Dodaj do ulubionych

co moze byc (niezbitym?) dowodem na to, ze dany...

29.08.08, 02:32
...czlowiek jednak siebie kocha i szanuje?



ostatnio uslyszalam, ze jesli chodze na terapie, ktora jest dla mnie
niesamowicie g***nym procesem i przez którą generalnie czuję się
gorzej niz wcześniej, to muszę to robić z miłości do siebie.
zdziwilo mnie to stwierdzenie.
że niby co? gdzieś w środku mam caly czas jakies poklady ciepla w
stosunku do swojej osoby? że nawet jeśli czuję się w danym momencie
jak śmieć to jest to tylko ten mniejszy element układanki? że
zwyczajnie tym razem syf wyplynal na wierzch, a w srodku siedzi cos
zupelnie innego?
Obserwuj wątek
    • ikar113 Re: co moze byc (niezbitym?) dowodem na to, ze da 29.08.08, 06:44
      To, że jednak jakoś tam siebie szanujesz świadczy, ze jeszcze np.
      nie skoczyłeś z mostu. Więc jednak nie masz siebie głęboko w d...
      • asperix Re: co moze byc (niezbitym?) dowodem na to, ze da 29.08.08, 07:58
        gdybym szanowała siebie i swoje słowa
        to zawisłabym na tym kablu
        o którego zwojach niegdyś z lubością opowiadałam

        więc separatum
      • dolor Re: co moze byc (niezbitym?) dowodem na to, ze da 29.08.08, 09:08
        To, że się nie skoczyło z mostu, może być jedynie zasługą strachu. A
        uczestniczenie w gó..anym procesie po którym ktoś się czuje gorzej, może
        świadczyć też tylko o tym, że człek się lubi tak karać.
        Chciałbym się szanować, tylko mi argumentów brakuje.
        • nienill Re: co moze byc (niezbitym?) dowodem na to, ze da 29.08.08, 10:37
          dolor napisał:

          > To, że się nie skoczyło z mostu, może być jedynie zasługą strachu.
          A
          > uczestniczenie w gó..anym procesie po którym ktoś się czuje
          gorzej, może
          > świadczyć też tylko o tym, że człek się lubi tak karać.
          dlatego bylam zaskoczona tak jednoznacznąi zdecydowaną diagnozą
          • lucyna_n Re: co moze byc (niezbitym?) dowodem na to, ze da 29.08.08, 10:49
            osoba która ją wypowiedziala mogła mieć w charakterze coś z bertrandy , która
            bez zmrużenia oka wydalaby nawet najidiotyczniejszą diagnozę tonem kategorycznym
            i pewnym.
            Jednakowoż, no nie wiem, mnie jakoś nie przekonują takie teorie psychologiczne ,
            jakoś nie umiem się w takich sprzecznościach odnaleźć. Ja lubię jak jest
            logicznie, a nie tak zawikłanie i tajemniczo i niewieadomoocochodzi.
            • nienill Re: co moze byc (niezbitym?) dowodem na to, ze da 29.08.08, 10:54
              lucyna_n napisała:

              > osoba która ją wypowiedziala mogła mieć w charakterze coś z
              bertrandy ,
              zdecydowanie ma
              ale to cos ma wiele osob


              która
              > bez zmrużenia oka wydalaby nawet najidiotyczniejszą diagnozę tonem
              kategoryczny
              > m
              > i pewnym.
              ta diagnoza jest idiotyczna? czy mze tylko uproszczona do bolu?


              > Jednakowoż, no nie wiem, mnie jakoś nie przekonują takie teorie
              psychologiczne
              > ,
              > jakoś nie umiem się w takich sprzecznościach odnaleźć.
              o co ci konkretnie chodzi?
              • lucyna_n Re: co moze byc (niezbitym?) dowodem na to, ze da 29.08.08, 10:57
                nie, ja nie wiem jaka jest ta diagnoza, ale jakby nawet była, to są osoby ktore
                ja mogłyby ją wygłosić z takim przekonaniem że uwierzysz, nawet jeżeli to
                nieprawda jest.
                ja nie rozumiem tego stwierdzenia, nie wiem co autor mial tak konkretnie na myśli.
                • nienill Re: co moze byc (niezbitym?) dowodem na to, ze da 29.08.08, 11:02
                  lucyna_n napisała:

                  uwierzysz, nawet jeżeli to
                  > nieprawda jest.
                  ale jaka fajna nieprawda Lucyno :)
                  • lucyna_n Re: co moze byc (niezbitym?) dowodem na to, ze da 29.08.08, 11:11
                    to znaczy tak, ja uważam że ciepły promyczek dla samego siebei drzemie w każdym,
                    ale czasem na zewnątrz tak się człowiek obuduje że trudno poczuć. Jeżeli ta myśl
                    że masz dla siebie szacunek jest dla Ciebie kojąca, to możesz na tym coś
                    zbudować. Tak myślę.
                    prozaicznei to określając ja mam np tak, że wszystko co robię dla siebie
                    powoduje wyrzuty sumienia, do tego stopnia, że trzeba mnie namawiać na choćby
                    nowy ciuch, czy pójście do fryzjera, a o jakichś fanaberiach typu kosmetyczka,
                    kawiarnia, kino nie chcę nawet slyszeć. Padłabym z poczucia winy wydając na
                    swoje samopoczucie tyle kasy i czasu.
                    Nie umiem przez to odpoczywać, jeżeli biorę się za robotę to do upadu, do
                    całkowitego wykończenia się, Tym mechanizmem wpędzilam się ponownie w chorobę po
                    urodzeniu dziecka. Nie odpuścilam sobie nawet na moment aż nei padłam na twarz.
                    Nie dałam sobei czasu na sen, na odpoczynek, na najmniejszą nawet relaksującą
                    czynność czy bezczynność. Z boku patrząc zachwoywalam się wobec siebei jak
                    ostatni tyran i kat. Ojciec już nie stał nad głową więc ja sobie sama stanęłam
                    na jego miejscu, i sama sobie krzywdę zrobiłam. Tak to widzę. Teraz to widzę.
                    • dolor Re: co moze byc (niezbitym?) dowodem na to, ze da 29.08.08, 11:16
                      To też dość charakterystyczne, jednak coś w tej "Cnocie egoizmu" Ayn Rand,
                      jakkolwiek miejscami to mocno naciągane, jest.
                      • lucyna_n Re: co moze byc (niezbitym?) dowodem na to, ze da 29.08.08, 11:20
                        nie znam Ayn Rand
                        • dolor doskonale nieczytelny fragment skrótu 29.08.08, 12:14
                          Żyjąc w szacunku dla samych siebie jesteśmy dumni z mocy myślenia i
                          skuteczności, osiąganych sukcesów, doktryny altruistyczne natomiast twierdzą, że
                          początkiem cnoty jest wyrzeczenie się dumy, pokora, poczucie bezsiły umysłu.
                          Dumę pojmuje się tutaj jak roszczenie do wszechwiedzy, jako pretensję do czegoś
                          na co się nie zasługuje, a przecież duma jest w rzeczywistości przyjemnością z
                          efektów ciężkiej pracy, przyjemnością ze zdobytej w pocie czoła wiedzy, na nią
                          trzeba zapracować. Żeby szanować samego siebie trzeba być wiernym swoim
                          wartościom, osądowi, moralność nie może się domagać samopoświęcenia, ofiary z
                          czegoś bardziej cennego na rzecz mniej cennego lub pozbawionego wartości- ofiary
                          ze szczęścia, nie można się poświęcać dla czegoś co jest sprzeczne z naszymi
                          pragnieniami, potrzebami życiowymi, czegoś co ucina nam skrzydła całkowicie
                          przecząc naturalnemu porządkowi rzeczywistości. Stajemy na tym gruncie wobec
                          dylematów- być cnotliwym czy szczęśliwym, żyć ideałami czy sukcesem, to rodzi
                          nieustający, rozdzierający człowieka konflikt.
                          Doktryny altruistyczne często pytają: „czy należy narażać swe życie, aby pomóc
                          tonącemu, zakochanemu, wiszącemu nad przepaścią, atakowanemu przez psy?”.
                          Opierając etykę na takich pytaniach odmawiamy sobie samym szacunku albowiem
                          pytamy nie „jak żyć?” ale „jak poświęcać życie”, odmawiamy innym szacunku
                          traktując ich jak żebraków stale skomlących o pomoc, przedstawimy ponurą wizję
                          świata pełną klęsk, prezentujemy senną moralność rozważając sytuacje, w których
                          możliwe że nigdy się nie znajdziemy, zapominając o kształtowaniu innych zasad
                          moralnych. Zatem pomoc innym jest centralną pozycją tej etyki, niszczy to
                          pojęcie autentycznej dobrej woli i życzliwości, zaprzecza możliwości korzystania
                          z istnienia innych ludzi, mówi, że cenić kogoś znaczy poświęcać siebie samego. A
                          jak powiedzieliśmy wcześniej poświęcenie jest ofiarą wartości wyższej w imię
                          niższej, najcnotliwszy byłby w tym przypadku ktoś, kto rezygnuje ze swych
                          wartości, wyrzeka się ich, zdradza je, zaburza ich hierarchię. Racjonalna zaś
                          zasada postępowania mówi, nie poświęcaj się, działaj zgodnie z własną hierarchią
                          wartości. Dobrą ilustracją tego, co powyżej jest przykład dotyczący miłości bądź
                          przyjaźni- uczuć całkowicie egoistycznych. Miłość jest odpowiedzią na wyznawane
                          przez nas wartości w osobie kogoś innego, a obcując z tym kimś innym doznajemy
                          całkowicie egoistycznej radości z istnienia tej osoby, nie ma innego szczęścia w
                          miłości niż egoistyczne. Pojęcie „bezinteresownej miłości” jest wewnętrznie
                          sprzeczne bo zakłada obojętność wobec tego, co nad życie cenimy. Gdy nasza żona
                          jest śmiertelnie chora i wydajemy na jej leczenie cały majątek, nie spełniamy w
                          ten sposób ofiary, nie poświęcamy się, kobieta w tym przypadku jest wartością
                          najwyższą i bez niej nasze życie zostałoby pozbawione sensu, zatem dla wartości
                          wyższej- żony jesteśmy w stanie porzucić, zniszczyć wszystkie wartości niższe.
                          Żona jest gwarantem naszego szczęścia, pieniądze nie, życie bez żony jest
                          stokroć gorsze niż to bez pieniędzy ale z żoną. Gdyby uratował on dzięki swym
                          pieniądzom dziesięć innych kobiet, które były w cięższym niż jego żona stanie, a
                          na żonę już by mu pieniędzy nie starczyło, w świetle etyki altruistycznej jego
                          postępowanie byłoby ocenione bardzo pozytywnie, lecz cóż z tego skoro on sam
                          straciłby sens życia. Działania na rzecz innej osoby, podjęte dla niej ryzyko,
                          wysiłek muszą być proporcjonalne do wartości tej osoby dla naszego szczęścia.
                          Jeśli tonie przyjaciel i ktoś nieznajomy, wiadomo, że ratować będziemy
                          przyjaciela, jeśli żona to jesteśmy w stanie oddać za jej życie własne życie bo
                          cóż ono znaczyłoby bez niej. Wartości się zdobywa i utrzymuje własnym wysiłkiem,
                          własnym wysiłkiem osiąga się szczęście- moralny cel życia, kto nie ma odwagi po
                          nie sięgnąć ponosi moralną winę. Pomagając tym, których kochamy nie zapominamy o
                          sobie ani nie poświęcamy się, jesteśmy po prostu wierni własnym przekonaniom i
                          wartościom. Jednak na taką pomoc i uczucie trzeba zapracować sobie własnymi
                          zaletami, nie można kochać każdego i każdemu pomagać. Nie znaczy to wcale, że
                          innym się nic nie należy, otóż należy się im szacunek i dobra wola o ile nie
                          przestaną przez swe postępowanie być warci tego, należy się im również pomoc w
                          sytuacjach krytycznych Inni są w stanie osiągać te same wartości co my, są w
                          stanie dać nam wiele z siebie samych i już choćby przez to są dla nas
                          wartościowi. Wcale to jednak nie znaczy, że nasze życie jest wymienne z życiem
                          innych, stanowi ono wartość pierwotną i wartość wszystkiego innego zależy od tej
                          wartości. Możemy je narażać pomagając nieznajomym w sytuacjach krytycznych-
                          pożary, trzęsienie ziemi, miłość, katastrofy okrętów, ale w normalnych warunkach
                          narażanie go czy poświęcanie własnych interesów po to by nieustannie ratować
                          innych z opresji jest w gruncie rzeczy rezygnacją z własnych pragnień, z
                          własnego szczęścia. Nie można żyć tak jakby każde ludzkie cierpienie było
                          sytuacją krytyczną i zmuszało nas do interwencji przekreślającej nasze własne
                          plany. Etyka altruistyczna opiera się właśnie na takiej metafizyce „wrogiego
                          wszechświata” pełnego ludzkich cierpień, bezradności, stanów krytycznych, klęsk
                          i katastrof z którymi musimy nieustannie się mierzyć. Życie jednak nie składa
                          się z sytuacji krytycznych, a jego siłą napędową nie są katastrofy lecz
                          wartości, które się zdobywa i utrzymuje, cele, które się realizuje.
                          • pillow7 Re: doskonale nieczytelny fragment skrótu 30.08.08, 12:10
                            Ja przeczytałam ale nic nie zrozumiałam , załamka :(
                            • dolor Re: doskonale nieczytelny fragment skrótu 30.08.08, 12:14
                              szanujący się człowiek napisałby, że to tekst jest niezrozumiały. I tego się
                              będziemy trzymać.
                              • dolor Re: doskonale nieczytelny fragment skrótu 30.08.08, 12:25
                                a wklejenie fragmentu tego streszczenia to był głupi pomysł, ono naprawdę jest
                                beznadziejne i niezrozumiałe, jak się nie przeczytało książki. Niestety bracia
                                piraci nie umieścili jeszcze oryginału w necie.
                                • nienill Re: doskonale nieczytelny fragment skrótu 30.08.08, 12:30
                                  umiescili, ale po angielsku

