Dodaj do ulubionych

Operacyjne leczenie depresji

08.01.09, 18:16
Czy wszyscy juz czytali?
wyborcza.pl/1,75248,6135911,Elektroda_w_emocje.html
zapraszam do owocnej dyskusji
Obserwuj wątek
    • zyrafa46 Re: Operacyjne leczenie depresji 08.01.09, 19:47
      To bardzo ciekawe. Jednak musiałabym "być na skraju" żeby pozwolić na grzebanie
      mi pod czaszką.
      Sie coś omsknie...I taki zalew serotoniny. Co zrobić np na pogrzebie? Nie iść?
      Czy zasłonić się gęstym szalikiem?

      To ja już wolę po swojemu.
      Żyra
      • awanturka Re: Operacyjne leczenie depresji 08.01.09, 19:59
        Nigdy nie miałaś ciężkiej lekoopornej depresji ciągnącej się latami bez chwilii ulgi...

        Ja się cieszę, że pojawiła się następna obok farmakoterapii i elektrowstrząsów alternatywna metoda leczenia depresji. Bardzo się cieszę...
        • zyrafa46 Re: Operacyjne leczenie depresji 17.01.09, 23:20
          Nigdy nie miałaś ciężkiej lekoopornej depresji ciągnącej się latami bez chwilii
          ulgi...

          > Ja się cieszę, że pojawiła się następna obok farmakoterapii i elektrowstrząsów
          > alternatywna metoda leczenia depresji. Bardzo się cieszę...

          =========
          To prawda. Nie miałam.
          Żyrafa
      • awanturka Re: Operacyjne leczenie depresji 08.01.09, 20:02
        zyrafa46 napisała:

        > I taki zalew serotoniny. Co zrobić np na pogrzebie? Nie iść?
        > Czy zasłonić się gęstym szalikiem?
        >

        Serotonina nie wywołuje nadmiernie dobrego nastroju tylko pozwala przeżywać emocje adekwatne do sytuacji (przy jej braku wystepuje niezdolność do przezywania pozytywnych emocji) więc "atak" dobrego nastroju na pogrzebie Ci nie grozi, mozesz byc pewna...
        • dala.tata Re: Operacyjne leczenie depresji 15.01.09, 00:22
          stweirdzenie ze serotonina pozwala przezyc emocje jest bardzo dalekie od
          jakiejkolwiek wiedzy naukowej.
    • mskaiq Re: Operacyjne leczenie depresji 09.01.09, 09:20
      W artykule zostalo napisane:
      >Operacja, którą przeprowadził w połowie grudnia prof. Marek Harat,
      >szef Kliniki Neurochirurgii i Chirurgii Głowy w 10. Wojskowym
      >Szpitalu Klinicznym polegała na wszczepieniu stymulatora, który
      >pobudza wydzielanie serotoniny w organizmie chorego.
      Medycyna nie potrafi odpowiedziec na pytanie czy spadek poziomu
      serotoniny powoduje depresje czy tez depresja wywoluje spadek
      poziomu serotoniny.
      Z artykulu wynika ze podawano leki, przypuszczam ze SSRI i SNRI i ze
      nie zadzialaly i zdecydowano sie na operacje.
      Nie wierze ze serotanina powoduje poprawe nastroju. Cieszyc sie
      mozna tylko kiedy sa powody do tego. Podwyzszony poziom serotoniny
      nie spowoduje radosci kiedy wszystko wali sie nam w zyciu, pojawia
      sie strach, placzemy z zalu, albo jestesmy zli na kogos albo na cos.
      Trzeba opanowac emocje aby moc poprawic sobie nastroj. Trzeba
      rowniez miec powody do tego aby miec dobry nastroj. Tylko nasze
      dzialania moga przyniesc nam satysfakcje, radosc, poczucie wlasnej
      wartosci, itp.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • awanturka Re: Operacyjne leczenie depresji 11.01.09, 16:44
        Twoje rozważania przypominają trochę rozważania "co było pierwsze - kura czy jajko?"


        Ta sprawa o jakiej piszesz jest już wyjasniona od ponad 30 lat.

        Gdy grupie osób wykluczono z diety składniki zawierające trypofan (niezbędny do syntezy serotoniny) po okolo trzech tygodnich większość z nich miała objawy klinicznej depresji (u reszty objawy te rozwinęły się do trzech miesięcy). Nie było osoby, która po całkowitym wykluczeniu trypofanu z diety zachowała dobry nastrój!

        Ale z drugiej strony - u ludzi poddawanym przez dłuższy okres czasu stresogennym, deprymującym sytuacjom, obserwowano niedobór serotoniny (w większym lub mniejszym zakresie, ale zawsze!).

        Czynnik biologiczny i psychologiczny są nierozerwalnie ze sobą splecione i nie sposób zrozumieć choroby jaką jest depresja oddzielając jeden od drugiego (tak jak pochodzenia kury nie da się oddzielić od jajka i na odwrót - pochodzenia jajka od kury!)
        • dala.tata Re: Operacyjne leczenie depresji 12.01.09, 16:51
          takich badan mozna przytaczac wiele, podobnie jak i pokazujacych barka relacji.
          hipoteza sertoninowa jest i jeszcze przez jakis czas pozostanie hipoteza. a
          pytanie o to czy kura czy jajko w wypadku depresji jest calkiem sensowne.
    • tlenoterapia Re: Operacyjne leczenie depresji 12.01.09, 01:42
      Zaloze sie ,ze juz nigdy na temat tego pacjenta nieuslyszymy ,jak
      sie czuc bedzie za 3 miesiace .A juz na pewno za rok czy dwa.

      Pan profesor to nie altruista chcacy pomagac ludziom tylko cynik
      ktory opublikuje w naukowym czasopismie "opis przypadku" liczac na
      dotacje do swoich badan.

      To nie jest tak (przyjmujac wersje biologiczna) ,ze serotonina
      powoduje dobry nastroj z tego wzgledu, ze ten neuroprzekaznik
      wplywa na reszte 300(jak dotad wykrytych) innych neuroprzekaznikow-
      zmieniajac ich proporcjie.

      Przyjmowane ssri wplywaja na inne uklady neuronalne i dla tego nie
      niesposob przewidziec (ani przez profesora ,ani jasnowidza i ani
      przez giga komputer)jak sie "pacjent" bedzie po tych lekach
      czul.Kazdy ma inna mieszanke biochemiczna hormonow -amin
      biogennych.Z tego ,a nie z powodu lekooprnosci ,polowa ludzi zle
      toleruje antydepresanty.

      Gdyby przyjecie tryptofanu mialo pomagac przy depresji to juz by
      nikt na nia nie chorowal. Zreszta jak juz nazekam to wymyslono
      kilka innych antydepresantow ,ktore dzialaja na zupelnie inne niz
      serotoninergiczne uklady i tez jajco.


      • bertrada Re: Operacyjne leczenie depresji 12.01.09, 02:07
        Ale w przypadku leczenia depresji to chodzi o to, żeby tej serotoniny było dużo,
        ale w konkretnym określonym miejscu. Podawanie serotoniny, np w postaci
        tryptofanu może okazać się nieskuteczne, bo nie gwarantuje, że dotrze ona do
        konkretnych neuronów. Podobnie jest z lekami typu SSRI. One tylko zmniejszają
        wychwyt zwrotny serotoniny w neuronach ale nie zwiększają jej wydzielania,
        dlatego podawanie tego typu leków może być niewystarczające, jak niedobór
        serotoniny jest duży.
        Natomiast tego typu operacja spowoduje, że konkretne neurony będą stymulowane do
        zwiększenia wydzielania serotoniny, a tym samym znacznie zwiększy się jej ilość
        dokładnie w tym miejscu, gdzie jej brakuje.

        No i wyraźnie jest zaznaczone, że zabieg ten jest skuteczny tylko i wyłącznie w
        przypadku, kiedy depresja spowodowana jest niedoborem serotoniny. Oczywiste
        jest, że jak przyczyną jest niedobór jakiegokolwiek innego neuroprzekaźnika, to
        okaże się nieskuteczna.
        Prawdopodobnie jeżeli neurony są uszkodzone czy tez z jakiegokolwiek innego
        powodu działają nieprawidłowo i np nie "potrafią" wydzielać tejże serotoniny, to
        żadna stymulacja też nie pomoże.
        • dala.tata Re: Operacyjne leczenie depresji 12.01.09, 16:55
          a skad wiemy ze ta depresja bedzie spowodowana brakiem serotoniny? tak z
          ciekawosci, komu w depresji mierzono poziom serotoniny? a moze ktos wie jaki
          jest ten 'prawidlowy' poziom serotoniny w mozgu? w mozgu jest okolo 100
          miliardow neuronow, ktore z 100 miliardow beda stymulowan i ile ich bedzie? tak
          z pare milionow? parenascie? plus minus 3 miliony?
      • awanturka Re: Operacyjne leczenie depresji 14.01.09, 11:36
        tlenoterapia napisała:

        > Zaloze sie ,ze juz nigdy na temat tego pacjenta nieuslyszymy ,jak
        > sie czuc bedzie za 3 miesiace .A juz na pewno za rok czy dwa.

        Wyraźnie jest napisane, że coś o efektach operacji będą mogli powiedzieć dopiero po roku - wynika stąd, że pacjent będzie obserwowany i nikt nie będzie co do efektów wyciągał pochopnych wniosków.
        >
        > Pan profesor to nie altruista chcacy pomagac ludziom tylko cynik
        > ktory opublikuje w naukowym czasopismie "opis przypadku" liczac na
        > dotacje do swoich badan.

        Może być tak jak piszesz, ale skąd Ty to możesz wiedzieć!

        Ja jak nie mam pewności wolę nie zakładać na wstępie nieczystych intencji.

        > To nie jest tak (przyjmujac wersje biologiczna) ,ze serotonina
        > powoduje dobry nastroj z tego wzgledu, ze ten neuroprzekaznik
        > wplywa na reszte 300(jak dotad wykrytych) innych neuroprzekaznikow-
        > zmieniajac ich proporcjie.
        >
        > Przyjmowane ssri wplywaja na inne uklady neuronalne i dla tego nie
        > niesposob przewidziec (ani przez profesora ,ani jasnowidza i ani
        > przez giga komputer)jak sie "pacjent" bedzie po tych lekach
        > czul.Kazdy ma inna mieszanke biochemiczna hormonow -amin
        > biogennych.Z tego ,a nie z powodu lekooprnosci ,polowa ludzi zle
        > toleruje antydepresanty.

        Rzeczywiście "serotonina" jest tylko0 hasłem wywoławczym, neuroprzekaźników mających swoje znaczenie dla regulacji nastroju jest prawdopodobnie dziesiątki a moze nawet i setki (w tym część do tej pory niezbadanych).

        Podawanie leków działających na stężenie serotoniny w szczelinach postsynaptycznych przypomina trochę próbę naprawiania zegarka za pomocą obcęgów. Ingeruje się w bardzo subtelny i złożony mechanizm za pomocą bardzo prymitywnego środka! Aż dziw bierze, że w tylu sytuacjach okazuje się to mimo wszysko skuteczne.

        > Gdyby przyjecie tryptofanu mialo pomagac przy depresji to juz by
        > nikt na nia nie chorowal. Zreszta jak juz nazekam to wymyslono
        > kilka innych antydepresantow ,ktore dzialaja na zupelnie inne niz
        > serotoninergiczne uklady i tez jajco.

        Źle rozumiesz rolę trypofanu, on nie wywołuje produkcji serotoniny, ale jest jedynie składnikiem niezbędnym przy jej syntezie. Można mieć pod dostatkiem trypofanu a nie syntezować serotoniny i cierpieć na depresje. Natomiast serotonina nie będzie syntetyzowana napewno, gdy trypofanu nie ma.

        Poza tym nawet duża ilość serotoniny nie zabezpiecza przed depresją jest jeszcze kwestia zwrotnego wychwytu, którego mechanizm może być rozregulowany co przy dostatecznej ilości serotoniny daje jej niedostateczną ilość w szczelinach posynaptycznych. Może występować też nadmiar monoaminooksydazy - enzymu rozkładającego serotoninę i przy prawidłowej syntezie serotoniny jej ilość tam gdzie być powinna będzie zbyt mała.

        To wszystko jest bardzo skomplikowane i napewno to co wie nauka to ułamek procenta wiedzy jaka jest potrzebna do zrozumienia biologicznych mechanizmów powstawania depresji.

        Jeszcze raz wyrażę tu swoje zdziwienie, że przy tak niklej wiedzy jednak daje się ludziom cierpiącym na depresję efektywnie pomagać farmakologicznie (przynajmniej niektorym - około 70 procent pozytywnie reaguje na podanie leków).
        • neuroleptyk Re: Operacyjne leczenie depresji 14.01.09, 13:55
          > Jeszcze raz wyrażę tu swoje zdziwienie, że przy tak niklej wiedzy
          jednak daje s
          > ię ludziom cierpiącym na depresję efektywnie pomagać
          farmakologicznie (przynajm
          > niej niektorym - około 70 procent pozytywnie reaguje na podanie
          leków).

          To psychiatria jest taka efektywna??
          Co to dokładnie znaczy, że te ok. 70% pozytywnie reaguje na podanie
          leku???
          Czy ktoś z was robił laboratoryjne badania dotyczące metabolizmu i
          obrotu serotoniny w synapsach ??
          Na jakiej więc podstawie psychiatra ordynuje SSRI??
          SSRI blokują wychwyt zwrotny juz od pierwszej dawki, więc jeśli
          chorobą jest deficyt serotoniny w synapsie, to objawy powinny
          ustąpić w ciągu kilku - kilkunastu godzin. Większośc serotoniny bo
          aż 90% znajduje się w układzie pokarmowym a dokładnie w komórkach
          Kulczyckiego.
          • awanturka Re: Operacyjne leczenie depresji 14.01.09, 20:58

            > To psychiatria jest taka efektywna??
            > Co to dokładnie znaczy, że te ok. 70% pozytywnie reaguje na podanie
            > leku???

            Pozywywnie reaguje w sensie złagodzenia lub cofnięcia się objawów.

            > Czy ktoś z was robił laboratoryjne badania dotyczące metabolizmu i
            > obrotu serotoniny w synapsach ??

            Takich badań się nie robi "zwykłym" pacjentom, ale takie badania robiono w wielu ośrodkach badawczych.

            > Na jakiej więc podstawie psychiatra ordynuje SSRI??
            > SSRI blokują wychwyt zwrotny juz od pierwszej dawki, więc jeśli
            > chorobą jest deficyt serotoniny w synapsie, to objawy powinny
            > ustąpić w ciągu kilku - kilkunastu godzin.

            To nie takie proste! W wyniku niedoborów serotoniny zanikają receptory serotoninowe. Potrzeba czasu by zostały odbudowane. Mimo, że poziom neuroprzekaźnika się wyrówna nie przenosi on impulsów nerwowych ze względu na ten brak serotoniny (według znanej prawidłowości, że narząd długo nieużywany zanika). Im dłużej trwała depresja tym dłuższego czasu potrzeba aby receptory serotoninowe się
            odbudowały. To narazie jedna z teorii tłumacząca ten opóźniony efekt działania leków na razie dostatecznie nie udowodniona. Jak dla mnie brzmi dość przekonująco...

            • dala.tata Re: Operacyjne leczenie depresji 15.01.09, 00:19
              droga awanturko, z tym 70 proc. to przesadzasz i to mocno. nie znajdziesz
              nigdzie takich cyfr. przyjmuje sie w literaturze ze 50 proc. pacjentow. ale
              pojawily sie pierwsze metaanalizy uwzgledniajace niepublikowane badania i
              wskazuja one, ze SSRI dzialaja na poziomie placebo, choc lepiej w ciezkich
              depresjahc.

              a z ta serotonina to tez jestes optymistyczna bardzo. hipoteza serotoninowa jest
              nadal tylko hipoteza. nie ma zadnych bezposrednich dowodow ze depresja powoduje
              czy jest powodowana przez obnizenie poziomu serotoniny. miedzy innymi dlatego,
              ze nie potrafimy okreslic jaki to poziom serotoniny jest tym dobrym poziomem.
              • awanturka Re: Operacyjne leczenie depresji 15.01.09, 11:17
                dala.tata napisał:

                > droga awanturko, z tym 70 proc. to przesadzasz i to mocno. nie znajdziesz
                > nigdzie takich cyfr. przyjmuje sie w literaturze ze 50 proc. pacjentow. ale
                > pojawily sie pierwsze metaanalizy uwzgledniajace niepublikowane badania i
                > wskazuja one, ze SSRI dzialaja na poziomie placebo, choc lepiej w ciezkich
                > depresjahc.
                >
                > a z ta serotonina to tez jestes optymistyczna bardzo. hipoteza serotoninowa jes
                > t
                > nadal tylko hipoteza. nie ma zadnych bezposrednich dowodow ze depresja powoduje
                > czy jest powodowana przez obnizenie poziomu serotoniny. miedzy innymi dlatego,
                > ze nie potrafimy okreslic jaki to poziom serotoniny jest tym dobrym poziomem.
                >
                >
                Wiem, że dane są różne,. Nie pisałam o SSRI tylko o wszystkich lekach przeciwdepresyjnych (trójpierścieniowych,SSRI,SNRI, atypowych i IMAO) więc pewnie po uwzględnieniu wszystkich wychodzi 70%. W ciężkich depresjach dalej okazują się najskuteczniejsze leki najstarszej generacji - trójpierścieniowe (np. amitriptylina) jednak są on rzadko przepisywane ze względu na liczne skutki uboczne.

                Co do efektu placebo to nikt mnie nie przekona, widziałam w szpitalach liczne iście "cudowne uzdrowienia" po podaniu właściwie dobranego antydepresanta (po tym jak poprzednio podawane leki nie działały). Zresztą efekt placebo przy ciężkich depresjach absolutnie nie mógł być tak spektakularny i utrzymywać się tak długo.

                Hipoteza serotoninowa pozostaje hipotezą, rzeczywiście póki co tak się ją określa. na pewno nie daje pełnego obrazu przyczyn depresji (o tym już pisałam w jakimś innym poście), ale jest duzo dość mocnych argumentów przemawiających na jej rzecz i póki co nie wymyślono nic lepszego. A leczyć ludzi trzeba, no i w tym leczeniu na czymś się oprzeć...

                A tak przy okazji, uważasz że jest jakaś alternatywa dla antydepresantów (mam na myśli leczenie ciężkiej depresji?
                • neuroleptyk Re: Operacyjne leczenie depresji 15.01.09, 12:31
                  > Co do efektu placebo to nikt mnie nie przekona, widziałam w
                  szpitalach liczne i
                  > ście "cudowne uzdrowienia" po podaniu właściwie dobranego
                  antydepresanta (po ty
                  > m jak poprzednio podawane leki nie działały). Zresztą efekt
                  placebo przy ciężki
                  > ch depresjach absolutnie nie mógł być tak spektakularny i
                  utrzymywać się tak dł
                  > ugo.

                  Tak spektakularny, że mimo to nadal musiały być w szpitalu, gdzie
                  jak mniemam mogłaś obserować na własne oczy przed długi czas
                  ten "cud" :))

                  >Co do efektu placebo to nikt mnie nie przekona,

                  Czy ktoś cie przekona do tego, że jesteś zdrowa??

                  > A tak przy okazji, uważasz że jest jakaś alternatywa dla
                  antydepresantów (mam n
                  > a myśli leczenie ciężkiej depresji?

                  Zaprzestanie wiary w urojoną chorobę zwaną depresją.
                • dala.tata Re: Operacyjne leczenie depresji 15.01.09, 22:02
                  nie, nie wychodzi 70 proc. w ten sposob to wiesz, 50 proc. psychoterapia, 50
                  ssri to juz jest 100 procent. a jeszcze inne i ECT i zaraz nam wyjdzie z 390
                  procent.

                  nie mam ochoty cie przekonywac. relacjonuje badania.

                  hipoteza serotoninowa nie ma nic wspolnego z przyczynami depresji. co do tego
                  czy wymyslono co innego, to powiedzmy ze znow jestes niezwykle optymistyczna w
                  swoim podejsciu do hipotezy neuroprzekaznikowej.

                  leczenie to jest zupelnie inna bajka i ja niespecjalnie chce w to wchodzic.
    • mskaiq Re: Operacyjne leczenie depresji 12.01.09, 02:48
      Mozna sie zaglebiac w biologiczne przyczyny depresji i z tych
      rozwazan nic nie wynika. Regularne cwiczenia fizyczne, codzienna
      pozytywnosc, rozwiazywanie problemow, polubienie siebie i innych
      ludzi likwiduje depresje.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • loserka Re: Operacyjne leczenie depresji 12.01.09, 10:23
        Regularne cwiczenia fizyczne, codzienna
        > pozytywnosc, rozwiazywanie problemow, polubienie siebie i innych
        > ludzi likwiduje depresje.

        Na to nie ma również żadnych miarodajnych naukowych dowodów. To tylko brak
        objawów, czyli brak depresji. W chorobie nie leczy się objawów tylko ich przyczynę.
        • mskaiq Re: Operacyjne leczenie depresji 12.01.09, 12:48
          Mysle ze jak nie ma objawow depresji to nie ma choroby rowniez.
          Depresje stwierdza sie tylko na podstawie objawow a nie na podstowie
          biologicznych badan lekarskich.
          Jesli chodzi o przyczyne depresji to osoba ktorej udalo sie pozbyc
          depresji doskonale rozumie co jest przyczyna i wie jak sie pozbywac
          przyczyn. Bez tego nie mozna sie pozbyc depresji. Wszystkie
          przyczyny maja podloze psychologiczne.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • loserka Re: Operacyjne leczenie depresji 12.01.09, 12:55
            Wszystkie
            > przyczyny maja podloze psychologiczne.

            to jakaś rewolucyjna teoria
            możesz podać źródło?
            • czarna_wolga Zostawcie maska w spokoju 12.01.09, 13:05

              • loserka Re: Zostawcie maska w spokoju 12.01.09, 13:09
                przecież żadnej krzywdy mu nie robię. tylko pytam.
                Mask jest pod jakąś ochroną specjalną na tym forum?
                • czarna_wolga Re: Zostawcie maska w spokoju 12.01.09, 13:31
                  On od kilku paru lat pisze czasem takie fanaberie (wszyscy co tu wpadają już
                  znają te teorie że na wszystko pomaga zjedzenie marchewki spacer i pozytywne
                  myslenie nawet na raka) ze chyba można sobie odpuscić jakieś polemiki.
                  • lucyna_n Re: Zostawcie maska w spokoju 12.01.09, 14:56
                    mylisz się i to bardzo, nie wszyscy, niektórzy nowi przyklejają sie jak muchy do
                    lepu z trucizną.
                    jak bym postulowała żeby to raczej Mask dał nam spokój.
            • dala.tata Re: Operacyjne leczenie depresji 12.01.09, 16:59
              to wcale nie jest takie rewolucyjne. jest dosc wielu psychologow i psychiatrow,
              ktorzy podwazaja serotoninowa hipoteze. polecam prace Johnstone czy Moncrieff.
              i zagladniecie na strony critical psychiatry. niestety wszystko po angielsku.

              www.critpsynet.freeuk.com/antipsychiatry.htm
    • mskaiq Re: Operacyjne leczenie depresji 13.01.09, 08:05
      Loserka napisala
      >Wszystkie przyczyny maja podloze psychologiczne.
      Podaj przyczyny depresji ktore nie maja podloza psychologicznego.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • loserka Re: Operacyjne leczenie depresji 13.01.09, 16:04
        Odpowiadanie pytaniem na pytanie nie jest zbyt eleganckie.
        Nie będę bawić się w odbijanie piłeczki. Odpowiedź częściowa jest choćby w
        poscie Awanturki, na górze.
        Pytałam Cie o źródlo, nie odpowiedziałeś. Jesli chcesz moge podac (po raz setny)
        linki do źródeł aktualnej wiedzy medycznej o depresji - która twierdzi, że nie
        ma jednej przyczyny tego zaburzenia, depresja może mieć przyczyny organiczne jak
        i psychologiczne, wewnątrz i zewnątrzpochodne, ktore na dodatek przenikaja sie
        wzajemnie i generalnie mechanizmy depresji nie zostały do końca wyjaśnione.
        Koncepcji jest sto. Ja Cie pytam o źrodło, ktore na podstawie badan naukowych
        wiarygodnie stwierdza, że podłoże zaburzeń depresyjnych jest tylko i wyłącznie
        psychogenne. Bo tak autorytatywnie stwierdziłeś.
        • mskaiq Re: Operacyjne leczenie depresji 14.01.09, 08:32
          Opieram sie na moim wlasnym przekonaniu, nie znam przypadku depresji
          bez widocznych problemow psychologicznych. Badania naukowe opieraja
          sie rowniez tylko na przekonanich, nie istnieje dowody na zadna
          hipoteze.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • awanturka Re: Operacyjne leczenie depresji 14.01.09, 11:10
            Ja jestem takim przypadkiem. Naprawdę! I to nie tylko moje zdanie ale i psychoterapeutów.
            • awanturka Re: Operacyjne leczenie depresji 14.01.09, 11:16
              I przebywając wiele razy w szpitalu stykałam się też z ludźmi u których nie dopatrywano się przyczyn natury psychologicznej.

              Uprzedzę Twoje ewentualne pytanie - po co w takim razie chodzę do psychoterapeuty? Depresje (liczne i o ciężkim przebiegu) stawjają człowieka wobec bardzo trudnych problemów życiowych (jak na przykład utrata pracy i związane z tym problemy finansowe) no i żeby przez to wszysko przejść potrzebne mi fachowe wsparcie.
              • neuroleptyk czym jest depresja? 14.01.09, 12:02
                No właśnie czym?
                smutek, brak energii, niskie libido ?? to są objawy, ale co jest
                więc chorobą??
                Wygląda na to, że psychiaria leczy tylko objawy i co więcej same
                objawy są chorobą. Dyskutujecie tu o niedoborze serotoniny, a jeśli
                tak jest to może depresja powinna się faktycznie nazywać niedoborem
                serotoniny??
                Poza tym niedobór serotoniny w synapsach nie powoduje smutku tak jak
                niedobór insuliny powoduje hiperglikemie! Jeśli mowa o mózgu to
                możemy dyskutowac tylko w kategoriach chemicznych i fizycznych,
                inaczej jesteśmy zaplątani w dualizmie, błędach kategorii i magii.

                Także podstawowe pytanie brzmi czym jest w rzeczy samej depresja?
                • awanturka Re: czym jest depresja? 14.01.09, 12:12
                  neuroleptyk napisał:

                  > Także podstawowe pytanie brzmi czym jest w rzeczy samej depresja?

                  Bardzo dobre pytanie!

                  Do satysfakcjonującej odpowiedzi jest bardzo, bardzo daleko...

                  Jednak chcąc się zająć problemem trzeba tymczasowo przyjąć jakąś, choćby prowizoryczną i badzo, bardzo niedoskonałą odpowiedź. I odpowiedź brzmi "depresja to zespół objawów (i tu występuje cała lista)..."
                  • neuroleptyk Re: czym jest depresja? 14.01.09, 12:43
                    > neuroleptyk napisał:
                    >
                    > > Także podstawowe pytanie brzmi czym jest w rzeczy samej depresja?
                    >
                    > Bardzo dobre pytanie!
                    >
                    > Do satysfakcjonującej odpowiedzi jest bardzo, bardzo daleko...
                    >
                    > Jednak chcąc się zająć problemem trzeba tymczasowo przyjąć jakąś,
                    choćby prowiz
                    > oryczną i badzo, bardzo niedoskonałą odpowiedź. I odpowiedź
                    brzmi "depresja to
                    > zespół objawów (i tu występuje cała lista)..."

                    To nawet nie jest prowizoryczna odpowiedź.
                    Z twojej definicji wynika to co już wiemy, że depresja to nic innego
                    niż zbiór objawów, więc pytanie jaka choroba je powoduje??
                    • awanturka Re: czym jest depresja? 15.01.09, 10:54
                      Jest wiele jednostek chorobowych noszącychy zazwyczaj nazwę zespołów, które definiowane są jako zespół objawów i nieznana jest dokładnie przyczyna występowania tego zespołu a jednak jakoś próbuje się to leczyć (sama choruję na zespół PCO - który jest definiowany przez zespół pewnych objawów).
                      • neuroleptyk Re: czym jest depresja? 15.01.09, 11:16
                        > Jest wiele jednostek chorobowych noszącychy zazwyczaj nazwę
                        zespołów, które def
                        > iniowane są jako zespół objawów i nieznana jest dokładnie
                        przyczyna występowani
                        > a tego zespołu a jednak jakoś próbuje się to leczyć (sama choruję
                        na zespół PCO
                        > - który jest definiowany przez zespół pewnych objawów).

                        Czemu ma to dowidzić??
                        Psychiatria cała składa się wyłącznie z takich zespołów objawów i na
                        dodatek przytłaczająca wiekszość z nich dotyczy zachowania, poglądów
                        czyli nie można ich nawet lokalizowac w ciele. Leczenie objawów to
                        leczenie objawów a nie choroby.
                        • dala.tata Re: czym jest depresja? 15.01.09, 22:16
                          jest wiele chorob ktore leczy sie 'objawowo'. na przykald nadcisnienie.

                          w psychiatrii problem jest raczej ustalenie owych objawow. skad bowiem lekarz
                          wie, ze X jest objawem? skoro nie robi testu na serotonine, to zostaje mu zwykly
                          nos. niestety nie wszyscy maja dobrego nosa.
              • dala.tata Re: Operacyjne leczenie depresji 15.01.09, 00:20
                to ze sie nie dopatrywano, nie znaczy ze ich nie ma.
                • neuroleptyk Re: Operacyjne leczenie depresji 15.01.09, 10:42
                  > > Czy ktoś z was robił laboratoryjne badania dotyczące metabolizmu
                  i
                  > > obrotu serotoniny w synapsach ??
                  >
                  > Takich badań się nie robi "zwykłym" pacjentom, ale takie badania
                  robiono w wiel
                  > u ośrodkach badawczych.

                  Dlaczego się nie robi??
                  Jeśli takie badania są możliwe, to czemu ich się nie stosuje???
                  Jeśli depresja = niedobór serotoniny to takie testy powinny być
                  absolutnie konieczne.

                  > > Na jakiej więc podstawie psychiatra ordynuje SSRI??
                  > > SSRI blokują wychwyt zwrotny juz od pierwszej dawki, więc jeśli
                  > > chorobą jest deficyt serotoniny w synapsie, to objawy powinny
                  > > ustąpić w ciągu kilku - kilkunastu godzin.

                  > To nie takie proste! W wyniku niedoborów serotoniny zanikają
                  receptory serotoni
                  > nowe. Potrzeba czasu by zostały odbudowane. Mimo, że poziom
                  neuroprzekaźnika si
                  > ę wyrówna nie przenosi on impulsów nerwowych ze względu na ten
                  brak serotoniny
                  > (według znanej prawidłowości, że narząd długo nieużywany zanika).
                  Im dłużej trw
                  > ała depresja tym dłuższego czasu potrzeba aby receptory
                  serotoninowe się
                  > odbudowały. To narazie jedna z teorii tłumacząca ten opóźniony
                  efekt działania
                  > leków na razie dostatecznie nie udowodniona. Jak dla mnie brzmi
                  dość przekonują
                  > co...

                  Raczej ich ilośc przy niedoborze powinna wzrastać, lub ich czułość
                  by skompensować niedobory. Akurat SSRI działaja raczej przez
                  zmiejszenie czułości tych receptorów w wyniku nadmiernej stymulacji
                  na zasadzie negatywnego sprzężenia zwrotnego, dotyczy się to
                  receptorów typu 5HT1a. To, że depresja to niedobór serotoniny to
                  efekt wynikający z uproszczonego poglądu jaki upowszechniły reklamy
                  specyfików na depresję. Nie da się obecnie zmierzyć poziomu
                  serotoniny u żywego człowieka w mózgu.


                  >To narazie jedna z teorii tłumacząca ten opóźniony efekt działania
                  > leków na razie dostatecznie nie udowodniona. Jak dla mnie brzmi
                  dość przekonują
                  > co...

                  Z twojego argumemntu można wywnioskować, że psychiatria polega na
                  eksperymentowaniu na ludziach. Bo jeśli leczy się ludzi w oparciu o
                  niepewne hipotezy, no to czym innym to jest?? Jeśli dorzucimy do
                  tego jeszcze leczenie wbrew woli, to nie wygląda to zbyt etycznie.
                  Ciebie to przekonuje a mnie nie.

