seremine
17.12.14, 14:17
– Moje pierwsze świadome i bardzo dotkliwe spotkanie z ojczyzną to rok 1968 – wspomina w rozmowie z Katarzyną Kubisiowską Marek Kondrat. – Dopiero zdawałem maturę, ale z chłopakami, którzy już byli na uniwersytecie, chodziliśmy wojować pod uczelnię. Dostałem pałą i zaciągnęli mnie do nyski. W nysce taki jowialny, grubawy sierżant, w szynelu niebieskawym, spojrzał na moją legitymację i powiedział: „synu, weź ją i idź do domu”.