                                  jak ktos chce moge przeslac
                                • pillow7 Re: doskonale nieczytelny fragment skrótu 30.08.08, 12:40
                                  > a wklejenie fragmentu tego streszczenia to był głupi pomysł,

                                  szanujący się człowiek by tego nie napisał ;)
                                  Przeczytałam drugi raz i streszczenie. Iluminacji doznałam :)))
                                  Jak daję cząstkę siebie bo tak wypada, inni tego oczekują to czuję się okradana
                                  i czuję ogromną złość .Akceptuję dane z własnej, egoistycznej woli.
                                  Tylko nie wiem jeszcze co z poczuciem winy zrobić ,że ....no wiesz ;)
                                  • nienill Re: doskonale nieczytelny fragment skrótu 30.08.08, 12:43
                                    pillow7 napisała:

                                    > Tylko nie wiem jeszcze co z poczuciem winy zrobić ,że ....no
                                    wiesz ;)
                                    jak sie wkurzysz wystarczajac mocno, to poczucie winy samo sie
                                    rozplynie
                                    • pillow7 Re: doskonale nieczytelny fragment skrótu 30.08.08, 12:47
                                      wypraktykowane? działa? czy to tylko ploty orleańskie?

                                      Złość też społ. nieakceptowalna. Kwadratura koła jakaś :(

                                      wiem , do przepracowania.
                                      • nienill Re: doskonale nieczytelny fragment skrótu 30.08.08, 12:50
                                        pillow7 napisała:

                                        > wypraktykowane? działa?
                                        nom
                                        dziala jak cholera
                                      • dolor Re: doskonale nieczytelny fragment skrótu 30.08.08, 12:52
                                        Złość faktycznie pomaga. Na niemal wszystkie uczucia. Tylko dla mnie jest męcząca.
                                        • pillow7 Re: doskonale nieczytelny fragment skrótu 30.08.08, 12:56
                                          Skup się , męczy ? czy coś jeszcze?
                                          • dolor Re: doskonale nieczytelny fragment skrótu 30.08.08, 13:05
                                            Męczy. Innymi słowy ktoś musi odwalić za mnie kawał ciężkiej roboty, żebym się
                                            mógł wkurzyć.
                                  • dolor Re: doskonale nieczytelny fragment skrótu 30.08.08, 12:50
                                    Ja też nie, mimo że niby książka to wyjaśnia.
                                    Chyba zaczynam się obecnie przyzwyczajać do niego, jak do uciążliwego, choć w
                                    sumie zabawnego, tiku nerwowego.
                                    Kiedyś najgorsze to było spotkać żebraka:
                                    nie dać, czujesz się winny, bo człowiek obok cierpi, a ty nie pomagasz.
                                    dać, czujesz się winny, bo facet zaraz kupi denaturat i wypije drwiąc z twojej
                                    naiwności.
                                    Przy czym dając: dałeś za dużo (kupi więcej denaturatu a ty wykazałeś się
                                    porażającą naiwnością, te pieniądze były ci potrzebne)
                                    dałeś za mało, nie pomogłeś, a tylko obraziłeś człowieka.

                                    A obok szanujący się człowiek z nutką irytacji w głosie: a kto mnie da?
                                    • pillow7 Re: doskonale nieczytelny fragment skrótu 30.08.08, 12:55
                                      Niby tragiczne ale i śmieszne :)
                                      Kombinujmy, może jakoś da się ustawić bezkolizyjnie ze światem i z własnym ego
                                      • lucyna_n Re: doskonale nieczytelny fragment skrótu 30.08.08, 13:49
                                        nie da się
                                  • dolor Re: doskonale nieczytelny fragment skrótu 30.08.08, 14:12
                                    pillow7 napisała:

                                    > > a wklejenie fragmentu tego streszczenia to był głupi pomysł,
                                    >
                                    > szanujący się człowiek by tego nie napisał ;)

                                    Szanujący się człowiek może się przyznać, że palnął głupotę i jeszcze być dumny,
                                    że się przyznać potrafi.
                                    (ale to nie ja)
                          • lucyna_n Re: doskonale nieczytelny fragment skrótu 30.08.08, 13:52
                            ale blacha (znaczy siuę dużo tekstu jednym ciągiem), nie mogę przeczytać bo mi
                            skacze przed oczami,
                            ale może wydrukuję i przeczytam, skoro to jakieś istotne dla zrozumienia sprawy
                            jest. Jak znam siebie to i tak będzie to dla mnie niezrozumiały psychologiczny
                            bełkot, jakoś mam blokadę na takie rzeczy.
                            • dolor Re: doskonale nieczytelny fragment skrótu 30.08.08, 14:08
                              ze skrótem nie ma się co męczyć, beznadziejny jest. To poniżej ewentualnie
                              można. Bełkot trochę bardziej filozoficzny niż psychologiczny.
                        • dolor czytelniej z samej książki 30.08.08, 10:40
                          (wiem, że nikt tego nie przeczyta, ale miałem ochotę to przepisać)

                          Dwa są realne zagadnienia, które altruizm pcha w jeden pakiet: 1)Czym są
                          wartości i 2)Kto powinien z nich korzystać?
                          Altruizm zastępuje pierwsze drugim; unika problemu definiowania kodeksu wartości
                          etycznych, pozostawiając tym samym człowieka bez moralnych wskazówek.
                          Altruizm ogłasza, że każde działanie podjęte dla dobra innych jest dobre, a
                          każda akcja dla własnej korzyści - zła. (sic!)
                          Zatem jedynym kryterium wartości jest beneficjant: jeśli jest nim ktoś inny niż
                          sprawca czynności, to wszystko w porządku.
                          (...)
                          Zauważmy, że kryterium beneficjanta wykoślawia życie moralne. Pierwszą
                          rzeczą, której człowiek się uczy, jest, że moralność jest jego wrogiem: dzięki
                          niej nie może nic zyskać, może tylko stracić; wyrządzona sobie szkoda,
                          własnoręcznie zadany ból i szara, ogłupiająca masa niezrozumiałych obowiązków
                          jest wszystkim, czego może oczekiwać. Może mieć nadzieję, że inni co jakiś czas
                          poświęcą się na jego rzecz tak, jak on niechętnie poświęca się dla nich - ale
                          wie, że stosunki te spowodują wzajemną niechęć, a nie przyjemność, oraz że
                          pójście za tymi wartościami etycznymi odpowiada wymianie niechcianych,
                          niedobranych prezentów gwiazdkowych, których nie wolno kupić samemu sobie. Poza
                          momentami, gdy zdobędzie się na akt ofiarności, jego działania nie mają
                          moralnego znaczenia: moralność go nie zauważa i nie mówi mu nic, by prowadzić go
                          w najwyższych sprawach życiowych; to jest tylko prywatne "egoistyczne" życie i
                          jako takie jest traktowane jako złe lub w najlepszym przypadku obojętne moralnie.
                          Ponieważ natura nie zaopatrzyła człowieka w automatyczną formułę przeżycia i
                          musi on sam podtrzymywać to życie własnym wysiłkiem, przeto doktryna
                          utrzymująca, że troszczenie się o własny interes jest złe, oznacza, że złem jest
                          ludzka chęć przeżycia, że życie samo w sobie jest złe. Nie może być gorszej
                          doktryny.
                          • dolor Re: czytelniej z samej książki 30.08.08, 11:03
                            ...oznaczałoby to, że altruizm nie pozwala na stworzenie pojęcia szanującego się
                            samodzielnie człowieka - człowieka podtrzymującego swe życie własnymi siłami i
                            nie poświęcającego ani siebie, ani innych. Oznaczałoby to, że altruizm dopuszcza
                            wizerunek człowieka jedynie jako zwierzęcia ofiarnego i żyjącego z ofiar - jako
                            ofiary i pasożyta; że nie dopuszcza pojęcia dobrowolnej koegzystencji ludzi i
                            nie dopuszcza pojęcia sprawiedliwości.
                            Jeśli ciekawią kogoś powody kryjące się za brudną mieszaniną cynizmu i winy, w
                            której spędza swe życie większość ludzi, oto one: cynizm, ponieważ nie akceptują
                            oni ani nie praktykują etyki altruistycznej; wina, ponieważ nie zgadzają się na
                            jej odrzucenie.
                            • lucyna_n Re: czytelniej z samej książki 30.08.08, 11:13
                              a sprawdzileś w netykiecie czy wolno cytować ? może się jeszcze ktoś
                              spsychoterapeutyzować ?

                              clonazepam, aurex, cloranxen (tak dobrze?)
                            • nienill Re: czytelniej z samej książki 30.08.08, 11:30
                              a pozniej wyjdzie sie z getta, pochodzi troche po forum Psychologia
                              i jest sie wyzywanym od psychopatów

                              takie cuda robi z ludzmi to forum
                              • lucyna_n Re: czytelniej z samej książki 30.08.08, 13:05
                                jak masz chodzić na f, psychologia to lepiej idź po marchewkę, tamto forum jest
                                chore, same jakieś neurotyczki tam siedzą.
                                • nienill Re: czytelniej z samej książki 30.08.08, 13:13
                                  lucyna_n napisała:

                                  tamto forum jest
                                  > chore, same jakieś neurotyczki tam siedzą.
                                  obawiam sie, ze tam wlasnie "spoleczenstwo" siedzi

                                  a ze w ogole nie powinnam w necie siedziec to juz inna sprawa
                                  • lucyna_n Re: czytelniej z samej książki 30.08.08, 13:47
                                    tam nie siedzi spoleczeństwo, same jakieś baby z pretensjami do bycia
                                    psychoterappeutkami, udającymi zdrowe, a co jedna to gorzej pokręcona , okrrropne.
                                    Społeczeństwo to siedzi na forum rowerowym.
                                    • nienill Re: czytelniej z samej książki 30.08.08, 13:53
                                      lucyna_n napisała:

                                      > tam nie siedzi spoleczeństwo, same jakieś baby z pretensjami do
                                      bycia
                                      > psychoterappeutkami, udającymi zdrowe, a co jedna to gorzej
                                      pokręcona , okrrrop
                                      > ne.

                                      szukam wokol siebie kogos, kto nie odpowiedalby temu opisowi
                                      (slowo "psychoterapeutka" mozna zamienic na "dorosly") i nie znajduje
                                      czyli dla mnie to jednak spoleczenstwo
                    • nienill Re: co moze byc (niezbitym?) dowodem na to, ze da 29.08.08, 11:20
                      lucyna_n napisała:

                      Jeżeli ta myś
                      > l
                      > że masz dla siebie szacunek jest dla Ciebie kojąca, to możesz na
                      tym coś
                      > zbudować. Tak myślę.
                      była przez kilka sekund.
                      teraz się jej brzydzę.
                      i nie wiem... to znowu autosabotaz?



                      > prozaicznei to określając ja mam np tak, że wszystko co robię dla
                      siebie
                      > powoduje wyrzuty sumienia, (...)
                      mieszkam z podobna osobą
                      nie obraź się, ale to niesamowicie męczące jest
                      • lucyna_n Re: co moze byc (niezbitym?) dowodem na to, ze da 29.08.08, 11:23
                        no, to chyba jest autosabotaż, zduszenie choćby cieni a dobroci dla siebie

                        nie obrażam się, ja wiem że to jest potworne i powiedzmy szczerze upierdliwe.
                        chociaż prawdą jest że większość czasu spędzam sama, mogę się do woli
                        samobiczować. Od jakiegoś czasu dość uporczywie staram się zmienić to podejście,
                        jakkolwiek nie jest to łatwe, wmurowano mi to w psychikę, że teraz trzeba
                        kilofem wykuwać. Wygląda to więc tak, idę do fryzjera nie żeby się lepiej poczuć
                        tylko dlatego xeby mąż się mneinie wstydził, itd, wszystko przekręcone.
                  • dolor Re: co moze byc (niezbitym?) dowodem na to, ze da 29.08.08, 11:13
                    Fajna nieprawda, ale obserwując ludzi "szanujących się", oni zwykle jak im coś
                    nie odpowiada, głośno się buntują, depresyjni zaś uważają, że to z nimi coś nie
                    tak i starają się wytrzymywać "dla własnego dobra".
                    • nienill Re: co moze byc (niezbitym?) dowodem na to, ze da 29.08.08, 11:18
                      dolor napisał:

                      > Fajna nieprawda, ale obserwując ludzi "szanujących się", oni
                      zwykle jak im coś
                      > nie odpowiada, głośno się buntują, depresyjni zaś uważają, że to z
                      nimi coś nie
                      > tak i starają się wytrzymywać "dla własnego dobra".
                      :|
                      jakby to ujac.....
                      ja nie mam depresji
                      szczegolnie ostatnio
                      • dolor Re: co moze byc (niezbitym?) dowodem na to, ze da 29.08.08, 11:27
                        To można by ująć, że ja też od kilku tygodni nie mam. Ale coś jednak w człowieku
                        siedzi, normalny samooszukuje się na plus, w depresji każdemu się wydaje, że
                        jest najgorszy, a po depresji jest się niezdrowo obiektywnym względem siebie.
                        Jak się nauczyć przekonująco i pozytywnie się oszukiwać? Może do tego potrzeba
                        jednak miłych kłamstw ludzi z otoczenia? Ale musiałby być ich legion. A ja
                        kiepsko znoszę i ludzi, i kłamstwa, paragraf 22.
    • dolor Re: co moze byc (niezbitym?) dowodem na to, ze da 29.08.08, 09:13
      nienill napisała:

      > ...czlowiek jednak siebie kocha i szanuje?

      Jeśli traktuje innych ludzi jakby byli idiotami i pobłażliwie tłumaczy im, jak
      mają żyć, to mógłby być dowód.
    • asperix Re: co moze byc (niezbitym?) dowodem na to, ze da 29.08.08, 11:08
      zapytana na terapii o to co mi się udaje - bo coś musi być
      zastanowiłam się głęboko i mówię: nie ma
      na to mi pani moja terapeutka:
      "udaje się pani przychodzenie tutaj"
      • nienill Re: co moze byc (niezbitym?) dowodem na to, ze da 29.08.08, 11:09
        :DDD
        fajne
        i co odpowiedzialas?
        • asperix Re: co moze byc (niezbitym?) dowodem na to, ze da 29.08.08, 11:12
          "no fakt"

          potem jeszcze usłyszałam, że chodzę czysta
          i w ogóle wychodzę z domu

          "no fakt"

          nie zdemolowałam domu i wyrzucam śmieci

          "czasem"

          w zasadzie jestem zdrowa. tylko nie jestem człowiekiem.
          • nienill Re: co moze byc (niezbitym?) dowodem na to, ze da 29.08.08, 11:16
            asperix napisała:

            > w zasadzie jestem zdrowa. tylko nie jestem człowiekiem.
            w zasadzie nigdy nie mialam depresji
            tylko jakos sie dziwnie chu.jowo czuje od urodzenia
    • dolor przykład szanującego się człowieka 30.08.08, 12:11
      Przychodzi facet, mówi, że teściowa jest w pobliżu, a on chce przestać pić i
      dlatego mam mu wypisać receptę na relanium 5mg, a jak mu odmawiam, obraża się i
      trzaska drzwiami. Wczoraj inny chciał zgłosić reklamację, bo zakupioną u mnie
      maść zużył w tydzień, a ta sama kupiona gdzie indziej starczyła mu na 3 tygodnie.
      Może cały świat oszalał, nie tylko forum?
      • pillow7 Re: przykład szanującego się człowieka 30.08.08, 12:43
        ale kto ma problem ? on czy Ty ?
      • lucyna_n Re: przykład szanującego się człowieka 30.08.08, 12:49
        taki dzień
        ja chcialam sobie poprawić samopoczucie i poszlam do fryzjera ale o matko bosko
        co ta skądinąd bardzo mila dziewczyna mi zrobila na glowie!!! szok i masakra.
        Wyglądam starzej niż moja teściowa. Jestem zalamana, buuuuu....
        dajcie mi namiary na dobrego fryzjera w poznaniu.

        ps
        clonazepam, aurex, bum.
    • mskaiq Re: co moze byc (niezbitym?) dowodem na to, ze da 30.08.08, 14:15
      nienill napisała:
      >gdzieś w środku mam caly czas jakies poklady ciepla w stosunku do
      >swojej osoby? że nawet jeśli czuję się w danym momencie jak śmieć
      >to jest to tylko ten mniejszy element układanki? że
      > zwyczajnie tym razem syf wyplynal na wierzch, a w srodku siedzi
      >cos zupelnie innego?
      Te poklady ciepla to milosc. Jest, czujesz ja ale ciagle wyplywa
      syf, zamiast milosci.
      Zatrzymalem ten syf u siebie, chcialem aby decydowalo to cieplo. Im
      wiecej probowalem tym wiecej spotykalem tego syfu wokol mnie. Ten
      syf prowokowal abym odpowiadal tym samym.
      Nie jest latwo nie odpowiadac, kiedy ktos prowokuje, rani, niszczy i
      psuje.
      Kazda wygrana wzmacnia to cieplo, w koncu staje sie tak silne ze syf
      przestaje miec znaczenie, wtedy nie ma juz depresji, a swiat wyglada
      zupelnie inaczej.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • lucyna_n Re: co moze byc (niezbitym?) dowodem na to, ze da 30.08.08, 14:16
        używane w takim kontekście slowo syf, stalo się niemal ucieleśnione.
      • nienill Re: co moze byc (niezbitym?) dowodem na to, ze da 30.08.08, 14:18
        mskaiq napisał:

        > nienill napisała:
        > >gdzieś w środku mam caly czas jakies poklady ciepla w stosunku
        do
        > >swojej osoby? że nawet jeśli czuję się w danym momencie jak śmieć
        > >to jest to tylko ten mniejszy element układanki? że
        > > zwyczajnie tym razem syf wyplynal na wierzch, a w srodku siedzi
        > >cos zupelnie innego?
        > Te poklady ciepla to milosc.
        znowu nie czytasz masku...
        tam byl znak zapytania.



        > Nie jest latwo nie odpowiadac, kiedy ktos prowokuje, rani, niszczy
        i
        > psuje.
        > Kazda wygrana wzmacnia to cieplo, w koncu staje sie tak silne ze
        syf
        > przestaje miec znaczenie, wtedy nie ma juz depresji, a swiat
        wyglada
        > zupelnie inaczej.
        to teraz zamaist "negatywnosc" bedziesz "syf" pisal?
        bo ten post to ja juz widzialam
      • dolor Re: co moze byc (niezbitym?) dowodem na to, ze da 30.08.08, 14:20
        O rany, Mask, jednak jesteś niezastąpiony. A skarżyłem się niedawno, że nie
        potrafię wybuchnąć śmiechem...

        Jest, czujesz ja ale ciagle wyplywa
        > syf, zamiast milosci.
        > Zatrzymalem ten syf u siebie, chcialem aby decydowalo to cieplo.

        no nie, chyba to sobie wydrukuję, bo jeszcze taki skarb mogą wyciąć.
        Pierwszy raz mi Twój post w czymś pomógł:)
        • pillow7 Re: co moze byc (niezbitym?) dowodem na to, ze da 30.08.08, 16:07
          > Pierwszy raz mi Twój post w czymś pomógł:)

          nigdy nie mów nigdy , czy jakoś tak :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka