Dodaj do ulubionych

,,,,,,&&&&Wiersze&&&&

25.11.12, 02:34

Wojciech Brzoska - NIGDZIE INDZIEJ

podobno zawsze bardziej kochaliśmy się nocą
niż nad ranem.

kiedy prosiła, bym odsłonił firankę,
zdradzałem ją z niebem i miastem.

tymczasem wciąż kołyszemy się w sobie,
kiedy wszystko od dawna skończone.

gdzie by tu się schronić jeszcze
przed nią i deszczem?

podobno któregoś wieczora
ktoś zauważył strużkę krwi
na jej szyi, tuż za uchem.

do dzisiaj pojawia się i znika.

do dzisiaj nie wierzę,
że to wina kolczyka.
Obserwuj wątek
    • dunant Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 25.11.12, 02:35
      Wojciech Brzoska

      jotuomba

      odkąd cmentarz ktoś zamknął na kłódkę,
      zapomnieliśmy jak się tu umiera..

      wszystko przez ciasto do chleba,
      który jak ludzie i zdjęcia, potrzebuje

      powietrza. z wypiekami na twarzy
      ugniatamy wspomnienia, poza śmiercią

      i czasem pozując do fotografii.
      pijąc kawę przed domem,

      zawracamy pontonem
      na pierwszą stronę.

      odkąd cmentarz ktoś zamknął na kłódkę,
      życie otworzyło się nam, jak drzwi,

      na oścież.
      • dunant Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 25.11.12, 02:36

        Wojciech Brzoska


        Wojciech Brzoska (1978)— poeta, autor tekstów i wokalista w zespole Brzoska i Gawroński, absolwent kulturoznawstwa UŚ, autor sześciu książek poetyckich: Blisko coraz dalej Bydgoszcz, 2000), Niebo nad Sosnowcem (Warszawa 2001), Wiersze podejrzane (Nowa Ruda (2000), Sacro casco (Nowa Ruda 2006), przez judasza (Olsztyn 2008), Drugi koniec wszystkiego (Mikołów 2010) Współautor filmu Scrafitto oraz płyty NIE-takty. Publikował w wielu czasopismach i antologiach (m.in. „FA-art.”, „Lampa”, „Tygodnik Powszechny”, „Gazeta Wyborcza”, „Przekrój”, „Odra”, „Kwartalnik Artystyczny”, „Rita Baum”wink. Współredaktor nieistniejącego już Magazynu Literackiego „Kursywa”. Redagował także dział poetycki w internetowym dwutygodniku kulturalnym artPapier. Laureat poetyckiej Nagrody Otoczaka (2007). Jego wiersze tłumaczone były na angielski, niemiecki, czeski, słowacki, słoweński, serbski i hiszpański. Pochodzi z Sosnowca. Od kilku lat mieszka w Katowicach. Jesienią tego roku w Instytucie Mikołowskim ukaże się jego kolejny tomik zatytułowany „Zabawa w pochowanego”.
    • ewelina333.3 Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 25.11.12, 04:02


      Wojciech Brzoska - BERLIN

      "życie” zaczyna się dopiero
      na urlopie, to jest przełom
      sierpnia i września. wolność przed
      kratami przypieczętowana cyframi

      zdjęć: robimy zdjęcia nie ufając
      pamięci? sygnatury dźwięków,
      których nie ma w aktach, organy
      dysponujące losami

      słów. umiem pisać wyraźnie
      tylko to, co dla mnie ważne?
      tak właśnie zmienia się charakter
      spojrzenia, w błękitnej bluzie

      zwiedzam miasto luzu i wielkiej
      budowy. odkąd przestałem
      grypsować, produkuję tęczę,
      w której czasem mieszkam,

      a potem wybiegam na ulicę
      wersów. jak to przetłumaczyć?
      lepiej po anielsku?
      resztki muru i cienie,

      w których pochowano brzemię
      tego miasta. ono razem oddycha
      i osobno zasypia.
      z metra do metra powstaje

      ulica.
    • ewelina333.3 Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 25.11.12, 04:03


      Wojciech Brzoska

      lato, lato (...)


      babcia już leży, kiedy tak nagle

      pojawiam się nad nią

      w czarnym T-shircie, a ona pyta:

      „czy to już śmierć ?”

      i jestem martwy

      ze śmiercią na karku

      (lub raczej na sobie)

      w przyciasnym grobie

      (a może nie) ?

      babcia nie wstaje

      w lipcowym upale,

      przy dźwiękach, co wcale

      nie nastrajają, bo :

      lato nie czeka,

      jesień uciekła,

      zima nie wróci,

      a wiosną jest

      bez
      • jerzy_55 Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 06.11.16, 22:37
        Piekny
    • ewelina333.3 Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 25.11.12, 04:04
      Wojciech Brzoska

      bomba

      pomiędzy „Euforią”, a „czasem”,
      second- handem, a zegarmistrzem
      zaczyna wszystko
      tykać od nowa.
      wskazówki stoją w miejscu,
      gdzie po staremu
      przeprowadziłem się
      z naprzeciw szpitala,
      żeby znów coś sobie poukładać.
      zegarek z pierwszej ręki
      dostałem za pełnoletniość
      na szczęście
      bez podpisu.
      miałem widok na śmierć
      o nim zapomniałem,
      mam widoki na miłość
      spod latarni,
      z okien sypialni.
    • seremine Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 25.11.12, 14:14
      Wojciech Brzoska

      *

      niedziela, niewierny

      "esemes" do Pana Boga,

      panie Brzoska ? Jezu, znowu pomyślisz, że Cię

      ignoruję, a ja właśnie jestem w

      kościele i nie wypada mi

      pisać.
      • seremine Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 25.11.12, 14:15
        Wojciech Brzoska

        DRUKOWALNOŚĆ

        (kolejny wiersz pretendujący do miana nieomylnego)

        motto :

        "Pańskie wiersze zbliżają się pomału do granicy
        drukowalności, ale póki co jeszcze jej nie
        przekroczyły.(...)Nie ma w nich nieomylności,
        jakiej chcielibyśmy wymagać od literatury."
        Adam Wiedemann
        (cytat z listu)


        Są pewne granice, których nie sposób przekroczyć

        bez paszportu. Są pewne paszporty, które wstydzę się

        kupić. W przejściu podziemnym literatury są pewne

        miejsca, w których sprzedają płynne przepustki,

        grymasy uśmiechów, tanie komplementy. Tam warto

        się męczyć, tam warto nie trzeźwieć.

        Są pewne granice NIEOMYLNOŚCI, po przekroczeniu

        których przestaje się szukać, przestaje się żyć.

        Są pewne granice przyzwoitości, po przekroczeniu

        których nie sposób nie zgłaszać sprzeciwu.
        • seremine Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 25.11.12, 14:16

          Wojciech Brzoska

          WSZYSTKIE ZNAKI NA NIEBIE I ZIEMI

          kiedy wyjadę na wakacje
          do piekieł, sąsiadka ci wywróży
          moje morze
          obłudy.

          nad brzegiem
          stołu ci wybuduje przytulny domek
          z kart, by w nim zamieszkać
          pod moją nieobecność, to nie żart.

          i każde ziarenko w bucie ci powie,
          że zdradzam cię z nią myślami i w słowie.

          przyjaciel w rozmowie na inny temat
          milcząc potwierdzi. mówiąc nie zaprzeczy.

          kiedy twój pies trzy razy zaszczeka na sukę,
          pora porzucić złudzenia i iść po naukę.

          w najgorszym razie, ja wiem, kupić kaganiec.

          w tym śnie.
          • seremine Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 25.11.12, 14:17

            Wojciech Brzoska

            ZABAWA W POCHOWANYCH

            K.O.

            w miarę ciepły wrzesień,
            leżymy na parapecie, rozmawiamy
            w progu drzwi.

            w tym oknie się zaczyna
            nowe podglądanie- kiedy patrzę na ciebie,
            ty przewracasz świat

            na następną stronę.
            drzwi się nie gasi
            w oku okna strachu.

            ludzie jeszcze chodzą,
            a my pochowani milcząc za zasłoną
            ciągle rozmawiamy

            cudzymi wierszami.
            bo nasze zdania już za mocno
            znaczą.

            odkąd wprowadziłaś
            we mnie swoje słowa,
            świat trochę przestał nas interesować.

            co rano kupuję te same gazety,
            których nie czytamy.

            boimy się obudzić sami,
            więc nawzajem chowamy.

            się w głębokim śnie.
            • mala200333 Ernest Bryll x x x Może ten stary, z którym.. 05.12.12, 19:19
              Ernest Bryll x x x

              Może ten stary, z którym jechałem tramwajem
              To był Bóg...Czeka, żyje, starzeje się z nami
              Coś tam mu się udaje, coś tam nie udaje...

              Jednym skinieniem palca silniej niż dynamit

              Rozwaliłby to wszystko.. Ale co rozwalać

              I jak z kawałków na nowo ustalać

              Nie wie...

              Powoli z teczuszki wyjmuje

              Ciało chleba i w palcach zżółkłych łamie, żuje

              Czasem on mnie częstuje, czasem ja częstuję

              I spożywamy

              Sobie

              Co tam mamy.
              • black_jotka Re: Ernest Bryll x x x Może ten stary, z którym. 05.05.22, 17:47
                Piekny wiersz.....
    • seremine Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 25.11.12, 14:29
      Wojciech Brzoska

      transmisja

      w pracy usiłują nawracać.
      w domu mylą z księdzem.

      gubię zdjęcie z adresem
      siostry misjonarki
      miłości.

      i przepraszam za to.

      że umówię się z nią
      na inny dzień.

      dzień w którym zapewne
      już mnie tu nie będzie
    • mala200333 Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 25.11.12, 15:31


      Wojciech Brzoska

      ***
      już wszystko rozumiem
      patrząc na napis opięty
      na piersiach blondynki:
      „love is seeing
      eye to eye.”
      • mala200333 Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 25.11.12, 15:32


        Wojciech Brzoska

        annie leibovitz fotografuje niebo
        dla susan sonntag

        umierasz w moim locie.
        nie zdążę pokazać ci chmur,
        które właśnie dla ciebie robię
        jak watę cukrową.

        odfruwasz, kiedy ja ląduję.

        twoja twarz jest wąwozem,
        w którym chciałabym się schronić
        jak w potrzasku migawki.
        jak w stopklatce.
        • mala200333 Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 25.11.12, 15:33
          Wojciech Brzoska

          oan miró rysuje wiersz na plaży w palma de mallorca

          Sztuka może umrzeć, obraz może ulec zniszczeniu.
          Istotne jest ziarno, które zostało zasiane. (Joan Miró)

          na linii życia wciąż mam pięć lat.
          mój zamek z piasku właśnie gwiżdże wiatr.

          morze ukradnie mnie już za chwilę,
          ostatni raz spojrzę na tę fosę
          na brzegu fal.

          a potem w nią wejdę
          aż po same kostki.
          i będę brodził
          bez początku i końca.

          pod czarnym słońcem
          palma de mallorca.
          • mala200333 Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 25.11.12, 15:35
            Wojciech Brzoska

            czarna płyta

            ojcu,

            mylimy groby, jakbyśmy chcieli
            zmylić przeciwnika.
            kręcimy się wokół cudzego życia,
            zamiatamy liście pod czarną płytę.

            mylą nas napisy i odtwarzamy
            obce obrazy, zmieniamy podkład.
            walczę ze śmiechem, kiedy do grobu
            podchodzi wariat i pyta, czy czasem tu

            nie są pochowani żołnierze?
            tak do końca nie wiemy, kto tutaj leży,
            nie możemy być pewni.

            nigdy się przecież nie znaliśmy,
            tak, my się w ogóle na tym nie znamy.
            • jane_doe_hej Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 06.12.12, 02:18
              Chwile
              Pierwsze szczęśliwe
              jak motyle kolorowe ulotne
              kuszą wabią uwodzą znikają
              niekiedy naprawdę bezpowrotnie.
              Potem pojawiają się inne
              lecz już nigdy nie zawładną tak nami
              jak wtedy gdy byliśmy tak bardzo
              po raz pierwszy naprawdę zakochani.

              autorbig_grinKSroka
              • jerzy_55 Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 06.12.12, 14:43
                Contrapunkt

                Pojęcie punktu jest szeroko wykorzystywane w sztuce.
                Punkt jest pojęciem pierwotnym, to jest takim, którego się
                nie definiuje.
                Może taka powinna być poezja? Zaskakująca, która omota
                nas czarem i pięknie położoną kładką, czyli skrótem takim
                od wyobraźni poety do wyobraźni czytelnika; takim, jak
                rzymska droga prowadząca od środka świata, po krańce
                ziemi.
                Poeci faktycznie powinni być wdzięczni matematykom za to,
                że ujmują temat tak prosto, jak to tylko jest możliwe.
                Poeci mają czasem skłonność do rozciągłości, nieostrości.
                Im lepszy poeta, tym krótszy skrót potrafi zastosować, omija "opisywactwo", dąży do uzyskania takiego skrótu,
                który byłby zrozumiały zarówno dla miłośników poezji,
                jak i dla ludzi niezbyt znających się na niej, bo nie muszą.
                Chodzi o to, aby taka atomizacja poezji dotarła do jednych
                i drugich. Inkluzja się kłania.
                To samo zjawisko występuje u impresjonistów w
                malarstwie. Uzyskanie odpowiedniej impresji otrzymywali
                oni poprzez nakładanie punkcików barw; razem tworzyło to,
                co oko odbiera jako coś, co przemawia nie tylko do oczu,
                ale i do zmysłów, tworzy historię, która dzieje się na
                obrazie bez żadnej dozy narracji.
                W muzyce również, contrapunkt, punctum contra punktum,
                nuta przeciw nucie - wykorzystywana w jazzie.
                Wszędzie jest obecna szeroko pojęta atomizacja, bowiem wykorzystanie tak zatomizowanych elementów - daje w
                całości dzieło skończone...Ludmila Janusewicz
                • mala200333 Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 29.07.22, 07:09
                  Dobre..
    • mala200333 Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 25.11.12, 15:36


      Wojciech Brzoska

      wszystko gra

      grzechy jak fałszywe karty
      wykładają się na krzywy blat konfesjonału:
      wino karo pik
      wina kara pstryk -
      rozgrzeszenie

      i znowu trochę czasu na przetasowanie

      niedługo
      w tym samym miejscu
      gra zostanie wznowiona
      a sumienie po raz kolejny uspokojone
    • mala200333 Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 25.11.12, 20:05
      Mirosław Czyżykiewicz - MAESTRO BEZDOMNY

      Długo w nocy stukają klawisze
      Nocna lampka płonie do świtu
      Co pan pisze maestro bezdomny
      Co pan pisze

      Dziś już takich wierszy nie drukują
      Każdy dźwiga osobną chandrę
      Pan nie wierzy a jednak to prawda
      Pan nie wierzy

      To wszystko napisane w księgach
      Mamy nawet wiernych proroków
      Więc do przodu maestro bezdomny
      Więc do przodu

      Zechciej słuchać za oknem zgrzyta
      Masowej pieśni ton wesoły
      Smutek proszę znika bezboleśnie
      Smutek proszę

      Z pejzażu wyszły stare wiatraki
      Z pieczątką grzesznych Don Kichoci
      A myśmy przeszli do współczesnych
      A myśmy przeszli
      A myśmy przeszli
      Przeszli

      Długo w nocy stukają klawisze
      Nocna lampka płonie do świtu
      Szkoda ciszy Maestro Bezdomny
      Szkoda ciszy
    • mala200333 Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 29.11.12, 20:58
      Na miły wieczór- wiersz mistrza Konstantego...

      A ja tobie bajki opowiadam
      Konstanty Ildefons Gałczyński

      A ja tobie bajki opowiadam,

      szeptów moich słuchasz bardzo rada.

      Lśnień dodają twym oczom i włosom,

      jesteś cała jak srebrny posąg,

      a ja biję przed tobą pokłony,

      zakochany, zazdrosny, spragniony,

      i nazywam ciebie srebrną nocą,

      srebrną różą z ręki zwisającą.

      Loki twoje mrok barwi na modro

      i spokojna jest twoja mądrość.
      • black_jotka Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 16.03.18, 03:25
        Lubię...
    • mala200333 Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 01.12.12, 18:01
      Krystyna Wojtas " Brzeg"
      Brzoza

      Na wysokiej skarpie morskiej
      brzegu stromym klifowym
      brzoza rozwiana gałęziami
      toczy swe wojny o życie

      Morze podmywa korzenie
      wyszarpać usiłują ją wichry
      wije się walczy o swoje życie
      boje z żywiołami toczy

      Jest skazana na klęskę
      nikt nie wygrał jeszcze z naturą
      na chwilę ustąpi podda się cofnie

      Ze zdwojoną siłą wróci i uderzy...
    • black_jotka Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 01.12.12, 21:26
      * (A kiedy przyjdzie...)
      Żeleński Boy Tadeusz

      ...A kiedy przyjdzie godzina rozstania,

      Popatrzmy sobie w oczy długo, długo

      I bez jednego słowa pożegnania

      Idźmy - ja w jedną stronę,, a ty w drugą.

      Bo taka nam już pisana jest dola,

      Że nigdy dla nas Jutro się nie ziści,

      Wiecznie nam w poprzek stanie tajna WOLA,

      Co tkliwość mieni w podmuch nienawiści.

      Najmilsza moja! Leć, kędy cię niesie

      Twych piórek zwiewność i krwi młodej tętno;

      Leć, kędy życia pieśń wzdyma i gnie się

      W rytmów tanecznych melodię namiętną;

      Leć, kędy Rozkosz wyciąga ramiona

      Po smutne serce człowieka tułacze,

      Co w jej śmiertelnym spazmie drży i kona,

      I wyje z bólu, i ze szczęścia płacze...

      Leć... ale pomnij: w pogody uśmiechu,

      W marzeń haszyszu i w smutków żałobie,

      I w cnót dystynkcji, i w plugastwie grzechu

      To wiedz, najmilsza: ja jestem przy tobie.

      Oczyma na cię patrzę skupionemi,

      Jak na misterium ważne, groźne prawie,

      I co bądź czynisz, biedna Córo Ziemi,

      Ja, brat twój starszy, ja ci błogosławię...

      ...Gdy będziesz cierpieć, ja ciebie pocieszę,

      A gdy się zbrukasz, wówczas wiedz, ty droga:

      Ja cię wysłucham i ja cię rozgrzeszę,

      Bo taką władzę mam daną od Boga.

      W twe dłonie wtulę twarz od tęsknot bladą,

      O twe kolana głowę oprę biedną,

      A ty mi bajaj, o Szecherezado,

      Twych cudnych nocy, ach, tysiąc i jedną...

      ...A kiedy przyjdzie godzina spotkania,

      Może w nas pamięć dawnych chwil poruszy

      I bez jednego słowa powitania

      Popatrzym sobie aż w samo dno duszy...
      • black_jotka Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 16.03.18, 03:27
        Piekny
      • seremine Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 22.01.22, 19:14
        Obleśny wiersz…bardzo…
      • black_jotka Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 05.05.22, 17:49
        ...A kiedy przyjdzie godzina spotkania,

        Może w nas pamięć dawnych chwil poruszy

        I bez jednego słowa powitania

        Popatrzym sobie aż w samo dno duszy...Piekne slowa!!
        • jutta_t Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 08.07.24, 21:40
          Może w nas pamięć dawnych chwil poruszy

          I bez jednego słowa powitania

          Popatrzym sobie aż w samo dno duszy...
    • mala200333 Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 02.12.12, 14:49

      (Dwie są rzeczy mniej smutne niż inne)
      Żeleński Boy Tadeusz

      Dwie są rzeczy mniej smutne niż inne

      na tym świecie przepojonym łzami:

      albo rymy dobierać niewinne,

      lub usteczek dobierać nutami;

      albo wgryzać się z radosnym znojem

      w myśli tkankę i sok z niej wysysać,

      albo serce drgajace na swojem

      słów kłamliwych pieszczotą kołysać.
    • mala200333 Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 02.12.12, 17:10
      ** (Pytają mnie się ludzie)
      Żeleński Boy Tadeusz

      Pytają mnie się ludzie,

      Czemu, lenistwem uwiedzion,

      Ustałem w miłym trudzie

      Łechtania polskich śledzion;

      Czemum zaniedbał struny

      Mej "ironicznej`` lutni,

      By zgłębiać dawne runy

      Lub ziewać coraz to smutniej...

      Źle czynię, bracia moi,

      Lecz zważcie w zamian, proszę,

      Ze jeśli rzecz tak stoi,

      Wasza w tym wina po trosze;

      W iskier krzesaniu żywem

      Materiał to rzecz główna;

      Trudno najtęższym, krzesiwem

      Iskry wydobyć z substancji miękkiej i podatnej...

      W tej generalnej klapie

      Każdy niech sobie leży:

      Ja, z książką, na kanapie,

      Wy, z wdziękiem, w trawce świeżej;

      A za pociechę może

      Służyć jednemu z drugim,

      Że nas tymczasem orze

      HISTORIA swoim pługiem...
    • mala200333 Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 02.12.12, 17:12

      (Fragment zamierzonego dzieła)

      gim4.bci.net.pl/biblteka/autor059/text0008.html
      Barbara się bawiła z bernardynem bardzo,

      Lecz że taką zabawą zacni ludzie gardzą,

      Teraz każde z osobna winy swoje maże:

      Bernardyn beczy Bogu, a bęben Barbarze..

      Certował się co nocy z Cecylią Celestyn,

      Z ilu zdań ma się składać ich miłosny festyn;

      Dziś błąd swój poniewczasie pojmować zaczyna

      Cesia, całując chłodne ciało Celestyna...

      Długą dyskusję z durniem dorzeczna Dorota

      Wiodła, co jest ważniejsze, czy miłość, czy cnota:

      Tymczasem się ściemniło: gdy weszli rodzice,

      w dłoniach durnia dostrzegli Dorotę dziewicę

      Ekscytowała Edzia eteryczna Emma,

      Iż przewrotnej miłości chce poznać dilemma:

      Póty się naprzykrzała, aż wreszcie znudzony

      Edward ewakuował Emmy edredony...
    • mala200333 Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 02.12.12, 17:13
      Żeleński Boy Tadeusz

      O ty dziadku, mój druhu serdeczny,

      Coś tak długo mówił do obrazu,

      A zaś obraz (och, symbolu wieczny)

      Nić do ciebie nic rzeki ani razu.

      Pójdźmy społem, stary marzycielu,

      Ot, przed siebie, wszak świat jest dość duży.

      Z dłonią w d3oni i w serca weselu

      Śpiewać sobie, biedni trubadurzy,

      O tej naszej cichutkiej tęsknocie

      Krwi się falą cisnacej do gardła,

      O drobniutkiej, przymilnej pieszczocie,

      Co przedwcześnie w smutku obumarła,

      O tym szczęściu, co od nas ucieka,

      O tym, które mijamy w pośpiechu,

      I o sercu niewinnym człowieka,

      Tak dziecięco nieświadomym grzechu,

      O tej tkance prześlicznej półzdarzeń,

      Co tkwią w życiu zaledwie na tyle,

      By się kanwą stać leciuchnych rojeń

      Fruwających het, w słonecznym pyle,

      I o tobie, pachnący mój kwiecie,

      Przez naturę wypieszczony na 1o,

      By storczykiem był dziwnym poecie,

      Zanim komuś tam będzie sałata.

      Idźmy śpiewać! Niech w mroku przepadnie

      Cała prawdy prawdziwość obrzydia:

      Trzeba myśli wszyściutkie tak ładnie

      W bibułkowe poubierać skrzydła,

      Trzeba włożyć im pierrotów kryzy,

      Mąka ślady zamazać męczeństwa

      I w żelazne zacisnąć je ryzy,

      By wciąż górne C brały błazeństwa,

      By, za gors się1 wciskając natrętnie,

      Wciąż cię śmiechem łcchtaly pod paszki,

      Ciebie, śmiać się lubiącą tak chętnie,

      Arcywzorze Kolombiny-łaszki,

      Żeby każda w swych pragnień wyrazie

      Była tkliwa, przewrotna i rzadka -

      Może wówczas, mój cudny obrazie,

      Się odezwiesz do swojego dziadka..
    • mala200333 Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 02.12.12, 20:07

      Dedykacja
      Żeleński Boy Tadeusz

      Skończyłem już robótki

      Te, com miał w życiu grubsze,

      I mogę, czas choć krótki,

      Spocząć na własnym kuprze.

      Miesięcy pięknych sporo

      Z geniuszem żyłem górnie,

      A teraz znów z pokorą

      Powracam między durnie.

      Znów, ziemio, twój-em cały,

      Znów jestem dawnym Faustem,

      Gotowym twe specjały

      Łykać pełniutkim haustem.

      Dajcie mi życia czarę!

      W odmiany mej przededniu,

      Choć felietonów z parę

      O Życiu nocnym w Wiedniu!

      Ach, nuć mi, nuć, słowiku,

      Pieśń narkotyczną bytu,

      Ty, co mi wnet, Esiku,

      Urośniesz w ogrom mitu!

      Ach, nuć mi, Ferdynandzie,

      Twe sussen Himmelslieder,

      Aż oko łzą mi zańdzie:

      Die Erde hat mich wieder!
    • mala200333 Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 05.12.12, 19:15
      Krzysztof Jarzyński "Spadające liście"

      na poboczu
      wielu polskich dróg
      prześcigają się kolorami
      liście i mini spódniczki
      dziewczyn machających
      przyjaźnie kierowcom

      we wrześniu upadają
      liście i dziewczyny...
    • rawik-is-me Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 06.12.12, 14:04
      Wyspa marzeń

      Gdy nad miastem dzień brzaskiem się budzi
      wrzaskiem ptaki sennie ludzie
      zwykły dzień w znoju się zaczyna
      wyjdę na brzeg - będę czekał

      Płyniesz w swej łodzi z marzeń krainy
      jestem z tobą w naszej wyśnionej
      widzę twoje oczy snu pełne zamglone
      czekam na ciebie na wyspie wytrwania

      Kiedy twoja dusza do mojej dopłynie
      zleją się razem w przeogromnej miłości
      będziemy razem wędrować po obłokach
      aż zakotwiczymy

      Na wyspie spełnienia

      Leszek K.
    • black_jotka Krystyna Miłobędzka 09.12.12, 14:17

      Podzielne
      Krystyna Miłobędzka

      Dokładnie, ostrzem, po skrajach — zrywa związek ręki

      z trawą, zaręczyny ramion z ciągłym we śnie pofruwa-

      niem, po kołataniu rozstrzyga to drzwi domu, to serce,

      to będzie śmierć dziecinnie własna, przecina sprawę sto-

      łu w lesie zrównanym do wspomnienia, i wszystko jest

      po naszej stronie podzielne, i dalej naprzykrzamy się

      sobie — źdźbło oku, nożyce trawie, piła drzewu, do nóg

      naszych krzywo poślubiona łąka.
      • black_jotka Re: Krystyna Miłobędzka 09.12.12, 14:18
        Krystyna Miłobędzka
        "Cały nasz dobytek"

        Kawałek dnia podsunął się do połknięcia, jedzą go, obgryzaj,
        liżą w świetle. Tyle co widzę tyle co upływam.
        • black_jotka Re: Krystyna Miłobędzka 09.12.12, 14:18

          Oczy nie widzą głęboko, widzą daleko albo blisko, dlatego
          tyle brzegów, tyle zgniecionych mórz - czy myśleniu wystar-
          czy oczu na zatopienie świata? Za dużo razy poznane przez
          siebie, żeby mogło zapuścić korzenie. Przesuwane przez wszy-
          stkie pory roku. Zbliżąło się do siebie nieustannie zbyt lekkie,
          • black_jotka Re: Krystyna Miłobędzka 09.12.12, 14:20
            [a usta]

            a usta? ust nie ma

            słodziutka, usta zaraz pani zrobię, wymieramy się przecież wybierając szczegóły ubrania

            ewentualnie: wymieniając je


            [od rana]

            od rana męczę się nad celnością słów

            nie pamiętam kogo miały zabić


            [podziwiaj sztukę]

            (podziwiaj sztukę bycia cicho
            uderzysz w stół, odezwie się długopis)


            [przepraszam za tu]

            przepraszam za tu mnie jeszcze już nie ma
            za wszędzie jestem i zawsze mnie znajdziesz

            przepraszam za nigdy cię już nie powtórzę
            za w kółko w kółko ciebie powtarzam

            za nie wtedy, za nie tak, za nie to
            przepraszam


            [zasłużyłaś na lepsz]

            "zasłużyłaś na lepsze"

            jak wszyscy


            [źle przyjęta]

            źle przyjęta, źle weszła, źle wszyta, cała w igłach, lala w igłach, cała nie stąd

            ucieczki w nad głowę, w nad nami niebo, w zaraz stąd odejdę

            zamieszkała w przed siebie, w byle nie tutaj, w oby nie przystanąć nie przystać
            • black_jotka Re: Krystyna Miłobędzka 09.12.12, 14:20

              Białe, czarne błyski - walczące i pochłonięte: przez powie-
              trze, z powietrzem. Przyciskają do ziemi skrzydłami przezro-
              czyste, chwiejne góry. Po czarnym kole, puste koło - tak
              odchodzą.
              • black_jotka Re: Krystyna Miłobędzka 09.12.12, 14:21
                Krystyna Miłobędzka

                X X X

                Moje wśód ciebie oczekiwanie - nie donoszone, nie takie,
                za pręko, bo co więcej wytarguje głodny od głodnego, prócz -
                że się powtórzy, pomnoży, zachłyśnie?
                • jutta_t Re: Krystyna Miłobędzka 09.12.12, 14:23
                  K
                  Za wiele powietrza zabieram bliźnim, oni tacy nadęci z gło-
                  du i ząb za ząb trafia pusto, miejsca też podobno za wiele,
                  odkąd się przechadzam i samowtór z siebie do siebie przesy-
                  ouję cukier, a choćby o stół jaki zadrzeć, po swojemu zbio-
                  rę - tak co więćej, gdzie milej, komu ciszej ustępować z dro-
                  gi? Kiedy wreszcie dobijemy targu, znowu zaczną, znowu poł-
                  knę za wiele, za słodko.
                  • mala200333 Re: Krystyna Miłobędzka 09.12.12, 14:41

                    Krystyna Miłobędzka "te dwie my stare dziewczynki kobiety"

                    o czym mówimy sobie? O huśtaniu dziecka od lalki do lalki "lalka
                    po niej". Rodzina słów. Mówią "powtórz", co ona próbuje powtó-
                    rzyć dziecku. Ta moja lekka pewność ciebie "dziecino". Gdzie
                    ja cię z przepaści wyniosę, gdzie po cieniutku ukryję? czy coś
                    jeszcze tak mocno obdarzę życiem? Krążenie nad nami, tupanie

                    nasze nieutulone czepia się sprzętów, sprzątań. Rodzina stołów,
                    rodzina drzwi. To jest mężczyzna wybrany na życie spośród nie-
                    wielu znajomych "ty mi tym nie świeć w oczy". Jedno ma w boku
                    ranę na drugie, każde w swoim włąsnym niewyobrażeniu na
                    obraz o drugim "widzę że mnie nie widzisz, ja ci tym w oczy
                    nie świecę". W coś razem żyjemy, wmawiamy się sobie. Rodzi-
                    na ścian, rodzina głosów. Na to niepewne, niewiadome gdzie
                    teraz. Obrus w zielpne koniczynki, czerwone serca, przetarty
                    od składania na pół, na ćwierć. Ty Wydobędziesz go dla. Ty wy-
                    dobędziesz go dla. Blisko oddalona krzyczy szeptem

                    z nie wiem, nie rozumiem ze strachu przed nie wiem, nie rozu-
                    miem, co to ona mówi? "Tak żeby skapywało z łyżki" dała przepis
                    na wypiek tani i wypóbowany. "Co z ciebie mam? jeden strach
                    więcej". "Mama czy te świeczki to są świeczki czy lata?" Rodzina
                    głosów, rodzina ech. W otoczeniu bliskich bliska, a obcujemy
                    obcy i to bez zwiążku w coś się wiąze. A kiedyś, kedy mi się otwo-
                    rzą oczy. Była cała wszyta w obrąbek od pieluszki do ostatniego
                    prześcieradła, tajemnica jej przeszyć dla mnie, pytanie o igłę

                    co to nam mówi? "przebiję, przebyję". Te dwie, my stare małe
                    dziewczynki, zakrzątane słowa, co to mówi? O huśtaniu dziecka
                    od lalki do lalki (lalka po niej) "teraz jest całe jak dawniej, jak
                    nowe" "nie krusz i tak są plamy". Nasze niutulone czepia się
                    śćian stołó serwet, jakby mogło

                    jak gdyby one mogły czy są dość jasne gdyby
                    dość wysokie, czy nas jasno i wysoko podrzucą, wytłumaczą?
                    • mala200333 Re: Krystyna Miłobędzka 09.12.12, 14:42
                      Dyduch pyta Krystynę Miłobędzką

                      Dlaczego poezja jest ważniejsza niż proza?

                      Bo więcej mówi, używając mniej słów.

                      Czy pamięta Pani pierwszy własny wiersz, jeśli tak, to jak brzmiał jego tytuł albo incipit?

                      Chyba wiersz "Przedwiośnie", napisany w wieku lat 15 i wydrukowany w powielaczowym pisemku szkolnym Płomień.

                      Kto po raz pierwszy boleśnie odmówił Pani talentu i dlaczego nie wzięła Pani sobie tego do serca?

                      Ja sama sobie, nie raz, wiele razy. I wiedząc to, próbowałam zapisywać wszystko od początku. Wiele razy.

                      Czy udało się kiedyś Pani zdobyć choćby na chwilę partnera dzięki własnej poezji?

                      Udało mi się raz a dobrze. Od 40 lat żyję z pisarzem i krytykiem Andrzejem Falkiewiczem.

                      Jaka jest Pani ulubiona potrawa? Jeśli poezja to artykuły spożywcze, to jaki artykuł reprezentują Pani liryki?

                      Kluski z białym serem i skwarkami. Moje liryki należą do artykułów sypkich. Cukier? Nie. Sól? Nie. Kasza? Nie. Mąka! Mąkę najłatwiej zdmuchnąć.

                      Który z żyjących polskich poetów zasługuje na Nobla?

                      Moi kandydaci na Nobla już umarli.

                      Jeżeli rację miał Gombrowicz pisząc, że "poeci lęgną się wszędzie jak robactwo", to dlaczego?

                      Gombrowicz miał rację, poetów jest zbyt wielu, ale nie użyłabym takich słów. A dlaczego - wielu? Bo miłe złego początki. Poezję zacząć najłatwiej.
                      • mala200333 Re: Krystyna Miłobędzka 09.12.12, 15:00
                        Krystyna Miłobędzka
                        "Wiersz ślimak"

                        zostawia
                        po sobie
                        srebrną ś c i e ż e c z k ę
                        • mala200333 Re: Krystyna Miłobędzka 09.12.12, 15:01
                          Krystyna Miłobędzka
                          "Proces konia"

                          Do mnie nigdy całe zwierzę nie wychodzi z konia, za nic ma
                          mój wysiłek, a tu jeszcze - dzień rpzpoznać rozrzucony pod
                          pozorem suszenia siana

                          a tu jeszcze - rozsądzić przyjście na świat pierwsze i powtórne.
                          Płochliwe żrebię podejrzane w koniu? kasztan, który spadł w dzie-
                          ciństwo i pogalopował? Obiecać drzewo, jeśli to był kasztan,
                          przynęcić cukrem, jeśli wdał się w zwierzę. A tu jeszcze mam
                          nie płakać nad swym niedołęstwem.

                          Nie bój się, trochę siły, już cię wyłaniam z zachodzącej łąki. Znak
                          zniżony do szmeru, do niedowidzenia, cofnięcie w nagłe to samo:
                          zielone zwierzę! Ale był jeszcze głos chrapliwy -

                          i tak po kole karuzeli, od kasztana do konia. w zawrotach do
                          mdłości, martwe konie, ruch we mnie , plama skacząca z pa-
                          stwiska w pastwisko.

                          A gdyby mu teraz nienazwanym dopiec? Bawić się tak lekko jak
                          wtedy - nitką? postronkiem? zwidzeniem, co usidli konia/

                          Cały przyjść nie może, zaświadczam tylko, że był spodziewany.
                          • mala200333 Re: Krystyna Miłobędzka 09.12.12, 15:02
                            "NIE UDŹWIGNIE TEN KRAJ CZŁOWIEKA
                            NIE WYSYŁA ZNAKÓW:

                            Mówią o nim, pokazują palcem to miejsce, a ja ciebie do dziś
                            z klocków ustawiam. do rozsupływania się dałeś, w gardle
                            czuję twój wężeł, do ciebie drogi prowadzę szre, kruche.
                            Wyciągam z poplątanego - i to jest proste. Kładę proste na
                            prostym - i znów się plącze.
                            • mala200333 Re: Krystyna Miłobędzka 11.12.12, 20:33
                              uż senni jesteśmy, wydobyci bezładnie, chociaż nie do szczę-
                              tu, każde z nas osobne, w ucieczce zmieniamy miejsca. I to
                              jest zawsze: kto kogo ogarnie? Czy polne to, co mnie z polem
                              łączy, czy to, co się polnego we mnie dopomina? Kiedyśmy
                              się rozstali, choć posiani razem?
                              • mala200333 Re: Krystyna Miłobędzka 11.12.12, 20:34
                                Krystyna Miłobędzka "Wiersz głęboki"

                                staw? nie
                                studnia? nie, nie to
                                morze? nie, nie to nie to

                                to nie? nie
                                tonie? nie

                                nie tonie
                                nie to nie
                                • mala200333 Re: Krystyna Miłobędzka 11.12.12, 20:35
                                  Krystyna Miłobędzka - "To znakomita poetka, choć nie w pełni jeszcze doceniona. Rozgadani lirycy powinni się od niej uczyć, jak napisać Dobry Wiersz."

                                  Ryszard Kołodziej
                                  © by "Twórczość" 2006
                                  • rawik-is-me Re: Krystyna Miłobędzka 12.12.12, 00:05
                                    Krystyna Miłobędzka "Wiersz bez ratunku"

                                    ach
                                    to byłby
                                    "padający śnieg"
                          • rawik-is-me Re: Krystyna Miłobędzka 12.12.12, 00:06
                            Krystyna Miłobędzka "Wiersz na piasku"

                            można przebiec
                            ale kto przeczyta
                    • mala200333 Re: Krystyna Miłobędzka 09.12.12, 18:12

                      Wierzy się samo. Ja i o mnie, czuwam i przymierzam na czuwa-
                      nie, wtedy, dziś, będzie, przepadło (trwamy?), dogoni, chwilka.

                      Bo to jest w mijaniu. Jest kiedy mija. uchem przy uchu, sercem
                      przy sercu. Za prędko słyszy, za szybko nadbiega, upada spłoszo-
                      ne. Posypało w sen, w trawę. Dom w swój cień. Ktoś najbliższy
                      (ja, prawie ja) daje znak. Jest że w przelocie ale przelotem.

                      Próbujemy siebie mieć. Chciałam przylgnąć ozdobić powstrzy-
                      mać. Przez ile tak niosę trwonię żeby w tym cieniu świetle nikogo
                      czy wszystkich nie mieć obejmować? Ile mnie, ile pamięci, ile w pa-
                      mięci? Przecież coś sobie podajemy, dzień, miesiąc, miejsce.
                      Piasek.

                      Wpadamy z krzykiem. Do kogoś biegnę, może mnie na rękach,
                      może ja to trzymam przez przez i dalej, tam na świeżym i po-
                      wtórzonym płaczemy. Co Ci doniosę czy dotrzymają uszy oczy
                      palce - a Ty wychylony Twoim ogromnym słuchem nas. Co mam,
                      co mnie, co po sobie, co po skrzętnie? W jedno. Po okruszku
                      żebyś brał (to tutaj!) za nad podziw, za lżejsze.

                      (I tylko mówię sobie: tylko tym jak sobie to mówię jeszcze raz
                      Cię przeinaczę żeby dotknąć.)
    • jutta_t Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 09.12.12, 14:25
      Krystyna Miłobędzka

      X X X

      Spij tu śpij nie zmruż oka! Nie moje, nie moje słowa meble
      ozdoby, czyszczą.. Dom chwieją raz do mnie raz do słuchu,
      wkiwnęli. Oko w oko na siebie mnie biorą, przerdtawiają żywe
      obrazy. Aż się zapadnie na głucho rozkruszy niezdobyta forteca.
      • jutta_t Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 09.12.12, 14:27
        Krystyna Miłobędzka

        x x x

        Wykołowali mnie na człowieka i dalej kołują, a ja im się
        dziwię. Tacy biedni rodzice, tacy rozrzutni, mogli mieć ze
        mnie nie wiedzieć co jeszcze.
        • jutta_t Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 09.12.12, 14:28

          obieram kartofle, głaszczę cię po głowie, podnoszę listek z ziemi, zapalam światło, zapalam papierosa, chwytam klamkę, wyjmuję bilet tramwajowy

          nie spiesz się tak, za prędko siwiejesz

          biegnij biegnij, tyle twojego co zakłuje w piersiach
          • mala200333 Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 09.12.12, 14:51
            Krystyna Miłobędzka X x X

            ruch temu domowi, przybywanie wielki przypływ
            czepek sukienka różaniec in nomine buciki
            Patris et Filii mocny haft
            z ręką na klamce
            ruch temu domowi, nie pokój, teraz i zawsze
            zapis ruchu
            przypływ i odpływ, podawanie się sobie do ust
            kogo jem kto mnie zjada

            drzwi w tej wschodowej i schodowej klatce

            twarz w półobrocie, półciemna raz w moją
            i już w nie moją stronę
            • seremine Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 10.12.12, 20:39

              stuletnie drzewa dorodne nad wyraz
              stropem liści ozdabiają niebo
              girlandami wiszą czekają słońca
              ono je złotem obleka w świtaniu

              wstydliwie wychyla się zza Chełmskiej Góry
              złotem maluje dach koszalińskiej katedry
              cieszy się kolorami nowych bloków
              cieniem igra na liściach w alejach drzew

              zatrzymało się chwilę na widokowej wieży
              zbudziło śpiące w pobliżu czarne ptaki
              teraz krążą wokół robią wiele hałasu
              jak czarownice w mrokach średniowiecza

              już mocno oświetla rozbudzone miasto
              pokolorowało przednią fasadę koszalińskiego ratusza
              sprawdziło czy się nie spóźnia na jego zegarze
              poszło budzić ludzi czas wstawać do pracy

              zmęczone usiadło przy fontannie w parku
              ogrzało ciepłem tamtejsze kaczki i łabędzie
              serca rozgrzało kochankom na ławce
              odpoczęło trochę i poszło pracować dalej

              zaczął się ruch na ulicach spieszą się gdzieś wszyscy
              pędzą niewyspane samochody w strony przeciwne
              będzie tak jak co dzień do późnego zmroku
              aż słońce zajdzie zmęczone a miasto zaśnie po nim

              Leszek K.
    • mala200333 Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 09.12.12, 14:44
      Krystyna Miłobędzka X x X

      ruch temu domowi, przybywanie wielki przypływ
      czepek sukienka różąniec in nomine buciki
      Patris et Filii mocny haft
      z ręką na klamce
      ruch temu domowi, nie pokój, teraz i zawsze
      zapis ruchu
      przypływ i odpływ, podawanie się sobie do ust
      kogo jem kto mnie zjada

      drzwi w tej wschodowej i schodowej klatce

      twarz w półobrocie, półciemna raz w moją
      i już w nie moją stronę
    • mala200333 Re: ,,,,,,&&&&Wiersze&&&& 09.12.12, 14:59
      Krystyna Miłobędzka
      "Wiersz ulotny"

      wiatr go porwał
    • mala200333 ,,,,,,&&&&Wiersze&&&&Asnyk&&&& 12.12.12, 20:22
      Ty czekaj mnie!
      Adam Asnyk

      Ty czekaj mnie, dzieweczko cudna,
      Pod tą wysmukłą topolą!
      Przysięgam ci - choć to rzecz trudna,
      Że wrócę - gdy mi pozwolą.

      Ty czekaj mnie i kochaj wciąż!
      Będzie to wielką zasługą -
      A jak się znajdzie dla ciebie mąż...
      Nie każ mu wzdychać zbyt długo!

      Lecz bierz z nim ślub i kochaj znowu,
      Dopóki serca ci stanie,
      I wierzyć chciej mojemu słowu,
      Że to ci skróci czekanie.

      Gdy minie już miłości szał -
      Czekaj mnie pod tą topolą;
      Chociażbym z grobu powstać miał,
      Powrócę - gdy mi pozwolą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka