smieszka-on-line Re: wiersze 30.01.11, 17:39 Leszek Kamiński Liczba Pi Tajemnicza liczba nieodkryta do końca nieskończona w sobie niezbadana, jak ty Ma znaczeń wiele jest pełnym kątem tak jak ty pełna miłości jesteś Jest prędkością i obrotami radiany jej wyrocznią pracowita tak jak ty gdy po kuchni się krzątasz Uczą się jej studenci zna ją każdy ukryta w mrokach nieskończoności dziejów Tajemnicza liczba Pi Jak Ty Odpowiedz Link
ewelina333.3 Re: wiersze 30.01.11, 21:53 Ania Tomiczek Kiedy przychodzi ten dzień, kiedy już nie wiadomo, o co tak naprawdę w życiu chodziło... Co wtedy jest? Kiedy już wiadomo, że nie ma ucieczki, bo wszystkie drogi bez wyjścia, a cofnąć się nie da... Co wtedy? On jest i ona jest. Tylko już jakby odrębnie, pomimo tego, że łączy ich wiele wspólnych lat... Bo męska zdrada jest inna. Mężczyzna przesypia się z inną kobietą. Bo ona była pociągająca. Bo jej ciało było fascynacją. Bo jej spojrzenie obiecało, że to będzie niesamowite przeżycie... To boli? Oczywiście. Głównie ambicjonalnie. Bo ja już tak nie pociągam... Bo moje spojrzenie nie jest obietnicą... I wiem, że on mnie ciągle kocha, tylko to jakby zaczyna być mniej ważne... Bo już nie mam takiej siły przebicia jak kiedyś... I to nieprawda, że kobieta jest jak wino!... I od tej pory ja już na zawsze będę niepełna. Upośledzona i rozbita tą częścią obcej kobiety, która go skusiła... Bo kobieca zdrada jest inna. Bo nawet jeśli chodzi wyłącznie o fizyczność, kiedy już akt miłosny zostanie dopełniony, kiedy ja, mężczyzna, zdołam już wszystko przetrawić, że ona-moja była cudza... w niej jeszcze ciągle coś zostanie... na zawsze? Ona nosić będzie w sobie wspomnienie pseudo miłości - rzecz dla niej świętą. Bo tamten był przez chwilę dla niej najbliższą istotą na świecie... A jeśli podstępnie wyrył w niej pamięć pięknych słów i obietnic życia-bajki... Ja wiem, że ona wie, że to tylko ułuda... że to pieśń tęskna, niespełnialna... ja wiem, że ona wie... tylko jej tak trudno się z tym pogodzić... I ona już nigdy nie będzie ta sama... Będzie jej mniej o pamięć tamtych słów... Najbardziej pociąga związek nieskonsumowany. Kiedy mężczyzna okazał pożądanie, a kobieta czuje to samo. I całe pole do popisu wyobraźni. Już nie etiudy tylko całe symfonie treści i szczegółów. Że ta jedna noc pożądania wystarczy na całe życie... Że to bajka? Dorośli też lubią bajki... Odpowiedz Link
ewelina333.3 Re: wiersze 31.01.11, 16:56 znalazlam w Necie: Choć hasło geotermia przynosi zyski. Ale jak stocznia, pokusy koniec bliski. Wierni znudzeni klipem z wodą wanny. Oszczędni dla dziewicy Maryi Panny. Na nic plucie, apel wodza Wolaków. Musi der Ektor jechać do rodaków. Chicago, Canada, wolscy Indianie. Wszystkim koperta, płynie gadanie. Polska Platformy strasznie pazerna. Co nasze kradnie i jest niewierna. Nadzwyczaj dużo ojcom forsy wpadło. Ojciec der Ektor chce kupić wahadło. Wahadłowiec, który złomuje NASA . Przecież popłynie za sam widok kasa. On nad Toruniem umieści zwierciadło. Głównie do tego potrzebne wahadło. Jednego złotego da na kosmodrom. Resztę dołożą, ale „mordom podrom”. Wahadło lata Toruń czy Watykan. Lata z prezydentem unikając szykan. Słońce świeci dobę na ogród pana. Ma dla swych małp plantację banana. Odpowiedz Link
mala200333 Re: wiersze 01.02.11, 14:43 Ania Tomiczek skąd przychodzisz i dokąd idziesz? na tarczy zegara wyryte twe imię tylko imię nieznajomy człowieku przeszłość twa spisana gwiazdami aureoli dłonie zniszczone pewnie pochlebstwa gładziły spluwając szyderczymi ustami by nabrały złudnego połysku autentyczności szata niewinności z białych płatków różanych krwią splamiona nie nie twoją choć stopy twe również pokrwawione nieznajomy z imieniem wyrytym na tarczy zegara po trupach szedłeś do celu by cudzą krwią zabliźnić własne rany nieznajomy wiem skąd przychodzisz powiedz dokąd idziesz Odpowiedz Link
ewelina333.3 Cysorz 01.02.11, 19:54 Cysorz Cysorz to ma klawe życie Oraz wyżywienie klawe! Przede wszystkim już o świcie Dają mu do łóżka kawę, A do kawy jajecznicę, A jak już podeżre zdrowo, To przynoszą mu w lektyce Bardzo fajną cysorzową. Słychać bębny i fanfary, Prezentują broń ułani: - Posuń no się trochę, stary! Mówi Najjaśniejsza Pani. Potem ruch się robi w izbach, Cysorz z łóżka wstaje letko, Siada sobie w złoty zycbad, Złotą goli się żyletką I świeżutki, ogolony, Rześko czując się i zdrowo Wkłada ciepłe kalesony I koszulkę flanelową. A tu przyjemności same Oraz niespodzianek wiele: Przynoszą mu "Panoramę", "WTK" i "Karuzelę", "Filipinkę" i "Sportowca" I skrapiają perfumami I może grać w salonowca z Marszałkiem i Ministrami. Salonowiec sport to miły, Lecz cesarska pupa - tabu! On ich może z całej siły, A oni go muszą słabo... Po obiedzie złota cytra Gra prześliczną melodyjkę, Cysorz bierze z szafy litra I odbija berłem szyjkę. Sam popije - starej niańce Da pociągnąć dla ochoty. A kiedy już jest na bańce, To wymyśla różne psoty Potem ciotkę otruć każe Albo cichcem zakłuć stryjca... ...dobrze, dobrze być cysorzem, Choć to świnia i krwiopijca! Waligorski.. Odpowiedz Link
mala200333 Re: wiersze 02.02.11, 21:00 Ania Tomiczek rozdrapała mi twarz paznokciami paznokcie ostre ma śmierć jak cukier słodkimi łzami obmyła mi stopy krew spływa jak łzy ale nie odkupi sumienia słowa modlitwy za kratami krtani uwięzione w pół drogi do Boga za późno na akty pokory życie zamyka drzwi dzwony piekieł śpiewają hymn ku pochwale Boga sprawiedliwego: jeden – na górę jeden – na dół Odpowiedz Link
mala200333 Re: wiersze 03.02.11, 20:45 Ostatnia defilada Andrzej Waligórski Już od kilku lat ciągle to samo, Gnie się i wali konstrukcja cała: Moje dziewczyny wychodzą za mąż, Właśnie kolejna mi się urwała. Idą prześliczne, smukłe i tęskne, Jedna za drugą, w długim pochodzie, A każda z nich mi zwiastuje klęskę, Bo mnie zostawia solo na lodzie... Kudłaci wiodą je troglodyci, Z którymi bym się równał daremnie, Bo choć biedniejsi i niedomyci, Są o ćwierćwiecze lepsi ode mnie... Bywajcie zdrowe, piękne dziewuszki, Teraz ktoś inny da wam na ciuchy, Wkrótce wyrosną wam pewnie brzuszki, Zjawią się wózki, smoczki, pieluchy... Defilujecie przede mną dziarsko, Z uśmiechem szczęścia i rezygnacji... Tak Napoleon z gwardią cesarską Żegnał się w przeddzień swej abdykacji. Ja, chociaż berła też zrzec się muszę, Lecz was nie zdradzę i nie zawiodę, Okiem nie mrugnę, brwią nie poruszę, Morda na kłódkę, klucz od niej w wodę! Ale w muzeum swoich pamiątek Wszystkie was uczczę, wszystkie docenię, Każda mieć będzie mały zakątek Na mojej Elbie czy na Helenie... Szpadę swą złamię, w domu osiędę, Do gospodarskich zajęć się nagnę, Bo co? Ziem nowych już nie zdobędę, Stare podziwiam, lecz ich nie pragnę. Ale na razie na baczność szpada, Uśmiech na ustach, nie poznać z miny, Że to ostatnia już defilada... Dzięki za wszystko! Czołem dziewczyny! Odpowiedz Link
ewelina333.3 Re: wiersze 04.02.11, 16:54 Leszek Kamiński Małżeństwo Miłość w małżeństwie zabija proza śmieci, które przed drzwiami denerwują sobą deska klozetowa, właśnie nie tak szklanka po herbacie, nie umyta po sobie Drobiazgi, które składają się na życie we dwoje osób, z całkiem innych kosmosów toczą walkę ze sobą, o życie swoje gdzie nie ma wygranych Ale gdy kiedyś, opadną emocje hormony tak mocno nie grają w człowieku znów zobaczysz ze żona ma całkiem ładną szyję Docenisz, jak dobrze jest ci człowieku Odpowiedz Link
ewelina333.3 Re: wiersze 05.02.11, 15:43 Tuwim Julian - Mieszkańcy Straszne mieszkania . W strasznych mieszkaniach Strasznie mieszkają straszni mieszczanie. Pleśnią i kopciem pełznie po ścianach Zgroza zimowa, ciemne konanie. Od rana bełkot. Bełkocą, bredzą, Że deszcz, że drogo , że to, że tamto. Trochę pochodzą, trochę posiedzą, I wszystko widmo. I wszystko fantom. Sprawdzą godzinę, sprawdzą kieszenie, Krawacik musną, klapy obciągną I godnym krokiem z mieszkań - na ziemię, Taką wiadomą, taką okrągłą. I oto idą, zapięci szczelnie, Patrzą na prawo, patrzą na lewo. A patrząc - widzą wszystko oddzielnie Że dom ... że Stasiek... że koń... że drzewo... Jak ciasto biorą gazety w palce I żują, żują na papkę pulchną, Aż papierowym wzdęte zakalcem, Wypchane głowy grubo im puchną. I znowu mówią, że Ford... że kino... Że Bóg... że Rosja... radio, sport, wojna... Warstwami rośnie brednia potworna, I w dżungli zdarzeń widmami płyną. Głowę rozdętą i coraz cięższą Ku wieczorowi ślepo zwieszają. Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, Łbem o nocniki chłodne trącając. I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, Spodnie na tyłkach zacerowane, Własność wielebną, święte nabytki, Swoje, wyłączne, zapracowane. Potem się modlą: "od nagłej śmierci... ...od wojny... głodu... odpoczywanie" I zasypiają z mordą na piersi W strasznych mieszkaniach straszni mieszczanie. Odpowiedz Link
rawik-is-me Re: wiersze 05.02.11, 16:10 www.eioba.pl/files/user33/julian_tuwim.jpg Absztyfikanci Grubej Berty I katowickie węglokopy, I borysławskie naftowierty, I lodzermensche, bycze chłopy. Warszawskie bubki, żygolaki Z szajką wytwornych pind na kupę, Rębajły, franty, zabijaki, Całujcie mnie wszyscy w dupę. Izraelitcy doktorkowie, Widnia, żydowskiej Mekki, flance, Co w Bochni, Stryju i Krakowie Szerzycie kulturalną francę ! Którzy chlipiecie z “Naje Fraje” Swą intelektualną zupę, Mądrale, oczytane faje, Całujcie mnie wszyscy w dupę. Item aryjskie rzeczoznawce, Wypierdy germańskiego ducha (Gdy swoją krew i waszą sprawdzę, Werzcie mi, jedna będzie jucha), Karne pętaki i szturmowcy, Zuchy z Makabi czy z Owupe, I rekordziści, i sportowcy, Całujcie mnie wszyscy w dupę. Socjały nudne i ponure, Pedeki, neokatoliki, Podskakiwacze pod kulturę, Czciciele radia i fizyki, Uczone małpy, ścisłowiedy, Co oglądacie świat przez lupę I wszystko wiecie: co, jak, kiedy, Całujcie mnie wszyscy w dupę. Item ów belfer szkoły żeńskiej, Co dużo chciałby, a nie może, Item profesor Cy… wileński (Pan wie już za co, profesorze !) I ty za młodu nie dorżnięta Megiero, co masz taki tupet, Że szczujesz na mnie swe szczenięta; Całujcie mnie wszyscy w dupę. Item Syjontki palestyńskie, Haluce, co lejecie tkliwie Starozakonne łzy kretyńskie, Że “szumią jodły w Tel-Avivie”, I wszechsłowiańscy marzyciele, Zebrani w malowniczą trupę Z byle mistycznym kpem na czele, Całujcie mnie wszyscy w dupę. I ty fortuny skurwysynu, Gówniarzu uperfumowany, Co splendor oraz spleen Londynu Nosisz na gębie zakazanej, I ty, co mieszkasz dziś w pałacu, A srać chodziłeś pod chałupę, Ty, wypasiony na Ikacu, Całujcie mnie wszyscy w dupę. Item ględziarze i bajdury, Ciągnący z nieba grubą rętę, O, łapiduchy z Jasnej Góry, Z Góry Kalwarii parchy święte, I ty, księżuniu, co kutasa Zawiązanego masz na supeł, Żeby ci czasem nie pohasał, Całujcie mnie wszyscy w dupę. I wy, o których zapomniałem, Lub pominąłem was przez litość, Albo dlatego, że się bałem, Albo, że taka was obfitość, I ty, cenzorze, co za wiersz ten Zapewne skarzesz mnie na ciupę, Iżem się stał świntuchów hersztem, Całujcie mnie wszyscy w dupę !… Wiecej: www.eioba.pl/a82229/ca_ujcie_mnie_wszyscy_w_dup_wiersz_j_tuwima#ixzz1D66gtnNZ Odpowiedz Link
mala200333 Re: wiersze 06.02.11, 17:32 DECYZJA POWSTAŃCA ...Waligorski Hej, szumiał powiat i huczał, gadało się to i owo, To tu, to ówdzie wybuchał okrzyk, lub nawet śmieszek, Bo ktoś rozpuścił plotkę, że panią Orzeszkową Bija od czasu do czasu jej mąż, czyli pan Orzeszek, Skąd inąd dzielny szlagon i okaz patryjoty, Co kiedy jechał przez pole na swoim szarabanie To okoliczne panny nałogowo zerkały przez płoty I szeptały: - Ach, z pana Orzeszka byłby prześliczny powstaniec! Jakoż i rzeczywiście. Wkrótce rozesłano wici, Pan Orzeszek już nogę w strzemieniu miał i kielicha wychylał, Już "hurra" krzyknęli po trzykroć inni uzbrojeni Lechici, Gdy on naraz powiedział "momento", wszedł do dworku i jeszcze raz swej żonie przylał... A potem na siodło wskoczył, wydał okrzyk iście ułański, I wraz z pięcioma kumplami uderzył z dezynwolturą Na biwakujące w pobliżu trzy sotnie kozaków kubańskich, Którzy z uznaniem wrzasnęli: - Ech, maładiec ty, szlachciuro!!! Następnie pobili go nieźle, po słowiańsku, w rytmie mazura, A potem go mocno związali, choć klął ich wprawnie i brzydko I żeby sobie ochłonął wysłali go ciupasem za Ural, A nawet nie tyle ciupasem, co bardzo wygodną kibitką. Miał siedzieć tam dożywotnio, lecz ledwie minęło lat parę Nasz szlagon, ku swemu zdumieniu, został wsadzony w mieszek Przwieziony przez całe imperium i postawiony przed carem, Który popatrzył nań krzywo, i mruknął: - Ożeż ty, Arzeszek! Należy się tobie kańczug, raboty w minach i kratka, Ale prosiła za tobą małżonka dobra i tkliwa, Niejaka Arzeszek Jeliza, zamieczatielna literatka, A u mnie jest miętkie serce... Ty pływający? To spływaj!!!! ... a na to dzielny powstaniec uderzył głową o dźwirze I załkał, i usiłował schować się cały pod łóżko, A przy tym wołał: - Ja nie chcę! Ja wolę być na Sybirze! Zmiłuj się, zmiłuj nade mną, wielmożny carze - batiuszko! Nie każ mi wracać do domu, okaż swe serce wspaniałe, Jak sobie żonę przypomnę, to jestem dosłownie chory, Bo nie ma na nią sposobu... już nawet nieraz ją lałem... - A co ona robiła? - car spytał. - A pisała umoralniające utwory, Zaś kiedy ja spać chciałem, dawała mi mocnej kawy I czytała na głos te książki, nieraz całymi nocami... Tutaj powstaniec wspomniał dwutomowy "Pamiętnik Wacławy" I załkał jak małe dziecko, a car szepnął: - Nu, tak zostań z nami...! Odpowiedz Link
jutta_t Re: wiersze 07.02.11, 21:32 Bieluchny dworek, śliczne pokoje, O! jakże ciepło w nich bez wątpienia; Ale czy wiecie, dziateczki moje, Ilu to ludzi drży bez schronienia? Każdy pokoik wasz ogrzewany, To też na zimno nikt nie narzeka, A u tych biednych, przez wątłe ściany I wiatr przewiewa i deszcz przecieka. Tam, obok łoża chorej mateczki, Co już rok cały jęczy w niemocy, Z piersią łkającą, biedne dziateczki, Wzywają kornie wsparcia, pomocy. Gdy was maleńcy mateczka pieści, I niby Anioł czuwa nad wami, Tamta swe dzieci w niemej boleści, Karmi westchnieniem i poi łzami. O, pomnij dziatwo, że zawsze trzeba, Mieniem swem biednych obdzielać braci, A za podany biednym kęs chleba, Bóg ci stokrotnie z czasem zapłaci! Wladyslaw Belza Odpowiedz Link
mala200333 Re: wiersze 08.02.11, 15:40 Pielgrzymka - Waligorski Wzruszył mnie nowy przejaw duchowej kultury: Pielgrzymka policjantów na szczyt Jasnej Góry. Przynieśli swą chorągiew nader okazałą Na której św. Jerzy leje smoka pałą. Bili się gromko w piersi, powstał hałas wielki Gdy się w kuloodporne tłukli kamizelki. Upadli też na klęczki, taka jest w nich wiara, Tu wyleciał pistolet, tam kajdanków para. Gdzie indziej granat z gazem błysnął jak meteor, Co później cudem nazwał naiwny ksiądz przeor. W tymże czasie włamywacz przepiłował sztabę Zabito gdzieś staruszka, uduszono babę. Oszust z ludzką krwawicą nawiał za granicę I zgwałcono ostatnią w tym kraju dziewicę. Wysnuwam stąd przy dużej myślowej fatydze, Bardzo niesłuszny wniosek, którego się wstydzę. Że dla mnie gliniarz może nie wierzyć kompletnie, Byle złapał bandziora, nim mi łeb odetnie. Taka jest moja własna prywatna opinia. Kurcze, ale ja jestem samolubna świnia... Odpowiedz Link
mala200333 Re: wiersze 10.02.11, 19:03 Hamowanie Poczciwiejemy, mój stary, poczciwiejemy, Marzą nam się podmiejskie dworce, Nie nam stawiać na ostrzu problemy I nie nam się ustawiać sztorcem. Marzą się nam dworce podmiejskie, Dzikie wino, w oknach begonie, Nie nam trasy europejskie. Coraz mądrzej, mój stary, coraz wolniej Hamujemy, mój stary, na wirażach, Nie kochamy już tak żarliwie, Nie wierzymy w świątki na ołtarzach Choć patrzymy na nie życzliwie. Przystajemy pod dębem lub klonem, Na ławeczkach siadamy sennie, Marzą nam się stacyjki zielone Z jednym pociągiem dziennie, W województwie - powiedzmy - białostockim, A w powiecie - powiedzmy - suwalskim. Zawiadowca, żeby był Kwiatkowski, A dyżurny, żeby był Kowalski. Żeby obaj mieli ładne córki, Żeby cieszył nas widok tych córek, Jakaś krówka żeby, żeby kurki, Piesek żeby, koniecznie Burek. Żeby groszek się wspinał po kijkach, Żeby wdzięcznie, żeby poręcznie, Żeby taka mała stacyjka Z jednym tylko pociągiem miesięcznie, A pociąg z jednym wagonem A ten wagon z jednym przedziałem, Starzejemy się, mój stary, z fasonem, Wymieramy, mój stary, z nabiałem, Trochę-śmy jak kresowa warta, Trochę-śmy jak kanarek z ciocią, A właściwie, to raz na kwartał Też wystarczyłby dla nas pociąg, Za to więcej udanych pasjansów, Za to bardziej odległa sceneria - Marzą nam się stacje dyliżansów Zagubione na niebieskich preriach, Ułożone mrocznie, ubocznie, Oblężone przez upały lub zimy, Żeby jeden dyliżans rocznie, Żeby nikt nie pytał, co myślimy... Odpowiedz Link
black_jotka Re: wiersze 11.02.11, 16:15 Leszek Kamiński Dla naszych cudownych Pań Tęsknota Tęsknię za tobą jak mężczyzna tylko potrafi całą duszą - swą osnową Szukałem Cię wszędzie byłem słonka promykiem szukać cię między gwiazdami Księżyc mi powiedział że jesteś i tęsknisz We śnie widzę twą twarz delikatnym babie-latem otuloną oczy wydatne jak węgle ogniem bystrości wylane usta jędrne miłością ku całowania stworzone Mam z sobą różę czerwoną w kolorze miłości zerwaną świtem porannym otuloną perłami rosy Zaniosę Ci na skrzydłach tęsknoty Może wtedy uwierzysz Odpowiedz Link
black_jotka Re: wiersze 11.02.11, 16:16 ... Marzą nam się stacje dyliżansów Zagubione na niebieskich preriach, Ułożone mrocznie, ubocznie, Oblężone przez upały lub zimy, Żeby jeden dyliżans rocznie, Żeby nikt nie pytał, co myślimy... Odpowiedz Link
mala200333 Re: wiersze 18.02.11, 17:43 Gdy cię spotkałem po raz pierwszy mokre pachniały kasztany zbyt długo mi w oczy patrzyłaś okropnie byłem zmieszany Pod mokre płaty gałęzi szedłem za tobą w krok serce me trzymał w uwięzi twój fiołkowy wzrok Dawno zużyte słowa wróciły do mnie znów i zrozumiałem od nowa znaczenie prostych słów I tak się jakoś stało że bez tak pachniał jak bez i słowo pachnieć pachniało i łzy były pełne łez Tęsknota słowo zużyte otwarło mi swoją dal jak różne są rzeczy ukryte w króciutkim wyrazie: żal Antoni Słonimski Odpowiedz Link
jutta_t Re: wiersze 18.02.11, 18:25 Wigierskie Księżyce Waldkowi Wróblewskiemu Kocham to Wielkie Jezioro Zaczarowane.... bo tam się dziwy toczą..... Sławne baśnią i legendą... Szczególnie nocą... gdy wiatr ucicha i osieroca żagle białe..... A wtedy gdy ważki śpią , wschodzą księżyce zaczarowane... bez liku... I nawet później gdy utopione w Wigierskich odmętach nie chcą gasnąć.... dalej świecą swoim srebrnym blaskiem ..... Uwięzione we wnętrzu Ziemi rozśwświetlają jej mroczne głębiny...... Napełniają ją blaskiem ! Dlaczego tak? Pewnie , to Im świecą...... bliskim, kochanym, dalekim którzy poszli na wieczną wędrówkę... I tam poprzez promienie srebrne..... cichutko mówią do nas.... w noc czerwcową , ciepłą....tajemniczą....baśniową... Jesteśmy w Tobie i z Tobą.... kocham To Jezioro... autor: Anatol Borowik Odpowiedz Link
samanta_ewa Re: wiersze 22.02.11, 00:40 www.youtube.com/watch?v=ASh-LOTml3E&feature=player_embedded Osiecka.. Odpowiedz Link
mala200333 Szymborska: wiersze 22.02.11, 22:40 Z limeryków wyspiarskich Pewien rybak na Gwadelupie utrzymywał, że to bardzo głupie znać do wyspy tylko jeden rym i w szalupie popisywać się nim przy biskupie lub w grupie przy zupie. Stary sklerotyk, rybak z Helu, nagle zakochał się w Fidelu. Do Kuby go pędziła chuć - ale gdy tylko wsiadł na łódź, zapomniał, w jakim płynie celu. Odpowiedz Link
mala200333 Re: wiersze 23.02.11, 14:59 Kałamarz i Pióro. Powadził się kałamarz na stoliku z piórem, Kto świeżo napisanej xięgi był autorem. Nadszedł ten, co ją pisał, rozśmiał się z bajarzów. Wieleż takich na świecie piór i kałamarzów! Ignacy Krasicki Odpowiedz Link
kristopherh Re: wiersze 23.02.11, 16:20 Ja kocham ciebie! : Staff : Jak tchu dla piersi, tak mi ciebie brak! W pochmurnym niebie Przeciąga w siną dal wędrowny ptak. Niech leci, niech spieszy! Niech się serce me pocieszy, Że choć on mknie ku tej stronie, Gdzie wyciągam tęskne dłonie, Rozpaczliwie beznadziejne dłonie… Ja kocham ciebie! Niech o tym powie ci przelotny wiew, Co w sen kolebie Samotne szczyty cichych, smutnych drzew. Niech leci, niech wieści, Że w tęsknocie i boleści Nie mógł uśpić mojej duszy, Co się męczy w pustce, w głuszy, W rozpaczliwie beznadziejnej głuszy… Odpowiedz Link
jutta_t Re: wiersze 23.02.11, 20:52 Ania Tomiczek kochali zgwałceni odchodzą pośrodku nocy blade twarze przedświtu w dłoniach trzymają pogięte kartki czeki na bliskość teraz już bez pokrycia Odpowiedz Link
kristopherh Re: wiersze 24.02.11, 15:11 Dziewczynom tego forum: Wspomnienie Mimozami jesień się zaczyna, Złotawa, krucha i miła. To ty, to ty jesteś ta dziewczyna, Która do mnie na ulicę wychodziła. Od twoich listów pachniało w sieni, Gdym wracał zdyszany ze szkoły, A po ulicach w lekkiej jesieni Fruwały za mną jasne anioły. Mimozami zwiędłość przypomina Nieśmiertelnik żółty - październik. To ty, to ty moja jedyna, Przychodziłaś wieczorem do cukierni. Z przemodlenia, z przeomdlenia senny, W parku płakałem szeptanymi słowy. Młodzik z chmurek prześwitywał jesienny, Od mimozy złotej - majowy. Ach, czułymi, przemiłymi snami Zasypiałem z nim gasnącym o poranku, W snach dawnymi bawiąc się wiosnami, Jak tą złotą, jak tą wonną wiązanką... Odpowiedz Link
jutta_t Re: wiersze 25.02.11, 17:07 Małgorzata Kiryjewska Balonik Nie potrafię się gniewać.Czułość nad złością góruje.Nie chcę udawać,grać, sprawdzać czy Ci zależy.Pragnę twego szczęścia pragnę,abyś w to uwierzył. Nie chcę unosić się honorem,karać Cię głupim milczeniem,chcę abyś mógł mi ufać i był pewny,że co tylko w mojej mocy,zrobię dla Ciebie. Nie chcę być ciężarem,lub co gorsza kulą u nogi.Ja to różowy balonik. Tańczę na niebie,nad twoją głową, popatrz o smutkach zapomnij. Nie wypuszczaj mnie z rąk.Chcę Ci towarzyszyć.Gdy poczujesz się samotny, spójrz jak nad Tobą się kołyszę. Balonik pełen marzeń,zawieszony w ciszy. Odpowiedz Link