Dodaj do ulubionych

metlik w glowie

11.08.08, 14:57
Nie wiem, od czego zacząć….
Cos jest nie tak… niechęć do życia, zero motywacji/ mobilizacji … z
trudem chodzę do pracy, zmuszam się żeby się uśmiechać i odliczam
minuty żeby moc uciec do domu… a w domu najchętniej lezę przed TV…
najchętniej do tego jeszcze bym żarła, ale powstrzymuje mnie druga
polowa …
Trwa to tak od miesiąca, ale czuje ze "już to kiedyś miałam"… tak
jakby to siedziało we mnie od jakiegoś czasu i uwalnia się pod
wpływem niepowodzeń.

Nienawidze miejsca, w którym mieszkam, nie mam tu znajomych/
przyjaciół… generalnie ludzie tutaj bardzo niechętnie nawiazuja
głębsze znajomości, pogadać o pogodzie jak najbardziej, ale żeby cos
więcej to niekoniecznie… taka kultura
A wiec rodzinę i przyjaciół z dawnych lat mam daleko…daleko jest tez
moje miasto tętniące życiem… tu jest nuda… NIC się nie dzieje…
jedyna atrakcja to spacer po lesie/parku…

Wszystko tutaj się kreci wokół pieniędzy, ludzie sa bogaci, łażą po
knajpach, latają na weekendy do fajnych miejsc… gadają w kolko o
miejscach, z których właśnie wrócili/ restauracje, w której jedli
A ja tych pieniędzy nie mam…czuje się gorsza, robie zakupy w Lidlu a
i tak starcza na styk
Jestem tu nieszczęśliwa.

Mam tu praca, stałą, niektórzy o takiej marzą, od 9-17, dobre
warunki socjalne…. Ale czuje ze się marnuje… czuje potrzebę robienia
czegoś większego, nie bycia tylko trybikiem w maszynie… chciałabym
stworzyć cos własnego, od początku do końca i być za to od początku
do końca odpowiedzialna.

Musze się stad wyrwać, ale to nie takie proste… potrzeba kasy na
powrót, na start w nowym miejscu i takie tam… zakładając ze druga
polowa znajdzie prace, spłacimy kredyty to zajmie to ok. 2 lat

I powiedzcie teraz jak w ciągu tych 2 lat nie zwariować? Jak
zaakceptować ta beznadzieje? Jak uspokoić ten krzyk duszy? I jak
powstrzymać te łzy, które ciekną w kolko?

Z drugiej strony… może ja przesadzam? Za dużo chce? Nie potrafię się
cieszyć tym, co mam? Prowokuje zmiany żeby cos się działo? Mam
mętlik w głowie…
Obserwuj wątek
    • mskaiq Re: metlik w glowie 12.08.08, 12:15
      Przede wszystkim przestan tesknic. To przynosi bardzo wiele zalu,
      zlych mysli i beznadziejnosci.
      Nie mozesz rowniez nienawidziec miejsca gdzie mieszkasz to tworzy w
      Tobie zlosc, przynosi wiele bolu.
      Nie kladz sie kiedy wracasz do domu, trzeba polubic miejsce gdzie
      zyjesz i ludzi, bez tego wkrotce nie bedziesz w stanie pracowac bo
      pojawi sie gleboka depresja. Swiat nie jest taki zly, tez mieszkam
      daleko od Polski, tez kiedys tesknilem.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • emen Re: metlik w glowie 12.08.08, 16:04
      kredyt splacę za 30 lat
      nikogo nie znam tu gdzie mieszkam
      nie mam stalej pracy,
      mam chory łeb
      nie mam prawa do renty, nie dostanę żadnej emerytury bo nie mam skladek w zusie
      jak mąż przestanie mnie utrzymywać będę musiala pójść na tory pod pociąg
      ale i tak w bardzo bardzo wielu chwilach cieszę się życiem, wiele rzeczy sprawia
      mi przyjemność, bo tak naprawdę cieszenie się życiem nie ma związku z warunkami
      zewnętrznymi, nie aż tak jakby się człowiekowi wydawalo. Albo gdzieś w środku
      jest dobrze i świeci światełko, albo choćby nie wiem jak na zewnątrz było dobrze
      w środku pustka i ponurość.
      Nie wiem czy masz depresję, czy raczej doskwiera Ci samotność, brak przyjacioł,
      rozrywek na ktore masz ochotę ale nie możesz sobie pozwolić . Nie wiem co Ci
      poradzić, Mask z pewnością już Ci napisał wszystkie dobre rady.
      a wogóle wszystko jest względne
      dla mnie np spacer po lesie jest przyjemnością i cieszę się kiedy mogę to
      zrobic, a lot samolotem na rajskie wyspy byłby jakimś koszmarem nie do przejścia.
    • smut.na Re: metlik w glowie 13.08.08, 11:38
      kurcze ale ja naprawde probowalam polubic to miejsce, przez ostatnie
      3 lata staralam sie, probowalam sie przystosowac, zaakceptowac itd.

      tak naprawde tesknic dopiero zaczelam niedawno...bo wiem ze tu nie
      bede szczesliwa, ze pieniadze (ktore moze kiedys bede miec) nie
      zrekompensuja mi tej wewnetrznej pustki

      depresji nie mam ale czuje ze jestem na "dobrej" drodze

      z tym cieszeniem sie zyciem pewnie jest jakas prawda i zazdroszcze
      ludziom ktorze biora energie do zycia z glebi siebie
      Niestety ja potrzebuje wiecej bodzcow z zewnatrz...



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka