Dodaj do ulubionych

jestem tu 1wszy raz- chyba mam problem

15.10.03, 16:30
polegajacy na obnizeniu nastroju utrzymujacym sie od kilku miesiecy.
Do tej pory radzilam sobie z tym ale ostatnio jest tak ze rano nie chce mi
sie wstac z lozka i zaczac nowego dnia. Placze bez powodu (sama nie umiem
znalesc przyczyny), mam jakies ciagle swedzenie skory, niepokoj a noca
przyspieszone bicie serca i klopoty ze spaniem.
Nei chce przynudzac ale nakresle swoja sytuacje i pogdybam o przyczynach -
powiedzcie czy dobrze kombuinuje:
2 lata temu urodzilam dziecko. podczas ciazy rozwiodlam sie, wrocilam po 7
latach mieszkac do starych rodzicow ( ja mam 30 oni 80 lat). Zyje w ciaglym
stresie patrzac na zegarek: praca, koncze studia, wychowuje dziecko. Ciagle
sadze ze cos zawalam, mam nagonke ze strony mocno katolickiej rodziny ( ja
nie chodze do kosciola).
przeraza mnie jedno- wracajac czesto samochodem z pracy mam chec skrecic
kierownica w drzewo. Powstrzymuje mnie mysl o dziecku kotre kocham nad zycie.
Kolejny problem jest taki: nie pojde do psychiatry bo boje sie leczenia
farmakologicznego, nie pojde do psychologa bo sama nim jestem. NIE UFAM
NIKOMU, boje sie powiedziec komukolwiek cos szczerze. Przyznam sie ze nawet
na forum nie stac mnie na pelna sczerosc- jest duzo gorzej niz pisze.

Jak dostane chociaz jedna odpowiedz to naprawde sie uciesze

pzodrawiam wszystkich goraca-beata
Obserwuj wątek
    • beatapl Re: jestem tu 1wszy raz- chyba mam problem 15.10.03, 16:32
      juz jade do domu ale jutro zaczne prace od zajrzenia do Was
    • kakofonia Re: jestem tu 1wszy raz- chyba mam problem 15.10.03, 18:27
      Nie chcesz iść do psychiatry, nie chcesz iść do psychologa. To kto może Ci
      pomóc? Rozumiem Twoje obawy przed lekami, ale z drugiej strony - nie
      demonizujmy ich, naprawdę. Łykamy tyle rzeczy przy różnych okazjach. A może
      leczenie naprawdę by Ci pomogło? Pomyśl o tym - może możesz poczuć się lepiej.
      Nie jutro, nie pojutrze, może za pół roku, może później ale MOŻESZ. Więc może
      warto komuś zaufać. Choć wiem, że to nie jest wcale proste.
      Życzę Ci powodzenia z całego serca :-)
      • maczek100 Re: jestem tu 1wszy raz- chyba mam problem 16.10.03, 20:01
        wydaje mi się że nie tyle jesteś chora , co masz fatalną sytuację życiową, a że
        jesteś osobą wrażliwą tak to odbierasz . Bez paniki. Nie jesteś sama , masz
        dziecko, jesteś na dość wysokim poziomie nic ci nie dolega {fizycznie}, masz
        co jeść . Proponuję dać sobie spokoj z rodziną. Spróbuj rozlużnić kontakty z
        rodziną . Najważniejsze ,że masz cel w życiu. powodzenia
    • gosiasta0 Re: jestem tu 1wszy raz- chyba mam problem 15.10.03, 18:59
      Beatko!
      Zrób jakis krok, zrób cos dla siebie. Nie znam dokładnie Twojej sytuacji, ale
      rozumiem Cie dobrze. To, ze poszłam do psychologa, to zasługa mojej siostry.
      Wiem, nie jest łatwo opowiadac obcej osobie o swoich problemach. Ja przed
      wejsciem do gabinetu wmawiałam sobie, ze, w razie czego, zawsze moge uciec.
      Zrobienie kroczku jest trudne, teraz musze iśc do psychiatry, ale nie moge sie
      zmoblizowac, boje sie, wolałabym, zeby ktos zrobił to za mnie. Nie możesz zyc w
      marazmie, masz dziecko, które kochasz. Zrób to dla niego, ale przede wszystkim
      dla siebie, zebys mogła zaczac cieszyc się zyciem. Nie jestem psychologiem, nie
      mam doświadczenia w podnoszeniu kogoś na duchu, ale po przeczytaniu twojego
      postu postanowiłam napisac. Umów sie na wizyte do psychologa, wygadasz sie i
      kts obcy, włsnie obcy, bedzie mógł spojrzec na twoja sytuacje z innej strony,
      moze da Ci jakies wskazówki. Ja sama tez się miotam, pomysl, ze jest tez ktos,
      komu nie jest łatwo i kto tez nie potrafi sie otworzyc do konca, kto nie ma
      odwagi, zeby zmienic cos w swoim zyciu, chociaz to jest złe.
      Pozdrawiam Cie mocno.
    • kiniaczek1 Re: jestem tu 1wszy raz- chyba mam problem 15.10.03, 19:38
      cześć!

      Moim zdaniem, nie warto tkwić w takim stanie i nic nie robić, bo po prostu
      bedzie coraz gorzej a masz - dla kogo czuć sie lepiej. Dla SIEBIE I DZIECKA.DLA
      RODZICÓW. Masz dużo obowiązków na swoich barkach - ale warto znaleźć troche
      czasu dla siebie.
      FArmakoterapia moze złagodzić objawy. Ale moze warto pomyśleć o psychoterapii.
      Przeszłam przez branie leków, teraz jestem na terapii grupowej. Nie jest łatwo,
      jest ciezko, ale jednak do przodu. Nie musisz sie meczyć, możesz sie zwrocić o
      pomoc i dać sobie troche czasu. Każdy na obawy przed tym ze to nic nie da.
      Ale nie od razu Rzym zbudowano - a od czegoś trzeba zacząć.

      Pozdrawiam!

      Kinia
    • pakana Re: jestem tu 1wszy raz- chyba mam problem 15.10.03, 20:19
      biegasz, walczysz, ciągle coś dla kogoś - dla dziecka, dla rodziców. Nic
      dziwnego, że nie chce Ci się tak przeżywać kolejnego dnia. Rozumiem, że nie
      chcesz leków - też jestem przeciwna. Ale psychoterapia? To nie psychologia.
      Psychoterapia to miejsce gdzie w końcu Ty będziesz na pierwszym miejscu, Twoje
      potrzeby, Twoje życie, Twoje problemy. Ktoś Ci poświęci czas, będzie próbował
      coś podpowiedzieć - im lepiej trafisz (wybierzesz:), tym więcej będzie miało
      to sensu. No... chociaż godzinkę w tygodniu będziesz miała tylko dla
      siebie:)))
      • beatapl Re: jestem tu 1wszy raz- chyba mam problem 16.10.03, 08:43
        dzieki ze ktos wogole sie zainteresowal. poczulam sie lepiej widzac jakies
        odpowiedzi. Zwykle jest tak ze ludzie sie mna interesuja z powodu tego ze ja im
        moge pomoc glownie zawodowo. Jak przeanalizuje swoje dorosle zycie to widze ze
        ten mail jest pierwszym moim wyjsciem do innych z prosba o porade czy
        pomoc.Mysle ze w koncu pojde do specjalisty ( pewnie psychologa klinicznego)
        ale sadze ze sama musze sobie zafundowac pewnego rodzaju psychoterapie
        polegajaca na pokonaniu strachu przed otwarciem sie przed innymi...chociazby
        wirtualnie. Wybaczcie ale bede "trenowac" na tym forum. jak poczuje ze
        przelamie opor przed pisaniem o swoich problemach pojde do psychologa zeby
        opowiedziec o nich face to face.

        to do uklikania...........;-)
        beata
        • pajdeczka Re: jestem tu 1wszy raz- chyba mam problem 16.10.03, 09:10
          Mnie dziecko bardzo pomagało, kiedy potrzebowało mnie jeszcze. Teraz jest już
          nastolatkiem i widzę, jak powoli odchodzi do ludzi. Małe dziecko daje naprawdę
          dużą motywację do życia i do działania.
          Masz dopiero 30 lat i całe życie przed sobą. A ja co? 41 lat, dziecko, które
          powoli odchodzi z domu, męża, który deklaruje, że "mnie nie opuści aż do
          śmierci", a postępuje w taki sposób, że w ogóle wątpię w jego uczucia. Do tego
          wali mi się życie zawodowe , wprawdzie nie z mojego powodu, ale ogólnej
          sytuacji w tym kraju. I co ja mam zrobić? Zabić się? I korci i żal z drugiej
          strony. A do tego świadomość, że nie jestem zdolna (tak jak moja matka) do
          ułożenia sobie życia z kimś innym. Tkwię , jak kołek i popadam w coraz większe
          kompleksy.
      • dryn_dryn Re: jestem tu 1wszy raz- chyba mam problem 16.10.03, 09:18
        bzdurzysz moja panno, bzdurzysz...godzinka dla siebie na psychoterapii
        zwłaszcza grupowej? dream on !!! jak sie dopchasz do głosu ! cudem będzie gdy
        uda się jej opowiedzieć wrażenia z weekendu ( standard w pakiecie ), a potem to
        juz normalka, cisza, cisza, cisza, płacz, dwa słowa urwane, albo czyjeś
        bredzenie przez 1.5 godziny a Ty musisz tego słuchać bo ani wyjść ani uszu
        zakleić...no jeszcze ewentualnie prowadzący zajęcia rzuci w jej stronę: jak sie
        pani czuje słuchając tego ( kogoś )...
        i coś takiego pomoże psychologowi bez wiary w swój uprawiany skąd inąd jak
        pisze zawód? wąąąątpię...
        • dryn_dryn Re: jestem tu 1wszy raz- chyba mam problem 16.10.03, 09:20
          by jasnym było, moja odpowiedź to replika na post niejakiej "pakany"
          bez urazy...
          • beatapl Re: jestem tu 1wszy raz- chyba mam problem 16.10.03, 10:01
            boje sie psychoterapii grupowej. Dla mnie problemem jest powiedzenie 1 osobie o
            problemach a co dopiero publicznie! poza tym chce mowic do kogos kto nie ma
            problemow ( mam na mysli psychoterapeute).
            Nie wiem czy slusznie ale nie biore psychoterapii grupowej wogole pod uwage.
            jak sadzicie czy zasadne jest wydawanie kasy na psychologa prowadzacego włany
            gabinet prywatny czy zaczac od przychodni rejonowej..tfu;-)
            • pajdeczka Re: jestem tu 1wszy raz- chyba mam problem 16.10.03, 10:47
              beatapl napisała:

              > boje sie psychoterapii grupowej. Dla mnie problemem jest powiedzenie 1 osobie
              o
              >
              > problemach a co dopiero publicznie! poza tym chce mowic do kogos kto nie ma
              > problemow ( mam na mysli psychoterapeute).
              > Nie wiem czy slusznie ale nie biore psychoterapii grupowej wogole pod uwage.
              > jak sadzicie czy zasadne jest wydawanie kasy na psychologa prowadzacego włany
              > gabinet prywatny czy zaczac od przychodni rejonowej..tfu;-)

              Potraktuj wiec to forum jak psychoterapię grupową:)))) Mnie już trochę pomogło,
              a jestem tutaj od wczoraj (wiesz, że chciałam studiować psychologię?).
              • beatapl Re: jestem tu 1wszy raz- chyba mam problem 16.10.03, 11:04
                tak tez zaczelam to forum traktowac, a co do psychologii to ja osobiscie idac
                na psychologie myslalam ze bede pomagac ludziom. rzeczywistosc okazala sie
                diametralnie inna - pracuje w reklamie, mysle jak naklonic ludzi zeby np kupili
                cos na co wogole nie maja ochoty i jestem w tym dobra;)
                Jednak marzenia gdzies tam w glebi sa i marze o doktoracie z psychologii
                rozwojowej czlowieka a (konkretnie dziecka)
                • kakofonia Re: jestem tu 1wszy raz- chyba mam problem 16.10.03, 11:20
                  beatapl napisała:

                  > tak tez zaczelam to forum traktowac, a co do psychologii to ja osobiscie idac
                  > na psychologie myslalam ze bede pomagac ludziom. rzeczywistosc okazala sie
                  > diametralnie inna - pracuje w reklamie, mysle jak naklonic ludzi zeby np
                  kupili
                  >
                  > cos na co wogole nie maja ochoty i jestem w tym dobra;)

                  Ciekawa jestem co dzięki Tobie (przez Ciebie?) ostatnio kupiłam ;-)

                  > Jednak marzenia gdzies tam w glebi sa i marze o doktoracie z psychologii
                  > rozwojowej czlowieka a (konkretnie dziecka)

                  Widzisz, marzysz o czymś. I choćby to już jest dobrym powodem, żeby podjąć
                  walkę o siebie :-)
                • pajdeczka Re: jestem tu 1wszy raz- chyba mam problem 16.10.03, 11:43
                  beatapl napisała:

                  > tak tez zaczelam to forum traktowac, a co do psychologii to ja osobiscie idac
                  > na psychologie myslalam ze bede pomagac ludziom.

                  Ja też tak chciałam, ale dobrze chyba że się tak nie stało, bo nie mam
                  cierpliwości do ludzi, nie jestem wyrozumiała dla ludzkich przywar. Chociaż,
                  może wyrobiłabym sobie pewne cechy w trakcie nabywania wiedzy z tej dziedziny,
                  a może nawet byłabym inna, lepsza bo takich studiach?
                  • grzegorz961 Re: jestem tu 1wszy raz- chyba mam problem 16.10.03, 12:27
                    Ze swojej strony dodam, ze zaznalem jednego i drugiego - terapii (grupowej i
                    indywidyualnej) i farmakologii. NIe rozumiem lekow przed farmakologia!
                    Zwlaszcza w kontekscie tego co wdychamy i zjadamy na codzien, w kontekscie
                    milionow ludzie ktorzy je biora (a biora tez gorsze rzeczy), wreszcie w
                    kontekscie wlasnych cierpien. Rozczarowala mnie psychoterapia, jest bardzo
                    dlugotrwala by byla skuteczna (jest tez droga!), niewielu tez jest prawdziwych
                    fachowcow, ktorzy potrafia wlasciwie dzialac i diagnozowac!. Placenie za samo
                    wygadanie sie i wysluchanie innych to moze byc za malo. W kazdym razie lek
                    (akurat Fevarin) pomogl mi bardzo i szybko! Zadnych dzialan ubocznych (poza
                    pobudzeniem na poczatku). Czego sie bac? bardziej balbym sie przedluzania tego
                    stanu w jakim jestes! zdecydowanie! No i w koncu jedno nie wyklucza drugiego,
                    ale lepiej sobie pomoc szybko by stanac na nogi! powodzenia
                    • beatapl Re: jestem tu 1wszy raz- chyba mam problem 16.10.03, 13:35
                      ciekawi mnie Twoje zdanie czy lepiej zaczac od pyschologa i terapii czy od
                      psychiatry i farmakoterapii. Zaznaczam ze narazie pytam hipotetycznie bo
                      piętrze problemy zeby nie isc do nikogo i ciagle mam wrazenie (pewnie mylne) ze
                      jakos sobie rade dam.
                    • huanka Re: jestem tu 1wszy raz- chyba mam problem 24.10.03, 14:35
                      Skoro już masz marzenie i to nie byle jakie bo o doktoracie, ćzyli takie, które
                      możesz zrealizować jeśli się uprzesz- to to jest bardzo dobry prognostyk.
                      Możesz sobie znaleźć jeszcze parę takich celów, one dodają siły. Po pierwsze-
                      dziecko- to ono powinno nakręcać całe Twoje życie. Po drugie zacznij zbierać
                      pieniądze na mieszkanie dla siebie, zżeby wyprowadzić się od rodziców wtedy
                      nie będziesz się nimi tak bardzo przejmować, przecież nie musisz od razu
                      zrywać wszelkich z nimi stosunków, no i wmieszkaniu nie będzie Ci doskwierać
                      samotność, bo będzie jeszcze baby, a to dobry początek do ułożenia sobie
                      życia...
                      POWODZENIA
            • mb34 Re: jestem tu 1wszy raz- chyba mam problem 16.10.03, 12:07
              10 lat temu zdecydowalam sie wreszcie udac po pomoc. Tez mialam male dziecko,
              przeszlosc z matka pijaczka, smierc ukochanego taty, kryzys zwiazku. poszlam,
              bo pewnego razu zdalam sobie sprawe, ze leze na podlodze i zanosze sie placzem,
              a tak naprawde nic sie takiego drastycznego nie dzieje ani ze mna, ani z
              dzieckiem.. Doszlam do wniosku, ze mi (mowiac brzydko) odbija. Trafilam do
              osrodka Intra w W-wie. Przez przypadek, po prostu byli najblizej mojego domu.
              Chodzilam najpierw troche na psychot. indywidualna potem na grupowa. Pomoglo
              mi! Daje ci slowo, ze mi pomoglo> Rozliczylam sie z matka- moge o tym rozmawiac
              praktycznie bez emocji, zwiazek sie naprawil.Wyszlam z tego cholernego dolka
              beznadziei, ktory zabranial mi cieszyc sie czymkolwiek. Teraz znow chodze do
              Intry, ale tym razem na psychot. indywidualna. Jednak nie wszystko zalatwilam
              te 10 lat temu. Przez pewien czas wydawalo mi sie, ze rozmawiamy nie o tym o
              czym powinnysmy rozmawiac, nie o tych najbardziej palacych problemach, az tu
              nagle ostatnio wszystko zaczelo sie ukladac jakby kawalki puzzla. Zobaczylam
              duze swiatlo w tunelu i czuje, ze powoli (az sie boje o tym pisac, zeby nie
              pryslo)ta skorupa zaczyna pekac.
              Bardzo, bardzo Cie namawiam na psychoterapie. Znajdz dobry gabinet, dobrego
              terapeute. Popytaj. Moze na forum? Jestes anonimowa.
              Znam to uczucie, tez myslalam o rozwaleniu sie na drzewie ale na szczescie tego
              nie zrobilam. Pomysl, jesli ktos pomoze ci otrzasnac ten stan choc odrobine, to
              mozesz zrobic wszystko!!! Mozesz wyprowadzic sie od rodzicow, asertywnie dac
              znac rodzinie gdzie cie moga pocalowac jesli im nie odpowiada twoj styl zycia,
              znalezc partnera/ke, wyniesc sie na wies, do innego kraju, na inny kontynent...
              Mozesz wszystko!!!!!!!!! Trzymam za ciebie kciuki. Uda ci sie na pewno
              Pozdrawiam Magda
              • beatapl Re: jestem tu 1wszy raz- chyba mam problem 16.10.03, 13:01
                dziekuje magdo za dobre słowa bardzo mnie podtrzymuja na duchu. Coraz bardziej
                czuje ze powinnam cos z sobą zrobić ale brak mi bodzca. Zyje dzien po dniu moj
                stan apatii i niecheci narasta ale generalnie mam ( pewnie bledne) poczucie ze
                nad tym panuje. Znam siebie na tyle ze bez mocnego bodzca nic nie zrobie.
                oczywiscie nie chce bodzca takiego jak wypadek, strata pracy itp. ale
                kurcze.......nie wiem jak to ujac popadam w takie otepienie i mysle ze jakos to
                bedzie i .....nie robie nic. Nie mam zadnych przyjaciól (generalnie)ktorzy
                mnie sila zaciagna do psychologa. Jak nie zmobilizuje sie sama to nie pojde.

                Szcegolnie mnie poruszylo to co napisalas w ostatnim akapicie o mozliwosci
                wyprowadzki od rodzicow, generalnej zmianie zycia . Skad bierzesz optymizm, dla
                mnie to brzmi nierealnie. Ja przecietnie raz w m-cu dostaje propozycje pracy i
                zadko kiedy decyduje sie na rozmowe kwalifikacyjna. myslac o zmianach czuje ze
                na wlasne zyczenie sa poza miom zasiegiem.
                • mb34 Re: jestem tu 1wszy raz- chyba mam problem 16.10.03, 14:29
                  Jesli nie masz przyjaciol z przeszloscia psychiczna :)(a chyba tylko tacy sa
                  sklonni kogos zaciagnac do psychologa) napisz w jakim miescie mieszkasz, to
                  poszukam kogos z dobra opinia i umowie cie na wizyte!! Naprawde!
                  Wiem, ze pierwsza wizyta, a wlasciwie samo pojscie na nia jest ogromnie trudne.
                  Ja, kiedy zaczelam mowic z czym przyszlam trzeslam sie jakbym byla gola na
                  sniegu. Ale to minelo. Pozniej kazda kolejna wizyta, to jak wylewanie pomyj z
                  serca. Boli bardzo, sporo sie placze, ale w miare uplywu czasu zaczynasz czuc
                  ulge. Tylko bardzo wazne, zeby sie nie zniechecic, nie przerwac. Wiesz, efektow
                  nie czujesz z dnia na dzien. Ale jak juz poruszysz te gore, to to wszystko
                  pracuje samo, nawet w te dni kiedy nie chodzisz. Nie wiem, moze to nie musi byc
                  co tydzien, moze troche rzadziej wystarczy? Najwazniejsze, to znalezc
                  kompetentna osobe, ktora polubisz i ktorej zaufasz. Mysle, ze psychoterapeuta
                  to nie Pan Bog, nie wie tak naprawde co ci jest, i dlatego te pytania "co pani
                  czuje myslac o tym" itd - tak krytykowane tutaj na forum- to tylko jego proba
                  poruszenia w tobie tej gory, proba zmuszenia twojej podswiadomosci do
                  wyrzucenia na powierzchnie tych wspomnien i mysli, ktore tak skrzetnie ukryla,
                  a ktore zatruwaja twoj umysl. Tak jak pisalam poprzednio, byly dni kiedy
                  myslalam sobie "kurcze, po co ja wywalam tyle kasy zeby rozmawiac o dupie
                  Maryni" ale ta dupa Maryni to tez moje mysli i drobniejsze problemy, ktore sa
                  powiazane w calosc z tymi fundamentalnymi problemami, ktore tak cholernie
                  bardzo chce rozwiazac. Czasem poruszenie drobniejszego problemu, uruchamia ten
                  wielki do wyjscia z cienia. Psychoterapeuta tylko slucha i ew. komentuje to co
                  slyszy, pozwala ci spojrzec na twoje odczucia z innej strony.
                  Skad moj optymizm w mozliwosci wprowadzenia zmian w zyciu? kiedys, po studiach
                  przeprowadzilam sie "za chlebem" do W-wy z innego miasta i dzieki temu i
                  psychoterapii udalo mi sie zerwac pepowine, ktora uniemozliwiala mi normalne
                  zycie. Teraz potrafie powiedziec mojej matce (i zauwaz, ze opowiadam o tym
                  tutaj niemalze publicznie!) "jak chcesz pic, to prosze bardzo.To nie moja
                  sprawa. Nie obchodzi mnie to." I naprawde mnie to nie obchodzi. Ale to sie
                  stalo dzieki psychoterapii.
                  To, ze pisze o zmianach tak odwaznie nie znaczy, ze teraz wprowadzam je w zycie
                  tak jak rozsadek by nakazywal. Tez sie wacham, wycofuje, dojrzewam ...
                  Przeczytalam niedawno, ze czasami to jest jak z wejsciem do zimnej wody w
                  basenie - najlepiej po prostu to zrobic. Troche nieprzyjemne na poczatku, ale
                  jak szybko ten dyskomfort mija.
                  Bardzo cieple pozdrowienia Magda
                  • mb34 Re: jestem tu 1wszy raz- chyba mam problem 16.10.03, 14:46
                    Chcialabym tylko dodac jeszcze jedna refleksje. Zdecydowalam sie na powtorzenie
                    (kontynuacje?) psychoterapii po tylu latach ze wzgledu na okropne stany lekowe,
                    ktore mnie dopadaly od czasu do czasu. Nic co uniemozliwialoby normalne
                    zycie. "Zwykly" lek przed czyms okropnym. Wlasciwie moglabym zyc z tym dalej,
                    probowac walczyc za pomoca jogi, medytacji, lekow ziolowych itd, czyli tak jak
                    przez te 8-9 lat, az ktoregos dnia pomyslalam sobie jak inne bylyby te lata,
                    gdyby tego leku nie bylo. Jaka strata czasu. Czemu nie wzielam tego za bary
                    wczesniej? Teraz ten lek jeszcze jest, ale czuje ze cos zaczyna sie dziac, ze
                    go pokonam (pokonamy razem z moja terapeutka). Po co masz czekac i pozniej
                    zalowac straconego czasu? Idz teraz. Zobaczysz, ze ci sie uda!
                    M
                    • opeongo Re: jestem tu 1wszy raz- chyba mam problem 16.10.03, 17:40
                      Magdo,
                      dzieki. Za dobre slowo. Za otuche.
                      Co prawda nie mowilas do mnie, ale jestem w podobnej sytuacji co beatapl.
                      Nie mam motywacji do pojscia do psychologa. Wiem, ze powinnam, ale nie mam sily.
                      Czy znasz jakiegos dobrego, terapeute - kobiete z WAW?
                      • mb34 Re: jestem tu 1wszy raz- chyba mam problem 17.10.03, 10:57
                        Tak naprawde, to znam z autopsji tylko ten jeden osrodek
                        INTRA
                        ul. Lipowa 3
                        00-316 Warszawa
                        tel. (0-22) 826 35 34
                        Ja moge go naprawde polecic. Jakis czas temu znalazlam nawet ich strone
                        internetowa, ale dzis jak na zlosc nie moge jej znalezc w wyszukiwarkach.
                        Ale wiesz co, zaczne nowy watek i zobaczymy, moze ktos podsunie inne adresy.
                        Postaraj sie wykrzesac tylko tyle energii by pojsc pierwszy raz. Naprawde
                        warto! Nie wierze, zeby farmakoterapia pomogla komus do konca. Tylko zaleczy
                        objawy a dusza dalej bedzie chora.
                        Pozdrawiam

                        • beatapl do mb34 17.10.03, 11:32
                          Witaj magdo. twoje wypowiedzi bardzo mi pomagaja. Jestem z warszawy.
                          proawdopodobnie skorzystam z osrodka kotry polecasz. Jednak jak pozwolisz
                          chialabym Ci cos napisac i poprosic o komentarz:
                          kilka miesiecy temu okazalo sie ze mam kobiece problemy- powazne. Wracalam z
                          gabinetu ginekologicznego placzac, nawet policja nie dala mi mandatu jak mnie
                          zatrzymala za przekroczenie predkosci. Wtedy nie chcialo mi sie zyc. Ten stan
                          zostal wczoraj przerwany. Poszlam do innego lekarza, ktory po szczegolowych
                          badaniach powiedzial ze naprawde nic mi nie jest i nic nie bylo! a jego
                          porzednik chcial jedynie wyciagnac kase na drogi zabieg.
                          Moze to dziwne ale od wczoraj jestem po prostu inna osoba. moje pytanie jest
                          takie: chce pozwlekac jescze miesiac z pojsciem do psychoterapeuty, chce
                          zobaczyc czy po tej radosnej dla mnie wiadosci bedzie mi sie lepiej zylo,
                          odstawilam tez srodki antykoncepcyjne, ktore obnizaly mi nastroj, dzis sie
                          zapisuje na basen. Po prostu mam motywacje zeby samej probowac cos zmienic. czy
                          jestem w bledzie, czy to tylko chwilowa euforia?

                          Ponoc wiara gory przenosi......ja wierze w siebie.ale nie wiem czy slusznie?
                          • mb34 Re: do mb34 20.10.03, 19:21
                            Przepraszam, nie zagladalam tu dosc dawno (mam 3 dzieci i weekend to dla mnie
                            na pewno nie czas odpoczynku). Bardzo Ci zycze, zeby to obnizenie nastroju bylo
                            tylko zwiazane ze zlymi wiadomosciami od lekarza. Mysle, ze jesli wstrzymasz
                            sie z wizyta u terapeuty jeszcze przez jakis czas to (biorac pod uwage fakt, ze
                            pewnie dlugo z tym zwlekalas) to nic sie nie stanie. Jedyne niebezpieczenstwo
                            jakie widze, to to, ze kiedy znowu zacznie sie dolek (oby nie!!!!!!!)moze juz
                            zapomnisz o swoich zamiarach, albo moze znowu nie bedziesz sie mogla
                            zdecydowac. Mysle, ze tak naprawde sama wiesz, czy ten dolek zaczal sie po
                            wizycie u lekarza, czy wczesniej. Jesli wczesniej,to chyba nie ma na co czekac.
                            Jednym z powodow dla ktorych ja tak dlugo zwlekalam z ponownym pojsciem, bylo
                            to, ze miewalam tez okresy lepszego samopoczucia i zawsze wtedy myslalam " Po
                            co mam kobiecie glowe zawracac. Przeciez nic mi nie jest" a jednak juz na
                            pierwszej wizycie lalam krokodyle lzy. tylko po co zmarnowalam tyle lat?!
                            Pozdr. bardzo serdecznie M
        • pakana do dryn dryn 16.10.03, 19:57
          co za gorycz:( z własnych doświadczeń? - szkoda.
          Nawet nie pomyślałam o terapii grupowej, ale... wjeżdżając trochę na Twoją
          prywatność - dlaczego Ty nie pomyślisz o indywidualnej? Nic straconego....
    • letwor Re: jestem tu 1wszy raz- chyba mam problem 17.10.03, 11:19
      Trzymaj się, masz dziecko dla którego musisz żyć. Nie wolno ci pozostawić je bez
      matki. Ja sam od prawie czterech lat jestem w podobnej , chyba, sytuacji jak ty.
      Rano budzę się i myślę " znowu się obudziłem, o boże ". Od czterech lat
      prześladują mnie myśli o samobójstwie, ale staram się trzymać. Jestem w
      separacji z zoną, chociaż mieszkamy w jednym mieszkaniu. Nie odzywamy się do
      siebie od czterech lat, praktycznie ani słowa.Mamy dorosłego syna (24 lata),
      który mieszka z nami. Sytuacja w naszej rodzinie całkowicie zraziła go do
      kobiet. Jest samotny, takm jak . Cały czas poświęca komputerowi. Poza tym jestem
      na rencie, mam b. mały kontakt z ludzmi, strasznie dokucza mi samotność. Doły
      mam takie, że aż strach, ale wiem,że muszę żyć, mój syn technik informatyk jest
      od kilku m-cy bezrobotny i mam tą świadomość, że odbierając sobie życie, jemu
      wyrządził bym ogromną krzywdę. Dlatego się trzymam, powtarzając sobie często
      "trzymaj się chłopie ". Mieszkamy w małym miasteczku na dolnym śląsku. Wiem, że
      przydałby mi się psycholog, może ty, zdalnie mi pomozesz. Pozdrawiam. Leszek
      • beatapl Leszku! 17.10.03, 12:14
        wspoczuje Ci Twojej sytuacji sadze ze troche rozumiem.przez 7 lat ( mojego
        poprzedniego malzenstwa) mieszkalam z mezem tesciowa i jej dwojka dzieci w 2
        pokojach. Zdazalo sie tak ze rozmawialismy ( z jej dziecmi) dwa razy do roku
        przy okazji swiat. ucieklam z tej sytuacji przez rozwod, choc przyznaje teraz
        ze to byla wlasnie ucieczka a nie proba naprawienia czegos.
        Moim osobistym sposobem ucieczki stala sie praca. Ale jak widac i tu nie
        poczulam sie szczesliwa. W tym co teraz robie nie znajduje juz radosci bo nie
        pracuje TYLKO dla kasy.
        Nie moge podjac sie radzenia z wielu powodow. Po 1wsze sama mam problemy, po
        2gie ludziom pomagaja glownie psychologowie kliniczni a ja ksztalcilam sie na
        psychologia spelecznego. po 3cie. nie pracuje w zawodzie, po4te boje sie podjac
        odpowiedzialnosci radzenia komus bo uwazam ze nie mam na tyle wiedzy.

        Czytajac to co napisales wiem jedno. poprzez milczenie konflikt eskaluje.
        Trzeba to przerwac. Sadze tez ze sami sobie z tym nie poradzicie.Tu potrzeba
        kogos kto nie jest zaangazowany emocjonalnie w Wasza sytuacje.niestety
        sprowadza sie to do psychologa.

        Sadze leszku ze na tym forum jest cala masa ludzi ktorzy dadza Ci konkretne
        rady poparte doswiadczeniem i latami terapii. Jestem tu od 3 dni i naprawde
        stwierdzam ze to wspaniali i madrzy ludzie.

        ode mnie mozesz za to zawsze liczyc na slowa wsparcia

        pozdrawiam,

        beata



        • letwor Re: Leszku! 17.10.03, 14:30
          Dzięki, tak naprawdę to liczyłem jedynie na podpowiedz, z twojej strony,jak
          ewentualnie postępować. A odpowiedziałem na twój post, żeby ciebie podtrzymać na
          duchu. Jeżeli chodzi o moją sytuację to nie widzę sposobu jej
          rozwiązania.Poprostu muszę się męczyć tak długo jak tylko się da, jak dlugo
          wytrzymam.
    • iwona.grobel Re: jestem tu 1wszy raz- chyba mam problem 17.10.03, 23:42
      Pani Beato, będąc psychologiem wie Pani zapewne świetnie, że specjalista Pani
      pomoże. I nie trzeba teraz zastanawiać się, czy wybrać najpierw psychologa i
      terapię, czy psychiatrę i leki, bo właściwa dla Pani metoda leczenia, jeśli
      okaże się ono potrzebne, zostanie Pani zaproponowana właśnie przez specjalistę.
      Proszę nie odkładać decyzji o wizycie konsultacyjnej. Może ona pdbyć się u
      lekarza psychiatry bądź psychologa zajmującego się terapią - każdy z nich
      właściwie Panią pokieruje.
      Trzymam kciuki za jak najszybsze działanie w tej sprawie.
      Pozdrawiam
      • beatapl Jeszcze jedno istotne pytanie 20.10.03, 14:22
        mam jeszcez jedno istotnie pytanie - czy moge zataić przed psychologiem
        kierunek moich studiów - szczerze mowiac niekoniecznie chce sie ujawniac w tym
        temacie.
        Znam sie jednak na tyle ze wiem ze jedno przemilczenie bedzie powodowac drugie
        itd. Sadze ze nie stac mnie na szczerosc w tym teamcie
        • mr_hyde Re: Jeszcze jedno istotne pytanie 20.10.03, 15:08
          beatapl napisała:

          > mam jeszcez jedno istotnie pytanie - czy moge zataić przed psychologiem
          > kierunek moich studiów - szczerze mowiac niekoniecznie chce sie ujawniac w
          tym
          > temacie.


          Ciekawi mnie dlaczego akurat tego nie chcesz ujawniać.Ale cóż ciekawośc to...
          No w każdym razie zupełnie nie rozumiem a chciałbym.Nieważne..Ja sam nigdy
          nie ujawniam nawet swojego nazwiska czy adresu.Myślę,że nie musisz się
          przyznawać do czegokolwiek jeśli nie chcesz lub nie czujesz się komfortowo
          z tą osobą.To nie są jakieś istotne rzeczy.
          • beatapl Re: Jeszcze jedno istotne pytanie 20.10.03, 15:22
            obawiam sie ( nie wiem czy slusznie) ze jak powiem na wizycie ze skonczylam
            psychologie to relacja moja-psycholog moze byc dziwna. Moze mysle tak
            bezpodstawnie ale takie mysli mnie nachodza.
    • on_25_wlkp czytam i widzę siebie 18.10.03, 12:27
      Przez ostatnie kilka tygodni prowadziłem "sprawę rozwodową" własnego związku.
      Przemyślenia, rozmowy, analizy, pytania i poszukiwania odpowiedzi.
      Rozpad, który skutkuje powrotem do rodzinnego miasta, do rodziców.
      Punkt zero - bez kobiety, bez pracy, bez celu.

      Spora niechęć, blokada na wszystko co kiedyś sprawiało mi radość, najchętniej
      spędzam cały dzień grając na gitarze i wsłuchując się w najpiękniejsze i
      najwolniejsze melodie swojego życia i mam wrażenie że wszystkie są o mnie.
      Mam w perspektywie układanie od nowa związku z kobieta z którą chcę być ale jej
      jeszcze nie znalazłem.

      Pracę zmieniałem na lepszą średnio raz w roku.


      I kiedy przeczytałem wszystko w tym wątku pomyślałem:
      Po co męcze siebie swoimi złymi myślami?
      Patrzę na gółębie w mieście i zadaję sobie pytanie: dlaczego one nie są
      apatyczne kiedy jest pochmurnie i wietrznie, i jak one to robią co roku mają
      innego partnera i wcale nie jest im z tego powodu smutno że ten zeszłoroczny
      ich nie chce. Skąd biorą ten pęd do życia.
      Dlaczego jestem przygnębiony i z przyjemnościa przeciągam moment porannego
      wstawania, bo każdy dzień kłuje mnie w sercu. Wolę spać niż życ.
      Dlaczego nie czuję potrzeby przebywania z innymi ludźmi, mumo że kiedyś tak
      było. Nie interesują mnie.

      I kiedy buduje misternie wizję swojego dalszego życia bez trudnu znajduję
      powody dla których wcale nie warto niczego ruszać. Lepiej zostawić i gdzieś
      przeczekać w kącie.

      Czuje ze jest to idiotyczne, że mam tylko jedno życie.

      Uważam się za osobę raczej świadomą tego co się wokół mnie dzieje, może nawet
      za bardzo. I zauważyłem że Ci którzy takiej świadomości nie mają potrafią
      cieszyć się swoim żywotem. I kupują pół litra na sobotę i świat się kręci. W
      poniedziałek znów pojedzie koparką.

      A ja nie.


      I gdzieś taki cały pogubiony jestem.



      • beatapl Re: czytam i widzę siebie 20.10.03, 14:31
        ja tez czuje pogubienie, ale juz troche mniejsze niz kilka dni temu zaczynajac
        ten watek.
        Narazie ukladam sobie cele w zyciu ( co chce i kiedy osiagnac) W zasadzie
        rzeczy mniej wazne juz zaplanowalam: kiedy sie wyprowadze od rodzicow, kiedy
        zmienie prace, kiedy odnowie stare znajomosci.
        Teraz zbieram sily na rzecz najbardziej dla mnie istotona- zapisanie sie do
        psychologa na wizyte. 1wszy krok juz wykonalam - weszlam na to forum, druga
        wykonala za mnie malgosia w ktoryms poście - dala optymizm i telefon do
        przychodni warszawskiej, kolejny krok to umowienie sie na wizytę. Tego jeszcze
        nie zrobilam ale czuje ze zrobie niebawem.

        nasz wspolny problem widze w świadomym postrzeganiu świata, przemysleniach i
        analizowaniu wielu rzeczy. Z jedej strony fajnie miec swoj umysl i go
        wykorzystywac w tym celu ale z drugiej zbytnie analizowanie zycia
        przeszkadza.......

        pozdrawiam,

        beata
        • on_25_wlkp Re: czytam i widzę siebie 20.10.03, 16:03

          Zauważyłem że szczeście albo jakby ulgę w byciu z samym sobą dają mi spotkania
          z przyjaciółmi i obcowanie z ludźmi którzy mają swoje życie i biorą z niego -
          mają pasję, czy to polityk czy to szewc. To moje małe leczenie.
          Walczę ze swoją chęcią do narzekania i postrzegania świata bez kolorów.

          W słoneczną sobotę wybrałem się do parku. Piłem kawę z rumem patrząc na złote
          liście i biegające psy. Ułożyłem swój plan z podziałem na: praca, kobieta,
          mieszkanie, przyjemności. Ustaliłem horyzont czasowy: 1, 3 i 5 lat. Wytyczyłem
          cele i nagrodziłem ich osiąganie przyjemnościami.
          Kupiłem książkę: "biznesplan doskonały". Małe streszczenie moich studiów.
          Stworzę i przełożę na rzeczywistość w rodzinnej małej firmie /mój azyl i jedyna
          alternatywa na dziś/.
          Spotkałem się z kilkoma przyjaciółkami ze szkoły. Przyjaciółka jest prawie jak
          gitara, obie mają piękne kształty ;)
          Opiłem dziecko kolegi w weekend pyszną nalewka z moreli i oryginalną sake.

          Obserwowałem ludzi którzy coś z sobą robią, którzy pracują w telewizji albo
          potrafią z uprawy pieczarek zrobić pasję. Oni nie czekaja na okoliczności tak
          jak ja, oni je tworzą i tym samym przyciągają innych ludzi. Chciałbym to
          zastosować.
          Lubię Makłowicza, tego który gotuje na ekranie.

          Brakuje mi jeszcze rozmachu. Porannej radości z pobudki. Myślę o tym żeby
          wybrać się do schroniska po psa.

          Zauważyłem ze mój opór do działania wynika z lęku - czy to przed nieoczekiwaną
          zmianą, czy to przed kimś kto powie "źle myślisz". Boję się także kiedy myśle o
          swoim związku z którego zrezygnowałem w kategoriach uiniwersalnych - "w moim
          wieku nie znajdę juz damy mojego serca", albo "swoim odejściem zrujnowałem jej
          wizję na przyszłość".

          Zdecydowałem że będę wariatem. Takim który idzie do swojego celu i nie patrzy
          na trudności i wszystkich niedowiarków. Będę miał swoją drogę.

          Podzielę się nią z każdym kto o nią zapyta, albo będzie szukał swojej.

          Moje pierwsze odnalezione skrawki życia zawdzięczam Tobie. Zdecydowałaś się
          zaistnieć na forum mimo obaw i wstydu... i załamania.
          I wszystkim tym którzy odpisali Tobie dziękuję.

          Idzie zima. Co roku towarzyszy mi uczucie "siedzenia w norce". Rano kiedy
          wychodzę do pracy jest ciemno i kiedy z niej wychodzę jest także ciemno. Na
          mnie to działa depresyjnie. Wybrałem się na solarium :) Troche przysmażył mi
          się brzuch :) Pani mówiła "nie za długo". A ja chciałem tego światła, bo
          wiedziałem że ono daje życie.

          Ściskam i zapraszam na jesienny długi spacer w słońcu.

          on
          • looserka Re: czytam i widzę siebie 20.10.03, 16:16
            Podoba mi się to, co piszesz.
            Poczułam posmak dawnych, dobrych dni - pewnie kiedyś wrócą.
            Życzę Ci powodzenia we wszystkich Twoich planach i coraz więcej radości życia -
            z dnia na dzień.

            Pozdrawiam
            loo
            • on_25_wlkp Re: czytam i widzę siebie 21.10.03, 11:00
              Jak smakowały?

              Kiedy byłem licealistą wszystko leciało tak gładko i pięknie, że aż nie sposób
              nie zastanowić się - gdzie to wszystko się podziało.
              Chętnie odnalazłbym to, czuję że szukać należy tego w sobie...

              Ktoś odnalazł?

          • warum Re: czytam i widzę siebie 20.10.03, 19:26
            Na mnie tez zrobilo wrazenie:) Malo tego - powialo optymizmem. Zaluje,ze pani
            Psycholog nie umiala doradzic bezradnemu Leszkowi- Letwor, czyzby jego
            przypadek byl trudnieszy? bo niewielkie szanse na zmiane realu wlasnie z braku
            mozliwosci /wiek, mieszkanie, praca /? Ten rodzaj samotnosci jest rownie
            wazny. Ale mniej fabularny. Pozdrawiam i zycze wszystkim tylko slonca na
            niebie:)No i wyjscia na prosta.
          • beatapl Re: czytam i widzę siebie 21.10.03, 08:41
            ja Ci jednej rzeczy zazdroszcze okrutnie. Przypuszczam ze pochodzisz z
            wielkopolski a ja KOCHAM poznan. Mam tam nawet mieszkanie. Co z tego jezeli
            brak mi odwagi szuakc tam pracy i pracuje w warszawie robiac skoki na weekend
            do mojego ulubionego miasta.
            • on_25_wlkp Re: czytam i widzę siebie 21.10.03, 10:55
              Lubię Poznań. Choć ostatnio przestał być dla mnie TU i stał się TAM.
              Wspomnienia i zerwane plany trzymają mnie z dala.
              W mieście przemieszkałem 6 lat. Co roku zmieniałem pracę. To nie jest takie
              trudne, chyba nawet stałem się zawodowym skoczkiem.
              Bierz Pyrlandię za rogi i powal na ziemię. A w weekend kino, Stary Rynek,
              Cytadela i dłuuugie spanie :)

              Jadę TAM nawet jutro na koncert raz dwa trzy.

              Zrób listę tego co masz w Wawie. Też chętnie pozazdroszczę.
              • beatapl Re: czytam i widzę siebie 21.10.03, 15:52
                w wawie nie mam nic, a przynajmniej nic mnie nie kreci na tyle zeby tam
                chodzic.
                Kina- przewaznie multipleksy. Wyjatek kino muranow prezentujace ambitne filmy
                Gutka
                Knajpy - w zadnej nie moge zlapac klimatu
                Imprezy - na kazdym festynie spiewa Ich troje na Zmiane ze Łzami.

                Ale moje zdanie nie moze byc reprezentatywne bo ja nie lubie wawy choc sie tu
                urodzilam. Ludzie tacy mocno zamknieci w sobie i podejrzliwi.
                Siedze tu bo to tu jest centrum światka reklamowego w ktorym siedze od 7 lat.
                Tu mam juz tzw pozycje i jak ognia boje sie udowadniac co jestem warta w
                kolejnej pracy.
                Powiedz jak mozesz jak sie odnajdujesz w nowej pracy, czy to jest dla Ciebie
                latwe, ekscytujace.

                W kwestii pracy to owszem chodze na rozmowy bo duzo firm stara sie o mnie jako
                o pracownika ale boje sie zmiany pracy. Poza tym marze o pracy np w poradni
                psychologicznej ale prawda jest taka ze dostaje tylkopropzycjie ze swiata
                reklamy, Inna sprawa ze nie wiem czy chce zarabiac 4 razy mniej niz teraz i
                czuc ze robie to co mi powolanie nakazuje.

                pozdrawiam, beata
                • malcolm-x Re: czytam i widzę siebie 21.10.03, 17:20
                  Moim zdaniem powinnas koniecznie sprobowac tabletek (np.typu bioxetin). Swego
                  czasu tez byłem przeciwny leczeniu chemią do czasu az sprobowalem prozaku.
                  To na prawde tabletka szczęścia (przynajmniej podczas pierwszej kuracji).
                  Byłem w fatalnej sytuacji zyciowej (m.in. stracilem dobrą prace). Po miesiącu
                  zazywania poczulem się jak nowo narodzony. I co najwazniejsze – wszystko
                  wydawalo się optymistyczne. Kazdz rzecz która do tej pory stresowala,
                  przerazala – stala się teraz pozytywna, potrafilem znalesc rozwiazanie do
                  kazdego problemu.
                  WIem ze jako psychologowi bedzie ci trudno przelamac sie (psycholodzy z reguly
                  sa przeciwni chemii, zupelnie nie wiem czemu).
                  Ale co masz do stracenia? przeciez to ani nie uzaleznia, ani nie ma powaznych
                  skutków ubocznych!
                  Zyjemy raz, nie bedzie zadnego zycia wiecznego, raju itd. to bajki dla dzieci.
                  Jesli zmarnujesz najlepsze lata - nigdy ci juz nie wrocą.
                  A nawet jesli okaze sie za 20 lat ze prozaki np. skracają zycie o pare
                  lat,wywolują choroby itd. to wole zyc teraz w pełni niż przezyc zycie dłużej
                  ale uciekając, chowając sie i bojąc sie kazdego dnia.
                  Nie okłamuj sie, ze metodami naturalnymi czy psychoterapią uzyskasz dobry
                  nastrój.
                  Sprobuj a zobaczysz - rano bedziesz gnac na skrzydlach do pracy pełna pomysłów,
                  po poludniu na skrzydłach do domu, dziecka, do kina na pizze.
                  czas leci, zycie leci.
                  • on_25_wlkp Re: czytam i widzę siebie 24.10.03, 13:24

                    Czy jest możliwe że owe tabletki szczęścia zadziałają jak czekolada... zażyjesz
                    raz i nigdy nie przestaniesz...
                    Nigdy nie uzależniłem się od narkotyków, alkoholu... choć próbowałem.
                    Przestałem palić papierosy po 10 latach.
                    Wszystko od czego trudno się uwolnić wzbudza u mnie niechęć.
                • on_25_wlkp Re: czytam i widzę siebie 24.10.03, 13:38

                  Moja praca to mój azyl. Tyle że za 900 PLZ przez najbliższe pól roku
                  przynajmniej. To jak branie do wyścigu nowego młodego konia, jak się sprawdzi
                  będzie lepiej. I czekam za wieściami z zagranicy. Może by tak przejechać się z
                  gitarą przez Europę i przywieźć kilkadziesiąt tysięcy i już nie zaczynać od
                  zera.
                  Zawsze byłem zwolennikiem upraszczania życia.
                  Na gitarze grać lubię, zaśpiewam też nie źle, a angielski na odpowiednim
                  poziomie.

                  Mam dużo wspólnego z poligrafią... od 4,5 lat współpracowałem z agencjami,
                  klientami koncowymi i drukarniami.


                  ...mam sporą chuśtawkę nastrojów. czuję się jak kobieta przed okresem.
                  Napada mnie czasem wielki zapał, a następnego dnia rano zaczynam od początku.

                  Jak sobie z tym poradzić?


                  Beata, jak się czujesz? Lepiej?
    • mb34 Re: jestem tu 1wszy raz- chyba mam problem 23.10.03, 12:57
      Beatko, co tam u ciebie? Czy zapisalas sie na wizyte u terapeuty. Przepraszam,
      ze przynudzam, ale z wlasnego doswiadczenia wiem ze latwo dac sobie spokoj
      nawet na kilka lat apotem zalowac.
      Mysle ze w Poznaniu tez sa agencje reklamowe. Masz tam mieszkanie wiec PO
      TERAPII mozesz tam prysnac.
      Pozdrawiam bardzo serdecznie
      Magda
      • beatapl Re: jestem tu 1wszy raz- chyba mam problem 23.10.03, 15:39
        Witam Cie serdecznie,

        nie zapisalam sie do specjalisty ale poszlam na swoja uczelnie i porozmawialam
        z bardzo dobra psychoterapeutka z ktora kiedys mialam zajecia. Gadalysmy z 3
        godziny i ona stwierdzila ze zna kogos kto moze mnie przyjac ale ta osoba wraca
        za miesiac z austrii. Wiec czekam ten miesiac przez ktory mam obserwowac swoje
        zachowanie pod kontem kilku aspektow ktore spisalysmy sobie obie na kartce i
        tak przygotowana mam isc na konsultcje za miesiac.
        Czuje ze mam ochote zwiac ale postaram sie pojsc chociaz nie obiecuje ( znaczy
        chcialabym obiecac ale nie potrafie;-()

        pozdrawiam

        beata
        • mb34 Re: jestem tu 1wszy raz- chyba mam problem 24.10.03, 13:04
          Baaaaaaaaaardzo sie ciesze. Znalazlas kogos, kto jest niezupelnie obcy,
          przyjacielski i chce ci pomoc. Super! Miesiac to dosyc dlugo. Strach moze
          wygrac. Nie daj mu sie! Obserwuj swoje reakcje, zapisuj mysli i odzczucia na
          rozne wazne dla ciebie tematy (ja tez mam taki kajecik i on bardzo pomaga, bo
          nie zapomina sie wnioskow do ktorych juz udalo ci sie dojsc)zapisuj swoje sny
          (fantastyczne dzrzwi do podswiadomosci) i nie daj sie odwiesc od koniecznosci
          spotkania z ta osoba. Za m-c postaram ci sie przypomniec. Nie chce byc
          natarczywa, ale jakos myslac o tobie widze siebie przed kilku laty i zalezy mi
          zebys wyszla z tego dolka jak najpredzej a nie za lat 10. (co nie znaczy
          oczywiscie ze nie mozesz kazac mi sie odwalic)
          Pozdrawiam bardzo serdecznie M
    • on_25_wlkp Re: jestem tu 1wszy raz- chyba mam problem 29.10.03, 18:47
      Beatko, gdzie jestes?
      • beatapl Re: jestem tu 1wszy raz- chyba mam problem 30.10.03, 15:29
        jestem .......w biegu. W pracy, w domu, w Poznaniu, w Warszawie w kolowrocie
        zajęć.
        Ale jestem i czuje ze to moje Jestewstwo nabralo nową jakosc.
        jest mi lepiej ale boje sie powiedziec dobrze. Wykonalam jeden ruch - pogadalam
        z psychologiem. czy mi pomogł? chyba przelamal troszke moj odwieczny problem z
        mowieniem obcym o swoich problemach. Ale wiecej zawidzieczam Tobe, Innym
        intermautom na tym forum bo w swoich postach jestem szczera tzn nie sciemniam
        ze jest oki jak nie jest, mowie o swoich problemach i czujke ze przynajmniej
        garstke osob to obchodzi. To poczucie dodaje mi energii ( tak jak wampirowi
        krew hihihih)
        Dopoki moc bedzie ze mna;-) nie chce isc znow do lekarza czy psychologa. Ale
        jak zauwaze najmniejszy symptom pogorszenia nastroju napewno zareaguje a nie
        zaniedbam jak do tej pory.

        zreszta jutro jade do poznania wiec humor psuja mi jedynie tiry, na ktore na
        trasie nr 2 zawsze mozna liczyc

        sciskam goraco
        beata
    • neo422 Re: jestem tu 1wszy raz- chyba mam problem 30.10.03, 11:03
      beatapl napisała:

      > polegajacy na obnizeniu nastroju utrzymujacym sie od kilku miesiecy.
      > Do tej pory radzilam sobie z tym ale ostatnio jest tak ze rano nie chce mi
      > sie wstac z lozka i zaczac nowego dnia. Placze bez powodu (sama nie umiem
      > znalesc przyczyny), mam jakies ciagle swedzenie skory, niepokoj a noca
      > przyspieszone bicie serca i klopoty ze spaniem.
      > Nei chce przynudzac ale nakresle swoja sytuacje i pogdybam o przyczynach -
      > powiedzcie czy dobrze kombuinuje:
      > 2 lata temu urodzilam dziecko. podczas ciazy rozwiodlam sie, wrocilam po 7
      > latach mieszkac do starych rodzicow ( ja mam 30 oni 80 lat). Zyje w ciaglym
      > stresie patrzac na zegarek: praca, koncze studia, wychowuje dziecko. Ciagle
      > sadze ze cos zawalam, mam nagonke ze strony mocno katolickiej rodziny ( ja
      > nie chodze do kosciola).
      > przeraza mnie jedno- wracajac czesto samochodem z pracy mam chec skrecic
      > kierownica w drzewo. Powstrzymuje mnie mysl o dziecku kotre kocham nad zycie.
      > Kolejny problem jest taki: nie pojde do psychiatry bo boje sie leczenia
      > farmakologicznego, nie pojde do psychologa bo sama nim jestem. NIE UFAM
      > NIKOMU, boje sie powiedziec komukolwiek cos szczerze. Przyznam sie ze nawet
      > na forum nie stac mnie na pelna sczerosc- jest duzo gorzej niz pisze.
      >
      > Jak dostane chociaz jedna odpowiedz to naprawde sie uciesze
      >
      > pzodrawiam wszystkich goraca-beata
      Dziewczyno to wszystko co piszesz moze doprowadzic cie do nikad musisz szukac
      pomocy u fachowca podobnie bylo ze mna nie chcialem sie otworzyc i teraz jestem
      na rencie 1 gr choroba afektywna dwu biegunowa lec w te pedy do lekarza poki
      jeszcze czas pozdrawiam Darek
      • beatapl Darku! 30.10.03, 15:36
        z wielu powodow czuje sie obecnie lepiej.

        Wydrukowalam sobie Twoj post i nosze go ze sobą jak mi znow zycie dokopie tak
        ze mi sie odechce wszystkeigo pierwsza rzecz jaka po przeczytaniu listu od
        Ciebie zrobie to telefon do psychologa.

        Moze kazdy musi przejsc przez lepsze gorsze okresy depresjii( a moze tylko
        obnizonego nastroju) zeby dojrzec do leczenia.

        Ja na te chwile nie dojrzalam do sukcesywnego leczenia choc w kalendarzu mam
        wizyte u specjalisty za miesiac na ktora pewnie pojde.

        Co do otiwerania sie . @ tygodnie temu piszac tego posta nie chcialam sie
        otworzyc, teraz jest ciut lepiej, moze za 2-3 mce nie bedzie problemu.

        pzodrawiam niezwykle cieplutko o optymistycznie w bury jesienny dzien
        beata


        • sam16 Re: Beatko 23.11.03, 16:48
          Jestem tu przypadkowo.Nie czytalem wszyskich wypowiedzi ale wiem o co ci
          chodzi. Nie boj sie lekow.Sam nie bralem ale znam ludzi ktorym leki uratowaly
          zycie w sytuacji takiej jak Twoja. Znamndziewczyne ktora specjalnie w nocy
          pojechala samochodem bez siatel i stanela na ruchliwym skrzyzowaniu zeby ja
          ktos zabil.To sa kliniczne objawy.Sama nie zdajesz sobie z tego sprawy jakie
          to jest niebezpieczne.
          Kiedy pojdziesz do lekarza musisz mowic wszystko. NIe wolno ci nic uktywac bo
          jesli bedziesz oszukasz sama siebie.NIe rob tego. NIe jestem fachowcem w tej
          dziedzinie ale jestem na tyle doswiadczony zyciem ze wiem.Twoj stan
          spowodowany jest stresem. Stres powoduje zmiany skladu chemicznego plynow
          mozgowych.Pod wplywem stresu szczegolnie trwajacego dlugo nastepuja nie tylko
          zmiany plynow mozgowych.To moze stac sie nieodwracalne.Mozesz zwyczajnie
          zglupiec.NIe lekcewaz tego. Leki dobrze dobrane powoduja ze tak powiem powrot
          do stanu normalnosci (mam tu na mysli wlasnie plyny mozgowe)Nie ma co udawac
          przed soba i innymi ze jest sie zdrowym.Choroba fizyczna czy psychiczna jest
          zawsze choroba a te mozna leczyc i trzeba leczyc.Czlowiek jest jak bardzo
          skomplikowana maszyna. JEsli do wlejsz do samochodu nieodpowiedni olej to
          bedziesz miala problemy z silnikiem. Jesli przez stres twoje "oleje"w mozgu
          nabiora innych wlasciwosci niz powinny masz problemy z zyciem a to jest o
          wiele powazniejsze niz silnik.Jestes madra wyksztalcona kobieta wiec dzialaj
          tak jak madra i wyksztalcona kobieta a nie jak glupia kobieta.
          Madre kobiety ida do lekarza i szukaja ratunku bo zycie niestety ma sie tylko
          jedno. zycze powodzenia.
    • brytyjka Re: Beatko 12.12.03, 15:19
      Co u Ciebie? Jak sie czujesz?
      trzymaj sie cieplutko,
      bryt

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka