Dodaj do ulubionych

Ernest Bryll

22.09.13, 21:19
„Pyta Pan, czy Heaney jest mym bratem po piórze?... No jest!
Nigdy nie przestałem być poetą.”

- z Ernestem Bryllem rozmawia Tomasz Wybranowski
www.wyspa.ie/wyspa.php?get=page,,80
Obserwuj wątek
    • mala200333 Re: Ernest Bryll 22.09.13, 21:20


      A to ja, Panie Boże, ja z paluchem brudnym

      Którym ci znowu w ranie będę grzebał długo

      A to ja, Panie Boże, baranek obłudny

      Co się uśmiechnie tylko gdy krew pójdzie strugą

      I patrząc w Twoje oczy osłupiałe

      Zapyta- Boli Boga?...Przepraszam nie chciałem...
      • mala200333 Re: Ernest Bryll 22.09.13, 21:20
        Przyjdź do nas Panie jak ktoś niewiadomy
        Nieważny - byśmy ciebie nawet nie poznali
        Wtedy mniej może będziemy kłamali
        Kiedy będziesz pełganiem - blaskiem świeczki skromnej

        Bo dla nas światło spojone ciemnością
        Z duchotą, sadzą co płomyk oblepia
        Niewiele zobaczymy kiedy nas oślepiasz
        Więc nam twoje wesele wesele pomieszaj z żałością

        Przyjdź do nas Panie jak ktoś niewiadomy
        Bądź dla nas z krwi i potu, strachu i kłopotów
        Choć świta kogut pieje znów nie jestem gotw
        Ciemne są moje strony...
        • mala200333 Re: Ernest Bryll 22.09.13, 21:21
          A chociazby je pocięli piłami
          A chociazby je kładli pokotem
          Nikt nie powie
          - Drzew zabijać nie wolno -

          Oto znowu są przy nas
          W ciemnym mieście
          Stołki o jelenich nogach
          Deski szaf huczące od wiatru
          Kredensy z grubych sosen
          Kredensy co są jak żubry
          Zamknięte w strasznych ścianach

          Nikt nie powie
          - Drzew nie wolno palić -
          Nowe lasy powstają w piecach
          Gromy świerków w burzy
          Muskularne wiązy

          Nikt nie powie
          - Kochajcie podłogę -
          Ale bieleja od ługu
          Podłogi - słońca naszych mieszkań

          Oto znowu są przy nas
          Torturowane przez drwali

          Z rozrywanych piłami jest stół
          A przytulcie się wieczorem do stołu
          - Już łopatą gałęzie odlatujące w niebo
          Korniki postukują jakbyś powiadał
          maleńkie "zdrowaś"...


          Autoportret z bykiem, 1960
          • mala200333 Re: Ernest Bryll 22.09.13, 21:22


            Czasem spotykam siebie na pustej ulicy

            Pod ciężkim grzybem starej kamienicy

            I patrzę- jak to stoję plecami zwrócony

            Całą twarzą do ściany żółtej przytulony

            Jakbym jadł te liszaje i wilgoć zlizywał

            Bo trzęsę się...

            W wytarte paletko się skrywam

            Tupię nogami w przykrótkich spodenkach

            I sznurowadło niby zawiązać przyklękam



            A naprawdę to modlę się światła szukając

            Brudne krople zacieków jak żródła spijając...
            • mala200333 Re: Ernest Bryll 22.09.13, 21:23
              Gościu co powiem krótkie będzie. Miasto
              w którm zjadasz obiad jest grobowcem; żeby
              odegrać tutajżycie zbudowano świeżo
              domy z gotyckiej cegły, pleśń wymalowano...
              Każdy trenuje sztukę zwykłego paplania
              wiarę w oszczędność. Przez ulicę płyną
              kobiety, które grając swe powiewne role
              nie chcą wiedzieć co gnije od asfaltem...
              Sztuka
              czasami się udaje. Smakował ci obiad
              nakupiłeś pamiątek.
              To jest wszystko. Idź już.

              Fraszka na dzień dobry, 1969
    • samanta_ewa Re: Ernest Bryll 22.09.13, 21:28
      Tu serce, tam serce. Z piernika i ze szmatki. Są też z czekolady. Gorzej, że bywają z kamienia. A rynek robi wszystko, żeby wzbudzić potrzeby i serca nasze obudzić. No to nic prostszego jak za namową speców od marketingu i psychologii sprzedaży pójść i potrzeby wzniecić. Razem z sercem z czekolady zanucić „Za smutek mój, a pani wdzięk, ofiarowałem pani pęk czerwonych melancholii. I lekkomyślnie dałem słowo, że kwiat kwitnie księżycowo, a liście mrą srebrzyście.
      Pani zdziwiona mówi: „Cóż, to przecież bukiet zwykłych róż.”

      Tak, rzeczywiście. Więc cóż Ci dam?

      Dam Ci serce szczerozłote.
      Dam konika cukrowego.
      Weź to serce, wyjdź na drogę.
      I nie pytaj się „Dlaczego?”

      Dajmy więc serca, bierzmy i wychodźmy na drogi spotkań na zawsze. Bez tych chwil kiedy patrzysz w oczy ukochanym, piernikowe serce twarde i gorzkie, szmaciane tylko po to, żeby poznać łzy kiedy nocą samotnie i źle.

      Nie tego chciał dla nas święty Walenty. Do głowy by mu nie przyszło, gdy tak sobie w III wieku po Chrystusie żył, żeby ludziom na świecie łez przysparzać. Raczej stawał po stronie umęczonych i prześladowanych, za co sam stracił głowę w nasze piękne miłosne święto. A było to 14 lutego 269 roku. Ach, kult zaczął się szerzyć. Najpierw po pomoc do świętego ruszyli ciężko i nerwowo chorzy, oraz ci epilepsji problemem umęczeni. Potem przybiegli znerwicowani zakochani i spragnieni miłości. A dziś? Kult jakby się mniej szerzy, za to rynek zęby szczerzy. Nasze serca szczerozłote zadawalają się chwilówką z czekolady, kwiatkiem i pluszowym misiem… ale… tym razem pozwólcie troszkę marketingowcom wzbudzić potrzeby, pokażcie, że owszem jesteście wyedukowanym ku dobremu konsumentem.

      Bo której z nas na widok róży czerwonej nie topnieje serce?. A w dodatku powiem wam coś co z życia jest wzięte i przypieczętowane i co na duchu o miłości marzących, podniesie. Jakoś tak ten święty Walenty potrafi działać, że nawet gdy nie wiemy, że to jego kombinacje, miłości naprawdę sprzyja a 14 lutego może stać się dniem miłości na życie. Nie ważne czyś młody czy siwizną przyprószona skroń. Walentemu o serce chodzi, nie o wiek!

      Całe czterdzieści lat minie za rok, kiedy to nic nie wiedząc o Walentym, ani też o Walentynkach, bo bardzo młoda byłam i głupia, udałam się na przedziwną kolację z pewnym Panem. Nie dał mi róży ani serca z czekolady, ja mu nie dałam żadnej pamiąteczki. Nie było powodu. Ale gadaliśmy sobie przy tych restauracyjnych daniach tak długo, że w końcu kelner znacząco przygasił światła. Wyszliśmy na mroźny, nocny krakowski rynek. Świecił księżyc, jechała zaczarowana dorożka, nawet z Wieży Mariackiej popłynął przez noc hejnał. Pięknie prawie jak w polskich komediach romantycznych. Pan odprowadzał mnie pod drzwi. Pod domem, gdy mówiliśmy sobie dobranoc, włożył mi w rękę mały, odrapany tomik wierszy. W domu przeczytałam dedykację „ Strasznie przepraszam, jestem gaduła, więc się zagadaliśmy”.

      Niemal czterdzieści lat minęło a my gadamy dalej. Więc takiego zagadania na życie życzę zakochanym i tym którzy nie wiedzą jeszcze, że miłość przychodzi gdy chce. Nie dajcie się zagadać pluszowym, czerwonym misiom, zagadajcie się sami na zawsze. Tak, tak, idźcie razem na spacer, kolację, bądźcie sobie bliscy. Resztę zostawcie świętemu Walentemu. Jak by nie było jest od znerwicowanych i od zakochanych.
      bryll.pl
      • samanta_ewa Re: Ernest Bryll 22.09.13, 21:30
        4 kwietnia, 2011 Kategorie wpisu: Wybrane wiersze
        Gdzie jest twój kraj? W pamięci. Inni mówią- w duszy
        A inni- w sercu
        Miejsca bardzo mało
        Zostało
        Trudno się ruszyć

        Pamięć już niejasna, a dusza przyciasna
        Dla procesyji pytań- wciąż bez odpowiedzi
        Dla serca- lepiej za granicą siedzieć
        Ale i w kraju boli raczej średnio
        Mali się zrobiliśmy- tak na dzień powszedni

        Przeżyło się niejedno, a więc lepiej dmuchać
        Na zimne
        Więc dmuchamy. Na razie na sucho
        Dla przyzwyczajenia. Bo kiedy się zmienia
        Pogoda groźna- z wiatrem dmuchać trzeba
        Jak się pomylisz, ślina cię oblewa
        Samoswoja. Niektórzy już zgrabnie ścierają
        Co opryskało twarze. Twierdząc: -To łzy kraju
        Ze szczęścia zapomnienia, duszy przygaszenia
        I serca, co się rusza- aby dla istnienia.

        Gdzie się twój kraj zaczyna, a gdzie już gotowy?
        Cóż, kraina urwana w pół słowa
        • samanta_ewa Re: Ernest Bryll 22.09.13, 21:30
          Małe dzisiaj mieszkania. Bez strychów
          Za nic nie upchniesz po cichu
          Niepotrzebne, co z nas zostało

          A więc jedni idą w życie na całość
          I nocami pod śmietniki stawiają
          Graty, bo się teraz nie zgadzają
          Z nimi
          Nowymi
          Takimi, że dreszcze
          Od stóp do głowy

          Inni słabi jeszcze
          Wstydliwie upychają pod groby tapczanów
          Świat kiedyś ukochany. Niestety, tam płasko
          Za dużo kurzu i nie bardzo jasno
          I niebezpiecznie. Pleśnie dawnych myśli
          Sny oplątują mgliście

          Na szczęście w balkony
          Wyposażono jeszcze kiedyś domy
          Tam gęsto zawieszone- nie bardzo do pary
          Nasze dawne skóry- ponure sztandary

          Popatrzysz w górę: Dom aż obrzydliwy
          Ale kto się patrzy? Ale kto się dziwi?
          • samanta_ewa Re: Ernest Bryll 22.09.13, 21:31
            Marianek Ośniałowski list do mnie napisał
            Że wreszcie złapał srebrnego jelenia
            Jeleń jest ciut garbaty i szary jak ziemia
            Ale, gdy się przy gruncie patrzący położyć
            Nie widać, że malutki i bardzo wyłysiał…
            Więc Marianek, by patrzeć musiał grób otworzyć
            Zejść w siebie. Tam spod ziemi i mleczów korzeni
            Jeleń jego, jak księżyc, w nowiu się odmienił…
            Marianek mnie zaprasza. Poleżymy rankiem
            Na głębinie co płynie nad torowiskami
            W zapachu iskier, które biegną z pociągami
            Co z tego że nasz jeleń ma zatrutą rankę
            A piasek z rany broczy, jak gwiazda przecieka
            To może nawet piękniej gdy czas się odmierza
            I jak z klepsydry szeleści z daleka….
            Co z tego, że ta rana ciągle się poszerza
            A jeleń minął pełnię, biegnie w odchodzenie?
            Marianek mówi: On przegoni cienie
            W następnej kwadrze…Teraz szybko spijaj
            Krew piasku jak wilkołak. I wracaj różowy
            Do domu. Ja tu chyłkiem pod piaskiem przeżyję
            Gdy jeleń będzie w nowiu, przyślę ci list nowy
            • samanta_ewa Re: Ernest Bryll 22.09.13, 21:31
              Myszy stworzyły nam historię. Zatem
              najlepiej czekać myszy. Może się obudzą
              i znowu pysk zakrwawią, pazurki utrudzą
              – a u nas rączki czyste…
              Byśmy zdrowi byli
              byśmy gryzonia nazbyt nie płoszyli.
              – Niech coś tam wychroboce…
    • seremine Re: Ernest Bryll 22.09.13, 21:41
      dobranoc tobie
      Ernest Bryll
      ... dobranoc tobie. Choć w jednej pościeli
      leżymy, przecież tak trwożnie dalecy
      jak dwa kamyki, które miecz rozdzielił
      blizną granicy. Duchowni i świeccy
      przeciwko nam postawią straże.
      Stąd za przemyt
      ja głową a ty gardłem białym — odpowiemy...
      — Co się zdarzyło już nie pierwszej parze.

      ... dobranoc. Trzeba konceptu Morsztyna
      by w takie pióra stroić żarty. Ciężki
      jestem w dowcipie i w ciele; na klęski
      nie znajdę innej rady jak ta: paluchami
      sięgnąć po ciebie. I tak długo trzymać
      aż się granice rozstąpią pod nami.

      ... dobranoc. Znowu ziemia snu nas dzieli
      jak dwa odpryski skały. Dlatego śnię kamień
      że tobie ciężar, młyńskie żarno dla mnie
      a my jak kamień będziemy milczeli.
      • seremine Re: Ernest Bryll 22.09.13, 21:42
        Wiersz miłosny Ernesta Brylla pod tytułem Malowanie żony

        Malowanie żony
        Ernest Bryll
        Takie są właśnie, co wołamy: żony;
        konstrukcja szczygła — a ten nie uniesie jesieni.
        Więcej liścia niż kwiatu — kwiat już znaczy owoc
        więcej wiatru niż rzeki...
        Gładzimy co rano
        uda, chcemy tak tkliwie jakby porcelany
        dźwięku jej ledwo dotknąć
        nim od tętna pryśnie.
        U palców lotki
        i tak jakby kowal walił Mozarta...
        Bo takie są właśnie
        małe jak ziarno, brak im tego ugru
        którym ciężarne kwitną.
        Ramiączko koszuli
        odsłania piersi (w renesansie duchy
        bywały tęższe, gotowe, by w biodra
        przyjąć błogosławieństwo)...
        A one bezbożne
        nie chcą przymierza, nieprzydatne garnkom
        znienawidzone przez kuchnię.
        I jeśli
        trzeba rodzinę równać do ogniska
        nie znicz to będzie, nie dostojny płomień
        lecz suchość dymu, ognik papierosa
        który osłaniasz w dłoniach przeciw wiatrom.
      • zamyslona_7 Re: Ernest Bryll 13.05.16, 16:43
        Wspanialy!
    • seremine Re: Ernest Bryll 22.09.13, 21:44
      https://scontent-b-atl.xx.fbcdn.net/hphotos-ash3/24232_334240985996_7786878_n.jpg
    • zamyslona_7 Re: Ernest Bryll 13.05.16, 16:42
      Ciekawe...
    • black_jotka Re: Ernest Bryll 26.05.16, 15:01
      Dobre...
    • black_jotka Re: Ernest Bryll 20.10.17, 18:19
      Ciekawe
    • seremine Re: Ernest Bryll 29.07.18, 19:28
      Ciekawe

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka