nienill
29.08.08, 02:32
...czlowiek jednak siebie kocha i szanuje?
ostatnio uslyszalam, ze jesli chodze na terapie, ktora jest dla mnie
niesamowicie g***nym procesem i przez którą generalnie czuję się
gorzej niz wcześniej, to muszę to robić z miłości do siebie.
zdziwilo mnie to stwierdzenie.
że niby co? gdzieś w środku mam caly czas jakies poklady ciepla w
stosunku do swojej osoby? że nawet jeśli czuję się w danym momencie
jak śmieć to jest to tylko ten mniejszy element układanki? że
zwyczajnie tym razem syf wyplynal na wierzch, a w srodku siedzi cos
zupelnie innego?