                  Mamy XXI wiek PET, fMRI, SPECT i o ile prawdą jest, że nie można
                  zmierzyć samego poziomu serotoniny to można zmierzyć funkcje
                  receptorów. Tylko gdyby tak było, gdyby podstawą była diagnostyka
                  laboratoryjna to psychiatra przepisujący SSRI jak cukierki po 10
                  minutach rozmowy i diagnozie ex kathedra byłby bezrobotny. Zapewne
                  też wiele przypadków depresji zgodnie z DSMIV i ICD10 nie
                  kwalifikowała by się jako depresja po takich testach. Innymi słowy
                  te testy potencjalnie zmniejszyły by liczbę pacjentów i psychiatrów
                  oraz liczbę przepisanych leków i ograniczyłoby ich użycie do tych co
                  faktycznie są chorzy. Poza tym psychiatra w zasadzie wcele nie byłby
                  potrzebyny, bo diagnozowaniem zajęliby się lekarze neurolodzy.
                  Dopóki się nie zdefinjuje precyzyjnie czym jest depresja dopóty
                  psychiatria bedzie tylko pretensjonalnym udawaniem leczenia. A
                  ponieważ psychiatria i laboratoryjna diagnoza nie może mieć miejsca,
                  bo wiąże się to niechybnie z jej wchłonięciem do neurologii, bo była
                  by tylko redundancją, to jest jak jest. Kończąc ustalenie czym jest
                  dokładnie depresja jest niezmiernie ważne, bo wyobraź sobie, że jest
                  popsute urządzenie, ale nie wiesz co dokładnie i zabierasz się do
                  naprawy....Reszty nie trzeba dopowiadać. Jak pisał Szasz lepiej
                  leczyć za mało ludzi z podejrzeniem chorego mózgu niż za dużo.
                • neuroleptyk Re: Operacyjne leczenie depresji 15.01.09, 11:01
                  > to ze sie nie dopatrywano, nie znaczy ze ich nie ma.

                  Więc po to są testy laboratoryjne by to weryfikować.
                  I to powinno być podstawa diagnozy.
                  Diagnozę cukrzycy masz dopiero po badaniach krwi, a nie na podstawie
                  samych objawów. Jak kotoś ma diagnozę cukrzycę to wiadomo, że ma zły
                  metabolizm glukozy, ale to jest wiadome dedukcyjne dlatego gdyż by
                  wpierw była prawidłowa diagnoza cukrzycy muszą być wykonane badania
                  krwi, które to wykażą zły metabolizm glukozy. Z depresją to jest
                  magiczna dedukcja. I działa ona na tej zasadzie jakbyś nazwał kogoś
                  kawalerem i stwierdził, że na pewno nie ma żony bo jest nazwany
                  kawalerem.
                  • dala.tata Re: Operacyjne leczenie depresji 15.01.09, 22:14
                    zupelnie sie z tym nie zgdadzam. testy psychologiczne, a mowimy o
                    psychologicznym podlozu depresji, nie wskazuja wiele wiecej poz atym, jak
                    delikwent wypelnia ten test.
                    • neuroleptyk Re: Operacyjne leczenie depresji 16.01.09, 12:34
                      Zaraz wyjaśnijmy jedno choroba może być tylko somatyczna, organiczna
                      czy inaczej może być to tylko defekt ciała, ale już nie myśli czy
                      zachowania. Mózg nie wytwarza myśli, uczuć a stwierdzenie mózg ze
                      schizofrenią w tym samym znaczeniu co mózg ze stwardnieniem
                      rozsianym, czyli ze zmianami demineralizacyjnymi jest absurdalne, bo
                      rozważając etymologicznie człon schizo czyli umysł sugeruje, że w
                      mózgu z takim czymś sa problemy z jego (mózgu) umysłem i wytworzyły
                      się halucynajcje i urojenia. Jak ktoś bedzie myslał o liczbach
                      naturalnych to nie znaczy, że pan je znajdzie w jego mózgu, jako
                      dowód na ich byt sam w sobie.

                      Pojęcie choroby o podłożu psychologicznym czy choroba psychiki może
                      tylko funkcjonować jako metafora. Psychologowie nie diagnozują
                      chorób a testy psychologiczne to nie są testy medyczne.
                      Nie wiem czemu się nie zgadzasz, bo to co napisałeś teraz ma się
                      nijak.
                      • dala.tata Re: Operacyjne leczenie depresji 16.01.09, 13:20
                        nie zgodzilem sie dla porzadku, bo twoja odpowiedz miala sie nijak do tego, o
                        czym mowa. mowa byla nie byla o testach laboratoryjnych, a o psychologicznym
                        podlozu depresji..

                        i teraz tak. choroba wcale nie musi byc tylko defektem ciala. niespecjalnie wiem
                        jakim to defektem ciala jest infekcja wirusa zaziebienia. byc moze defekt
                        wystepuja w wyniku choroby, jednak choroba nie jest defektem. pomijam juz ze
                        jest cala masa chorob ktorych etiologii nie znamy. to co proponujesz, to taka
                        najprostsza definicja choroby jako lezji. a to jest co najmniej problematyczne.
                        nawiasem mowiac, jest cala masa literatruy na temat tego czym jest choroba i te
                        dyskusje wlasciwie wioda do tego ze sama definicja choroby jest niezwykle
                        skomplikowana. przyklad: chorby niezidentyfikowane. wiemy ze ktos jest chory,
                        ale nie mamy pojecia co mu jest. jak to zdefiniowac?

                        jakim to wreszcie defektem ciala jest anoreksja? pomijam cala sprawe czy
                        anoreksja jest choroba w ogole. a przeciez decyzja czy cos jest choroba nie jest
                        wlace prosta, jest cala masa defektow ktore chorobami nie sa. a decyzje o tym
                        czy cos jest choroba nalezy najczesciej nie do lekarzy ale do politykow.
                        przyklad niedawny to syndrom Zatoki Perskiej. pare lat temu rzad UK uznal ze to
                        jest choroba. klasycznym przykladem jest homoseksualizm, ktory juz choroba nie
                        jest.

                        tak czy owak ja nie widze zadnych trudnosci ze stwierdzeniem ze choroba
                        psychiczna jest choroba i to choroba umyslu. owo 'medyczne' rozumienie choroby
                        jest glownie problemem a nie rozwiazaneim niczego. co wiecej, pojecie choroby
                        'umyslowej' zdecydowanie nie musi funkcjonowac jako metafora (ciekawa ksiazka na
                        ten temat: Pickering, Metaphor of mental illness).
                        • neuroleptyk Re: Operacyjne leczenie depresji 16.01.09, 17:02
                          >jakim to defektem ciala jest infekcja wirusa zaziebienia. byc moze
                          defekt
                          > wystepuja w wyniku choroby, jednak choroba nie jest defektem.

                          Sama obecność wirusa w ciele nic nie oznacza, bo wirus to nie jest
                          choroba. Dopiero jeśli wirus wywołuje defekty czy też innymi słowy
                          uszkadza ciało to wtedy to nazywamy chorobą o etiologii
                          wirusowej. "Zaziębienie" to przejściowy niegroźny i niewielki defekt
                          górnych dróg oddechowych wywołany niekorzystnym działaniem wirusa.
                          Grypy jako choroby nie można zredukować do wirusa grypy.

                          pomijam juz ze
                          > jest cala masa chorob ktorych etiologii nie znamy

                          Inaczej mówiąc defektów o nieznanej przyczynie.

                          >jest cala masa literatruy na temat tego czym jest choroba i te
                          > dyskusje wlasciwie wioda do tego ze sama definicja choroby jest
                          niezwykle
                          > skomplikowana. przyklad: chorby niezidentyfikowane. wiemy ze ktos
                          jest chory,
                          > ale nie mamy pojecia co mu jest. jak to zdefiniowac?

                          Na jakiej podstawie wiesz, że tzw. schizofrenik jest chory??
                          Masz racje, że definicja choroby jest mętna ale to wina
                          niekonsekwentnej ekspansji granic tego terminu. Dzisaj chorobą jest
                          praktycznie każdy nasz problem. Powstają też kuriozalne sytuacje jak
                          to, że pedofilia jest jednoczesnie choroba i przestępstem. Czyli nie
                          wiadomo w końcu jednoznacznie czy takie zachowanie to intencjonalne
                          działanie za które można kogoś wynić, czy niezamierzony efekt
                          wynikający z choroby za który nie można winić.


                          > jakim to wreszcie defektem ciala jest anoreksja? pomijam cala
                          sprawe czy
                          > anoreksja jest choroba w ogole. a przeciez decyzja czy cos jest
                          choroba nie jes
                          > t
                          > wlace prosta, jest cala masa defektow ktore chorobami nie sa.

                          Anorexia nervusa nie jest żadnym defektem ciała ergo nie jest
                          chorobą, to jest rodzaj nieakceptowalnego zachowania nie wchodząc w
                          szczegóły. A to czy jest to trafedią rodzin osób "dotkiniętych" to
                          inna sprawa, równie dobrze można by nazwać brawurowe jeżdżenie na
                          motorze wyscigowym po polskich drogach chorobą a śmiertelność pewnie
                          porównywalna i często szybsza. Ta cała medykalizacja po częsci
                          wynika z niepochamowanej natury człowieka do doradzania i
                          aspirowania do posiadania jedynie słusznej i racjonalnej wiedzy o
                          tym co dla kogo jest najlepsze i jak powino się żyć i co robić z
                          własnym życiem. Charekterystyką dzisiejszego człowieka szczególnie
                          takiego, który wierzy, że posiadł wiedzę absolutną o zdrowiu
                          psychicznym i szczęściu jest absolutna niemożność powstrzymania się
                          przed interwencją w życie drugiego człowieka pod pretekstem, że
                          zostawienie go samemu sobie to SKAZYWANIE (w dosłownym znaczeniu) go
                          na demony jego niekwestionowanej choroby psychicznej.

                          Co do swobody w kwesti decyzji co jest chorobą ja bym przestrzegał.
                          W Związku Radzieckim deklamacja przeciwko ustrojowi komunistycznego
                          uznana została jako choroba.

                          >a decyzje o tym
                          > czy cos jest choroba nalezy najczesciej nie do lekarzy ale do
                          politykow.

                          Dzisiejsze czasy to już praktycznie władza lekarzy.
                          Zdorowie symbolizuje nam coś uniwersalnie dobrego, a lekarzy
                          postrzega się jako nowych pasteży dusz, którzy mają rozwiązać nie
                          tylko nasze cielesne problemy ale także każde inne. To taki nowy
                          paternalizm w którym dobro, sprawiedliwość czy wolność zastąpione
                          zostaje wartościami takimi jak zdrowie i walka z
                          chorobami. Dla mnie to nic więcej niż manipulacja językiem i
                          zagrożenie dla wolności o ile choroba i zdrowie bedzię traktowane
                          zawsze nadrzędnie do wolności. Z racji statusu naukowości medycyny i
                          jakby kryjącej się za tym obietnicy, że to oni (lekarze) zapewnią
                          nam tutaj istny raj tzn. wyleczą nas z problemów egzystencji, ta
                          opcja jest niezwykle kusząca i wydaje się racjonalna.

                          > przyklad niedawny to syndrom Zatoki Perskiej. pare lat temu rzad
                          UK uznal ze to
                          > jest choroba.

                          Co do syndromu Zatoki Perskiej to nie mam wiele do powiedzenia.
                          Jednak myśle, że to niepotrzebny worek gdzie wrzuca się tylko różne
                          niewytłumaczalne dolegliwości u weteranów wojennych.


                          >klasycznym przykladem jest homoseksualizm, ktory juz choroba nie
                          > jest.

                          A może jednak jest?? :))

                          > tak czy owak ja nie widze zadnych trudnosci ze stwierdzeniem ze
                          choroba
                          > psychiczna jest choroba i to choroba umyslu. owo 'medyczne'
                          rozumienie choroby
                          > jest glownie problemem a nie rozwiazaneim niczego. co wiecej,
                          pojecie choroby
                          > 'umyslowej' zdecydowanie nie musi funkcjonowac jako metafora
                          (ciekawa ksiazka n
                          > a
                          > ten temat: Pickering, Metaphor of mental illness).

                          Choroba psychiczna to tak samo rażący bład jak przypisywanie ateizmu
                          kamieniom. Umysłu nie da się obiektywnie badać i nie da się
                          przeprowadzić eksperymentu majacego udowodnić istnienia lub nie
                          istnienia id czy ego lub posiadania lub nie kompleksu Edypa. Więc
                          jedynym wyjściem jest zredukowanie psychiki do poddającej się
                          obserwacji materii czyli do mózgu, co też czyni psychiatria jednak z
                          kiepskimi rezultatami.
                          • dala.tata Re: Operacyjne leczenie depresji 16.01.09, 22:46
                            no ale nie ma sensu dyskusja, jesli ty uwazasz swoj model choroby za jedyny
                            sluszny. stwierdzenie ze anoreksja nie jest choroba bo nie jest defektem ciala
                            nie ma sensu i co najwyzej zamyka dyskusje. ja w takim razie powiem, ze choroba
                            to zaburzenie funkcjonowania spolecznego wiec anorekcja jest choroba, a
                            zaziebienie nie jest. i powiem to tak autorytatywnie jak ty. co ty na to?

                            czlowiek chory na schizofrenie jest chory z wielu powodow. wsrod nich
                            niebanalnymi sa takie ze
                            1. rodzina i spoleczenstwo uwaza go za chorego
                            2. podlega leczeniu.
                            3. szuka pomocy.

                            zwroc uwage ze pkt 1 powoduje ze alkoholicy sa czesto odrzucani jako niechorzy.

                            nie ma sensu stwierdzenie ze za szeroka jest definicja choroby. glownie dlatego
                            ze nie ma tej jednej dobrej i prawdziwej definicji. nie ma linii partyjnej
                            teroii medycyny. nawet uzytkownik neuroleptyk nie wprowadzi jej. co wiecej, nie
                            odpowiadasz na takie proste problemy jak to ze jest cala masa defektow ciala
                            ktore nie sa chorobami. i co? problem dla definicji, no jasne ze problem.

                            dzisiejsze czasy to wcael nie wladza lekarzy. lekarze nie maja zadnego wplwywu
                            na to co jest uznawane za chorobe, jakie lekarstwa moga przepisywac. to sa
                            deczyje ktore podejmuja politycy. wbrew pozorom wladza lekarza jest
                            ssytematycznie ograniczana, zarowno w skali makro jak i mikro.

                            w duzym stopniu nie ma znaczenia co myslisz - ludzie ktorzy sa chorzy na zatoke
                            perska dostaja rente i tyle.

                            nie, homoskesualizm zdecydowanie nie jest choroba.

                            co to znaczy ze sie nie da obiektwynie zbadac umyslu? a co sie przepraszam da
                            zbadac obiektywnie? kazde badanie jest obarczone cala masa zalozen na temat tego
                            czy m ono jest, co bada, czym jest pomiar itd itd. w dzisaiejszym New Scientist
                            jest np. artykul o tym, ze badania za pomoca fMRI przeszacowywaly relacje
                            pommiedzy lokacja w mozgu a jego funkcja. to ktore wg ciebie badanie jest juz
                            takie zupelnie obiektywne?
                            • neuroleptyk Re: Operacyjne leczenie depresji 17.01.09, 09:52
                              > no ale nie ma sensu dyskusja, jesli ty uwazasz swoj model choroby
                              za jedyny
                              > sluszny. stwierdzenie ze anoreksja nie jest choroba bo nie jest
                              defektem ciala
                              > nie ma sensu i co najwyzej zamyka dyskusje. ja w takim razie
                              powiem, ze choroba
                              > to zaburzenie funkcjonowania spolecznego wiec anorekcja jest
                              choroba, a
                              > zaziebienie nie jest. i powiem to tak autorytatywnie jak ty. co ty
                              na to?

                              Zaburzenie funkcjonowania społecznego kolejne zagadkowe określenie...
                              Czy złodziejstwo, oszustwa majątkowe i każde inne działanie
                              kryminalne, bezdomość to prawidłowe funkcjonowanie społeczne, czy
                              zaburzone??
                              Czy jak ktoś żyje na odludziu w samotności to jest to choroba?
                              Wybacz ale tzw "chorzy na anoreksje" funkcjonuja w społeczenstwie
                              całkiem dobrze, dopiero wyraźna utrata wagi pozwala snuć
                              przypuszczenia. Nie wiem też zbytnio co ma spożywanie pokarmu i
                              obsesja na punkcie wagi do funkcjonowania społecznego. Ja nie piszę
                              autorytarnie, dla przykładu ojciec współczesnej psychiatrii Emil
                              Kraeplin gwarantował, że podstawy patologiczne tzw. dzisaj
                              schizofrenii wtedy demientia praecox zostana kiedyś odkryte, i
                              właśnie w tym kierunku intenywne badania od wielu dakad są
                              przeprowadzane. Jak pan chce coś wyleczyć jak pan nawet nie wie co
                              to dokładnie jest?? Nie piszę autoratywnie też z tego powodu, że
                              nazywanie jakiegokolwiek procesu niedotyczącego się ciała chorobą
                              jest błędem i ileż można się powtarzać. Morderstwo nie jest chorobą,
                              miszkanie na odludziu tak samo nie jest, zepsuty samochód nie jest
                              chory. I nie ja to wymuśliłem od tak sobie.

                              > czlowiek chory na schizofrenie jest chory z wielu powodow. wsrod
                              nich
                              > niebanalnymi sa takie ze
                              > 1. rodzina i spoleczenstwo uwaza go za chorego
                              > 2. podlega leczeniu.
                              > 3. szuka pomocy.

                              1. 40 lat temu homoseksualistów też to dotyczyło i w sumie nadal
                              spora część społeczeństwa ich uważa za "chorych".
                              Trzeba zaznaczyć, że społeczeństwo wcele nie traktuje tych "chorób"
                              jako choroby, bo inaczej nie byłoby tej propagandy i hasełek ad
                              nauseam "Depresja to choroba taka jak każda inna" widocznie ludzie w
                              to nie wierzą i mają racje.
                              2. homoseksualistów też to dotyczyło
                              3. też to dotyczyło i nadal nierzadko dotyczy z powodu stygmatyzacji
                              w z pukntu 1ego

                              Dodam jeszcze, że spora część ludzi z diagnozą schizofrenii wcale
                              nie wierzy, że są chorzy na chorobę psychiczną. Interes w leczeniu
                              schizofrenii maja inni.

                              > zwroc uwage ze pkt 1 powoduje ze alkoholicy sa czesto odrzucani
                              jako niechorzy

                              Także widzisz, że jeśli pkt1 ma być argumentem to jest słabym, bo
                              uznano, że aloholizm to choroba, a homoseksualizm nie, a mimo to nie
                              wszyscy się z tym zagadzają. Nikt nie kwestonuje, że zapalenie płuc
                              to choroba. Jak ten punkt zastosować do Robinsona Crusoe??

                              > nie ma sensu stwierdzenie ze za szeroka jest definicja choroby.
                              glownie dlatego
                              > ze nie ma tej jednej dobrej i prawdziwej definicji. nie ma linii
                              partyjnej
                              > teroii medycyny. nawet uzytkownik neuroleptyk nie wprowadzi jej.
                              co wiecej, nie
                              > odpowiadasz na takie proste problemy jak to ze jest cala masa
                              defektow ciala
                              > ktore nie sa chorobami. i co? problem dla definicji, no jasne ze
                              problem.

                              Jak to nie ma sensu??
                              Bronisz takiej definicji choroby, która zostala zmieniona ad hoc by
                              była zgodna z tym iż wiele objawów czy problemów z zachowaniem
                              jest "niewytłumaczalnych" i nie można sie doszukać patologii
                              organicznej. Z drugiej strony to przejaw władzy medycznej z tego
                              powodu, że roszerzając definicję choroby coraz więcej aspektów życia
                              jest ich działką.

                              > dzisiejsze czasy to wcael nie wladza lekarzy. lekarze nie maja
                              zadnego wplwywu
                              > na to co jest uznawane za chorobe

                              To po co jest coś takiego jak APA?? Tam politycy głosują??

                              >definicji. nie ma linii partyjnej
                              > teroii medycyny.

                              Władza medyczna działa inaczej niż polityczna i właśnie dlatego, że
                              lekrze nie maja pozornie nic wspołnego z władzą, która utożsamia
                              jest z politykami, dlatego wydaja się niegoroźni i neutralni.

                              >wbrew pozorom wladza lekarza jest
                              > ssytematycznie ograniczana, zarowno w skali makro jak i mikro.

                              Ignorujesz zmiane myślenia, która propaguje obecną medycyna
                              zmieniajać każdy problem w chorobę. Tego co mowi lekarz się nie
                              kwestionuje i przyjmuje jako coś pewnego i prawdziwego, jeśli dodasz
                              do tego, że choroby to już nie tylko defekty ciała ale i problemy w
                              funkcjonowaniu społecznym, to władza medyczna wydaje się oczywista.

                              > w duzym stopniu nie ma znaczenia co myslisz - ludzie ktorzy sa
                              chorzy na zatoke
                              > perska dostaja rente i tyle.

                              Ci chorzy na "zatokę perska" to nic więcej niż kategoria dla różnych
                              rozpoznań u weteranów, którzy wiąza symptomy z pobytem na wojnie:
                              PTSD, zespół chronicznego zmęczenia, chroniczny gasritis,
                              domniemywane zatrucie szczepionkami, bronią chemiczna etc etc..

                              > nie, homoskesualizm zdecydowanie nie jest choroba.

                              Zgadzam się, ale wytłumacz dlaczego kiedyś był, a teraz już nie jest?

                              > co to znaczy ze sie nie da obiektwynie zbadac umyslu? a co sie
                              przepraszam da
                              > zbadac obiektywnie? kazde badanie jest obarczone cala masa zalozen
                              na temat teg
                              > o
                              > czy m ono jest, co bada, czym jest pomiar itd itd. w dzisaiejszym
                              New Scientist
                              > jest np. artykul o tym, ze badania za pomoca fMRI przeszacowywaly
                              relacje
                              > pommiedzy lokacja w mozgu a jego funkcja. to ktore wg ciebie
                              badanie jest juz
                              > takie zupelnie obiektywne?

                              Nie mówie o czymś absolutnie obektywnym, ale obiektwnym jako coś co
                              poddaje się metodzie naukowej. Te badania o których wspominasz są
                              nad umysłem czy nad mózgiem??
                              • dala.tata Re: Operacyjne leczenie depresji 17.01.09, 11:28
                                ja tylko dalem przyklad z tym funkcjonowaniem. pokazuje ze nie ma sensu upierac
                                sie przy jednej koniecznej definicji. no ja akceptuje ze wedle ciebie kazda
                                choroba musi byc somatyczna, jednak wcale nie jest tak nie jest w teorii
                                medycyny wyroznia sie jeszcze definicje choroby jako np.

                                czegos co leczy medycyna.
                                zmiana rol i relacji spolecznych
                                abnormalnosc i jej poczucie

                                sa tez inne. wszystkie te definicje maja zalety i wady. mowienie ze jest ta
                                jedna, zwiazana z cialem nie ma sensu. tak nawiasem mowiac dzisiaj w medycynie
                                dominuje model biopsychospoleczny choroby i wlasciwie nie ma juz nikogo kto by
                                twierdzil ze choroba to cialo.

                                natomiast ja rozumiem twoja anyt-psychiatryczna postawe - choroba psychiczna
                                jako metafora. ja nie jestem zwolennikiem dzisiejszej psychiatrii za bardzo,
                                jednak w rzeczywistosci to co proponujesz jest ultra-psychiatryczne i miedzy
                                innymi dlatego mi sie to tak nie podoba. w schizofrenii koniecznie trzeba juz
                                znalezc komponente biologiczna i zamaist psychoterapii bedziemy walic
                                neuroleptyki, najgorsze z lekarstw pscyhiatrycznych. jako lekture polecam
                                ksiazke Boyle, Schizophrenia: A scientific delusion.

                                co do tych trzech punktow, tak! to wszystko dotyczylo rowniez homoseksualizmu. a
                                dlaczego? a dlatego ze nie ma choroby poza spoleczenstwem, ktorego wytworem jest
                                medycyna. medycyna w rzeczywisotsci jest rowniez spolecza i wcael nie opiera sie
                                jedynie na 'faktach'. chocby dlatego ze te fakty sa rowniez konstuowane. i
                                dlatego tez homoseksualizm byl choroba - bo choroba to nie tylko fakt naukowy
                                ale rowniez wykwit dominujacych wartosci spolecznych. zworc uwage, ze gdybysmy
                                zyli w spoleczenstwie zdominowanym przez swiadow Jehowy, nie dokonywano by
                                tranfuzji trwi. dzieisjesze debaty na temat zaplodnienia in vitor sa debatami na
                                temat co jest choroba i leczeniem tej choroby. ot nie ma nic wspolnego z medycyna.

                                alez ja zadnej definicji nie bronie, bo zadnej nie podalem. ja tylko mowie ze
                                nie ma sensu mowic o tym ze jest jedna prawdziwa i sluszna definicja. to jest
                                nienaukowe po prostu, poza tym ze dzisiaj nikt sie pod taka definicja nie
                                podpisalby. model biopsychospeleczny skutecznie ja podwaza.

                                wreszcie oczywiscie ze wladza medyczna dziala inaczej niz polityczna i nie
                                traktuj mnie protekcjonalnie prosze cie. natomiast przez ostatnie lata
                                szczegonie w UK gdzie mieszkam ustawodawca skutecznie ogranicza wladze medyczna.
                                owo spojrzenie medyczne Foucault jest coraz mnie przeszywajace, bo pacjent ma
                                prawo wybrac lekarza, ma prawo i sie zahcea do tego wybierac terapie, negocjowac
                                te terapie itd itd. lekarz 30 lat temu to pan zycia i smierci, lekarz dzisiaj w
                                USA to czlowiek ktorego wiekszosc pieniedzy idzie na ubezpieczenia od bledu
                                lekarskiego (za ktore zreszat placi pacjent).

                                medykalizacja zycia spolecznego - niewatpliwie istniejaca, nie jest w
                                rzeczywistosci tylko sprawa lekarzy. to rowiez ustawodawca woli medykalizowac,
                                bo prosciej zamknac w szpitalu (lub w wiezeniu) niz dac prace, poprawic warunki
                                bytowe itd itd.co wiecej, rowniez spoleczenstwo chce byc leczone na 'kompulsywne
                                zakupy' bo dzieki temu moze sie zachowywac nieodpowiedzialnie z pelna
                                bezkarnoscia. mowic ze to tylko lekarze to uproszczenie stulecia. nawiasem
                                mowiac Polska to kraj o najwyzszej zazywalnosci lekow (gdzie s to czytalem
                                cholera i nie ppamietam gdzie) w Europie. to po czescie lekarze, ale po czescie
                                rowniez oczekiwania spoleczne. moja mama jest przerazona jak moje dzieci kaszla
                                - bo trzeba przeciez lekarstwa dawac. w UK lekarz na kaszel mowi ze przejdzie.

                                badania fMRI sa nad mozgiem. jednak z nich niewiele wynika do badan chorob
                                psychicznych. podobnie jak badania genetyczne na przyklad. przy tak niskim
                                poziomie rzetelnosci diagnozy psychiatrycznej, nie ma najmniejszego sensu mowic
                                o badaniach biologicznych nad chorobami takimi jak depresja czy schizofrenia.

                                ale sie rozpisalem.
                                • neuroleptyk Re: Operacyjne leczenie depresji 17.01.09, 14:31
                                  > ja tylko dalem przyklad z tym funkcjonowaniem. pokazuje ze nie ma
                                  sensu upierac
                                  > sie przy jednej koniecznej definicji.

                                  Ja jestem zdania, że warto trzymać się ścisłej definicji
                                  ograniczającej się do choroby jako awarii, defektu ciała. Choroby
                                  powinny być maksymalnie jak się tylko da bez wpływów: religijnych,
                                  politycznych i socjalnych i być chorobą niezaleznie od miejsca.
                                  Inaczej choroby będa znikać i się pojawiać jak homoseksualizm.
                                  Mordercy powinni być zgodnie z tą deficja której się trzymasz
                                  leczeni a nie skazywani, jednak tak się nie dzieje.

                                  jednak wcale nie jest tak nie jest w teorii
                                  > medycyny wyroznia sie jeszcze definicje choroby jako np.
                                  >
                                  > czegos co leczy medycyna.
                                  > zmiana rol i relacji spolecznych
                                  > abnormalnosc i jej poczucie

                                  Mnie te definicje nie satysfakcjonują, zmiana ról społecznych to
                                  zmiana ról społecznych. Za dużo ci teoretycy chcą wsadzić pod jedną
                                  nazwę i może w koncu się okaże, że wszystko jest chorobą i że
                                  zdrowie nie istnieje. Jaki wtedy będzie miał znaczenie termin
                                  choroba??

                                  > dominuje model biopsychospoleczny choroby i wlasciwie nie ma juz
                                  nikogo kto by
                                  > twierdzil ze choroba to cialo

                                  Dominuje farmokracja.
                                  Sam podajesz dowód popierający moją tezę, że medycyna akceptując tak
                                  szeroką definicje choroby jest formą rządzenia i zarządzania ludzmi.
                                  Kto na takiej definicji zyskuje? Jeśli nie ma nikogo, kto twierdzi
                                  że choroba to problemy z ciałem, to może oświeć mnie jaki lekarz
                                  leczy chorą gospodarkę?

                                  natomiast ja rozumiem twoja anyt-psychiatryczna postawe - choroba
                                  psychiczna
                                  > jako metafora. ja nie jestem zwolennikiem dzisiejszej psychiatrii
                                  za bardzo,
                                  > jednak w rzeczywistosci to co proponujesz jest ultra-
                                  psychiatryczne i miedzy
                                  > innymi dlatego mi sie to tak nie podoba. w schizofrenii koniecznie
                                  trzeba juz
                                  > znalezc komponente biologiczna i zamaist psychoterapii bedziemy
                                  walic
                                  > neuroleptyki, najgorsze z lekarstw pscyhiatrycznych. jako lekture
                                  polecam
                                  > ksiazke Boyle, Schizophrenia: A scientific delusion.


                                  Nie jestem ultra psychiatryczny, a neuroleptyki to nie jest leczenie
                                  a jedynie chemiczny kaftan bezpieczeństwa tzn. to przypomina
                                  leczenie tak jak operacje platyczne. Ale jeśli schizofrenia to
                                  choroba to muszą być ku temu podstawy, czyli musi być wykazany
                                  nejpierw specyficzny defekt mózgu jak np. niedobór jakiegoś
                                  neurotransmitera i to ma być racjonalnym wskazeniem do podania
                                  leków. Musisz wpierw zbadać ciało i wykryć nieprawidłowość i
                                  postawić diagnozę, a nie odwrotnie i mówić o nieprawidłowości bo
                                  diagnoza zakłada taką nieprawidłowość. Do znudzenia można powtarzać,
                                  że jak nazwie się kogoś kawalerem to nie znaczy, że nie ma on żony.
                                  By prawidłowo nazwać kogos kawalerem musisz wpierw wiedzieć, że jest
                                  nieżonaty.

                                  Odróżnienie osoby od ciała jest konieczne, nie można leczyć złych
                                  intencji i celowości działania, nie można leczyć ludzi dlatego, że
                                  są kłopotliwi i jest problem oraz, że w mniemaniu psychiary takie
                                  zachowanie jest nic nie znaczące. Jeśli pan twierdzi, że poczucie
                                  abnormalności wystarczy do uznania za bycie dotkniętym chorobą, to
                                  dlaczego poczucie normalności u tzw. "chorego na schizofenię" nie
                                  może być stanem zdrowia?? Dlaczego to ma działać tylko w jedną
                                  stronę?

                                  > co do tych trzech punktow, tak! to wszystko dotyczylo rowniez
                                  homoseksualizmu.
                                  > a
                                  > dlaczego? a dlatego ze nie ma choroby poza spoleczenstwem, ktorego
                                  wytworem jes
                                  > t
                                  > medycyna. medycyna w rzeczywisotsci jest rowniez spolecza i wcael
                                  nie opiera si
                                  > e
                                  > jedynie na 'faktach'. chocby dlatego ze te fakty sa rowniez
                                  konstuowane. i
                                  > dlatego tez homoseksualizm byl choroba - bo choroba to nie tylko
                                  fakt naukowy
                                  > ale rowniez wykwit dominujacych wartosci spolecznych. zworc uwage,
                                  ze gdybysmy
                                  > zyli w spoleczenstwie zdominowanym przez swiadow Jehowy, nie
                                  dokonywano by
                                  > tranfuzji trwi. dzieisjesze debaty na temat zaplodnienia in vitor
                                  sa debatami n
                                  > a
                                  > temat co jest choroba i leczeniem tej choroby. ot nie ma nic
                                  wspolnego z medycy
                                  > na.

                                  Czyli jak ktoś ma zapalenie płuc i wyjedzie na bezludną wyspę to już
                                  nie ma choroby?? Czy radzieccy psychiatrzy mieli rację
                                  lecząc dysydentów?? Hitler, Rudin i cały sztab medyczny III Rzeszy
                                  miał racje trakrując Żydów, Słowian oraz pacjentów psychiatrycznych
                                  jako organizmy patologiczne, które należy eradykować jako chorobę
                                  zagrażającą czystości rasy?? To tylko tragiczne przykłady z historii
                                  co się dzieje jeśli medycyna posuwa się za daleko.

                                  > owo spojrzenie medyczne Foucault jest coraz mnie przeszywajace, bo
                                  pacjent ma
                                  > prawo wybrac lekarza, ma prawo i sie zahcea do tego wybierac
                                  terapie, negocjowa
                                  > c
                                  > te terapie itd itd

                                  Nie każdy, nie każdy...

                                  > medykalizacja zycia spolecznego - niewatpliwie istniejaca, nie
                                  jest w
                                  > rzeczywistosci tylko sprawa lekarzy. to rowiez ustawodawca woli
                                  medykalizowac,
                                  > bo prosciej zamknac w szpitalu (lub w wiezeniu) niz dac prace,
                                  poprawic warunki
                                  > bytowe itd itd.co wiecej, rowniez spoleczenstwo chce byc leczone
                                  na 'kompulsywn
                                  > e
                                  > zakupy' bo dzieki temu moze sie zachowywac nieodpowiedzialnie z
                                  pelna
                                  > bezkarnoscia. mowic ze to tylko lekarze to uproszczenie stulecia

                                  Kto proponuje "leczenie na kompulsywne zakupy" i zamaskowane
                                  korzyści z tego płynące dla obojga, ludzie czy psychiatrzy??

                                  > badania fMRI sa nad mozgiem. jednak z nich niewiele wynika do
                                  badan chorob
                                  > psychicznych. podobnie jak badania genetyczne na przyklad. przy
                                  tak niskim
                                  > poziomie rzetelnosci diagnozy psychiatrycznej, nie ma
                                  najmniejszego sensu mowic
                                  > o badaniach biologicznych nad chorobami takimi jak depresja czy
                                  schizofrenia.

                                  Ja myśle, że jest sens chociażby dlatego bo inaczej tylko przedłuża
                                  się hegemonię psychiarii z ich nierzetelnymi i niemożliwymi do
                                  obalenia diagnozami i pseudo leczeniem. Kwestia tego, że mimo wielu,
                                  wielu badań naukowcy nie doszli do jednoznacznej konkluzji co to
                                  jest ta schizofrenia czy inną "chorba psychiczną" to już inna sprawa.
                                  • dala.tata Re: Operacyjne leczenie depresji 17.01.09, 17:47
                                    choroby zawsze sie beda pojawiac i znikac. inacej byc nie moze. natomiast, po
                                    raz kolejny, ktos kto nie ma nogi, nie jest chory. choroba jako defekt ciala
                                    niczego nie rozwiazuje, przesuwasz deczyje kulturowe, polityczne, spoleczne na
                                    inny poziom.

                                    to czy cie nie satysfakcjonuja czy nie, nie ma znaczenia. pokazuje jedynie
                                    definicje w literaturze. natomiast nie odrzucaj owej zmiany rol spolecznych. bo
                                    to dzieki temu ze spoleczesntow widzi tak chorobe mozesz dostac zwolnienie
                                    lekarskie.

                                    mowieniem o farmokracji przesuwasz dyskusje z medycyny na ekonomie polityczna. i
                                    w rzeczywistosci mowisz o rzadach, ktore wola ladowac w ludzi SSRI a nie leczyc
                                    psychoterapia. a sprawy sa duzo bardziej skomplikowane niz stwierdzenie ze firmy
                                    farmaceutyczne sa be. dlaczego nie ciskasz sie na rzady ktore nawet nie
                                    konkuruja funduszami na badania z takimi firmami. to firm wina? czy rzadow? jak
                                    dl amnie, tych drugich. do tego jeszce problemy z tozsamoscia psychiatrii i juz
                                    masz obraz duzo bardziej skomplikowany niz 'farmokracja'. dlaczego nie obrzasz
                                    sie na to, ze psychiatra w przychodni ma 5 minut na przyjecie pacjenta? to wina
                                    lekarza, czy tego kto zarzadza pieniedzmi? farmokracja? a co psychiatra w 6
                                    minut moze zrobic?

                                    nie ma do tej pory zadnych dowodow na biochemiczna etiologie schizofrenii.
                                    koniec kropka. nie ma co sie rozwodzic nad tym.

                                    natomiast pytanie, dlaczego normalnosc schizofenii nie moze byc zaakceptowana
                                    jest niezwykle interesujace. i odpowiedz jest taka, ze w wiekszosci ci ludzie
                                    cierpia i ich rodziny cierpia. cierpienie jest zle i nalezy poagac temu, ktory
                                    cierpi. natomiast z tego wynika nowy kluczowy problem: co to znaczy pomoc. na
                                    przyklad, czy w schi pomoca jest usuniecie glosow czy urojen, czy nauczenie
                                    radzenia sobie z nimi. czy w depresji wazniejszy jest nastroj, czy mozliwosc
                                    pracy? to wedle mnie sa absolutnie kluczowe pytania dla psychiatrii. to gdzie
                                    psychiatria zawodzi zupelnie, to jej przekonanie ze wie lepiej. ze jak depresja
                                    to musi byc nastroj i juz. a przeciez to ja wiem lepiej do czego daze w chorobie.

                                    argument o leczeniu 'ludzi klopotliwych' jest swietny. ja sie z tym w pelni
                                    zgadzam. jednak niestety choroba jako defekt nie zalatwia niczego, jak juz to
                                    wskazywalem. i mamy obraz nie wiem ludzi mowiacych do siebie, liczaccyh sobie
                                    nieustannie, czy upierajaccyh sie ze ufoludki przyjechaly. ale jesli ktos chodzi
                                    i pluje na wszystkich, jest 'klopotliwy' to co, zostawic go? a moze w wiezieniu
                                    zamknac. w rzeczywistosci wybory sa niezwykle skomplikowane.

                                    tak, czlowiek w dzungli nie ma zapalenia pluc, ma ducha w sobie, dzina, urok na
                                    niego ktos rzucil. czy rzezcywiscie potrzebujemy 'zapalenie pluc' zeby oddac
                                    nature tej choroy? ja nie. on po prostu cierpi a lekarz ma ulzyc w cierpieniu.

                                    nie podoba mi sie przywolywania ZSRR i czy nazimu. nie, nie mieli racji, dlatego
                                    ze im nie zalezalo na leczeniu.

                                    alez jest wlasnie odwrotnie! to badania biologiczne, genetyczne itd itd
                                    przedluzaja hegemonie psychiatrii! wlasnie o to idzie. dokladnie odwracasz
                                    zaleznosc. im dalej idziemy w biologie, tym bardziej odchodzimy od cierpienia.
                                    kiedys rozmawialem z facetem po probie samobojczej. od 10 dni byl w szpitalu, na
                                    lekach. powiedzial mi tak: no laduje w mnie te piguly i co, mysli pan, ze ja
                                    q.rwa nie mam tych wszystkcih mysli? i to jest dokladnie to! on chcial zeby z
                                    nim ktos porozmawial, a jemu zaoferowali hipoteze serotoninowa. i dokladnie do
                                    tego dazy to co proponujesz. i powiedz mi, zakladajac ze on ma te obnizona
                                    serotonine i czego sie o nim dowiedziales? zakaldajac ze juz bedziemy potrafili
                                    oznaczyc i bedzie biologiczna definicja. czego sie o nim dowiedziales? bo ja,
                                    rozmawiajac z nim, dowiedzialem sie ze jemu dziecko zginelo pod kolami samochodu
                                    prowadzonego przez pijanego faceta. biologia? wolne zarty.
                                    • neuroleptyk Re: Operacyjne leczenie depresji 17.01.09, 20:45
                                      > choroby zawsze sie beda pojawiac i znikac. inacej byc nie moze.

                                      Zdekonstrowano do tej pory tylko homoseksualizm a ospy prawdziwej
                                      nie zdekonstruowano jako choroby mimo, że nikt na nią nie choruje.

                                      natomiast, po
                                      > raz kolejny, ktos kto nie ma nogi, nie jest chory.

                                      Jest chory nieuleczalnie.
                                      Czy głuchy, ślepy też będzie zdrowy??
                                      Niepełnosprawny samochód to zepsuty samochód niepełnosprawny
                                      człowiek to chory człowiek.

                                      > w rzeczywistosci mowisz o rzadach, ktore wola ladowac w ludzi SSRI
                                      a nie leczyc
                                      > psychoterapia.

                                      Pscyhiterapia to nie jest leczenie, bo nie jest to dziedzina
                                      medycyny. Psychoterapia to dialog nad problmami życia a nie walka ze
                                      schorzeniem. Psychoterapeuta nie usuwa twojego problemu jak chirurg
                                      góza, bo to jest włącznie twoje zadanie a on tylko może służyć
                                      wsparciem.

                                      dlaczego nie obrzasz
                                      > sie na to, ze psychiatra w przychodni ma 5 minut na przyjecie
                                      pacjenta? to wina
                                      > lekarza, czy tego kto zarzadza pieniedzmi? farmokracja? a co
                                      psychiatra w 6
                                      > minut moze zrobic?

                                      Ja jestem za leczeniem z własnej kieszeni. A w 6 minut baa nawet
                                      dużo szybciej to psychiatra może dojśc do wnisku, że psychiatria to
                                      strata czasu, a niedoborami serotoniny czy dopaminy jeśli faktycznie
                                      są może się zajmować z powodzeniem neurolog. Po co mnożyć byty ponad
                                      miarę?

                                      > nie ma do tej pory zadnych dowodow na biochemiczna etiologie
                                      schizofrenii.
                                      > koniec kropka. nie ma co sie rozwodzic nad tym.

                                      Ponoć bez mózgu człowiek nie może myśleć. Jeśli myśli są
                                      epifenomenem procesów mózgowych to w pewnym sensie wszystko co
                                      robimy ma podstawy biologiczne. To, że nie ma do tej pory dowodów
                                      nie znaczy, że nie będzie.

                                      > natomiast pytanie, dlaczego normalnosc schizofenii nie moze byc
                                      zaakceptowana
                                      > jest niezwykle interesujace. i odpowiedz jest taka, ze w
                                      wiekszosci ci ludzie
                                      > cierpia i ich rodziny cierpia. cierpienie jest zle i nalezy poagac
                                      temu, ktory
                                      > cierpi.

                                      Cierpią ale uważają, że z nimi jest ok jak to możliwe?? Cierpiący
                                      raczej biegną do lekarza w pierwszej kolejności a poza tym nie
                                      uważam by cierpienie było zawsze równoznaczne z chorobą. Uważam, że
                                      bez zaznania cierpienia chociażby w formie smutku człowiek nie może
                                      sie rozwijać.

                                      >cierpienie jest zle i nalezy poagac temu, ktory
                                      > cierpi.

                                      Pomagać nie znaczy zawsze leczyć. Pomaganie na siłę przynosi
                                      cierpienie, ale o tym nie pomyślaleś. Dobrymi chęciami piekło jest
                                      wybrukowane.

                                      >co to znaczy pomoc. na
                                      > przyklad, czy w schi pomoca jest usuniecie glosow czy urojen, czy
                                      nauczenie
                                      > radzenia sobie z nimi. czy w depresji wazniejszy jest nastroj, czy
                                      mozliwosc
                                      > pracy?

                                      Chwilę...chwilę a jak ktoś nie chce tej pomocy i nie uważa, że jego
                                      przekonania to są urojenia? Czemu usunięcie głosów jest takie
                                      konieczne? Co jeśli ktoś nie chce wcale ich usuwać?? Nie wiem co
                                      jest ważniejsze w depresji. To nie jest pytanie do mnie i niech zada
                                      pan to pytanie innym tutaj. Podejrzewam, że jednak uczucia i pytania
                                      o sens egzystencji w tym pracy.

                                      >i mamy obraz nie wiem ludzi mowiacych do siebie, liczaccyh sobie
                                      > nieustannie, czy upierajaccyh sie ze ufoludki przyjechaly. ale
                                      jesli ktos chodz
                                      > i
                                      > i pluje na wszystkich, jest 'klopotliwy' to co, zostawic go?

                                      Jeśli liczy sobie nieustannie i upiera się przy ufoludkach to
                                      zostawić. Od tych naruszających nietkalność innych osób jest policja.
                                      Ja mam tylko inters by bronić się przed takimi, a nie by ich ratować
                                      od nich samych.

                                      > alez jest wlasnie odwrotnie! to badania biologiczne, genetyczne
                                      itd itd
                                      > przedluzaja hegemonie psychiatrii! wlasnie o to idzie. dokladnie
                                      odwracasz
                                      > zaleznosc. im dalej idziemy w biologie, tym bardziej odchodzimy od
                                      cierpienia.
                                      > kiedys rozmawialem z facetem po probie samobojczej. od 10 dni byl
                                      w szpitalu, n
                                      > a
                                      > lekach. powiedzial mi tak: no laduje w mnie te piguly i co, mysli
                                      pan, ze ja
                                      > q.rwa nie mam tych wszystkcih mysli? i to jest dokladnie to! on
                                      chcial zeby z
                                      > nim ktos porozmawial, a jemu zaoferowali hipoteze serotoninowa. i
                                      dokladnie do
                                      > tego dazy to co proponujesz. i powiedz mi, zakladajac ze on ma te
                                      obnizona
                                      > serotonine i czego sie o nim dowiedziales? zakaldajac ze juz
                                      bedziemy potrafili
                                      > oznaczyc i bedzie biologiczna definicja. czego sie o nim
                                      dowiedziales? bo ja,
                                      > rozmawiajac z nim, dowiedzialem sie ze jemu dziecko zginelo pod
                                      kolami samochod
                                      > u
                                      > prowadzonego przez pijanego faceta. biologia? wolne zarty.

                                      Nie hegemonia psychiatryczna żyje tylko dlatego, że podstaw
                                      biologicznych nie ma, że diagnoza polega nadal tylko na rozmowie i
                                      arbitralnych kryteriach a leczenie jest na podstawie tylko
                                      prowizorycznych "podstaw" biologicznych, żeby sprawiać wrażenie, że
                                      to coś ma wspołnego ciałem, a więc psychiatra to lekarz jak każdy
                                      inny i że leki od niego mają naprawić te niedobory w mózgu, których
                                      jednak istniena u pacjenta się nie weryfikuje, które są rzekomo
                                      winowajcą distressu psychicznego. Każda choroba, która była kiedyś
                                      psychiatryczna jak epilepsja, neurosyfilis przestala być
                                      specjalnoscia psychiatrii od kiedy odkryto ich podstawy biologiczne.
                                      Po odkryciu swoistej patologii nie będzie można już kogoś
                                      etykietować na podstawie samego zachowania czy "objawów" a więc nie
                                      bedzię się leczyć tych, którzy mają zdrowy mózg i podawać SSRI czy
                                      neuroleptyki bez weryfikacji niedoborów.
                                      • neuroleptyk Re: Operacyjne leczenie depresji 17.01.09, 20:59
                                        guza oczywiście
                                        Ja kończe ten spór, bo powtarzam się w kółko. Może nie potrafię
                                        przekazać tobie wystarczjąco klarownie badź ty nie rozumiesz o co mi
                                        chodzi. Dodam na zakończenie iż ekspansja definicji choroby wynika
                                        też z zapotrzebowania na leki, bo żeby dostać upragnony lek często
                                        konieczna jest diagnoza, ale o tym też juz tu pisałem nie raz nie
                                        dwa.
                                        • dala.tata Re: Operacyjne leczenie depresji 17.01.09, 21:37
                                          nie zauwazuylem tego postu - przepraszam. to nie byl spor.

                                          ale i tak dziekuje za rozmowe.
                                      • dala.tata Re: Operacyjne leczenie depresji 17.01.09, 21:28
                                        mysle ze czas zgodzic sie na to ze sie nie zgadzamy.i co prawda wiele rzeczy
                                        mnie razi w tym co napisales (porownanie niepelnosprawnego czlowieka do
                                        niepelnosprwanego samochodu, na przyklad), ale trudno, dam sobie rady :-)

                                        mysle ze mowimy obok sie siebie a nie do siebie. dziekuje za mila rozmowe, moze
                                        jeszcze sobie kiedys porozmawiamy.
            • awanturka Sprostowanie / uściślenie. 14.01.09, 12:06
              To co napisałam może prowadzić do nieporozumień. Nie uważam, że w ogóle nie mam problemów psychologicznych (nie ma takich ludzi), chcialam napisać, że nie mam ich więcej niż przeciętny człowiek (a może nawet i mniej?).

              To tyle.
              • loserka Re: Sprostowanie / uściślenie. 14.01.09, 12:23
                Może tez potwierdzisz, Awanturko, ale w moim przypadku zdarzało się, że depresja
                atakowała znienacka i bez uprzedzenia w okresach, kiedy wszystko w moim życiu
                układało się pięknie i właściwie mogłabym słuzyć za wzór radosnego optymizmu. Z
                drugiej strony zdarzało sie i tak, że kiedy zaczynało walić się wokół mnie
                wszystko, potrafiłam zacisnąć żeby, przetrwać poradzić sobie ze spiętrzającymi
                się problemami, zjadał mnie stres, ale nie wpadałam w depresję.
                • lucyna_n Re: Sprostowanie / uściślenie. 14.01.09, 14:37
                  ooo o wlaśnie
                  ja tak mam
                • awanturka Re: Sprostowanie / uściślenie. 14.01.09, 20:46
                  takie właśnie są i moje doświadczenia....
          • beatrix-kiddo Re: Operacyjne leczenie depresji 14.01.09, 12:25
            No tak, Twoje własne przekonanie to istotnie szalenie wiarygodne źródło naukowe....
            • mskaiq Re: Operacyjne leczenie depresji 15.01.09, 13:32
              Mysle z psychologia i psychoterapia opiera sie na takim wlasnie
              przekonaniu.
              Serdeczne pozdrowienia.
              • loserka Re: Operacyjne leczenie depresji 15.01.09, 14:28
                mskaiq napisał:

                > Mysle z psychologia i psychoterapia opiera sie na takim wlasnie
                > przekonaniu.

                To znaczy? Psychologia nie jest dziedzina wiedzy oderwana od innych, np. nauk
                biologicznych, psychoterapia jako technika leczenia oparta na interakcji
                międzyludzkiej takoż (psychoterapię stosuje sie także wspomagająco w leczeniu
                wielu chorób somatycznych).
                Mskaiq,Ty widzisz wszystko ODDZIELNIE jak ci straszni mieszczanie Tuwima.
                • dala.tata Re: Operacyjne leczenie depresji 15.01.09, 22:18
                  widzenie psychologii w kategoriach biologicznych jest niezwykle problematyczne i
                  dalece niedominujace (choc za 20 lat byc moze bedize, tak jak sie to stalo w
                  wypadku psychiatrii)
    • mskaiq Re: Operacyjne leczenie depresji 16.01.09, 10:16
      Awanturka napisala
      >I przebywając wiele razy w szpitalu stykałam się też z ludźmi u
      >których nie dopatrywano się przyczyn natury psychologicznej.
      >Uprzedzę Twoje ewentualne pytanie - po co w takim razie chodzę do
      >psychoterapeuty? Depresje (liczne i o ciężkim przebiegu) stawjają
      >człowieka wobec bardzo trudnych problemów życiowych (jak na
      >przykład utrata pracy i związane z tym problemy finansowe) no i
      >żeby przez to wszysko przejść potrzebne mi fachowe wsparcie.
      >czym jest depresja?
      Kiedy jest wszystko dobrze, kiedy nie istnieja problemy ktorych nie
      potrafimy rozwiazac wtedy nie ma depresji.
      Zwykle, jednego dnia pojawia sie problem ktorego nie daje sie
      rozwiazac. Moze to byc dzwiek w glowie, moze to byc strach ktorego
      nie potrafimy pokonac albo tracimy prace, milosc, dziecko, itp.
      Wtedy pojawia sie zniechecenie, bardzo wiele zalu, nie potrafimy
      wybaczyc sobie, uwazamy sie za pokrzywdzonych, gorszych, nie widzimy
      zycia dla siebie. Jest bardzo wiele przyczyn ktore powoduja ze nasz
      nastroj jest bardzo zly. Mozna probowac pozbywac sie zlego nastroju
      za pomoca elektrowstrzasow, mozna siegnac po leki, poddac sie
      operacji wszczepienia stymulatora pobudzajacego wydzielanie
      serotoniny, itp.
      To wszystko dzialania majace na celu zrobienia nasz szczesliwymi
      wbrew temu ze nie ma powodow do tego aby byc szczesliwym.

      U mnie bylo wiele powodow aby byc nieszczesliwym, walilo sie
      wszystko, na poczatku ulegalem zalowi, zlosci, poddalem sie
      strachowi. Sprawy wygladaly beznadzierjnie, zycie osaczylo mnie,
      schizofrenia, depresja, zostalem sam a Ci ktorzy cos chcieli jeszcze
      ode mnie to pomocy. Tym zawdzeczam bardzo wiele, przez pewien czas
      dzialalem tylko po to aby im pomoc, nie bylo zadnego powodu aby
      pomagac sobie.
      Moze elektrowstrzasy spowodowalyby ze stracilbym pamiec o moich
      problemach ale jak zapomiec kiedy kazdy dzien to przypomina. Moze
      serotonina spowodowalaby ze stalbym sie szczesliwy ale jak, zyc
      swiatem urojonym, cieszyc sie bez powodu.
      Rozwiazalem moje problemy, nauczylem sie zyc w taki sposob ze
      cokolwiek sie nie wydarzy nie wywola we mnie strachu, zalu, zlosci,
      nienawisci i epizodow depresyjnych.
      Ja sie nie ciesze kiedy cos padnie w moim zyciu ale potrafie
      zachowac dobry nastroj, nie przezywac porazki w taki sposob ze staje
      sie ona epizodem depresyjnym albo depresja. Jesli ponioslem porazke
      bo zrobilem cos zle to wybaczam sobie, jesli dzieje sie to bo ktos
      dzialal przeciwko mnie to wybaczam tej osobie. Nie mecza mnie
      porazki, odnosze wiele sekcesow rowniez.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • psoldack Re: Operacyjne leczenie depresji 16.01.09, 11:26
      To już chyba lepiej łykać proszki niż robić operację...
      • lucyna_n Re: Operacyjne leczenie depresji 16.01.09, 15:19
        jakby na 100% miało mi pomóc to nie wahałabym się ani chwili.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka