17.06.09, 02:21
niby klasyka stanów depresyjnych, ale jednak...

czemu lęk taki silny po obudzeniu ?
dzień zalękniony, a noc normalna ?
i szczęściem się staje przespanie jak najwięcej dnia, by było
szybciej do nocy bezpiecznej...

niby jasne - dzień wymaga aktywności, której się nie chce, nie ma
sił.
noc jest czarna, cicha, nikt niczego się nie chce, zero wymagań z
zewnątrz, telefonów, rachunków, a na dodatek, się boi wtedy spać
niektórym, bo ciemno, to lepiej nie spać.

się sądziło, że to tylko odwrócenie niebaczne dnia z nocą - wina
własna i własny wybór.
ale chyba o coś innego chodzi w tym.
Obserwuj wątek
    • mskaiq Re: lęk 17.06.09, 04:57
      Wybiera lek za Ciebie. Dzien oznacza slonce, aktywnosc, wtedy latwo
      pozbyc sie leku, wystarczy wyjsc, spotkac sie z ludzmi.
      Aktywnosci sie nie chce bo znow cos jest w czlowuieku przeciwko temu
      co mogloby mu pomoc.
      Dlaczego wybieramy przeciwko sobie, dlaczego wspieramy depresje ?
      Serdeczne pozdrowienia.
      • aidka Re: lęk 17.06.09, 05:51
        ale ja wiem, co wystarczy zrobić.
        czemu tego nie robię ?
        bo nie chcę ?
        jak sądzisz ? nie chcę czy może trudno ?
        a może jest tak, że mam świadomość, że ledwo dycham, choć biorę
        leki, łażę na umówione spotkania w PZP, ale jest ta niemożność i
        tak ?
        a lęk dominuje.

        a nie może mnie przygniatać czasem diagnoza o raku, o uszkodzeniu
        mózgu i jeszcze dziedziczności ? - to akurat mam w nosie i dobrze
        wiesz - nie przyjmuję - tego nie ma - kij w dupę lekarzom.
        ja się tylko źle czuję - okoliczności, a nie rak mózgu.

        miałeś kiedy taki lęk, że nie można nic ?

        a ja uprałam włosy.
        się to udało.
        wysuszone i upięte.
        uważam, że byłam dzielna w związku z tym.
        czy na bożym tym świecie ktoś mnie pochwali za czyn ten niezwykły,
        gdymż taką zapłakaną ?

        biorę leki, łażę, gdzie mówią, ale są też sytuacyjne sprawy -
        ewidentne to dla mnie.

        kociczka ukradła frotkę z szuflady.
        jak włosy chciałam zaplątać.
        to nic.
        ładne to było, jak zgrabną łapką kradzież wykonała.
        no trudno -była jej kradzież tak uroczo podstępna, ,że się związało
        włosy innym czymś.
        wielki wysiłek był to jednak.
        miałeś kiedy coś takiego ?
        wysiłek przy związywaniu włosów ?

        jak się umorduję totalnie, to włosy urżnę, ni stąd, ni z owąd -
        grozi mi podówczas zapaść depresyjna, bo dnia następnego będę włosów
        urżnięcia żałować.
        /ale wtedy jakiś rak ewentualny nieważny już całkiem będzie, bo
        lubię włosy długie i to się stanie problemem, a nie rozmyślanie o
        jakichś rakowych pierdołach./

        a ponadto : "Emily nie jest zła...tylko ma diabła pod skórą" - Rob
        Reger.
        • ichnia Re: lęk 17.06.09, 10:31
          aidka napisała:
          > a ja uprałam włosy.
          > się to udało.
          > wysuszone i upięte.
          > uważam, że byłam dzielna w związku z tym.
          > czy na bożym tym świecie ktoś mnie pochwali za czyn ten niezwykły,
          > gdymż taką zapłakaną ?

          Czy mogę Cię pochwalić ja ?
        • lucyna_n Re: lęk 17.06.09, 10:51
          > a ja uprałam włosy.
          > się to udało.
          > wysuszone i upięte.
          > uważam, że byłam dzielna w związku z tym.
          > czy na bożym tym świecie ktoś mnie pochwali za czyn ten niezwykły,

          ja pochwalę, bo dobrze znam lęk który umiemożliwia wykonanie czegoś tak
          wydawałoby się banalnego.
          moje wlosy neistety padły ofiarą depresji, cale życie były długie a teraz są
          bardzo krótkie, bo w końcu zabrakło mi sił na zmaganie się z nimi, co spojrzę do
          lustra to widzę wariata.
          • aidka Re: lęk 17.06.09, 18:08
            no to ja Wam dziękuję za pochwalenie, bo ostatnio, to tylko opie...
            dostaję.

            włosy uratowane, póki co.

            Lucy - już ich nie obcinaj.
            to też antydepresyjne się pozmagać.
            no i, mimo zmagań z nimi, fryzury różne...- wtedy trzeba znaleźć
            spinki, grzebienie, te frotki cholerne.
            to jednak twórcze nieco.

            zauważyło się, iż się ma, w tych dniach złych, tendencje do
            samokarania.
            za to, że się beznadziejną jest.
            no to porżnąć rękę, /przeszłość/, albo obciąć włosy, choć się lubi
            długie.
            a raz to się zachciało tak zmienić wszystko, pójść w gotyk, że sobie
            sama na czerń je ufarbowałam - szare wyszły. do obcięcia.
            • ichnia Re: lęk 18.06.09, 07:27
              aidka napisała:
              > bo ostatnio, to tylko opie...
              > dostaję.

              Kto, gdzie, kiedy?? Dawaj go (ją) - pobić trzeba?

              > to też antydepresyjne się pozmagać.
              > no i, mimo zmagań z nimi, fryzury różne...- wtedy trzeba znaleźć
              > spinki, grzebienie, te frotki cholerne.
              > to jednak twórcze nieco.

              W moim przypadku to żadna twórczość. I zmaganie żadne. Im większy dołek, tym
              mniej te moje włosięta zamęczam i jak najmniej gadżetów spinkowo-frotkowych
              używam. Ot, byle tylko wyglądać jak człowiek i móc się innym na oczy pokazać. A
              pokazywać trzeba, niestety. Albo i stety. Na pewno. Gdyby nie konieczność to
              chyba nawet dźwig nie dałby rady mnie z domu wyciągnąć...
          • zyrafa46 Re: lęk 24.06.09, 20:43
            A ja się zachwycam, że są krótkie i wygodne w obsłudze i sie nie targają na
            wietrze. I syzbko schna. znowu sie cos stalo z literkami. wrrrr
            • zyrafa46 Re: lęk 24.06.09, 20:44
              to do lucyny wyzej
              • ichnia Re: lęk 25.06.09, 08:58
                zyrafa46 napisała:
                > to do lucyny wyzej

                No udało mi się to wychwycić. Ale musiałam po drzewku powędrować do jej postu i
                przeczytać. Uff.
                Dlatego ja zazwyczaj cytuję post, na który odpowiadam, żeby oszczędzić takich
                poszukiwań czytającym ;))
            • lucyna_n Re: lęk 25.06.09, 11:41
              wiesz, w tym momecie jednak praktyczność ni epociesza po stracie.
              no wlaśnei już się nei plątają na wietrze, zero romantyzmu.
      • bananarama-live Dlateg,że 27.06.09, 09:00
        w głowie masz za mało serotoniny
    • mskaiq Re: lęk 18.06.09, 05:01
      Czemu tego nie robisz Aidko ?
      Mysle ze pojawiaja sie mysli i decyzje ktore sa wbrew temu co
      powinnismy zrobic i one podejmuja decyzje za nas.
      Bylo ich bardzo wiele u mnie. Kiedy to zrozumialem, dzialalem wbrew
      temu co powstrzymywalo mnie przed zrobieniem tego co powinienem.
      To bylo tak, jakby ktos inny podejmowal decyzje za mnie i przeciwko
      mnie.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • erbin Re: lęk 23.06.09, 23:09
        doskonale Adiko cie rozumie mam tak samo wieczorem w miarę ok a rano masakra
        gdyby nie to że muszę to też bym siedział w domu. masakra
        pozdrawiam
        • lucyna_n Re: lęk 24.06.09, 10:58
          rano gorzej, wieczorem lepiej, typowe objawy depresji.
      • olga_w_ogrodzie Re: lęk 24.06.09, 13:31
        mskaiq napisał:

        > Czemu tego nie robisz Aidko ?
        > Mysle ze pojawiaja sie mysli i decyzje ktore sa wbrew temu co
        > powinnismy zrobic i one podejmuja decyzje za nas.

        znaczy winne są myśli i decyzje, które podejmują decyzje
        za nas ?


        tak dokładnie napisałeś.
        nieszablonowe przesłanie - to trzeba przzynać.
    • stokrotka_beauty Re: lęk 24.06.09, 00:15
      moze boisz sie wyzwań aidko? moze stad ten lęk? pozdrawiam serdecznie:).
    • minasz Re: lęk 25.06.09, 23:53
      nie filozujcie - bo takie pierdułowate myslenie to woda na młyn wszystkim stanom
      depresyjnym

      aby wyjasnic twoj problem musisz znalesc informacje jak funkcjonuje pamiec
      podczas snu i tyle - sa to rzeczy ogolnie znanie- i nie trzeba wymyslac
      pierdułowatych filozofii
    • mskaiq Re: lęk 26.06.09, 13:01
      Aidka napisala
      >znaczy winne są myśli i decyzje, które podejmują decyzje
      >za nas ?
      Jak dalece nalezy utozsamiac sie z wlasnymi myslami ? Bardzo wiele
      mysli akceptujemy bezkrytycznie, na przyklad ze jestesmy do niczego,
      ze jestesmy gorsi niz inni ludzie.
      Znasz takie mysli i bardzo czesto je akceptujesz. Czesto mowie Ci
      cos innego, ludzie ktorzy cie znaja mowia rowniez cos innego ale
      pojawiaja sie uporczywe mysli ze jestes gorsza i one podejmuja za
      Ciebie decyzje ktora akceptujesz.
      Problemy z jedzeniem. Pojawiaja sie mysli ze jestes za gruba i mimo
      oczywistych faktow ze jestes za chuda, z czym sama sie czesto
      zgadzasz, potrafia Cie przekonac ze jestes za gruba.
      To sa wszystko mysli ktore dzialaja przeciwko nam. Znam ich wiele,
      przestalem akceptowac mysli ktore sa przeciwko mnie bo akceptacja
      ich oznacza nieszczenie samego siebie.
      Serdeczne pozdrowienia.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka