20.04.09, 04:42
ciągłe poczucie winy. Straciłam do siebie resztki szacunku.
Funkcjonuje bo muszę. nie mam siły ani środków finansowych by
podejmować lecznenie. Pełnie swoją rolę w całym tym cyrku bo muszę.
Wszystko wydaje mi się bez sensu.
Nikt mnie nie uprzedzał, że będzie tak jak jest. czas leci szybko do
przodu więc tak czy inaczej w końcu to wszystko się skończy. Skończy
się. Wcale nie chcę odczówać tego bólu i nie chcę umierać ale też
nie chce mi się już walczyć więc posówam się do przodu jak trup
emocjonalny za chwilę i tak będe nie żywa.
Obserwuj wątek
    • bertrada Re: temat 20.04.09, 09:27
      O jakich środkach finansowych mówisz? Nie musisz się przecież leczyć prywatnie.
      A leki bez problemu można dostać w aptekach darów.
      • awanturka Re: temat 20.04.09, 09:39
        Jest możliwa sytuacja, że nie ma się ubezpieczenia. A koszty leków ?(wierz mi niektóre potrafią kosztować całkiem sporo...)
      • awanturka Re: temat 20.04.09, 09:43

        > A leki bez problemu można dostać w aptekach darów.

        Jak zabrać się za szukanie takiej apteki?

        Jestem bardzo zainteresowana, biorę drogie i nierefundowane leki i na leki wydaję miesięcznie około 450 złotych i nawet jeden darowany lek to byłoby coś! szukałam w necie i nic nie znalazłam... Mieszkam w województwie śląskim.

        Może Ty mi pomożesz w znalezieniu jakichś informacji, może masz większe doświadczenie w szperaniu w internecie?
        • bertrada Re: temat 20.04.09, 10:13
          Wpisz w google 'apteki darów' i znajdź jakąś w swojej okolicy. Mało
          prawdopodobne, żeby żadnej na Śląsku nie było. W Krakowie jest na 100%. A może
          trzeba poszukać w książce telefonicznej. Nie każda apteka ma przecież swoją
          stronę internetową.
    • aiszka4 za mało, by żyć... 20.04.09, 09:49
      za dużo, by zdechnąć

      Znam to. I tylko tyle. Nie mam co Ci doradzić, bo sama przerwałam
      leczenie z braku środków (i z braku wsparcia).
      A żyję z poczucia obowiązku, bo wytresowano mnie doskonale.
    • mskaiq Re: temat 20.04.09, 13:47
      Poczucie winy bierze sie zwykle z tego ze nie potrafi sie wybaczyc
      sobie bledu.
      Trzeba sie nauczyc wybaczac sobie. Kiedy mi sie nie uda cos, albo
      zrobie zle to natychmiast wybaczam sobie blad i szukam przyczyny
      ktora spowodowala ten blad.
      Wielu ludzi robi inaczej, obwinia siebie za blad, traci szacunek do
      siebie, nienawidzi siebie.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • 1olo Re: temat 20.04.09, 17:39
      ja tez mam ciagle poczucie winy i tak jak ty wiem ze koniec
      nadejdzie i to cale g sie skonczy
      • marty_nike Re: temat 20.04.09, 18:43
        A ja nie mam poczucia winy bo sie nauczylam ze popelnianie bledow jest czyms
        ludzkim i normalnym.Wmowiono nam,ze popelnianie bledow jest beee i karano za
        to.A sprobujcie czasem za popelnienie bledu nagrodzic sie.
        • kaczka78 Re: temat 22.04.09, 05:08
          Tyle razy już starałam się podnieść. Nie mam już ochoty wstawać i
          wmawiać sobie, że będzie dobrze bo praktyka ostatnich lat pokazuje,
          że nie będzie. Tak bogu dziękować tylko, że póki co chroniąc mnie od
          chorób śmiertelnych typu rak skazał na psychiczne i życiowe
          popapraństwo. Wszystko już stracone i jestem skazana na tę cholerną
          wegetację. Chciałabym tylko jakichś proszkow bo nie mam już siły na
          postawowe czynności i życie to dla mnie za duży wysiłek. Nikt się
          mnie nie pytał czy chcę takiego g.
          • ichnia Re: temat 22.04.09, 07:17
            kaczka78 napisała:
            > wegetację. Chciałabym tylko jakichś proszkow bo nie mam już siły na
            > postawowe czynności i życie to dla mnie za duży wysiłek.

            A byłaś już u lekarza? Leki mogą pomóc przynajmniej w tym, aby móc wykonywać
            zwykłe, codzienne czynności.
        • aiszka4 Re: temat 22.04.09, 14:46
          marty_nike napisała:

          A sprobujcie czasem za popelnienie bledu nagrodzic sie.


