mala200333
03.12.11, 15:36
TVN24
- Jeśli ktoś decyduje się na poszukiwanie sponsora, to dlatego, że ma mu to ułatwić osiągnięcie celów życiowych, awans społeczny - mówi dr Elżbieta Michałowska, socjolog z Uniwersytetu Łódzkiego. Z prowadzonych przez nią od trzech lat badań wynika, że w kobietach szukających sponsorów jest sporo hipokryzji: - Żadna z nich nie definiuje sponsoringu jako prostytucji, chociaż prosta definicja prostytucji brzmi: świadczenie usług seksualnych w zamian za dobra materialne, bez zaangażowania emocjonalnego - mówi dr Michałowska.
Reporter TVN 24 usłyszał od 19-letniej dziewczyny, że może mieć "wyłączność" za dwa tysiące złotych miesięcznie lub płacić za każde spotkanie 500 złotych. Twierdziła, że studiuje i potrzebuje pomocy materialnej. Ze sponsoringu żyje od kilku do kilkunastu procent wszystkich studentów i studentek.
I co Wy na to?