała uciąć, że mieli na myśli zabużenie
          osobowości. Psychopaty się do domu nie puszcza tak szybko.
          Psychopata to ten, który przetrzymywał córkę 24 lata wpiwnicy i nie
          rozumie o co ten cały szum. ;D

          Nie mniej jednak autorka wątku chyba powinna wrócić do tego lekarza
          i poprosić o skorygowanie tego wpisu. Tak mi się przynajmniej wydaje.
          • rain.dog Re: jestem psychopatka 30.04.08, 14:26
            Psychopaty się do domu nie puszcza tak szybko.
            > Psychopata to ten, który przetrzymywał córkę 24 lata wpiwnicy i
            nie
            > rozumie o co ten cały szum. ;D

            Psychopata może być miły, ujmujący, szarmancki i dobrze wiedzieć jak
            robić tzw. "dobre wrażenie". Psychopata jest twoim sąsiadem i wcale
            nie musi więzić w piwnicy własnej córki i gwałcić jej. Ani ucinać
            główek kotkom lub staruszkom i zakopywać w ogródku.
            Psychopaty nie ma co przetrzymywać w szpitalu, bo i tak się go tam
            nie wyleczy.

            > Nie mniej jednak autorka wątku chyba powinna wrócić do tego
            lekarza
            > i poprosić o skorygowanie tego wpisu.

            a na jakiej niby podstawie?
            • bertrada Re: jestem psychopatka 30.04.08, 14:40
              > Psychopata może być miły, ujmujący, szarmancki i dobrze wiedzieć
              >jak robić tzw. "dobre wrażenie".

              Oczywiście, że tak. Ale to tylko pozory. Co taki wyprawia w piwnicy,
              to licho wie. ;P

              > Psychopaty nie ma co przetrzymywać w szpitalu, bo i tak się go tam
              > nie wyleczy.

              Jak ktos już trafia do szpitala z takim rozpoznaniem to nie
              wypuszcza się go po kilku dniach. Takie osoby zazwyczaj przebywaja
              tam nieco dłużej, bo to psychiatra później odpowiada za wypuszczenie
              na wolność osoby zagrażającej społeczeństwu. A jak już decydują się
              na wypuszczenie to w karcie piszą, że delikwent jest zdrowy, bo nikt
              nie chce ponosić konsekwencji. ;P

              > > Nie mniej jednak autorka wątku chyba powinna wrócić do tego
              > lekarza i poprosić o skorygowanie tego wpisu.
              >
              > a na jakiej niby podstawie?

              A na takiej, że nie jest psychopatką i nie chce miec czegoś takiego
              w papierach. Im później się za to zabierze tym trudniej to bdzie
              odkręcić. ;P

              ps. Ty to lubisz się czepiac każdego słowa. Dobrze, że chociaz nie
              zwracasz uwagi na literówki. ;P
              • rain.dog Re: jestem psychopatka 30.04.08, 15:45
                Takie osoby zazwyczaj przebywaja
                > tam nieco dłużej, bo to psychiatra później odpowiada za
                wypuszczenie
                > na wolność osoby zagrażającej społeczeństwu. A jak już decydują
                się
                > na wypuszczenie to w karcie piszą, że delikwent jest zdrowy, bo
                nikt
                > nie chce ponosić konsekwencji. ;P

                I tu się głęboko mylisz. I wcale się nie czepiam, ale powiedz wobec
                tego skąd masz takie informacje? Chyba masz błędne wyobrażenie o
                osobach z osobowością nieprawidłową. Której zresztą psychiatria nie
                umie leczyć, a szpital psychiatryczny służy diagnozowaniu lub/i
                leczeniu.


                > A na takiej, że nie jest psychopatką i nie chce miec czegoś
                takiego
                > w papierach.

                A skąd wiesz? Znasz ją osobiście? ja nie zakładam czy jest
                psychopatką czy nie jest, ale pójście do szpitala i żądanie "źle
                mnie zdiagnozowaliście, proszę to zmienić" jest po prostu
                absurdalne. Lepiej zwrócić się o konsultację do innego lekarza celem
                weryfikacji diagnozy.
                • bertrada Re: jestem psychopatka 30.04.08, 16:26
                  Do szpitala na diagnozę "osobowości nieprawidłowej" trafiają
                  najczęściej sprawcy przestępstw, skierowani tam sądownie. Jak
                  socjopata niczego nie zmaluje to do głowy mu nie przyjdzie żeby się
                  leczyć czy diagnozować. Oni najczęściej uważają sie za całkowicie
                  zdrowych. Przynajmniej tak są opisywani w różnych publikacjach na
                  temat socjopatów. ;P
                  Autorka wątku nie popadła w żaden konflikt z prawem ani nie zrobiła
                  niczego co by mogło wskazywać na to, że posiada jekieś socjopatyczne
                  cechy. Poczytaj jej poprzednie wątki i wypowiedzi.

                  A co do diagnozy to ja nie powiedziałam, że ma żądać jej weryfikacji
                  tylko poprosić o wytłumaczenie dlaczego napisali tak a nie inaczej.
                  Ma do tego prawo. A jak to jest jakas pomyłka to powinna zostać
                  naprawiona. To wszystko.
    • nikoola89 Re: jestem psychopatka 30.04.08, 15:04
      3 maj sie!!! niezałamuj pewnie niest tak żle...;-) to tylko opnia
      jednej kobity.... nieznaczy ze ma racje
    • smierc_juz_blisko tekst z dawnych charakterow 30.04.08, 19:02
      Psychopaci są wśród nas

      Gdy mamy do czynienia z psychopatą, zazwyczaj nawet nie zdajemy sobie z tego
      sprawy. Nie każdy psychopata jest mordercą czy gwałcicielem.
      Słomiany zapał, brak umiejętności uczenia się na własnych błędach, niemożność
      utrzymania przez dłuższy czas miejsca pracy, brak poczucia winy i
      odpowiedzialności – znamy takich ludzi albo przynajmniej mieliśmy z nimi do
      czynienia. Gdyby jednak ktoś nam powiedział, że zdradzają oni cechy osobowości
      psychopatycznej, przyjęlibyśmy taką opinię ze zdumieniem i niedowierzaniem:
      przecież psychopaci to mordercy lub gwałciciele, a nasi znajomi nic takiego nie
      zrobili! Przyjrzyjmy się zatem osobowości psychopatycznej.
      Jedną z ważniejszych cech ludzi o osobowości psychopatycznej są znaczące
      deficyty w sferze uczuć i dążeń, które utrudniają im życie w społeczeństwie. W
      relacjach z innymi osobami – w rodzinie, w pracy czy w grupie społecznej –
      ludzie ci są impulsywni i nierzadko agresywni. Często popadają w konflikty. Są
      kiepskimi rodzicami czy opiekunami. Mają kłopoty z nawiązywaniem i utrzymywaniem
      stałych związków – koleżeńskich, przyjacielskich bądź partnerskich. Kontakty
      seksualne ludzi psychopatycznych są przypadkowe i nieuporządkowane. Brak w nich
      zaangażowania emocjonalnego. Osoby psychopatyczne łatwo ulegają wpływom grup z
      marginesu społecznego i łamią prawo.
      Ludzi o osobowości psychopatycznej cechuje niemal wszystko, co najgorsze:
      nielojalność, egoizm, chłód uczuciowy, brak poczucia odpowiedzialności i
      poczucia winy, nadmierna pobudliwość, nieumiejętność wykorzystywania doświadczeń
      życiowych, nietolerancja na stres, skłonność do zrzucania odpowiedzialności na
      innych. Nie przestrzegają oni zasad i ogólnie przyjętych norm etycznych i
      moralnych. Nawykowo kłamią, oszukują, konfabulują. Cudza własność nie stanowi
      dla nich wartości, dlatego dopuszczają się kradzieży i aktów wandalizmu.
      Osoby psychopatyczne mają słomiany zapał – na początku jakiegoś zamierzenia
      okazują mnóstwo energii i chęci działania. Wystarczy jednak niewielka
      niedogodność, aby się wycofały. Ich dążenia są bardzo zmienne i nietrwałe,
      brakuje tym osobom konsekwencji w realizacji zamierzeń. Dzieje się tak, ponieważ
      nie umieją planować z dużym wyprzedzeniem i przewidywać skutków swojego
      postępowania. Nie umieją też uczyć się na własnych błędach. To efekt tego, że
      nie potrafią oceniać siebie i zrozumieć zależności między niepowodzeniami a
      cechami swojej osobowości. Zapewne dlatego ludzie psychopatyczni mają poważne
      luki w wykształceniu, często zmieniają pracę lub są z niej wyrzucani.
      Bywa, że osoba psychopatyczna staje się uciążliwa, a nawet niebezpieczna dla
      najbliższych. Nie widzi tego jednak, ponieważ cechuje ją brak poczucia winy i
      odpowiedzialności. Zazwyczaj to bliscy dostrzegają problem i inicjują terapię.
      Jest ona jednak trudna i często odbywa się pod przymusem – instytucjonalnym albo
      rodzinnym.
      Przyczyny psychopatycznego zaburzenia osobowości można z grubsza podzielić na
      biologiczne (zaburzenia genetyczne, urazy okołoporodowe, urazy głowy, choroby
      mózgu) i psychologiczne (np. zaniedbywanie, nadmierne karanie lub maltretowanie
      przez rodziców). W kategoriach psychologicznych osoba psychopatyczna cechuje się
      słabym ego i superego przy dominacji działań impulsywnych, popędowych. Świadczy
      o tym upośledzona zdolność do planowania i krytycyzmu, a także prymitywny lub
      ubogi zespół norm etycznych i moralnych. Taka struktura osobowości kształtuje
      się w okresie „zbliżania”, czyli – zgodnie z koncepcją rozwoju dziecka
      opracowaną przez Margaret Mahler – w połowie drugiego roku życia. Jest ona
      skutkiem zaburzonej relacji z obiektem (najczęściej matką), którą cechuje między
      innymi niedostateczna empatia lub jej brak i brak miłości ze strony opiekuna – w
      efekcie u dziecka pojawia się przesiąknięta agresją nieufność do innych. A
      właśnie na tym etapie rozwoju dziecko szczególnie potrzebuje bliskości matki.
      Odkrywa bowiem, że jest tylko małą istotą w wielkim świecie. Takie odkrycie
      prowadzi do wielu frustracji, zwiększa też wrażliwość na porażkę. Dziecko może
      zacząć źle siebie oceniać, zbyt się wstydzić, czuć się bezradne – to wszystko
      zaś może wyzwalać w nim agresję. Jednocześnie zaś bardzo potrzebuje, by matka
      uznała jego odrębność. Uczy się mówić „nie”, buntuje się, przeciwstawia. Chce
      być zarazem niezależne i zależne od matki. Jego agresywne czy buntownicze
      zachowania często wywołują u rodziców zniecierpliwienie i złość. Skutkiem tych
      emocji może być niesprawiedliwe lub zbyt surowe karanie dziecka.
      Bywa, że nasze zachowanie zaskakuje nas samych – potrafimy być okrutni, mściwi,
      zawistni i nielojalni, oszukujemy, zmyślamy, składamy obietnice, których nie
      jesteśmy w stanie dotrzymać. Czy to znaczy, że w każdym z nas tkwi psychopata?
      Nie. Jeśli takie zachowania mają charakter incydentalny i reagujemy na nie
      zażenowaniem, wstydem, poczuciem winy – to znaczy, że jesteśmy całkiem
      zwyczajnymi ludźmi, którzy po prostu popełniają błędy.
      Ewa Bąk

      Ewa Bąk jest psychologiem i psychoterapeutą. Specjalizuje się w psychoterapii
      analitycznej. Pracuje w Gabinecie Psychoterapii i Treningu Grupowego.
      • smierc_juz_blisko Re: tekst z dawnych charakterow 30.04.08, 19:11
        czesc cech obojetnych etycznie mialem zawsze, ale najlepsze jest to ze druga
        czesc cech naganych uzyskalem pod wlywem zetkniecia sie z instytucja
        psychoatryczno-psychologiczna.


        kct.kct nie bierz do siebie tych opowiesci o osobowosciach bo to jest czysty
        rasizm, pozostalosc po jakis zapedach encyklopedycznych 19 wiecznych naukowcow
        ktorzy nic wiecej zrobic nie umieli niz encyklopedie tworzyc. zawracalem sobie
        glowe ksiazkami o osobowosciach i widze ze panuje na tym polu tworczosc dowolna.
        mozna sobie zlepiac dowolne cechy i tworzyc zaburzenia, te same etykietki maja
        najrozniejsze sprzeczne rozne opisy w roznych ksiegach.

        zdrowy psychicznie czlowiek nie moze byc przystosowany do tego swiata, wiec jak
        jest uznany za normalnego to ma nierowno pod sufitem
        • pillow7 Re: tekst z dawnych charakterow 30.04.08, 19:27
          > mozna sobie zlepiac dowolne cechy i tworzyc zaburzenia, te same etykietki maja
          > najrozniejsze sprzeczne rozne opisy w roznych ksiegach.

          mam podobne odczucia i dałam sobie spokój ze zgłębianiem takich zagadnień -
          naprawdę znajomość terminologii i systematyki w nas samych niczego nie zmienia i
          tak naprawdę nic nie wyjaśnia; jest dla psychospecjalistów
          ,żeby się sami w swej radosnej twórczości nie pogubili

          > zdrowy psychicznie czlowiek nie moze byc przystosowany do tego swiata, wiec jak
          > jest uznany za normalnego to ma nierowno pod sufitem

          nikogo nie obchodzi tak naprawdę co mamy w głowie i co czujemy- liczy się tylko
          bezkolizyjne funkcjonowanie społeczne, a cena? do wyparcia
          • 491_route Re: tekst z dawnych charakterow 30.04.08, 19:44
            > mam podobne odczucia i dałam sobie spokój ze zgłębianiem takich zagadnień -
            > naprawdę znajomość terminologii i systematyki w nas samych niczego nie zmienia
            > i
            > tak naprawdę nic nie wyjaśnia; jest dla psychospecjalistów
            > ,żeby się sami w swej radosnej twórczości nie pogubili



            psychologia nic nie zmienia, ale pelni funkcje selekcyjna. psycholozki
            zatrudnione sa w HR, w sądach, i w PZP. teraz nawet psycholodzy nie udaja ze
            psychologiczne mechanizmy znaja. freud ojciec terapi, pokazzywal warunki
            mozliwosci terapii i bylo wiadomo ze psycholog jest od czegos i terapia jest od
            czegos, niezaleznie co myslec o psychoanalizie. a juz nastepcy obecni to juz po
            prostu za autorytety moralne chca robic, nie mam zielonego pojecia na czym jakas
            wiedza psychologiczna ma polegac, spotkane psycholozki glownie jakies normy
            postepowania chialy mi narzucic.
            • pillow7 Re: tekst z dawnych charakterow 30.04.08, 20:01
              >
              > psychologia nic nie zmienia, ale pelni funkcje selekcyjna. psycholozki
              > zatrudnione sa w HR, w sądach, i w PZP. teraz nawet psycholodzy nie udaja ze
              > psychologiczne mechanizmy znaja. freud ojciec terapi, pokazzywal warunki
              > mozliwosci terapii i bylo wiadomo ze psycholog jest od czegos i terapia jest od
              > czegos, niezaleznie co myslec o psychoanalizie. a juz nastepcy obecni to juz po
              > prostu za autorytety moralne chca robic, nie mam zielonego pojecia na czym jaka
              > s

              ja już też od-naiwniona :\ ale kiedyś miałam spodziewajstwa nt. ;D
              psycholog (myślałam) = psychoterapeuta i bardziej partnerski układ będzie ( nie
              przydarzyło się )

              potkane psycholozki glownie jakies normy
              > postepowania chialy mi narzucic.

              a jeśli już modyfikacje będą przewidziane to to _nadal_ będę ja

              i coś o szacunku mi się przypomniało ale to dziś banał
              • rain.dog Re: tekst z dawnych charakterow 30.04.08, 20:12
                Tak. Kiedy w czasach dawno i słusznie minionych wklejono mi w
                rozpoznaniu m.in."osobowośc pitiatyczna", też się wku...łam jak mało
                kiedy.
                • pillow7 Re: tekst z dawnych charakterow 30.04.08, 20:24
                  "pitiatyczna" ? to słowo ma potencjał :D szkoda,że zaginęło w korowodzie
                  nowomowy psychiatrycznej :P szpetne bardzo?
                  ja już niczego nie dam sobie wytatuować
                  • rain.dog Re: tekst z dawnych charakterow 30.04.08, 20:33
                    Nie istotne czy ładnie brzmi, ważne co oznacza...
                    taaaa
                    w wieku 20 lat wydawałam się sobie taka dojrzała, taka doświadczona
                    przez chorobę i inne badziewie, a tu nagle pac! taki krowi placek w
                    sam środek wrażliwej sponiewieranej psychotropami duszy.
                    • pillow7 Re: tekst z dawnych charakterow 30.04.08, 20:54
                      > Nie istotne czy ładnie brzmi, ważne co oznacza...

                      co to za archaizm?- gugle nie mogą nic znależć :\

                      > w wieku 20 lat wydawałam się sobie taka dojrzała, taka doświadczona
                      > przez chorobę i inne badziewie, a tu nagle pac! taki krowi placek w
                      > sam środek wrażliwej sponiewieranej psychotropami duszy.

                      czy to przypięcie etykietki coś Ci wyjaśniło?, zobaczyłaś coś w sobie czego nie
                      widziałaś przedtem?
                      etykietki takie to rodzaj stygmatyzmu IMO, niczego nie wnoszą oprócz poczucia
                      bycia _innym_, gorszym, down& out :(
                    • pillow7 Re: tekst z dawnych charakterow 30.04.08, 21:07
                      Znalazłam pipiatyzm w nerwicach- ech, poczciwe papierzane

                      ale nadal nie rozumiem co nazwa zmienia :?
                      • rain.dog Re: tekst z dawnych charakterow 30.04.08, 21:38
                        Etykietka nie ma znaczenia - ale świadomośc sklasyfikowania jako
                        histeryczki mnie, która od dziecka byłam wycofana, zamknięta,
                        chowająca się po kątach, z klasyczną fobią społeczną, o której nikt
                        wówczas nie mówił, nie było takiej jednostki chorobowej, zatem to
                        sklasyfikowanie mocno mnie zabolało. Było początkiem buntu i
                        podjęcia pracy nad sobą (nie sama wielomiesięczna terapia)- wiele
                        czasu minęło zanim zaakceptowałam fakt, że w tej diagnozie było
                        jednak ziarnko (może nawet spore ziarno) prawdy o mnie. Jeszcze
                        więcej zanim uporałam się z nerwicą i przestałam uciekać w chorobę
                        przed życiem. Zaczęłam sama uciekać przed najgorszą zmorą depresją -
                        coraz skuteczniej, ale tutaj więcej już działała farmakologia.
                        I mam w dupie etykietki - każdą można odkleić, nawet jeśli przy
                        okazji trzeba sobie zedrzeć płat skóry do żywego mięsa.
                        • pillow7 Re: tekst z dawnych charakterow 30.04.08, 21:51
                          > I mam w dupie etykietki - każdą można odkleić, nawet jeśli przy
                          > okazji trzeba sobie zedrzeć płat skóry do żywego mięsa.

                          no, tak też bywa :(
                          dzięki za cień nadziei
                        • ebbb Re: tekst z dawnych charakterow 30.04.08, 22:37
                          że w tej diagnozie było
                          > jednak ziarnko (może nawet spore ziarno) prawdy o mnie.

                          prawde mozna sobie znalezsc w dowolnym opisie jaki psychiatrzy zechca przypisac
                          wedle uznania. ludzie maja problemy emocjonalne, i typologie osobowosci na nich
                          bazuja. tyle tylko ze sami autorzy twierdza ze mozna miec rozne wariacje
                          osobowosci, wiec nie sa to sztywne typy, jest dowolna tworczosc w tym zakresie.
                          czemu wiec nie rozpatrywac po prostu problemow tylko dawac latke osobowosci? bo
                          wspolczesnie nikt sie nie bedzie babral zeby komus pomoc w jego problemach
                          rozwojowych, da leki, nie zadzialaja to powiedza masz pan pani taka osobowosc, i
                          gowno z tym mozna zrobic.

                          a jaki sens tej etykietki byl dla ciebie? bunt, ktory zmusil do pracy? wiec sens
                          diagnozy ma bazowac na urazie narcystycznym, zeby osobnik zaczal pracowac nad
                          wpojonym obrazem normy i lekime przed odrzuceniem spolecznym? napietnyujemy cie
                          to skruszejesz. ucz sie maskowac.

                          zaburzenia maja to do siebie, ze maja wierzchnia warstwe ktora mozna pietnowac
                          latwo, ale pod nia kryje sie ludzkie cierpienie. ale najlatwiej osobnika ktory
                          juz kiedys dostal po dupie dalej pietnowac, srodek juz gowno ludzi obchodzi.
                          ogolna maskomania swiry wybraly zle wartosci sa sobie winne, a kogo obchodzi
                          dlaczego tak sie zachowuja.
                          • pillow7 Re: tekst z dawnych charakterow 30.04.08, 22:56
                            > zaburzenia maja to do siebie, ze maja wierzchnia warstwe ktora mozna pietnowac
                            > latwo, ale pod nia kryje sie ludzkie cierpienie. ale najlatwiej osobnika ktory
                            > juz kiedys dostal po dupie dalej pietnowac, srodek juz gowno ludzi obchodzi.
                            > ogolna maskomania swiry wybraly zle wartosci sa sobie winne, a kogo obchodzi
                            > dlaczego tak sie zachowuja.

                            pikna puenta na do widzenia (?)
                            wiec sen
                            > s
                            > diagnozy ma bazowac na urazie narcystycznym, zeby osobnik zaczal pracowac nad
                            > wpojonym obrazem normy i lekime przed odrzuceniem spolecznym? napietnyujemy cie
                            > to skruszejesz. ucz sie maskowac.

                            no,to nawet na narcyzmie można coś stworzyć :D
                            nawet jeśli początkowo był strach przed wykluczeniem to i tak liczy się efekt
                            końcowy

                          • kontrr Re: tekst z dawnych charakterow 30.04.08, 22:58
                            ebbb napisał:

                            > czemu wiec nie rozpatrywac po prostu problemow tylko dawac latke
                            osobowosci? bo wspolczesnie nikt sie nie bedzie babral zeby komus
                            pomoc w jego problemach rozwojowych, da leki, nie zadzialaja to
                            powiedza masz pan pani taka osobowosc, i
                            > gowno z tym mozna zrobic.

                            Zgadzam sie w stu procentach. To jest chamstwo i wygodnictwo i
                            usprawiedliwianie własnej zawodowej nieudolności. Po co te wszystkie
                            cholerne klasyfikacje, mętne i płynne?
                            Nie rozumiem tego. Rozumiem, że diagnoza może być potrzebna z
                            przyczyn formalnych, że coś tam w te papiery dla NFZ trzeba wpisać,
                            ale po jaką cholerę informować pacjenta o diagnozie. Leczyć trzeba a
                            nie etykietkami obklejać.

                            > diagnozy ma bazowac na urazie narcystycznym, zeby osobnik zaczal
                            pracowac nad
                            > wpojonym obrazem normy i lekime przed odrzuceniem spolecznym?
                            napietnyujemy cie
                            > to skruszejesz. ucz sie maskowac.

                            Podobno są tacy, na których to działa. Mnie by coś takiego obsunęło
                            w beznadziejność natychmiast.

                            > zaburzenia maja to do siebie, ze maja wierzchnia warstwe ktora
                            mozna pietnowac latwo, ale pod nia kryje sie ludzkie cierpienie.

                            Tylko z jakiś tajeminiczych powodów ciężko to cierpienie dostrzec.
                            Alice Miller ma rację. To jest ludzkie, zwykłe cierpienie, które
                            każdy prawie zna (w jakimś stopniu) - tylko wszyscy "zdrowi" udają,
                            że nic się nie stało.

                            Na forum psychologia ktoś kiedys bardzo prosto napisał, że
                            najbardziej drażni i wkurza u innych to, czego nie akceptujemy w
                            sobie. I to jest dobre wytłumaczenie moim zdaniem.
                            • rain.dog Re: tekst z dawnych charakterow 30.04.08, 23:35
                              > Zgadzam sie w stu procentach. To jest chamstwo i wygodnictwo i
                              > usprawiedliwianie własnej zawodowej nieudolności. Po co te
                              wszystkie
                              > cholerne klasyfikacje, mętne i płynne?
                              > Nie rozumiem tego. Rozumiem, że diagnoza może być potrzebna z
                              > przyczyn formalnych, że coś tam w te papiery dla NFZ trzeba
                              wpisać,
                              > ale po jaką cholerę informować pacjenta o diagnozie. Leczyć trzeba
                              a
                              > nie etykietkami obklejać.


                              Na każdym wypisie z leczenia szpitalnego, bez względu jaki to
                              oddział, internistyczny czy psychiatryczny widnieje diagnoza
                              choroby, zastosowane leczenie itp. Nie wiem czy teraz modni, koszący
                              z pacjentów niezłą kasę lekarze oznajmiają pacjentowi na początku
                              czy w trakcie leczenia - "ma pan/pani osobowość taką a taką". Jesli
                              tak jest, to nie wiem czemu ma służyć. Mnie nikt nie informował na
                              co właściwie się leczę na tym cholernym oddziale, dowiedziałam sie
                              dopiero w momencie wypisu z "żółtego papieru". Zaciekawiło mnie
                              określenie "pitiatyczna", bo go nie znałam, a jak się dowiedziałam
                              to poczułam złość - silne poczucie krzywdę i niesprawiedliwości. Ale
                              potem okazało się,że dało mi więcej niż cała terapia, był to
                              pierwszy impuls prowadzący do autentycznego wglądu w siebie. Bolało
                              jak cholera, tak samo jak przez wiele lat bolało zmaganie się z
                              własna niedojrzałością emocjonalną. Nie był to stygmat, to było
                              zdjęcie łusek z oczu na coś, czego o sobie nie chciałam wiedzieć. i
                              pierwsze kroki ku samoakcpetacji, razem z niedoskonałościami i
                              cierniami, których nie udało się do końca przetworzyć.
                              Generalnie do diagnoz w psychiatrii mam zawsze bardzo sceptyczny
                              stosunek. Bo są tak płynne, tak niejednoznaczne, zmieniajace sie w
                              czasie kryteria. Ale jesli dostajesz juz tę cholerna diagnozę, w
                              taki czy inny sposób i twoja reakcja na nią jest gwałtowna, to może
                              trzeba zastanowić się dlaczego - bo może to błąd lekarzy a może
                              jakaś prawda( niepełna, powierzchowna, ułomna - jak wszytsko co
                              można werbalnie przekazać o psychice człowieka) o nas, której znać
                              nie chcemy, której się boimy.

                              Zgadzam się, że "trzeba leczyć, a nie obklejać etykietkami". Tylko
                              nie wszystko co dotyczy ludzkiego cierpienia poddaje się leczeniu.
                              Psychiatria to najbardziej bezradna gałąź medycyny. Farmakologia w
                              psychiatrii takoż. Zawsze natomiast można wkleic pacjentowi jakąś
                              diagnozę. Tylko, że diagnoza to początek, w każdej chorobie, każdym
                              zaburzeniu. Co dalej? Najgorsze, że to co dalej nie zależy już tylko
                              od leczącego, ale także od leczonego. Jeszcze gorzej jest, kiedy to
                              pacjenci sami zaczynają wklejać sobie - i przy okazji lekarzom -
                              etykietki na swój temat - i jesli lekarz jest do bani i leniwy, to
                              jest dopiero tragedia.
                              • 120minut Re: tekst z dawnych charakterow 01.05.08, 01:33
                                Ale
                                > potem okazało się,że dało mi więcej niż cała terapia, był to
                                > pierwszy impuls prowadzący do autentycznego wglądu w siebie

                                a dla mnie to bylo jak mawia sneeper : odrwocenie uwagi od najwazniejszego.
                                przyszedlem z problemami i jakas checia zycia, wyszedlem jako swir ktory miesiac
                                po terapii odechcial wogole zyc. poczulem jak zeszlo ze mnie powietrze. chwilowa
                                eiforia zwiazana z "uzdrowieniem przeniesieniowym" pociagnela tylko pozniej za
                                soba zwiekszenie patologii. cos mi uswiadomilo? kolejne pietno jakich w zyciu
                                mialem mnostwo. nie wiem czy to byl wglad w siebie, bardziej cos w rodzaju
                                patrzenia sie w odbicie w jeziorku, tylko bez milosci raczej z nienawiscia.
                                kolejne zlamanie charakteru.

                                Ale jesli dostajesz juz tę cholerna diagnozę, w
                                > taki czy inny sposób i twoja reakcja na nią jest gwałtowna, to może
                                > trzeba zastanowić się dlaczego - bo może to błąd lekarzy a może
                                > jakaś prawda( niepełna, powierzchowna, ułomna - jak wszytsko co
                                > można werbalnie przekazać o psychice człowieka) o nas, której znać
                                > nie chcemy, której się boimy.

                                jaka znow prawda, przeciez to sa jakies objawy, zwiazane z ocena. smutnej prawdy
                                o sobie mialem po uszy w zyciu. terapeuci podkrecili tylko sklonnosc do
                                samooskarzania.


                                Tylko
                                > nie wszystko co dotyczy ludzkiego cierpienia poddaje się leczeniu.
                                > Psychiatria to najbardziej bezradna gałąź medycyny. Farmakologia w
                                > psychiatrii takoż. Zawsze natomiast można wkleic pacjentowi jakąś
                                > diagnozę. Tylko, że diagnoza to początek, w każdej chorobie, każdym
                                > zaburzeniu.

                                to niech sie odpie.. od spoleczenstwa bo rzeczywiscie gowno moga i lecza
                                ludzi z rzeczywistymi chorobami psychicznymi. ale disordery to przeciez to jest
                                rynek zbytu na leki i rynek dla psychologow.




                              • kontrr Re: tekst z dawnych charakterow 01.05.08, 14:10
                                > Zgadzam się, że "trzeba leczyć, a nie obklejać etykietkami". Tylko
                                > nie wszystko co dotyczy ludzkiego cierpienia poddaje się leczeniu.

                                Mnie się wydaje, że duża część zaburzeń ma jakąś funkcję. Tzn.
                                człowiek po coś zachowuje się tak a nie inaczej. Żeby cs w sobie
                                ochronić. I że bardzo często te róznorodne zachowania czy reakcje,
                                to jest powłoka mająca ukryć cierpienie. I pal licho czy się tnie,
                                czy straszy samobójstwem, czy krzywdzi innych, czy siedzi i gapi się
                                w ścianę przyczyny zazwyczaj są podobne.
                                Tylko że w psychiatrii to zdaje się miec niewielkie znaczenie.
                                Dlatego wierzę w psychoterapię, która ignoruje te objawy zewnętrzne
                                i od razu skupia się na tym, co się dzieje w srodku. I że
                                podstawowym pytaniem jest dlaczego pacjent tak się zachowuje
                                (zakładając, że takie a nie inne reakcje, nawet totalnie chore, mają
                                jednak sens). A łatka osobowości takiej czy siakiej jakby mówiła -
                                zachowuje się tak, bo ma taką osobowość. I to nie prowadzi do nikąd.

                                Jak czytam te twoja historię z diagnozą, to nie rozumiem tego
                                momentu wglądu. W sensie z czego ten wgląd wynikał. Bo krzywda jest
                                dla mnie dosc jasna - tak jakby ktoś przejrzał twoje karty,
                                rozszyfrował grę, w którą grasz. Tylko potem są pytania po co ta
                                gra, czemu ma służyć? Dlaczego musisz być pitatyczna, a nie możesz
                                być normalna.
            • nienill Re: tekst z dawnych charakterow 01.05.08, 12:14
              491_route napisał:
              spotkane psycholozki glownie jakies normy
              > postepowania chialy mi narzucic.
              jak sie łazi caly czas do jakiejs glupiej baby, o ktorej sie wie, ze
              powinna sama isc sie powiesic, a nie innych ludzi leczyc, to sie
              pozniej ku.r.wa mac narzeka, ze pie.r.dolone normy mu narzucaja

              dlaczego u mnie do jasnej cholrey mozna nawet swiadomie, oficjalnie
              ranic innych ludzi i jedynym komentarzem jest "jest pan/i dorosly/a
              i sam/a podejmuje decyzje"?
    • donella Re: jestem psychopatka 30.04.08, 19:51
      Kct.kct. czytaj, dla Swojego dobra, wszystko co poleci Ci Beltrada!
      Czytaj, ze zrozumieniem!
    • bertrada Osobowość nieprawidłowa 30.04.08, 20:53
      Fragment artykułu napisanego przez psychiatrę:

      Termin: osobowość nieprawidłowa nie utrzymał się długo. Pomimo że
      jest często używany, to jednak (zapewne ze względu na toczące się od
      lat dyskusje i trudności w zdefiniowaniu, co jest prawidłowe, a co
      nie, co normalne i nienormalne) obecnie w Polsce obowiązuje termin:
      osobowość dyssocjalna. Obejmuje on wcześniej już używane nazwy -
      osobowość amoralna, antysocjalna, psychopatyczna, socjopatyczna.
      Aktualne kryteria diagnostyczne osobowości dyssocjalnej według
      Światowej Organizacji Zdrowia (Klasyfikacja Zaburzeń Psychicznych i
      Zaburzeń Zachowania - X Rewizja) przedstawiono poniżej:

      Kryteria diagnostyczne osobowości dyssocjalnej:
      bezwzględne nieliczenie się z uczuciami innych;
      silna i utrwalona postawa nieodpowiedzialności i lekceważenia norm,
      reguł i zobowiązań społecznych;
      niemożność nawiązywania trwałych związków z innymi przy nieistnieniu
      trudności w ich nawiązywaniu;
      bardzo niska tolerancja frustracji i niski próg wyzwalania agresji,
      w tym zachowań gwałtownych;
      niezdolność przeżywania poczucia winy i korzystania z doświadczeń, a
      w szczególności z doświadczanych kar;
      wyraźna skłonność do obwiniania innych lub wysuwania pozornie
      możliwych do uznania racjonalizacji zachowań, które są źródłem
      konfliktów z otoczeniem.

      Cały artkuł:
      www.sluzbazdrowia.com.pl/html/more3154b.php
      Inne artykuły:
      www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=158
      online.synapsis.pl/Psychopatia.html/
      pl.wikipedia.org/wiki/Psychopatia
      Na podstawie tego co autorka wątku pisała o sobie i swoich
      problemach i tego co pisze w wyżej wymienionych artykułach, można
      stwierdzić, że psycholog, który wydał takową opinię musiał naprawdę
      byc bardzo zdeterminowany. Może dawno nie wydawał takiej opinii i
      chciał mieć takie coś na swoim koncie?
      • bertrada Re: Osobowość nieprawidłowa 30.04.08, 21:07
        Po zagłębieniu się w kryteria diagnozowania osobowości
        nieprawidłowej stwierdziłam, że też jestem psychopatką. Z której
        strony na to nie patrzeć -wszystko się zgadza. Nawet mam piwnicę do
        dręczenia ofiar. ;P
      • ebbb Re: Osobowość nieprawidłowa 30.04.08, 22:07
        karol marks powiedzial, ze ludzie roznie odrozniaja ludzi od zwierzat, ale sam
        czlowiek zaczyna odrozniac sie od zwierzat gdy zaczyna uzywac narzedzi.

        mozna tez powiedziec, ze ludzie roznie wyrozniaja psychopatow, ale sami
        psychopaci zaczynaja wyrozniac sie miedzy innymi gdy w wieku kilkunastu lat maja
        juz na koncie porzadny konflikt z organami scigania.

        psychopaci nie jecza, na depresyjnych forach i pytaja jak sie "wyprostowac" bo
        nie czuja takiej potrzeby.
        • ebbb Re: Osobowość nieprawidłowa 30.04.08, 22:09
          zrobiono mi komputerowe testy, wedle ktorych

          wskazniki histerycznosci , socjopatii i bog wie czego jeszcze nie mam w normach.
          a wskazniki schizofrenii i depresji mam maksymalnie poza normami. tylko paranoid
          mam w normie.
          • 120minut Re: Osobowość nieprawidłowa 01.05.08, 01:48
            ylko paranoi
            > d
            > mam w normie.

            zdziwila sie bardzo, pewnie pozniej dala komputer do naprawy.
    • wiolinka89 Re: jestem psychopatka 24.03.09, 09:26
      kobieto.. az trudno uwierzyc, ze masz identyczne watpliwosci co ja..
      Przeczytałam tone ksiazek i artykułów o psychopati i spytalam lekarza wprost czy
      jestem psychopatką, zaprzeczył.Ale na wypisie widnieje osobowosc
      nieprawidłowa.. moze mimo wszystko te pojecia nie sa jednoznaczne?Odezwij sie
      na gg: 10978019 podzielimy sie wrazeniami na temat naszych zachowan, moze
      dojdziemy do jakis wspolnych wniosków.. ;)
      • awanturka Re: jestem psychopatka 24.03.09, 10:44
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=99&w=79002754&a=93144168

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka