Dodaj do ulubionych

leplkość uczuć

23.08.08, 02:20
ja wiem, że to złe dla mnie.
ale i tak...
tyle lat po
śmierci Taty, nie mogę dać sobie rady.
Obserwuj wątek
    • micaela Re: leplkość uczuć 23.08.08, 08:50
      a mi sie nic nie klei
      • aidka Re: leplkość uczuć 23.08.08, 09:19
        polecam klej własnej roboty.
        z mąki i wody.
        taką glajdą tapety przylepiam i trzyma.
        • micaela Re: leplkość uczuć 23.08.08, 10:14
          uwazaj aidka bo przyschnie ci kitka

          • aidka Re: leplkość uczuć 23.08.08, 10:41
            już chyba przyschła nieco.
            mam jechać do tego Kazimierza z jakimś facetem, i, zamiast się
            cieszyć, że fajnie, Kazimierz cudny jest, to się denerwuję i
            rozmyślam czemu facet mi mówi, bym miniówę zabrała i buty na
            obcasie..
            • micaela Re: leplkość uczuć 23.08.08, 10:48
              no coz recesja sie zbliza, ubrania roboczego pracodawca juz nie daje
              • aidka Re: leplkość uczuć 23.08.08, 10:54
                no widzisz. łajdak po prostu. czemu sam miniówy w szafie nie
                poszuka? a ja myślłam, że o literaturze będziemy gadać...
                • abasia471 Re: leplkość uczuć 23.08.08, 12:51
                  Lepkość uczuć pojawia się wtedy, gdy wybieramy źle, to co
                  wybieramy. Powyższe było wg metodologii Maska, ale coś w tym jest.
                  Kiedy staramy się odsuwać od siebie przykre dla nas uczucia zwykle
                  lepiej na tym wychodzimy. Niestety nie zawsze potrafimy to robić,
                  bo organiczne uszkodzenia mózgu bardzo nam te właściwe wybory
                  utrudniają. Wydaje mi się, ze jedyne co można zrobić, to nie
                  zawieszać na przykrym uczuciu, nie międlić go całymi godzinami, ale
                  starać się oderwać mysli i skierować je na co innego. Aidka,
                  zastanawianie się nad długością spódnicy, intencjami pana, itp,
                  jest dobrym posunięciem - przecież nie można jednocześnie myśleć o
                  dwóch rożnych rzeczach, więc powinno trochę pomóc. Cholera, gdyby
                  tak do człowieka przyczepiały się fajne, przyjemne uczucia, to
                  chętnie byłabym lepka uczuciowo, ale zwykle przyczepiają się te
                  paskudne. Ja niestety też doświadczam tego przykrego stanu, kiedy
                  nie mogę odrewać myśli od przykrych uczuć. Nauczyłam się radzić
                  sobie z tym problemem narzucając sobie skupianie się na innych
                  problemach, robieniu tego co przyjemne (np. projektowaniu dekorów,
                  oglądanie zdjęć, rozmowy z ludźmi). Ponieważ ćwiczenie czyni
                  mistrza, idzie mi to coraz lepiej. Najważniejsze, żeby nie
                  zawieszać się na takim namolnie prześladującym nas uczuciu. Ręcyma,
                  nagami, myślami i wszystkim czym się da walimy wredne uczucie w
                  zadek i żyjemy dalej. Niestety zdarzają się takie dni, gdy nie daję
                  rady, wtedy biorę tabsa i idę spać, zakładając że jutro będzie
                  lepiej.
                  • lucyna_n metoda leniwego depresanta 23.08.08, 13:07
                    czasami lepiej, prościej, szybciej i skuteczniej się poddać uczuciom , ze
                    spokojem poczekać aż one przepłyną przez czlowieka,
                    nie umiem tego fachowo opisać, ale takie cięgłe bronienie się i walczenie daje
                    odwrotny rezultat ciąglej motywacji nerwow do dzialania,jak kaftan
                    bezpieczenstwa, im bardziej się szarpiesz tym bardziej się zaciska, a jak się
                    odpuści i pozwoli przepłynąć swobodnie to mija bez szkody, bez walki, bez strat.
                    Tak sobie radzę ze złymi wspomnieniami, z wszystkim co sprawiło jakąś
                    trudność,przykrość, wstyd, poczucie winy, co uparcie przychodzi do głowy i nie
                    pozwala uspokoić się myślom,
                    kładę się i pozwalam żeby wszysto przepłynęło jak strumyk, od stóp przez czubek
                    głowy.
                    Można tak bezpiecznie wywlec każde uczucie , każdą najglupszą sytuację do której
                    człowiekowi trudno przed samym sobą się przyznać ...i nie ma, zasypiam
                    spokojnie, nic się w środku nie kumuluje, niczego nie trzeba zwalczać, dusić,
                    nie potrzeba z niczym się szarpać.
                    • aidka Re: metoda leniwego depresanta 23.08.08, 13:40
                      wiesz, tyko takie myślenie -trudno jest...przełączyć się - klik, na
                      inne myślenie. czy wiesz, że mówiąc o tym, mówisz to samo, co Mskaiq
                      że można ....
                      mnie to dołuje - mogę, a nie chcę...
                      ja nie wiem...kiedyś powiedziałaś, że stara jestem, logcznie
                      powinnam mysleć. a chyba myślę /nieco/ ja wiem, że powinno być :
                      czas leczy rany. i staram się mysleć, jak Msikaiq, mówi, o wesołych,
                      miłych sprawach. a i tak, nie umiem przestać Go/ mego Taty/
                      pamiętać, jako osoby, ktora patrzyła w pustą przesteń a ja nic nie
                      rozumiałam. Niczego nie zrobiłam. A terz wiem - on w ewidentnej
                      depresji był. a ja nic. jak głupia ci...
                      • lucyna_n Re: metoda leniwego depresanta 23.08.08, 14:08
                        nie zrozumialaś mnei, właśnie że chodzi o myślenie i świadome pozwolenie sobie
                        na wszystkie emocje, a nie o niemyślenie, tylko .., no nie nie umiem Ci
                        wytłumaczyć.
                      • lucyna_n Re: metoda leniwego depresanta 23.08.08, 14:09
                        nigdzie nie napisalam, żeby się zmuszać do myślenia o milych sprawach, naprawdę
                        nie zrozumialaś mnie
                        • aidka Re: metoda leniwego depresanta 23.08.08, 16:47
                          ja pisałam do Abasi /Abasji?/ , że trudno się zmuszać.
                          że to, o czym mówi Mskaiq, jest niemożliwe.
                          że wiem o tym, że to złe dla mnie, ale czuję, żal, ból.
                          że nie mogę przestać myśleć, że Tacie wtedy nie pomogłam.
                          • lucyna_n Re: metoda leniwego depresanta 23.08.08, 17:08
                            z drzewka wynikało że do mnie.
                    • nienill Re: metoda leniwego depresanta 23.08.08, 15:30
                      ja tak wlasnie funkcjonuje juz od pewnego czasu.
                      czesto jednak wiaze sie z tym kilka godzin czarnej rozpaczy,
                      hektolitry łez, opuchnieta twarz... i przechodzi.
                      potem jest niby ok, ale i tak czuje sie podle.
                      jak smiec zwykly.
                      gdzies w srodku nie daje sobie prawa do takiego reagowania.
                      to chroni przed obzeraniem sie, lękami pojawiajacymi sie przed
                      zasnieciem i tuz po obudzeniu, paraliżem i ogolnym spieciem wszedzie
                      poza domem... ale cholernie burzy zaufanie do samej siebie i niszczy
                      szacunek do wszystkich innych, fajnych rzeczy, ktore staram sie robic
                    • nienill Re: metoda leniwego depresanta 23.08.08, 15:41
                      ja tak wlasnie funkcjonuje juz od pewnego czasu.
                      czesto jednak wiaze sie z tym kilka godzin czarnej rozpaczy,
                      hektolitry łez, opuchnieta twarz... i przechodzi.
                      potem jest niby ok, ale i tak czuje sie podle.
                      jak smiec zwykly.
                      gdzies w srodku nie daje sobie prawa do takiego reagowania.
                      to chroni przed obzeraniem sie, lękami pojawiajacymi sie przed
                      zasnieciem i tuz po obudzeniu, paraliżem i ogolnym spieciem wszedzie
                      poza domem... ale cholernie burzy zaufanie do samej siebie i niszczy
                      szacunek do wszystkich innych, dobrych rzeczy, ktore robię
                      • lucyna_n Re: metoda leniwego depresanta 23.08.08, 16:30
                        niszczy szacunek?
                        oj chyba nie umiem się wypowiedzieć o co mi chodzi, bo to chyba zbyt prosta
                        metoda jest jak na wymagania forumowiczów.
                        W mojej "metodzie" nie ma miejsca na żadną wielką głębię, na łzy na nic, nie
                        mówię tu o żadnych godzinach rozmyślan, raczej o minutach i wcale nie rozmyślań
                        tylko takiego biernego przyzwolenia na przepływ emocji fizycznie przez ciało.
                        Dobra, więcej nie piszę bo idiotkę z siebie robię.
                        • nienill Re: metoda leniwego depresanta 23.08.08, 16:46
                          lucyna_n napisała:

                          > W mojej "metodzie" nie ma miejsca na żadną wielką głębię, na łzy
                          na nic, nie
                          > mówię tu o żadnych godzinach rozmyślan, raczej o minutach i wcale
                          nie rozmyślań
                          > tylko takiego biernego przyzwolenia na przepływ emocji fizycznie
                          przez ciało.
                          u mnie czesto to "bierne przyzwolenie" konczy sie wlasnie tak jak
                          opisalam
                          i dlatego niszczy szacunek
                          • lucyna_n Re: metoda leniwego depresanta 23.08.08, 17:07
                            bo z tego co piszesz Ty zaczynasz rozpamiętywać i emocje przypływają i są a nie
                            przepływają. Najwyraźniej każdy musi znaleźć swoją metode na samego siebie.
                            • nienill Re: metoda leniwego depresanta 23.08.08, 17:10
                              a czym sie rozni rozpamietywanie od przeplywania?
                              • 4stodoly Re: metoda leniwego depresanta 23.08.08, 20:19
                                leponex lepiej dziala ino ludzie sie potruli bo nie badali co miesiac krwi i
                                dostali agranulocytozy
                                nowe czasy,
                                nowe modele
                                leponex - stara poniemiecka wlasnosc

                                /prosze o najwyzszy wymiar kary
                                • 4stodoly Re: bedzie tak ze 10 000 23.08.08, 20:21
                              • aidka Re: metoda leniwego depresanta 23.08.08, 20:25
                                Lucyno - nie pisałam do Ciebie. Sorry - drzewka nie uwzględniłam.
                                never mind. chodzi mi o to, że, przez ostatnie tygodnie się
                                wstrzymywałam. nic nie mówiłam, co czuję, myślę. fajnie, bo, po
                                czasie, okazuje się, że uznano mnie za super babkę, spokojną,
                                zrównoważoną etc. czyli dostałam nagrodę za to, że było mi tak
                                ciężko, a ja nic. ale teraz...no...to zalega. i juz.
                                • 4stodoly Re: metoda leniwego depresanta 23.08.08, 20:35
                                  a ze t5am jedno drzewko wycięli,
                                  zero różnicy to żdna różnica,

                                  zresztą,zawsze,psychiatra obroni drzewko
                                  magia medycyny

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka