kaseta.pl
26.03.09, 11:25
juz kilkanascie lat jest zwolennikiem uzywek - glownie marihuana,
jak jej nie ma to alkohol, ostatecznie papierosy, praca, komputer.
Widze, ze zycie bez wspomagaczy jest nie do zniesienia i na kolana
powalaja najprostsze codzienne czynnosci. Jak powiazac koniecznosc
zakupu chleba z "rodzice nigdy mnie nie kochali" na pewno na tym
forum wiecie.
Zauwazam i doceniam codzienne wysilki rezygnacji z uzaleznien. Ale
dopiero sie zorientowalam, ze byc moze to wszystko bylo swoistym
lekiem na depresje? Tylko ze wspomagaczami moj maz jest w stanie
stawic czola najprostszym codziennym czynnosciom. Niestety
najdrobniejszy problem, przeciwnosc losu, zwykla czynnosc
powszechnie niezbyt lubiana (wspomniane zakupy) doprowadzaja na dno
rozpaczy...
Jak przekonac tego nadwrazliwca, ze to moze byc choroba i mozna ja
leczyc?