Dodaj do ulubionych

pierwsza wizyta u psychiatry

04.08.09, 14:01
Witam Was,
Wybaczcie glupie pytanie.
Zdecydowalem sie na wizyte u psychiatry. Nie bylem nigdy wczesniej u lekarza
tej specjalnosci wiec poradzcie prosze. W pierwszym odruchu chcialbym wylac
wszystko co we mnie siedzi ale to chyba nie material na wizyte u psychiatry
ale raczej dla psychologa? Czy mam sie skupic jedynie na moich dolegliwosciach
fizycznych zwiazanych z choroba ktora u siebie podejrzewam? Czy po prostu
powiedziec cos w stylu "posypalo mi sie w zyciu, nie spie, chodze z gluem,
czuje ze wariuje, niech pani powie czy to tak ma byc a jak nie to czy mozna
cos z tym zrobic?"
Obserwuj wątek
    • olga_w_ogrodzie Re: pierwsza wizyta u psychiatry 04.08.09, 14:11
      wywalaj wszystko, pytaj o to, co Cię dręczy.
      psychiatra sam zdecyduje w czym może pomóc on, a w czym psycholog -
      może trzeba będzie równolegle prowdzić farmakoterapię i
      psychoterapię.

      nie bój się, nie denerwuj - bądź sobą w miarę możliwości w czasie
      tej wizyty.
    • little_emma Re: pierwsza wizyta u psychiatry 04.08.09, 14:46
      Psychiatra pomoże Ci zadając pytania i próbując jakoś to wszystko uporządkować. Dzięki temu będzie Ci trochę łatwiej to ogarnąć. Mów wszystko co Ci leży na sercu i o czym chciałbys powiedzieć, nie ma sensu nic ukrywać. Tak jak pisze olga, pełny obraz Twoich dolegliwości pomoże lekarzowi wybrać optymalny sposób Twojego leczenia. Czy leki a jeśli tak to jakie czy psychoterpia, czy może skierowanie do innego lekarza czy jeszcze coś innego. Im więcej powiesz tym bardziej lekarz będzie w stanie Ci pomóc.
      • kara.mija Re: pierwsza wizyta u psychiatry 04.08.09, 15:14
        Wszystko mów ... moja pierwsza wizyta jakiś dłuższy czas temu
        polegała tylko na wygadaniu się bo leków nie dostałam ale nie
        wygadałam się tak naprawdę i do końca .... może gdybym to zrobiła i
        wcześniej zaczęła leczenie to nie doprowadziłabym się do obecnego
        stanu ... może ... a może nie? W kązdym razie radzę jak inni - mów o
        wszystkim jeśłi starczy Ci czasu ...
        • lucyna_n Re: pierwsza wizyta u psychiatry 04.08.09, 15:34
          Na wygadanie się lepiej chyba iść do psychoterapeuty lub psychologa, prywatnie
          co prawda lekarz ma jakby więcej cierpliwościa ale i tak to co tam na recepcie
          wypisze nie ma wiele wspólnego ze szczegółowymi wynurzeniami pacjenta, Psychię
          interesują takeie punkty jak, zaburzenia snu, odżywiania, urojenia, omamy,
          myśli samobójcze,fobie, a niuanse ludzkiej psychiki to już tam im mało ważne są.
    • lucyna_n Re: pierwsza wizyta u psychiatry 04.08.09, 15:24
      s-less napisał:

      " nie spie, chodze z gluem "

      no jak tak powiesz to ja nie wiem jak się lekarz zachowa
      • s-less Re: pierwsza wizyta u psychiatry 04.08.09, 16:08
        przepraszam, mialo byc "gulem" :)
        "glue" w moim domu uzywany jedynie do klejenia modeli kartonowych :)
    • s-less Re: pierwsza wizyta u psychiatry 04.08.09, 16:10
      chyba sobie to wszystko pospisuje, czasem ciezko to wszystko ogarnac a ostatnio
      z pamiecia i koncentracja u mnie nie jest dobrze :/
      • bertrada Re: pierwsza wizyta u psychiatry 04.08.09, 16:35
        Spisanie na kartce to dobry pomysł. A psychiatrze mów wszystko, nawet rzeczy,
        które wydają Ci się nieistotne. Bo to, że Tobie coś wydaje się nieistotne nie
        oznacza, że dla lekarza nie będzie jakąś wskazówką. I szczerze odpowiadaj na
        zadane pytania.
        Jedynym sposobem postawienia diagnozy jest wywiad z pacjentem, więc im będzie on
        dokładniejszy tym lepiej.
    • tlenoterapia Re: pierwsza wizyta u psychiatry 04.08.09, 17:52
      Lekarz przeprowadza wywiad z pacjentem moze byc tak ze wyjmie
      ankiete w ktorej sa pytania dotyczace pobytow w szpitalu
      psychiatrycznym.chorob psych.rodzicow,urazow
      glowy,wyksztalcnia,pracy,mieszkania,o posiadaniu dzieci
      itp....mozliwe ze bedzie sie dopytywac o zycie osobiste, i
      oczywiscie o to jakie zaburzenia psychiczne Ci przeszkadzaja.

      Ale najprawdopodobnie na Twoj widok spyta w czym moge panu pomoc?
      Odpowiadasz ze sie zle czujesz psychicznie i fizycznie ...
      A ona na to jak pan sie czuje?Jakie pan ma objawy?Czyjuz wczesniej
      tak sie pan czul? Czy wystapienie zlego samopoczucia wiaze pan z
      jakims wydazeniem?....Moze tez pasc straszne pytanie czego pan
      oczekuje po tej wizycie ?

      Pierwsza rozmowa w ktorej lekarz musi sie zorientowac w stanie
      zdrowia pacjenta i podjac decyzje o leczeniu trwa ok 20-30min.Na
      nastepne wizyty,to przygotuj sie , ze beda trwac 5-15 minut.

      Po zapisaniu Ci lekarstwa dopytaj o skutki uboczne i o to jak
      sie z nia kontaktowac w razie gdy bedziesz sie zle czul po lekach
      lub nie beda pomagac.

      Wylewac wszystko z siebie psychiatrom? Ja tego za chiny nie robie!!



      • bertrada Re: pierwsza wizyta u psychiatry 04.08.09, 18:15
        > Wylewac wszystko z siebie psychiatrom? Ja tego za chiny nie robie!!

        Dlaczego?? Przecież to jedyny sposób, żeby lekarz zorientował się w Twoim stanie
        zdrowia. Jak nie powiesz mu wszystkiego, to jak ma postawić trafną diagnozę?
        • lucyna_n Re: pierwsza wizyta u psychiatry 04.08.09, 21:53
          zależy co to jest to wszystko, wiesz, niektórzy są skłonni opowiadać o sobie
          przez kilkanaście godzin i nie wynika z tego nic więcej niż z pierwszych 15
          minut rozmowy czyli recepta na losowo wybrany antydepresant.
    • tlenoterapia Re: pierwsza wizyta u psychiatry 04.08.09, 18:40
      AAA Bercia to dla tego mam tyle diagnoz:)

      A myslisz ze psychiatra nie zdiagnozuje kogos kto sie w cale nie
      odzywa?
      • olga_w_ogrodzie Re: pierwsza wizyta u psychiatry 04.08.09, 19:08
        wg berty nie zdiagnozuje i dlatego , np., tylu głuchoniemych, osób w
        ciężkiej depresji, które się nie odzywają wcale, osób autystycznych
        etc. żyje sobie, jakby nigdy nic, na tym świecie bożym bez diagnozy.

        a jeśli do psychiatry przyjdzie symulant i powie, że jest
        Napoleonem, to psychiatra zdiagnozuje psychozę.
        no bo wszak będzie po rozmowie z pacjentem, a rozmowa, zdaniem
        berty, to jedyny sposób, by zdiagnozować.
      • bertrada Re: pierwsza wizyta u psychiatry 04.08.09, 20:41
        A myślisz, że psychiatra prawidłowo zdiagnozuje kogoś, kto zataja przed nim
        jakieś informacje? Np opowiada że ma napady lęku i doła psychicznego, natomiast
        nie wspomina, że od roku jakiś haker przejął kontrolę nad jego komputerem i go
        szpieguje, szef założył ukrytą kamerę i cały czas obserwuje go i czeka na
        potknięcie, żeby go wywalić z pracy, sąsiedzi nagrywają sceny z jego sypialni i
        umieszczają je w sieci itp.
        • lucyna_n Re: pierwsza wizyta u psychiatry 04.08.09, 21:55
          zapewniam Cię że osoba mająca poczucie bycia śledzoną zacznie właśnie od tego, a
          o lęku uogólnionym to psychia sam się domyśli z tzw body language
        • tlenoterapia Re: pierwsza wizyta u psychiatry 04.08.09, 22:14
          Bercia uwazam,ze jednostki chorobowe w psychiatrii wymyslono po to
          zeby bylo z czego studentow egzaminowac,a diagnozy sluza
          stygmatyzacji i sa jak amunicja ktora ma zdyskredytowac czlowieka
          nie niosac pomocy.
          Przy tak malej ilosci lekow jakimi dysponuje psychiatria ,diagnozy
          maja watpliwy sens ,tym bardziej, ze psychiatra ma obowiazek nie
          sugerowac sie wczesniejszymi diagnozami ,tylko zwracac uwage na
          objawy obecnie wystepujace i na te podawac lek.(z tad duza ilosc
          diagnoz u pacjentow psych.)
          Poglad ze na schizofrenie sa inne leki i na nerwice inne i na chad
          inne w praktyce psychiatrycznej sie nie sprawdza.
          • bertrada Re: pierwsza wizyta u psychiatry 04.08.09, 22:55
            > Poglad ze na schizofrenie sa inne leki i na nerwice inne i na chad
            > inne w praktyce psychiatrycznej sie nie sprawdza.

            Generalnie schizofrenii nie wyleczy się antydepresantami. Podobnie jak leki na
            schizofrenię nie pomogą osobie z depresją.
            Ale w sumie masz rację. Zarówno diagnoza jak i leczenie są objawowe. Nie ma
            żadnych specjalistycznych badań, które mogą jednoznacznie potwierdzić lub
            wykluczyć chorobę. Dlatego tym bardziej istotna jest szczerość pacjenta i
            niezatajanie żadnych informacji. Nawet takich, które pacjentowi wydają się
            nieistotne. Jak się okaże, że coś jest nieistotne to lekarz sam przerwie i
            zapyta o coś innego.

            Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ludzie boją się tej stygmatyzacji. I jak
            depresja została oswojona, podobnie jak nerwica, tak schizofrenia, czy
            zaburzenia osobowości napawają lękiem. I większość osób wie jakie są objawy np
            schizofrenii i doskonale zdaje sobie sprawę, że jak zaczną opowiadać
            niestworzone historie to mogą trafić nawet do szpitala. I w związku z tym, nawet
            jak mają wrażenie, że ktoś ich szpieguje i cierpią z tego powodu na różne lęki,
            to w życiu nie przyznają się nawet przed sobą, że coś jest nie tak. Zwłaszcza,
            że najczęściej chory nie ma poczucia choroby i jest przekonany, że naprawdę ktoś
            go śledzi. Ale na tyle są przytomni, że zdają sobie sprawę, że jak będą o tym
            komukolwiek opowiadać, to zostaną uznani za psychicznie chorych. Dlatego nawet
            psychiatrze mogą nie przyznać się do wszystkiego.

            Ale czym innym jest celowe zatajanie informacji a czym innym przypadkowe.
            Dlatego ja jestem zdania, że czasem lepiej powiedzieć stertę niepotrzebnych
            bzdur niż nie powiedzieć czegoś co może być istotną wskazówką dla lekarza. W
            końcu od tego zależy nasze zdrowie.
            • tlenoterapia Re: pierwsza wizyta u psychiatry 05.08.09, 13:13
              > Generalnie schizofrenii nie wyleczy się antydepresantami.
              Podobnie jak leki na
              > schizofrenię nie pomogą osobie z depresją.


              Owszem podaje sie leki antydepresyjne w schizofreni a i leki
              neuroleptyczne w depresji ,chad,i nerwicy.

              Jakos nie slyszalam zeby ktos sie wyleczyl lekami ze schizofrenii
              to jakis margines ludzi i moze samo przeszlo.

              Jak juz sie zjadlo wszystkie leki i dalej jest zle ,to jak dla
              lekarza moze byc pomocne sluchanie jeczenia o zyciu?

              Wiesz czasem i dobrze ludzie robia ,ze nie ida do psychiatry i sie
              nie stygmatyzuja naprawde w naszym spoleczenstwie to tragedia
              przyznac sie ,ze jest sie zaburzonym psych. to gozej niz byc
              dzieckiem ku... i zlodzieja.
              Jak ktos sobie daje rade w zyciu mimo "objawow" to niech sie trzyma
              z dala od swirologow.
              • bertrada Re: pierwsza wizyta u psychiatry 05.08.09, 14:56
                > Owszem podaje sie leki antydepresyjne w schizofreni a i leki
                > neuroleptyczne w depresji ,chad,i nerwicy.

                No podaje się, ale tylko dlatego, że w psychiatrii w zasadzie nie ma czegoś
                takiego jak jednoznaczna diagnoza. Leczenie jest objawowe. Stąd ta różnorodność
                podawanych leków.
                Poza tym, jak dawniej próbowano rozdzielać zaburzenia psychiczne na rożne
                jednostki chorobowe, tak teraz jest trend, żeby je scalać z powrotem. Już nie ma
                depresji ani nerwicy, są zaburzenia lękowo depresyjne. I w zależności jakie
                objawy są dominujące, takie leki się podaje. I podobnie jest ze schizofrenią.
                Jej objawy są różne i w różnym nasileniu. Poza tym często towarzyszą jej i
                depresja i lęki. I w tym przypadku też leki dobiera się indywidualnie. Jak chory
                ma objawy psychozy to dostaje neuroleptyki, jak depresji to antydepresanty.

                > Jak juz sie zjadlo wszystkie leki i dalej jest zle ,to jak dla
                > lekarza moze byc pomocne sluchanie jeczenia o zyciu?

                Jęczenie o życiu ma sens tylko podczas pierwszej wizyty. Czyli wtedy, kiedy
                lekarz musi się zorientować z czym ma do czynienia. Potem to już nie ma sensu.
                Istotne jest czy pacjent czuje się lepiej czy nie.

                A jak się zjadło wszystkie leki i nie ma poprawy, to zazwyczaj mówi się, że albo
                pacjent cierpi na jakąś lekooporną postać choroby, albo że jest zdrowym
                symulantem, albo że ma zaburzenia osobowości i musi się nauczyć z tym żyć.

                > Jak ktos sobie daje rade w zyciu mimo "objawow" to niech sie trzyma
                > z dala od swirologow.

                W dzisiejszych czasach, gdzie jest bardzo dobrze rozwinięta zarówno gospodarka
                jak i opieka socjalna, to trzeba być hipermocno zaburzonym żeby sobie nawet jako
                tako nie dawać rady. Zawsze się znajdzie jakiś sponsor, jakaś pomocna dłoń,
                cokolwiek. Ale to nie znaczy, że osoby chore żyją sobie długo i szczęśliwie.
                Najczęściej zamieniają sobie i osobom z otoczenia, życie w piekło.
                Nie wiem czy miałaś okazję znaleźć się po drugiej stronie. Tzn jako ktoś kto
                musi znosić obecność osoby z zaburzeniami psychicznymi w swoim otoczeniu. Jako
                domownik, współpracownik, sąsiad.
                • dala.tata Re: pierwsza wizyta u psychiatry 05.08.09, 17:35
                  oj chrzanisz na calego bercia. twoja wiara w psychiatrie i w leki psychiatryczne
                  otwiera szczeke w zdziwieniu. ale jesli ci z tym dobrze, to najwazniejsze :-)
                  • tlenoterapia Re: pierwsza wizyta u psychiatry 06.08.09, 19:12
                    Dala.tata niech sobie beda pigulki i niedobijajmy sie dowodami czy
                    pomagaja w 10% czy 50% (troche mniej jest zamykanych dozywotnio
                    wariatow w szpitalach niz w 19 wieku)

                    Jesli nie stworzy sie programow pomocy
                    srodowiskowej,psychoterapeutycznej,finansowej ,inaczej szkolonego
                    personelu i innych ludzkich szpitali/osrodkow pomocy,to sadze ,ze
                    Berciu bedziesz myslec ,ze nic lepszego nie moze spotkac kogos kto
                    jest "zaburzony"(pojecie wzgledne) jak psychotropy i przymusowa
                    izolacja szpitalna.Jak na razie w zasadzie tylko to jest serwowane
                    jako "pomoc" w Polsce, ale nie na swiecie.

                    Pytanie co zrobic z osoba agresywna i mowiace od rzeczy,sugeruje ze
                    nagle ktos staje sie wariatem,tym czasem mase wydazen na to moze
                    sie zkladac ciagnacych sie od dziecinstwa. Moze idealistycznie ale
                    zakladam ,ze mozna bylo temu zapobiec,lub pomoc alternatywnymi
                    metodami.
                    Ale proza zycia i wiadomo jak jest...trzeba z kims kto
                    przeszkadza,jest trudny,dziwny (ma kuku na muniu) cos zrobic-
                    zamknac w wariatkowie.

                    Zastanawiam sie, nawiasem mowiac, o mozliwosci deklaracji
                    dotyczacej tego czy godzimy sie na przymusowa hospitalizacje, tak
                    samo jak deklarowac sie mozemy w kwesti zgody na pobranie organow
                    po smierci ,czy zaniechania uporczywego leczenia...









                    • dala.tata Re: pierwsza wizyta u psychiatry 06.08.09, 21:20
                      mysle ze jestes troche optymistyczna z tym jak jest na swiecie, jednak zgadam
                      sie z toba. gdy sluchalem kiedys lekarza krajowego psychiatrii, to wlasnciwie
                      mowil to, co ty napisalas, tyle ze nigdy to nie zostalo wcielone w zycie.
                      caloscowy program opieki psychiatrycznej propponowany przez psychiatrow byl
                      niezwykle radykalny w rozumieniu tego, czym jest terapia i jak postepowac z
                      chorymi.

                      i na dodatek: dzisiejsza psychiatria nie dziala. dane historyczne pokazuja, ze
                      leczymy coraz mniej ludzi, a nie coraz wiecej (dokladnie odwrotnie niz w innych
                      dzialach medycyny); badania miedzykulturowe pokazuja ze w krajach, gdzie
                      psychiatria jest 'nierozwinieta' pacjenci maja sie lepiej, a badania, w ktorych
                      pacjentow zostawiono bez opieki psychiatrycznej, wyleczeni zostali rownie
                      skutecznie.
                      • neuroleptyk potrzeba źródeł. 07.08.09, 09:05
                        > i na dodatek: dzisiejsza psychiatria nie dziala. dane historyczne
                        pokazuja, ze
                        > leczymy coraz mniej ludzi, a nie coraz wiecej (dokladnie odwrotnie
                        niz w innych
                        > dzialach medycyny);

                        Gdzie te dane historyczne o maleniu liczby leczonych? Jestem
                        ciekaw tej kwestii.

                        To, że liczba leczonych maleje historycznie (mało precyzyjnie
                        określenie) wydaje się mało wiarygodne, chociażby biorąc pod uwagę,
                        że zużycie antydepresantów od lat 80 tych wzrosło znacznie.

                        Zacytuje tu tylko fragmenty.

                        Antidepressants and suicide risk in the United States, 1985-1999.

                        Grunebaum MF, Ellis SP, Li S, Oquendo MA, Mann JJ.

                        Department of Neuroscience, New York State Psychiatric Institute,
                        New York, NY 10032, USA. mfg14@Columbia.edu

                        J Clin Psychiatry. 2004 Nov;65(11):1456-62.

                        From 1985 to 1999, the suicide rate fell 13.5%, with a greater
                        decline among women, and antidepressant prescription rates
                        increased over 4-fold
                        , with the increase mostly due to SSRIs.



                        --------

                        Association of suicide and antidepressant prescription rates in
                        Japan, 1999-2003.

                        Nakagawa A, Grunebaum MF, Ellis SP, Oquendo MA, Kashima H, Gibbons
                        RD, Mann JJ.

                        Department of Neuroscience, New York State Psychiatric Institute,
                        New York, NY 10032, USA.

                        J Clin Psychiatry. 2007 Jun;68(6):908-16.

                        From 1999 through 2003 in Japan, total antidepressant
                        prescriptions increased 57% among males and 50% among females.
                        Approximately 80% of this increase involved the selective serotonin
                        reuptake inhibitors (SSRIs).


                        Mam więc nie całkiem bezpodstawne jest przypuszczenie, że jest
                        odwrotnie, tzn., że rośnie liczba leczonych na zaburzenia psychiczne
                        ale też, że prawdopodobnie rośnie ich udział wśród leczonych w
                        ogóle.

                        >badania miedzykulturowe pokazuja ze w krajach, gdzie
                        > psychiatria jest 'nierozwinieta' pacjenci maja sie lepiej,

                        Czy wnioski z tego są takie, że to w wyniku mniej rozwiniętej
                        psychiatrii?? Że ich wcale nie leczą?? Hmmm.
                        Poza tym to o czym piszesz jak mniemam dotyczy głownie schizofreni i
                        jej spektrum, czyli obejmuje niewielką część wszystkich zaburzeń.
                        Opierasz się na IPSS 1973? Co z resztą zaburzeń psychicznych??


                        >a badania, w ktorych
                        > pacjentow zostawiono bez opieki psychiatrycznej, wyleczeni zostali
                        rownie
                        > skutecznie.

                        Jestem ciekaw jakie to badania.
                        • dala.tata Re: potrzeba źródeł. 07.08.09, 11:54
                          prosze uprzejmie. przeglad tych badan dokonuje Richard Bentall w swej najnowszej
                          ksiazce: Doctoring the Mind. tych badan jest troche za duzo zeby przepisywac
                          tutaj, ale jak sie bardzo uprzesz, to kilka moge zacytowac. niespecjalnie tez
                          widze, co maja teksty, ktore cytujesz do tego, co mowie.

                          Bentall rzeczywiscie mowi glownie o spektrum psychoz, ale rowniez o CHAD i o
                          depresji.

                          mnie to nigdy specjalnie nie ciekawilo, wiec nie wiem, czy byly badania
                          dotyczace innych chorob.
                          • neuroleptyk potrzeba źródeł koniecznie 07.08.09, 22:21
                            prosze uprzejmie. przeglad tych badan dokonuje Richard Bentall w
                            swej najnowsze
                            > j
                            > ksiazce: Doctoring the Mind. tych badan jest troche za duzo zeby
                            przepisywac
                            > tutaj, ale jak sie bardzo uprzesz, to kilka moge zacytowac.

                            Zacytuj może samego Bentalla i podaj do czego odwołuje się przypis w
                            danym cytacie.

                            >niespecjalnie tez
                            > widze, co maja teksty, ktore cytujesz do tego, co mowie.

                            Jak wg. ciebie można zwryfikować ilość leczonych??
                            Oczywiście ilośc recept nie przekłada się na ilość leczonych tak po
                            prostu i dokładnie, ale coś wykazuje. Jest mało prawdopodobne by
                            kilkakrotny wzrost wynikałby tylko z podniesienia dozy. Jeśli
                            Bentall sugeruje malenie liczby leczonych, to wydaje mi się to w
                            zasadzie jednoznaczne z sugestią jakiegoś ogromnego nadużywania
                            leków na granicy otrucia, ale tylko u pewnej grupy pacjentów a
                            jednoczenie pozostawenie wielu chorych bez leczenia w ogóle.
                            Zakładając nawet, że średni wzrost dozy był dwukrotny, to nadal za
                            mało by skompensować wzrost użycia tych leków już nie mówiąc o
                            pogodzeniu tego z malejącą/mniejszą liczbą leczonych.

                            Wzrost ilości przepisywanych antydepresantów jest ogromny od 20 lat
                            w USA, a poza depresją leczy się nimi też zaburzenia lękowe,
                            obsesyjne, odżywiania, a to razem daje zdecydowanie przeważającą
                            cześć pacjentów. Schizofrenia, zaburzenia dwubiegunowe to mała cześć
                            pacjentów. Jeśli chodzi o ADHD to nie wygląda na to żeby liczba
                            leczonych malała.

                            Uwaga zamieściłem tu wycięte fragmenty.

                            Br J Clin Pharmacol. 2009 Apr;67(4):466-8

                            Large increase of the use of psycho-stimulants among youth in the
                            Netherlands between 1996 and 2006.

                            Trip AM, Visser ST, Kalverdijk LJ, de Jong-van den Berg LT.

                            Department of Pharmacy, Groningen University, Groningen, the
                            Netherlands.

                            RESULTS: Psycho-stimulant use increased in boys (0-19) from 4.5
                            per thousand in 1996 to 31.1 per thousand in 2006 and for girls from
                            0.7 to 8.1 per thousand, respectively. The largest increase was
                            among boys aged 10-19 years. There is a trend towards prescribing
                            the sustained release preparation of methylphenidate (Concerta).


                            Clin Drug Investig. 2006;26(3):161-7.

                            Prevalence of methylphenidate use among Israeli children: 1998-2004.

                            Vinker S, Vinker R, Elhayany A.

                            Department of Family Medicine, Sackler Faculty of Medicine, Tel Aviv
                            University, Tel Aviv, Israel. vinker01@zahav.net.il

                            BACKGROUND: Use of methylphenidate for the treatment of attention-
                            deficit hyperactivity disorder (ADHD) has increased throughout the
                            world in the past decade.
                            ......... MAIN OUTCOME MEASURES AND
                            RESULTS: The overall 1-year prevalence rate of methylphenidate
                            use in children aged 0-18 years increased from 0.7% in 1998 to 2.5%
                            in 2004, an increase by a factor of 3.54 (95% CI 3.31, 3.79).


                            Clin Pediatr (Phila). 1999 Apr;38(4):209-17

                            National trends in the prevalence of attention-deficit/hyperactivity
                            disorder and the prescribing of methylphenidate among school-age
                            children: 1990-1995.

                            Robison LM, Sclar DA, Skaer TL, Galin RS.

                            Pharmacoeconomics & Pharmacoepidemiology Research Unit, College of
                            Pharmacy, Washington State University, Pullman 99164-6510, USA.

                            We discerned a 2.3-fold increase (p < 0.05) in the population-
                            adjusted rate of office-based visits documenting a diagnosis of
                            ADHD; a 2.9-fold increase (p < 0.05) in the population-adjusted rate
                            of ADHD patients prescribed stimulant pharmacotherapy; and a 2.6-
                            fold increase (p < 0.05) in the population-adjusted rate of ADHD
                            patients prescribed methylphenidate.


                            Oczywiście ciężko z tego wyciągać pewne wnioski co do liczby
                            leczonych na zaburzenia psychiczne ogółem. Pozostają pytania gdzie
                            liczba leczonych maleje wg. ciebie czy może Bentalla. (czy w USA,
                            czy w Europie, czy może w ogóle na całym świecie oraz jaki okres
                            czasu obejmowały badania) Trudno te wyniki, które tu zamieściłem
                            ekstrapolować na cały świat, ale teza o malejącej liczbie leczonych
                            wydaje mi się mało prawdopodobna zakładajac, że chodzi o zachód, ale
                            może masz dużo badań pod ręką, które poruszaja precyzyjnie tą
                            kwestię i wskazują na to, że z punkt widzenia historycznego (nie
                            wiem jaki okres masz tu na myśli) liczba leczonych maleje, ja na
                            razie takich nie znalazłem.

                            > Bentall rzeczywiscie mowi glownie o spektrum psychoz, ale rowniez
                            o CHAD i o
                            > depresji.

                            Odnośnie malenia leczonych, czy kewsti katamenezy w krajach
                            rozwiniętych kontra rozwijających się?
                            Jeśli to pierwsze, to być może to prawda wyłączając z tej grupy MDD
                            (depresję). Ale jak można na tej podstawie pisać, że w ogóle liczba
                            leczonych na zaburzenia psychiczne maleje? Jeśli to wniosek nie
                            poparty braniem pod uwagę, jesli nie wszystkich, to chociaż tych
                            głównych zaburzeń, to jest to wprowadzaniem w błąd.

                            > mnie to nigdy specjalnie nie ciekawilo, wiec nie wiem, czy byly
                            badania
                            > dotyczace innych chorob.

                            No właśnie.
                            Jak to jeszcze jest z tymi nieleczonymi ??
                            I te same pytania tutaj. Czy chodzi tu o wszystkie zaburzenia, czy
                            tylko konkretne i gdzie?
                            • dala.tata Re: potrzeba źródeł koniecznie 07.08.09, 23:34
                              szczerze powiedziawszy, zupelnie nie wiem, o co ci chodzi. ale to z cala
                              pewnoscia wynika z moich ograniczen, a ciebie powinno utwierdziec w tym, ze masz
                              racje.
                              • neuroleptyk Re: potrzeba źródeł koniecznie 08.08.09, 01:11
                                >>>i na dodatek: dzisiejsza psychiatria nie dziala. dane historyczne
                                pokazuja, ze
                                leczymy coraz mniej ludzi, a nie coraz wiecej (dokladnie odwrotnie
                                niz w innych
                                dzialach medycyny)

                                Na początek o wyjaśnienie tego.
                                Czy po prostu maleje ilość osób leczonych na zaburzeniama na
                                psychiczne w ogóle w stosunku do jakiegś tam okresu w historii. I
                                gdzie to ma miejsce. Czy może maleje współczynnik.??
                                Może chodzi ci o to, że maleje udział lekarzy psychiatrów w leczeniu
                                zaburzeń psychicznych?
                                Przez użycie takich nieprecyzyjnych określeń nie wiadomo o co tobie
                                tak naprawdę chodzi.

                                > szczerze powiedziawszy, zupelnie nie wiem, o co ci chodzi.

                                Ja też dokładnie nie wiem.

                                ale to z cala
                                > pewnoscia wynika z moich ograniczen, a ciebie powinno utwierdziec
                                w tym, ze mas
                                > z
                                > racje.

                                Właśanie nie wiem czy masz rację. Może masz, jeśli tak to warto to
                                udowodnić podając konkretnie dane.
                                • dala.tata Re: potrzeba źródeł koniecznie 08.08.09, 14:54
                                  przeczytalem mojego posta i juz wiem skad nieporozumienie. to ja popelnilem
                                  blad: leczymy coraz wiecej ludzi. co wiecej, coraz wiecej osob uznajemy za
                                  niepelnosprawne z powodu chorob psyhicznych. bo ile to, ze wiecej osob leczymy
                                  mozna tlumaczyc tym, ze lepiej diagnozujemy, to to ze coraz wiecej osob jest
                                  niepelnosprawnych mozna tylko tlumaczyc tym, ze nie umiemy leczyc.

                                  przepraszam za zamieszanie!
                                  • dala.tata Re: potrzeba źródeł koniecznie 08.08.09, 15:44
                                    juz wiem, skad pomylka. ambiwalencja 'leczymy'. otoz leczymy w sensie poddajemy
                                    terapii coraz wiecej osob, natomiast leczymy, w sensie udaje nam sie wyleczyc,
                                    coraz mniej. teraz juz oddycham spokojnie: powiedzialem dokladnie to, co chce :-)
                                    • tlenoterapia Re: potrzeba źródeł koniecznie 09.08.09, 02:33
                                      A czym jest ,ze sie wtrace "wyleczenie" i jakie kryteria musza byc
                                      spelnione by tak uznac -rodzaje testow?I przez kogo-
                                      pacjenta ,psychiatre?
                                      Czy wyleczenie jest w tedy gdy nie stosuje sie terapii czy w jej
                                      trakcie?
                                      Czy uznanie inwalidztwa w psychiatrii jest wynikiem tylko choroby
                                      i porazki w terapii?
                                      Czy moze na ten stan skladaja sie inne czynniki-przepisy /ustawy
                                      normujace niezdolnosc do pracy,(a praca to tylko jeden z wielu
                                      aspektow w funkcjonowanie czlowieka )Czy wplyw kulturowo -
                                      srodowizkowy jest bez znaczenia na pojawienie sie zaburzen?

                                      Ps.
                                      Nie tylko przez komunizm ruch anty psych. nie rozwina sie /nie
                                      wplyna na ksztalt psychiatrii w Polsce.
                                      Problemem jest brak funduszy-nikt bez pieniedzy nie stworzy
                                      nowatorskiego osrodka pomocy.

                                      Rowniez po milo zakonczonych kolacja konferencjach
                                      psychiatrycznych, w wyzynach profesorskich dysput, panuje
                                      oderwanie od rzeczywistosci ( zero korzyści dla pacjentow).

                                      Ruchu oddolnego brak- jesli takowe powstaja to tylko dla tego ,ze
                                      mozna zarobic na unijnych dotacjach przez napisanie programu.(np
                                      szkolenie psychicznie chorych przez psychologa i urzednika z
                                      urzedu pracy w szukaniu pracy ...i na tym koniec bo wariata nikt
                                      nie przyjmie)
                                      • dala.tata Re: potrzeba źródeł koniecznie 10.08.09, 15:53
                                        kryteria wyleczenia moga byc rozne, rzecz jasna. moze to byc ustapienie objawow,
                                        moze to byc lepsze funkcjonowanie, moze to byc po prostu stweirdzenie czlwoieka:
                                        lepiej mi. psychiatria przyjmuje to pierwsze najczesciej (najbanalniejsze i
                                        najlatwiejsze do osiagniecia). i pomimo tego nie udaje sie psychiatrii leczyc
                                        ludzi.

                                        na pytanie o inwalidztwo nie potrafie odpowiedziec. podejrzewam ze przyczyny sa
                                        rozne i jak i rozne kryteria. natomiast co do wplywu srdowosiska na dystres, to
                                        mnie naprawde do tego nie trzeba przekonywac. mnie biologicznosc chorob
                                        psychicznych nie przekonuje zupelnie.

                                        ruch anty-psychiatryczny a osrodki pomocy to 2 rozne sprawy. i anty-psychiatria
                                        raczej nie jest zwolennikiem takich osrdokow. skoro nie ma choroby psychicznej,
                                        to po co osrdoek? kogo tam by leczyc?

                                        co do profesorow to sa rozni, kwadratwoi i podluzni. i nie generalizowalbym. a
                                        co do ruchow oddolnych, to one istnieja, choc chyba nie w Polsce. swietny
                                        przyklad Hearing Voices Network.
                                        • tlenoterapia Re: potrzeba źródeł koniecznie 11.08.09, 02:16
                                          Mowiac w prost to wlasnie o to mi chodzilo, ze nie mozna ustalic
                                          kryteriow wyleczenia,ustalic norm zdrowego funkcjonowania... Wiec
                                          jak mozna ustalic ,ze psychiatrii nie udaje sie leczyc ludzi? Co
                                          oznacza leczyc?

                                          Ciekawi mnie czy by sie w ten sposob nie dalo podwazyc wynikow
                                          badan autorow na ktorych sie powolywales...

                                          O inwalidztwie psychicznym wspomnialam by uwidocznic , ze jego
                                          wyznacznikiem nie moze byc tylko niezdolnosc do pracy ,a tak jest,
                                          (dziwnosc ustalania choroby w psychiatrii= dziwnosc wynikow badan
                                          nad leczeniem)
                                          Nie podwazała bym zaburzen biologicznych mozgu, jedynie
                                          powatpiewala w ich pierwotnosc.

                                          To prawda, ze ruch anty-psychiatryczny nie nawolywal do
                                          budowania "osrodkow". Dal jedynie impuls do innego widzenia
                                          zaburzonych psychicznie,widzac problem w psychiatrach, a nie w"
                                          zaburzonych"..
                                          Myslisz, ze nowatorskie pomysly leczenia ,inne traktowanie
                                          problemow psychicznych, nie bylo pochodna krytycznego ruchu anty-
                                          psychiatrycznego? Tak czy siak bez pieniedzy by nie powstaly.

                                          A co do profesorow psychiatrii to jest jakis reformator w Polsce?
                                          Bo profesor z AMG nie moze nawet w szpitalu ,w ktorym jest
                                          kierownikiem drzwi do ubikacji wstawic,za to prelekcje i wyklady
                                          swietnie mu ida.

                                          Na zachodzie ludzie umieja sie jednoczyc i sobie pomagac .Czemu w
                                          Polsce to sie nie udaje?
                                          Hearing Voices Network niech dziala ,mnie bardziej zainteresowaly
                                          wspolczesne poglady naukowcow w tym psychiatrow ,ze slyszenie
                                          glosow nie jest osiowym objawem schizofrenii,jest zjawiskiem
                                          czestrzym niz sie powszechnie uwaza.
                                          • dala.tata Re: potrzeba źródeł koniecznie 11.08.09, 23:17
                                            tak, ale wtedy podwaza sie psychiatrie. to co jest ciekawe, to to, ze
                                            psychiatria sama kreci sobie bicz na wlasna skore. nie trzeba krytykowac ich,
                                            tylko stosowac wlasne kryteria psychiatrii, zeby pokazac, ze nie dziala.
                                            gdybysmy zaczeli wychodzic dalej poza kryteria i rozwazac sprawy w ramach
                                            czegos, co nazywamy 'recovery model', kleska psychiatrii bylaby jescze
                                            widoczniejsza.

                                            co do inwalidztwa mozna sobie podyskutowac na ten temat, jednak nie da sie tego
                                            robic w oderwaniu o budzetu panstwa.

                                            osobiscie znam kilku polskich profesorow psychiatrii, ktorych uznalbym za
                                            radykalnych, ba, w porywach mowiacych rzeczy antypsychiatryczne. jednak co do
                                            refromy, to jak juz zauwazaylas wczesniej, na reforme trzeba pieniedzy. w tym
                                            wypadku pieniedzy poteznych. ich nie ma i nie bedzie.

                                            jest troche badan na temat slyszenia glosow. zaleznie od badania, glosy slyszy
                                            miedzy 5 a 35 (o ile dobrze pamietam) procent tzw. populacji normalnej. ale
                                            stwierdzenie ze w schi nie musi wcale chodzic o usuniecie glosow, ale na
                                            przyklad o to, by glosu nie sluchac czy tez nauczyc sie z nim zyc po prostu nie
                                            jest az takie kontrowersyjne w literaturze (z wyjatkiem hard core'u
                                            biologicznego, rzeczy jasna).
                                            • tlenoterapia Re: potrzeba źródeł koniecznie 12.08.09, 21:59
                                              Czy to nie myslenie katatymiczne?
                                              Psychiatria nie padnie bo jest dochodowa i wpasowala sie w potrzeby
                                              ludzi ,ktorzy chca byc szczesliwi.Kiedys ludzie uśniezali swoje
                                              nieprzyjemne stany psychiczne ziolami,
                                              narkotykami ,alkoholem ,odkąd sa tabletki to beda je rowniez
                                              zajadac -nie rozwazajac o slusznosci teorii psychiatrycznych i
                                              konfliktach akademickich -tylko ( z sukcesem lub bez ) starajac
                                              sobie pomoc.

                                              Ciekawe jak by reforma w Plsce wygladala ? Zakladajac ze sa p
                                              ieniadze i czy istnieje taka wizja,z ktora zgadzali by sie wszyscy ?
                                              Moze 100 roznych szkol?100 roznych metod leczenia? I 100 roznych
                                              utajonych afer?100roznych prywatnych klinik?!00 roznych sposobow na
                                              zarobienie na nich ...

                                              Czy w Polsce mowi sie publicznie , ze psychiatria wymaga reform?
                                              Nie slychac rowniez zeby ujawniano naduzycia w psychiatrii.A jest
                                              ich i bylo troche.
                                              Czy mowi sie jak sa traktowani i czy pokazuje sie w jakich
                                              warunkach przebywaja pacjenci psychiatryczni w zamknietych
                                              osrodkach? Gdzie sa wywiady z odpowiedzialnymi za to
                                              ludzmi /kierownikami klinik?

                                              Dala tata. mimo teorii kognitywnych ,ze "mozna cos czego nie da
                                              sie uniknac- polubic lub zignorowac",np. slyszenie
                                              glosow,bezsennosci,fobii jest ona wynikiem porazki biologicznego
                                              leczenia,a nie powazna metoda pomocy.Nikt nie chce
                                              cierpienia ,ktore musial by udawac, ze ignoruje. (Chyba ,ze
                                              slyszal by na zawolanie muzyke ktora lubi )

    • a.a.bonus Re: pierwsza wizyta u psychiatry 07.08.09, 12:32
      s-less... psychiatria jest dla Ciebie najgorszym rozwiązaiem, a antydepresanty, które zapewne dostaniesz, nieuchronnie Cię uzależnią i wpędzą na kolejne lata w stany, które zawsze będziesz odnosiła do jakiejś wmówionej Ci wcześniej choroby (ale wówionej też samej sobie). Najpotrzebniejsze są bowiem zmiany w Twoim środowisku, które doprowadziły do jakichś tam zachwiań twojego stanu duchowego... na to nie ma tabletki... to, ze jakakolwiek tabletka pomoże Ci w osiągnięciu tych sukcesów, których nieosiągnięciem się zawiodłaś (i podłamałaś) jest bzdurą, na której farmakologia/psychiatria robi świetny interes...

      nie daj się tutaj namówić na pro-psychiatryczne serwowanie opcji: "idź do psychiatry i weź tabletkę"... odpowiedzi na pytanie, jak ma się "to wszystko" zmienić, szukaj w samej sobie dlatego, że Twoje środowisko jest odzwierciedleniem Twoich zachowań. Dlatego codziennie od rana trenuj uśmiech i każdy kolejny dzień staraj się zmieniać własnym zachowaniem. Pokaż całemu otoczeniu, jak powinien zachowywać się człowiek i jak sobie takiego człowieka wyobrażasz Bądź życzliwa, uśmiechaj się (bo nawet, jak nie mamy nic, to uśmiech zawsze można podarować) i chodź z wysoko pochyloną głową ;-)...i tak dzień po dniu... nie uda się dzisiaj, uda się jutro lub pojutrze... bo każdy dzień jest dla nas nową szansą na odnalezienie uśmiechu i szans takich masz tak wiele, ze nie martw się, bo któregoś dnia po prostu się uda... bez żadnej psychoaktywnej chemii, bo ta "usadzi" Cię jedynie w chemicznej klatce, abyś przestała dzielć się z innymi tą wrażliwością, która cenna jest dla wszystkich i tylko takie zadanie mają owe "leki"... a dobrze wiesz, że to, co Ci "wyrabia gula" wyrabia gula również innym... i o to włanie chodzi systemowej psychiatrii, żeby nam te "gule" ujarzmiać, żeby zrobić z nas niemyślące, posłuszne maszyny... Nie poddawaj się i przypomnij sobie, że drzemie w Tobie zdrowe i inteligentne jądro :-)...

      Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do antypsychiatrycznej "czytelni":
      anty-psychiatria.info/index-Dateien/Page1256.htm
      jak też do obejrzenia kilku zgromadzonych filmów, zanim odwiedzisz gabinet jakiegokolwiek absolwenta pseudonauki/psychiatrii...
      anty-psychiatria.info/index-Dateien/Page973.htm
      a.a.bonus
      Kontakt:
      www.anty-psychiatria.info
      • lucyna_n Re: pierwsza wizyta u psychiatry 07.08.09, 13:06
        a ty co, do sekty werbujesz??
        • tlenoterapia Re: pierwsza wizyta u psychiatry 07.08.09, 13:44
          Nie on werbuje do niebrania proszkow i nienawidzenia psychiatrow.
          Inny do wstrzemiezliwwosci sexualnej,trzeci do jedzenia
          marchewki,czwarty do mienia wszystkiego w nosie ,a piaty ,co
          wszystkich do siebie zraza, podgryza teraz dala.tate.
          Nieprzeszkadzac.
          :))
        • a.a.bonus Re: pierwsza wizyta u psychiatry 07.08.09, 13:50
          lucyna ???
          A po czym wnosisz? //mysli//nie rozumie :-))
          • lucyna_n Re: pierwsza wizyta u psychiatry 07.08.09, 14:19
            po całokształcie
      • dala.tata Re: pierwsza wizyta u psychiatry 07.08.09, 14:29
        polskiej psychiatrii bardzo by sie przydal porzadny atak anty-psychiatrii. taki,
        jak w latach 60tych i 70 tych przezyla psychiatria zachodnia. dobrze jej to
        wyszlo na zdrowie. niestety ze wzgledu na komunizm, poslka psychiatria uniknela
        tego i ze szkoda dla niej. dzisiaj zreszta najbardziej humanistyczni polscy
        psychiatrzy odkrywaja na nowo rzeczy, ktore na Zachodzie Europy, a w
        szczegolnosci w UK, zostaly powiedziane wielokrotnie.i dzis juz na nie ziewamy.
        ziewamy rowniez dlatego, ze antypsychiatria nie ma nic do zaoferowania. program
        polegajacy jedynie na krytyce jest sila rzeczy malo ciekawy.

        najciekawsze dzisiejsze haslo w swiatowej krytyce to postpsychiatria. 2
        psychiatrow Thomas i Bracken wzielo antypsychiatrie i przerobilo ja pozytywny
        program psychiatrii. ksiazka Postpsychiatry jest niezwykle ciekawa. polecam tez
        ich teksty (i nie tylko) na stronie:

        www.critpsynet.freeuk.com/
        niestety tylko dla ludzi czytajacych po angielsku.
      • s-less Re: pierwsza wizyta u psychiatry 07.08.09, 15:46
        a.a.bonus, dziekuje za twoj post, ale sadze ze w moim przypadku wizyta u
        psychiatry jest konieczna.
        Sa sprawy ktorych nie rozwiaze w sposob ktory opisalas.
        Szarpie sie z nimi cale moje zycie od wczesnego dziecinstwa poczawszy. Nie bede
        tlumaczyl w szczegolach ale wielokrotnie juz probowalem radzic sobie z nimi sam,
        z pomoca przyjaciol, ksiedza. Mialem tez kontakt z psychologiem w poprzednim
        zakladzie pracy choc nie uczestniczylem w zadnych terapiach.
        Niektore z problemow z ktorymi sie borykam mozna uznac za odziedziczone - moja
        mama szarpie sie tak cale zycie, rodzenstwo nie lepiej.
        Nie oczekuje ze tabletka rozwiaze moje wszystkie problemy, jestem wrecz swiadom
        tego ze tak sie nie stanie. Potrzebuje doraznej pomocy zeby pozbyc sie
        fizycznych dolegliwosci ktore tu i teraz odbijaja sie niekorzystnie na moim
        zdrowiu i zyciu. Kiedy bede juz mogl spac i pracowac, niech lekarz radzi czy
        mozna cos z tym zrobic dalej - przeciez jedna z terapii ktora psychiatra moze
        zlecic jest psychoterapia!?

        • matinoki Re: pierwsza wizyta u psychiatry 07.08.09, 22:31
          chcialbym opisac moje odczucia zwiazane z pierwsza wizyta u psychiatry. Koles
          opowiadal mi o buddach, jezdzie konno i kwiatkach, rzeczach z ktorymi nigdy nie
          mialem do czynienia zbytnio, wiec odnoszenie ich do czegokolwiek jest bezsensu.
          Caly czas zamykal oczy jak opowiadal. i jak gadal a mi cos wpadlo i chcialem cos
          powidziec to chamsko mi nie pozwolil nic powiedziec tylko kontynuoowal swoj
          wywod. I w ogole mialem wrazenie ze seryjnie sie ze mnie nabija, mial taki wyraz
          twarzy, ze czulem sie glupio.
          • a.a.bonus Re: pierwsza wizyta u psychiatry 07.08.09, 22:41
            ...ten typ tak ma... i o to właśnie chodzi, żeby "pacjent" czuł się głupio ;-)
          • lucyna_n Re: pierwsza wizyta u psychiatry 08.08.09, 09:06
            jeżeli to był psychiatra to musał być stuknięty:) tak to wygląda wizyta u
            psychologa.
            Nie wymyślasz ty czasem?
            • matinoki Re: pierwsza wizyta u psychiatry 08.08.09, 10:16
              tak siedze i wymyslam sobie, spekuluje sieje ferment by bylo ciekawiej na forum.
              Opisuje swoje wrazenia po prostu. I koles caly czas sie tak glupkowato
              usmiechal, ze mala bania. I jak tu zaufac lekarzowi, kiedy przy ciaglych
              infekcjach, niskiej ilosci bialych krwinek lekarz daje lek, ktory moze przy
              przewleklym stosowaniu dzialac immunosupresyjnie. eh. i jeszcze sam kazal mi
              informacje o nim przeczytac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka