loserka 08.01.09, 18:16 Czy wszyscy juz czytali? wyborcza.pl/1,75248,6135911,Elektroda_w_emocje.html zapraszam do owocnej dyskusji Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
zyrafa46 Re: Operacyjne leczenie depresji 08.01.09, 19:47 To bardzo ciekawe. Jednak musiałabym "być na skraju" żeby pozwolić na grzebanie mi pod czaszką. Sie coś omsknie...I taki zalew serotoniny. Co zrobić np na pogrzebie? Nie iść? Czy zasłonić się gęstym szalikiem? To ja już wolę po swojemu. Żyra Odpowiedz Link Zgłoś
awanturka Re: Operacyjne leczenie depresji 08.01.09, 19:59 Nigdy nie miałaś ciężkiej lekoopornej depresji ciągnącej się latami bez chwilii ulgi... Ja się cieszę, że pojawiła się następna obok farmakoterapii i elektrowstrząsów alternatywna metoda leczenia depresji. Bardzo się cieszę... Odpowiedz Link Zgłoś
zyrafa46 Re: Operacyjne leczenie depresji 17.01.09, 23:20 Nigdy nie miałaś ciężkiej lekoopornej depresji ciągnącej się latami bez chwilii ulgi... > Ja się cieszę, że pojawiła się następna obok farmakoterapii i elektrowstrząsów > alternatywna metoda leczenia depresji. Bardzo się cieszę... ========= To prawda. Nie miałam. Żyrafa Odpowiedz Link Zgłoś
awanturka Re: Operacyjne leczenie depresji 08.01.09, 20:02 zyrafa46 napisała: > I taki zalew serotoniny. Co zrobić np na pogrzebie? Nie iść? > Czy zasłonić się gęstym szalikiem? > Serotonina nie wywołuje nadmiernie dobrego nastroju tylko pozwala przeżywać emocje adekwatne do sytuacji (przy jej braku wystepuje niezdolność do przezywania pozytywnych emocji) więc "atak" dobrego nastroju na pogrzebie Ci nie grozi, mozesz byc pewna... Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Operacyjne leczenie depresji 15.01.09, 00:22 stweirdzenie ze serotonina pozwala przezyc emocje jest bardzo dalekie od jakiejkolwiek wiedzy naukowej. Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: Operacyjne leczenie depresji 09.01.09, 09:20 W artykule zostalo napisane: >Operacja, którą przeprowadził w połowie grudnia prof. Marek Harat, >szef Kliniki Neurochirurgii i Chirurgii Głowy w 10. Wojskowym >Szpitalu Klinicznym polegała na wszczepieniu stymulatora, który >pobudza wydzielanie serotoniny w organizmie chorego. Medycyna nie potrafi odpowiedziec na pytanie czy spadek poziomu serotoniny powoduje depresje czy tez depresja wywoluje spadek poziomu serotoniny. Z artykulu wynika ze podawano leki, przypuszczam ze SSRI i SNRI i ze nie zadzialaly i zdecydowano sie na operacje. Nie wierze ze serotanina powoduje poprawe nastroju. Cieszyc sie mozna tylko kiedy sa powody do tego. Podwyzszony poziom serotoniny nie spowoduje radosci kiedy wszystko wali sie nam w zyciu, pojawia sie strach, placzemy z zalu, albo jestesmy zli na kogos albo na cos. Trzeba opanowac emocje aby moc poprawic sobie nastroj. Trzeba rowniez miec powody do tego aby miec dobry nastroj. Tylko nasze dzialania moga przyniesc nam satysfakcje, radosc, poczucie wlasnej wartosci, itp. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
awanturka Re: Operacyjne leczenie depresji 11.01.09, 16:44 Twoje rozważania przypominają trochę rozważania "co było pierwsze - kura czy jajko?" Ta sprawa o jakiej piszesz jest już wyjasniona od ponad 30 lat. Gdy grupie osób wykluczono z diety składniki zawierające trypofan (niezbędny do syntezy serotoniny) po okolo trzech tygodnich większość z nich miała objawy klinicznej depresji (u reszty objawy te rozwinęły się do trzech miesięcy). Nie było osoby, która po całkowitym wykluczeniu trypofanu z diety zachowała dobry nastrój! Ale z drugiej strony - u ludzi poddawanym przez dłuższy okres czasu stresogennym, deprymującym sytuacjom, obserwowano niedobór serotoniny (w większym lub mniejszym zakresie, ale zawsze!). Czynnik biologiczny i psychologiczny są nierozerwalnie ze sobą splecione i nie sposób zrozumieć choroby jaką jest depresja oddzielając jeden od drugiego (tak jak pochodzenia kury nie da się oddzielić od jajka i na odwrót - pochodzenia jajka od kury!) Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Operacyjne leczenie depresji 12.01.09, 16:51 takich badan mozna przytaczac wiele, podobnie jak i pokazujacych barka relacji. hipoteza sertoninowa jest i jeszcze przez jakis czas pozostanie hipoteza. a pytanie o to czy kura czy jajko w wypadku depresji jest calkiem sensowne. Odpowiedz Link Zgłoś
tlenoterapia Re: Operacyjne leczenie depresji 12.01.09, 01:42 Zaloze sie ,ze juz nigdy na temat tego pacjenta nieuslyszymy ,jak sie czuc bedzie za 3 miesiace .A juz na pewno za rok czy dwa. Pan profesor to nie altruista chcacy pomagac ludziom tylko cynik ktory opublikuje w naukowym czasopismie "opis przypadku" liczac na dotacje do swoich badan. To nie jest tak (przyjmujac wersje biologiczna) ,ze serotonina powoduje dobry nastroj z tego wzgledu, ze ten neuroprzekaznik wplywa na reszte 300(jak dotad wykrytych) innych neuroprzekaznikow- zmieniajac ich proporcjie. Przyjmowane ssri wplywaja na inne uklady neuronalne i dla tego nie niesposob przewidziec (ani przez profesora ,ani jasnowidza i ani przez giga komputer)jak sie "pacjent" bedzie po tych lekach czul.Kazdy ma inna mieszanke biochemiczna hormonow -amin biogennych.Z tego ,a nie z powodu lekooprnosci ,polowa ludzi zle toleruje antydepresanty. Gdyby przyjecie tryptofanu mialo pomagac przy depresji to juz by nikt na nia nie chorowal. Zreszta jak juz nazekam to wymyslono kilka innych antydepresantow ,ktore dzialaja na zupelnie inne niz serotoninergiczne uklady i tez jajco. Odpowiedz Link Zgłoś
bertrada Re: Operacyjne leczenie depresji 12.01.09, 02:07 Ale w przypadku leczenia depresji to chodzi o to, żeby tej serotoniny było dużo, ale w konkretnym określonym miejscu. Podawanie serotoniny, np w postaci tryptofanu może okazać się nieskuteczne, bo nie gwarantuje, że dotrze ona do konkretnych neuronów. Podobnie jest z lekami typu SSRI. One tylko zmniejszają wychwyt zwrotny serotoniny w neuronach ale nie zwiększają jej wydzielania, dlatego podawanie tego typu leków może być niewystarczające, jak niedobór serotoniny jest duży. Natomiast tego typu operacja spowoduje, że konkretne neurony będą stymulowane do zwiększenia wydzielania serotoniny, a tym samym znacznie zwiększy się jej ilość dokładnie w tym miejscu, gdzie jej brakuje. No i wyraźnie jest zaznaczone, że zabieg ten jest skuteczny tylko i wyłącznie w przypadku, kiedy depresja spowodowana jest niedoborem serotoniny. Oczywiste jest, że jak przyczyną jest niedobór jakiegokolwiek innego neuroprzekaźnika, to okaże się nieskuteczna. Prawdopodobnie jeżeli neurony są uszkodzone czy tez z jakiegokolwiek innego powodu działają nieprawidłowo i np nie "potrafią" wydzielać tejże serotoniny, to żadna stymulacja też nie pomoże. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Operacyjne leczenie depresji 12.01.09, 16:55 a skad wiemy ze ta depresja bedzie spowodowana brakiem serotoniny? tak z ciekawosci, komu w depresji mierzono poziom serotoniny? a moze ktos wie jaki jest ten 'prawidlowy' poziom serotoniny w mozgu? w mozgu jest okolo 100 miliardow neuronow, ktore z 100 miliardow beda stymulowan i ile ich bedzie? tak z pare milionow? parenascie? plus minus 3 miliony? Odpowiedz Link Zgłoś
awanturka Re: Operacyjne leczenie depresji 14.01.09, 11:36 tlenoterapia napisała: > Zaloze sie ,ze juz nigdy na temat tego pacjenta nieuslyszymy ,jak > sie czuc bedzie za 3 miesiace .A juz na pewno za rok czy dwa. Wyraźnie jest napisane, że coś o efektach operacji będą mogli powiedzieć dopiero po roku - wynika stąd, że pacjent będzie obserwowany i nikt nie będzie co do efektów wyciągał pochopnych wniosków. > > Pan profesor to nie altruista chcacy pomagac ludziom tylko cynik > ktory opublikuje w naukowym czasopismie "opis przypadku" liczac na > dotacje do swoich badan. Może być tak jak piszesz, ale skąd Ty to możesz wiedzieć! Ja jak nie mam pewności wolę nie zakładać na wstępie nieczystych intencji. > To nie jest tak (przyjmujac wersje biologiczna) ,ze serotonina > powoduje dobry nastroj z tego wzgledu, ze ten neuroprzekaznik > wplywa na reszte 300(jak dotad wykrytych) innych neuroprzekaznikow- > zmieniajac ich proporcjie. > > Przyjmowane ssri wplywaja na inne uklady neuronalne i dla tego nie > niesposob przewidziec (ani przez profesora ,ani jasnowidza i ani > przez giga komputer)jak sie "pacjent" bedzie po tych lekach > czul.Kazdy ma inna mieszanke biochemiczna hormonow -amin > biogennych.Z tego ,a nie z powodu lekooprnosci ,polowa ludzi zle > toleruje antydepresanty. Rzeczywiście "serotonina" jest tylko0 hasłem wywoławczym, neuroprzekaźników mających swoje znaczenie dla regulacji nastroju jest prawdopodobnie dziesiątki a moze nawet i setki (w tym część do tej pory niezbadanych). Podawanie leków działających na stężenie serotoniny w szczelinach postsynaptycznych przypomina trochę próbę naprawiania zegarka za pomocą obcęgów. Ingeruje się w bardzo subtelny i złożony mechanizm za pomocą bardzo prymitywnego środka! Aż dziw bierze, że w tylu sytuacjach okazuje się to mimo wszysko skuteczne. > Gdyby przyjecie tryptofanu mialo pomagac przy depresji to juz by > nikt na nia nie chorowal. Zreszta jak juz nazekam to wymyslono > kilka innych antydepresantow ,ktore dzialaja na zupelnie inne niz > serotoninergiczne uklady i tez jajco. Źle rozumiesz rolę trypofanu, on nie wywołuje produkcji serotoniny, ale jest jedynie składnikiem niezbędnym przy jej syntezie. Można mieć pod dostatkiem trypofanu a nie syntezować serotoniny i cierpieć na depresje. Natomiast serotonina nie będzie syntetyzowana napewno, gdy trypofanu nie ma. Poza tym nawet duża ilość serotoniny nie zabezpiecza przed depresją jest jeszcze kwestia zwrotnego wychwytu, którego mechanizm może być rozregulowany co przy dostatecznej ilości serotoniny daje jej niedostateczną ilość w szczelinach posynaptycznych. Może występować też nadmiar monoaminooksydazy - enzymu rozkładającego serotoninę i przy prawidłowej syntezie serotoniny jej ilość tam gdzie być powinna będzie zbyt mała. To wszystko jest bardzo skomplikowane i napewno to co wie nauka to ułamek procenta wiedzy jaka jest potrzebna do zrozumienia biologicznych mechanizmów powstawania depresji. Jeszcze raz wyrażę tu swoje zdziwienie, że przy tak niklej wiedzy jednak daje się ludziom cierpiącym na depresję efektywnie pomagać farmakologicznie (przynajmniej niektorym - około 70 procent pozytywnie reaguje na podanie leków). Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Operacyjne leczenie depresji 14.01.09, 13:55 > Jeszcze raz wyrażę tu swoje zdziwienie, że przy tak niklej wiedzy jednak daje s > ię ludziom cierpiącym na depresję efektywnie pomagać farmakologicznie (przynajm > niej niektorym - około 70 procent pozytywnie reaguje na podanie leków). To psychiatria jest taka efektywna?? Co to dokładnie znaczy, że te ok. 70% pozytywnie reaguje na podanie leku??? Czy ktoś z was robił laboratoryjne badania dotyczące metabolizmu i obrotu serotoniny w synapsach ?? Na jakiej więc podstawie psychiatra ordynuje SSRI?? SSRI blokują wychwyt zwrotny juz od pierwszej dawki, więc jeśli chorobą jest deficyt serotoniny w synapsie, to objawy powinny ustąpić w ciągu kilku - kilkunastu godzin. Większośc serotoniny bo aż 90% znajduje się w układzie pokarmowym a dokładnie w komórkach Kulczyckiego. Odpowiedz Link Zgłoś
awanturka Re: Operacyjne leczenie depresji 14.01.09, 20:58 > To psychiatria jest taka efektywna?? > Co to dokładnie znaczy, że te ok. 70% pozytywnie reaguje na podanie > leku??? Pozywywnie reaguje w sensie złagodzenia lub cofnięcia się objawów. > Czy ktoś z was robił laboratoryjne badania dotyczące metabolizmu i > obrotu serotoniny w synapsach ?? Takich badań się nie robi "zwykłym" pacjentom, ale takie badania robiono w wielu ośrodkach badawczych. > Na jakiej więc podstawie psychiatra ordynuje SSRI?? > SSRI blokują wychwyt zwrotny juz od pierwszej dawki, więc jeśli > chorobą jest deficyt serotoniny w synapsie, to objawy powinny > ustąpić w ciągu kilku - kilkunastu godzin. To nie takie proste! W wyniku niedoborów serotoniny zanikają receptory serotoninowe. Potrzeba czasu by zostały odbudowane. Mimo, że poziom neuroprzekaźnika się wyrówna nie przenosi on impulsów nerwowych ze względu na ten brak serotoniny (według znanej prawidłowości, że narząd długo nieużywany zanika). Im dłużej trwała depresja tym dłuższego czasu potrzeba aby receptory serotoninowe się odbudowały. To narazie jedna z teorii tłumacząca ten opóźniony efekt działania leków na razie dostatecznie nie udowodniona. Jak dla mnie brzmi dość przekonująco... Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Operacyjne leczenie depresji 15.01.09, 00:19 droga awanturko, z tym 70 proc. to przesadzasz i to mocno. nie znajdziesz nigdzie takich cyfr. przyjmuje sie w literaturze ze 50 proc. pacjentow. ale pojawily sie pierwsze metaanalizy uwzgledniajace niepublikowane badania i wskazuja one, ze SSRI dzialaja na poziomie placebo, choc lepiej w ciezkich depresjahc. a z ta serotonina to tez jestes optymistyczna bardzo. hipoteza serotoninowa jest nadal tylko hipoteza. nie ma zadnych bezposrednich dowodow ze depresja powoduje czy jest powodowana przez obnizenie poziomu serotoniny. miedzy innymi dlatego, ze nie potrafimy okreslic jaki to poziom serotoniny jest tym dobrym poziomem. Odpowiedz Link Zgłoś
awanturka Re: Operacyjne leczenie depresji 15.01.09, 11:17 dala.tata napisał: > droga awanturko, z tym 70 proc. to przesadzasz i to mocno. nie znajdziesz > nigdzie takich cyfr. przyjmuje sie w literaturze ze 50 proc. pacjentow. ale > pojawily sie pierwsze metaanalizy uwzgledniajace niepublikowane badania i > wskazuja one, ze SSRI dzialaja na poziomie placebo, choc lepiej w ciezkich > depresjahc. > > a z ta serotonina to tez jestes optymistyczna bardzo. hipoteza serotoninowa jes > t > nadal tylko hipoteza. nie ma zadnych bezposrednich dowodow ze depresja powoduje > czy jest powodowana przez obnizenie poziomu serotoniny. miedzy innymi dlatego, > ze nie potrafimy okreslic jaki to poziom serotoniny jest tym dobrym poziomem. > > Wiem, że dane są różne,. Nie pisałam o SSRI tylko o wszystkich lekach przeciwdepresyjnych (trójpierścieniowych,SSRI,SNRI, atypowych i IMAO) więc pewnie po uwzględnieniu wszystkich wychodzi 70%. W ciężkich depresjach dalej okazują się najskuteczniejsze leki najstarszej generacji - trójpierścieniowe (np. amitriptylina) jednak są on rzadko przepisywane ze względu na liczne skutki uboczne. Co do efektu placebo to nikt mnie nie przekona, widziałam w szpitalach liczne iście "cudowne uzdrowienia" po podaniu właściwie dobranego antydepresanta (po tym jak poprzednio podawane leki nie działały). Zresztą efekt placebo przy ciężkich depresjach absolutnie nie mógł być tak spektakularny i utrzymywać się tak długo. Hipoteza serotoninowa pozostaje hipotezą, rzeczywiście póki co tak się ją określa. na pewno nie daje pełnego obrazu przyczyn depresji (o tym już pisałam w jakimś innym poście), ale jest duzo dość mocnych argumentów przemawiających na jej rzecz i póki co nie wymyślono nic lepszego. A leczyć ludzi trzeba, no i w tym leczeniu na czymś się oprzeć... A tak przy okazji, uważasz że jest jakaś alternatywa dla antydepresantów (mam na myśli leczenie ciężkiej depresji? Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Operacyjne leczenie depresji 15.01.09, 12:31 > Co do efektu placebo to nikt mnie nie przekona, widziałam w szpitalach liczne i > ście "cudowne uzdrowienia" po podaniu właściwie dobranego antydepresanta (po ty > m jak poprzednio podawane leki nie działały). Zresztą efekt placebo przy ciężki > ch depresjach absolutnie nie mógł być tak spektakularny i utrzymywać się tak dł > ugo. Tak spektakularny, że mimo to nadal musiały być w szpitalu, gdzie jak mniemam mogłaś obserować na własne oczy przed długi czas ten "cud" :)) >Co do efektu placebo to nikt mnie nie przekona, Czy ktoś cie przekona do tego, że jesteś zdrowa?? > A tak przy okazji, uważasz że jest jakaś alternatywa dla antydepresantów (mam n > a myśli leczenie ciężkiej depresji? Zaprzestanie wiary w urojoną chorobę zwaną depresją. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Operacyjne leczenie depresji 15.01.09, 22:02 nie, nie wychodzi 70 proc. w ten sposob to wiesz, 50 proc. psychoterapia, 50 ssri to juz jest 100 procent. a jeszcze inne i ECT i zaraz nam wyjdzie z 390 procent. nie mam ochoty cie przekonywac. relacjonuje badania. hipoteza serotoninowa nie ma nic wspolnego z przyczynami depresji. co do tego czy wymyslono co innego, to powiedzmy ze znow jestes niezwykle optymistyczna w swoim podejsciu do hipotezy neuroprzekaznikowej. leczenie to jest zupelnie inna bajka i ja niespecjalnie chce w to wchodzic. Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: Operacyjne leczenie depresji 12.01.09, 02:48 Mozna sie zaglebiac w biologiczne przyczyny depresji i z tych rozwazan nic nie wynika. Regularne cwiczenia fizyczne, codzienna pozytywnosc, rozwiazywanie problemow, polubienie siebie i innych ludzi likwiduje depresje. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
loserka Re: Operacyjne leczenie depresji 12.01.09, 10:23 Regularne cwiczenia fizyczne, codzienna > pozytywnosc, rozwiazywanie problemow, polubienie siebie i innych > ludzi likwiduje depresje. Na to nie ma również żadnych miarodajnych naukowych dowodów. To tylko brak objawów, czyli brak depresji. W chorobie nie leczy się objawów tylko ich przyczynę. Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: Operacyjne leczenie depresji 12.01.09, 12:48 Mysle ze jak nie ma objawow depresji to nie ma choroby rowniez. Depresje stwierdza sie tylko na podstawie objawow a nie na podstowie biologicznych badan lekarskich. Jesli chodzi o przyczyne depresji to osoba ktorej udalo sie pozbyc depresji doskonale rozumie co jest przyczyna i wie jak sie pozbywac przyczyn. Bez tego nie mozna sie pozbyc depresji. Wszystkie przyczyny maja podloze psychologiczne. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
loserka Re: Operacyjne leczenie depresji 12.01.09, 12:55 Wszystkie > przyczyny maja podloze psychologiczne. to jakaś rewolucyjna teoria możesz podać źródło? Odpowiedz Link Zgłoś
loserka Re: Zostawcie maska w spokoju 12.01.09, 13:09 przecież żadnej krzywdy mu nie robię. tylko pytam. Mask jest pod jakąś ochroną specjalną na tym forum? Odpowiedz Link Zgłoś
czarna_wolga Re: Zostawcie maska w spokoju 12.01.09, 13:31 On od kilku paru lat pisze czasem takie fanaberie (wszyscy co tu wpadają już znają te teorie że na wszystko pomaga zjedzenie marchewki spacer i pozytywne myslenie nawet na raka) ze chyba można sobie odpuscić jakieś polemiki. Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: Zostawcie maska w spokoju 12.01.09, 14:56 mylisz się i to bardzo, nie wszyscy, niektórzy nowi przyklejają sie jak muchy do lepu z trucizną. jak bym postulowała żeby to raczej Mask dał nam spokój. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Operacyjne leczenie depresji 12.01.09, 16:59 to wcale nie jest takie rewolucyjne. jest dosc wielu psychologow i psychiatrow, ktorzy podwazaja serotoninowa hipoteze. polecam prace Johnstone czy Moncrieff. i zagladniecie na strony critical psychiatry. niestety wszystko po angielsku. www.critpsynet.freeuk.com/antipsychiatry.htm Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: Operacyjne leczenie depresji 13.01.09, 08:05 Loserka napisala >Wszystkie przyczyny maja podloze psychologiczne. Podaj przyczyny depresji ktore nie maja podloza psychologicznego. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
loserka Re: Operacyjne leczenie depresji 13.01.09, 16:04 Odpowiadanie pytaniem na pytanie nie jest zbyt eleganckie. Nie będę bawić się w odbijanie piłeczki. Odpowiedź częściowa jest choćby w poscie Awanturki, na górze. Pytałam Cie o źródlo, nie odpowiedziałeś. Jesli chcesz moge podac (po raz setny) linki do źródeł aktualnej wiedzy medycznej o depresji - która twierdzi, że nie ma jednej przyczyny tego zaburzenia, depresja może mieć przyczyny organiczne jak i psychologiczne, wewnątrz i zewnątrzpochodne, ktore na dodatek przenikaja sie wzajemnie i generalnie mechanizmy depresji nie zostały do końca wyjaśnione. Koncepcji jest sto. Ja Cie pytam o źrodło, ktore na podstawie badan naukowych wiarygodnie stwierdza, że podłoże zaburzeń depresyjnych jest tylko i wyłącznie psychogenne. Bo tak autorytatywnie stwierdziłeś. Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: Operacyjne leczenie depresji 14.01.09, 08:32 Opieram sie na moim wlasnym przekonaniu, nie znam przypadku depresji bez widocznych problemow psychologicznych. Badania naukowe opieraja sie rowniez tylko na przekonanich, nie istnieje dowody na zadna hipoteze. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
awanturka Re: Operacyjne leczenie depresji 14.01.09, 11:10 Ja jestem takim przypadkiem. Naprawdę! I to nie tylko moje zdanie ale i psychoterapeutów. Odpowiedz Link Zgłoś
awanturka Re: Operacyjne leczenie depresji 14.01.09, 11:16 I przebywając wiele razy w szpitalu stykałam się też z ludźmi u których nie dopatrywano się przyczyn natury psychologicznej. Uprzedzę Twoje ewentualne pytanie - po co w takim razie chodzę do psychoterapeuty? Depresje (liczne i o ciężkim przebiegu) stawjają człowieka wobec bardzo trudnych problemów życiowych (jak na przykład utrata pracy i związane z tym problemy finansowe) no i żeby przez to wszysko przejść potrzebne mi fachowe wsparcie. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk czym jest depresja? 14.01.09, 12:02 No właśnie czym? smutek, brak energii, niskie libido ?? to są objawy, ale co jest więc chorobą?? Wygląda na to, że psychiaria leczy tylko objawy i co więcej same objawy są chorobą. Dyskutujecie tu o niedoborze serotoniny, a jeśli tak jest to może depresja powinna się faktycznie nazywać niedoborem serotoniny?? Poza tym niedobór serotoniny w synapsach nie powoduje smutku tak jak niedobór insuliny powoduje hiperglikemie! Jeśli mowa o mózgu to możemy dyskutowac tylko w kategoriach chemicznych i fizycznych, inaczej jesteśmy zaplątani w dualizmie, błędach kategorii i magii. Także podstawowe pytanie brzmi czym jest w rzeczy samej depresja? Odpowiedz Link Zgłoś
awanturka Re: czym jest depresja? 14.01.09, 12:12 neuroleptyk napisał: > Także podstawowe pytanie brzmi czym jest w rzeczy samej depresja? Bardzo dobre pytanie! Do satysfakcjonującej odpowiedzi jest bardzo, bardzo daleko... Jednak chcąc się zająć problemem trzeba tymczasowo przyjąć jakąś, choćby prowizoryczną i badzo, bardzo niedoskonałą odpowiedź. I odpowiedź brzmi "depresja to zespół objawów (i tu występuje cała lista)..." Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: czym jest depresja? 14.01.09, 12:43 > neuroleptyk napisał: > > > Także podstawowe pytanie brzmi czym jest w rzeczy samej depresja? > > Bardzo dobre pytanie! > > Do satysfakcjonującej odpowiedzi jest bardzo, bardzo daleko... > > Jednak chcąc się zająć problemem trzeba tymczasowo przyjąć jakąś, choćby prowiz > oryczną i badzo, bardzo niedoskonałą odpowiedź. I odpowiedź brzmi "depresja to > zespół objawów (i tu występuje cała lista)..." To nawet nie jest prowizoryczna odpowiedź. Z twojej definicji wynika to co już wiemy, że depresja to nic innego niż zbiór objawów, więc pytanie jaka choroba je powoduje?? Odpowiedz Link Zgłoś
awanturka Re: czym jest depresja? 15.01.09, 10:54 Jest wiele jednostek chorobowych noszącychy zazwyczaj nazwę zespołów, które definiowane są jako zespół objawów i nieznana jest dokładnie przyczyna występowania tego zespołu a jednak jakoś próbuje się to leczyć (sama choruję na zespół PCO - który jest definiowany przez zespół pewnych objawów). Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: czym jest depresja? 15.01.09, 11:16 > Jest wiele jednostek chorobowych noszącychy zazwyczaj nazwę zespołów, które def > iniowane są jako zespół objawów i nieznana jest dokładnie przyczyna występowani > a tego zespołu a jednak jakoś próbuje się to leczyć (sama choruję na zespół PCO > - który jest definiowany przez zespół pewnych objawów). Czemu ma to dowidzić?? Psychiatria cała składa się wyłącznie z takich zespołów objawów i na dodatek przytłaczająca wiekszość z nich dotyczy zachowania, poglądów czyli nie można ich nawet lokalizowac w ciele. Leczenie objawów to leczenie objawów a nie choroby. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: czym jest depresja? 15.01.09, 22:16 jest wiele chorob ktore leczy sie 'objawowo'. na przykald nadcisnienie. w psychiatrii problem jest raczej ustalenie owych objawow. skad bowiem lekarz wie, ze X jest objawem? skoro nie robi testu na serotonine, to zostaje mu zwykly nos. niestety nie wszyscy maja dobrego nosa. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Operacyjne leczenie depresji 15.01.09, 00:20 to ze sie nie dopatrywano, nie znaczy ze ich nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Operacyjne leczenie depresji 15.01.09, 10:42 > > Czy ktoś z was robił laboratoryjne badania dotyczące metabolizmu i > > obrotu serotoniny w synapsach ?? > > Takich badań się nie robi "zwykłym" pacjentom, ale takie badania robiono w wiel > u ośrodkach badawczych. Dlaczego się nie robi?? Jeśli takie badania są możliwe, to czemu ich się nie stosuje??? Jeśli depresja = niedobór serotoniny to takie testy powinny być absolutnie konieczne. > > Na jakiej więc podstawie psychiatra ordynuje SSRI?? > > SSRI blokują wychwyt zwrotny juz od pierwszej dawki, więc jeśli > > chorobą jest deficyt serotoniny w synapsie, to objawy powinny > > ustąpić w ciągu kilku - kilkunastu godzin. > To nie takie proste! W wyniku niedoborów serotoniny zanikają receptory serotoni > nowe. Potrzeba czasu by zostały odbudowane. Mimo, że poziom neuroprzekaźnika si > ę wyrówna nie przenosi on impulsów nerwowych ze względu na ten brak serotoniny > (według znanej prawidłowości, że narząd długo nieużywany zanika). Im dłużej trw > ała depresja tym dłuższego czasu potrzeba aby receptory serotoninowe się > odbudowały. To narazie jedna z teorii tłumacząca ten opóźniony efekt działania > leków na razie dostatecznie nie udowodniona. Jak dla mnie brzmi dość przekonują > co... Raczej ich ilośc przy niedoborze powinna wzrastać, lub ich czułość by skompensować niedobory. Akurat SSRI działaja raczej przez zmiejszenie czułości tych receptorów w wyniku nadmiernej stymulacji na zasadzie negatywnego sprzężenia zwrotnego, dotyczy się to receptorów typu 5HT1a. To, że depresja to niedobór serotoniny to efekt wynikający z uproszczonego poglądu jaki upowszechniły reklamy specyfików na depresję. Nie da się obecnie zmierzyć poziomu serotoniny u żywego człowieka w mózgu. >To narazie jedna z teorii tłumacząca ten opóźniony efekt działania > leków na razie dostatecznie nie udowodniona. Jak dla mnie brzmi dość przekonują > co... Z twojego argumemntu można wywnioskować, że psychiatria polega na eksperymentowaniu na ludziach. Bo jeśli leczy się ludzi w oparciu o niepewne hipotezy, no to czym innym to jest?? Jeśli dorzucimy do tego jeszcze leczenie wbrew woli, to nie wygląda to zbyt etycznie. Ciebie to przekonuje a mnie nie. Mamy XXI wiek PET, fMRI, SPECT i o ile prawdą jest, że nie można zmierzyć samego poziomu serotoniny to można zmierzyć funkcje receptorów. Tylko gdyby tak było, gdyby podstawą była diagnostyka laboratoryjna to psychiatra przepisujący SSRI jak cukierki po 10 minutach rozmowy i diagnozie ex kathedra byłby bezrobotny. Zapewne też wiele przypadków depresji zgodnie z DSMIV i ICD10 nie kwalifikowała by się jako depresja po takich testach. Innymi słowy te testy potencjalnie zmniejszyły by liczbę pacjentów i psychiatrów oraz liczbę przepisanych leków i ograniczyłoby ich użycie do tych co faktycznie są chorzy. Poza tym psychiatra w zasadzie wcele nie byłby potrzebyny, bo diagnozowaniem zajęliby się lekarze neurolodzy. Dopóki się nie zdefinjuje precyzyjnie czym jest depresja dopóty psychiatria bedzie tylko pretensjonalnym udawaniem leczenia. A ponieważ psychiatria i laboratoryjna diagnoza nie może mieć miejsca, bo wiąże się to niechybnie z jej wchłonięciem do neurologii, bo była by tylko redundancją, to jest jak jest. Kończąc ustalenie czym jest dokładnie depresja jest niezmiernie ważne, bo wyobraź sobie, że jest popsute urządzenie, ale nie wiesz co dokładnie i zabierasz się do naprawy....Reszty nie trzeba dopowiadać. Jak pisał Szasz lepiej leczyć za mało ludzi z podejrzeniem chorego mózgu niż za dużo. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Operacyjne leczenie depresji 15.01.09, 11:01 > to ze sie nie dopatrywano, nie znaczy ze ich nie ma. Więc po to są testy laboratoryjne by to weryfikować. I to powinno być podstawa diagnozy. Diagnozę cukrzycy masz dopiero po badaniach krwi, a nie na podstawie samych objawów. Jak kotoś ma diagnozę cukrzycę to wiadomo, że ma zły metabolizm glukozy, ale to jest wiadome dedukcyjne dlatego gdyż by wpierw była prawidłowa diagnoza cukrzycy muszą być wykonane badania krwi, które to wykażą zły metabolizm glukozy. Z depresją to jest magiczna dedukcja. I działa ona na tej zasadzie jakbyś nazwał kogoś kawalerem i stwierdził, że na pewno nie ma żony bo jest nazwany kawalerem. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Operacyjne leczenie depresji 15.01.09, 22:14 zupelnie sie z tym nie zgdadzam. testy psychologiczne, a mowimy o psychologicznym podlozu depresji, nie wskazuja wiele wiecej poz atym, jak delikwent wypelnia ten test. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Operacyjne leczenie depresji 16.01.09, 12:34 Zaraz wyjaśnijmy jedno choroba może być tylko somatyczna, organiczna czy inaczej może być to tylko defekt ciała, ale już nie myśli czy zachowania. Mózg nie wytwarza myśli, uczuć a stwierdzenie mózg ze schizofrenią w tym samym znaczeniu co mózg ze stwardnieniem rozsianym, czyli ze zmianami demineralizacyjnymi jest absurdalne, bo rozważając etymologicznie człon schizo czyli umysł sugeruje, że w mózgu z takim czymś sa problemy z jego (mózgu) umysłem i wytworzyły się halucynajcje i urojenia. Jak ktoś bedzie myslał o liczbach naturalnych to nie znaczy, że pan je znajdzie w jego mózgu, jako dowód na ich byt sam w sobie. Pojęcie choroby o podłożu psychologicznym czy choroba psychiki może tylko funkcjonować jako metafora. Psychologowie nie diagnozują chorób a testy psychologiczne to nie są testy medyczne. Nie wiem czemu się nie zgadzasz, bo to co napisałeś teraz ma się nijak. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Operacyjne leczenie depresji 16.01.09, 13:20 nie zgodzilem sie dla porzadku, bo twoja odpowiedz miala sie nijak do tego, o czym mowa. mowa byla nie byla o testach laboratoryjnych, a o psychologicznym podlozu depresji.. i teraz tak. choroba wcale nie musi byc tylko defektem ciala. niespecjalnie wiem jakim to defektem ciala jest infekcja wirusa zaziebienia. byc moze defekt wystepuja w wyniku choroby, jednak choroba nie jest defektem. pomijam juz ze jest cala masa chorob ktorych etiologii nie znamy. to co proponujesz, to taka najprostsza definicja choroby jako lezji. a to jest co najmniej problematyczne. nawiasem mowiac, jest cala masa literatruy na temat tego czym jest choroba i te dyskusje wlasciwie wioda do tego ze sama definicja choroby jest niezwykle skomplikowana. przyklad: chorby niezidentyfikowane. wiemy ze ktos jest chory, ale nie mamy pojecia co mu jest. jak to zdefiniowac? jakim to wreszcie defektem ciala jest anoreksja? pomijam cala sprawe czy anoreksja jest choroba w ogole. a przeciez decyzja czy cos jest choroba nie jest wlace prosta, jest cala masa defektow ktore chorobami nie sa. a decyzje o tym czy cos jest choroba nalezy najczesciej nie do lekarzy ale do politykow. przyklad niedawny to syndrom Zatoki Perskiej. pare lat temu rzad UK uznal ze to jest choroba. klasycznym przykladem jest homoseksualizm, ktory juz choroba nie jest. tak czy owak ja nie widze zadnych trudnosci ze stwierdzeniem ze choroba psychiczna jest choroba i to choroba umyslu. owo 'medyczne' rozumienie choroby jest glownie problemem a nie rozwiazaneim niczego. co wiecej, pojecie choroby 'umyslowej' zdecydowanie nie musi funkcjonowac jako metafora (ciekawa ksiazka na ten temat: Pickering, Metaphor of mental illness). Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Operacyjne leczenie depresji 16.01.09, 17:02 >jakim to defektem ciala jest infekcja wirusa zaziebienia. byc moze defekt > wystepuja w wyniku choroby, jednak choroba nie jest defektem. Sama obecność wirusa w ciele nic nie oznacza, bo wirus to nie jest choroba. Dopiero jeśli wirus wywołuje defekty czy też innymi słowy uszkadza ciało to wtedy to nazywamy chorobą o etiologii wirusowej. "Zaziębienie" to przejściowy niegroźny i niewielki defekt górnych dróg oddechowych wywołany niekorzystnym działaniem wirusa. Grypy jako choroby nie można zredukować do wirusa grypy. pomijam juz ze > jest cala masa chorob ktorych etiologii nie znamy Inaczej mówiąc defektów o nieznanej przyczynie. >jest cala masa literatruy na temat tego czym jest choroba i te > dyskusje wlasciwie wioda do tego ze sama definicja choroby jest niezwykle > skomplikowana. przyklad: chorby niezidentyfikowane. wiemy ze ktos jest chory, > ale nie mamy pojecia co mu jest. jak to zdefiniowac? Na jakiej podstawie wiesz, że tzw. schizofrenik jest chory?? Masz racje, że definicja choroby jest mętna ale to wina niekonsekwentnej ekspansji granic tego terminu. Dzisaj chorobą jest praktycznie każdy nasz problem. Powstają też kuriozalne sytuacje jak to, że pedofilia jest jednoczesnie choroba i przestępstem. Czyli nie wiadomo w końcu jednoznacznie czy takie zachowanie to intencjonalne działanie za które można kogoś wynić, czy niezamierzony efekt wynikający z choroby za który nie można winić. > jakim to wreszcie defektem ciala jest anoreksja? pomijam cala sprawe czy > anoreksja jest choroba w ogole. a przeciez decyzja czy cos jest choroba nie jes > t > wlace prosta, jest cala masa defektow ktore chorobami nie sa. Anorexia nervusa nie jest żadnym defektem ciała ergo nie jest chorobą, to jest rodzaj nieakceptowalnego zachowania nie wchodząc w szczegóły. A to czy jest to trafedią rodzin osób "dotkiniętych" to inna sprawa, równie dobrze można by nazwać brawurowe jeżdżenie na motorze wyscigowym po polskich drogach chorobą a śmiertelność pewnie porównywalna i często szybsza. Ta cała medykalizacja po częsci wynika z niepochamowanej natury człowieka do doradzania i aspirowania do posiadania jedynie słusznej i racjonalnej wiedzy o tym co dla kogo jest najlepsze i jak powino się żyć i co robić z własnym życiem. Charekterystyką dzisiejszego człowieka szczególnie takiego, który wierzy, że posiadł wiedzę absolutną o zdrowiu psychicznym i szczęściu jest absolutna niemożność powstrzymania się przed interwencją w życie drugiego człowieka pod pretekstem, że zostawienie go samemu sobie to SKAZYWANIE (w dosłownym znaczeniu) go na demony jego niekwestionowanej choroby psychicznej. Co do swobody w kwesti decyzji co jest chorobą ja bym przestrzegał. W Związku Radzieckim deklamacja przeciwko ustrojowi komunistycznego uznana została jako choroba. >a decyzje o tym > czy cos jest choroba nalezy najczesciej nie do lekarzy ale do politykow. Dzisiejsze czasy to już praktycznie władza lekarzy. Zdorowie symbolizuje nam coś uniwersalnie dobrego, a lekarzy postrzega się jako nowych pasteży dusz, którzy mają rozwiązać nie tylko nasze cielesne problemy ale także każde inne. To taki nowy paternalizm w którym dobro, sprawiedliwość czy wolność zastąpione zostaje wartościami takimi jak zdrowie i walka z chorobami. Dla mnie to nic więcej niż manipulacja językiem i zagrożenie dla wolności o ile choroba i zdrowie bedzię traktowane zawsze nadrzędnie do wolności. Z racji statusu naukowości medycyny i jakby kryjącej się za tym obietnicy, że to oni (lekarze) zapewnią nam tutaj istny raj tzn. wyleczą nas z problemów egzystencji, ta opcja jest niezwykle kusząca i wydaje się racjonalna. > przyklad niedawny to syndrom Zatoki Perskiej. pare lat temu rzad UK uznal ze to > jest choroba. Co do syndromu Zatoki Perskiej to nie mam wiele do powiedzenia. Jednak myśle, że to niepotrzebny worek gdzie wrzuca się tylko różne niewytłumaczalne dolegliwości u weteranów wojennych. >klasycznym przykladem jest homoseksualizm, ktory juz choroba nie > jest. A może jednak jest?? :)) > tak czy owak ja nie widze zadnych trudnosci ze stwierdzeniem ze choroba > psychiczna jest choroba i to choroba umyslu. owo 'medyczne' rozumienie choroby > jest glownie problemem a nie rozwiazaneim niczego. co wiecej, pojecie choroby > 'umyslowej' zdecydowanie nie musi funkcjonowac jako metafora (ciekawa ksiazka n > a > ten temat: Pickering, Metaphor of mental illness). Choroba psychiczna to tak samo rażący bład jak przypisywanie ateizmu kamieniom. Umysłu nie da się obiektywnie badać i nie da się przeprowadzić eksperymentu majacego udowodnić istnienia lub nie istnienia id czy ego lub posiadania lub nie kompleksu Edypa. Więc jedynym wyjściem jest zredukowanie psychiki do poddającej się obserwacji materii czyli do mózgu, co też czyni psychiatria jednak z kiepskimi rezultatami. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Operacyjne leczenie depresji 16.01.09, 22:46 no ale nie ma sensu dyskusja, jesli ty uwazasz swoj model choroby za jedyny sluszny. stwierdzenie ze anoreksja nie jest choroba bo nie jest defektem ciala nie ma sensu i co najwyzej zamyka dyskusje. ja w takim razie powiem, ze choroba to zaburzenie funkcjonowania spolecznego wiec anorekcja jest choroba, a zaziebienie nie jest. i powiem to tak autorytatywnie jak ty. co ty na to? czlowiek chory na schizofrenie jest chory z wielu powodow. wsrod nich niebanalnymi sa takie ze 1. rodzina i spoleczenstwo uwaza go za chorego 2. podlega leczeniu. 3. szuka pomocy. zwroc uwage ze pkt 1 powoduje ze alkoholicy sa czesto odrzucani jako niechorzy. nie ma sensu stwierdzenie ze za szeroka jest definicja choroby. glownie dlatego ze nie ma tej jednej dobrej i prawdziwej definicji. nie ma linii partyjnej teroii medycyny. nawet uzytkownik neuroleptyk nie wprowadzi jej. co wiecej, nie odpowiadasz na takie proste problemy jak to ze jest cala masa defektow ciala ktore nie sa chorobami. i co? problem dla definicji, no jasne ze problem. dzisiejsze czasy to wcael nie wladza lekarzy. lekarze nie maja zadnego wplwywu na to co jest uznawane za chorobe, jakie lekarstwa moga przepisywac. to sa deczyje ktore podejmuja politycy. wbrew pozorom wladza lekarza jest ssytematycznie ograniczana, zarowno w skali makro jak i mikro. w duzym stopniu nie ma znaczenia co myslisz - ludzie ktorzy sa chorzy na zatoke perska dostaja rente i tyle. nie, homoskesualizm zdecydowanie nie jest choroba. co to znaczy ze sie nie da obiektwynie zbadac umyslu? a co sie przepraszam da zbadac obiektywnie? kazde badanie jest obarczone cala masa zalozen na temat tego czy m ono jest, co bada, czym jest pomiar itd itd. w dzisaiejszym New Scientist jest np. artykul o tym, ze badania za pomoca fMRI przeszacowywaly relacje pommiedzy lokacja w mozgu a jego funkcja. to ktore wg ciebie badanie jest juz takie zupelnie obiektywne? Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Operacyjne leczenie depresji 17.01.09, 09:52 > no ale nie ma sensu dyskusja, jesli ty uwazasz swoj model choroby za jedyny > sluszny. stwierdzenie ze anoreksja nie jest choroba bo nie jest defektem ciala > nie ma sensu i co najwyzej zamyka dyskusje. ja w takim razie powiem, ze choroba > to zaburzenie funkcjonowania spolecznego wiec anorekcja jest choroba, a > zaziebienie nie jest. i powiem to tak autorytatywnie jak ty. co ty na to? Zaburzenie funkcjonowania społecznego kolejne zagadkowe określenie... Czy złodziejstwo, oszustwa majątkowe i każde inne działanie kryminalne, bezdomość to prawidłowe funkcjonowanie społeczne, czy zaburzone?? Czy jak ktoś żyje na odludziu w samotności to jest to choroba? Wybacz ale tzw "chorzy na anoreksje" funkcjonuja w społeczenstwie całkiem dobrze, dopiero wyraźna utrata wagi pozwala snuć przypuszczenia. Nie wiem też zbytnio co ma spożywanie pokarmu i obsesja na punkcie wagi do funkcjonowania społecznego. Ja nie piszę autorytarnie, dla przykładu ojciec współczesnej psychiatrii Emil Kraeplin gwarantował, że podstawy patologiczne tzw. dzisaj schizofrenii wtedy demientia praecox zostana kiedyś odkryte, i właśnie w tym kierunku intenywne badania od wielu dakad są przeprowadzane. Jak pan chce coś wyleczyć jak pan nawet nie wie co to dokładnie jest?? Nie piszę autoratywnie też z tego powodu, że nazywanie jakiegokolwiek procesu niedotyczącego się ciała chorobą jest błędem i ileż można się powtarzać. Morderstwo nie jest chorobą, miszkanie na odludziu tak samo nie jest, zepsuty samochód nie jest chory. I nie ja to wymuśliłem od tak sobie. > czlowiek chory na schizofrenie jest chory z wielu powodow. wsrod nich > niebanalnymi sa takie ze > 1. rodzina i spoleczenstwo uwaza go za chorego > 2. podlega leczeniu. > 3. szuka pomocy. 1. 40 lat temu homoseksualistów też to dotyczyło i w sumie nadal spora część społeczeństwa ich uważa za "chorych". Trzeba zaznaczyć, że społeczeństwo wcele nie traktuje tych "chorób" jako choroby, bo inaczej nie byłoby tej propagandy i hasełek ad nauseam "Depresja to choroba taka jak każda inna" widocznie ludzie w to nie wierzą i mają racje. 2. homoseksualistów też to dotyczyło 3. też to dotyczyło i nadal nierzadko dotyczy z powodu stygmatyzacji w z pukntu 1ego Dodam jeszcze, że spora część ludzi z diagnozą schizofrenii wcale nie wierzy, że są chorzy na chorobę psychiczną. Interes w leczeniu schizofrenii maja inni. > zwroc uwage ze pkt 1 powoduje ze alkoholicy sa czesto odrzucani jako niechorzy Także widzisz, że jeśli pkt1 ma być argumentem to jest słabym, bo uznano, że aloholizm to choroba, a homoseksualizm nie, a mimo to nie wszyscy się z tym zagadzają. Nikt nie kwestonuje, że zapalenie płuc to choroba. Jak ten punkt zastosować do Robinsona Crusoe?? > nie ma sensu stwierdzenie ze za szeroka jest definicja choroby. glownie dlatego > ze nie ma tej jednej dobrej i prawdziwej definicji. nie ma linii partyjnej > teroii medycyny. nawet uzytkownik neuroleptyk nie wprowadzi jej. co wiecej, nie > odpowiadasz na takie proste problemy jak to ze jest cala masa defektow ciala > ktore nie sa chorobami. i co? problem dla definicji, no jasne ze problem. Jak to nie ma sensu?? Bronisz takiej definicji choroby, która zostala zmieniona ad hoc by była zgodna z tym iż wiele objawów czy problemów z zachowaniem jest "niewytłumaczalnych" i nie można sie doszukać patologii organicznej. Z drugiej strony to przejaw władzy medycznej z tego powodu, że roszerzając definicję choroby coraz więcej aspektów życia jest ich działką. > dzisiejsze czasy to wcael nie wladza lekarzy. lekarze nie maja zadnego wplwywu > na to co jest uznawane za chorobe To po co jest coś takiego jak APA?? Tam politycy głosują?? >definicji. nie ma linii partyjnej > teroii medycyny. Władza medyczna działa inaczej niż polityczna i właśnie dlatego, że lekrze nie maja pozornie nic wspołnego z władzą, która utożsamia jest z politykami, dlatego wydaja się niegoroźni i neutralni. >wbrew pozorom wladza lekarza jest > ssytematycznie ograniczana, zarowno w skali makro jak i mikro. Ignorujesz zmiane myślenia, która propaguje obecną medycyna zmieniajać każdy problem w chorobę. Tego co mowi lekarz się nie kwestionuje i przyjmuje jako coś pewnego i prawdziwego, jeśli dodasz do tego, że choroby to już nie tylko defekty ciała ale i problemy w funkcjonowaniu społecznym, to władza medyczna wydaje się oczywista. > w duzym stopniu nie ma znaczenia co myslisz - ludzie ktorzy sa chorzy na zatoke > perska dostaja rente i tyle. Ci chorzy na "zatokę perska" to nic więcej niż kategoria dla różnych rozpoznań u weteranów, którzy wiąza symptomy z pobytem na wojnie: PTSD, zespół chronicznego zmęczenia, chroniczny gasritis, domniemywane zatrucie szczepionkami, bronią chemiczna etc etc.. > nie, homoskesualizm zdecydowanie nie jest choroba. Zgadzam się, ale wytłumacz dlaczego kiedyś był, a teraz już nie jest? > co to znaczy ze sie nie da obiektwynie zbadac umyslu? a co sie przepraszam da > zbadac obiektywnie? kazde badanie jest obarczone cala masa zalozen na temat teg > o > czy m ono jest, co bada, czym jest pomiar itd itd. w dzisaiejszym New Scientist > jest np. artykul o tym, ze badania za pomoca fMRI przeszacowywaly relacje > pommiedzy lokacja w mozgu a jego funkcja. to ktore wg ciebie badanie jest juz > takie zupelnie obiektywne? Nie mówie o czymś absolutnie obektywnym, ale obiektwnym jako coś co poddaje się metodzie naukowej. Te badania o których wspominasz są nad umysłem czy nad mózgiem?? Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Operacyjne leczenie depresji 17.01.09, 11:28 ja tylko dalem przyklad z tym funkcjonowaniem. pokazuje ze nie ma sensu upierac sie przy jednej koniecznej definicji. no ja akceptuje ze wedle ciebie kazda choroba musi byc somatyczna, jednak wcale nie jest tak nie jest w teorii medycyny wyroznia sie jeszcze definicje choroby jako np. czegos co leczy medycyna. zmiana rol i relacji spolecznych abnormalnosc i jej poczucie sa tez inne. wszystkie te definicje maja zalety i wady. mowienie ze jest ta jedna, zwiazana z cialem nie ma sensu. tak nawiasem mowiac dzisiaj w medycynie dominuje model biopsychospoleczny choroby i wlasciwie nie ma juz nikogo kto by twierdzil ze choroba to cialo. natomiast ja rozumiem twoja anyt-psychiatryczna postawe - choroba psychiczna jako metafora. ja nie jestem zwolennikiem dzisiejszej psychiatrii za bardzo, jednak w rzeczywistosci to co proponujesz jest ultra-psychiatryczne i miedzy innymi dlatego mi sie to tak nie podoba. w schizofrenii koniecznie trzeba juz znalezc komponente biologiczna i zamaist psychoterapii bedziemy walic neuroleptyki, najgorsze z lekarstw pscyhiatrycznych. jako lekture polecam ksiazke Boyle, Schizophrenia: A scientific delusion. co do tych trzech punktow, tak! to wszystko dotyczylo rowniez homoseksualizmu. a dlaczego? a dlatego ze nie ma choroby poza spoleczenstwem, ktorego wytworem jest medycyna. medycyna w rzeczywisotsci jest rowniez spolecza i wcael nie opiera sie jedynie na 'faktach'. chocby dlatego ze te fakty sa rowniez konstuowane. i dlatego tez homoseksualizm byl choroba - bo choroba to nie tylko fakt naukowy ale rowniez wykwit dominujacych wartosci spolecznych. zworc uwage, ze gdybysmy zyli w spoleczenstwie zdominowanym przez swiadow Jehowy, nie dokonywano by tranfuzji trwi. dzieisjesze debaty na temat zaplodnienia in vitor sa debatami na temat co jest choroba i leczeniem tej choroby. ot nie ma nic wspolnego z medycyna. alez ja zadnej definicji nie bronie, bo zadnej nie podalem. ja tylko mowie ze nie ma sensu mowic o tym ze jest jedna prawdziwa i sluszna definicja. to jest nienaukowe po prostu, poza tym ze dzisiaj nikt sie pod taka definicja nie podpisalby. model biopsychospeleczny skutecznie ja podwaza. wreszcie oczywiscie ze wladza medyczna dziala inaczej niz polityczna i nie traktuj mnie protekcjonalnie prosze cie. natomiast przez ostatnie lata szczegonie w UK gdzie mieszkam ustawodawca skutecznie ogranicza wladze medyczna. owo spojrzenie medyczne Foucault jest coraz mnie przeszywajace, bo pacjent ma prawo wybrac lekarza, ma prawo i sie zahcea do tego wybierac terapie, negocjowac te terapie itd itd. lekarz 30 lat temu to pan zycia i smierci, lekarz dzisiaj w USA to czlowiek ktorego wiekszosc pieniedzy idzie na ubezpieczenia od bledu lekarskiego (za ktore zreszat placi pacjent). medykalizacja zycia spolecznego - niewatpliwie istniejaca, nie jest w rzeczywistosci tylko sprawa lekarzy. to rowiez ustawodawca woli medykalizowac, bo prosciej zamknac w szpitalu (lub w wiezeniu) niz dac prace, poprawic warunki bytowe itd itd.co wiecej, rowniez spoleczenstwo chce byc leczone na 'kompulsywne zakupy' bo dzieki temu moze sie zachowywac nieodpowiedzialnie z pelna bezkarnoscia. mowic ze to tylko lekarze to uproszczenie stulecia. nawiasem mowiac Polska to kraj o najwyzszej zazywalnosci lekow (gdzie s to czytalem cholera i nie ppamietam gdzie) w Europie. to po czescie lekarze, ale po czescie rowniez oczekiwania spoleczne. moja mama jest przerazona jak moje dzieci kaszla - bo trzeba przeciez lekarstwa dawac. w UK lekarz na kaszel mowi ze przejdzie. badania fMRI sa nad mozgiem. jednak z nich niewiele wynika do badan chorob psychicznych. podobnie jak badania genetyczne na przyklad. przy tak niskim poziomie rzetelnosci diagnozy psychiatrycznej, nie ma najmniejszego sensu mowic o badaniach biologicznych nad chorobami takimi jak depresja czy schizofrenia. ale sie rozpisalem. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Operacyjne leczenie depresji 17.01.09, 14:31 > ja tylko dalem przyklad z tym funkcjonowaniem. pokazuje ze nie ma sensu upierac > sie przy jednej koniecznej definicji. Ja jestem zdania, że warto trzymać się ścisłej definicji ograniczającej się do choroby jako awarii, defektu ciała. Choroby powinny być maksymalnie jak się tylko da bez wpływów: religijnych, politycznych i socjalnych i być chorobą niezaleznie od miejsca. Inaczej choroby będa znikać i się pojawiać jak homoseksualizm. Mordercy powinni być zgodnie z tą deficja której się trzymasz leczeni a nie skazywani, jednak tak się nie dzieje. jednak wcale nie jest tak nie jest w teorii > medycyny wyroznia sie jeszcze definicje choroby jako np. > > czegos co leczy medycyna. > zmiana rol i relacji spolecznych > abnormalnosc i jej poczucie Mnie te definicje nie satysfakcjonują, zmiana ról społecznych to zmiana ról społecznych. Za dużo ci teoretycy chcą wsadzić pod jedną nazwę i może w koncu się okaże, że wszystko jest chorobą i że zdrowie nie istnieje. Jaki wtedy będzie miał znaczenie termin choroba?? > dominuje model biopsychospoleczny choroby i wlasciwie nie ma juz nikogo kto by > twierdzil ze choroba to cialo Dominuje farmokracja. Sam podajesz dowód popierający moją tezę, że medycyna akceptując tak szeroką definicje choroby jest formą rządzenia i zarządzania ludzmi. Kto na takiej definicji zyskuje? Jeśli nie ma nikogo, kto twierdzi że choroba to problemy z ciałem, to może oświeć mnie jaki lekarz leczy chorą gospodarkę? natomiast ja rozumiem twoja anyt-psychiatryczna postawe - choroba psychiczna > jako metafora. ja nie jestem zwolennikiem dzisiejszej psychiatrii za bardzo, > jednak w rzeczywistosci to co proponujesz jest ultra- psychiatryczne i miedzy > innymi dlatego mi sie to tak nie podoba. w schizofrenii koniecznie trzeba juz > znalezc komponente biologiczna i zamaist psychoterapii bedziemy walic > neuroleptyki, najgorsze z lekarstw pscyhiatrycznych. jako lekture polecam > ksiazke Boyle, Schizophrenia: A scientific delusion. Nie jestem ultra psychiatryczny, a neuroleptyki to nie jest leczenie a jedynie chemiczny kaftan bezpieczeństwa tzn. to przypomina leczenie tak jak operacje platyczne. Ale jeśli schizofrenia to choroba to muszą być ku temu podstawy, czyli musi być wykazany nejpierw specyficzny defekt mózgu jak np. niedobór jakiegoś neurotransmitera i to ma być racjonalnym wskazeniem do podania leków. Musisz wpierw zbadać ciało i wykryć nieprawidłowość i postawić diagnozę, a nie odwrotnie i mówić o nieprawidłowości bo diagnoza zakłada taką nieprawidłowość. Do znudzenia można powtarzać, że jak nazwie się kogoś kawalerem to nie znaczy, że nie ma on żony. By prawidłowo nazwać kogos kawalerem musisz wpierw wiedzieć, że jest nieżonaty. Odróżnienie osoby od ciała jest konieczne, nie można leczyć złych intencji i celowości działania, nie można leczyć ludzi dlatego, że są kłopotliwi i jest problem oraz, że w mniemaniu psychiary takie zachowanie jest nic nie znaczące. Jeśli pan twierdzi, że poczucie abnormalności wystarczy do uznania za bycie dotkniętym chorobą, to dlaczego poczucie normalności u tzw. "chorego na schizofenię" nie może być stanem zdrowia?? Dlaczego to ma działać tylko w jedną stronę? > co do tych trzech punktow, tak! to wszystko dotyczylo rowniez homoseksualizmu. > a > dlaczego? a dlatego ze nie ma choroby poza spoleczenstwem, ktorego wytworem jes > t > medycyna. medycyna w rzeczywisotsci jest rowniez spolecza i wcael nie opiera si > e > jedynie na 'faktach'. chocby dlatego ze te fakty sa rowniez konstuowane. i > dlatego tez homoseksualizm byl choroba - bo choroba to nie tylko fakt naukowy > ale rowniez wykwit dominujacych wartosci spolecznych. zworc uwage, ze gdybysmy > zyli w spoleczenstwie zdominowanym przez swiadow Jehowy, nie dokonywano by > tranfuzji trwi. dzieisjesze debaty na temat zaplodnienia in vitor sa debatami n > a > temat co jest choroba i leczeniem tej choroby. ot nie ma nic wspolnego z medycy > na. Czyli jak ktoś ma zapalenie płuc i wyjedzie na bezludną wyspę to już nie ma choroby?? Czy radzieccy psychiatrzy mieli rację lecząc dysydentów?? Hitler, Rudin i cały sztab medyczny III Rzeszy miał racje trakrując Żydów, Słowian oraz pacjentów psychiatrycznych jako organizmy patologiczne, które należy eradykować jako chorobę zagrażającą czystości rasy?? To tylko tragiczne przykłady z historii co się dzieje jeśli medycyna posuwa się za daleko. > owo spojrzenie medyczne Foucault jest coraz mnie przeszywajace, bo pacjent ma > prawo wybrac lekarza, ma prawo i sie zahcea do tego wybierac terapie, negocjowa > c > te terapie itd itd Nie każdy, nie każdy... > medykalizacja zycia spolecznego - niewatpliwie istniejaca, nie jest w > rzeczywistosci tylko sprawa lekarzy. to rowiez ustawodawca woli medykalizowac, > bo prosciej zamknac w szpitalu (lub w wiezeniu) niz dac prace, poprawic warunki > bytowe itd itd.co wiecej, rowniez spoleczenstwo chce byc leczone na 'kompulsywn > e > zakupy' bo dzieki temu moze sie zachowywac nieodpowiedzialnie z pelna > bezkarnoscia. mowic ze to tylko lekarze to uproszczenie stulecia Kto proponuje "leczenie na kompulsywne zakupy" i zamaskowane korzyści z tego płynące dla obojga, ludzie czy psychiatrzy?? > badania fMRI sa nad mozgiem. jednak z nich niewiele wynika do badan chorob > psychicznych. podobnie jak badania genetyczne na przyklad. przy tak niskim > poziomie rzetelnosci diagnozy psychiatrycznej, nie ma najmniejszego sensu mowic > o badaniach biologicznych nad chorobami takimi jak depresja czy schizofrenia. Ja myśle, że jest sens chociażby dlatego bo inaczej tylko przedłuża się hegemonię psychiarii z ich nierzetelnymi i niemożliwymi do obalenia diagnozami i pseudo leczeniem. Kwestia tego, że mimo wielu, wielu badań naukowcy nie doszli do jednoznacznej konkluzji co to jest ta schizofrenia czy inną "chorba psychiczną" to już inna sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Operacyjne leczenie depresji 17.01.09, 17:47 choroby zawsze sie beda pojawiac i znikac. inacej byc nie moze. natomiast, po raz kolejny, ktos kto nie ma nogi, nie jest chory. choroba jako defekt ciala niczego nie rozwiazuje, przesuwasz deczyje kulturowe, polityczne, spoleczne na inny poziom. to czy cie nie satysfakcjonuja czy nie, nie ma znaczenia. pokazuje jedynie definicje w literaturze. natomiast nie odrzucaj owej zmiany rol spolecznych. bo to dzieki temu ze spoleczesntow widzi tak chorobe mozesz dostac zwolnienie lekarskie. mowieniem o farmokracji przesuwasz dyskusje z medycyny na ekonomie polityczna. i w rzeczywistosci mowisz o rzadach, ktore wola ladowac w ludzi SSRI a nie leczyc psychoterapia. a sprawy sa duzo bardziej skomplikowane niz stwierdzenie ze firmy farmaceutyczne sa be. dlaczego nie ciskasz sie na rzady ktore nawet nie konkuruja funduszami na badania z takimi firmami. to firm wina? czy rzadow? jak dl amnie, tych drugich. do tego jeszce problemy z tozsamoscia psychiatrii i juz masz obraz duzo bardziej skomplikowany niz 'farmokracja'. dlaczego nie obrzasz sie na to, ze psychiatra w przychodni ma 5 minut na przyjecie pacjenta? to wina lekarza, czy tego kto zarzadza pieniedzmi? farmokracja? a co psychiatra w 6 minut moze zrobic? nie ma do tej pory zadnych dowodow na biochemiczna etiologie schizofrenii. koniec kropka. nie ma co sie rozwodzic nad tym. natomiast pytanie, dlaczego normalnosc schizofenii nie moze byc zaakceptowana jest niezwykle interesujace. i odpowiedz jest taka, ze w wiekszosci ci ludzie cierpia i ich rodziny cierpia. cierpienie jest zle i nalezy poagac temu, ktory cierpi. natomiast z tego wynika nowy kluczowy problem: co to znaczy pomoc. na przyklad, czy w schi pomoca jest usuniecie glosow czy urojen, czy nauczenie radzenia sobie z nimi. czy w depresji wazniejszy jest nastroj, czy mozliwosc pracy? to wedle mnie sa absolutnie kluczowe pytania dla psychiatrii. to gdzie psychiatria zawodzi zupelnie, to jej przekonanie ze wie lepiej. ze jak depresja to musi byc nastroj i juz. a przeciez to ja wiem lepiej do czego daze w chorobie. argument o leczeniu 'ludzi klopotliwych' jest swietny. ja sie z tym w pelni zgadzam. jednak niestety choroba jako defekt nie zalatwia niczego, jak juz to wskazywalem. i mamy obraz nie wiem ludzi mowiacych do siebie, liczaccyh sobie nieustannie, czy upierajaccyh sie ze ufoludki przyjechaly. ale jesli ktos chodzi i pluje na wszystkich, jest 'klopotliwy' to co, zostawic go? a moze w wiezieniu zamknac. w rzeczywistosci wybory sa niezwykle skomplikowane. tak, czlowiek w dzungli nie ma zapalenia pluc, ma ducha w sobie, dzina, urok na niego ktos rzucil. czy rzezcywiscie potrzebujemy 'zapalenie pluc' zeby oddac nature tej choroy? ja nie. on po prostu cierpi a lekarz ma ulzyc w cierpieniu. nie podoba mi sie przywolywania ZSRR i czy nazimu. nie, nie mieli racji, dlatego ze im nie zalezalo na leczeniu. alez jest wlasnie odwrotnie! to badania biologiczne, genetyczne itd itd przedluzaja hegemonie psychiatrii! wlasnie o to idzie. dokladnie odwracasz zaleznosc. im dalej idziemy w biologie, tym bardziej odchodzimy od cierpienia. kiedys rozmawialem z facetem po probie samobojczej. od 10 dni byl w szpitalu, na lekach. powiedzial mi tak: no laduje w mnie te piguly i co, mysli pan, ze ja q.rwa nie mam tych wszystkcih mysli? i to jest dokladnie to! on chcial zeby z nim ktos porozmawial, a jemu zaoferowali hipoteze serotoninowa. i dokladnie do tego dazy to co proponujesz. i powiedz mi, zakladajac ze on ma te obnizona serotonine i czego sie o nim dowiedziales? zakaldajac ze juz bedziemy potrafili oznaczyc i bedzie biologiczna definicja. czego sie o nim dowiedziales? bo ja, rozmawiajac z nim, dowiedzialem sie ze jemu dziecko zginelo pod kolami samochodu prowadzonego przez pijanego faceta. biologia? wolne zarty. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Operacyjne leczenie depresji 17.01.09, 20:45 > choroby zawsze sie beda pojawiac i znikac. inacej byc nie moze. Zdekonstrowano do tej pory tylko homoseksualizm a ospy prawdziwej nie zdekonstruowano jako choroby mimo, że nikt na nią nie choruje. natomiast, po > raz kolejny, ktos kto nie ma nogi, nie jest chory. Jest chory nieuleczalnie. Czy głuchy, ślepy też będzie zdrowy?? Niepełnosprawny samochód to zepsuty samochód niepełnosprawny człowiek to chory człowiek. > w rzeczywistosci mowisz o rzadach, ktore wola ladowac w ludzi SSRI a nie leczyc > psychoterapia. Pscyhiterapia to nie jest leczenie, bo nie jest to dziedzina medycyny. Psychoterapia to dialog nad problmami życia a nie walka ze schorzeniem. Psychoterapeuta nie usuwa twojego problemu jak chirurg góza, bo to jest włącznie twoje zadanie a on tylko może służyć wsparciem. dlaczego nie obrzasz > sie na to, ze psychiatra w przychodni ma 5 minut na przyjecie pacjenta? to wina > lekarza, czy tego kto zarzadza pieniedzmi? farmokracja? a co psychiatra w 6 > minut moze zrobic? Ja jestem za leczeniem z własnej kieszeni. A w 6 minut baa nawet dużo szybciej to psychiatra może dojśc do wnisku, że psychiatria to strata czasu, a niedoborami serotoniny czy dopaminy jeśli faktycznie są może się zajmować z powodzeniem neurolog. Po co mnożyć byty ponad miarę? > nie ma do tej pory zadnych dowodow na biochemiczna etiologie schizofrenii. > koniec kropka. nie ma co sie rozwodzic nad tym. Ponoć bez mózgu człowiek nie może myśleć. Jeśli myśli są epifenomenem procesów mózgowych to w pewnym sensie wszystko co robimy ma podstawy biologiczne. To, że nie ma do tej pory dowodów nie znaczy, że nie będzie. > natomiast pytanie, dlaczego normalnosc schizofenii nie moze byc zaakceptowana > jest niezwykle interesujace. i odpowiedz jest taka, ze w wiekszosci ci ludzie > cierpia i ich rodziny cierpia. cierpienie jest zle i nalezy poagac temu, ktory > cierpi. Cierpią ale uważają, że z nimi jest ok jak to możliwe?? Cierpiący raczej biegną do lekarza w pierwszej kolejności a poza tym nie uważam by cierpienie było zawsze równoznaczne z chorobą. Uważam, że bez zaznania cierpienia chociażby w formie smutku człowiek nie może sie rozwijać. >cierpienie jest zle i nalezy poagac temu, ktory > cierpi. Pomagać nie znaczy zawsze leczyć. Pomaganie na siłę przynosi cierpienie, ale o tym nie pomyślaleś. Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. >co to znaczy pomoc. na > przyklad, czy w schi pomoca jest usuniecie glosow czy urojen, czy nauczenie > radzenia sobie z nimi. czy w depresji wazniejszy jest nastroj, czy mozliwosc > pracy? Chwilę...chwilę a jak ktoś nie chce tej pomocy i nie uważa, że jego przekonania to są urojenia? Czemu usunięcie głosów jest takie konieczne? Co jeśli ktoś nie chce wcale ich usuwać?? Nie wiem co jest ważniejsze w depresji. To nie jest pytanie do mnie i niech zada pan to pytanie innym tutaj. Podejrzewam, że jednak uczucia i pytania o sens egzystencji w tym pracy. >i mamy obraz nie wiem ludzi mowiacych do siebie, liczaccyh sobie > nieustannie, czy upierajaccyh sie ze ufoludki przyjechaly. ale jesli ktos chodz > i > i pluje na wszystkich, jest 'klopotliwy' to co, zostawic go? Jeśli liczy sobie nieustannie i upiera się przy ufoludkach to zostawić. Od tych naruszających nietkalność innych osób jest policja. Ja mam tylko inters by bronić się przed takimi, a nie by ich ratować od nich samych. > alez jest wlasnie odwrotnie! to badania biologiczne, genetyczne itd itd > przedluzaja hegemonie psychiatrii! wlasnie o to idzie. dokladnie odwracasz > zaleznosc. im dalej idziemy w biologie, tym bardziej odchodzimy od cierpienia. > kiedys rozmawialem z facetem po probie samobojczej. od 10 dni byl w szpitalu, n > a > lekach. powiedzial mi tak: no laduje w mnie te piguly i co, mysli pan, ze ja > q.rwa nie mam tych wszystkcih mysli? i to jest dokladnie to! on chcial zeby z > nim ktos porozmawial, a jemu zaoferowali hipoteze serotoninowa. i dokladnie do > tego dazy to co proponujesz. i powiedz mi, zakladajac ze on ma te obnizona > serotonine i czego sie o nim dowiedziales? zakaldajac ze juz bedziemy potrafili > oznaczyc i bedzie biologiczna definicja. czego sie o nim dowiedziales? bo ja, > rozmawiajac z nim, dowiedzialem sie ze jemu dziecko zginelo pod kolami samochod > u > prowadzonego przez pijanego faceta. biologia? wolne zarty. Nie hegemonia psychiatryczna żyje tylko dlatego, że podstaw biologicznych nie ma, że diagnoza polega nadal tylko na rozmowie i arbitralnych kryteriach a leczenie jest na podstawie tylko prowizorycznych "podstaw" biologicznych, żeby sprawiać wrażenie, że to coś ma wspołnego ciałem, a więc psychiatra to lekarz jak każdy inny i że leki od niego mają naprawić te niedobory w mózgu, których jednak istniena u pacjenta się nie weryfikuje, które są rzekomo winowajcą distressu psychicznego. Każda choroba, która była kiedyś psychiatryczna jak epilepsja, neurosyfilis przestala być specjalnoscia psychiatrii od kiedy odkryto ich podstawy biologiczne. Po odkryciu swoistej patologii nie będzie można już kogoś etykietować na podstawie samego zachowania czy "objawów" a więc nie bedzię się leczyć tych, którzy mają zdrowy mózg i podawać SSRI czy neuroleptyki bez weryfikacji niedoborów. Odpowiedz Link Zgłoś
neuroleptyk Re: Operacyjne leczenie depresji 17.01.09, 20:59 guza oczywiście Ja kończe ten spór, bo powtarzam się w kółko. Może nie potrafię przekazać tobie wystarczjąco klarownie badź ty nie rozumiesz o co mi chodzi. Dodam na zakończenie iż ekspansja definicji choroby wynika też z zapotrzebowania na leki, bo żeby dostać upragnony lek często konieczna jest diagnoza, ale o tym też juz tu pisałem nie raz nie dwa. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Operacyjne leczenie depresji 17.01.09, 21:37 nie zauwazuylem tego postu - przepraszam. to nie byl spor. ale i tak dziekuje za rozmowe. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Operacyjne leczenie depresji 17.01.09, 21:28 mysle ze czas zgodzic sie na to ze sie nie zgadzamy.i co prawda wiele rzeczy mnie razi w tym co napisales (porownanie niepelnosprawnego czlowieka do niepelnosprwanego samochodu, na przyklad), ale trudno, dam sobie rady :-) mysle ze mowimy obok sie siebie a nie do siebie. dziekuje za mila rozmowe, moze jeszcze sobie kiedys porozmawiamy. Odpowiedz Link Zgłoś
awanturka Sprostowanie / uściślenie. 14.01.09, 12:06 To co napisałam może prowadzić do nieporozumień. Nie uważam, że w ogóle nie mam problemów psychologicznych (nie ma takich ludzi), chcialam napisać, że nie mam ich więcej niż przeciętny człowiek (a może nawet i mniej?). To tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
loserka Re: Sprostowanie / uściślenie. 14.01.09, 12:23 Może tez potwierdzisz, Awanturko, ale w moim przypadku zdarzało się, że depresja atakowała znienacka i bez uprzedzenia w okresach, kiedy wszystko w moim życiu układało się pięknie i właściwie mogłabym słuzyć za wzór radosnego optymizmu. Z drugiej strony zdarzało sie i tak, że kiedy zaczynało walić się wokół mnie wszystko, potrafiłam zacisnąć żeby, przetrwać poradzić sobie ze spiętrzającymi się problemami, zjadał mnie stres, ale nie wpadałam w depresję. Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: Sprostowanie / uściślenie. 14.01.09, 14:37 ooo o wlaśnie ja tak mam Odpowiedz Link Zgłoś
awanturka Re: Sprostowanie / uściślenie. 14.01.09, 20:46 takie właśnie są i moje doświadczenia.... Odpowiedz Link Zgłoś
beatrix-kiddo Re: Operacyjne leczenie depresji 14.01.09, 12:25 No tak, Twoje własne przekonanie to istotnie szalenie wiarygodne źródło naukowe.... Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: Operacyjne leczenie depresji 15.01.09, 13:32 Mysle z psychologia i psychoterapia opiera sie na takim wlasnie przekonaniu. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
loserka Re: Operacyjne leczenie depresji 15.01.09, 14:28 mskaiq napisał: > Mysle z psychologia i psychoterapia opiera sie na takim wlasnie > przekonaniu. To znaczy? Psychologia nie jest dziedzina wiedzy oderwana od innych, np. nauk biologicznych, psychoterapia jako technika leczenia oparta na interakcji międzyludzkiej takoż (psychoterapię stosuje sie także wspomagająco w leczeniu wielu chorób somatycznych). Mskaiq,Ty widzisz wszystko ODDZIELNIE jak ci straszni mieszczanie Tuwima. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata Re: Operacyjne leczenie depresji 15.01.09, 22:18 widzenie psychologii w kategoriach biologicznych jest niezwykle problematyczne i dalece niedominujace (choc za 20 lat byc moze bedize, tak jak sie to stalo w wypadku psychiatrii) Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: Operacyjne leczenie depresji 16.01.09, 10:16 Awanturka napisala >I przebywając wiele razy w szpitalu stykałam się też z ludźmi u >których nie dopatrywano się przyczyn natury psychologicznej. >Uprzedzę Twoje ewentualne pytanie - po co w takim razie chodzę do >psychoterapeuty? Depresje (liczne i o ciężkim przebiegu) stawjają >człowieka wobec bardzo trudnych problemów życiowych (jak na >przykład utrata pracy i związane z tym problemy finansowe) no i >żeby przez to wszysko przejść potrzebne mi fachowe wsparcie. >czym jest depresja? Kiedy jest wszystko dobrze, kiedy nie istnieja problemy ktorych nie potrafimy rozwiazac wtedy nie ma depresji. Zwykle, jednego dnia pojawia sie problem ktorego nie daje sie rozwiazac. Moze to byc dzwiek w glowie, moze to byc strach ktorego nie potrafimy pokonac albo tracimy prace, milosc, dziecko, itp. Wtedy pojawia sie zniechecenie, bardzo wiele zalu, nie potrafimy wybaczyc sobie, uwazamy sie za pokrzywdzonych, gorszych, nie widzimy zycia dla siebie. Jest bardzo wiele przyczyn ktore powoduja ze nasz nastroj jest bardzo zly. Mozna probowac pozbywac sie zlego nastroju za pomoca elektrowstrzasow, mozna siegnac po leki, poddac sie operacji wszczepienia stymulatora pobudzajacego wydzielanie serotoniny, itp. To wszystko dzialania majace na celu zrobienia nasz szczesliwymi wbrew temu ze nie ma powodow do tego aby byc szczesliwym. U mnie bylo wiele powodow aby byc nieszczesliwym, walilo sie wszystko, na poczatku ulegalem zalowi, zlosci, poddalem sie strachowi. Sprawy wygladaly beznadzierjnie, zycie osaczylo mnie, schizofrenia, depresja, zostalem sam a Ci ktorzy cos chcieli jeszcze ode mnie to pomocy. Tym zawdzeczam bardzo wiele, przez pewien czas dzialalem tylko po to aby im pomoc, nie bylo zadnego powodu aby pomagac sobie. Moze elektrowstrzasy spowodowalyby ze stracilbym pamiec o moich problemach ale jak zapomiec kiedy kazdy dzien to przypomina. Moze serotonina spowodowalaby ze stalbym sie szczesliwy ale jak, zyc swiatem urojonym, cieszyc sie bez powodu. Rozwiazalem moje problemy, nauczylem sie zyc w taki sposob ze cokolwiek sie nie wydarzy nie wywola we mnie strachu, zalu, zlosci, nienawisci i epizodow depresyjnych. Ja sie nie ciesze kiedy cos padnie w moim zyciu ale potrafie zachowac dobry nastroj, nie przezywac porazki w taki sposob ze staje sie ona epizodem depresyjnym albo depresja. Jesli ponioslem porazke bo zrobilem cos zle to wybaczam sobie, jesli dzieje sie to bo ktos dzialal przeciwko mnie to wybaczam tej osobie. Nie mecza mnie porazki, odnosze wiele sekcesow rowniez. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
psoldack Re: Operacyjne leczenie depresji 16.01.09, 11:26 To już chyba lepiej łykać proszki niż robić operację... Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: Operacyjne leczenie depresji 16.01.09, 15:19 jakby na 100% miało mi pomóc to nie wahałabym się ani chwili. Odpowiedz Link Zgłoś