Dodaj do ulubionych

A może by tak uwierzyć...

23.05.08, 22:46
A może by tak uwierzyć w tę historyjkę, bo dlaczego nie.

Ojciec z synem chodzili po górach. Nagle chłopiec potknął się i
upadł krzycząc: "AAAhhhhhhhhhhh!!!". Ku swemu zdziwieniu dobiegł go
głos powtarzający gdzieś wśród gór: "AAAhhhhhhhhhhh!!!".
Zaciekawiony, odkrzyknął:
„Kim jesteś?” I w odpowiedzi usłyszał: „Kim jesteś?”. Rozgniewał
się na tę odpowiedź i krzyknął: „Tchórz!” I zaraz w odpowiedzi
usłyszał „Tchórz!”.
Spojrzał na swego ojca i zapytał: „O co tu chodzi?”. Ojciec
uśmiechnął się:
„Uważaj, mój synu” i krzyknął w stronę gór: „Uwielbiam Cię!”. Głos
odpowiedział: „Uwielbiam Cię!”. Ponownie człowiek krzyknął: „Jesteś
najlepszy!” Głos odpowiedział: „Jesteś najlepszy!”...

Chłopiec zadziwił się, ale nic nie rozumiał. Ojciec wyjaśniał:
Ludzie nazywają to ECHO, lecz tak naprawdę takie właśnie jest
ŻYCIE. Oddaje Ci wszystko, co powiedziałeś lub zrobiłeś. Nasze
życie jest odbiciem naszego działania. Jeżeli pragniesz więcej
miłości na świecie, stwórz więcej miłości w swoim sercu.Jeżeli
pragniesz więcej umiejętności i odpowiedzialności w swojej
grupie,pogłębiaj własne umiejętności. Wzajemność wkrada się we
wszystkie aspekty życia, Życie zwraca Ci wszystko, co w nie
włożyłeś. Twoje życie to nie zbieg okoliczności. To odbicie Ciebie
samego.
Obserwuj wątek
    • niczym_kwiat Re: A może by tak uwierzyć... 23.05.08, 22:59
      abasia471 napisała:

      > A może by tak uwierzyć w tę historyjkę, bo dlaczego nie.

      musialbym sie z suchym na glowy pozamieniac zeby uwierzyc w jakakolwiek
      historyjke pisana na tym forumie.

    • niczym_kwiat Re: A może by tak uwierzyć... 23.05.08, 23:07
      byly tez dzieci co nie otrzymaly echa, i historyjka sie nie sprawdzila.


      Twoje życie to nie zbieg okoliczności. To odbicie Ciebie
      > samego.


      czyli to twoja wina, wiemy czytamy maska.
    • kontrr Re: A może by tak uwierzyć... 23.05.08, 23:18
      Fajnie by było, gdyby było tak prosto. Najczęściej człowiek raz,
      drugi się odsłoni, sparzy, a potem już ze skorupy wyjść nie chce.

      A co jak powiesz: kocham cię i będzie cisza? Mnie się marzy, żeby
      miec w sobie taką siłę, że ta cisza mnie nie zniszczy, że i tak
      warto było cos dobrego zrobić, coś miłego powiedzieć, wyciągnąć
      rękę, nawet jeśli odzew będzie zerowy, albo i ujemny.
      • abasia471 Re: A może by tak uwierzyć... 23.05.08, 23:37
        kontrr napisała:

        > Fajnie by było, gdyby było tak prosto. Najczęściej człowiek
        raz, > drugi się odsłoni, sparzy, a potem już ze skorupy wyjść
        nie chce.

        Zgadzam się, prosto nie jest, ale warto próbować.

        > A co jak powiesz: kocham cię i będzie cisza? Mnie się marzy, żeby
        > miec w sobie taką siłę, że ta cisza mnie nie zniszczy, że i tak
        > warto było cos dobrego zrobić, coś miłego powiedzieć, wyciągnąć
        > rękę, nawet jeśli odzew będzie zerowy, albo i ujemny.

        Trzeba zaryzykować, bo nawet jeżeli odzew będzie od kogo innego i
        odległy w czasie, to i tak warto. Kiedy zaczynałam pracę w
        wolontariacie wydawało mi się, że robię to wyłącznie dla innych a
        sama nie będę odnosiła z tej pracy żadnych korzyści a okazało się,
        że byłam w błędzie. Więcej dostałam niż dałam. Poznałam dużo
        fajnych ludzi, nauczyłam się nowych rzeczy i zaprzyjaźniłam się z
        moją podopieczną. Jestem naprawdę szczęśliwa, że kiedyś chciało mi
        się zrobić coś dla innych, bo odzew był jedną z lepszych rzeczy,
        która mnie w życiu spotkała.
    • kontrr Re: A może by tak uwierzyć... 23.05.08, 23:20
      A co to te "moje prace"? Link jakiś miał być?
      • demole Re: A może by tak uwierzyć... 23.05.08, 23:44
        w bardziej starozytnej wersji to Asmodeusz,
        troche bardziej naplatany
        • demole Re: A może by tak uwierzyć... 24.05.08, 00:39
          to ja tez poprosze tego linka
          na maila,
          anonimowo,
          szukanie po internecie moze trwac miesiacami
          • crysstiano Re: A może by tak uwierzyć... 24.05.08, 08:23
            fajnie by bylo jakbu wszystko bylo takie proste ze co robis to potem
            wraca.ale to guwno prawda.bo niekturzy od urodzenia juz maja
            prze..e bo maja takich a nie innych rodzicow. i potem wszystko
            sie ksztaltuje poprzez rodzicow- dziecko musi zbierac za bledy
            rodzicow potem jak zaczyna wlasne zycie to wszystlo zostaje. nie da
            sie zamazac.
            to samo sie dzieje z moim psem- przejoł ode mnie chyba zło bo odkad
            go mam jest coraz gorszy zaczol sie zachowywac jak chory na
            wscieklizne.grozi mu uspienie.
    • tristezza Re: A może by tak uwierzyć... 24.05.08, 09:45
      ja tylko sobie westchne: maskoidalnosc pani Abasi jest wysoce
      rzygopedna, z dwojga zlego wole pana Antka
      • abasia471 Re: A może by tak uwierzyć... 24.05.08, 19:19
        tristezza napisała:

        > ja tylko sobie westchne: maskoidalnosc pani Abasi jest wysoce
        > rzygopedna, z dwojga zlego wole pana Antka

        Moja niemiła Tristezzo, nie dziwię się, że chce ci się rzygać. Jad,
        który w sobie nosisz musi w końcu znaleźć jakieś ujście. Na diabła
        podobno źle działa święcona woda a ciebie aż trzęsie na każdy
        przejaw dobra. W jednym się z tobą zgadzam, ja też wolę Maska od
        ciebie, ale to chyba oczywiste .
    • mskaiq Re: A może by tak uwierzyć... 24.05.08, 11:18
      To bardzo prawdziwe, zycie zwraca wszystko co w nie wlozylismy.

      Kiedy zle mowimy o innych to inni mowia o nas zle rowniez.
      Nasza agresja przeciwko innym ludziom wywoluje agresje innych ludzi
      do nas rowniez.
      Jesli nie szanujemy innych i my nie bedziemy szanowani przez
      innych.
      Przyklady moznaby mnozyc. Echo przynosi nam wszystko co robimy w
      naszym zyciu dlatego nauczylem sie aby kazde zlo konczylo sie na
      mnie, nie chce je przekazywac dalej, nie chce aby echo przynioslo mi
      zlo jako odpowiedz na moje zlo.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • bezkrolewie322 Re: A może by tak uwierzyć... 24.05.08, 12:46
        kazde zywe stworzenie
        pod wpływem chloropromazyny zastga w nienaturalnej pozycji,przestaje
        reagować,człowiek nie mysli,czynności psychiczne ustają pomimo zachowanej
        swiadomości

        to dowód na nieistnienie Boga,
        doswiadczalny,
        co tam cyferki i wywody,
        trzeba łyknąć te chloropromazyne ..i nie ma Boga


        "Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i
        miłości, i zdrowego zmysłu.
        Duch Boży, jaki udzielany jest Jego ludowi, nie jest
        duchem bojaźni, lecz przeciwnie, duchem mocy,
        energii, gorliwości pobudzanej przez miłość - jest on
        pełen oddania dla Boga oraz pragnienia podobania Mu
        się i służenia, pełen przywiązania do Prawdy, pełen też
        oddania dla ludu Bożego i pragnienia budowania go w
        rzeczach świętych oraz czynienia dobrze wszystkim
        ludziom, gdy tylko nadarza się ku temu okazja. Jest to
        duch "zdrowego zmysłu", który posilany jest i
        wzmacniany w każdej sprawie przez Słowo Pańskie, i
        dlatego, choć zupełnie nie obawia się on człowieka, jest
        rozważny w rozsądzaniu czasów, chwil i sposobów
        używania tej mocy miłości, która płonie jak ogień w
        poświęconym sercu.

        NO TO SZPILA W OKO
        www.racjonalista.pl/kk.php/s,2116
        nie pisze dlatego zeby robic na złość
        ALE MY TO DOdiabła ŁYKAMY !!!!!!!
        • bezkrolewie322 moze codzienna modlitwa,godzinki i brewiarz... 24.05.08, 12:54
          no i rachunek sumienia ,jesli pamięć pozwoli
          • demole Re: moze codzienna modlitwa,godzinki i brewiarz.. 24.05.08, 16:32
            to jest tak,ze wypalenie jakiegos dzialajacego modelu,
            pociaga za sobą "podziękowania" od osób zainteresowanych,nawet żony,która
            pracuje w medycynie,

            wystawia taki żołnierz chełm żeby sprawdzic,
            a tu mu worek granatów do okopu wpada
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka