Dodaj do ulubionych

&*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*&

10.03.12, 08:58

Mieczysław Jastrun

Owady

Wstyd pomyśleć, że motyl odczytał godzinę
W cieniu gałęzi, w polu, kiedy my niebacznie
Zabrnęliśmy w tak gęste gniazda koniczyny,
W kłosy, kity tęczowe, żeśmy zapomnieli
O dniu planety, który dopiero się zacznie,
Gdy przyszli ludzie skopią ogrody nadziei,
Gdy żarłoczne mrowiska nagą ziemie stoczą
I ze snów naszych nawet nie zostanie badyl.
Gdzie była miłość nasza, tam wzlecą owady
Rozkołysawszy w mroku latarnie swych oczu.
Obserwuj wątek
    • mala200333 Jan Brzechwa "Kwoka" 10.03.12, 08:59
      Jan Brzechwa "Kwoka"

      Proszę pana, pewna kwoka
      Traktowała świat z wysoka.
      I mówiła z przekonaniem:
      - Grunt - to dobre wychowanie.
      Proszę pana, pewna kwoka
      Traktowała świat z wysoka.
      Zaprosiła raz więc gości,
      By nauczyć ich grzeczności.

      Osioł pierwszy wszedł, lecz przy tym
      W progu garnek stłukł kopytem.
      Kwoka wielki krzyk podniosła:
      - Widział kto takiego osła?!
      Przyszła krowa, tuż za progiem
      Zbiła szybę lewym rogiem.
      Kwoka, gniewna i surowa,
      Zawołała: - A to krowa!

      Proszę pana, pewna kwoka
      Traktowała świat z wysoka.
      I mówiła z przekonaniem:
      - Grunt - to dobre wychowanie.
      Proszę pana, pewna kwoka
      Traktowała świat z wysoka.
      Zaprosiła raz więc gości,
      By nauczyć ich grzeczności.
      Przyszła świnia prosto z błota.
      Kwoka złości się i miota:
      - Co też pani tu wyczynia?
      Tak nabłocić! A to świnia!
      Przyszedł baran. Chciał na grzędzie
      Siąść cichutko w drugim rzędzie,
      Grzęda pękła. Kwoka, wściekła,
      Coś o łbie baranim rzekła

      I dodała: - próżne słowa,
      Takich nikt już nie wychowa.
      Takich nikt już nie wychowa.

      Trudno... Wszyscy się wynoście!
      No, i poszli sobie goście.
      Czy ta kwoka, proszę pana,
      Była dobrze wychowana?
      Proszę pana, pewna kwoka
      Traktowała świat z wysoka.
      I mówiła z przekonaniem:
      - Grunt - to dobre wychowanie.
      Proszę pana, pewna kwoka
      Traktowała świat z wysoka.
      Zaprosiła raz więc gości,
      By nauczyć ich grzeczności.

      Osioł pierwszy wszedł, lecz przy tym
      W progu garnek stłukł kopytem.
      Kwoka wielki krzyk podniosła:
      - Widział kto takiego osła?!
      Przyszła krowa, tuż za progiem
      Zbiła szybę lewym rogiem.
      Kwoka, gniewna i surowa,
      Zawołała: - A to krowa!

      Proszę pana, pewna kwoka
      Traktowała świat z wysoka.
      I mówiła z przekonaniem:
      - Grunt - to dobre wychowanie.
      Proszę pana, pewna kwoka
      Traktowała świat z wysoka.
      Zaprosiła raz więc gości,
      By nauczyć ich grzeczności.
      Przyszła świnia prosto z błota.
      Kwoka złości się i miota:
      - Co też pani tu wyczynia?
      Tak nabłocić! A to świnia!
      Przyszedł baran. Chciał na grzędzie
      Siąść cichutko w drugim rzędzie,
      Grzęda pękła. Kwoka, wściekła,
      Coś o łbie baranim rzekła

      I dodała: - próżne słowa,
      Takich nikt już nie wychowa.
      Takich nikt już nie wychowa.

      Trudno... Wszyscy się wynoście!
      No, i poszli sobie goście.
      Czy ta kwoka, proszę pana,
      Była dobrze wychowana?
      • mala200333 Pchła, lew i jeszcze inne zwierzę" Antoni Marianow 10.03.12, 09:00

        Pchła, lew i jeszcze inne zwierzę" Antoni Marianowicz

        Siadam, zapalam fajkę,
        chciałbym napisać bajkę.
        Ja bajki tak lubię ogromnie...
        Lecz muza nie przyszła do mnie.

        Ja bajki tak lubię niezmiernie...
        Lecz o czym pisać, mój Kernie?

        O lwie? To nie brzmi źle.
        Już wiem: o lwie i pchle.

        Lew rządził bardzo szczęśliwie,
        pchła mu siedziała w grzywie,

        rejwach okropny czyni
        i puszy sie krwiopijczyni.

        Raz pewne zwierzę tam szło,
        stanęło i mówi: "Pchło!

        Z dostojnej czupryny lwiej
        czym prędzej, insekcie, wiej!"

        Spojrzała z odrazą pchła
        i tak odezwała się zła:

        "Pan zapomina, że pchła
        jest częścią składową lwa,

        i plwając na mnie, pan plwa
        na władze naszą - na lwa!"

        Lecz zwierzę, jak zwykle zwierzę,
        Sceptycznie rzekło: "Nie wierzę.

        Mam przecież oczy i wiem,
        Co pchłą jest, a co lwem".
    • seremine Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 10.03.12, 19:53
      Nie zapominam
      dni które odchodzą
      myśląc o przyszłych
      co nadejściem kuszą
      one niepokoją
      mącą sen mój błogi
      mile zaskoczą
      a może zasmucą
      zapiszą pamięć
      bo były nieznośne
      czy raczej płoche
      poplączą me drogi
      jak przyszły
      tak odejdą
      z słońcem zachodzącym
      i może pozostawią
      ciekawość dni
      przyszłych...

      autorbig_grinKSroka
      • rawik-is-me Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 19.07.16, 18:37
        wzruszajacy...
    • seremine Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 10.03.12, 20:06



      Katarzyna Lengren

      "Oni"

      Pedantów nie kochamy. Może
      dlatego, że oni, kiedy się tak
      wyczyszczą, napną, odprasują - to
      "normalnemu" człowiekowi zaraz
      robi się jakoś przykro. Poezja mu
      więdnie, fantazja opada - a ręce
      z poobgryzanymi paznokciami
      chowają się same do kieszeni. No,
      ale tych stukniętych bałaganiarzy
      też nie można kochać bez
      zastrzeżeń. Przecież oni list miłosny
      zawsze zgubią, herbatę naleją do
      brudnej szklanki i w ogóle wyjść
      z takim rozczochrańcem na ulicę
      jakoś wstyd. W PORZĄDKU jestem
      JA - bo zawsze myślę o sobie,
      że w sam raz. Jaki pedant...?
      Po prostu człowiek dobrze
      zorganizowany. Bałaganiarz...?
      Ależ skąd! Odrobina artystycznego
      nieładu i tyle. To oni, inni są
      niemożliwi.
      • mala200333 Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 10.03.12, 20:44

        Oni czyli mężczyźni

        Mężczyźni, to 'coś'
        Co ich tak nazywają
        Coe innego od nas
        Kobietek

        Silni, z tymi barami
        I często dużymi stopami
        Głos ich piękny, boczący
        Ryczący, jak trąba
        Jerychońska

        Władcza i słaba pleć
        zarazem, hoc o tym
        im mówić nie wypada

        Są malutkimi chłopcami
        Oglądającymi, po cichu
        przed nami gazetki
        z zabawkami i 'pornosami'
        Jednak, my ich podziwiamy

        landryna
        • seremine Tadeusz Różewicz 11.03.12, 08:59

          Tadeusz Różewicz
          Jak dobrze

          Jak dobrze Mogę zbierać
          Jagody w lesie
          Myślałem
          Nie ma lasu i jagód.

          Jak dobrze Mogę leżeć
          W cieniu drzewa
          Myślałem drzewa
          Już nie dają cienia.

          Jak dobrze Jestem z tobą
          Tak mi serce bije
          Myślałem człowiek
          nie ma serca.
          • mala200333 Re: Tadeusz Różewicz 11.03.12, 18:53
            Tadeusz Różewicz "Głupi żart"

            Pamiętasz ten stary kawał
            ten głupi żart:

            mam w domu nowy mebel

            tu postawimy łóżko
            tam postawimy stół
            tu postawimy lustro
            tam szafę
            za wieś zasłonki w oknach
            tu będzie mój kąt

            oddaj mi łóżko
            weź sobie stół
            ty mi oddaj młodość
            daj mi krzesło
            weź sobie światło
            zabieraj wszystko

            pamiętasz ten głupi żart:
            mam w domu nowy mebel żony
            • mala200333 Re: Tadeusz Różewicz 11.03.12, 18:54
              Tadeusz Różewicz "Regio"


              Vestibulum vaginae

              w ciemnej ciepłej
              szorskiej
              wydłużającej się
              piwnicy

              wymoszczonej
              duszną wilgocią
              gniły wiosną
              ziemniaki
              puszczały ze ślepych
              oczek mleczne
              kiełki

              pachniało
              zbutwiałą słomą
              słodką zgnilizną

              tutaj odbywały się
              wtajemniczenia
              misteria
              dzieci
              jedynych mieszkańców nieba
              na ziemi

              tu
              natura odsłaniała tajemnicę płci
              odsłaniała okolice łona
              odbytu
              słodycz podpływała
              ciemna gęsta
              ciepła

              piwnica
              tutaj niewinni
              jak ptaki psy
              owady
              szukaliśmy gorączkowo
              owego wejścia
              przeczuwanego
              zamkniętego
              przez zaciśnięte
              wargi
              rima pudendi

              naśladując podpatrzone
              ruchy zwierząt
              oślepieni przeczuciem
              wypełzaliśmy
              z nory na słońce

              dzień łowił nas
              w swoją klarowną źrenicę
              wracaliśmy do światła
              przedsionek
              pochwy
              zamykał się

              Templum

              Świątynia boga miłości
              w Kara Korum
              kamienne żółwie
              w klepsydrze pustyni
              ośmioramienny
              tłusty owalny
              uśmiechnięty bóg
              jego pieszczoty
              są ustokrotnione

              mówią o tym
              wniebowzięte twarze
              ziemianek

              dalej dalej
              ten sam
              ale w innej postaci
              dosiada kobiety
              jak konia
              na sposób zwierzęcy
              nasienie w nią miot

              zielony miękki raj
              • mala200333 Re: Tadeusz Różewicz 11.03.12, 18:54
                Tadeusz Różewicz "Sznur"

                Pociąg pośpiesznie ciął
                odcinał krajobraz za krajobrazem

                Zdyszana zbliżała się
                gwiazda ust
                otwarta
                do dna
                do czarnego nieba
                do podniebienia nocy
                do języka ognia

                Oto jestem oto jestem oto jestem

                Mam na szyi powróz
                ukręcony z tęsknoty miłości
                Naszyjnik cnót
                gdyby pękł gdyby spadł

                Uniosę się w próżnię

                O dobra Miłości
                kulo u nóg
                ziemio rodząca
                ślepa

                Trzymając się miła za ręce
                pleciemy czarodziejski sznur.
                • mala200333 Re: Tadeusz Różewicz 11.03.12, 18:55
                  Tadeusz Różewicz "Korekta"

                  Śmierć nie poprawi
                  w zwrotce ani jednej linijki
                  to nie korektorka
                  to nie życzliwa pani
                  redaktorka

                  zła metafora jest nieśmiertelna
                  kiepski poeta który umarł
                  jest kiepskim martwym poetą

                  nudziarz po śmierci nudzi
                  głupiec zza grobu
                  jeszcze głupstwa gada
                  • black_jotka Re: Tadeusz Różewicz 11.03.12, 19:47
                    Tadeusz Różewicz "Kolor oczu i pytania"

                    Czy moja ukochana
                    ma modre oczy
                    ze srebrną drzazgą
                    Nie

                    Czy moja miła
                    ma piwne oczy
                    ze złotą iskrą
                    Nie

                    Czy moja ukochana
                    ma czarne oczy
                    bez światła
                    Nie

                    Moja miła ma oczy
                    które opadają na mnie
                    jak jesienny
                    szary deszcz
                    • black_jotka Re: Tadeusz Różewicz 11.03.12, 19:51
                      Tadeusz Różewicz "Ewa"

                      Wychodzisz
                      z moich oczu rozebrana
                      szorstkie
                      muszle kolan
                      z różowym środkiem
                      otwierają się
                      w nocy
                      białe skrzydło
                      pachwina anioła
                      zamyka się powoli
                      i słona rosa miłości
                      pokrywa skórę
                      • jutta_t Re: Tadeusz Różewicz 11.03.12, 19:52
                        Tadeusz Różewicz "Pusty pokój"

                        pusty pokój

                        pusty?
                        przecież ja w nim jestem

                        jestem piszę
                        wsłuchuję się w ciszę

                        na poduszce wgłębienie
                        po twojej głowie
                        wypełnia
                        wygładza
                        czas
                        • jutta_t Re: Tadeusz Różewicz 11.03.12, 19:53
                          Tadeusz Różewicz "Szkic do erotyku współczesnego"

                          A przecież biel
                          najlepiej opisać szarością
                          ptaka kamieniem
                          słoneczniki
                          w grudniu

                          dawne erotyki
                          bywały opisem ciała
                          opisywały to i owo
                          na przykład rzęsy

                          a przecież czerwień
                          powinno opisywać się
                          szarością słońce deszczem
                          maki w listopadzie
                          usta nocą

                          najplastyczniejszym
                          opisem chleba
                          jest opis głodu
                          jest w nim
                          wilgotny porowaty ośrodek
                          ciepłe wnętrze
                          słoneczniki w nocy
                          piersi brzuch uda Kybele

                          źródlanym
                          przeźroczystym opisem
                          wody
                          jest opis pragnienia
                          popiołu
                          pustyni
                          wywołuje fatamorganę
                          obłoki i drzewa wchodzą
                          w lustro

                          Brak głód
                          nieobecność
                          ciała
                          jest opisem miłości
                          jest erotykiem współczesnym
                          lato 1963
                          • mala200333 Re: Tadeusz Różewicz 11.03.12, 20:15

                            Tadeusz Różewicz "Głos anonima"

                            Tak długo kształtowałem
                            siebie
                            na kształt i podobieństwo
                            niczego
                            formowałem to oblicze
                            na kształt i podobieństwo wszystkiego

                            wreszcie zacierają się rysy
                            słowa
                            nie dziwią się sobie
                            • mala200333 Re: Tadeusz Różewicz 11.03.12, 20:20
                              Tadeusz Różewicz "Dwa wyroki"

                              Widzę uśmiech
                              zdjęty z jego białej twarzy
                              pod murem.
                              Zwiastun śmierci Nieznajomy
                              schylił głowęniżej.

                              Widzęśmieszny posąg boleści
                              w przydeptanych pantoflach
                              przy kuchni
                              mała krzywą
                              figurkę
                              skamieniałej matki
                              • mala200333 Re: Tadeusz Różewicz 11.03.12, 20:21
                                Tadeusz Różewicz "Drewno"

                                Drewniany Chrystus
                                z średniowiecznego misterium
                                idzie na czworakach

                                cały w czerwonych drzazgach

                                w cierniowej obroży
                                z opuszczoną głową
                                zbitego psa
                                jak to drewno łaknie
                                • mala200333 Re: Tadeusz Różewicz 11.03.12, 20:22
                                  Tadeusz Różewicz "Czas który idzie"

                                  Tyś się odgrodził od świata
                                  trwogą ogromną i ssącą
                                  że ludzie wtargną do źródła
                                  i czyste wody roztrącą

                                  A może tylko cisza
                                  ziewa w tobie jak bagno
                                  chcesz mieć spokój i idziesz
                                  powoli na dno

                                  Wejdź w siebie i zobacz
                                  w pustce wszystko umiera
                                  uciekaj stąd uciekaj
                                  Rzeczywistość ramiona otwiera

                                  Czas który idzie jest piękniejszy
                                  ludzie nie będą umierali jak larwy
                                  komunizm ludzi podniesie
                                  obmyje z czasów pogardy.
                                  • mala200333 Re: Tadeusz Różewicz 11.03.12, 20:32
                                    Tadeusz Różewicz ***(biel się nie smuci )

                                    biel się nie smuci
                                    ani weseli
                                    tylko się bieli

                                    uparty
                                    mówię do niej
                                    że jest biała

                                    ale biel nie słucha
                                    jest ślepa
                                    głucha

                                    jest doskonała

                                    i staje się bielsza
                                    powoli powoli
                                    • rawik-is-me Re: Tadeusz Różewicz 12.03.12, 08:00
                                      "Białe groszki"

                                      20 sierpnia wyszła z domu
                                      i nie powróciła
                                      osiemdziesięcioletnia staruszka
                                      chora na zanik pamięci
                                      ubrana w granatową sukienkę
                                      w białe groszki

                                      ktokolwiek wiedziałby
                                      o losie zaginionej
                                      proszony jest
                                      • rawik-is-me Re: Tadeusz Różewicz 12.03.12, 09:04

                                        Tadeusz Różewicz "Ale kto zobaczy..."

                                        Ale kto zobaczy moją matkę
                                        w sinym kitlu w białym szpitalu
                                        która trzęsie się
                                        która sztywnieje
                                        z drewnianym uśmiechem
                                        z białymi dziąsłami

                                        Która wierzyła przez pięćdziesiąt lat
                                        a teraz płacze i mówi:
                                        "nie wiem... nie wiem"

                                        jej twarz jest jak wielka mętna łza
                                        żółte ręce składa przestraszona
                                        dziewczynka
                                        a wargi ma granatowe

                                        ale kto zobaczy moją matkę
                                        zaszczute zwierzątko
                                        z wytrzeszczonym okiem
                                        • rawik-is-me Re: Tadeusz Różewicz 12.03.12, 09:04
                                          Tadeusz Różewicz "***(Rzeczywistość)"

                                          rzeczywistość
                                          którą oglądałem
                                          przez brudną szybę
                                          w poczekalni

                                          ujrzałem
                                          twarzą w twarz

                                          słaby
                                          odwróciłem się
                                          od mojej słabości

                                          odwróciłem się
                                          od złudzeń

                                          na piaskach
                                          moich słów
                                          ktoś nakreślił znak
                                          ryby
                                          • rawik-is-me Re: Tadeusz Różewicz 12.03.12, 09:05
                                            Tadeusz Różewicz "***(Metafizyka skonała)"

                                            Metafizyka skonała
                                            powiedział Witkacy
                                            i odszedł
                                            w nic

                                            optymiści
                                            którzy go przetrwali
                                            biegają z formą
                                            z foremką
                                            do robienia wierszy
                                            z piasku

                                            oni wesołe wyrostki
                                            robaczkowe
                                            ślepej kiszki
                                            Europy
                                            • rawik-is-me Re: Tadeusz Różewicz 13.03.12, 08:31
                                              Tadeusz Różewicz - "Gotyk 1954"

                                              Żebra umarłego Boga
                                              sklepione
                                              nad słowami
                                              wierzących
                                              ślepo

                                              Bóg
                                              jeż niebieski
                                              nabity na tysiąc iglic wież
                                              katedr banków
                                              ocieka krwią
                                              ludzi
                                              nie własną

                                              z worem złota u szyi
                                              ciągną go
                                              na swoje dno
                                              skazani
                                              • rawik-is-me Re: Tadeusz Różewicz 13.03.12, 08:34
                                                Kto jest poetą

                                                Poetą jest ten który pisze wiersze
                                                I ten który wierszy nie pisze

                                                Poetą jest ten który zrzuca więzy
                                                I ten który więzy sobie nakłada

                                                Poetą jest ten który wierzy
                                                I ten który uwierzyć nie może

                                                Poetą jest ten który kłamał
                                                I ten którego okłamano

                                                Ten który upadł
                                                I ten który się podnosi

                                                Poetą jest ten który odchodzi
                                                I ten który odejść nie może

                                                Tadeusz Różewicz
                                                • rawik-is-me Re: Tadeusz Różewicz 13.03.12, 08:34
                                                  Ubogie łoże miała

                                                  ubogie łoże miała
                                                  nasza miłość wojenna

                                                  snopek słomy
                                                  zgrzebną płachtę

                                                  trochę księżyca
                                                  chrapanie obcych ludzi
                                                  zmordowanych
                                                  jak pociągowe konie

                                                  nasze ręce rozłączyły się
                                                  przed dwudziestu laty
                                                  więc skąd to światło
                                                  na białych tarninach
                                                  na białku
                                                  przymkniętego oka

                                                  czarny pociąg
                                                  owarowy grzmiał
                                                  na widnokręgu

                                                  drobne fale
                                                  na kałużach wody
                                                  zmarszczki wiatru

                                                  twoje suche ciepłe
                                                  dłonie kruche kostki
                                                  otwierałaś wargi
                                                  spojrzałem za siebie

                                                  od strony lasu
                                                  zbliżali się
                                                  w rozpiętych płaszczach
                                                  żołnierze

                                                  Tadeusz Różewicz
                                                  • rawik-is-me Re: Tadeusz Różewicz 13.03.12, 08:35
                                                    Perła

                                                    W miłości
                                                    usta otwierają się
                                                    z trudem
                                                    rodzą perłę
                                                    zimną dzwoniącą o zęby

                                                    która wypada
                                                    w cieple
                                                    topi się
                                                    na błonie śluzowej

                                                    Tadeusz Różewicz
                                                  • seremine Re: Tadeusz Różewicz 13.03.12, 18:44


                                                    -Tadeusz Różewicz-


                                                    Idzie przez moje serce
                                                    stary ojciec
                                                    nie oszczędzał w życiu
                                                    nie składał
                                                    ziarnka do ziarnka
                                                    nie kupił sobie domku
                                                    ani złotego zegarka
                                                    jakoś nie zebrała się miarka

                                                    Żył jak ptak
                                                    śpiewająco
                                                    z dnia na dzień
                                                    ale
                                                    powiedzcie czy może
                                                    tak żyć niższy urzędnik
                                                    przez wiele lat

                                                    Idzie przez moje serce
                                                    ojciec
                                                    w starym kapeluszu
                                                    pogwizduje
                                                    wesołą piosenkę
                                                    I wierzy święcie
                                                    że pójdzie do nieba
                                                  • seremine Re: Tadeusz Różewicz 13.03.12, 18:49

                                                    Tadeusz Różewicz

                                                    -Kolor oczu i pytania-

                                                    Czy moja ukochana
                                                    ma modre oczy
                                                    ze srebrną drzazgą
                                                    Nie

                                                    Czy moja miła
                                                    ma piwne oczy
                                                    ze złotą iskrą
                                                    Nie

                                                    Czy moja ukochana
                                                    ma czarne oczy
                                                    bez światła
                                                    Nie


                                                    Moja miła ma oczy
                                                    które opadają na mnie
                                                    jak jesienny
                                                    szary deszcz
                                                  • seremine Re: Tadeusz Różewicz 13.03.12, 18:50
                                                    Tadeusz Różewicz

                                                    - Nocna zmaza -

                                                    Sen mi przynosi twoje ciał
                                                    sen posłuszny
                                                    ciebie całą składa
                                                    w moje ramiona


                                                    jesteś ciepła żywa
                                                    zdyszany miotam nasienie
                                                    w twoje cienie
                                                    odległe o całą ziemię


                                                    Twoja twarz nade mną
                                                    uśmiechnięta moje palce
                                                    na twoich włosach
                                                    owoc pęka wyrzucony z nocy
                                                    zdyszany spadam
                                                    zalewa mnie jawa


                                                    Dzień biały rośnie
                                                    i rzeczy przybywa
                                                    na swoje miejsca twarze
                                                    powracają
                                                    trzepoczesz we mnie jak w sieci
                                                    wielka biała ryba


                                                    na moich udach senne
                                                    bezowocne
                                                    nasienie
                                                    uspokojenie łzy


                                                    nie wstydzą się płyną
                                                  • seremine Re: Tadeusz Różewicz 13.03.12, 18:51

                                                    Tadeusz Różewicz

                                                    Księżyc świeci

                                                    Księżyc świeci
                                                    pusta ulica
                                                    księżyc świeci
                                                    człowiek ucieka

                                                    Księżyc świeci
                                                    człowiek upadł
                                                    człowiek zgasł
                                                    księżyc świeci

                                                    Księżyc świeci
                                                    pusta ulica
                                                  • black_jotka Re: Tadeusz Różewicz 13.03.12, 19:13
                                                    Warkoczyk

                                                    Kiedy już wszystkie kobiety
                                                    z transportu ogolono
                                                    czterech robotników miotłami
                                                    zrobionymi z lipy zamiatało
                                                    i gromadziło włosy

                                                    Pod czystymi szybami
                                                    leżą sztywne włosy uduszonych
                                                    w komorach gazowych
                                                    w tych włosach są szpilki
                                                    i kościane grzebienie

                                                    Nie prześwietla ich światło
                                                    nie rozdziela wiatr
                                                    nie dotyka dłoń
                                                    ani deszcz ani usta

                                                    W wielkich skrzyniach
                                                    kłębią się suche włosy
                                                    uduszonych
                                                    i szary warkoczyk
                                                    mysi ogonek ze wstążeczką
                                                    za który pociągają w szkole
                                                    niegrzeczni chłopcy.

                                                    Tadeusz Różewicz
                                                  • black_jotka Re: Tadeusz Różewicz 13.03.12, 19:15
                                                    -Różewicz Tadeusz-

                                                    Są gruszki złote na talerzu
                                                    kwiaty i dwie dziewczyny młode

                                                    Na stole fotografia chłopca
                                                    jasny i sztywny w czarnym kepi

                                                    Dziewczyny mają miękkie wargi
                                                    dziewczyny mają słodkie oczy

                                                    Przez pokój idzie biedna matka
                                                    poprawia fotografię płacze

                                                    Gasną na stole złote słońca
                                                    i martwy owoc jej żywota.
                                                  • black_jotka Re: Tadeusz Różewicz 13.03.12, 19:15
                                                    Różewicz Tadeusz
                                                    Dola

                                                    Pamieci kaprala "Smuklego"

                                                    Leżał nagi partyzant

                                                    śpiewały ptaki

                                                    i mrówki wędrowały

                                                    po woskowych dłoniach

                                                    zakazali żandarmi

                                                    pod karą grzebać

                                                    niech tak gnije

                                                    ścierwo bandyty

                                                    ziemia ojczysta

                                                    uległa poruszona

                                                    jasna głowe przygarnęła

                                                    i wklęsła

                                                    leżał pod lasem cicho

                                                    jakby pił z źródełka wode

                                                    pochylony nad

                                                    swoja dolą

                                                    dołem.
                                                  • black_jotka Re: Tadeusz Różewicz 13.03.12, 19:16

                                                    Ojciec

                                                    Idzie przez moje serce
                                                    stary ojciec
                                                    nie oszczędzał w życiu
                                                    nie składał
                                                    ziarnka do ziarnka
                                                    nie kupił sobie domku
                                                    ani złotego zegarka
                                                    jakoś nie zebrała się miarka

                                                    Żył jak ptak
                                                    śpiewająco
                                                    z dnia na dzień
                                                    ale
                                                    powiedzcie czy może
                                                    tak żyć niższy urzędnik
                                                    przez wiele lat

                                                    Idzie przez moje serce
                                                    ojciec
                                                    w starym kapeluszu
                                                    pogwizduje
                                                    wesołą piosenkę
                                                    I wierzy święcie
                                                    że pójdzie do nieba


                                                    Tadeusz Różewicz
                                                  • black_jotka Re: Tadeusz Różewicz 13.03.12, 19:17


                                                    Różewicz Tadeusz
                                                    Zostawcie nas

                                                    Zapomnijcie o nas

                                                    o naszym pokoleniu

                                                    żyjcie jak ludzie

                                                    zapomnijcie o nas

                                                    my zazdrościliśmy

                                                    roślinom i kamieniom

                                                    zazdrościliśmy psom

                                                    chciałbym być szczurem

                                                    mówiłem wtedy do niej

                                                    chciałabym nie być

                                                    chciałabym zasnąć

                                                    i zbudzić się po wojnie

                                                    mówiła z zamkniętmi oczami

                                                    zapomnijcie o nas

                                                    nie pytajcie o naszą młodość

                                                    zostawcie nas
                                                  • black_jotka Re: Tadeusz Różewicz 13.03.12, 19:18
                                                    Różewicz Tadeusz
                                                    Pomniki

                                                    Nasze pomniki

                                                    są dwuznaczne

                                                    mają kształt dołu

                                                    nasze pomniki

                                                    mają kształt

                                                    łzy

                                                    nasze pomniki

                                                    budował pod ziemią

                                                    kret

                                                    nasze pomniki

                                                    mają kształt dymu

                                                    idą prosto do nieba
                                                  • black_jotka Re: Tadeusz Różewicz 13.03.12, 19:19
                                                    Czarny autobus

                                                    Ten czarny autobus
                                                    jest inny niż stado czerwonych
                                                    kipiący jak garnek
                                                    na blasze

                                                    W środku jeden pasażer
                                                    cierpliwy i podłużny
                                                    w drewnianym płaszczu
                                                    zapięty na ostatni gwóźdź
                                                    wysiądzie na ostatnim przystanku

                                                    Do tego autobusu nikt się nie pcha
                                                    po trupach
                                                    wprost przeciwnie

                                                    Pomalujmy wszystkie autobusy
                                                    na czarno z białym paskiem
                                                    ich melancholijny wygląd
                                                    skłoni ludzi
                                                    do wzajemnej życzliwości
                                                    przy wsiadaniu
                                                    i przy wysiadaniu

                                                    Tadeusz Różewicz
                                                  • black_jotka Re: Tadeusz Różewicz 13.03.12, 19:20


                                                    Różewicz Tadeusz
                                                    Opowiadanie o starych kobietach

                                                    Lubię stare kobiety

                                                    brzydkie kobiety

                                                    złe kobiety

                                                    są solą ziemi

                                                    nie brzydzą się

                                                    ludzkimi odpadkami

                                                    znają odwrotną stronę

                                                    medalu

                                                    miłości

                                                    wiary

                                                    przychodzą i odchodzą

                                                    dyktatorzy błaznują

                                                    mają ręce splamione

                                                    krwią ludzkich istot

                                                    stare kobiety wstają o świcie

                                                    kupują mięso owoce chleb

                                                    sprzątają gotują

                                                    stoją na ulicy z założonymi

                                                    rękami milczą

                                                    stare kobiety

                                                    są nieśmiertelne

                                                    Hamlet miota się w sieci

                                                    Faust gra rolę nikczemną i śmieszną

                                                    Raskolnikow uderza siekierą

                                                    stare kobiety są

                                                    niezniszczalne

                                                    uśmiechają się pobłażliwie

                                                    umiera bóg

                                                    stare kobiety wstaja jak co dzień

                                                    o świcie kupują chleb wino rybę

                                                    umiera cywilizacja

                                                    stare kobiety wstają o świcie

                                                    otwierają okna

                                                    usuwają nieczystości

                                                    umiera człowiek

                                                    stare kobiety

                                                    myją zwłoki

                                                    grzebią umarłych

                                                    sadzą kwiaty

                                                    na grobach

                                                    lubię stare kobiety

                                                    brzydkie kobiety

                                                    złe kobiety

                                                    wierzą w życie wieczne

                                                    są solą ziemi

                                                    korą drzewa

                                                    są pokornymi oczami zwierząt

                                                    tchórzostwo i bohaterstwo

                                                    wielkość i małość

                                                    widzą w wymiarach właściwych

                                                    zbliżonych do wymagań

                                                    dnia powszedniego

                                                    ich synowie odkrywają Amerykę

                                                    giną pod Termopilami

                                                    umierają na krzyżach

                                                    zdobywają kosmos

                                                    stare kobiety wychodzą o świcie

                                                    do miasta kupują mleko chleb

                                                    mięso przyprawiają zupę

                                                    otwieraja okna

                                                    tylko głupcy śmieją się

                                                    ze starych kobiet

                                                    brzydkich kobiet

                                                    złych kobiet

                                                    bo to są piękne kobiety

                                                    dobre kobiety

                                                    stare kobiety

                                                    są jajem

                                                    są tajemnicą bez tajemnicy

                                                    są kulą która się toczy

                                                    stare kobiety

                                                    są mumiami

                                                    świętych kotów

                                                    są małymi

                                                    pomarszczonymi

                                                    wysychającymi

                                                    żródłami owocami

                                                    albo tłustymi

                                                    owalnymi buddami

                                                    kiedy umierają

                                                    z oka wypływa

                                                    łza

                                                    i łączy się

                                                    na ustach z uśmiechem

                                                    młodej dziewczyny



                                                  • black_jotka Re: Tadeusz Różewicz 13.03.12, 19:23
                                                    Różewicz Tadeusz

                                                    Ocalony

                                                    Mam dwadzieścia cztery lata
                                                    ocalałem
                                                    prowadzony na rzeź.

                                                    To są nazwy puste i jednoznaczne:
                                                    człowiek i zwierzę
                                                    miłość i nienawiść
                                                    wróg i przyjaciel
                                                    ciemność i światło.

                                                    Człowieka tak się zabija jak zwierzę
                                                    widziałem:
                                                    furgony porąbanych ludzi
                                                    którzy nie zostaną zbawieni.

                                                    Pojęcia są tylko wyrazami:
                                                    cnota i występek
                                                    prawda i kłamstwo
                                                    piękno i brzydota
                                                    męstwo i tchórzostwo.

                                                    Jednako waży cnota i występek
                                                    widziałem:
                                                    człowieka który był jeden
                                                    występny i cnotliwy.

                                                    Szukam nauczyciela i mistrza
                                                    niech przywróci mi wzrok słuch i mowę
                                                    niech jeszcze raz nazwie rzeczy i pojęcia
                                                    niech oddzieli światło od ciemności.

                                                    Mam dwadzieścia cztery lata
                                                    ocalałem
                                                    prowadzony na rzeź.
                                                  • rawik-is-me Re: Tadeusz Różewicz 24.03.12, 17:05



                                                    Tadeusz Różewicz
                                                    zaraz zaczniemy rozmowę
                                                    słowa zasłonią
                                                    to co się stało
                                                    wcześniej
                                                    poza nami
                                                    bez wyjścia

                                                    jeszcze nie wiesz o tym

                                                    wyciągasz ręce
                                                    myślisz że jestem
                                                    w tym miejscu
                                                    gdzie mnie zostawiłaś

                                                    oglądasz się
                                                    odchodzisz
                                                    w ślepą ulicę

                                                    stoisz
                                                    nieruchoma niejasna
                                                    prawda dociera powoli
                                                    do twojego serca

                                                    nasze słowa stają się bezdomne.
                                                  • kristopherh Re: Tadeusz Różewicz 25.03.12, 15:17
                                                    Różewicz Tadeusz
                                                    List do ludożerców

                                                    Kochani ludożercy

                                                    nie patrzcie wilkiem

                                                    na człowieka

                                                    który pyta o wolne miejsce

                                                    w przedziale kolejowym

                                                    zrozumcie

                                                    inni ludzie też mają

                                                    dwie nogi i siedzenie

                                                    Kochani ludożercy

                                                    poczekajcie chwilę

                                                    nie depczcie słabszych

                                                    nie zgrzytajcie zębami

                                                    zrozumcie

                                                    ludzi jest dużo będzie jeszcze

                                                    więcej więc posuńcie się trochę

                                                    ustąpcie

                                                    Kochani ludożercy

                                                    nie wykupujcie wszystkich

                                                    świec sznurowadeł i makaronu

                                                    Nie mówcie odwróceni tyłem:

                                                    ja mnie mój moje

                                                    mój żołądek mój włos

                                                    mój odcisk moje spodnie

                                                    moja żona moje dzieci

                                                    moje zdanie

                                                    Kochani ludożercy

                                                    nie zjadajmy się Dobrze

                                                    bo nie zmartwychwstaniemy

                                                    Naprawdę

                                                    ( Popieram apel, nie zjadajmy się nawzajem )
                                                  • kristopherh Re: Tadeusz Różewicz 25.03.12, 15:17
                                                    - Różewicz Tadeusz -
                                                    List do ludożerców

                                                    Kochani ludożercy

                                                    nie patrzcie wilkiem

                                                    na człowieka

                                                    który pyta o wolne miejsce

                                                    w przedziale kolejowym

                                                    zrozumcie

                                                    inni ludzie też mają

                                                    dwie nogi i siedzenie

                                                    Kochani ludożercy

                                                    poczekajcie chwilę

                                                    nie depczcie słabszych

                                                    nie zgrzytajcie zębami

                                                    zrozumcie

                                                    ludzi jest dużo będzie jeszcze

                                                    więcej więc posuńcie się trochę

                                                    ustąpcie

                                                    Kochani ludożercy

                                                    nie wykupujcie wszystkich

                                                    świec sznurowadeł i makaronu

                                                    Nie mówcie odwróceni tyłem:

                                                    ja mnie mój moje

                                                    mój żołądek mój włos

                                                    mój odcisk moje spodnie

                                                    moja żona moje dzieci

                                                    moje zdanie

                                                    Kochani ludożercy

                                                    nie zjadajmy się Dobrze

                                                    bo nie zmartwychwstaniemy

                                                    Naprawdę

                                                    ( Popieram apel, nie zjadajmy się nawzajem )
                                                  • kristopherh Re: Tadeusz Różewicz 25.03.12, 15:25
                                                    Tadeusz Różewicz
                                                    Czy moja ukochana
                                                    ma modre oczy
                                                    ze srebrną drzazgą
                                                    Nie

                                                    Czy moja miła
                                                    ma piwne oczy
                                                    ze złotą iskrą
                                                    Nie

                                                    Czy moja ukochana
                                                    ma czarne oczy
                                                    bez światła
                                                    Nie

                                                    Moja miła ma oczy
                                                    które opadają na mnie
                                                    jak jesienny
                                                    szary deszcz.
                                                  • kristopherh Re: Tadeusz Różewicz 25.03.12, 15:26
                                                    Tadeusz Różewicz
                                                    poetą jest ten który pisze wiersze
                                                    i ten który wierszy nie pisze

                                                    poetą jest ten który zrzuca więzy
                                                    i ten który więzy sobie nakłada

                                                    poetą jest ten który wierzy
                                                    i ten który uwierzyć nie może

                                                    poetą jest ten który kłamał
                                                    i ten którego okłamano

                                                    poetą jest ten co ma usta
                                                    i ten który połyka prawdę

                                                    ten który upadał
                                                    i ten który się podnosi

                                                    poetą jest ten który odchodzi
                                                    i ten który odejść nie może.
                                                  • kristopherh Re: Tadeusz Różewicz 25.03.12, 15:27
                                                    Tadeusz Różewicz
                                                    poetą jest ten który pisze wiersze
                                                    i ten który wierszy nie pisze

                                                    poetą jest ten który zrzuca więzy
                                                    i ten który więzy sobie nakłada

                                                    poetą jest ten który wierzy
                                                    i ten który uwierzyć nie może

                                                    poetą jest ten który kłamał
                                                    i ten którego okłamano

                                                    poetą jest ten co ma usta
                                                    i ten który połyka prawdę

                                                    ten który upadał
                                                    i ten który się podnosi

                                                    poetą jest ten który odchodzi
                                                    i ten który odejść nie może
                                                  • kristopherh Re: Tadeusz Różewicz 25.03.12, 15:27

                                                    Tadeusz Różewicz
                                                    poetą jest ten który pisze wiersze
                                                    i ten który wierszy nie pisze

                                                    poetą jest ten który zrzuca więzy
                                                    i ten który więzy sobie nakłada

                                                    poetą jest ten który wierzy
                                                    i ten który uwierzyć nie może

                                                    poetą jest ten który kłamał
                                                    i ten którego okłamano

                                                    poetą jest ten co ma usta
                                                    i ten który połyka prawdę

                                                    ten który upadał
                                                    i ten który się podnosi

                                                    poetą jest ten który odchodzi
                                                    i ten który odejść nie może
                                                  • seremine Re: Tadeusz Różewicz 06.04.12, 20:13
                                                    Bardzo Dobry!
    • seremine Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 10.03.12, 20:14
      " Tak mi Ciebie brak..." Do Przyjaciółki.

      Czy ten świat jest taki czarny,
      czy już nie zobaczę Cię,
      czy to tylko
      moje oczy mylą się.

      Nie wymagam nic od życia
      może radę sobie dam,
      gdy straciłam już tak wiele,
      jestem sama...

      Gdybym mogła Ciebie ujrzeć
      i przytulić serce Twe
      wiem,że to jest niemożliwe,
      lecz ja śnię.

      Jestem wciąż myślami z Tobą
      choć nas dzieli ten okrutny los,
      ja nie mogę żyć bez Ciebie,
      a to dla mnie wielki cios...

      Wszystko kwitnie dookoła
      piękne kwiaty jak we mgle,
      ale serce moje szlocha
      i tak bardzo woła Cię.

      Gwiazdy mkną na niebie czystym
      morze szumi swoją pieśń,
      a mi Ciebie tak brakuje
      weź mą PRZYJAŹŃ i przez życie nieś...

      Danuta B. " Szalona "
    • seremine Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 10.03.12, 20:17
      "On i ona oni my" Roman Śliwonik

      Leżą naprzeciw siebie Jest noc

      Obnażana czasem białą błyskawicą Nienawiści

      zapala się w nich W oczach Leżą naprzeciw siebie

      Zwierzyna Dysząca Zapolowali na siebie



      no no myśli Ona ma jednak niezłe kły

      Oczywiście sam moment szarpania już minął

      jej oczy ciemne i ciepłe jak spacer w głąb wilgotnego ogrodu

      mylą Ale

      no no Ona ma jednak kły



      ona też pewnie pamięta jego skok

      tak spada siekiera

      zamach kiedy człowiek zmienia się

      w lecącą powietrzem pięść

      no tak

      doczekali się



      jeszcze podnoszą się ciała w napiętym pomruku

      czujnie węszą siebie

      ale

      już

      powoli powraca człowiek



      białe kielichy kwiatów z pierwszego wieczoru

      zaczynają kołysać się w oczach i dzwonić

      przy ustach cicho skomli żal

      no tak

      powraca w nich człowiek



      chodź Mówi chodź

      stają cisi pod najjaśniejszą gwiazdą w ich pamięci

      bieleją pierwsze kwiaty

      Tak zapolowaliśmy na siebie Po co

      chodź Mówi chodź

      dzwonią kielichy pierwszych kwiatów



      chodź Mówi Chodź

      i tak przecież musimy

      jutro

      kupić chleb
      • mala200333 Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 11.03.12, 20:30

        Oni

        Wciaż są tacy sami ,

        Utkwili miedzy wspomieniem ,a terażniejszością,

        Na zawsze w sobie zakochani,

        Są jak te chmurne łabędzie posypane przez Boga gwiezdnym pyłem,

        Ukryli sie w dolinie przeszłości,

        Porywa ich rwąca rzek ,która na nic nigdy nie czeka,

        Wiatr rozchyla ich skrzydła wolności,

        Lecz znają drogę wpisana jest w ich serca,

        Płyną blisko siebie ku wiecznosci dalekiej,

        Gdzie Adam trzyma w ramionach Ewę,

        Gdzie drzewa zawsze owocują,

        Gdzie radość rozstała sie na zawsze ze smutkiem,

        Gdzie brzmi anielska muzyka,

        gdzie piękno mówi i nigdy nie milknie...

        Agnieszka Urbanowicz
        • mala200333 Piekny wiersz 12.03.12, 09:09
          Leszek Kamiński


          Usiądź przy mnie

          nie będę gniewać się na ciebie
          ani boczyć
          po co nam kłótnie
          będziemy czuli dla siebie
          w różach deszczu
          i wrzawie miasta

          usiądź przy mnie
          i uśmiechnij
          popatrz mi w oczy
          na moje dłonie
          poukładamy swoje słowa
          daleko na chmurkach

          twórczo jak lubisz
          twych oczu kolorem
          • black_jotka Re: Piekny wiersz 12.03.12, 16:34
            życie tętni

            Przemierzasz świat w zdluz i w szerz,
            poznajesz kulture narodow, przezywasz,
            nim sie obejrzysz za siebie, spotykasz
            na drodze kamienie blyszczace,
            autostrade do gwiazd.

            A zycie kreci sie rytmem swym,
            przechodzisz, witasz sie jak nigdy nic,
            opowiadasz i myslisz jaka modlitwe
            do reki wziac: Pozdrowienia, czy
            Aniol Panski, czy korale z krzyzykiem.

            Jakie to ma znaczenie pytam sie skoro
            Bog jest jeden, roznica wynika z kultur
            narodow i jednej bramy tam w niebie
            albo piekle tak nas uczono .

            Nie brakuje ci milosci - kiedy potykasz
            sie o kamienie, zlosci - kiedy upadasz
            niebezpiecznie, zarozumialosci - kiedy
            stapasz po pasarzach, cierpliwosci -
            kiedy cos sie powtarza.

            Nie mow jesli mozesz milczec, cicho
            krzycz jesli boli, smiej sie jak cie bawi
            zycie, nie narazaj tylko zycia bo nie warto,
            zbyt cenne jest.

            Spojrz jeszcze raz i pokarz, ze to wszystko
            juz znasz, a ludzi na ziemi jest jak piachu
            na pustyni, ze slonce swieci nie rowno
            na widnokregu swej drogi, ze jednym jest
            bardziej goraco a inni krocza w ciemnosci.

            Ze ksiezyc jest wyrownaniem dnia i nocy,
            by odpoczac po upale i ostudzic to co boli,
            kiedy w swietle kroczysz tak wytrwale,
            ze cel to nie jest jedyny srodek.

            Ze czasem trzeba chodzic bokiem, ze
            jest cos wiecej niz my, ze sa tacy co czuja
            jak boli swiatlo, nagrzane do temp. wrzenia,
            ze czlowiek jest kruchy jak skala i nawet
            maly podmuch moze go zlamac.

            Ze serdecznosc i zwykly uscisk dloni buduje,
            nowe mosteczki i wysyla w swiat szeroki po
            oceani stateczki z towarami.

            Pokazac siebie najtrudniej, pisac
            i krzyczec o innych ... no coz,
            lepiej pokazac, ze zycie tetni tym samym
            rytmem, ze gna nieublaganie do przodu,
            wyscig ze soba czy z czasem ktorego
            nie mozna zatrzymac ani nigdy dogonic.

            Elektron wolny zawsze krazy tak dlugo
            do puki nie zderzy sie w prozni,
            mysle ze jest takie wlasnie zycie,
            jest tajemnica odrebna, choc wciaz
            poznajemy to i tak do konca
            wszystkiego nie wiemy.....
            dlatego wciaz zycie gdzies gna
            i trwa......

            Teresa S.J
            • mala200333 Re: Piekny wiersz 12.03.12, 20:28
              ROCZNY PLAN ODCHUDZANIA

              Slonce topi sniegu ostatnie liszaje
              wnet zrzucimy palta, kurtki, peleryny
              przydaloby sie zrzucic pare kilogramow
              co sie nagromadzily w ciagu dlugiej zimy

              Swiezoscia sie syca czysciutkie piwnice
              i w dluzsze noce jakby jasniej jest
              niedlugo w fale morskie sie rzucimy
              dnia stale przybywa, ale i mnie tez ... wszerz

              Zapomniany juz urlop, wakacje, podroze
              tylko ptaki ciagna kluczami gdzies hen ...
              Jesienny chlod czuje, drza na drzewach liscie
              chyba dla rozgrzewki cos dobrego zjem ...

              Przekwitly juz astry i ostatnie dalie
              rosnie jak na drozdzach rachunek za prad
              noce znowu ciemne i dlugie jak dawniej
              dnia wciaz ubywa ... A mnie? A skad !!!

              alastan 09.03.2012
              • dunant Re: Piekny wiersz 12.03.12, 21:02

                Rafał Borowski


                Kruchy lód...


                Po kruchym lodzie
                stąpam pomiędzy
                zeszłorocznym łanem
                trzcin i sitowia

                Tam gdzie leżysz
                okryta mgiełką
                unoszącą się
                w powietrzu

                Pani Jeziora
                na pół uśpiona i
                pół przebudzona
                pod sufitem nieba


                • mala200333 Re: Piekny wiersz 13.03.12, 07:39
                  Dwie gwiazdy ·

                  Dwie gwiazdy na bezkresnym niebie,

                  Jedna dla mnie ,druga dla Ciebie,

                  Odbijają się ich cienie w jeziorze,

                  a lustrem jest im morze,

                  Przeglądają się też w naszych oczach,w póżnych tajemnicy porach,

                  Wpatrują sie nieśmiało w Wielki Woz,

                  ,gdy zdradza ich siarczysty mróz,

                  A może te właśnie gwiazdy jak nikt dróg tysiace znają,

                  I w letni wieczór o nich ludziom opowiadają,

                  Gdy pereryną marzeń w chłodny wieczór się otulają,

                  Być może tylko prawdę znaja tylko świerszcze,

                  a ich melodia powiedzie nasze dusze do gwiazd raz jeszcze...

                  -Urbanowicz Agnieszka-
                  • rawik-is-me "Twoje imię" Bohdan Drozdowski 14.03.12, 08:43



                    "Twoje imię" Bohdan Drozdowski
                    Bożenie

                    Ty pochylona
                    palców dziesięciorgiem
                    wygładzasz burzę
                    którą noc miniona
                    przez głowy nasze przetoczyła stępa
                    Ty pochylona
                    w stronę jutrz i pojutrz
                    przeliczasz zbiegłe godziny i chwile
                    na strat procenty i zysków promile

                    Ty pochylona
                    nad sławą i klęską
                    obca i bliska jak Ziemia i przestrzeń
                    Alino moja moja Balladyno
                    ty morderczyni i ty zabijana
                    widziana nawet kiedy nie widziana
                    i rozumiana kiedy przeklinana

                    ty pochylona

                    II

                    Ty oddalona
                    duża i posępna
                    zdradliwa rzeko wrzosie przenikliwy
                    brzozo pomiędzy pasiekami pszczoło
                    ty bielejąca i gotowa żądło
                    gdy pocałunki spowszednieją wczepić
                    kaskado smukła figurko woskowa
                    mój dzień żałosny w tobie nagość chowa
                    Ty oddalona

                    III

                    Za moim cieniem i za twoim cieniem
                    słońce się płaszczy i nie może zbliżyć
                    jest oddalenie
                    przerażeń zwrotnych jak ptaki wśród krzyży
                    Za twoją stopą i za moją stopą
                    z drogi się rodzi i w drodze przepada
                    pył który nigdy nie był smugą cienia

                    Jest w nas wytchnienie
                    lecz nie ma wytchnienia

                    IV

                    Przez moją głowę odległą i obłą
                    przepływa postać słowa które cię wypowie

                    Kamień posiadł tę siłę którą dał mu człowiek
                    a wiatr ma taką prędkość z jaką płynie obłok

                    Kamień w dłoni Dawida Kamień co jest milą
                    Obłok uformowany z twojego oddechu

                    wnikły w postać przegiętą pięknej Pani z Milo
                    której imię i w naszym przejrzało się grzechu

                    Tyś jest kamień i wiatr mój Tyś jest kształt przekorny
                    światło z ołtarza spóźnionych powrotów

                    tyś jest mrok wieczorny
                    Ostrołuk wniebowzięty ze świątyni Gotów

                    Tyś jest Mrok [oto imię!] w którym słabość moja
                    może się jarzyć i mglić znikać albo
                    Tyś jest gorzka wygrana tyś utraty bojaźń
                    Mroku domkniętych powiek nie skażony chwalbą
                    • rawik-is-me "Dopisek" Bohdan Drozdowski 14.03.12, 08:46

                      "Dopisek" Bohdan Drozdowski
                      V

                      Nie bądź mi mrokiem
                      ani drzewem sennym
                      ani zwątpieniem ani puchem ostu
                      nie bądź mi czcionką łagodnej klepsydry
                      odtruwającej w wietrzne usypiska
                      nie bądź mi deszczem ni oczekiwaniem
                      moja ty

                      Nie bądź mi samą tylko łagodnością
                      ani lisicą co zapadłszy w potrzask
                      odgryza łapę aby unieść w życie
                      nie bądź mi
                      • rawik-is-me "Portret" Roman Śliwonik 14.03.12, 08:49



                        "Portret" Roman Śliwonik

                        Podchodzisz blisko Patrzysz Widzę twoją twarz wyraźnie
                        tak Mówię To ten pejzaż ta okolica w której chciałem zamieszkać
                        tak To ta brązowa woda podcięta z dołu słońcem
                        tak To ta spokojna biała równina od której nic nie oczekuję
                        w pochyleniu jest cisza Tak Jesień w tej stronie będzie piękna
                        słońce Słońce ukośnie trwa obok cienia
                        powietrze Powietrze wisi uśpione
                        jest ziemia i niebo Jest uśmiech gdzie może klęczeć mały cień

                        Tak Mówię to ten pejzaż w kolorach spokojnych
                        Doczekałem się Mogłem tylko o nim marzyć w godzinach niebezpiecznych

                        podchodzisz blisko Bliżej Tak Na pewno tak
                        Nie Tak Nie
                        nie

                        ta woda stoi Ciemnieje Niebezpiecznie tnie powierzchnią blasku
                        czujnie wciąga mnie w siebie
                        pejzaż nagłym cieniem zarysował się ostro
                        upał Jest zmęczenie Wysuszyło uśmiech Powietrze
                        boleśnie wysusza skórę Wypija cień
                        jest niebo i ziemia Nie Tylko ziemia

                        ktoś podchodzi Blisko Bliżej Nie wiem
                        Jest ciemno Czy to deszcz płacze Pytam Czy deszcz
                        Boże Czy to już jesień Czy to ten pejzaż
                        ukrzyżowany litości

                        Tak Nie Tak — — —
                        • rawik-is-me Re: "Portret" Roman Śliwonik 14.03.12, 09:14

                          "Życie" Bohdan Drozdowski

                          Znów się na ciebie nakładam pomału
                          jak cień klasztoru na grządkę u wrótni
                          złączeni przecie zostajemy smutni
                          nie dowierzając nawet swemu ciału

                          i tak cię zgarniam ku sobie zachłannie
                          tak wtulasz barki w moich ramion cęgi
                          jakobym ja jeden mógł cię zbyć udręki
                          tym kołysaniem mierzonym starannie

                          a to jest tylko krótki dreszcz majowy
                          błysk jeden podmuch bokiem prącej burzy
                          potem się niebo po prostu rozchmurzy
                          powiem bądź zdrowa odpowiesz bądź zdrowy

                          aż innej chwili o zmierzchu lub świcie
                          zgarnę cię znowu nieoporną zgoła
                          i dotykając pierw czołem do czoła
                          zagadnę lubisz to wahliwe życie?
                          • mala200333 Jan Pocek 23.03.12, 11:40
                            "CZAPLE" Jan Pocek

                            Noc odeszła już czarna
                            a dzień jeszcze nie przyszedł
                            dopiero na mokradłach
                            kaczeniec podpalił ciszę...

                            Pod świtu seledynem
                            we mgle jasnej różowej
                            brodzą wśród traw czaple siwe
                            topiąc swe cienie w wodzie...

                            Nic ich tutaj nie płoszy
                            nie uciekają z szumem
                            spokojnie resztki nocy
                            unoszą za kręty strumień...
                            • mala200333 Re: Jan Pocek 23.03.12, 11:41



                              Jan Pocek "MELODIE WIOSENNE "

                              Radość rozpiera się w człeku,
                              Zdumionym wzrokiem spogląda,
                              Miedze się wiją z daleka,
                              Jakby siekierą wyrąbał.

                              Niebo nabrało kolorów
                              Od wody w zmąconym stawie,
                              Pogwar się niesie z boru,
                              Jakby orację prawił.

                              Kucnął nad drogą krzewiasty
                              Kłąb dzikiej róży kolącej
                              Kapelą zgodną zawrzasły
                              Żaby, hołota skrzecząca.

                              W zieleni kąpie się wioska
                              Krzykiem dziecięcym wybucha,
                              Słońce się śmieje beztrosko,
                              Niby piersiasta dziewucha.

                              Ptaszęca rzesza skrzydlata
                              Melodię skoczną ucięła,
                              Powój, stulistny fajtłapa,
                              Rozpoczął biegi na przełaj.
                              • mala200333 Re: Jan Pocek 23.03.12, 11:42
                                Jan Pocek "OJ, LECIAŁA PTASZYNA..."

                                Oj, leciała ptaszyna
                                W wieczór letni, szarawy,
                                Ugodzona znienacka,
                                Padła martwa wśród trawy...

                                I z maleńkiej ptaszyny
                                Stał się tylko proch lichy:
                                Siłę z niego czerpały
                                Kwiaty, wznosząc kielichy.

                                Zgon ptaszyny maleńkiej,
                                Rozszarpanej na ćwierci,
                                Daje dowód, że życie
                                Czerpie soki iż — śmierci!

                                Oj, niejedne istoty,
                                Oj, niejedne mozoły
                                Podłość ludzka zabija
                                I przemienia w popioły!...

                                Lecz z popiołów tych żyznych,
                                Niby trawka krzewiasta,
                                Idealny i bielszy
                                Wciąż Dzień Nowy wyrasta!...

                                Aż wyrośnie przeczysty,
                                Niby kwiatek jabłoni!...
                                Może wtedy popiołom
                                Podłość ludzka się skłoni?!...
                                • kristopherh Różewicz 25.03.12, 15:30

                                  Różewicz Tadeusz
                                  Bursztynowy ptaszek

                                  Jesień

                                  ptaszek bursztynowy

                                  przejrzysty

                                  z gałązki na gałązkę

                                  nosi kroplę złota.

                                  Jesień

                                  ptaszek rubinowy

                                  świetlisty

                                  z gałązki na gałązkę

                                  nosi kroplę krwi.

                                  Jesień

                                  ptaszek lazurowy

                                  umiera

                                  z gałązki na gałązkę

                                  kropla deszczu spada.
                                  • jane_doe_hej Konopnicka 25.03.12, 16:46
                                    Jakże cię mam brać, dziewczyno
                                    Maria Konopnicka

                                    Jakże cię mam brać, dziewczyno,

                                    Jakże cię mam brać,

                                    Kiedy mi cię z białej chaty

                                    Nie chcą ojce dać?...



                                    Anim ja nie ptak skrzydlaty,

                                    Anim ja nie ptak,

                                    Żebym z tobą leciał w górę

                                    Przez ten modry szlak!



                                    Anim ja nie duch, najmilsza,

                                    Anim ja nie duch,

                                    Żebym ciebie zdmuchnął z ziemi,

                                    Jako kwiecia puch!



                                    Anim ja nie mgła znad łąki,

                                    Anim ja nie mgła,

                                    Żebym ciebie skrył tumanem

                                    Przed jasnością dnia!



                                    Anim ja nie grób, dziewczyno,

                                    Anim ja nie grób,

                                    Żebym z tobą poniewoli

                                    Dostał wieczny ślub!



                                    Oj, padają łzy z wierzbiny,

                                    Oj, padają łzy!...

                                    A kiedyż ty, słonko moje,

                                    Będziesz świecić mi?
                                    • jane_doe_hej Re: Konopnicka 25.03.12, 16:47
                                      "Co żyło raz,nie umiera
                                      Lecz będzie róść i będzie trwać
                                      Gdy znów zakwitu jego przyjdzie jasna sfera.
                                      Ten tylko wejdzie do jutra bram,
                                      Kto w jutro swoje wierzy."

                                      Maria Konopnicka
                                      • samanta_ewa Landryna 27.03.12, 18:21

                                        Pan tuli

                                        W ogrodzie moim na wschodzie
                                        Rosna sasanki i rożne
                                        Tulipanki. Te zwykle i nie

                                        Czarny pan tulipan pyszni
                                        się swoim równo ułożonym
                                        garniturem przed damami

                                        Panie sasanki spojrzały i już
                                        Go nie chciały, nawet młode
                                        Króliczki pouciekały i się śmiały

                                        Przyszła nowa zmiana i
                                        Skończył się czas na pięknego
                                        Zarozumiałego tulipana
                                        Powiał wiatr, garnitur do oczka
                                        Wodnego mu wpadł, i on sam tez

                                        landryna
                                        • mala200333 Gałczyński 28.03.12, 07:46

                                          Gałczyński Konstanty Ildefons

                                          Satyra na bożą krówkę

                                          Po cholerę toto żyje?
                                          Trudno powiedzieć, czy ma szyję,
                                          a bez szyi komu się przyda?

                                          Pachnie toto jak dno beczki,
                                          jakieś nóżki, jakieś kropeczki —
                                          ohyda.

                                          Człowiek zajęty niesłychanie,
                                          a toto, proszę, lezie po ścianie
                                          i rozprasza uwagę człowieka;

                                          bo człowiek chciałby się skoncentrować,
                                          a ot, bożą krówkę obserwować
                                          musi, a czas ucieka.

                                          A secundo, szanowne panie,
                                          jakim prawem w zimie na ścianie?!
                                          Co innego latem, gdy kwitnie ogórek.

                                          Bo latem to co innego:
                                          każdy owad może tentego
                                          i w ogóle.

                                          Więc upraszam entomologów,
                                          czyli badaczy owadzich nogów,
                                          by się na tę sprawę rzucili z szałem.

                                          I właśnie dlatego w Szczecinie,
                                          gdzie mi czas pracowicie płynie,
                                          satyrę na bożą krówkę napisałem.
                                          • jutta_t Re: Gałczyński 01.05.12, 13:41

                                            Cudowny, cudowny Galczynski!
                                            • jutta_t Re: Gałczyński 01.05.12, 13:53

                                              TAKIE TANGO

                                              To takie tango, Miły,
                                              tylko nasze tango.
                                              Uszarpaliśmy się oboje
                                              - ponad siły.
                                              Nie umieliśmy się zgrać.
                                              Pogubiliśmy się.
                                              Za bardzo się pogubili...

                                              e.żukrowska
                  • jane_doe_hej Re: Piekny wiersz 16.03.12, 02:32
                    Spis spostrzeżeń. W kącie jest ciepło.
                    Wzrok naznacza piętnem każdy obiekt.
                    Woda jest to szkło, tylko ciekłe.
                    Od szkieletu straszniejszy jest człowiek.

                    Wieczór zimą, gdzieś nigdzie. Parter
                    w gęstwie wiklin. Picie wina bez słowa.
                    Ciało leży, na łokciu wsparte,
                    jak morena polodowcowa.

                    Za lat tysiąc ktoś tu skamieniałą
                    muszlę znajdzie – z firanki wzorem
                    i odciskiem ust, co nie miały
                    komu rzec „dobranoc” wieczorem.

                    J.Brodski
                  • jutta_t Re: Piekny wiersz 16.03.12, 17:41
                    ***(kiedy umrę kochanie)

                    kiedy umrę kochanie
                    gdy się ze słońcem rozstanę
                    i będę długim przedmiotem raczej smutnym

                    czy mnie wtedy przygarniesz
                    ramionami ogarniesz
                    i naprawisz co popsuł los okrutny

                    często myślę o tobie
                    często piszę do ciebie
                    głupie listy - w nich miłość i uśmiech

                    potem w piecu je chowam
                    płomień skacze po słowach
                    nim spokojnie w popiele nie uśnie

                    patrząc w płomień kochanie
                    myślę - co się też stanie
                    z moim sercem miłości głodnym

                    a ty nie pozwól przecież
                    żebym umarła w świecie
                    który ciemny jest i który jest chłodny

                    Halina Poświatowska
                  • mala200333 Re: Piekny wiersz 17.03.12, 08:18
                    Trzcinska Anna

                    uśmiecham się dla was
                    żyję po to by radość wam dać
                    tańczę bo kocham taniec
                    śpiewam do towarzystwa
                    przygody lubię jak dał nam
                    los przeznaczenie w nich
                    westchnień wiele
                    świat kolorów nabiera gdy
                    szczęście nas zaskoczy.......
                    • samanta_ewa Re: Piekny wiersz 23.03.12, 18:33
                      Litania do uśmiechu

                      Uśmiechu w bólu głowy
                      uśmiechu w cierpieniu
                      uśmiechu gdy pieniędzy do jutra nie starczy
                      uśmiechu gdy dudek rozkłada swój czubek
                      bliźni przyszedł do kościoła i na bliźnich warczy
                      uśmiechu kiedy koza stanęła z zachwytu
                      ksiądz duszpasterz nie straszy bo wyciągnął nogi
                      kiedy niewierzący modli się po cichu
                      prezesowi rosną za uszami rogi
                      kiedy Ewa Adama wyprowadza z raju
                      ciemno coraz drożej niebo z komarami
                      uśmiechu Baranku Boży zmiłuj się nad nami

                      Jan Twardowski
                      • black_jotka Re: Piekny wiersz 26.03.12, 07:57
                        JEST NOC

                        jest noc
                        bo kochasz
                        nie tylko to co we mnie piękne
                        ale też zapominasz o wadach

                        jest noc
                        bo podziwiasz mnie
                        nie tylko za moje wygrane
                        ale i usprawiedliwiasz porażki

                        jest noc
                        bo starasz mi się pomóc
                        a za dnia byłeś bezradny jak dziecko

                        to bardzo piękna noc
                        bo to noc kiedy kochasz

                        ale wiemy oboje
                        że nie do uratowania są
                        i takie noce i nasza miłość …

                        alastan
                        • mala200333 Re: Piekny wiersz 29.03.12, 08:32
                          CZTERY STRONY ŚWIATA

                          Cztery strony świat ma
                          A ja cię szukałam
                          Wszystkie kraje przeszłam
                          Wszędzie zaglądałam
                          Ludzie się dziwili
                          Pytali dlaczego
                          Nie odpowiedziałam
                          Ni słowa smutnego
                          Tylko oczka pieką
                          Od łez nieprzelania
                          Tylko nogi bolą
                          Od tego szukania
                          To ostatnia droga
                          Ostatnie szukanie
                          Jak cię tutaj nie ma
                          Samotna zostanę

                          e.żukrowska
                          • black_jotka Re: Piekny wiersz 30.03.12, 08:17
                            "NA PRZYKŁAD TERAZ" Małgorzata Köhler

                            Czerwonym hakiem strącałam owoce
                            kot wpatrywał się, filut, zaczepnie
                            a Ty targałeś rumiane kosze
                            i rosły góry i piął się sad

                            I rosły góry i piął się sad
                            oddech przepadał wśród gałęzi
                            i tylko słońce i my i wiatr
                            i krnąbrne szczęście dojrzały owoc.

                            Nie dla wszystkich śpisz

                            Na przykład teraz: poprawiam włosy
                            przesuwam cienie na stronach powieści
                            jeżeli spytam - opowiesz mi
                            sad rozmiękły i górę pękniętą
                            • mala200333 Re: Piekny wiersz 04.05.12, 18:46

                              Krzysztof Jarzyński "Biel i czerwień"

                              rozpaliłem w kominku
                              płoną brzozowe bierwiona
                              czerwień żaru
                              pieści się z bielą szczap
                              za oknem gruchają grzywacze
                              przygotowują się do rodzicielstwa
                              na dywanie córka bawi się z psem
                              żona szydełkuje w fotelu bujanym

                              mrużąc oczy
                              zapatrzyłem się w palenisko

                              biel i czerwień to bezpieczeństwo
                              i wszechogarniające ciepło
                  • black_jotka Re: Piekny wiersz 05.04.12, 08:49

                    ŻARTY O UŚMIECHU

                    1.
                    Poproszę kilogram uśmiechu.
                    Co? Znowu nie tu?
                    Po sklepach wiele takich bzdurnych towarów...
                    A uśmiechu — wcale !

                    2.
                    Poproszę kilogram uśmiechu,
                    Przecież słyszałam chichot
                    Zza tamtej firanki...
                    Zamknięto uśmiech na zamki...
                    Na tysięczne zamki...

                    3.
                    Poszukuję serdecznego uśmiechu
                    Bez względu na deklinację.
                    I tak ten ma rację,
                    Kto się śmieje ostatni!

                    4.
                    Nie rozcieńczaj uśmiechu w piwie, bo wyjdzie głupawy.
                    Nie rozwieszaj na drzewach, bo będzie dziurawy — jakby z czkawką.
                    I nie wrzucaj go czasem do kieliszka — to koniec zabawy.

                    Śmiej się z tego, co ja piszę — tu ci nic nie grozi!
                    Możesz się śmiać bez obaw! Do woli! To nie boli
                    Ciebie.

                    Mnie może ociupinkę.

                    e.żukrowska sierpień 2011
        • jutta_t Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 17.03.12, 20:53
          WIOSNA

          Stopniały lody między
          nimi, jak śnieg, co się
          topi radośnie na wiosnę
          brudny, paskudny

          To wiosna idzie niepewnym
          trochę krokiem.
          dzisiaj skowronek zaśpiewał
          Aria jego trwała długo

          Śpiewał milo. aż serca
          Wszystkich otworzył
          Ukoił. Jego kochana do
          gniazda mu przyleciała

          Zatrzepotał skrzydełkami.
          Ciesząc się, ze dobrze, ja
          Zwabił,
          tłumaczył wszystkim
          Znajomym zwierzętom

          landryna
        • kristopherh Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 22.03.12, 13:57
          Nasz dom
          ·

          W domu delikatne pajęczyny naszych marzeń

          obrazy wsomień

          siany pomalowane ulubionymi naszymi kolorami

          zapach kwiatów z pięknych ogrodów

          w oknach zasłony przeszłości

          popioły zdarzń wypalone jak Twój ostatni papieros

          moc spjrzeń na siebie

          uśmiechy głośne naszych dzieci a w nich nasz serca bijące

          my to dusze tak bardzo ze sobą spokrewnione

          zobacz nasz dom witający i żegnający słońce
          - Urbanowicz Agnieszka -
          • seremine Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 22.03.12, 15:07
            Patrzę na wody rzeki.

            Nurt wartki wesoły.
            Żywe wiosny odgłosy nad wodą, na wodzie.
            Ptactwo gniazda obsiadło by życie dać nowe.
            Pąkami nabrzmiały gałęzie wierzb, krzewów,
            jak okiem sięgnać - zieleń oziminy,
            gęsta i soczysta dobrym plonem wróży.
            Przysiadłam na pniu,
            dojrzało mnie słonko.
            Smaga promieniami, wtapia mnie w ów pejzaż,
            któregom jest cząstką - swiadkiem chwili - czasu...

            autorbig_grinanuta Krystyna Sroka
            • samanta_ewa Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 22.03.12, 15:38

              Agnieszka Urbanowicz

              życie
              ·....

              życie jak materiał utkany z nici momentów ,

              wszyte w niego guziki kamienie cierpień i nie powodzeń

              świecące brokaty są szcześciem i radością

              wyszywany komierzyk odpięłam go bo nie jestem już dzieckiem

              ceruję go czasem opatrzność Boska,

              woda deszczowa to modlitwa oczyszcza go z brudu grzechu

              osusza ją ciepło miłość goniąca pod wiatr najczystsza
              • black_jotka Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 24.03.12, 08:42
                O drążeniu

                Drążą czasem, czasem błądzą
                jak źródlana woda korytarze rzeźbi,
                czasem tylko połaskoczą i osusza
                to co mokre, słone i niechcący
                wycieknie nam z oka.

                Drążą niczym wicher, tworzą się
                łańcuchy, kolorują, przyciągają,
                fauna, flora, ech...., poleciałbyś
                jak cygan gdzieś, do promieni słońca.

                Nie wiesz tylko ile jaskiń będzie
                w cieniu przy zaćmieniu, w ilu
                spotkasz nietoperza, który wplącze
                się we włosy, echosonda je wystraszy,
                pójdą głębiej a ty....

                Zwrócisz oczy w stronę światła
                i rozciągniesz marsz głęboki.

                Spacerować każdy chciałby
                po słonecznej stronie światła,
                czy wystarczy tych promieni
                do których się skradasz jako
                mały chochlik.

                Czy nie zdążysz i dostaniesz
                w zamian cienkiego rogala,
                nieco cienia, trochę szkiełek
                migających gdzieś w oddali.

                Pójdziesz znowu szukać drogi,
                może światła....., kto to wie,
                ile drążeń jeszcze spotkasz
                zanim znów usiądziesz gdzieś ...

                Teresa S.J
                • black_jotka Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 24.03.12, 08:49
                  BORNEO ?

                  Już nie krzyczę,
                  Już nie miotam się po domu
                  Tylko jak mam sama się pozbierać?
                  Drzwi zamknąłeś
                  tak jak złodziej — po kryjomu
                  I podobno teraz jesteś na Borneo…
                  Milczę, milczę,
                  po co gadać nadaremnie.
                  W twoim wydaniu
                  przedstawienie już skończone,
                  tyle tylko, że to ja wygrana jestem
                  a dla ciebie Borneo nie jest zdrowe!

                  e.żukrowska
                  • jerzy_55 Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 24.03.12, 13:30

                    PODRÓŻ MARZEŃ

                    Straciłam już wielu,których znałam
                    i mocno polubiłam,a może kochałam.
                    Teraz wyruszam w piękną podróż marzeń
                    wraz z wiosną i malowniczym obrazem.

                    Skowronek mnie do Ciebie poprowadzi,
                    co śpiewa tak wdzięcznie i sercu radzi.
                    Stokrotki i niezapominajki będą mu towarzyszyć
                    i radosnego dnia spotkania życzyć...

                    Nie wiem nawet jak wyglądasz i co czujesz,
                    co wiatr Ci podpowie,czy mnie zaakceptujesz?
                    Gwiazdy świecące wysoko na niebie
                    przekażą wiadomość,że kocham Ciebie.

                    A ja będę Twym Aniołem
                    cichym,skromnym,
                    który kocha,myśli,chroni
                    i od wszelkich nieszczęść broni...

                    Tobie PRZYJAŹŃ i SERCE oddaję,
                    które zjawią się u Ciebie wraz z majem.
                    Przyjmij je więc proszę,nie odrzucaj
                    i ze mną w tę cudowną podróż wyruszaj !

                    Danuta B. "Szalona"
                        • seremine Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 24.03.12, 14:45
                          Na twarzach zapisany czas zmarszkami

                          Mapa dróg przebytych usmiechem , łzami, emocjami

                          My sami wielcy i mali



                          Na włosach dotyk przeszłosci w kolorze szarym

                          Nie raz złapaliśmy wolność we włosy

                          Nie raz zgubiliśmy ją w murach z kamieni

                          Szukaliśmy ją w przestrzeni

                          Ale nadal wciąz podążamy z przyszłoscią

                          Do bram ostatniej naszej nadziei

                          Otworzy nam ją święty Piotr

                          A wraz z nim stojący obok Anieli

                          Odczytają zycie z Naszych twarzy

                          I poranionych nim rąk i nóg

                          Sprawiedliwość tam przecież mieszka na zawsze

                          bo tu na dole jest tylko gościem ...
                          - Agnieszka Urbanowicz -
                          • kristopherh Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 24.03.12, 16:14

                            "MACIERZANKA" Cecylia Jamrozik

                            Obok słonecznej miedzy,

                            Na brzęczącej góreczce,

                            Tam macierzanka siedzi

                            Przy krwawniku, lebiodce.

                            Wielka, choć skromna, mała

                            W ciepłą ziemię wtulona,

                            Rozciągnęła drobniutkie

                            słodkiej woni ramiona.

                            Nad rozlanym bukietem

                            Stoję jak urzeczona

                            I nie mogę, niestety,

                            Przytulić go do łona.

                            Kwiat po kwiatku więc zrywam

                            W bukiecie mam zerwane.

                            Będzie zimą rozgrzewał

                            Zapachów pełny dzbanek.
                            • seremine Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 27.03.12, 10:13
                              WIOSNA IDZIE

                              obudziły się wiośniane powietrza
                              tkają pracowicie noce i dnie
                              wypełniają przestrzeń od końca do końca
                              wiosna powiewa błękitną wstęgą

                              nowa świeżość
                              nowe dźwięki
                              wytrzymaj to moje serce
                              to tylko świat się kręci

                              nie wiadomo czego
                              zażyczy sobie jutro ziemia
                              marzą nam się fiolki
                              ruszyło kwitnienie
                              każdego dnia piękniej
                              lśni odległa, głęboka dal

                              wytrzymaj tę radość
                              moje biedne serce
                              to tylko mój świat
                              znalazł bliższą drogę do słońca ...

                              alastan
                              • rawik-is-me Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 28.03.12, 09:02

                                ROZMYŚLANIA

                                Jesteś w grupie ludzi
                                dla których najważniejsza jest praca.
                                Ja mam tylko wierszowane słowa,
                                dla ciebie takie niepoważne.
                                Śmieszne i niepotrzebne.
                                Przecież to nie praca,
                                to zabawa.
                                Zastanawiasz się – po co ona pisze?
                                Tego i tak nikt nie czyta!
                                Po co jeszcze jeden wiersz,
                                skoro już tyle wierszy napisano?
                                Naśmiewasz się z poetów!
                                Mówisz, że to skowyt duszy tych,
                                którzy mają
                                popaprane życie.

                                Tak mi smutno...

                                e.żukrowska
                                • jutta_t Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 28.03.12, 11:14

                                  • kristopherh Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 28.03.12, 12:38

                                    INTUICJA?

                                    Czekam na taxi
                                    Chociaż nie powinnam
                                    Kasy mam skąpo
                                    A coś mnie tu trzyma
                                    Przecież mogę tramwajem
                                    A tego chłopaka widziałam wczoraj
                                    pod teatrem
                                    spacerował zupełnie sam
                                    Widziałam go kiedyś
                                    W centrum handlowym
                                    jednak to nie znaczy
                                    Że go znam
                                    Nie wiem gdzie szukać
                                    wspólnych znajomych
                                    Tak bardzo mnie zainteresował
                                    w oko wpadł
                                    a pomysły na znalezienie
                                    właśnie się wyczerpały
                                    Może gdzieś na siebie wpadniemy
                                    — nawet przypadkiem
                                    Tylko jak mam spokojnie czekać
                                    To nie z moim temperamentem
                                    Jak z tego wybrnąć mam...
                                    — Proszę na Krzywą za zaułek
                                    Czarnych Bram
                                    O, to ty... znaczy pan...
                                    Pan jest taksówkarzem
                                    — Jestem. I nawet z widzenia
                                    — Panią znam...

                                    e. żukrowska
                                    • mala200333 Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 28.03.12, 13:35
                                      Ptasie radio

                                      Halo! halo!
                                      Tutaj ptasie radio w brzozowym gaju,
                                      Nadajemy audycję z ptasiego kraju.
                                      Proszę, niech każdy nastawi aparat,
                                      Bo sfrunęły się ptaszki
                                      dla odbycia narad:
                                      Po pierwsze - w sprawie
                                      Co świtem piszczy w trawie?
                                      Po drugie - gdzie się
                                      Ukrywa echo w lesie?
                                      Po trzecie - kto się
                                      Ma pierwszy kąpać w rosie?
                                      Po czwarte - jak
                                      Poznać, kto ptak,
                                      A kto nie ptak?
                                      A po piąte przez dziesiąte
                                      Będą ćwierkać, świstać, kwilić,
                                      Pitpilitać i pimpilić
                                      Ptaszki następujące:

                                      Słowik, wróbel, kos, jaskółka,
                                      Kogut, dzięcioł, gil, kukułka,
                                      Szczygieł, sowa, kruk, czubatka,
                                      Drozd, sikorka i dzierlatka,
                                      Kaczka, gąska, jemiołuszka,
                                      Dudek, trznadel, pośmieciuszka,
                                      Wilga, zięba, bocian, szpak
                                      Oraz każdy inny ptak.

                                      Pierwszy - słowik
                                      Zaczął tak:
                                      "Halo! O, halo lo lo lo lo!
                                      Tu tu tu tu tu tu tu
                                      Radio, radijo, dijo, ijo, ijo
                                      Tijo, trijo, tru lu lu lu lu
                                      Pio pio pijo lo lo lo lo lo
                                      Plo plo plo plo plo halo!"

                                      Na to wróbel zaterlikał:
                                      "Cóż to znowu za muzyka?
                                      Muszę zajrzeć do słownika,
                                      By zrozumieć śpiew słowika.
                                      Ćwir ćwir świrk!
                                      Świr świr ćwirk!
                                      Tu nie teatr
                                      Ani cyrk!
                                      Patrzcie go! Nastroszył piórka!
                                      I wydziera się jak kurka!
                                      Dość tych arii, dość tych liryk!
                                      Ćwir ćwir czyrik,
                                      Czyr czyr ćwirk!

                                      I tak zaczął ćwirzyć, ćwikać,
                                      Ćwierkać, czyrkać, czykczyrikać,
                                      Że aż kogut na patyku
                                      Zapiał gniewnie: "Kukuryku!"

                                      Jak usłyszy to kukułka,
                                      Wrzaśnie: "A to co za spółka?
                                      Kuku-ryku? Kuku-ryku?
                                      Nie pozwalam rozbójniku!
                                      Bierz, co chcesz, bo ja nie skąpię,
                                      Ale kuku nie ustąpię.
                                      Ryku - choć do jutra skrzecz!
                                      Ale kuku - moja rzecz!"
                                      Zakukała: kuku! kuku!
                                      Na to dzięcioł: stuku! puku!
                                      Czajka woła: czyjaś ty, czyjaś?
                                      Byłaś gdzie? Piłaś co? Piłaś, to wyłaź!
                                      Przepióreczka: chodź tu! pójdź tu!
                                      Masz co? daj mi! rzuć tu! rzuć tu!

                                      I od razu wszystkie ptaki
                                      W szczebiot, w świergot, w zgiełk - o taki:
                                      "Daj tu! Rzuć tu! Co masz? Wiórek?
                                      Piórko? Ziarnko? Korek? Sznurek?
                                      Pójdź tu, rzuć tu! Ja ćwierć i ty ćwierć!
                                      Lepię gniazdko, przylep to, przytwierdź!
                                      Widzisz go! Nie dam ci! Moje! Czyje?
                                      Gniazdko ci wiję, wiję, wiję!
                                      Nie dasz mi? Takiś ty? Wstydź się, wstydź się!"
                                      I wszystkie ptaki zaczęły bić się.

                                      Przyfrunęła ptasia milicja
                                      I tak się skończyła ta leśna audycja.
                                      • seremine Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 12.04.12, 09:35
                                        Niezapomniane Ptasie Radio
    • seremine Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 10.03.12, 20:19
      Oni czyli mężczyźni

      Mężczyźni, to 'coś'
      Co ich tak nazywają
      Cos innego od nas
      Kobietek

      Silni, z tymi barami
      I często dużymi stopami
      Głos ich piękny, buczący
      Ryczący, jak trąba
      Jerychońska

      Władcza i słaba pleć
      zarazem, hoc o tym
      im mówić nie wypada

      Są malutkimi chłopcami
      Oglądającymi, po cichu
      przed nami gazetki
      z zabawkami i 'pornosami'
      Jednak, my ich podziwiamy

      landryna
      • rawik-is-me Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 15.03.12, 20:24

        Rafał Borowski

        Zaginiony uśmiech...


        Czy widziałaś już
        uśmiech kota
        takiego jak ja

        Jeśli nie to żałuj
        często mi gdzieś
        ucieka niecnota

        Jeśli go spotkasz
        napewno poznasz
        nie da się go pomylić

        I powiedz mu
        że za nim tęsknię
        niech do mnie wróci
        • jutta_t Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 17.03.12, 20:54
          Limeryk na jeza

          Powiedzial do jezowej jez:
          kocham cie, wiesz?
          I przytulil ja do siebie fest ...
          Duzo kosztowal go ten gest,
          bo ona pokluta i on tez!

          alastan 17.03.2012
          • jerzy_55 Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 17.03.12, 21:34
            PAWEŁ MERLENND -RĘCE ZNALAZŁAM W BARDZO STAREJ GAZECIE chyba ponad 40 lat do tyłu. Twoje mamo spracowane dlonie zapalały wesołe ,szabasowe świece. Napełniały nas światłem,rozjaśniały dusze przedmiotów-myślącą komodę,szafę,rozumne miski,talerze,dzbany,zachrypnięty gramofon Twoje ręce,które co rano ziemniaki skrobaly,nabrzmiałe pracą i czułością,czarownym aromatem wanilii,cynamonu,grzybami - promienialy ciepłem,podpierały ściany. Dziś,kiedy u twej nieznanej mogiły stoję z raną otwartą i schylonym czołem - wiem że spłonęłaś w gettcie osłaniając dłońmi jak skrzydłem,wszystkie dzieci twoje. Dziś przeto jasność twą pragnę przywołać przynajmniej na chwilę - boś pełna jest światła - bo wciąż we mnie żyjesz.
            • dunant Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 18.03.12, 03:09
              SYMPTOMY STAROSCI

              Nie zawsze bylem taki ramol -
              to uplywajacy czas nie tracil czasu
              Zakola rosna, ale nie rozum
              razem z dlugoscia wlosow ...

              Zawsze u kobiet mialem wziecie
              podobalo mi sie wiele - szczegolow oszczedze -
              No i od razu wiesz, jaki jestem stary
              po tym, jak chetnie o tym gledze ...

              alastan
              • samanta_ewa W. Orkan 18.03.12, 07:09
                Giazdą Zawisasz ...

                Gwiazdą zawisasz nocą w błękicie ,
                Wieczna tęsknoto !
                A z twoich promieni wysnine życie
                Fantaści plotą ...

                Ty ich prowadzisz za drogą mleczną
                W czarowne sny ,
                I oni , lecąc za prawdą wieczną ,
                Giną jak ćmy ...

                W bezbrzeż ich ciągnie magiczny wzrok
                Dalej i dalej -
                Póki ich wieczny nie skryje mrok
                i żar nie spali ...

                W. Orkan
                • seremine Re: W. Orkan 18.03.12, 09:44


                  Władysław Orkan

                  Władysław Orkan (urodzony 27 listopada 1875 w Porębie Wielkiej - zmarł 14 maja 1930 w Krakowie) to pisarz tworzący w okresie Młodej Polski, chociaż do nurtu modernistycznego ani on sam, ani współcześni go nie zaliczali.

                  Naprawdę nazywał się Franciszek Xawery Szmaciarz (Smaciarz). W 1898 roku zmienił nazwisko na Smreczyński, od nazwiska rodowego matki Smreczak. Rodzice jego pochodzili z ubogich rodów, ojciec był drwalem w lesie, zimą szył kierpce.

                  Z trójki rodzeństwa (najmłodsza była siostra Maria) on i jego starszy brat Stanisław, późniejszy profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, zdobywali wykształcenie.

                  Wbrew woli ojca, który młodszego syna przeznaczył do pracy na roli, obaj po ukończeniu szkoły elementarnej w Szczyrzycu, prowadzonej przy klasztorze cystersów, kontynuowali naukę w Gimnazjum św. Jacka w Krakowie. Matka raz w miesiącu chodziła do synów ponad 70 km pieszo z Poręby do Krakowa, niosąc im w tobołku produkty żywnościowe. Jej poświęcenie, oddanie dzieciom w powieści Matka opisał jeden z czołowych przedstawicieli Młodej Polski Ignacy Sewer Maciejowski, pierwszy literacki opiekun Orkana, późniejszy jego przyjaciel.

                  W gimnazjum budził sensację swym góralskim pochodzeniem, ciesząc się jednocześnie dużą sympatią wśród kolegów.
                  Angażował się bardzo w działalność wielu kółek szkolnych, uczęszczał na zebrania tajnych organizacji niepodległościowych i przede wszystkim dużo czytał. Pierwsze utwory zaczął publikować w czwartej klasie. Ponieważ władze austriackie nie zezwalały uczniom na tego typu działalność, pisał pod pseudonimem Orkan, co oddawało jego buntownicze nastroje.
                  W tak intensywnie prowadzonym życiu brakowało miejsca na naukę i siódmą klasę ukończył z czterema ocenami niedostatecznymi, z pozostałych przedmiotów, łącznie z językiem polskim, mając zaledwie trójki. Zamierzał kontynuować naukę, ale mimo próśb matki i "Sewera" oraz możliwości uzyskania eksternistycznej matury, do egzaminu maturalnego nigdy nie przystąpił.

                  Po niepowodzeniach w uzyskaniu stałej posady urzędniczej w Krakowie powrócił do Poręby, aby z małymi przerwami na wyjazdy zagraniczne (do Włoch, Szwajcarii i na Ukrainę) czy do Zakopanego pozostać w Gorcach do końca życia.

                  W tym czasie nie żył już ojciec pisarza, którego przywaliło w lesie drzewo. Jego rysy oraz mocowanie się z odwiecznym żywiołem puszczy Orkan nadał Prokopowi, bohaterowi swojej powieści Drzewiej.

                  Za debiut Orkana przyjmuje się Nowele wydane w 1898 roku, do których przedmowę, zgodnie z panującym wówczas zwyczajem, napisał uznany już w literaturze, 10 lat starszy od Orkana autor Na Skalnym Podhalu Kazimierz Przerwa-Tetmajer.

                  Kiedy za powieść W Roztokach w 1903 dostał niewielkie honorarium, rozpoczął budowę nowego domu. Stara chałupa Smreczyńskich, coraz bardziej pochylona i przegniła, nie nadawała się już do remontu. Latem 1905 zamieszkał w niewykończonej jeszcze Orkanówce. Kłopoty finansowe, jakie nękały go przez całe życie, były przyczyną, że dom nigdy nie został w pełni ukończony.

                  W tym czasie Orkan poznał pracującą na poczcie w Niedźwiedziu Marię Zwierzyńską. Przyjechała spod Lwowa dla ratowania zagrożonych gruźlicą płuc. Ślub wzięli w Zakopanem, świadkami byli Jan Kasprowicz i profesor literatury na Uniwersytecie Jagiellońskim Tadeusz Pini. Z tego związku była Zosia, jedyne dziecko Orkana.

                  Maria umarła, kiedy Zosia miała trzy lata. Orkan dowiedział się o tym w dwa tygodnie po pogrzebie, sam przebywał wówczas w szpitalu w Krakowie.
                  Maria Zwierzyńska pochowana jest na cmentarzu w Niedźwiedziu.

                  Wychowaniem Zosi zajęła się siostra pisarza, Maria Moszowa, żona znanego kowala artystycznego z Zakopanego. Orkan bardzo kochał swoje jedyne dziecko, ale zajęty ciągłymi troskami materialnymi, kłopotami z wydawcami nie poświęcał jej zbyt wiele czasu.

                  Druga żoną pisarza była Bronisława Folejewska. Jako jedyna spośród kobiet związanych z pisarzem nie lubiła domu pod Pustką i rzadko tu bywała.
                  Po śmierci Orkana dom pozostał w rękach Folejewskich, ostatnim spadkobiercą był starszy syn Bronisławy, Witold, profesor Uniwersytetu w Poznaniu.

                  Władysław Orkan pisał dramaty, wiersze i powieści i nowele, utwory publicystyczne, w tym reportaż Drogą Czwartaków, w którym zawarł własne wspomnienia kapitana legionów.

                  Tematyką jego utworów był głównie obraz biednej polskiej wsi. Ale był również wspaniałym humorystą (Herkules nowożytny i inne wesołe rzeczy), piewcą urody gorczańskiego pejzażu. Jego baśń z dawnych czasów Drzewiej, obok powieści W roztokach szczytowe osiągnięcie pisarza, porównywana jest do Puszczy Jodłowej Żeromskiego. Zaangażowany był bardzo w nurt regionalizmu podhalańskiego, był współzałożycielem i pierwszym prezesem Związku Podhalan.

                  W 1927 roku pisarz obchodził jubileusz 30-lecia pracy twórczej. Z tej okazji w auli Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie odbyła się sesja naukowa. Uroczystości zorganizowane w Nowym Targu ściągnęły tłumy nie tylko Podhalan. Nie powiodły się jednak zabiegi przyjaciół o ustanowienie stałej pensji twórczej. W trzy lata później nagrodę literacką przynało pisarzowi m.st. Warszawa, ale nie zdążył już jej odebrać.

                  Zmarł w Krakowie, dokąd pojechał odwiedzić umierającą córkę. Zosia umarła w dwa tygodnie później, nie dowiedziawszy się o śmierci ojca. Pochowana jest na cmentarzu w Niedźwiedziu (w Niedźwiedziu znajduje się również grób Witolda Folejewskiego, pasierba Orkana).

                  Władysław Orkan został pochowany na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie. W rok później specjalnym pociągiem jego trumna została przewieziona do Zakopanego. Pociąg zatrzymywał się na każdej stacji, całe Podhale żegnało dumaca z Gorców. Na Cmentarzu Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku jego grób znajduje się w sąsiedztwie Tetmajera, Chałubińskiego i Sabały.

                  W 1934 roku Polonia amerykańska ufundowała pomnik Władysława Orkana, który stanął na Rynku w Nowym Targu. W 2003 roku został on przeniesiony do Niedźwiedzia, rodzinnej miejsowości pisarza, gdzie został usytuowany w centrum wsi. Natomiast w Nowym Targu postawiono bliźniaczy pomnik.
                  • black_jotka Re: W. Orkan 18.03.12, 19:17

                    Limeryk rozumny

                    Pod nos podtykajac mezowi cenzurke
                    zona jak na noblistke wskazuje na corke
                    i mowi: ona na pewno po mnie rozum ma ...
                    Maz na to zgodnie: pewne jak 2 x 2 ...
                    moj mam na miejscu, choc mi zawsze u ciebie pod gorke ...

                    alastan
                    • black_jotka Re: W. Orkan 18.03.12, 19:20
                      Władysław Orkan

                      MGŁY ZASNUWAJĄ ZBOCZA ...

                      Mgły zasnuwają zbocza
                      Pomroką dymną -
                      Zły wiatr żenie przez pustkę -
                      Jak sercu zimno !

                      Jako ten suchar drzewny,
                      Ziębnący w korze,
                      Stoję - instrument wichrem śpiewny -
                      W pokorze ...

                      Niechże wicher szyderca
                      Ma ze mnie lutnię -
                      Śpiewać los swego serca
                      Nadto okrutnie.
                      • black_jotka Re: W. Orkan 18.03.12, 19:22
                        Władysław Orkan

                        CZŁEK I DRZEWO

                        W skalistej kępie na ugorze
                        Stoi samotny, suchy smrek -
                        Dokoła niego skałę orze
                        Zgarbiony biedą człek ...

                        Ledwo za pługiem wlecze kości ...
                        A musi w skałę owies siać -
                        I nieraz drzewu pozazdrości,
                        Że może cicho stać.
                        • black_jotka Re: W. Orkan 18.03.12, 19:22
                          Władysław Orkan "Czyż to jest prawdą o świecie?."
                          Czyż to jest prawdą, o świecie,
                          Że słońce co rano wschodzi?
                          Że gwiazdy lśnią tak samo,
                          Jak w dni ubiegłych powodzi?

                          Czyż to jest prawdą, o męko,
                          Że świat nie zmylił biegu?
                          Że gwiazdy lśnią tak samo,
                          Jak w dni zbiegłych szeregu?

                          Że kwiaty kwitną jak dawniej
                          I drzew co wiosny przybywa —
                          I nic pojrzeniu nie jawni,
                          Co się na ziemi odgrywa?
                          • black_jotka Re: W. Orkan 18.03.12, 19:23
                            Władysław Orkan "Jesteś jak bóstwo..."

                            Jesteś jak bóstwo cudowne,
                            Godne Botticellowych palet;

                            Jako to bóstwo dosłowne,
                            Które li żyje przez pokłony tłumu:

                            Wtedy jest pełne, jak Ty, boskich zalet,
                            Wielkoduszności, serca i rozumu.

                            Dopiero w ciszy zmierzchu,
                            Gdy samo ostanie w świątyni,
                            Widzi się, smętne, czym jest —
                            A czym je hołd wierzących czyni.
                            • black_jotka Re: W. Orkan 18.03.12, 19:24
                              Władysław Orkan "Jedyne prawo"

                              Jedyne prawo: iść —
                              Nie dać się nieść, jak wiatrem wiany liść
                              Ale jak świat w okruchu
                              Po własnej biec paraboli —

                              A gdy z koniecznej Woli
                              Skończy się kiedyś lat chyży,
                              Iść dalej w duchu —
                              Iść wyżej.
                              • black_jotka Re: W. Orkan 18.03.12, 19:25
                                Władysłąw Orkan "Jesteś jak bóstwo..."

                                Jesteś jak bóstwo cudowne,
                                Godne Botticellowych palet;

                                Jako to bóstwo dosłowne,
                                Które li żyje przez pokłony tłumu:

                                Wtedy jest pełne, jak Ty, boskich zalet,
                                Wielkoduszności, serca i rozumu.

                                Dopiero w ciszy zmierzchu,
                                Gdy samo ostanie w świątyni,
                                Widzi się, smętne, czym jest —
                                A czym je hołd wierzących czyni.
                                • black_jotka Re: W. Orkan 18.03.12, 19:26
                                  Władysław Orkan "Kłamstwem jest człowiek..."

                                  Kłamstwem jest człowiek, och zaiste,
                                  Kłamstwem jest jego świat —
                                  A prawdą jest drzewo strzeliste,
                                  Prawdą są obłoki czyste,
                                  Prawdą jest kwiat.
                                  • black_jotka Re: W. Orkan 18.03.12, 19:26
                                    Władysław Orkan "Ku słońcu"

                                    Wszyscy idziemy naprzód!... przez wyboje,
                                    Przez zaspy miałkich piasków, przez urwiska,
                                    Przez dnie i lata, przez trudy i znoje,
                                    Przez zaginionych osad popieliska —

                                    Wszyscy idziemy... Z okrzykiem wesela,
                                    Z pieśnią zwycięską, która czyni szumy
                                    I lotem ptaka ku niebu wystrzela —
                                    Z fanfarą pychy i odkrywczej dumy

                                    Idziemy naprzód... O każdym poranku
                                    Czas wieczny życia ujmuje po ćwierci —
                                    My idziem naprzód wciąż i bez ustanku,
                                    Nie bacząc, że idziem ku śmierci...
                                    • black_jotka Re: W. Orkan 18.03.12, 19:29

                                      Władysław Orkan "Ku pustce"

                                      O święty gaju!
                                      O ciche źródło oczyszczeń,
                                      Źródło zdrowia —
                                      O szczęście, skryte w żałobie!
                                      Z kurzu obcego kraju,
                                      Spośród ludzkiego mrowia
                                      Dążę, grzeszny, ku tobie.
                                      Na twym łonie matczynym
                                      Wypłaczę wszystkie zawody,
                                      Wyznam najcięższą przewinę.
                                      Twoje jesienne chłody
                                      Są mi jako uśmiech zdroja —
                                      O śnie! O pustko moja!
                                      • black_jotka wiersz 18.03.12, 19:31
                                        Limeryk na podrywacza

                                        Chcial sie dziewczyna popisac
                                        lecz jakby tu ja opisac ?
                                        Po trzech nocach balowania
                                        powiedzial: ona jest nie do opisania !!!
                                        Wiec o co tu jeszcze pytac ?

                                        alastan
                                      • black_jotka Re: W. Orkan 18.03.12, 19:36

                                        Władysław Orkan "Niemiłosiernym jest serce"

                                        Niemiłosiernym jest mrok,
                                        Niemiłosiernym jest słońce,
                                        Lecz żadne katem się nie wwyższa
                                        Nad serce kochające...

                                        Z obojętnością władczą
                                        Albo mściwością heloty
                                        Kołem rydwanu druzgoce
                                        Pierś swej upadłej tęsknoty.

                                        Mijając pobojowisko
                                        Przy orłów kraszonych chrzęście,
                                        Ostatnią strzałą zwycięską
                                        Własne zabija szczęście

                                        W myśli, że wroga dom burzy,
                                        Nie wiedząc w szaleństwie, co czyni,
                                        Podrywa kolumny stropu
                                        Własnej świątyni...
                                        • black_jotka wiersz 18.03.12, 19:37
                                          Limeryk na malpy

                                          Gdy wziac pod uwage fakt
                                          ze odroznia nas od malp
                                          tylko to, ze my sie ubieramy,
                                          to naprawde powodu nie mamy
                                          by wyzywac sie od malp ...

                                          alastan
                                        • black_jotka Re: W. Orkan 18.03.12, 19:49

                                          Gałązki olszyn


                                          Gałązki olszyn, które pieści
                                          Wiatr, chybotając je miarowo,
                                          Więcej zaiste mają treści,
                                          Niż najtreściwsze słowo.

                                          Ach, jakże pusta jest i ckliwa
                                          Ta proza poetyczna!
                                          Prawie że zawsze nieprawdziwa,
                                          Najczęściej nielogiczna.

                                          Oto oblana kwieciem grusza,
                                          W słońcu stojąca, biała —
                                          Przynajmniej jest w niej własna dusza,
                                          Własna żywiczność ciała.

                                          Czy zajdę w las między igliwy,
                                          Czy kwiatów w polu narwę —
                                          Każde ma kształt swój osobliwy
                                          I własną barwę.

                                          Władysław Orkan
                                          • black_jotka Re: W. Orkan 18.03.12, 19:50
                                            Z "Jesiennych liści" I

                                            Chętnie bym ja chciał zanucić radośnie,
                                            Żeby miłą wiosnę wrócić: o wiośnie
                                            I o słonku, co się latem ubieli,
                                            I o dziecku, co się kwiatem weseli,
                                            I o wszystkim, co miłością oddycha,
                                            A rozkoszną pije słodycz z kielicha...

                                            Lecz mi wiosny nie powrócić śpiewaniem,
                                            Ni mi smutków nie ukrócić kochaniem.
                                            A na słonku widzę krwawe półkole,
                                            A u dzieci widzę łzawe niedole —
                                            Wiem zaś, że świat nienawiścią oddycha,
                                            A, za słodycz, ssie truciznę z kielicha...

                                            Autor: Władysław Orkan
                                            • black_jotka Re: W. Orkan 18.03.12, 19:51



                                              Autor: Władysław Orkan

                                              - Bajka-


                                              1

                                              Chcesz, żebym bajkę Ci napisał,
                                              Jaką dziecku opowiada mama
                                              Po cóż ułudą śnioną Cię kołysać,
                                              Gdy Bajką jesteś sama.

                                              2

                                              Czyż nie zjawiłaś się na morskiej plaży
                                              Jako Rusałka, topielica zwodna,
                                              Która najdoświadczeńszych z kół śmiałych
                                              barkarzy
                                              Na toń sprowadzić godna?

                                              3

                                              Albo nie wstałaś z białej morza piany
                                              Jako Syrena z oddali wabiąca,
                                              Która żeglarzy w kraj raf zabłąkanych
                                              W otchłań ułudą wtrąca?
                                              4

                                              Syrenie niechby, czy li rusałczane
                                              Są Twe ułudne czary czy przymioty,
                                              Bajka jest treścią Twej w istność przemiany
                                              I Twej boginczej istoty.

                                              5

                                              Bajką jesteś prawdziwą zaiste,
                                              Mimo ziemskiej realizacji —
                                              Nie wiadomo, co dla Cię bardziej rzeczywiste:
                                              Świat czy utrwalony miraż wbrew racji?

                                              6

                                              Niby znasz zło i dobro, co Cię więcej rani,
                                              Kolce ukłuć skwapliwie niby róże zbierasz -
                                              A wobec życia, jak wobec nagłej otchłani,
                                              Szeroko oczy otwierasz.

                                              7

                                              Mówię do Ciebie: „Zbudź się, życie zyskiem!
                                              Nie wstanie sercu prawdą, co zaniechasz" -
                                              A Ty, jak we śnie, płyniesz nad urwiskiem
                                              I lunatycznie się uśmiechasz.

                                              8

                                              Twe łzy nawet wyniesione z głębi
                                              Błyszczą niemo jak perły przy blasku księżyca
                                              I nie wiadomo, co Cię w rzeczy gnębi,
                                              A co naprawdę zachwyca.
                                              • black_jotka Re: W. Orkan 18.03.12, 19:51

                                                D e d y k a c j a

                                                Pięknej - która Sama Sobie przeczy ,
                                                Cudnej - która już nie wierzy w cuda ,
                                                Mądrej - która sili się mówić od rzeczy ,
                                                zczerej - jako i siostra Jej Ułuda ,
                                                Marzycielce - która " już nie marzy " ,
                                                A jeśli w Łasce Swej kogoś obdarzy ,
                                                To 1/4 serca

                                                W . Orkan ( okres ' Pochwały Zycia " )
                                                • black_jotka Re: W. Orkan 18.03.12, 19:53
                                                  Kocham!


                                                  Kocham to jasne słonko, co ku ziemi leci
                                                  Milijardów gwiazd ogniem w brylantach zaklętym.
                                                  Kocham światło! co skarbem jest przez ducha
                                                  wziętym
                                                  Niebiosom — i na wieczny żywot — niebem świeci.

                                                  Kocham wszystko stworzone, naiwnie, jak dzieci...
                                                  I to, co widzę, i to, co jest niepojętym —
                                                  Wszystko mi bliskim sercu i drogim, i świętym...
                                                  Tak musieli miłować pierwotni poeci...

                                                  Cała ziemia — w mistyczne rozkwitnięta kwiaty
                                                  Łąka —: co na nią spojrzysz, to żywot, to perła...
                                                  To wszystko miłowane duszą siostry, braty...

                                                  Kocham i czczę, i wielbię, i jestem jak w niebie,
                                                  I nie chcę serca władzy pomieniać na berła!...
                                                  Kocham świat cały — odkąd ukochałem Ciebie!...

                                                  Władysław Orkan
                                                  • black_jotka Re: W. Orkan 18.03.12, 19:54
                                                    Z dalekiej gwiazdy jestem ,
                                                    Nie znam tej waszej ziemi ,
                                                    Gdzie człowiek zakrył piękno
                                                    Plecami zgarbionymi .

                                                    Cóż mi te jego troski
                                                    I cóż mi jego życie !
                                                    Z innego świata jestem ,
                                                    O innym myślę bycie .

                                                    łudziłem się czas jakiś ,
                                                    Ze jestem waszym bratem ,
                                                    {Ze} cel wasz moim celem ,
                                                    Ze świat wasz moim światem .

                                                    Boginczyn jestem z rodu ,
                                                    Tu wtórnie narodzony -
                                                    Lecz baczę dawny żywot ,
                                                    We snach powrotnie śniony .

                                                    Rodzicem moim słońce ,
                                                    Siostrą moją Pogoda -
                                                    Czeka mię po tym życiu
                                                    Matka wieczyście młoda .

                                                    . Orkan
                                                  • black_jotka Re: W. Orkan 18.03.12, 20:09
                                                    Byłam przed wieki dziką różą...


                                                    DUSZA MÓWI:

                                                    Byłam przed wieki dziką różą,
                                                    Byłam szumiącym smrekiem...
                                                    Jakieś mi tajne szepty wróżą,
                                                    Że stanę się człowiekiem.


                                                    CZŁOWIEK:

                                                    A przeto dusza musi się nawrócić,
                                                    Musi być kwiatem, drzewem,
                                                    Aby być znowu prawdą własną,
                                                    Aby być ziemi śpiewem.


                                                    ŚPIEW ZIEMI:

                                                    O duszy swej któż powiedzieć może
                                                    Prawdziwe słowo rzeczy?
                                                    Zarówno w niej jest Bóg, który potwierdza,
                                                    I Szatan, który przeczy.

                                                    Władysław Orkan
                                                  • black_jotka Re: W. Orkan 18.03.12, 20:09
                                                    Kiedy marzeniu podasz głowę... -

                                                    Marzeniu kiedy podasz głowę,
                                                    Łatwie ci się zapalić...
                                                    Śnią ci się,wierzysz,rzeczy nowe-
                                                    Pragniesz je w mig utrwalić.

                                                    Lecz nie wierz w słowa szeptane
                                                    I pilnie swoje sny śledź-
                                                    Marzą się tylko rzeczy znane,
                                                    Nowe zaś trzeba myśleć.

                                                    Autor: Władysław Orkan
                                                  • black_jotka Re: W. Orkan 18.03.12, 20:10
                                                    O przyjaciółko moja!

                                                    O przyjaciółko moja!
                                                    Dziwną jest własność serca :
                                                    Gdy komuś się oddaje w pełni -
                                                    Kogoś uśmierca.

                                                    Władysław Orkan
                                                  • black_jotka Re: W. Orkan 18.03.12, 20:11
                                                    Kiedy marzeniu podasz głowę...

                                                    Marzeniu kiedy podasz głowę,
                                                    Łatwie ci się zapalić...
                                                    Śnią ci się,wierzysz,rzeczy nowe-
                                                    Pragniesz je w mig utrwalić.

                                                    Lecz nie wierz w słowa szeptane
                                                    I pilnie swoje sny śledź-
                                                    Marzą się tylko rzeczy znane,
                                                    Nowe zaś trzeba myśleć.

                                                    Władysław Orkan
                                                  • black_jotka Re: W. Orkan 18.03.12, 20:39
                                                    Dobro i zło

                                                    Wszystko dobro stało się dość złem,
                                                    Aby imię ująć,spętać-
                                                    Wszystko zło w dobro przeszło w oddaleniu swem,
                                                    Abym je mógł pamiętać.

                                                    Wszystkim,co pieści mię w objęciu swem,
                                                    Jako więzami się krwawię-
                                                    Zasię wszystko,co było kiedyś sercu złem,
                                                    Dziś-błogosławię.

                                                    Władysław Orkan
                                                  • black_jotka Re: W. Orkan 18.03.12, 20:40
                                                    P o s t ę p

                                                    Ponoć już wyginęli wstrętni ludożerce ,
                                                    Ktorzy zjadali żywcem całych ludzi .
                                                    Dziś tą obrzydłą jedzą nikto sie nie trudzi .
                                                    Dziś co najwyżej wygryzają serce ;
                                                    Za sercem pójdzie mózg - i coraz dalej ,
                                                    Coraz delikatniej będą się zjadali .

                                                    W. Orkan
                                                  • black_jotka Re: W. Orkan 18.03.12, 20:42

                                                    Pustelnik i pielgrzym

                                                    - Witaj , który przychodzisz w Boże imię ...

                                                    ........................................................

                                                    Mizerny wygląd twój , pielgrzymie ,
                                                    Szata twa stargana w strzępy -
                                                    Przez leśne muśiałeś drzeć się ostępy .
                                                    Szkielet twój zeschły i chudy -
                                                    Pustynne na nim znać trudy .
                                                    Włosy twe zlepione błotem -
                                                    Niejedną-ś w polu musiał przebyć słotę .
                                                    Oczy twe krwawe , jarzące -
                                                    Wyżarło je okrutne słońce .
                                                    Na stopach twoich rany -
                                                    Czyś szedł przez las cierniany ?
                                                    Na piersiach krwi strumyki -
                                                    Przez jaki szedłes kraj dziki ?
                                                    Mów - czy cię wilcy obstąpili ?

                                                    - Szedłem przez kraj , gdzie ludzie byli ...

                                                    W . Orkan
                                          • samanta_ewa Re: W. Orkan 18.04.12, 21:36
                                            Bardzo mie sie ten wiersz wieczorowa pora podoba. Jeszcze...
                                            • jutta_t Re: W. Orkan 23.04.12, 11:04
                                              samanta_ewa napisała:

                                              > Bardzo mie sie ten wiersz wieczorowa pora podoba. Jeszcze...
                                              Mnie tez!
                                              • samanta_ewa Re: W. Orkan 01.05.12, 16:04

                                                dwugłowa wieża dostojnie trwając
                                                trójbramą gardziel wnętrz otwierając
                                                scalona w witraż koła rozety
                                                wabi do wnętrza refleksów świetlnych

                                                ***
                                                poranna mądrość tutaj szperana
                                                bladość oblicza tkwi u zarania
                                                ponawlekanych jakby niedbale
                                                paciorków życzeń w formie ospałej

                                                za progiem nicość strachy odziane
                                                w zmiętą codzienność -boskie skaranie
                                                na świecach trwale łzy przycupnięte
                                                wota od myśli w szepty zaklętej

                                                co wszystko kryje pyłem duszącym,
                                                porządek rzeczy zmysły drążący.
                                                surowość formy wzmaga wyniosły
                                                patos legendy w mury porosły

                                                osad wniesiony historii sprawą
                                                jest użyźnienia myśli podstawą
                                                pojęcia racji pokoleń przeszłych
                                                czynów alibi czasów zamierzchłych

                                                sekret piwnice kryją w otchłani
                                                tarczą ryngrafu wiary skrywani
                                                świadkowie czasów sobie obecnych
                                                trwają czekając słów ostatecznych

                                                ***
                                                theatrum owe już ku końcowi
                                                wyobrażenia przekaz bez słowy
                                                na zewnątrz w obraz dnia się rozchodzi
                                                z amnezji piętnem szkoda tu wchodzić


                                                ***
                                                dwugłowa wieża dostojnie trwając
                                                trójbramą gardziel wnętrz otwierając
                                                scalona w witraż koła rozety
                                                wabi do wnętrza refleksów świetlnych

                                                ***
                                                poranna mądrość tutaj szperana
                                                bladość oblicza tkwi u zarania
                                                ponawlekanych jakby niedbale
                                                paciorków życzeń w formie ospałej

                                                za progiem nicość strachy odziane
                                                w zmiętą codzienność -boskie skaranie
                                                na świecach trwale łzy przycupnięte
                                                wota od myśli w szepty zaklętej

                                                co wszystko kryje pyłem duszącym,
                                                porządek rzeczy zmysły drążący.
                                                surowość formy wzmaga wyniosły
                                                patos legendy w mury porosły

                                                osad wniesiony historii sprawą
                                                jest użyźnienia myśli podstawą
                                                pojęcia racji pokoleń przeszłych
                                                czynów alibi czasów zamierzchłych

                                                sekret piwnice kryją w otchłani
                                                tarczą ryngrafu wiary skrywani
                                                świadkowie czasów sobie obecnych
                                                trwają czekając słów ostatecznych

                                                ***
                                                theatrum owe już ku końcowi
                                                wyobrażenia przekaz bez słowy
                                                na zewnątrz w obraz dnia się rozchodzi
                                                z amnezji piętnem szkoda tu wchodzić

                                                Zbigniew Murawski
              • rawik-is-me Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 16.05.12, 15:41
                Kamiński posted in Poezja




                Leszek Kamiński

                ********************************

                Szpital

                Franek siedzi na łóżku
                nie wstaje bo po co
                w głowie u niego zawierucha
                mówić nie umie więc wyje

                wyje gdy jest głodny
                gdy go czasem zaboli
                wtedy gdy chce pogadać
                i nikt nie zwraca uwagi

                mam swoje szpitalne trzydniówki
                napatrzę się ludzkiego nieszczęścia
                tam wisi kroplówka
                tutaj nieprzytomny leży

                krew mu przetaczają na okrągło
                nie wstaje już z łóżka
                leży ciało a dusza
                puka właśnie do nieba bramy

                zapachem nie do wytrzymania
                wita gangrena
                nie chce się wierzyć że z człowieka
                może wyjść tyle smrodu

                nogi opuścił na podłogę
                bandaże sięgają do kolan
                trudno się dziwić chłopu
                że na własnych nogach
                chce maszerować do nieba

                wiele się dzieje na oddziale
                w czasie mych pobytów trzydniowych
                wiec wybaczcie mi bardzo proszę
                że unikam widoku wraku człowieka
        • black_jotka Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 24.03.12, 08:44
          Bukiet z marzeń

          Bukiet z marzeń

          Jest dla wszystkich dla każdego

          Bo przecię wiesz,

          że nigdy nie wiginą,

          nie przestaną kwitnąć,

          nie zaprzestaniemy je kochać,

          cieszyć się ich widokiem,

          nie zaprzestaniemy pragnąć je

          zawsze podarowac możesz je

          zawsze możesz na nie czekać

          nigdy o nich nie zapominamy to całe ich piękno jest
          Agnieszka Urbanowicz
      • jerzy_55 Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 19.02.17, 20:17
        Mily wiersz...
    • seremine Janusz Śmigielski 10.03.12, 20:37
      PIĄTA ŁZA

      mówią na mieście o śmierci poety
      podobno zapomniał po co żyje
      pierwsza łza smutku drąży ulice
      teraźniejszość wpisuje się w chwilę

      w parkach tęsknota zawisła na drzewach
      codzienność zostawia odciśnięte ślady
      druga łza smutku spływa po liściach
      ludzkich marzeń zamknięte enklawy

      na dachach domów cienie kominiarzy
      wpisane w nostalgiczne postrzeganie
      trzecia łza smutku sączy się rynnami
      mała żebraczka perłę nadziei dostanie

      różańcem na krzewie zawieszę czwartą
      mocno chwycę w dłonie jej trwanie
      zastygła przerażona nagłą myślą
      że samotną, wieczność tam zastanie

      i ta piąta z nich, inna w stopniowaniu
      wzmocniona wiarą że życie jest coś warte
      tasuje karty do gry przygotowane
      o moją duszę, między Bogiem a czartem

      Janusz Śmigielski
    • mala200333 Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 10.03.12, 21:01

      Rozrachunek

      Nie pisałem w natchnieniu na mankietach
      na serwetkach ani na murach

      Żółcią dziegciem lukrem wazeliną
      plwocinami ni rzygowinami

      Nie pisałem krwią własną ni cudzą

      Nie pisałem wierszy które brużdżą
      jątrzą – mizdrzą się dla poklasku

      Piszę palcem na wodzie
      patykiem na lotnym piasku

      Zbigniew Dmitroca *
      • seremine Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 26.04.12, 04:25

        WIOSENNY PORANEK

        wiosną ukwiecone gałęzie
        przepuszczają fanfary świtu
        ślizgające się po gałęziach
        perłami jak źrenice rosy

        na nowo wstający dzień
        słońce zapala i budzi duszę
        pulsuje melodyjnie krew
        chcę pobiec w tę wiosnę boso

        wybrzmiewa melodia poranka
        słońce puszcza oko zza firanki
        radość aż kipi z nieba lazuru
        dziś też ją w mój świat poniosę …

        alastan
        • seremine Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 26.04.12, 04:26

          Monika Rafalska



          ‎"Spacer w Sopocie"
          przechadzał sie raz pan z panią alejką sopocką
          spacer był nietypowy odbywał sie nocką
          szli w sobie zakochani tak bardzo powoli
          bo mogli się teraz całować do woli

          a ponieważ był lipiec, roślinność w alejce
          pyszniła się zielenią, bujna była wielce
          aż schowac się w niej można było, ot co
          chować się zakochanym? można, ale po co?

          pan objąłwszy panią tuż pod snieguliczką
          rozpoczął ten korowód wąziutką uliczką
          śnieguliczka sypnęła białymi kwiatami
          a oni mogliby się tak całować latami

          nie uszli zbyt daleko zaledwie kawałek
          i niezmęczeni pod drzewem zrobili przystanek
          brzoza gałazkami cienkimi szumiała
          że pani coraz to czerwieńsze lica miała

          ich usta preludium miłosne zagrały
          złączone miękkim, czułym tańcem wirowały
          teraz stali pod lipą zapachem kuszącą
          a zakochanych krew była rzeką rwącą

          wtem smoki wargi te kąsały czerwone
          łapczywie zjadały usta zniewolone
          pazurami drapiąc ich kąciki
          lecz to tylko gra, niewinne flirciki

          a potem opadły miekkimi płatkami
          i woń aksamitną bladymi różami
          rozlały na sklepienie podniebienia
          płynęły jak pastylki znieczulenia

          następny był klon z długimi noskami
          co głaskał ich po głowach swymi gałęziami
          a oni niepamiętni ni czasu ni głodu
          byli jak te namiętne podlotki za młodu

          zaraz potem bez co lilakiem zwany
          porwał ichnie języki w te miłosne tany
          i tak bez pamięci zapadli w słodyczy
          nie widząc w koło ludzi, nie znając goryczy

          i przeróżne drzewa co chwilę mijali
          jakby ich oazami miłosnymi stały
          opiekę zakochanym głowom dając
          i w sercu miłośc goszczącą wzniecając

          lecz gdy jesień przyszła i liscie opadły
          nie ciepłe juz noce chłód nastapił nagły
          więc pod tym rozłożystym rzymskim platanem
          nie było juz tej pani razem z tamtym panem
      • rawik-is-me Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 04.06.12, 16:17
        Haniu nie smuć się
        proszę,
        że już minął
        bezpowrotnie ten czas
        kiedy byliśmy szaleni
        troszkę,
        to zawsze zostanie w nas.
        Zamkniesz oczy,
        i znów jesteś młoda,
        znowu wiosna Ci w duszy gra,
        biegniesz lekko
        szczęśliwa, radosna
        bo to życie dla Ciebie ma...
        wiele czaru,
        tajemnic,
        rozkoszy,
        ale także smutku
        i łez.
        Ale nie smuć się,
        bardzo proszę,
        już niedługo
        zakwitnie bez.

        Anka W.
      • mala200333 Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 08.06.12, 15:05
        ....Panie o jedno Cię proszę
        Panie wysłuchać mnie chciej
        Pielgrzymów do wiejskich kapliczek
        Zawsze w opiece swej miej.
        DKSroka
    • mala200333 Tadeusz Różewicz "Zasypiając" 11.03.12, 18:56
      Tadeusz Różewicz "Zasypiając"

      Ciało zasypiając
      szepcze do siebie
      poufnie
      jesteś jedyne niepowtarzalne

      czujesz o moja dłoni
      ciepło moje
      czy czujesz jak żyję pulsuję
      pod tobą
      czujesz jak się prężę
      węszę zdobycz

      Tamtej nocy
      moje ciało pragnęło
      pożądało twojego
      skradało się
      skakało do gardła

      Zasłony
      jak bandaże
      spowiły związały
      utaiły ranę twego ciała

      jak wyjąć
      wyłuskać
      z tych zasłon
      słów gestów
      jak wydobyć
      twoją cielesność
      wyjawić
      płeć

      Nasze ręce
      były mądrzejsze od nas
      usta mądrzejsze od słów

      byliśmy jak
      zwierzęta zanurzone
      w przyśpieszonym oddechu

      zwierzęta
      które rozmnożyły się
      tak zatrważająco
      nieobliczalnie
      w XX wieku

      zwierzęta tajemnicze
      które urodziły boga
      a potem go zabiły
      • black_jotka Re: Tadeusz Różewicz "Zasypiając" 11.03.12, 19:49
        Tadeusz Różewicz "Siedząc przy stole"

        Siedząc przy stole
        w poczekalni czyta się gazetę
        myśli się bez gniewu
        jak długo będę siedział
        przy tym stole
        z tą kobietą

        może po obiedzie
        otworzymy drzwi
        i każde pójdzie w swoją stronę

        gdzie ja widziałam tego człowieka

        pociera dłonią czoło
        i przypomina
        ta obca twarz ten oddech za gazetą
        głos
        te ręce które uciekają
        od moich rąk
        • black_jotka Re: Tadeusz Różewicz "Zasypiając" 11.03.12, 19:50
          Tadeusz Różewicz "Nocna zmaza"

          Sen mi przynosi twoje ciało
          sen posłuszny
          ciebie całą składa
          w moje ramiona

          jesteś ciepła żywa
          zdyszany miotam nasienie
          w twoje cienie
          odległe o całą ziemię

          Twoja twarz nade mną
          uśmiechnięta moje palce
          na twoich włosach
          owoc pęka wyrzucony z nocy
          zdyszany spadam
          zalewa mnie jawa

          Dzień biały rośnie
          i rzeczy przybywa
          na swoje miejsca twarze
          powracają
          trzepoczesz we mnie jak w sieci
          wielka biała ryba

          na moich udach senne
          bezowocne
          nasienie
          uspokojenie łzy

          nie wstydzą się płyną
    • jutta_t Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 11.03.12, 19:53


      Tadeusz Różewicz "Szkic do erotyku współczesnego"

      A przecież biel
      najlepiej opisać szarością
      ptaka kamieniem
      słoneczniki
      w grudniu

      dawne erotyki
      bywały opisem ciała
      opisywały to i owo
      na przykład rzęsy

      a przecież czerwień
      powinno opisywać się
      szarością słońce deszczem
      maki w listopadzie
      usta nocą

      najplastyczniejszym
      opisem chleba
      jest opis głodu
      jest w nim
      wilgotny porowaty ośrodek
      ciepłe wnętrze
      słoneczniki w nocy
      piersi brzuch uda Kybele

      źródlanym
      przeźroczystym opisem
      wody
      jest opis pragnienia
      popiołu
      pustyni
      wywołuje fatamorganę
      obłoki i drzewa wchodzą
      w lustro

      Brak głód
      nieobecność
      ciała
      jest opisem miłośc
      jest erotykiem współczesnym
      lato 1963
      • rawik-is-me Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 09.05.12, 16:10
        Zaplątana, zasłuchana
        czasem jestem w obce słowa,
        cudze wiersze przecież czytam
        wczoraj, dzisiaj i od nowa.

        Czytam, słucham, wypatruję,
        może i mnie sypnie wierszem,
        ale myśli się buntują:
        żadna nie chce być ta pierwsza!

        Patrzę więc na jasne niebo
        lub po chmurach chodzę grząskich,
        nocą w oknie pokazuję
        swoja gębę sam Twardowski!

        e.żukrowska
      • jerzy_55 Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 16.05.12, 19:55
        NIEWYPOWIEDZIANE SŁOWA...

        Rozradowane słońce wypełnia mi głowę.
        Złotymi blaskami kładzie się na ręce.
        Czekam na każde twoje słowo nowe.
        Czekam na uśmiech i ... czekam na więcej...

        Przychodzisz środkiem dnia z podniesionym czołem.
        Przynosisz nowych słów roztańczone blaski.
        Patrzę na ciebie i już nic nie wołam:
        Cichutka tkliwość starczy za oklaski.

        Przychodzisz do mnie bym mogła z ufnością
        Oprzeć dziś głowę na twoim ramieniu.
        Nie padły żadne słowa o miłości
        A jest jej pełno w każdym twoim tchnieniu...

        e.żukrowska
      • samanta_ewa Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 23.05.12, 22:15

        W RESTAURACJI

        Jeszcze cię nie dotykam ni słowem, ni ręką
        Tylko oczami swymi nieustannie wabię
        Widząc, jak zamykasz za bramami powiek
        spojrzenie jeszcze nie zalotne, lecz już prawie - prawie...

        Nie zaczepiam, nawet bez uśmiechu patrzę
        Obojętnym wzrokiem w twarz twego partnera,
        A potem szybko zwracam wzrok na ciebie.
        I już mi nie uciekniesz, już ciebie rozbieram!

        Gwałtownie rękę do włosów podnosisz,
        nieznanym gestem poprawiasz fryzurę.
        Jeszcze... rozbieraj... słyszę jak mnie prosisz
        Następne tasiemki szybko rozwiązuję...

        To co widzę - moja tajemnica droga!
        Szalona wyobraźnia krzyczy mi o wszystkim!
        Krągłości, różowości i pieszczota twoja...
        Ale ty ... wychodzisz – ja zostaję z niczym.

        e.żukrowska
        • samanta_ewa Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 23.05.12, 22:16

          ........smile)......

          co raz większa ma łysina
          strusie jajco przypomina
          przerzedzona bądźmy szczerzy
          powód hucznych moich przeżyć

          a w młodości daję słowo
          żyło się dość kolorowo
          kłopot z bujnej mej plerezy
          nikt już jakoś dziś nie wierzy

          przez nią z lekcji wyrzucano
          by powrócić razem z mamą
          i pytano dokąd zmierzam
          tą fryzurą jeżozwierza

          fryzjer nie krył też pogardy
          bo z kudłacza dochód marny
          ciągle legitymowano
          tych z włosami gdzieś do ramion

          dziś fryzura nie da szaleć
          włosów prawie nie ma wcale
          żeby tak odpowiedź znaleźć
          lepsze siwe czy też wcale...smile)

          Zbigniew Murawski
    • jutta_t Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 11.03.12, 19:54
      Tadeusz Różewicz "Nad wyraz"

      Co ty robisz
      wyszły z ciemności
      Czemu nie chcesz
      w pełnym świetle żyć

      Wojna się we mnie otwiera
      powieka
      miliona rozpadłych lic

      Co tam składasz
      co dźwigasz
      krwią umazany

      Składam słowa
      dźwigam mój czas

      Już tak długo
      twa bezsłoneczna praca
      trwa

      Nad wyraz ciężka
      do wypowiedzenia
      jest jedna łza
      • kristopherh Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 22.03.12, 13:59


        "Gadanie ptasie" Teofil Lenartowicz

        Ja skowronek spod kamienia, spod mojego, hej!

        Przyśpiewuję rolnikowi: siejże, człeku, siej...

        Przyśpiewuję jak mogący, milsze ptaszki są-ć,

        Ja ca jeno podśpiewuję: daj ci. Boże, żąć...

        Daj ci. Boże, suche żniwa, daj ci mokry maj,

        Daj ci. Boże, gospodarzu, żyto gdyby gaj...

        Życzysz ty mnie skowronkowi, to ci. Boże, piać,

        Na życzenia ubogiego j enoć tylko stać.

        Ano wejrzę) po nowinie, aż coś serce rwie,

        Co wiaterek się zawinie, klosik żyta gnie.

        Ano wejrzej po dolinie, co tam szumnych grusz,

        A gniszeczki pocieszenie dla chłopięcych dusz.

        Ano wejrzej po dolinie, rzepikowy łan,

        Pozłocił d zlotem ziemię ten Niebieski Pań.

        Ano wejrzej po dolinie: tu Dniester, tu Zbrucz.

        A tam lecą dzikie gęsi i żurawi klucz,

        A tam ci się przewalają srebrne fale niw.

        Nasza ziemia, gospodarzu, toć to szczery dziw,

        Gdyby jakie objawienie, jako w niebie zaś.

        Nadychaj się swego wiatru, oczy swoje paś,

        A swego się trzymaj pługa, boć to z nieba pług:

        Rodzicowi Adamowi darował sam Bóg.

        Z aniołami najświętszymi gdyś się z raju miał,

        Na pracę ci, na pociechę pług, człowieku, dał...

        Ukuli go w jasnym niebie aniołowie w trzech,

        Użyczyli na zasiewy silny zboża miech.

        Bo ten Ojciec miłosierny nie chciał śmierci twej,

        Ulitował się Adama: siej! Adamie, siej!...

        Wszystko pójdzie ci po ręku, będziesz miał i grosz,

        Jeno pługa się nic puszczaj, orz, Adamie, orz!

        Gaj wam śpiewa po swojemu, wietrzyk po swojemu,

        Znaj, człowieku, swoje prawo, boskie przykazanie.

        Hań!... Na rolę woła ciebie ptaszyna mizerna:

        Wstań, dzwoneczek od kościoła a dzwoni, a dzwoni.

        Spiesz się, człeku, do roboty, mogiłki coś gwarzą.

        Wierz i dulaj, bo jak strzała dzień wartko przelata,

        Raz ci żyć. na powrócenie nie masz pozwoleństwa...

        Czas, co stracisz na wygodzie, chaty nic podeprze.

        Stój w przygodzie, jak polskiemu człeku przynależy...

        Bóg ci doda wesołości, a ręce ukrzepi.

        Wstyd nie przyjdzie, a gdy zaśniesz, dusza: świt! zawoła.

        Świt, świt, świt...

        Skowroneczek spod kamienia, piosenek mam dość,

        Jak ja będę przyśpiewywał, będzie zboże rość.

        Bo piosenka moja każda szczeropolska wdąż,

        Jeno oraj, jeno siewa], jeno w snopki wiąż.

        A pamiętaj o niewieście, patrzy ta zza łąk.

        Piastuje ci Mazureczka, nie popuszcza z rąk.

        A pamiętaj o tatusiu, matusieńce swej,

        A wejrzej też po kościółku w onej wiosce twej.

        A pamiętaj, przyjacielu, o mogiłkach, wiesz...

        Zagaiły je pokrzywy, wierzchem poszedł perz.

        Pożałuj się ubogiemu, co podąża rad,

        Od mogiły do mogiły obicżawszy świat.

        Wiatr polami polatuje, siwa broda w pas,

        Poleciały jego lata jako liście w las.

        Ano widzisz: lirę niesie, pod pachą ją ma,

        Ptaszek tobie przyśpiewuje, on mogiłkom gra.

        Bo wszystkiemu na tym świecie i aż za świat ten

        Coś przygrywa na zbudzenie, przygrywa na sen!

        Coś przygrywa, przyśpiewuje: wiej, wietrzyku, wiej!

        Od prawego do lewego, hej! po świecie, hej!
        • kristopherh Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 22.03.12, 13:59


          "Słowik" Teofil Lenartowicz

          Śród lasów zieleni,

          Jak zawsze, ja sam;

          Słowiki tych cieni

          Już wszystkie tu znam.

          Hej, ptaszku znad drzewa,

          Na próżno nie zwodź;

          Nie ona to śpiewa:

          Chodź, chodź, chodź, chodź, chodź!

          Jak liście te chwile

          Odwiały się w gaj,

          A szczęścia ni tyle,

          A kraj mój. gdzie kraj?

          I nuta skończona

          Swobodnych gdzieś tchnień,

          I ona, gdzie ona?

          Cień tylko, cień, cień.

          Tak samo śpiewała.

          O ptaszku ty mój,

          Gdy łza jej spływała:

          Stój, stój, stój. stój, stój...

          Na lewo, na prawo

          Szeleści tam liść,

          I ciężko, i łzawo,

          I nie wiem, gdzie iść.

          Więc śpiewaj mi głośniej,

          Toż słucham cię już

          I w sercu mi znośniej

          Przy zajściu tych zórz.

          Bo dobra twa rada,

          Slowiczku ty mój:

          Gdy wszystko upada.

          Stój, stój. stój, stój, stój.
          • rawik-is-me Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 08.05.12, 16:07

            Krzysztof Jarzyński "Nie wojnom"

            nie wierzcie telewizji
            która wciąż walczy
            nie wierzcie w jej wieści
            o wyimaginowanych wojnach
            one zaśmiecają wam umysł
            ta prawdziwa tu skończyła się
            wiele lat temu
            Szarik dawno zdechł a
            agent J 23 nigdy nie istniał

            to nieprawda że wszyscy
            walczą ze wszystkimi
            a świat cały
            jest waszym wrogiem

            nie wierzcie telewizji
            ona walczy o widza
            który jej ślepo ufa
            wyjrzyjcie za okno
            jest normalnie
            kasztany nie kwitną tylko
            na placu Pigalle
            • rawik-is-me Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 10.05.12, 14:12
              SŁOWO

              Tam, gdzie piły i siekiery
              lecą drzazgi oraz wióry.
              Ciągnij mocniej - nie bądź bierny!
              A do topora trzeba siły.

              Tam gdzie walka jest na słowa
              (są te z jadem, z cierniem, z ością),
              mogą zatruć, zranić, zabić -
              nie ma miejsca na czułości.

              Zagrzewając do parady
              finezyjnej jak floretem,
              ktoś nie zdąży zrobić gardy
              - później tego przykry efekt...

              Słowo tańczy w twoich ustach
              jakby szpada na turniejach:
              kogoś dotkniesz , kogoś zranisz
              - szybciej, niż on się spodziewa.

              I oklaski na stojąco,
              te dla ciebie, te dla gości,
              jutro też będzie gorąco,
              lepiej więc rozruszaj kości...

              Wszystkie szpady już gotowe,
              nawet proce wyważone -
              i choć wróblem leci słowo
              to powraca ciężkim ...wołem...

              e.żukrowska
      • dunant Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 07.06.12, 00:37
        powtarzalność
        darowanych
        przez los
        kawowych poranków
        kubek w kubek
        do znudzenia
        przypomina
        wczoraj

        jednak nie nudzi

        może dlatego
        że świat
        o następny poranek
        też się postarzał

        Zbigniew Murawski
    • mala200333 Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 11.03.12, 20:28
      Tadeusz Różewicz "Zdjęcie ciężaru"

      Przyszedł do was
      i mówi

      nie jesteście odpowiedzialni
      ani za świat ani za koniec świata
      zdjęto wam z ramion ciężar
      jesteście jak ptaki i dzieci
      bawicie się

      i bawią się

      zapominają
      że poezja współczesna
      to walka o oddech
      • mala200333 Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 17.03.12, 08:15

        Trzcinska Anna


        noce bez senne
        dni senne
        chwile ulotne
        marzenia wierzące
        lat przybywa
        dni ubywa
        mało czasu
        dużo myśli
        świat patrzący
        ludzie wzywający
        moc poteżna
        sprawa ciężka
        zmora straszna
        anioł piękny
        wpatrzony
        zagubiony
        cień za cieniem
        mija sie
        prawda z
        kłamstwem....
        sprawiedliwy
        człowiek uczciwy......
        • black_jotka Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 18.03.12, 19:15
          Władysław Orkan "Mija mię czas"
          Mija mię w biegu czas —
          Gdy spoczywam, jak głaz,
          O swój koniec bezpieczny —
          Nie czuję w sercu win,
          Spokojny o swój czyn —
          Czas śmiertelny — jam wieczny..
      • rawik-is-me Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 09.05.12, 16:11
        czasem nachodzi taka chwila
        co to niepokój trwożny rodzi
        by na papierze myśl ożyła
        a po dobremu łeb zawodzi

        już podkoszulek leży w strzępach
        i flaszka jak by w pół wypita
        pustostan kartki już zniechęca
        a myśl jak kotlet milczy zbita

        papieros szaman nie okadza
        na metafory jest nie czuły
        flaszki obecność nie pomaga
        gdy mózgu pustka czarnej dziury

        pytanie pada czego szukasz
        prąc nerwowością co dokswiera
        ogół się tylko w czoło puka
        o żółtych coś mówi papierachsmile)

        Zbigniew Murawski
        • rawik-is-me Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 09.05.12, 16:12
          CIENIE I SŁOŃCE

          Stoją cienie zadumane
          - słońce im całuje boczki,
          a gdy trochę się przesunie
          czasem nawet gładzi loczki.

          Biegnie śmiechem po sukienkach
          gdy deszcz tęczę z cicha woła,
          nawet wcale się nie zmęczy
          po kałużach, tych dokoła!

          Słońce woła stadko wróbli,
          co w sam raz rozświergotane,
          do zabawy z burym kundlem,
          gdy znudzony szczeka na nie.

          Cienie wciąż się wydłużają,
          słońce do snu oczka mruży
          wróble w strzechy uciekają
          - księżyc właśnie się wynurzył...

          e.żukrowska
      • kristopherh Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 14.05.12, 20:18
        Słońca zachodzącego piękno
        kontemplujmy z morzem
        jaką paletą barw odcieni
        ściele swoje łoże
        gdy resztkami promieni
        w karminy purpury
        nad horyzontem ubiera rozpostarte chmury
        a głowę swą ognistą jak w miękkie poduszki
        do snu chyli wtulając się w chmur złotych kłębuszki.

        Morze szumi Jemu kołysaniem w dali
        układając promienie na wzburzonej fali
        przymykam powieki biegnę oną drogą
        przez bezkresne morze
        by odprowadzić Słońca zachodzące zorze...

        autorbig_grinKSroka
      • kaczorek_dwa Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 18.05.12, 20:08

        Elżbieta Żukrowska
        MOJA KOCHANA*)

        Zatrzymaj mnie w tym patrzeniu niezbornym, niezdarnym;
        powiedz, że sobie fantazje jakieś tylko wymyśliłem;
        powiedz, że uległem złudzeniom, omamom;
        powiedz, że ty wciąż czekasz i że wierzysz w miłość;
        powiedz, że zaraz dalej pójdziemy spacerkiem
        tamtą alejką, gdzie słowa o miłości szeptem...
        że i dla ciebie to ważne jest miejsce;
        takie nasze sanktuarium, nasze Jeruzalem...
        Powiedz, że wieczorem gdy słońce uciekło
        innym ludziom świecić, rumianki malować
        - ty masz swoje ryciny zdobione stokrotką
        i dla mnie schowane na życie, te nowe...

        Powiedz, czy teraz, gdy blaski niebiańskie,
        gdy inne ogrody ciebie otaczają... będziesz czekała?
        Zatrzymaj dla mnie miejsce o specjalnej krasie;
        wcale się nie zmienię - byś mnie rozpoznała...
        Zatrzymaj to miejsce u swojego boku...
        gdy słońce ucieknie, gdy już będzie trzeba...
        przybędę malować bialutkie stokrotki
        po drugiej stronie Twojego nieba...

        Jeszcze gest pożegnania, taki ostateczny...
        kwiaty powiązane wstążeczką żałoby...
        I to ciche wspomnienie przez łzy ukrywane
        - chcę zachować twój obraz piękny i pogodny...
        • jutta_t Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 08.06.12, 16:19

          ........smile)))...........

          wiosna w pełni ma to swoje
          że z tygodnia w pracy znoje
          weekendowy czas podróży
          zdrowiu i regeneracji służy

          auto full zatankowane
          mnóstwo rzeczy spakowane
          jak przysłowie mądre głosi
          "kto ma swoje się nie prosi"
          ref.
          chlebak kanapki
          japońskie klapki
          puszka po śledziach
          skóra z niedźwiedzia
          łatki do dętek
          zestaw wędek
          napoje różne
          torby podróżne
          jest kalkulator
          akumulator
          apteczka pełna
          na sweter wełna
          para kaloszy
          faktur skoroszyt
          do wody baniak
          proszek do prania
          węgiel do grilla
          z kablem zasilacz
          torebka cukru herbata z mięty
          są gwoździe młotek i blachowkręty.....

          no to ruszamy uśmiech na ustach
          jazda przyjemna bo droga pusta
          radio muzyczką też nie zasmuca
          w połowie drogi autem coś rzuca

          jakaś polana tam też zjechałem
          wysiadam patrzę gumę złapałem
          koło w zapasie mam w samochodzie
          lecz mały problem na samym spodzie

          nie ma wyboru zatem z zapałem
          zabrane rzeczy wyładowałem

          ref.
          chlebak kanapki
          japońskie klapki
          puszka po śledziach
          skóra z niedźwiedzia
          łatki do dętek
          zestaw wędek
          napoje różne
          torby podróżne
          jest kalkulator
          akumulator
          apteczka pełna
          na sweter wełna
          para kaloszy
          faktur skoroszyt
          do wody baniak
          proszek do prania
          węgiel do grilla
          z kablem zasilacz
          torebka cukru herbata z mięty
          są gwoździe młotek i blachowkręty.....

          koło zmienione wóż spakowany
          przyroda wzywa wartko ruszamy
          wreszcie u celu miejsce marzenie
          wypijam piwo bo mam pragnienie

          szybko i sprawnie obóz założyć
          kąpiel w jeziorze kocyk rozłożyć
          wtet do roboty już się zabrałem
          znany już zestaw wypakowałem

          ref
          chlebak kanapki
          japońskie klapki
          puszka po śledziach
          skóra z niedźwiedzia
          łatki do dętek
          zestaw wędek
          napoje różne
          torby podróżne
          jest kalkulator
          akumulator
          apteczka pełna
          na sweter wełna
          para kaloszy
          faktur skoroszyt
          do wody baniak
          proszek do prania
          węgiel do grilla
          z kablem zasilacz
          torebka cukru herbata z mięty
          są gwoździe młotek i blachowkręty.....

          praez całą drogę wrażenie miałem
          że jeszcze czegoś nie spakowałem
          już mam odpowiedź na mój dylemat
          wszystko przejrzałem ...namiotu nie masmile)

          na powrót bagaż mam spakowany
          wściekły zmęczony potem oblany
          zawartość rzeczy znacie na pamięć.....
          zatem ten refren nućcie już sami ....
          ref...sad(
          Zbigniew Murawski
      • jerzy_55 Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 28.05.12, 21:23
        https://a1.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/267838_245559042122532_100000053137986_1038398_2556261_n.jpg
      • mala200333 Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 03.06.12, 15:14
        ..patossmile)...

        to Ja po nocy nie śpię myśląc o was
        jak gałąź szczęścia wam przychylić
        strategię siły by to można wywojować
        byście w maraźmie bezsilności nie utkwili

        Ja jestem z walki ulepiony pokolenia
        wrogów odnajdę napiętnuję w słowach
        historię w rewolucję czas zamieniać
        bo hasła moje rozgrzewają w głowach

        reduty zwyciestw wybuduję dla rodaków
        co pięścią walczyć będą chcieli swój byt
        Ja chcę prowadzić was do kontrataku
        chyba że nie wybierze mnie znów nikt..

        leżąc w szpitalu doksonalę swe teorie
        zapięty kaftan trzyma w ryzach wszak.
        bo tu najlepiej wymyślają się teorie
        żółte tabletki koją klęski smak.smile)

        Zbigniew Murawski
        • mala200333 Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 03.06.12, 15:15

          JAŚKU WYCZEKANY

          Czekałam z takim duszy drżeniem
          Czekałam na ten gest najmniejszy
          Niosąc ci w sercu przyzwolenie
          Miałeś już nie być najsmutniejszy

          I nie zabrakło tobie klasy
          I nie zabrakło kindersztuby
          Acz nie przerwałeś ciągu zdarzeń
          I zaplatałeś się - mój luby...

          Jaśku mój, Jaśku, coś ty zrobił...
          Teraz już kłopot jest niemały,
          Bo nasze serca zatańczyły,
          a nawet ręce się ...splatały...

          e.żukrowska
      • black_jotka Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 04.06.12, 22:18
        Kuplecik pro-anty

        zapalczywość to jest defekt
        znany nie od dzisiaj
        znanych na to kilka recept
        nikt nie chce napisać

        taniec trwa....

        mnogość prawd i argumentów
        pobudziła zmysły
        choć ocena jej bezsensu
        czyn pokoleń przyszłych

        taniec trwa...

        smutny widok zdradza braki
        w ustawowym płocie
        zidiocenia są oznaki
        przyczyn trudno dociec

        taniec trwa.......

        ten i ów ma swoje racje
        wykrzykując w złości
        jeden mnoży biurokrację
        drugi anty przyjął pozę...... odpowiedzialności

        Taniec trwa.....smile)
        Zbigniew Murawski
    • mala200333 Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 11.03.12, 20:34

      Tadeusz Różewicz "Prawa i obowiązki"

      Dawniej kiedy nie wiem
      dawniej myślałem że mam prawo obowiązek
      krzyczeć na oracza
      patrz patrz słuchaj pniu
      Ikar spada
      Ikar tonie syn marzenia
      porzuć pług
      porzuć ziemię
      otwórz oczy
      tam Ikar
      tonie
      albo ten pastuch
      tyłem odwrócony do dramatu
      skrzydeł słońca lotu
      upadek

      mówiłem ślepcy

      Lecz teraz kiedy teraz nie wiem
      wiem że oracz winien orać ziemię
      pasterz pilnować trzody
      przygoda Ikara nie jest ich przygodą
      musi się tak skończyć

      I nie ma w tym nic
      wstrząsającego
      że piękny statek płynie dalej
      do portu przeznaczenia
      • seremine Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 13.03.12, 18:31
        Kochanie

        kochanie -
        to słońce
        świecące nad nami
        piękne ogrody
        kwitnące kwiatami

        kochanie to czułość
        i wieczne oddanie

        promienny uśmiech
        z wieczora i ranka
        pachnącej kawy
        razem filiżanka
        twojego serca
        czułe powitanie
        i moje wieczne
        dla Ciebie oddanie
        to wszystko Kochanie

        autor: Helena Szymko/
        • jerzy_55 Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 14.03.12, 18:15
          Warto

          zawsze w życiu jest za co dziękować ,

          zawsze można coś komuś podarowć,

          zawsze warto jest na coś czekać chodzby nawet wiecznśc,

          zawsze warto kochać,

          zawsze warto płakać czy z radości ,czy też w smutku,

          zawsze warto marzyć,

          a także warto coś w życiu żałować

          -Agnieszka Urbanowicz-
          • mala200333 "Kocham cię" Maria Aniśkowicz 15.03.12, 08:07
            "Kocham cię" Maria Aniśkowicz

            Kocham cię

            jeszcze nikomu tak nie mówiłam
            ...
            nie szeptałam

            nikogo nie całowałam tak jak ciebie

            nie pozwalałam bez żadnego wstydu

            obnażać się

            brać w posiadanie

            i chociaż jesteśmy dla siebie tylko

            przypadłościami

            to kocham cię

            bo na tym świecie

            liczą się tylko przypadłości
            • mala200333 Re: "Kocham cię" Maria Aniśkowicz 15.03.12, 08:08
              "Przebudzenie" Maria Aniśkowicz

              pot na pościeli

              zaciągnięte firanki

              czyjeś ciało pod palcami

              przesuwam ręką ku górze

              i odnajduję twarz z zamkniętymi oczyma

              ciepły spokojny oddech

              cisza

              na podłodze moja pończocha

              na krześle sukienka

              przebłysk urywanych słów

              nie należę już tylko do siebie
            • samanta_ewa Re: "Kocham cię" Maria Aniśkowicz 15.05.12, 19:45
              Tak wlasnie czuje!
            • dunant Re: "Kocham cię" Maria Aniśkowicz 29.05.12, 00:52
              Co za przepiekny wiersz.
        • black_jotka Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 18.03.12, 19:44



          Rafał Borowski

          Colombina w deszczu...


          W deszczu kropel
          spadających na głowę
          ściąganych nieubłaganą
          siłą grawitacji

          Broczysz makijażem
          w smugach i zaciekach
          moja Colombino

          Pędzel mokrego nieba
          maluje twój portret
          nie dbając o kostium
          czy wyraz twarzy

          W strużkach farby
          kryjąc twoje myśli
          tylko w oczach żywe
      • rawik-is-me Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 17.03.12, 08:40


        Tomasz Gąsiorowski

        odwzorowanie
        kiedy się stara
        być doskonale wierne
        czym się staje?

        niczym albo
        raczej
        zastojem
        zatorem
        ugrzęźnięciem

        innymi słowy
        istnieniem

        jak zdjecie
        dobre zdjęcie kogoś
        kto się łudzi że

        oto

        dotknął tajemnicy albo
        zatrzymał czas jak jaki W

        a tymczasem krok naprzód
        jest czynnością nudną
        wręcz trywialną i w każdym razie
        nie przypomina opery
      • seremine Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 09.05.12, 19:13
        Maj to maj

        już nie tak jak dawniej
        zapach bzów świat utulił
        zew krwi nie taki silny
        zostały piękne wspomnienia

        o tej dziewczynie jak ty
        która się tuli w mych ramionach
        wiosenny deszcz który mży
        na świat i przydrożne drzewa

        idziemy razem ja i ty
        dróżką którą chodzą zakochani
        wspólny oddech oczu blask
        zazdroszczą nam przydrożne krzaki

        Leszek K.
        • kaczorek_dwa Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 24.05.12, 17:11
          Serce przestało skomleć uparcie i cicho
          Jakby teraz do nowej miłości zbudzone
          Jakby to drugie czuło gdzieś zupełnie blisko
          Jakby jedno do drugiego wyciągało dłonie

          I choć jedno drugiemu białych bzów nie przynosi
          Choć jedne drugiego w ramionach nie trzyma
          Nawet jedno drugiego o nic też nie prosi
          To... właśnie ten chłopak, właśnie ta dziewczyna...

          e.żukrowska
        • ewelina333.3 Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 25.05.12, 13:29


          Elżbieta Żukrowska
          ~~
          * * *
          Słońce z góry jasno świeci
          na dorosłych i na dzieci
          nawet starsi ożywają
          i do rymów wnet siadają

          Choć już myślisz o lenistwie
          (weekend zbliżył się jak wicher)
          miło w dobrym towarzystwie
          gdy się gładko wiersze piszą...
      • rawik-is-me Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 18.05.12, 21:21
        Rozpaliłeś moją wyobraźnie do białości!
        Przyniosłeś mi kwiatów najwonniejszych słowa,
        Otworzyłeś się na mnie tak jak drzwi na oścież,
        Jakbyś już nie mówił, tylko mnie całował...

        Rozesłałeś wokół mnie tyle ciepła,
        Rozjarzyłeś jasne światła nad głową,
        Obdarzyłeś wszystkim pięknem tak lekko,
        Jakbyś tylko dla mnie je chował...

        Dałeś może więcej niż miałeś - Kochany!
        Dałeś nową nadzieję o zimowym poranku,
        zawrót głowy tak piękny, jak na szkle malowany
        Anioł Stróż zaprzyjaźnionej malarki-góralki...
        • rawik-is-me Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 22.05.12, 13:52



          Leszek Kamiński

          Kawa

          gdy dziś z samego rana
          czajniczek z kawą skacze melodyjnie
          w całym mieszkaniu pachnie kawa
          gdy jej przede mną stanie kubek cały
          gdy tylko jej pierwszy łyk wypiję
          ...........to wiem że żyję
      • dunant Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 21.05.12, 00:05
        Czekamy na jutro

        Spekulujemy wyobraźnią czy lepsze od " dziś ",
        mniej powszednie?
        Prognozujemy na tak.
        Lubimy dobre wieści.
        Może będą jutro?
        Zapominamy że " dziś " to też "jutro"
        tylko wczorajsze.
        I nic.
        Nuda.
        Marazm.
        Życie - to tu i teraz.
        Jutro to niewiadoma,
        aż nadejdzie jej czas.

        autor: DKSroka
      • rawik-is-me Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 24.05.12, 14:09
        zero
        niby nic o takie zero
        a znaczenie miewa duże
        więc do zera się zabieram
        teraz przykładami służę

        cyfra prosta może osiem
        obłożona teraz w zera
        kiedy z tyłu zer dołożę
        to wartości wnet nabiera

        zero przed ósemką z przodu
        i z przecinkiem teraz przytknę
        to ważności już powodu
        prawie nie ma albo niknie

        zero zatem to przywilej
        bez znaczenia małe duże
        szkód najwięcej może przynieść
        kiedy znajdzie się na górze.smile)

        Zbigniew Murawski
      • mala200333 Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 30.05.12, 14:46

        JAŚKOWA PROŚBA

        Kiedy słowiki rozkląskały przedwieczorny mrok,
        kiedy bzy majowe zaczarowały świat swoją wonią,
        jak błędny rycerz jam za tobą szedł,
        by chociaż oczy dziś nasycić tobą!

        Mam już dla ciebie sto imion miłosnych,
        mam naszyjnik z piór kraski i szyszek sosnowych,
        mam wreszcie westchnień tysiące zazdrosnych,
        pieszczotliwych przytuleń i dotknięć cudownych...

        Wszystko to tylko jak dar specjalny dla ciebie!
        Wszystko - byleś mnie chciała wyróżnić spojrzeniem!
        Byleś pozwoliła na otwarcie nieba!
        Na chwilę rozmowy pod bzów słodkich cieniem...

        Dla ciebie jako skarb to wszystko chowam,
        byleś tylko spojrzała, uśmiech darowała,
        byleś się ze mną pod bzami spotkała...
        Troszkę ja... a słowik niech resztę dopowie...

        e.żukrowska
      • jutta_t Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 01.06.12, 20:23
        Wisława Szymborska

        Poeta i świat - odczyt noblowski 1996 rok

        Podobno w przemówieniu pierwsze zdanie jest zawsze najtrudniejsze. A więc mam je już poza sobą... Ale czuję, że i następne zdania będą trudne, trzecie, szóste, dziesiąte, aż do ostatniego, ponieważ mam mówić o poezji. Na ten temat wypowiadałam się rzadko, prawie wcale. I zawsze towarzyszyło mi przekonanie, że nie robię tego najlepiej. Dlatego mój odczyt nie będzie zbyt długi. Wszelka niedoskonałość lżejsza jest do zniesienia, jeśli podaje się ją w małych dawkach.

        Dzisiejszy poeta jest sceptyczny i podejrzliwy nawet - a może przede wszystkim - wobec samego siebie. Z niechęcią oświadcza publicznie, że jest poetą - jakby się tego trochę wstydził. Ale w naszej krzykliwej epoce dużo łatwiej przyznać się do własnych wad, jeżeli tylko prezentują się efektownie, a dużo trudniej do zalet, bo są głębiej ukryte, i w które samemu nie do końca się wierzy... W różnych ankietach czy rozmowach z przypadkowymi ludźmi, kiedy poecie już koniecznie wypada określić swoje zajęcie, podaje on ogólnikowe "literat" albo wymienia nazwę dodatkowo wykonywanej pracy. Wiadomość, że mają do czynienia z poetą, przyjmowana jest przez urzędników czy współpasażerów autobusu z lekkim niedowierzaniem i zaniepokojeniem. Przypuszczam, że i filozof budzi podobne zakłopotanie. Jest jednak w lepszym położeniu, bo najczęściej ma możność ozdobienia swojej profesji jakimś tytułem naukowym. Profesor filozofii - to brzmi już dużo poważniej.

        Nie ma jednak profesorów poezji. To by przecież znaczyło, że jest to zatrudnienie wymagające specjalistycznych studiów, regularnie zdawanych egzaminów, rozpraw teoretycznych wzbogaconych bibliografią i odnośnikami, a wreszcie uroczyście otrzymywanych dyplomów. A to z kolei oznaczałoby, że po to, żeby zostać poetą, nie wystarczą kartki papieru zapisane choćby najświętniejszymi wierszami - konieczny jest i to przede wszystkim, jakiś papierek z pieczątką. Przypomnijmy sobie, że na takiej właśnie podstawie skazano na zesłanie chlubę poezji rosyjskiej, późniejszego Noblistę, Josifa Brodskiego. Uznano go za "pasożyta", ponieważ nie miał urzędowego zaświadczenia, że wolno mu być poetą...

        Przed kilkoma laty miałam zaszczyt i radość poznać Go osobiście. Zauważyłam, że on jeden, spośród znanych mi poetów, lubił mówić o sobie "poeta", wymawiał to słowo bez wewnętrznych oporów, z jakąś nawet wyzywającą swobodą. Myślę, że to przez pamięć brutalnych upokorzeń, jakich doznał w młodości.

        W krajach szczęśliwszych, gdzie godność ludzka nie jest naruszana tak łatwo, poeci pragną być oczywiście publikowani, czytani i rozumiani, ale nie robią już nic albo bardzo niewiele, żeby na co dzień wyróżniać się wśród innych ludzi. A jeszcze tak niedawno temu, w pierwszych dziesięcioleciach naszego wieku, poeci lubili szokować wymyślnym strojem i ekscentrycznym zachowaniem. Było to jednak zawsze widowisko na użytek publiczny. Przychodziła chwila, kiedy poeta zamykał za sobą drzwi, zrzucał ze siebie te wszystkie peleryny, błyskotki i inne poetyczne akcesoria, i stawał w ciszy, w oczekiwaniu na samego siebie, nad niezapisaną jeszcze kartka papieru. Bo tak naprawdę tylko to się liczy.

        Rzecz charakterystyczna. Produkuje się ciągle dużo biograficznych filmów o wielkich uczonych i wielkich artystach. Zadaniem ambitniejszych reżyserów jest wiarygodne przedstawienie procesu twórczego, który w rezultacie prowadził do ważnych odkryć naukowych czy powstawania najsłynniejszych dzieł sztuki. Można z jakim takim sukcesem ukazać pracę niektórych uczonych: laboratoria, przeróżne przyrządy, mechanizmy wprowadzone w ruch są zdolne przez pewien czas utrzymać uwagę widzów. Ponadto bardzo dramatyczne bywają chwile niepewności, czy powtarzany po raz tysiączny eksperyment, z drobną tylko modyfikacją, przyniesie wreszcie spodziewany wynik. Widowiskowe potrafią być filmy o malarzach - można odtworzyć wszystkie fazy powstawania obrazu od początkowej kreski do ostatniego dotknięcia pędzla. Filmy o kompozytorach wypełnia muzyka - od pierwszych taktów, które twórca słyszy w sobie, aż do dojrzałej formy dzieła rozpisanego na instrumenty. Wszystko to jest w dalszym ciągu naiwne i nic nie mówi o tym dziwnym stanie ducha, zwanym popularnie natchnieniem, ale przynajmniej jest co oglądać i jest czego słuchać.

        Najgorzej z poetami. Ich praca jest beznadziejnie niefotogeniczna. Człowiek siedzi przy stole albo leży na kanapie, wpatruje się nieruchomym wzrokiem w ścianę albo w sufit, od czasu do czasu napisze siedem wersów, z czego jeden po kwadransie skreśli, i znów upływa godzina, w której nic się nie dzieje... Jaki widz wytrzymałby oglądanie czegoś takiego?

        Wspomniałam o natchnieniu. Na pytanie, czym ono jest, jeśli jest, poeci współcześni dają odpowiedzi wymijające. Nie dlatego, że nigdy nie odczuli dobrodziejstwa tego wewnętrznego impulsu. Przyczyna jest inna. Niełatwo wyjaśnić komuś coś, czego się samemu nie rozumie.

        Ja także, pytana o to czasami, istotę rzeczy obchodzę z daleka. Ale odpowiadam w sposób taki: natchnienie nie jest wyłącznym przywilejem poetów czy artystów w ogólności. Jest, była, będzie zawsze pewna grupa ludzi, których natchnienie nawiedza. To ci wszyscy, którzy świadomie wybierają sobie pracę i wykonują ją z zamiłowaniem i wyobraźnią. Bywają tacy lekarze, bywają tacy pedagodzy, bywają tacy ogrodnicy i jeszcze setka innych zawodów. Ich praca może być bezustanną przygodą, jeśli tylko potrafią w niej dostrzec coraz to nowe wyzwania. Pomimo trudów i porażek, ich ciekawość nie stygnie. Z każdego rozwiązanego zagadnienia wyfruwa im rój nowych pytań. Natchnienie, czymkolwiek ono jest, rodzi się z bezustannego "nie wiem".

        Takich ludzi nie jest zbyt wielu. Większość mieszkańców tej ziemi pracuje, żeby zdobyć środki utrzymania, pracuje, bo musi. To nie oni z własnej pasji wybierają sobie pracę, to okoliczności życia wybierają za nich. Praca nie lubiana, praca, która nudzi, ceniona tylko dlatego, że nawet w tej postaci nie dla wszystkich jest dostępna, to jedna z najcięższych ludzkich niedoli. I nie zanosi się na to, żeby najbliższe stulecia przyniosły tutaj jakąś szczęśliwą zmianę.

        Wolno mi więc powiedzieć, że wprawdzie odbieram poetom monopol na natchnienie, ale i tak umieszczam ich w nielicznej grupie wybrańców losu.

        Tutaj jednak mogą się w słuchaczach zbudzić wątpliwości. Rozmaici oprawcy, dyktatorzy, fanatycy, demagodzy walczący o władzę przy pomocy kilku byle głośno wykrzykiwanych haseł, także lubią swoją pracę i także wykonują ją z gorliwą pomysłowością. No tak, ale oni "wiedzą". Wiedzą, a to, co wiedzą, wystarcza im raz na zawsze. Niczego ponad to nie są ciekawi, bo to mogłoby osłabić siłę ich argumentów. A wszelka wiedza, która nie wyłania z siebie nowych pytań, staje się w szybkim czasie martwą, traci temperaturę sprzyjającą życiu. W najskrajniejszych przypadkach, o czym dobrze wiadomo z historii dawnej i współczesnej, potrafi być nawet śmiertelnie groźna dla społeczeństw.

        Dlatego tak wysoko sobie cenię dwa małe słowa: "nie wiem". Małe, ale mocno uskrzydlone. Rozszerzające nam życie na obszary, które mieszczą się w nas samych i obszary, w których zawieszona jest nasza nikła Ziemia. Gdyby Izaak Newton nie powiedział sobie "nie wiem", jabłka w ogródku mogłyby spadać na jego oczach jak grad, a on w najlepszym razie schylałby się po nie i zjadał z apetytem. Gdyby moja rodaczka Maria Skłodowska-Curie nie powiedziała sobie "nie wiem", zostałaby pewnie nauczycielką chemii na pensji dla panienek z dobrych domów, i na tej - skądinąd zacnej - pracy upłynęłoby jej życie. Ale powtarzała sobie "nie wiem" i te właśnie słowa przywiodły ją, i to dwukrotnie, do Sztokholmu, gdzie ludzi o duchu niespokojnym i wiecznie poszukującym nagradza się Nagroda Nobla.

        Poeta również, jeśli jest prawdziwym poetą, musi ciągle powtarzać sobie "nie wiem". Każdym utworem próbuje na to odpowiedzieć, ale kiedy tylko postawi kropkę, już ogarnia go wahanie, już zaczyna sobie zdawać sprawę, że jest to odpowiedź tymczasowa i ab
      • jutta_t Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 03.06.12, 21:35

        Lech Kamiński
        Jak żyją motyle

        mienię się twoim przyjacielem
        obowiązek jest to wielki
        współczuję
        widzę że powód jest nie byle jaki

        chętnie cię pani przytulę
        do serca mojego - mocno
        jestem przyjacielem nie byle jakim
        gdy trzeba - jestem z tobą zawsze

        pozwól potrzymam cię za rękę
        łzy z oczu powycieram chusteczką
        poprowadzę jak panienkę
        na ławeczkę w parku
        tam koło jaśminu

        opowiem jak żyją z sobą motyle
        popatrz jest jednak szczęście

        przynajmniej w ich świecie
      • black_jotka Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 07.06.12, 15:28
        …...epizod.....

        W rozleniwieniu
        pustostanu myśli
        postać za szybą
        ożyła

        gestem
        inicjując
        spotkanie
        spojrzeń

        wypowiedziała
        słowa
        których
        nie przyjęła
        moja wyobraźnia

        w ramach protestu
        odmówiłem
        kategorycznie
        modlitwę

        pojednawczo
        wyciągnęła
        dłoń
        pełną niczego

        markując
        ostatnie pożegnanie.
        ku obopólnej
        zgodzie

        Zbigniew Murawski
      • jane_doe_hej Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 08.06.12, 04:01


        …...epizod.....

        W rozleniwieniu
        pustostanu myśli
        postać za szybą
        ożyła

        gestem
        inicjując
        spotkanie
        spojrzeń

        wypowiedziała
        słowa
        których
        nie przyjęła
        moja wyobraźnia

        w ramach protestu
        odmówiłem
        kategorycznie
        modlitwę

        pojednawczo
        wyciągnęła
        dłoń
        pełną niczego

        markując
        ostatnie pożegnanie.
        ku obopólnej
        zgodzie

        Zbigniew Murawski

    • mala200333 Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 12.03.12, 09:11


      Tadeusz Różewicz "Lament"

      Zwracam się do was kapłani
      nauczyciele sędziowie artyści
      szewcy lekarze referenci
      i do ciebie mój ojcze
      Wysłuchajcie mnie.

      Nie jestem młody
      niech was smukłość mego ciała
      nie zwodzi
      ani tkliwa biel szyi
      ani jasność otwartego czoła
      ani puch nad słodką wargą
      ni śmiech cherubiński
      ni krok elastyczny

      Nie jestem młody
      niech was moja niewinność
      nie wzrusza
      ani moja czystość
      ani moja słabość
      kruchość i prostota

      mam lat dwadzieścia
      jestem mordercą
      jestem narzędziem
      tak ślepym jak miecz
      w dłoni kata
      zamordowałem człowieka
      i czerwonymi palcami
      gładziłem białe piersi kobiet.

      Okaleczony nie widziałem
      ani nieba ani róży
      ptaka gniazda drzewa
      świętego Franciszka
      Achillesa i Hektora
      Przez sześć lat
      buchał z nozdrza opar krwi
      Nie wierzę w przemianę wody w wino
      nie wierzę w grzechów odpuszczenie
      nie wierzę w ciała zmartwychwstanie
      • rawik-is-me Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 03.05.12, 05:32
        Jim Carrey

        Na smutki dziewicze, na nostalgię starczą
        Pij Jim Carrey

        Na nudę wczorajszą, na różowe smutki
        Pij Jim Carrey

        Na płacz dzieci, marudzenie żony
        Pij Jem Carrey

        Na blask telewizora, bajkę dla dzieci
        Pij Jim Carrey

        Na początek wiosny, ranek żałosny
        Pij Jim Carrey

        Na ból głowy, z zaświatów wołanie
        Pij Jim Carrey

        A gdy smutek nastanie bo zabraknie
        Pij Jim Carrey

        Leszek K.
      • seremine Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 13.05.12, 14:22
        Małgorzata Pietrzak



        Urodzona 27.08.1970 r w Lubrańcu. Szkołę Podstawową ukończyła w Topólce. Do Liceum Ogólnokształcącego uczęszczała w Lubrańcu. Obecnie mieszka z rodziną w małej miejscowości Dębianki koło Topólki. Wiersze zaczęła pisać jeszcze w szkole podstawowej, ale zadebiutowała na łamach dwumiesięcznika gminnego „Nasze Sprawy” w 2000 roku, a w 2001 roku w „Gazecie Kujawskiej”. Utwory swe publikowała w „Kronice Radziejowskiej”, „Powiatowym ABC’, „Radziejowianinie”, tygodniku „Kujawy”, miesięczniku „Wieś Kujawsko-Pomorska”, a także w bydgoskim „Akancie”. Jej wiersze znalazły się w antologii „Skarbnica współczesnych poetów”, almanachu ogólnopolskim „A duch wieje kędy chce” /Lublin/, w książkach po konkursowych: ‘Strofy z szuflady”/Choszczno 2002/, „W objęciach dobra”/Krośnice 2003/, ‘Z poezją do Unii Europejskiej” / Wąglany- Białaczów 2004/, „Odblaski nocy” /Chojnice 2004/, „Dom nasz czy ulica...” /Bydgoszcz 2005,/, „Od serca na grzech chorego”/Wieleń – Poznań 2005/, „Człowiek i czas”/ Kraków 2005/, ‘Wiersze wybrane” /Rypin 2006/, Kujawskie czakramy” /Kruszwica 2007/, almanachy ‘’Twórcy regionu nr 4,5,6,7/Włocławek/.
        • seremine Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 13.05.12, 14:23
          Hanna Kurowska

          ROMANS Z WIATREM

          Budzę wiatr co rano
          rozchyla powieki poniekąd zdziwiony
          karmię go pieszczotą
          nazywam imieniem
          trzepocze rzęsami
          i odfruwa jak spłoszony motyl
          do swoich zajęć

          czasem przemyka w ciągu dnia
          oddechem po mej twarzy
          odwiedza mnie na chwilę
          szeptem i szelestem

          dzisiaj sam mnie zbudził
          i wysączył z włosów
          rozmodlonę ciszę
          do ust przypiął uśmiech
          a słowa nasycił
          powiewem wzruszenia

          to dlatego piszę
      • rawik-is-me Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 20.05.12, 21:20

        Łąka
        Ten kolorowy dywan
        który tak podziwiałam
        padł
        pod nożem maszyny do sianokosów
        padł wczoraj
        leżały trawy rozrzucone mdlejące
        w nich zioła kwiaty tataraki pachnące
        padły dnia jednego.
        Dlaczego?
        Odarto mnie z miłości oczu moich
        co syciły się do woli i pasły jej widokiem.

        Teraz siedzę nad potokiem
        żalę się wodzie
        ta zaś szemrze że trawa wzejdzie
        zazieleni się łąka nowa
        ale wnet też ściętą będzie - na potraw
        mówi - że suche trawy tataraki i zioła
        pachną cudownie tak
        ich zapach przyniesie mi wiatr
        i będę znowu wesoła...

        autorbig_grinKSroka
        • rawik-is-me Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 20.05.12, 21:21

          NIE WOLNO MI KRZYCZEĆ

          Jesteś w innym wymiarze
          Jesteś jak za grubą zasłoną
          Nie poznam nigdy twego zapachu
          Ani czułości twoich dłoni
          Nie uchwycę twego oka błysku
          Nie dotkniesz nigdy mojej skroni
          Nie odnajdę cię nie przygarnę
          Nie poznam naprawdę
          Zostaniesz daleki
          W zaciszu swojej groty
          Skąd wiem że kładziesz dłoń na moich ustach
          Skąd wiem że nakazujesz milczenie

          e.żukrowska
          • rawik-is-me Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 21.05.12, 14:23
            Miłość
            to ufność spojrzenia
            to zachwyt
            to ciepło twych rąk
            oczekiwanie spełnienia
            bezpieczny z tobą dom

            to smak tęsknoty w rozstaniu
            z powrotów radości to łzy
            krzyk życia boleść konania
            początek i kres naszych dni

            ona wyzwala pragnienia
            jest pierwsza
            jest dobra lub zła
            jest źródłem wszelkiego istnienia
            choć bywa ulotna jak mgła

            czy odziać ją w barwy ziemi
            czy słodycz niebiańską w nią wlać
            bywa że blednie żar jej płomieni
            by móc prozę życia grać

            Uwierzmy w miłość jak w życie
            zechciejmy do końca w niej trwać
            a ona w dziewiczym zachwycie
            nadejdzie by siebie nam dać.

            autor: DKSroka
      • jutta_t Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 21.05.12, 19:32
        Kachna i rosół.

        Idzie Kachna przez wieś,
        w jednym koszu warzywa,
        w drugim skrępowany sznurkiem dorodny kogut.

        Kachno będzie rosół?
        Oj będzie!
        Sagan wodę grzeje, a Kachna się śmieje.
        Oj, oj śmieje!
        Wrzątkiem go skropiła, piórek pozbawiła.
        Oj, oj do naga!
        Poszła w warzywniku
        poszukać lubczyku .
        Oj, oj przebiegła!
        Przyjdzie Bartek całuśny,
        jak ten kogut tłusty.
        Oj, oj przybędzie!
        Rosołu spróbuje Kachnę wycałuje.
        Oj ,oj wycałuje!
        Lubczyk już zadany
        Bartek rozkochany.
        Oj, oj w rosole.
        Tak mu zasmakował,
        że pół garnca wyjadł.
        Oj, oj smakował!
        Wnet w pierzyny prasnął,
        razem z Kachną zasnął w komorze.
        Oj, oj, oj, oj!
        Ah!

        autorbig_grinKSroka
        • kristopherh Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 28.05.12, 22:11

          pamiętasz wieczory
          biwaków wiosennych
          przy ognisku spory
          i nocach bezsennych
          pamiętasz ?

          pamiętasz oporu słowa
          używane wtedy
          buntem tkwiły w głowach
          wokół zwykłej biedy
          pamiętasz ?

          pamiętasz przyjaciół
          co zdrowie szargali
          smrody powielacza
          nocami wdychali
          pamiętasz?

          pamiętasz?
          nie pamiętasz
          to może i lepiej
          bo i oni dzisiaj
          nie chcą pamiętać też Ciebie...
          Zbigniew Murawski
      • rawik-is-me Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 22.05.12, 15:38
        KTOŚ SPARTACZYŁ

        W labiryncie słów z patosem,
        tam, gdzie księgi pełne gadek,
        może chciałbyś też trzy grosze
        - wszak masz chęć iść innych śladem.

        Ale patos bywa grząski
        - a tak rzadko za to szczery,
        lepiej znaleźć inne słowa
        i nie stawać do kamery.

        Skromnych słów wielki dostatek
        - do koloru, do wyboru -
        tu już łatwo wiersz rym łapie
        (a przynajmniej tak z pozoru).

        Wyważonym słowem karmisz,
        tutaj uśmiech, a tam drinki,
        jeszcze kogoś możesz zranić,
        choć w tych słowach nie ma szpilki.

        Gdzie kolory i zapachy,
        gdzie wymyślny świat porównań,
        ozdobniki aż po dachy,
        gra słówkami, śmieszna, złudna?

        Uruchamiasz wyobraźnię,
        pleciesz słowo, rym za rymem,
        wiersz już zmysły ci podrażnił,
        jak trociczki wonnym dymem.

        Jeszcze słowo o muzyku,
        co melodie miał gotową
        - miał do rymu dźwięk dołożyć,
        ale właśnie zachorował...

        Ku rozpaczy już nie zagra
        - niespodzianie słuch utracił,
        a wiersz solo - smutna sprawa,
        nie ma rytmu - ktoś spartaczył...

        e.żukrowska
      • seremine Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 23.05.12, 18:58


        Jaśmin
        Pawlikowska-Jasnorzewska Maria

        Patrz, już opada jaśmin, który w ręku niosę -

        lecz w twych ustach płatki jaśminu

        oparte na liściu z karminu

        zwyciężą jeszcze wiele wiosen...
      • smieszka-on-line Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 24.05.12, 00:53


        Jesteś w innym wymiarze
        Jesteś jak za grubą zasłoną
        Nie poznam nigdy twego zapachu
        Ani czułości twoich dłoni
        Nie uchwycę twego oka błysku
        Nie dotkniesz nigdy mojej skroni
        Nie odnajdę cię nie przygarnę
        Nie poznam naprawdę
        Zostaniesz daleki
        W zaciszu swojej groty
        Skąd wiem że kładziesz dłoń na moich ustach
        Skąd wiem że nakazujesz milczenie

        e.żukrowska
      • rawik-is-me Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 29.05.12, 16:06
        Pod wszystkowiedzącą wierzbą rosochatą
        umówiłam się z Jaśkiem na pierwsze spotkanie.
        Mama mówiła - nie idź! - Czy to słuchać warto?
        Poszłam. Pobiegłam! Szybko! - Było całowanie...

        Randka za randką co dzień! Nie tylko całował!
        Sama szłam prosto w ręce Jaśka mego...Ech....
        Kochałam bez warunków!- tak mnie oczarował.
        Lecz on już nie pamiętał słowa mi danego...

        Widywałam go z inną... Ciągle jeszcze maj był...
        Słowik dalej wygrywał najpiękniejsze trele.
        Jasiek już się wykręcał, spóźniał, nie przychodził...
        Jednak tej miłości nie miał dla mnie wiele...

        e.żukrowska
    • seremine Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 13.03.12, 01:40
      -----------
      • seremine Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 08.05.12, 17:22

        RÓŻNE DROGI

        Moje proste drogi, zakręty, nagłe skrzyżowania...
        drzewa przydrożne, świerki w śniegu,
        Wędrówki do przyjaciół, wędrówki po wspomnienia,
        Filiżanka herbaty wypita ... czy w biegu?

        A może delikatnie podana prosto w twoje ręce,
        Z serdecznym uśmiechem, radowaniem z gościa...
        I najprostszą zachętą – przybywaj tu częściej...
        a może nawet... na stałe pozostań...?

        Opuszkami palców dotykasz twarz drogą,
        smakujesz herbatę, aromat jej chłoniesz...
        A serce już otwarte, całujesz spojrzeniem...
        Ustami na razie uśmiechy kierujesz...

        e.żukrowska
      • jerzy_55 Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 11.05.12, 14:08
        Moje osobiste smutki
        i refleksje niepojęte
        czas obelgi i pokuty
        miłosierdziem nie objęte

        W rozszeptaniu cichym usta
        miłość w sercu jest ogrzana
        płynie cicho ta modlitwa
        rozpłakana na kolanach

        I wymieniam cicho prośby
        lub też moje dziękczynienia
        czasem słowa są jak groźby
        bywa że ledwie jak tchnienia

        Ty to dla mnie - a ja tamto
        - czasem cicho się targuję
        lecz wiem dobrze że nie warto
        - przyjmę wszystko co darujesz

        Raptem milknę i odchodzę
        w rozmyślania strefę cichą
        nawet gdy mi nie po drodze
        - już poddaję się tym myślom

        Dziś wybieram trudną drogę
        zginam kornie kark mój twardy
        czasem myślę - już nie mogę
        - lecz przed Tobą nie ma gardy

        Rozsupłałeś mój węzełek
        wysypałeś wszystko z niego
        nie wiem co mnie dalej czeka
        co chcesz jeszcze z serca mego

        I choć bardzo płacze dusza
        (a nie wszystko jest na pokaz)
        już do własnych wrót wyruszam
        już się nie dam smutkom dopaść

        e.żukrowska
      • rawik-is-me Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 16.05.12, 14:20
        kicho_nor 16.05.12, 08:36

        Trzeba być chamem nad życie
        Z rodowodem w korycie
        Na drzwiach ma wizytówkę
        Z informacją dla panów i dam
        Że gości
        Dobiera sobie sam
      • black_jotka Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 20.05.12, 15:58

        Stare drzewo.

        Młodą będąc
        śmiała się wesoło
        płonęła z ciekawości wędrując po ziemi
        wystarczył jej tylko chleba kawałek łyk mleka
        dobre buty tobołe pod głowę
        a już szczęśliwą była.

        Dziś porównuje siebie do starej brzozy płaczki
        nigdzie się nie chce ruszyć
        siedzi w miejscu smutna
        nie dlatego że boi się wędrówki
        raczej dezaprobaty za wiek że to nie dla niej
        albo nie wypada.

        Wtedy spogląda w lustro
        czesze swe długie włosy
        splata je w warkocz
        i śmieje się z siebie myśląc

        Stara brzozo płaczko
        targają tobą czasu nawałnice
        a ty się nie poddajesz
        wiosną nawet umiesz być piękna
        gdy okryjesz gałęzie lekkim płaszczykiem
        wczesnej zieleni...

        autor: DKSroka
      • samanta_ewa Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 27.05.12, 01:35

        Krzysztof Jarzyński "Mamo"

        Mamo dlaczego życie boli
        stoję nad twoim grobem
        uśmiechasz sie do mnie ze zdjęcia
        a ja płaczę
        przecież miało być inaczej mamo
        miałaś wspierać mnie radami
        ja na spacery cię prowadzać
        i gadać gadać gadać
        wieczorami w karty grać lub warcaby
        przeglądać zdjęcia wspominać
        a ty
        uśmiechasz się do mnie z tej porcelany
        jakbyś mówiła córciu to grzech
        sprzeciwiać się woli bożej
        tak chciał tak jest amen

        ale dlaczego już
        mamo
      • seremine Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 28.05.12, 17:08

        W nocy wszystkie koty są czarne,
        a psy szczekają jakby głośniej,
        tymczasem ludzie są jacyś marni,
        nawet starają się pospać.

        A wszystkie Jaśki co robią?
        Jaśki płonąc miłością wielką
        rude i piegowate (wyłącznie) uwodzą,
        i na ich zawołanie są nocą.

        Te nie-rude i zawiedzione czasami
        płaczą za swoimi Jaśkami,
        a czasem zwyczajnie się złoszczą
        a kiedy indziej mówią — dość!
        I z innym chłopakiem-nie-Jaśkiem
        idą na randkę-nie-randkę...
        Albo słuchają serenady
        ze starej płyty gramofonowej
        popijając w samotności sok.

        Smutne
        zwykłe dziewczyny...
        A Jaśki dla zwykłych dziewczyn
        nie zawsze mają czas...

        e.żukrowska
      • smieszka-on-line Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 02.06.12, 22:57
        On
        nadal przychodzi
        minutę przed godziną zero
        z delikatnym skrzypieniem luźnej deski na schodach
        z przenikliwym chłodem
        przez ledwo uchylone drzwi
        wiem to
        nie patrzę za siebie
        aby nie spłoszyć jego obecności
        albo mojej chorej wyobraźni
        nieważne
        lubię tą ciszę między nami
        czuję jakby ochronę
        bardziej w nocy niż za dnia
        chociaż w dzień inaczej przychodzi
        weselej
        nagłym podmuchem wiatru
        nieraz muśnie mój policzek
        liściem
        piórkiem ptasim
        jakby budził mnie z zamyślenia
        to nie wiatr
        odchodzi z mgiełką
        lekką
        ledwo dostrzegalną
        może tęskni
        jak ja...

        autorbig_grinKSroka
    • seremine Roman Śliwonik 13.03.12, 17:58


      "Studium w szarości" Roman Śliwonik

      Mimo że ściana jest cienka nie słyszę nocą skrzypienia łóżka w ich pokoju

      kąt jadalni w którym siedzę jest pusty Nie widzę ich

      z sufitu tylko zwisa pajęczyna

      czasem z tamtego kąta dobiegnie szczęk łyżki

      czasem dobiegnie głośniejsze siorbnięcie zupy

      patrzę w tamtą stronę Widać tylko wahadłowo błyszczącą łyżkę

      wychodzę na ulicę Nagle wyrastają z wypłowiałego parkanu

      idę asfaltem

      Dopiero po kilkudziesięciu krokach uprzytamniam sobie że ich minąłem

      wchodzę do kawiarni Przesuwają się przed szpalerem oczu

      wczoraj pewna kobieta zauważyła mnie przez nich

      siedzę Nie trzymają się za ręce Nie patrzę na siebie

      kelnerka wylewa kawę Kawa opada przez nich Na podłodze lśni kałuża

      kelnerka ściera kałużę Nie przeprasza

      Ryzykuję Mówię dzień dobry

      odpowiedź rozpływa się szybko w nijakich włosach

      jej uśmiech na chwilę rozmiękczył twarz Od razu przebił twarz na wylot

      Zniknął

      Stoję na schodach sam Za oknem szary asfalt

      Poszli Zapadli w drogę

      myślę Szczęśliwi Sami na świecie Nie nagabywani

      Nie walczę ze ścianę Z ludźmi Z pejzażami

      mimo że ściana jest cienka nie słyszę nocą skrzypienia łóżka w ich pokoju



      i nagle uprzytamniam sobie

      wczoraj widziałem obciśnięte czarnym swetrem jej strome piersi

      wielkie piersi

      kwitnie w szarości wielkimi białymi piersiami



      białe piersi

      białe piersi



      są za ścianą Jeszcze nie wiedzę że w to południe

      stanął nad nimi cień
      • seremine Re: Roman Śliwonik 13.03.12, 18:03


        "Kiedyś któregoś dnia" Roman Śliwonik

        Lenie



        Kiedyś

        któregoś dnia ogołoconego z liści i blasku

        dnia jak wieża



        będziemy odnajdywać wszystko

        i być może odnajdziesz mój głos

        który miał być głosem

        boga

        boga powracającego zawsze do światła

        którym ty być miałaś

        bardzo starzy i mądrzy skrzypiący delikatnie jak

        pergamin

        usiądziemy naprzeciw siebie

        bez zawiści i małych piekących udręczeń

        bez gestów kurczowo zaciśniętych



        powiemy sobie wszystko



        powiem ci o mojej miłości

        która będzie świecić za nami jak łuna dalekich ognisk

        będę mówił o dziwnych drogach którymi chodziłem

        i o tym że ciało twoje było jedynym latem



        będziemy odnajdywać wszystko

        i być może odnajdziesz mój głos

        który miał być głosem

        boga

        boga powracającego zawsze do światła

        którym ty być

        miałaś
        • seremine Re: Roman Śliwonik 13.03.12, 18:08
          "Kobieta, która już tak jest mną" Roman Śliwonik

          Kobieta już tak jest mną

          że moim gestem posługuje się na co dzień

          w jej śmiechu poznaję mój śmiech

          pali papierosa tak jak ja

          narzuca płasz podobnie

          wszystko to jest trochę mniejsze lub z jakimś obcym ornamentem



          lecz moje



          kolor tych wspólnych lat upodobnił nas

          dopasowaliśmy czynności Część należy do niej

          Nasze gesty

          mieszczą się w określonej godzinie lub potrzebie

          nie potrącają się niezręcznie jak to bywa

          w okresie pierwszej miłości

          która zmieniła się w celowość

          również rozkoszy I snu spokojnego



          i teraz patrzę

          jak codziennie ta kobieta

          wykonuje wokół siebie tysiąc upiększających gestów

          czesze się Maluje Wchodzi i wychodzi twarzą z lustra

          upiększa się również czynnościami

          robi to już nie dla mnie

          codziennie dla kogoś innego

          i codziennie warstwy czynności nakładają się na nią znużeniem



          coraz wolniej wykonuje ruchy

          aż kiedyś

          znieruchomiała

          zobaczyłem w lustrze odbitą z jej oczu pustkę

          umilkła "krzątanina jej palców

          i w ciszy w napięciu Pochylone do przodu jej ciało

          mówiło dookoła że przecież

          chciałaby czynić siebie



          dla kogoś

          trwale

          przez wszystkie kształty i czynności zmienne

          do dnia ostatecznego i kształtu



          i ciekawe Myślałem

          czy kiedyś kiedy spotka mnie w miejscu obojętnym

          i będzie z kimś innym

          czy wtedy mój gest który został u niej

          schowa speszona do torebki
          • seremine Re: Roman Śliwonik 13.03.12, 18:09


            "Portret" Roman Śliwonik

            Podchodzisz blisko Patrzysz Widzę twoją twarz wyraźnie

            tak Mówię To ten pejzaż ta okolica w której chciałem zamieszkać

            tak To ta brązowa woda podcięta z dołu słońcem

            tak To ta spokojna biała równina od której nic nie oczekuję

            w pochyleniu jest cisza Tak Jesień w tej stronie będzie piękna

            słońce Słońce ukośnie trwa obok cienia

            powietrze Powietrze wisi uśpione

            jest ziemia i niebo Jest uśmiech gdzie może klęczeć mały cień



            Tak Mówię to ten pejzaż w kolorach spokojnych

            Doczekałem się Mogłem tylko o nim marzyć w godzinach niebezpiecznych



            podchodzisz blisko Bliżej Tak Na pewno tak

            Nie Tak Nie

            nie



            ta woda stoi Ciemnieje Niebezpiecznie tnie powierzchnią blasku

            czujnie wciąga mnie w siebie

            pejzaż nagłym cieniem zarysował się ostro

            upał Jest zmęczenie Wysuszyło uśmiech Powietrze

            boleśnie wysusza skórę Wypija cień

            jest niebo i ziemia Nie Tylko ziemia



            ktoś podchodzi Blisko Bliżej Nie wiem

            Jest ciemno Czy to deszcz płacze Pytam Czy deszcz

            Boże Czy to już jesień Czy to ten pejzaż

            ukrzyżowany litością



            Tak Nie Tak — — —
    • seremine Anna Kamieńska 13.03.12, 18:11
      Prośba

      Boże przywróć rzeczom blask utracony
      oblecz morze w jego zwykłą wspaniałość
      a lasy ubierz znowu w barwy rozmaite
      zdejm z oczu popiół
      oczyść język z piołunu
      spuść czysty deszcz by zmieszał się ze łzami
      nasi umarli niechaj śpią w zieleni
      niech żal uparty nie wstrzymuje czasu
      a żywym niechaj rosną serca od miłości.

      Anna Kamieńska
      • samanta_ewa Re: Anna Kamieńska 01.05.12, 15:55

        Góral

        Góral, ten spod Tatr
        szukał drogi do nieba
        na północy znalazł
        skalistą jak szlag
        wspiął się
        ręce wyciąga
        do nieba

        Boże - zobacz górala,
        proszę -
        daj ludziom szczęście

        On się wychylił
        spod zorzy północnej
        spojrzał krzywo na górala
        i rzecze
        Kajdyś tu przyloz
        me góralskie dziecię
        czego szukasz
        w zimnej krainie
        wracaj góralu
        gdzie jest twoje miejsce
        gdzie żeś się rodził
        i ze smrekiem chował
        gdzie znasz każdy kamyk
        i kocha Cię słonce

        Wracaj
        gdzie Cię ludzie znają
        tam Twoje życie i szczęście

        Leszek K.
    • seremine Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 13.03.12, 18:42


      Różewicz Tadeusz
      Koniec

      to początek

      twarz

      zaciśnięta

      gruzłowata

      zawiązana

      skręcona w jeden

      supeł

      węzeł ze sznura

      z postronka

      powoli

      zaczęła się rozwiązywać

      rozluźniać

      opadać

      w ciszy

      zwisła

      zapadła się

      wklęsła

      w strach poniżenie

      w ostateczną klęskę

      w nic
      • seremine Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 15.03.12, 09:03

        INNY WULKAN

        Rozpękła się góra gniewu złości i frustracji
        jak fala powodzi, jak nowe tsunami.
        Nie było obrony, nikt nie podał ręki,
        niby jeszcze razem, a zostali sami.

        I już nie wiadomo, czy się jeszcze znajdą,
        choć oczy zrozpaczone i ręce bezradne,
        usta co ust nie tknęły, myśli jakieś harde,
        słowa niewypowiedziane, bezładne...

        Oboje poranieni, przerażeni nagle.
        Duma wściekle krzyczy:
        - nie przepraszaj, nigdy nie ulegaj!
        Serce zaś skamieniałe z żałości,
        aż bić zapomina...
        Jest jednak bardziej od dumy wytrwałe...

        e.żukrowska ..
        • rawik-is-me Witold Zembrowski..Milczenie... 15.03.12, 19:49


          Milczenie...(2009 r.)

          Bez słów,
          nie zrodzi się
          odbicie prawdy

          bez drwa
          nie trzaśnie
          smuga iskier

          bez pokory
          nie przyjdzie
          posłaniec tajemnicy

          wobec rozumu
          jesteśmy nad - geniuszami
          wobec ducha
          głos ma tylko
          przeznaczenie...
      • dunant Miciński Tadeusz 12.05.12, 00:23
        "Bądź zdrowa!..." Miciński Tadeusz


        Bądź zdrowa! (jak dziwnie brzmi dzwon!)

        Bądź zdrowa! (lecą liście z drzewa...)

        Bądź zdrowa! (miłość jest jak zgon...)

        Bądź zdrowa! (wiatr złowrogi śpiewa...)

        - Już nigdy -

        Rwie serce Twój płacz!

        - Wydarł się z piersi niespodzianie,

        - Żegnam cię - trzeba - i Ty Boże racz -

        - Litości!... - -

        W konie!... Chryste Panie..
        • dunant Re: Miciński Tadeusz 12.05.12, 00:24
          "Fioletowe góry..." Miciński Tadeusz


          Fioletowe góry

          zapadają w mgły,

          ciemnieją lazury -

          jakby w głębię szły.

          Złoty róg miesiąca

          sieje poblask mdły -

          lasów wiatr nie trąca,

          jakby do snu szły.

          Potok wciąż głośniejszy

          rwie się jak zwierz zły -

          smutek wciąż czarniejszy -

          coraz gęstsze mgły.
          • dunant Re: Miciński Tadeusz 12.05.12, 00:24


            "Natchnienie" Miciński Tadeusz


            Na koralowych snu księżycach

            Ciebie me skrzypki sławią, Pani!

            do ciemnej schodząc mar otchłani

            zapalasz kwiaty na łzawnicach.

            Uwiędłe serce, jak dzieciątko,

            tulisz do piersi obłąkanej

            i dziwnej pieśni - nie wygranej -

            bawisz nadziemną pamiątką.

            Już się godzina zaćmień zbliża,

            kiedy mię z Tobą Bóg rozdzieli -

            Ciebie uniosą w chór anieli,

            a mnie przybiją do stóp krzyża.



      • seremine Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 12.05.12, 16:02

        DLA MNIE SŁOWA

        Dla mnie słowa najważniejsze
        czasem małe czasem smutne
        lecz nie ja tu jestem ważna
        mogę czekać do pojutrza

        Wszystkie myśli poskładane
        czyjaś byle jaka mowa
        a ja czekam już od jutra
        może aż do pozawczoraj...

        Odwrócone czas i przestrzeń
        pozmieniane daty liczby
        w moją stronę tylko kamień
        memu sercu tylko blizny

        Choć poczuję - nie wykrzyczę
        już przywykłam że ma boleć
        tylko wierszy zbiór przemycę
        nie narażę ich na kolec...

        e.żukrowska
        • seremine Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 12.05.12, 16:03

          Zbigniew Murawski


          dzieło to dedykuję jednemu z moich zatrudnionych i innym jego filozofii pdobnymsmile)

          wiosna postacią swą liryczną
          wybudza myśl filozoficzną
          nad fundamentem zazbrojonym
          kaca działaniem sił zwątlonych

          słońce parząco tu zagląda
          wysiłku resztek wciąż porząda
          łyk z węża wody sił przywraca
          podporą wierna wciąż łopata

          piasek i woda brzmi kusząco
          dla betoniary pysk szczerzącej
          pulpa z błędnikiem wciąż wiruje
          z piskiem kół taczki dzień się snuje..
          • jutta_t Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 14.05.12, 18:31

            Tamten miły pan
            to on
            z twarzą przy szybie blisko
            w sennym autobusie
            który gdzieś nas wiózł
            obok jedno z miejsc
            czekało
            jakby ktoś miał się przysiąść
            cicho zapytałam
            siadłam obok tuż.

            A on w milczeniu
            oglądał świat za szybą
            coraz bardziej intrygował mnie
            lecz jego aksamitny tenor
            zmienił wszystko
            oczarował mnie
            jak w cudownym śnie.

            Jego ciepły głos
            gest rąk
            łyk kawy z mego kubka
            sączył powolutku śladem moich ust
            a niewidzialna nić swą sieć
            tkała tak cichutko
            że serca zaczęły szybkim rytmem biec.

            Czas płynął w sennym autobusie tylko dla nas
            ale nadszedł tej podróży kres
            on zanim wysiadł
            zbliżył twarz do moich dłoni
            na nich został dotyk jego ust.

            Nie czekając zajął wolne miejsce w moim sercu
            jak wtedy ja gdy nas autobus senny wiózł
            Dziś wiem że już niedługo znowu wyruszymy
            sennym autobusem w najpiękniejszy kurs.

            autorbig_grinKSroka
      • seremine Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 23.05.12, 19:05

        ku pamięci....pewnemu Nobliście....

        taka mnogość bohaterów
        takie piękne karty życia
        klapy pełne od orderów
        księcia żywot nie od dzisiaj

        tworzą taką elit armię
        co potrafi zysk swój mnożyć
        po to przecież solidarnie
        z dołów chcieli się wydobyć

        wymyślali piękne hasła
        pobudzając do oporu
        teraz już ich pamięć zgasła
        że wywodzą się z pospołu

        masy miejsce znowu w tyle
        jednak kiedy głos podnosi
        wypałować ją czym byle
        przecież sama o to prosi

        szary człowiek dzisiaj zbędny
        bo przeszkadza w nowym czynie
        gdy Europy tworzą zręby
        by tam nowych kumpli wynieść.

        Zbigniew Murawski
    • kristopherh Marian Hemar 13.03.12, 20:03
      Moje wielkie odkrycie

      Po latach rozmyśliwań,
      Niemal u schyłku życia,
      Dokonałem niezmiernie
      Głębokiego odkrycia.

      Moje wielkie odkrycie
      Raz na zawsze, niezbicie
      Rozwiązuje odwieczną
      Zagadkę, mianowicie,

      Rozstrzyga nieomylnie,
      Ustala niezachwianie
      Ostateczną odpowiedź
      Na ciekawe pytanie,

      Co dręczy nas od wieków
      I wciąż wraca od nowa:
      KTO RZĄDZI ŚWIATEM? Jaka
      Mafia anonimowa?

      Nie wierzcie w bajki. Nie ma
      Żadnego Synhedrionu
      Sekretnych władców. Nie ma
      Żadnych "Mędrców Syjonu".

      Więc to bajka. I bujda,
      Że "światem rządzą kobiety"
      I nieprawda, że światem
      Rządzą Żydzi - niestety.

      Nie my, tj. nie oni.
      Nie Żydzi i nie masoni,
      Nie mormoni, nie kwakrzy
      Nie fabrykanci broni.

      Nie junkrzy, nie sztabowi
      Wojskowi kondotierzy,
      Nie monopole, kartele,
      Bankierzy ni bukmakierzy,

      Nie związki zawodowe,
      Nie "Standard Oil", nie Watykan,
      Nie internacjonałka
      Kalwinów czy anglikan,

      Nie międzynarodówka
      Komuny, czy "kapitału" -
      Ktoś inny. Kto? - pytacie.
      Zaraz, ludzie, pomału.

      Gotowiście na wszystko?
      Ha, dobrze, jam też gotów.
      Słuchajcie: światem rządzi
      Wielka zmowa idiotów.

      Światem rządzi sekretna
      Pomiędzynarodówka
      Agresywnego durnia
      I nadętego pólgłówka.

      Trade union grafomanów,
      Tajna loża bęcwałów,
      Klub ćwiercinteligentów,
      Konfederacja cymbałów,

      Aeropag jełopów,
      Jałowych namaszczeńców,
      Pompatycznych ważniaków,
      Indyczych napuszeńców.

      To oni, sprzymierzeni
      W powszechnym związku, który
      Rozstrzyga o powodzeniu
      Teatru, literatury.

      Gramofonowej płyty,
      Filmy, obrazu, symfonii.
      To oni decydują
      O kulturze, To oni.

      Przydzielają posady
      Stypendia, nagrody, szanse,
      Ordery, renumeracje,
      Bonusy i awanse.

      Samym instynktem głupoty
      Odnajdują się wzajem.
      Rozumieją się wspólnym
      Językiem i obyczajem.

      I hasłem, które woła
      Z ochotą raźną i rączą:
      KRETYNI WSZYSTKICH KRAJÓW
      LĄCZCIE SIĘ! Więc się łączą.

      Przeciw wszelkim ambicjom,
      Przeciw wszystkim talentom,
      Przeciwko swoim wrogom,
      Przeciw nam - inteligentom.

      To oni - pan generał,
      Co dziś rozumie bezwiednie,
      Jak dziś w cuglach, szach mach, wygrać
      Wszystkie wojny poprzednie.

      To cenzor, ktory skreśla
      Wszystkie mądre kawały,
      Tak, aby w rękopisie
      Same głupie zostały.

      To krytyk, co bełkoce,
      Chociaż nikt go nie słucha
      I czepia się cudzego
      Pióra, jak wesz kożucha.

      Ekonomista, który
      Kosztem ogólnej nędzy
      Uzdrowi "wymianę dewiz"
      I "pokrycie pieniędzy".

      To polityk, mąż stanu
      Dyplomata, co wkopie
      Niewinnych ludzi w Azji,
      W Afryce i w Europie

      W tak trudne sytuacje,
      W tak kręte labirynty,
      W tak polityczne kanty
      I dyplomatyczne finty,

      Że z nich jedyne wyjście
      Na świat i światło Boże -
      Przez wojnę, której nikt nie chce,
      Przez morze krwi i morze

      Łez. - Oni nas trzymają
      W ryzach, za twarz i pod batem.
      To ONI - i to jest właśnie
      Ta mafia, co rządzi światem.
      * * *

      A jaka na nich rada?
      Bo czuję moi mili,
      Że z dziecięcą ufnością
      Pytacie mnie w tej chwili,

      Muszę prawdę powiedzieć,
      Wbrew ufności dziecięcej:
      Niestety, nas jest za mało.
      Durniów jest znacznie więcej.

      My skłóceni, więc słabi.
      Durnie zgodni, więc silni.
      My się często mylimy.
      Durnie są nieomylni.

      My sceptycy, zbłąkani
      Na ziemi i na niebie -
      A ONI tak aroganccy
      I tacy pewni siebie

      I tacy energiczni
      Że serce z trwogi mdleje.
      Ach, nie znam żadnej rady.
      Mam tylko jedną nadzieję.

      Żyję tylko tą drobną
      Otuchą i nadzieją
      Że my umiemy śmiać się.
      A durnie nie umieją.

      Kto wie... może po wiekach,
      Kto wie... może w oddali,
      To jedno przed durniami
      Obroni nas i ocali.

      Tym śmiechem was zasłonię
      I do serca przygarnę.
      I może nie pójdziemy
      Ze wszystkim na hemarne...

      Marian Hemar
      kpt. Nemo
    • black_jotka Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 16.03.12, 12:45



      Zbigniew Murawski

      cygański romans
      łzawo się wlewa w moje uszy
      cygański romans
      nawet twardziela czasem wzruszy
      cygański romans
      mistrz wykonuje doskonale
      cygański romans
      bo bez cygana nie brzmi wcale
      cygański romans
      kunsztem porusza ten co śpiewa
      cygański romans
      z wysiłku starań pot zalewa
      cygański romans
      cygańska nuta rzewnie drga
      cygański romans
      cygan się zmienia.... romans trwa
      murzby
      • jerzy_55 Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 16.05.12, 20:09
        Jestem trochę senna
        za firanką deszczowo
        Niebo w chmurach całe
        jak kapryśna dziewczyna
        co twierdzi że nie ma co włożyć na się
        nad stertą garderoby zanosi się płaczem

        Ty Niebo nie bądź tą dziewczyną
        nie patrz na ziemię zasnute
        daj nam nie ulewy a tylko dżdżu odrobinę
        co by toaletę poranną sprawić Wiośnie

        Ty Niebo uśmiechnij się dziś słońcem
        otul promieniami sad wiśniowy
        patrz na tę łąkę na rzeką
        jak w trawach jej wiatr swawoli

        Ty Niebo daj mi jeden słońca promyk
        ja ujmę go w dłonie
        zaniosę Marylce co chora
        uśmiechnie się
        a ja jej o Tobie zanucę...

        autorbig_grinKSroka
      • black_jotka Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 20.05.12, 15:56
        Gdy zbliżasz twarz do mojej twarzy
        Zamykam oczy by nic nie uronić,
        Zamykam, by bez przeszkód marzyć,
        By przed obcymi uczucia osłonić….

        Oddycham twoim oddechem, kochanie,
        W słodkich warg spotkaniu już prawie omdlewam.
        Wszystko to jak potęga, jak organów granie
        I jak śpiew syreni — choć ja już nie śpiewam…

        Jeszcze twoje ręce niosą słodkie drżenia.
        Jeszcze mnie przytulasz… Może tylko mamisz?
        Przeczuwane tęsknoty już wychodzą z cienia,
        Zaraz znikniesz na zawsze… Długo nie zabawisz…

        e.żukrowska
    • jutta_t Michel Houellebecq 16.03.12, 17:40

      "Przyroda"

      Nie zazdroszczę tym wszystkim idiotom, co w lesie
      Umierają z zachwytu nad norą królika,
      Gdyż przyroda jest brzydka, nieprzyjazna, dzika,
      I żadnego przesłania nam, ludziom, nie niesie.

      Z fotela Mercedesa jest zupełnie miło
      Podziwiać te cudowne miejsca, te pustkowia,
      Zmieniając delikatnie biegi w wozie, człowiek
      Przemierza góry, rzeki i co by tam było.

      Tuż za oknami lasy ślizgają się w słońcu
      I stare znajomości widać jak na dłoni;
      W głębi ich dolin jedno cudo drugie goni,
      Nawet pewności siebie nabiera się w końcu.

      Wysiadasz z samochodu i wpadasz w kłopoty.
      Utykasz w środku jakiejś wstrętnej gmatwaniny,
      Wszechświata nikczemnego, gdzie sensu ni krztyny,
      Za to muchy i węże, chaszcze i wykroty.

      Tęsknisz za parkingami, za pracą silnika
      I za błyszczącą ladą przydrożnego bistra;
      Jest późno. Coraz chłodniej. W dali księżyc błyska.
      Las cię w swym śnie okrutnym powoli zamyka.

      tłum. Maciej Froński
    • mala200333 Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 17.03.12, 08:13

      Jacques Prévert "Śniadanie"

      Nalał kawy
      Do filiżanki
      Nalał mleka
      Do filiżanki
      Wsypał cukier
      Do kawy z mlekiem
      Małą łyżeczką
      Kawę zamieszał
      Wypił kawę
      Filiżankę odstawił
      Bez słowa
      Papierosa zapalił
      Kółka z dymu
      Puszczał sobie chwilę
      Strząsnął popiół
      Do popielniczki
      Bez słowa
      Bez spojrzenia
      Wstał
      Włożył kapelusz
      Na głowę
      Włożył
      Płaszcz od deszczu
      Bo padało
      I wyszedł
      Na deszcz
      Bez słowa
      Bez spojrzenia
      A ja głowę
      W dłoniach schowałam
      I zapłakałam

      tłum. Ewa Fiszer
    • rawik-is-me Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 17.03.12, 08:37

      Alda Merini
      "Wyznanie"

      Ty o mnie prosisz na zawsze,
      lecz moje życie jest nieciągłe,
      karmiłabym cię tylko chwilami.
      Jestem widzeniem, które się rozmywa,
      a czas, który rozdziela kolejne etapy,
      to rozejm ze wskazaniem na śmierć.
      Żyję w przestrzeni objęcia:
      choć tego nie widzisz, ty sam mnie hodujesz
      temperaturą swoich pieszczot...
      Ale wyznaję, a ty mi uwierz:
      w moim wnętrzu nie ma kobiety
      która dopełnia rewers kochanki.

      tłum. Jarosław Mikołajewski
      • samanta_ewa Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 09.05.12, 23:34
        "A gdy idzie wiosna..." Konstanty Ćwierk


        A gdy idzie wiosna

        O cichej północy,

        To błyszczące gwiazdy

        Ma w swojej karocy.

        A gdy idzie we dnie,

        To się w słońcu mieni

        I ma cudne włosy

        Ze złotych promieni.

        A tak lekko tańczy

        Wśród leśnej polanki,

        To się dla niej w wieńce

        Zwijają sasanki.

        A kiedy podąża

        Wśród pól oziminy,

        Ma suknię zieloną

        Z traw i koniczyny.

        A kiedy wód fale

        Ramieniem otoczy,

        To ma czoło z lilii

        i błękitne oczy.

        Zna ją każdy zagon,

        Każdy gaj i miedza,

        Jeno próg serc ludzkich

        Tak rzadko odwiedza.
        • samanta_ewa Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 09.05.12, 23:35
          "Maj" Konstanty Ćwierk

          Ptaszęce chóry, najpiękniejsze z harf

          Co dnia zwiastują wielkie wiosny święto.

          Maj niesie w słońcu kwiatom tęczę barw

          Z twarzą promienną, jasną, uśmiechniętą.

          W szmaragd się każde ustroiło z drzew

          I w woń najsłodszą i w najbielsze kwiaty

          Wiatru w gałęziach delikatny wiew

          Śpiewa kochania słodkie poematy.

          Jeszcze przed żarem nie uciekam w cień,

          Ni ogniem z nieba pierś jest przepalona.

          Wiotką ruń łanów czar wiosennych tchnień

          Ku słońcu podniósł z pulchnej ziemi łona.

          Za rok wiosenne czary wrócą znów:

          Słońce zaświeci i słowik zanuci,

          Akacja kwitnąć będzie i krzak bzów,

          Jeno się człowiek zmieni i nie wróci.
          • samanta_ewa Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 09.05.12, 23:36
            "Bzy kwitną" Konstanty Ćwierk

            Bzy już zakwitły, lecz nie w mem ogrodzie,

            co legł samotny na wysokiej skale.

            Kwiat się nie rodzi hen, gdzieś w górskim chłodzie

            gdzie całun śnieżny rozrósł się wspaniale.

            Pono w nizinach wiosna jest królową:

            Ziemię pokryła szmaragdowa chusta...

            Gdzieś, ktoś miłości szepce cudne słowo

            i uśmiech stroi purpurowe usta.

            Pono tam słońce co dnia kąpie ziemię

            w potoku blasków tęczowych nadziei,

            pono z serc spadło łez niestartych brzemię

            i nie masz grzmotów ni śnieżnych zawiei

            Pono bzy kwitną pachnące, wspaniałe...

            Czemuż nie rosną hen, w podniebnym chłodzie?!

            Ja jednak kocham swą odludną skałę,

            chociaż bzy kwitną nie w moim ogrodzie,
      • jutta_t Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 11.05.12, 18:55

        Wół
        Był w pewnym towarzystwie Wół
        co wlókł za sobą kół
        a że wlókł go z mozołem
        to gdy siadał za stołem
        potrącał wszystkich
        tym kołem
        tratując strawę
        jedzącym na łące
        za nic mu były
        soczyste trawy kwitnące
        więc darń kopytami darł
        i ze wszystkimi się żarł
        nie zważając na konwenanse
        jak to Wół
        na wszystkich podnosił swój kół
        nie bacząc na skargi i żale
        koleżeństwu atmosferę sobą psuł
        za swoje przewinienia dostawał upomnienia
        aż miara się przebrała
        Woła z łąki przegnała cała chmara gzów
        grzeczności Wole się ucz
        musisz pójść znów do szkół
        by w mozole niestety
        uczyć się taktu i etykiety...

        autor: DKSroka
    • seremine Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 17.03.12, 09:01
      PLACZ

      Szloch dziki czasami
      opęta mnie.
      Głowę przytulam
      Do poduszki i płaczę

      Cierpię i wracam
      do radosnych chwil
      Gdy mój tata żył
      Gdy Bogowie byli
      Nam łaskawi

      Naraz lepszy świat
      Hadesu zaoferował
      Mu cień słodyczy
      Adam i Ewa
      Na łódce miłości
      Zapłacili obola

      Mój tata fruwa już
      Czuwa i widzi góry
      Z błękitnej chmury
      Mnie i dom mój

      landryna
      • jutta_t Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 05.05.12, 21:00

        Niech szarpią

        niech gryzą
        niech nie oszczędzają
        niech boli
        niech zadają śmierć
        bolesną

        nienawidzę siebie
        nienawidzę żyć
        marzę o niebycie

        zdradziło mnie ciało
        zdradziło mnie serce
        życie zdradziło
        nie zostało nic

        parę kwiatów tylko

        Leszek K.


        Bywam w ... forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka