dunant
10.10.11, 19:23
Kusociński był sportowcem, ale także żołnierzem i nie pozostał obojętny wobec agresji Niemiec względem Polski. Zgłosił się jako ochotnik do armii i brał udział w kampanii wrześniowej. Walczył również w obronie Warszawy, dwukrotnie został ranny, ale wracał do obrony ojczyzny. W listopadzie 1939 roku rozpoczął pracę w sportowej karczmie "Pod Kogutem" wraz z innymi wybitnymi przedwojennymi sportowcami, m.in. Marią Kwaśniewską, Ignacym Tłoczyńskim i Jadwigą Jędrzejowską.
W tym okresie kontynuował działalność podziemną, w ramach konspiracyjnej agencji wojskowej "Wilki". Przyjął pseudonim "Prawdzic" i objął komórkę wywiadu przy Komendzie Okręgu OWW w Warszawie. Niestety, na jego drodze stanął niemiecki agent Szymon Wiktorowicz, który zdekonspirował "Kusego", którego aresztowali niemieccy okupanci 28 marca 1940 roku.
Podczas trzymiesięcznego śledztwa wykazał niezwykle patriotyczną postawę, nie wydając żadnego ze swoich współpracowników. Wolał umrzeć niż to zrobić - przesłuchiwano go wielokrotnie na "Pawiaku" oraz w więzieniu w Alei Szucha. Niemcy nie mieli litości, 21 czerwca 1940 roku Janusz Kusociński został rozstrzelany podczas masowej egzekucji w Palmirach. Wraz z nim zginęło tego dnia dwóch innych wybitnych polskich sportowców - Feliks Żuber oraz Tomasz Stankiewicz.
Od 1954 roku dla upamiętnienia męczeńskiej śmierci wybitnego lekkoatlety i wspaniałego człowieka rokrocznie odbywa się "Memoriał Janusza Kusocińskiego". Jego imię nadano także wielu szkołom, ulicom i obiektom sportowym.
Wielu obecnych polskich sportowców mogłoby uczyć się postawy patriotycznej od Janusza Kusocińskiego. Reprezentował kraj nie tylko na obiektach sportowych, ale także w życiu - nie pogodził się z okupacją i stanął do nierównej walki z Hitlerowcami. Zginął jak żołnierz i Polacy nigdy nie zapomną tego co zrobił. Cześć i Chwała!