czasem lepiej nic nie mowic

07.12.03, 11:31
znowu poczulam sie gorzej, nie iem czy mam do tego prawo, lecze sie. wczoraj
ktos kogo kocham powiedzial ze nie wierzy ze bylam badz jestem zdolna do
tego aby sie zabic, tym samym odebralam to w ten sposob ze te wszytskie
wczesniejsze proby byly sciema...ze moje uczucia takze sa wielka sciema. Nie
wiem nawet co wtedy poczulam, nie wiem jak to opisac, ja nadal majac takie
doly mysle o koncu, strasznie cierpie zmagajac sie z kazdym dniem, robie to
dla niego, nie wiem ile bede zyla, ale wiem ze takie myslenie na pewno nie
pomaga. Poczulam sie tak jakby nie traktowal mnie powazne, jakby nasmiewal
sie z mojej choroby mojego cierpienia...a ciekawe jak by sie czul gdyby juz
mnie nigdy nie zobaczyl...
    • rebeka22 Re: czasem lepiej nic nie mowic 07.12.03, 11:33
      chcialam jeszce dodac, ze nikt nigdy nie traktowal mnie i moich uczuc powazne,
      wczoraj poczulam sie tak znowu...
    • kierowca.autobusu Re: czasem lepiej nic nie mowic 07.12.03, 15:02
      Mam, niestety, podobne doświadczenia z bliskimi osobami, które nie rozumieją,
      czym jest depresja. Nie mam zresztą o to do nich pretensji, bo ja sam strasznie
      długo nie rozumiałem, czym ona jest i nie miałem pojęcia, co się ze mną dzieje.
      Myślałem, że jestem po prostu do dupy, że nic mi się nie chce - że powinienem
      wziąć się w garść - że to wszystko to tylko przez moje lenistwo itd. Co
      ciekawe, mimo to, że psychiatra stwierdził u mnie depresję i zapisał mi leki,
      które zaczęły mi pomagać, nadal trudno było mi uwieżyć, że w tym wszystkim nie
      było mojej winy.

      A jak się to ma do sprawy, o której piszesz? Otóż tak: Wydaje mi się, ze
      ludziom trudno jest się pogodzić z myślą, że ktoś może przeżywać, niezawinione
      przez siebie, cierpienia, które sprawiają, że nie ma siły juz dalej żyć. Pewna
      kiedyś bardzo bliska mi osoba (już nie) uważała, że moja depresja to w istocie
      zakamuflowane lenistwo i strach przed samodzielnością. Uważała przy tym, że
      skoro już wiem, że moje kłopoty wynikaja z depresji, to automatycznie
      powinienem zachowywać się i mysleć, jak osoba zdrowa. Na każdą moją próbe
      opowiedzenia o tym, co przeżywam ragowała w stylu "ja wiem lepiej, co ci jest,
      bo czytałam o tym w jednej książce i tam było napisane, co innego". Czułem się
      wtedy dokładnie tak, jak opisujesz, to znaczy, że moje uczucia są zupełnie
      nieważne. to było piekielnie bolesne - dletego w końcu przestałem podejmować
      takie próby. Wtedy jednak zaczęło się najciekawsze - wyrzuty, że NIE mówię o
      swojej depresji. No i wtedy coś we mnie pękło :))
      Na szczęście zaczynałem wtedy chodzić już na terapię i tam, chyba po raz
      pierwszy w życiu, doświadczyłem tego, że ktos traktuje moje uczucia serio i sam
      stopniowo też zacząłem je tak traktować. To była niesamowita ulga, choć, jak
      już piosałęm wcześnie, uznanie tego, że to co przeżywam jest ważne przychodziło
      mi z trudem.
      Tak naprawdę niewiem jednak, co można zrobić w takiej sytuacji, gdy ktoś
      unieważnia nasze uczucia. Wydaje mi się, że jedynym wyjściem jest pamiętać, że
      są one ważne dla nas. No cóż łątwo powiedzieć, trudniej zrobić. W końcu ja sam
      nie byłbym w tanie potraktować ich poważnie, gdyby nie to, że wcześniej zostały
      potraktowane poważnie przez terapeutę.
      solidaryzując się z Tobą, pozdrawiam KA :)
    • porcel_ula Re: czasem lepiej nic nie mowic 07.12.03, 15:26
      Tez cos tak czuje, ja sama sobie nie wierze ze jestem chora, coz nie moge sie
      dziwic ze inni mi nie wierza, nie rozumieja. TRudno to wszystko zrozumiec.
      Powaznie potraktowac. Najgozej sie czuje kiedy tlumacze np mojemu mezowi ze jak
      tak dale bedzie to w koncu sobie cos zrobie, a on mi mowi zebym go nie
      straszyla. To taki calkowity brak rozumienia. Przeciez nie mowie tego
      wszystkiego po to zeby kogos straszyc tylko zeby ktos mnie zrozumial...
      • mr_hyde Pewnie,że nie mówić i to nic nikomu. 07.12.03, 16:55
        Już dawno się tego nauczyłem.Niestety wcześniej myślałem inaczej,pogorszyło
        to w efekcie mój stan i to zdecydowanie.
    • iwona.grobel Re: czasem lepiej nic nie mowic 11.12.03, 13:17
      To rzeczywiście jest ogromny problem, że bliscy często nie rozumieją tego, że
      objawy zaburzeń psychicznych nie są złą wolą osób ich doświadczających. Ta
      niemożność poradzenia sobie z nierozumieniem często przerasta rodziny i inne
      osoby bliskie, a nie wiedząc, jak się zachować, bywa, że nieświadomie atakują,
      krzywdzą. Ważne, że jest Pani leczona. Osoba prowadzaca Pani leczenie na pewno
      potraktowała Panią poważnie i z nią proszę jak najczęściej rozmawiać. Leczenie
      przyniesie efekt, a gdy poczuje się Pani lepiej warto będzie przeprowadzić
      poważną rozmowę z tym bliskim Pani człowiekiem.
      Wszystkiego dobrego.
Pełna wersja