katharsisss
30.12.03, 19:27
Wiem że nie mam depresji, tzn wydaje mi się ze jej nie mam, ale nie wiem juz
co się ze mną dzieje. Po prostu z byle powodu łapię takiego doła, że
odechciewa mi się wszystkiego. Właśnie teraz przezywam coś takiego. Mniejsza
o powod, ale moj stan pogarsza się z dnia na dzien. Pocięlam sobie ręce,
przebiłam ucho(po raz kolejny) i wogole nic mi się nie chce. Nie idę na
sylwestra mimo ze wszyscy mnie namawiają. Wolę zostac w domu i upic się w
samotnosci. Wiem, ze to co piszę jest chore, ale ja juz naprawdę nie
wyrabiam. Takie napady zdarzają mi się dosyc często, potem wszystko wraca do
normy, a po jakims czasie znowu dopada mnie straszliwa chandra. Mam wrazenie
ze wszyscy mnie nienawidzą, nikt mnie nie kocha(co zresztą jest prawdą) i
nikt, ale to kompletnie nikt mnie nie rozumie. Teraz siedzę przed komputerem
i objadam się czekoladą. Za chwilę pewnie znowu wezmę zyletkę i potne sobie
rece. Za kilka dni nastroj mi sie poprawi na jakis czas, bede ukrywac ręce,
zeby nikt nie zobaczyl tych sznyt, a potem wystarczy byle co i znowu się
zacznie...