          Już widzę, jaką nagrodę sobie zafundował facet, co mi dziecko na
          pasach potrącił. Nie spojrzał, nie pomyślał - popełnił błąd, ludzka
          rzecz:(
          Nagradzenie za błędy, to przyzwolenie na ich powielanie - moim
          zdaniem.
          • ichnia Re: temat 23.04.09, 08:12
            aiszka4 napisała:
            > marty_nike napisała:
            >
            > A sprobujcie czasem za popelnienie bledu nagrodzic sie.
            >
            > Nagradzenie za błędy, to przyzwolenie na ich powielanie - moim
            > zdaniem.

            To nie tak, nie zrozumiałaś przekazu marty_nike. "Normalni" ludzie nie muszą
            (ha, nawet nie powinni) nagradzać się za błędy. A my tu mówimy o specyficznych
            charakterach, bardzo często to osoby nie wierzące w siebie, w swoje możliwości,
            z bardzo zaniżoną samooceną itd, itp... W tym kontekście rozmawiamy. I wtedy to
            zagadnienie wygląda zupełnie inaczej....
          • marty_nike Re: temat 23.04.09, 09:04
            Aiszka4

            >Już widzę, jaką nagrodę sobie zafundował facet, co mi dziecko na
            >pasach potrącił. Nie spojrzał, nie pomyślał - popełnił błąd, ludzka
            >rzecz:(

            Przeciez mam na mysli bledy jakie zdarza nam sie popelniac w codziennym zyciu a nie przestepstwa.

            >Nagradzenie za błędy, to przyzwolenie na ich powielanie - moim
            zdaniem.

            Wiec ja sobie dalam przyzwolenie na powielanie moich bledow i kiedy po raz kolejny przypale obiad nie lamentuje pol dnia tylko mowie - "qrcze,skremowalam miesko" i nagradzam sie kilkoma pysznymi czekoladkami ;-)
            • aiszka4 Re: temat 23.04.09, 09:16
              marty_nike napisała:


              >
              > Wiec ja sobie dalam przyzwolenie na powielanie moich bledow i
              kiedy po raz kole
              > jny przypale obiad nie lamentuje pol dnia tylko mowie -
              "qrcze,skremowalam mies
              > ko" i nagradzam sie kilkoma pysznymi czekoladkami ;-)


              Ja też umiem żyć ze wspomnieniem spalonego czajnika, ale wyciągam
              wnioski i nie daję sobie przyzwolenia na powtórki, bo następnym
              razem mogę puścić z dymem całe mieszkanie.
              • marty_nike Re: temat 23.04.09, 10:09
                Aiszka4
                >Ja też umiem żyć ze wspomnieniem spalonego czajnika, ale wyciągam
                >wnioski i nie daję sobie przyzwolenia na powtórki, bo następnym
                >razem mogę puścić z dymem całe mieszkanie.

                A kiedy stluczesz szklanke zmywajac naczynia rodzi sie u Ciebie momentalnie
                mysl: - "nie moge tego wiecej zrobic bo nastepnym razem moge sobie poprzecinac
                wszystkie zyly".Tak?
                • aiszka4 Re: temat 23.04.09, 11:32
                  Jak mi sie coś zbije, to drobiazgowo sprzątam "miejsce zbrodni" i
                  okolicę, żeby nikomu nie stała się krzywda.
                  A potem snuję czarne wizje, że nie mam już żadnych szklanek, że nie
                  stać mnie na nowe, że ja i dzieci wstydzimy się zaprosić kogoś do
                  siebie, bo nie ma w czym poczęstować gości nawet herbatą, że
                  zanikają nasze więzi z rodziną, otoczeniem. Że znowu mam "powtórkę z
                  rozrywki", choć marzyłam o prowadzeniu domu gościnnego, otwartego -
                  zupełnie innego, niż miałam do wyjścia za mąż.
    • mskaiq Re: temat 22.04.09, 13:05
      marty_nike napisala
      >A ja nie mam poczucia winy bo sie nauczylam ze popelnianie bledow
      >jest czyms ludzkim i normalnym.Wmowiono nam,ze popelnianie bledow
      >jest beee i karano za to.A sprobujcie czasem za popelnienie bledu
      >nagrodzic sie.
      Kiedy zrozumiesz ze bledy sa czyms normalnym, ze nie biora sie z
      tego ze jestesmy gorsi, glupsi, ze biora sie z tego ze nie wiemy,
      albo nie sprawdzilismy, albo bylismy zmeczeni to znika presja ktora
      wywieramy na siebie.
      Zaczynamy rozumiec ze jestesmy tacy sami jak inni ludzie, ze nie
      jestesmy gorsi, ze mozemy osiagnac sukces w zyciu, ze mozemy byc
      szczesliwy.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • aiszka4 poczucie winy 23.04.09, 09:35
      To dobijające uczucie - gdy działam, mam poczucie, że robię wszystko
      nie tak - zniechęca mnie to do działania i mam poczucie winy, że
      sobie odpuszczam, zaprzepaszczam okazję do zrobienia czegoś, do
      zmian.
      Gdybym nie miała dzieci, pewnie już bym nie żyła, albo siedziała w
      więzieniu, albo w psychiatryku.
      A tak mam obowiązek wstać rano z łóżka, iść do pracy i starać się ze
      wszystkich sił, żeby jej nie stracić. Z poczuciem winy, że jestem
      zmęczona, przepracowana, ciągle poirytowana, nie mam sił i czasu dla
      dzieci.
      • marty_nike Re: poczucie winy 23.04.09, 10:03
        Aiszka4
        >Z poczuciem winy, że jestem
        >zmęczona, przepracowana, ciągle poirytowana, nie mam sił i czasu dla
        >dzieci.

        Gdybys na przyklad imprezowala i zaniedbywala rodzine i obowiazki domowe to bys
        mogla sie obwiniac.A robisz to bo jestes chora, to nie jest Twoja wina ze masz
        depresje.Mi tez nie jest dobrze z moim bajzlem w domu albo z tym ze zdarza mi
        sie zawiesc mojego syna...kilka dni temu zmusilam sie,zeby isc z nim na
        spotkanie do nowej szkoly.Musialam miec straszna mine bo syn pytal w kolko
        "mama,co jest?"na co ja,ze jest ok a on na to "bo wygladasz jakbys sie
        nudzila".Bylo mi przykro ale nie bede winic sie za to,ze jestem chora...
        • aiszka4 Re: poczucie winy 23.04.09, 11:17
          marty_nike napisała:

          A robisz to bo jestes chora, to nie jest Twoja wina ze masz
          > depresje.

          Mam depresje i jestem usprawiedliwiona - jakie to wygodne.

          Przepraszam za sarkazm, nie mam nic do Ciebie.
          W moim otoczeniu, w rodzinie nie znajduję zrozumienia, oparcia, tym
          bardziej taryfy ulgowej. Gdybym miała raka, albo siedziała w
          więzieniu - pewnie staraliby mi się pomóc mimo wszystko.
          A jak ciągle słyszysz, że masz się wziąć w garść, że inni mają
          gorzej i sobie radzą, że mama, babcia, teściowa miały takie ciężkie
          życie i nie narzekały, to w końcu zastanawiasz się, czy jesteś
          chora, czy leniwa i egoistka.
          • ichnia Re: poczucie winy 23.04.09, 11:22
            aiszka4 napisała:
            > A jak ciągle słyszysz, że masz się wziąć w garść, że inni mają
            > gorzej i sobie radzą, że mama, babcia, teściowa miały takie ciężkie
            > życie i nie narzekały, to w końcu zastanawiasz się, czy jesteś
            > chora, czy leniwa i egoistka.

            To norma. Dlatego ważne jest abyś Ty sama wiedziała, że to choroba i jakie
            ograniczenia z niej wynikają. I tu właśnie jest miejsce na wyrozumiałość,
            łagodność wobec siebie, nie karanie a nagradzanie, pozwalanie sobie na błędy (co
            nie zwalnia z obowiązku wyciągania wniosków z ich popełniania). Najogólniej
            mówiąc, bądź dobra dla siebie. Jeśli Ty nie będziesz, to kto??
      • ichnia Re: poczucie winy 23.04.09, 10:22
        aiszka4 napisała:
        > To dobijające uczucie - gdy działam, mam poczucie, że robię wszystko
        > nie tak - zniechęca mnie to do działania i mam poczucie winy, że
        > sobie odpuszczam, zaprzepaszczam okazję do zrobienia czegoś, do
        > zmian.

        No tak... Gdybyś dopuściła do siebie myśl, że nie musisz tego wszystkiego robić
        w takim stopniu, w jakim sobie chcesz narzucić. Odpuściła sobie, co da się
        odpuścić, pozwoliła sobie na słabość...Każdy człowiek ma prawo do słabości, nikt
        nie jest cyborgiem, a zwłaszcza w depresji...
    • black1980 Re: temat 23.04.09, 21:57
      w depresji jest tak ze wydaje sie nam ze sytuacja nas przerasta.a wystarczy ze chwile odpoczniemy,odczekamy.a potem juz jest inaczej.Moja lekarz stosuje tanie zamienniki lekow i to zdaje egzamin.Pozdrawiam.:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka