Dodaj do ulubionych

;;;;;HISTORIA;;;;;;;

11.03.15, 20:31
Dziennik "Tagesspiegel" przypomina o wydanych w marcu 1940 roku tzw. dekretach Himmlera dotyczących Polaków.
"Nie wolno im korzystać ze środków komunikacji publicznej. Nie wolno im chodzić do restauracji ani kościołów, jeździć na rowerze, fotografować ani zmieniać miejsca zamieszkania. I muszą nosić naszywki" - tak "Tagesspiegel" streszcza najważniejsze postanowienia dekretów dotyczących Polaków z 8 marca 1940 roku, podpisanego przez szefa SS i policji Heinricha Himmlera.
"To był wstęp do publicznej stygmatyzacji ludzi w nazistowskim państwie" - pisze niemiecki dziennik, wyjaśniając, że od momentu wydania dekretów wszyscy Polacy w III Rzeszy byli zobowiązani do noszenia naszywki z literą "P". Rok później, dodaje autor artykułu, wprowadzono podobny obowiązek wobec Żydów.
Dziennik zauważa, że dekrety Himmlera nie jest znany opinii publicznej w RFN. Gazeta wyjaśnia, że dekrety te dotknęły ponad 3 miliony Polaków, w większości przywożonych do Niemiec w charakterze robotników przymusowych.
Autor artykułu zaznacza, że dekrety Himmlera zakazywały też kontaktów z ludnością niemiecką, grożąc m.in. karą śmierci za relacje miłosne. "Robotnicy ze Wschodu uważani byli za »element obcy rasowo « i na liście inspirowanej rasistowską ideologią znajdowali się na drugim miejscu od końca - przed Żydami i Cyganami" - wyjaśnia "Tagesspiegel".
Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''
Obserwuj wątek
    • jutta_t Re: ;;;;;HISTORIA;;;;;;; 13.03.15, 01:53
      Tak to bylo..
    • jutta_t Re: ;;;;;HISTORIA;;;;;;; 22.03.15, 20:43
      propaganda reżimu watykańskiego w polsce katolickiej kłamie i manipuluje informacjami !!!!!!!!!!!!!!!!!!! "........... Faszyzm powstał na podstawie ogólnego kryzysu kapitalizmu, kiedy wzrost fali rewolucyjnej zagroził bezpośrednio panowaniu burżuazji, wśród której zarysowała się tendencja do przejścia od form ustrojowych demokracji parlamentarnej do jawnej dyktatury terrorystycznej. Faszyzm przybierał specyficzne formy, wynikające ze społeczno-gospodarczej i wyznaniowej struktury danego kraju. We Włoszech związany głównie z kapitałem finansowym, w Niemczech z przedstawicielami przemysłu ciężkiego, w Hiszpanii ze sferami feudalno-obszarniczymi. Poza Niemcami i Włochami faszyzm jako zorganizowana formacja pojawił się w 1933 w Hiszpanii (Falanga), gdzie po zwycięstwie rebeliantów wojskowych pod dowództwem generała F. Franco, doszedł do władzy. Partie i ruchy faszyzujące pojawiły się w tym czasie także i w innych krajach Europy: w Rumunii (Żelazna Gwardia), na Węgrzech (Złamane Strzały), we Francji (Croix de Feu), w Belgii (reksiści), w Wielkiej Brytanii (Czarne Koszule), w Polsce (Obóz Narodowo-Radykalny), w Chorwacji (Ustasze). Grupy katolicko-totalitarne określa się często jako klerykofaszyzm lub katofaszyzm (np. Front Ojczyźniany w Austrii, 1934â??1938), pokrewne mu cechy wykazywał reżim A. Salazara w Portugalii od 1932 roku. Ruchy faszystowskie były stosunkowo silne także w Ameryce Łacińskiej, np. w Argentynie, Pragwaju czy Chile. Ideologia faszyzmu nie stanowiła jednolitego systemu światopoglądowego, lecz była połączeniem różnych, czasem lekko wykluczających się elementów czerpanych z filozofii irracjonalistycznych XIX wieku, nacjonalistycznych doktryn solidaryzmu społecznego i antydemokratycznych teorii socjologicznych, które miały teoretycznie uzasadniać idee etnocentryzmu, elitaryzmu i rasizmu. Łącząc te elementy ideologowie faszyści tworzyli całkowicie nierealny pogląd na świat, oparty na micie "misji dziejowej", wyższości własnego narodu nad wrogiem, sprawcą wszelkiego zła społecznego. Wróg ten w każdym kraju jawił się inaczej, dla faszyzmu włoskiego był to "zgniły liberalizm", dla faszyzmu niemieckiego "twór żydowski" (zarówno komunizm, jak i "międzynarodowa plutokracja"), dla faszyzmu chorwackiego byli to głównie "bracia odłączeni", czyli wyznawcy prawosławia. Owa misja dziejowa własnego narodu miała uzasadniać pełną instytucjonalizację życia społecznego i całkowite podporządkowanie jednostki interesowi państwa, mit wroga stanowił uzasadnienie ciągłego terroru państwowego. W tych warunkach uzasadniony stawał się faszystowski kodeks moralny, głoszący zasadę bezwzględnej wierności i posłuszeństwa wodzowi, którego wola wyznaczała granice obowiązujących norm etycznych. Na tym fundamencie niszczenia urojonego "wroga" rozwijały się idee państwa totalitarnego, prowadzące do utożsamiania narodu z państwem, państwa z rządem, rządu z jego szefem, a szefa z wodzem faszystowskim. Metodę oddziaływania propagandowo- ideologicznego faszyzmu stanowiła demagogia społeczna w najszerszym rozumieniu, podsycając rozczarowanie rządami demokratyczno- parlamentarnymi, niezadowolenie mas ukierunkowano zwykle na antysemityzm i antykomunizm, odwracając je od prawdziwych przyczyn nędzy i pauperyzacji społeczeństwa. . ........................" więcej "ustasze, chorwacja i faszyzm..."
    • jutta_t Re: ;;;;;HISTORIA;;;;;;; 22.03.15, 21:22
      Z historykiem Grzegorzem Motyką rozmawia Maciej Stasiński

      Prof. dr hab. Grzegorz Motyka - ur. w 1967 r., pracuje w Instytucie Studiów Politycznych PAN, od 2011 r. jest członkiem Rady IPN-u. Wydał m.in. książki "Od rzezi wołyńskiej do akcji Wisła" (WL, 2011) i "Na białych Polaków obława. Wojska NKWD w walce z polskim podziemiem 1944-1953" (WL, 2014).

      MACIEJ STASIŃSKI: Andriej Artizow, szef rosyjskich archiwów, oskarżył niedawno w wywiadzie dla "Rossijskiej Gaziety" polskie podziemie, AK, o strzelanie w plecy Armii Czerwonej, kiedy ta walczyła z Trzecią Rzeszą. Co pan na to?

      GRZEGORZ MOTYKA: Dwa akapity tego wywiadu dotyczą zresztą mojej książki o walce NKWD z polskim podziemiem "Na białych Polaków obława". Powstała ona w ramach projektu badawczego Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia. Minister Artizow to dobry i sumienny archiwista. Tym bardziej zaskoczyło mnie, że uznał moją książkę za stronniczą i antyrosyjską, choć taka nie jest.

      Byłem akurat w Moskwie, kiedy ukazała się ta wypowiedź. Tego dnia rano wszedłem do budynku archiwów i niemal od razu wyczułem troszkę kafkowską atmosferę. Inny urzędnik niż zwykle wydał mi zgodę na otrzymanie przepustki. Usłyszałem: "Jesteśmy na bieżąco. Czytaliśmy pana książkę...". Dopiero kiedy parę godzin później kupiłem gazetę, zrozumiałem, o co chodzi.

      Później doszedłem do wniosku, że z punktu widzenia rosyjskiego urzędnika minister Artizow ma w pewnym sensie rację. Moja książka uderza w mocno w Rosji zakorzeniony mit historyczny wojny wyzwoleńczej. Piszę, że Armia Czerwona wyzwalała Polskę od niemieckiego ludobójstwa, ale jednocześnie narzucała jej komunistyczną dyktaturę. Dla wielu Rosjan to jest trudne do przyjęcia. Dla nich Armia Czerwona wyzwalała - i kropka.

      W dodatku "Na białych Polaków obława" to swoisty katalog działań NKWD przeciw polskiemu podziemiu. Pokazuję, że te same jednostki, które ochraniały zaplecze frontu, deportowały narody z Krymu i Kaukazu, postępowały bezwzględnie, dobijały rannych na polu bitwy. A to z kolei uderza w bardzo silny w Rosji mit i etos czekistów, do dziś podtrzymywany przez propagandę.

      Polskie podziemie oczywiście walczyło też przeciw Sowietom. Artizow ma rację, kiedy mówi o ofiarach po stronie sowieckiej, które padły z rąk poakowskiego podziemia po przejściu frontu. Rzeczywiście, tak jak podają sowieckie statystyki, zabitych było 700, a nawet więcej. Problem w tym, że nie wspomina o tym, iż zanim to nastąpiło, AK wsparła Armię Czerwoną w akcji "Burza" i walczyła razem z nią przeciw Niemcom na Wołyniu, we Lwowie i w Wilnie.

      Charakterystyczne, że wśród tych 70 dokumentów, które federalne archiwa opublikowały teraz na ten temat, trzy pierwsze wbrew nagłówkom nie opisują akcji AK, lecz Ukraińskiej Powstańczej Armii! Przypisywanie polskiemu podziemiu antysowieckich akcji na początku 1944 r. na Wołyniu jest historycznie fałszywe. W tym czasie 27. Wołyńska Dywizja AK brała udział u boku Armii Czerwonej w bitwie o Kowel. Tutaj rosyjscy archiwiści okazali się wyjątkowo nieprofesjonalni.

      AK wystąpiła przeciwko wojskom sowieckim dopiero później, w odpowiedzi na rozbrajanie polskich oddziałów przez NKWD. Polacy chcieli dalej walczyć z Niemcami, lecz jednocześnie oczekiwali, że sami będą mogli wybierać własny rząd i ustrój, a to dla Stalina było nie do przyjęcia.

      W tych ujawnionych przez Rosjan dokumentach w ogóle nie ma mowy o sowieckich represjach, o działaniach przeciw podziemiu i działaczom niepodległościowym, ani o całym politycznym kontekście: że przecież Armia Czerwona narzucała dyktaturę. Polscy komuniści i ich tymczasowy organ władzy PKWN nie mieli w 1944 r. niemal żadnego poparcia społecznego w Polsce. Sowieci świetnie o tym wówczas wiedzieli. Stalin powiedział Bierutowi w Moskwie: "Dzisiaj jesteście tak silni dzięki nam, że jak powiecie, że dwa razy dwa to 16, to wam uwierzą. Ale jak nas nie będzie, to was wystrzelają jak kuropatwy".

      W połowie 1945 r. polscy komuniści próbowali zdławić poakowskie podziemie, rzucając przeciw niemu jednostki wojska polskiego wracające z frontu. Bez rezultatu. Doszło do dezercji i przechodzenia oddziałów na stronę podziemia. W efekcie musiano z południowej Ukrainy ściągać 62. Dywizję NKWD - bez wojsk sowieckich cały komunistyczny aparat rozprułby się w szwach. Dopiero jesienią 1946 r., po sfałszowanym referendum, polscy komuniści byli na tyle silni, by całkowicie przejąć zwalczanie podziemia i PSL-u Mikołajczyka.

      Zresztą jeszcze w 1946 r. dochodziło do starć polsko-sowieckich, do czego prowokowały rabunki i gwałty popełniane licznie przez maruderów z Armii Czerwonej. Tylko pod Zwoleniem Polacy w czerwcu rozstrzelali grupę wziętych do niewoli Sowietów, po czym stoczyli kilkugodzinną bitwę z 90. Pułkiem NKWD. Zginęło wtedy 46 Sowietów. Pomiędzy końcem II wojny światowej a inwazją na Afganistan większe straty w jednej bitwie Sowieci ponieśli chyba tylko w 1956 r. w Budapeszcie.

      Pod wrażeniem tych strat gen. Władimir Rogatin, dowódca ochrony tyłów stacjonującej w Polsce Północnej Grupy Wojsk Armii Radzieckiej, poprosił o przysłanie dodatkowych ośmiu pułków. Ale Moskwa zdała sobie sprawę, że tylko podsyciłoby to polski opór, i nakazała pełne wycofanie się wojsk NKWD z Polski. Jedynie 64. Dywizja pozostała do wiosny 1947 r., bo osobiście poprosił o to Bierut. Chciał mieć ją w odwodzie w czasie wyborów do Sejmu, które polscy komuniści sfałszowali już samodzielnie.

      Przecież to, że Rosja sowiecka narzucała komunizm wszędzie, gdzie doszła, jest potoczną wiedzą historyczną. Artizow i podobnie myślący rosyjscy historycy to cynicy?

      - Moim zdaniem nie chodzi tu o cynizm ani o złą wolę, ale o uleganie mitom historycznym o roli ZSRR i Armii Czerwonej. Dla Rosjan zwycięstwo w II wojnie to opowieść o pokonaniu absolutnego zła - nazizmu. Za to zwycięstwo Rosjanie i inne narody ZSRR zapłaciły straszliwą cenę: 26 mln zabitych i zamordowanych. To trauma milionów ludzi, którzy na wojnie stracili bliskich. Kiedyś nowożeńcy mieli zwyczaj składania kwiatów przed mauzoleum Lenina, od czasu upadku komunizmu w sposób naturalny zaczęli to robić na Grobie Nieznanego Żołnierza tuż pod murem Kremla. Armia Czerwona to nadal świętość.

      Myśl, że czerwonoarmiści, wyzwalając spod nazistowskiej okupacji, jednocześnie przynosili nowe zniewolenie i cierpienia, jest dla Rosjan trudna do przyjęcia. Tym bardziej że poważna dyskusja pomiędzy nami a Rosjanami dotycząca akurat lat 1944-45 i powojennego podziemia właściwie nigdy się nie odbyła. Normalnie zorganizowalibyśmy szczerą naukową dyskusję wokół tej kwestii, także w Moskwie. Ale teraz, kiedy mamy wojnę na Ukrainie, będzie to pewnie trudne. Obawiam się, że raczej będziemy się wzajemnie okładać jedynie słusznymi prawdami. W czasie tygodniowego pobytu w Moskwie widziałem więcej antypolskich komentarzy czy programów w telewizji rosyjskiej niż przez kilka poprzednich lat. Widać ofensywę propagandową przeciw Polsce.

      Kiedy o północy z 27 na 28 lutego na pasku moskiewskiej telewizji zobaczyłem informację o zabiciu Borysa Niemcowa, strasznie mnie to poruszyło. Zaraz następnego dnia poszedłem na most, gdzie go zastrzelono, i złożyłem wiązankę biało-czerwonych róż w imieniu swoim i kolegów z Rady IPN-u. Po prostu musiałem oddać hołd temu wybitnemu politykowi demokratycznej Rosji. Bo to głupi pogląd, że my jesteśmy tacy antyrosyjscy.

      Niezwykle sobie cenię rosyjskiego malarza batalistę Wasilija Wierieszczagina, nazywanego "Lwem Tołstojem rosyjskiego malarstwa". Jego obrazy to wprost genialne reportaże z pola bitwy. Bitwom przyglądał się zresztą z bliska, zginął w Port Arthur w czasie wojny rosyjsko-japońskiej. Pokazywał chwałę rosyjskiego oręża, ale też cenę zwycięstwa, dramat wojny i grozę śmierci, a także to, jak wojna zabija człowieczeństwo. Wzbudzał kontrowersje. Jeden z obrazów, pokazujący, jak oddział rosyjski pozostawia rannego żołnierza na polu bitwy, z tego powodu nawet zniszczył...wyborczej.pl


      • black_jotka Re: ;;;;;HISTORIA;;;;;;; 30.03.23, 17:02
        Moja książka uderza w mocno w Rosji zakorzeniony mit historyczny wojny wyzwoleńczej. Piszę, że Armia Czerwona wyzwalała Polskę od niemieckiego ludobójstwa, ale jednocześnie narzucała jej komunistyczną dyktaturę. Dla wielu Rosjan to jest trudne do przyjęcia. Dla nich Armia Czerwona wyzwalała - i kropka.

        I nadal tak sadza
    • mala200333 Re: ;;;;;HISTORIA;;;;;;; 23.03.15, 10:32
      Niezwykłe odkrycie archeologów z Argentyny. Głęboko w dżungli odkryli ruiny trzech budynków, które najprawdopodobniej służyły jako schronienie niemieckim nazistom, którzy zbiegli do tego kraju po II wojnie światowej. Na tym terenie mógł przebywać jeden z najbliższych współpracowników Adolfa Hitlera i twórca SS, Martin Bormann.
      Badacze z Uniwersytetu w Buenos Aires oraz archeolodzy z Muzeum Andrésa Guacurarí odkryli ruiny budynków niedaleko miejscowości Teyu Cuare przy granicy z Paragwajem. Na terenie zabudowań znaleziono między innymi niemieckie monety datowane na lata 1938-1941. Dodatkowo natknęli się na szczątki porcelanowej zastawy, która ma sygnaturę "Made in Germany".
      - Podczas II wojny światowej naziści wcielali w życie sekretny plan budowania kryjówek dla najważniejszych osób w kraju. Miał to być plan awaryjny w przypadku porażki. Budowano je w niedostępnych miejscach, takich jak pustynie, wysoko w górach, na urwiskach i klifach oraz w środku dżungli - jak w tym przypadku - powiedział w rozmowie z argentyńską gazetą "Clarin" główny archeolog wyprawy Daniel Schavelzon.

      Badacze dodają, że już sam kształt i charakter zabudowań sugeruje, że były to dobrze rozplanowane kryjówki. Zostały postawione w strategicznym miejscu, mają panoramiczny widok na okolicę, bardzo grube mury, które nie występują w lokalnym budownictwie, oraz kilka sprytnych przejść, które umożliwiają natychmiastową ucieczkę w kierunku graniczącego z Argentyną Paragwaju.
      Dodatkowo, archeolodzy przeprowadzili badania wśród mieszkańców okolicznych miasteczek i wsi. Z danych, które zebrali, wynika, że na tych terenach mógł przebywać jeden z najbliższych współpracowników Adolfa Hitlera i twórca SS, Martin Bormann.
      Wielu nazistowskich zbrodniarzy uciekło właśnie do Argentyny. Jedną z osób, która zbiegła do tego kraju był Adolf Eichmann. Agenci izraelskiego Mossadu odnaleźli go jednak w 1960 roku, uprowadzili i przewieźli do Izraela, gdzie został skazany na karę śmierci.
      W Argentynie ukrywali się również: Josef Mengele, Erich Priebke, Walter Kutschmann, Eduard Roschmann czy Alois Brunner.
    • seremine Re: ;;;;;HISTORIA;;;;;;; 23.03.15, 13:48
      Nie wolno tego zapominac!
    • seremine Re: ;;;;;HISTORIA;;;;;;; 23.03.15, 14:00
      Prezydent Rosji przeinacza historię, wykorzystując ją do swoich gier politycznych" - do takiego wniosku doszedł były kremlowski doradca Andriej Iłłarinow, który opublikował na stronach radia Echo Moskwy obszerną analizę zatytułowaną "Bezwstydne wywody, niemające niczego wspólnego z prawdą".
    • seremine Re: ;;;;;HISTORIA;;;;;;; 23.03.15, 14:17
      W grobie kobiety datowanym na IX wiek n.e. odnaleziono arabski pierścień z inskrypcją: "Dla Allaha". To odkrycie może rzucić więcej światła na kontakty Wikingów ze światem islamskim.
    • seremine Re: ;;;;;HISTORIA;;;;;;; 25.03.15, 02:52
      facet.wp.pl/gid,17248189,kat,1034179,page,7,galeriazdjecie.html
    • seremine Re: ;;;;;HISTORIA;;;;;;; 25.03.15, 03:00
      Ten mężczyzna miał prawdziwą misję - objeżdżał powojenne Niemcy w poszukiwaniu młodych Polaków, którzy decyzją Hitlera mieli stać się rasowymi Aryjczykami. Zadanie było niezwykle trudne, ponieważ lokowano ich w niemieckich rodzinach, a słowiańskie nazwiska zamieniano na germańskie - Młynarczyk stawał się Muellerem, a Olejnik Oelmannem. Jednak Roman Hrabar dokonał rzeczy niemożliwej - odzyskał blisko 30 tysięcy dzieci odebranych w czasie wojny rodzicom.
    • jutta_t Re: ;;;;;HISTORIA;;;;;;; 27.03.15, 00:34
      W cyklu piątkowym: odrobina goryczy...
      Zdawać by się mogło, że człowiek czyta gazetę po to, żeby dowiedzieć się czegoś nowego. Żeby skonfrontować swój pogląd na świat z faktami. Diabła tam. Antysemita kupuje "Gazetę Warszawską", Żyd-nacjonalista - "Nasz Przegląd". Pierwszy dowiaduje się, że cały świat przekonuje się do Hitlera, bo Niemcy są krajem sprawiedliwości, że bliski jest i u nas dzień sądu nad Żydami i że sprawa Pomorza jest jak gdyby nieporozumieniem pieniężnym między ludźmi honoru. Żyd zaś wchłania w siebie jak gąbka wiadomości, że świat cywilizowany jest z Żydami przeciw Niemcom i że traktaty zawdzięczają swoją nietykalność męczeństwu Żydów. To przeświadczenie skłania go do przybrania wyrazu twarzy jeszcze bardziej drażniącego Aryjczyków. Ani ten, ani tamten czytelnik nie wycisnął z artykułów swojego dziennika nic, co powiększyłoby zasób jego wiadomości. Znaleźli afirmację swoich poglądów, ilustracje własnych uczuć. Gdy widzę ich, jak swoją gazetą zasłaniają sobie widok na słońce, na kwitnące drzewa i rozsiadłszy się w alejach, potakują każdemu frazesowi dziennikarskiemu, mam ochotę zrobić to, co zrobiłaby każda matka, widząc, jak synek, który ma biegunkę, obżera się śliwkami, a ten, który miał wziąć rabarbarum, opycha się ryżem. Mam ochotę zamienić im gazety. Niech czytając dowiedzą się przynajmniej czegoś nowego, niech pogimnastykują swoje uczucia i niech zdobędą możliwość jakiegoś sądu, oglądając rzeczywistość przynajmniej z dwóch stron. W tramwaju, czy w pociągu ludzie często pożyczają sobie gazetę, ale czytelnik "Gazety Warszawskiej" nigdy nie poprosi o pożyczenie "Naszego Przeglądu", ani odwrotnie.
      Słowo drukowane jest sugestywne. Gdyby Żyd przeczytał, że cebula, którą go czuć, i język, jakim mówi, budzi odrazę i nienawiść, zastanowiłby się nad tym głęboko. Dowiedziałby się z "Gazety Warszawskiej", że spryt i wygadanie dziennika żydowskiego, nad którym cmoka z uciechy, nazywa się tu arogancją i budzi nienawiść groźną dla niego i jego dzieci. Sądzę, że zmysł samozachowawczy kazałby mu spojrzeć sceptycznie na to, co uważał za mądrość cudownego dziecka popisującego się przed rodziną. Wiadomość o sukcesach Hitlera przeczyta z niedowierzaniem, ale zachwieje się może jego wiara w to, że Żydzi są beniaminkiem Anglii, Endek zaś, czytając "Nasz Przegląd" i pieniąc się na ton i styl żydowskiego dziennika, zmiarkuje (o czym "Gazeta Warszawska" milczy), że opinia angielska potępiła Niemców przede wszystkim za to, że prześladują ludzi za winy niepopełnione. Dowie się o takich przestępstwach hitlerowców, o jakich jego gazeta milczy z dwóch powodów: aby utrzymać czytelników w dyscyplinie nienawiści i aby dać swojej klienteli potrawę w ostrym sosie, do którego przywykło jego podniebienie.
      A tymczasem... Żyd cuchnie cebulą, pogrążony w swojej gazecie, a widząc, że sąsiad groźnie łypie znad "Gazety Warszawskiej" i odsuwa się od niego ze wstrętem, szuka pociechy w artykule sławiącym wielkość wybranego narodu. "Cierpimy - czyta - bo jesteśmy za mądrzy, za dobrzy, za piękni". Sąsiad wie o nim tylko jedno: cham. Niech się nie kochają, ale przynajmniej niech wiedzą o sobie trochę więcej! W artykułach, które ich "nastawiają", znajdują co dzień tę samą potrawę, co dzień te same już nie obserwacje, ale sztampy, a można je z góry wybijać i trzymać na składzie, bo fale życia nigdy nie lizną nawet ich martwej sztywności.
      Nienawiść jest substancją ulatniającą się powoli, jest lepem na rozczarowanych, niezdolnych, wyprzedzonym w wyścigu życiowym, ambitnych i chciwych. Gdy natężenie nienawiści słabnie, podkłada się pod nią melodię marsza, przez co działanie swoje wzmaga i przedłuża. Otwórzcie swoje radio na Niemcy i posłuchajcie, co się tam dzieje.
      Nie wiadomo już, co jest gorsze: czy ta nienawiść, którą się karmią i poją, czy to potworne ubóstwo umysłowe, w jakim każą im się obracać. Przepaski na oczach i wata w uszach. Młodzież, która ma bystry wzrok i gibkie ciało, nie chce patrzeć, nie chce odwrócić głowy, ani ruszyć się z miejsca. Zapomina, że człowiek jest istotą bogatą w różne cechy charakteru, dobre, złe, pożyteczne i szkodliwe, powtarzają tępo za feldfeblami, którzy ją prowadzą: blondyn cacy, brunet - be. A przecież młodzież ma predyspozycje fizjologiczne do zrozumienia i odczuwania zjawisk w jak najszerszej skali.
      Przeżywamy tragedię marnowania możliwości ludzkich. Co drugi młodzieniec jest okaleczony duchowo. [...] człowiek, który nienawidzi, jest nie mniej pokraczny od Człowieka Śmiechu i nie mniej skrzywdzony. Budują im stadiony, żeby mieli jak największą wolność ruchu, a mózg ich zamykają w żelaznych obręczach ślepego szowinizmu. Wielki sport poznawania jest dla nich zamknięty. Siedź każdy w klitce, którą sobie wybrałeś i poza nią wyjść ci wara, choćbyś nawet chciał poznać taką sama klitkę przeciwnika, którego zwalczasz, a cóż dopiero dominia duchów wolnych!
      [...] Młody człowieku, choćby najbardziej średniowiecznej orientacji! Czy nie rozumiesz, że dojście do władzy ludzi, którzy zwalczają wiarę w przyrodzoną dobroć człowieka, musi być, poza wszystkimi swoimi właściwościami, ponure jak piekło, że ich dyscyplina, którą czcicie, sądząc, że jest jakimś bóstwem doskonałej organizacji, zmieni się w ich sadystycznych rękach w dyscyplinę, jaką znacie z lat dziecinnych, dyscyplinę w rękach niedouczonych, niezmiernie zarozumiałych belfrów, którzy myślą, że odkryli świat, gdy zaczynają nam prorokować nową serię "panów" i "królów". [...]
      Trójkowicze, zwycięskie średniaki, zdobyli sobie tłum obietnicami, których nie dotrzymają, zapachem krwi i radością kucia w pysk. Ale gdy Niemcy najedzą się do syta dyscypliny marszów, poczują smak obłudy, jaka ich otacza. Natura ludzka, która jest wszechstronna, zatęskni do minionych wzruszeń, zapragnie muzyki Brahmsa, bez względu na to, kim był jego dziadek. Jak się to zacznie, trudno przewidzieć. Może letni wieczór podszepnie rasiście wiersz Heinego, a może otrzeźwienie w chłodny ranek, gdy 606 [lek na syfilis - przyp. CB] Ehrlicha uratuje mu nos. Zagwiżdże wtedy z radości piosenkę podejrzanego pochodzenia, a na widok kolegi-centuriona przypomni mu się któreś z dosadnych powiedzeń Szwejka. Wróci do domu, odszuka zakazaną książkę, i to będzie początek. Dorobek kultury, radosny, bogaty, kwiecisty, będzie nęcił, a tępe marsze, gardłowy ryk rozkazu i jałowy frazes gazeciarskiej polityki - zacznie go mierzić.
      [WL, 1933 - Maria Morska (1895-1945) - aktorka teatralna i kabaretowa, publicystka]


      Bywam w ... forum.gazeta.pl/forum/f,99957,KSIAZKI_MUZYKA_i_Remarque.html
    • jutta_t Re: ;;;;;HISTORIA;;;;;;; 27.03.15, 00:43
      Zakwitasz, świecie, bukietem piękności,
      Który cię wkoło, jak wieniec, obrasta
      I girlandami, jak równik, się wije
      Przez puste stepy i przez ludne miasta.
      Lecz ostatecznym cyplem twej korony,
      Ponad biegunem najwyższego szczytu,
      Wystrzela w górę, jak serce, czerwony
      Kwiat naszych tęsknot wieczności: zachwytu.
      [Kazimierz Wierzyński - "Zakwitasz świecie, z tomu "Wiosna i wino", 1919]]
    • mala200333 Re: ;;;;;HISTORIA;;;;;;; 02.04.15, 13:49
      Brytyjczycy od początku wiedzieli o zbrodni katyńskiej, lecz to ukrywali. Tak wynika z dokumentów udostępnionych dziś przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Pochodzą one z lat 1942-1980 i częściowo były już znane historykom.
    • mala200333 Re: ;;;;;HISTORIA;;;;;;; 02.04.15, 17:07
      Generał, poeta, dyplomata, dziennikarz, lekarz, malarz, niedoszły prezydent II Rzeczpospolitej. Bolesław Wieniawa-Długoszowski w swoim niezwykle barwnym i interesującym życiu odgrywał niezliczoną liczbę ról. Człowiek obdarzony wybitną inteligencją (znał kilka języków obcych), charyzmą i urokiem osobistym. Jego cięty dowcip nikogo nie pozostawiał obojętnym - jedni go uwielbiali, inni żywili do niego głęboką niechęć.
    • jutta_t Re: ;;;;;HISTORIA;;;;;;; 03.04.15, 18:05

      Według szacunkowych danych, z terenu całej okupowanej Polski, w latach 1940-1945 powołano do armii niemieckiej prawdopodobnie około 450-500 tys. mężczyzn wpisanych na Volkslistę. 90 tys. z nich znalazło się później w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie. - Powrót do tej tematyki w prasie lub opracowaniach naukowych zawsze nosił posmak sensacji i naruszania niechcianej, a nawet świadomie wypieranej ze świadomości zbiorowej części tradycji historycznej. Nawet dzisiaj, mimo pojawienia się kilku publikacji naukowych i wielu wspomnień, temat ten jest słabo znany w Polsce poza regionami, gdzie masowo odbywał się pobór do wojska niemieckiego - pisze prof. Ryszard Kaczmarek w artykule dla WP.
      Po wybuchu II wojny światowej i zajęciu Polski przez wojska niemieckie, 8 października 1939 roku na mocy dekretu Adolfa Hitlera część terenów polskich została wcielona do III Rzeszy. Były to przedwojenne województwa: śląskie, poznańskie i pomorskie oraz część białostockiego, kieleckiego, krakowskiego, łódzkiego i warszawskiego. Weszły one w skład tzw. ziem wcielonych do Rzeszy. Z punktu widzenia ówczesnych władz niemieckich oznaczało to, że mieszkańcy tych terenów po uzyskaniu niemieckiego obywatelstwa otrzymać mieli docelowo te same prawa, a zarazem wypełniać te same obowiązki jak tzw. Niemcy z Rzeszy (Reichsdeutsche).
    • jutta_t Re: ;;;;;HISTORIA;;;;;;; 03.04.15, 18:09
      Rząd USA nie przyjął statku z 937 żydowskimi uchodźcami z III Rzeszy. Franklin Delano Roosevelt okazał się nieugięty, mimo że żydowscy uchodźcy napisali do niego wstrząsającą prośbę o łaskę. Roosevelt uznał ich za "element niepożądany". Wielu z nich trafiło później do komór gazowych.
    • black_jotka Re: ;;;;;HISTORIA;;;;;;; 04.04.15, 16:46
      Firlej - obecnie jedna z dzielnic Radomia - to miejsce straceń, w którym według historyków w czasie hitlerowskiej okupacji zamordowano od 6 do nawet 15 tys. osób. W sobotę przypada 75. rocznica pierwszych masowych egzekucji. Rozstrzelano wówczas 141 mężczyzn.
    • jutta_t Re: ;;;;;HISTORIA;;;;;;; 04.04.15, 21:17
      Kneip, pisarz, publicysta, współpracownik Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich (DPI) w Darmstadzie i znawca Polski oferuje czytelnikom tygodnika "Der Spiegel" przyspieszony kurs historii związków Polski z Bałtykiem i zarazem historii Polski. Jest oblegający w 1807 roku ówczesny Kolberg Napoleon Bonaparte, są rozbiory, którymi sąsiednie mocarstwa - Rosja, Prusy i Austria na ponad sto lat "zabrały Polsce nie tylko morze, ale i polityczną egzystencję". Są polscy i sowieccy żołnierze przelewający w 1945 roku krew za twierdzę Kolberg a przedtem polski generał Józef Haller von Hallenburg, który w 1920 roku po raz pierwszy symbolicznie dokonał zaślubin Polski z Bałtykiem.
      "Z wybuchem II wojny światowej małżeństwo to zostało przymusowo rozwiedzione" - pisze Kneip. "Pamiątkowy słup zaślubinowy został zniszczony w 1939 r. przez niemieckich okupantów, tuż po wkroczeniu Wehrmachtu" - czytamy.
      Kiedy na początku marca 1945 roku polskim i sowieckim żołnierzom udało się zdobyć Kołobrzeg, przypomniano sobie ceremonię z 1920 roku, wielu żołnierzy słyszało o niej w szkole - zauważa autor artykułu w "Spieglu". Zaledwie kilka godzin po zakończeniu walk, 18 marca 1945 punktualnie o godz. 16 przy ruinach kołobrzeskiej latarni zgromadzili się żołnierze 1. i 2. Armii Wojska Polskiego. Odprawiona została msza święta, odegrano polski hymn, kapralowi Franciszkowi Niewidziajle przypadł honor wrzucenia do morza pierścienia.
      "Symboliczne zaślubiny z morzem stały się trwałym elementem politycznej propagandy" - pisze Matthias Kneip. Przypominały prapolskość niemieckich terenów, które po zakończeniu II wojny światowej stały się polskie. "Dlatego propaganda ta tak szybko stała się częścią kolektywnej świadomości Polaków wzrosłych w czasach PRL" - dodaje Kneip.
      "Patos ówczesnych przemówień ciągle jeszcze zdaje się spływać z odsłoniętego w 1963 roku pomnika" - zauważa autor artykułu. Pomnik ze stylizowaną, kamienną flagą niesioną przez kamiennych żołnierzy jest zarazem wielką bramą otwierającą się na morze, oknem na świat. "Mało kto korzysta jednak z tego widoku, tak ważnego niegdyś dla Polaków. Dostęp do morza wydaje się oczywistością, nowa przymusowa rozłąka w zjednoczonej, pokojowej Europie wydaje się zbyt nieprawdopodobna" - podkreśla Kneip.
      Na platformie widokowej latarni morskiej zamiast armat, stoją dzisiaj lornetki widokowe dla turystów. "Trzeba wrzucić dwa złote, by napawać się widokiem morza aż po horyzont. Dla Polaków nie jest to zbyt drogo. Lecz jak w prawdziwym małżeństwie przystało, widok ten powinno się podziwiać nieodpłatnie" - komentuje publicysta.
    • seremine Re: ;;;;;HISTORIA;;;;;;; 11.04.15, 19:46

      Mianem Zbrodni Katyńskiej określa się rozstrzelanie ponad 14 tys. polskich jeńców wojennych i blisko 7,5 tys. cywilnych więźniów (w sumie ponad 21 tys. osób), dokonane wiosną 1940 r. na polecenie najwyższych władz Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. 5 marca 1940 r. Józef Stalin, na prośbę Ludowego Komisarza Spraw Wewnętrznych ZSRR Ławrientija Berii, podpisał rozkaz rozstrzelania oficerów Wojska Polskiego, polskich policjantów II RP - jeńców z obozów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie, a także więźniów przetrzymywanych w więzieniach Zachodniej Białorusi i Ukrainy.

      Akcja likwidacji obozów miała charakter tajny. Władze sowieckie chciały za wszelką cenę uniknąć odkrycia prawdy. Jednak już w lutym 1943 r., po zajęciu przez Niemców Smoleńska, natrafiono na zbiorowe mogiły w lesie katyńskim. W tym samym roku dokonano ekshumacji zwłok polskich jeńców wojennych w Katyniu. 13 kwietnia Niemcy podali informację o odkryciu w Związku Radzieckim masowych grobów oficerów Wojska Polskiego. Rocznica tego dnia obchodzona jest jako Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej, co zostało uchwalone decyzją Sejmu RP z 14 listopada 2007 r.


      Komorowski i Poroszenko w Bykowni upamiętnią 75. rocznicę Zbrodni Katyńskiej
      Przez prawie pół wieku władze ZSRR utrzymywały, że za zbrodnię katyńską odpowiedzialni są hitlerowcy. Dopiero we wrześniu 1990 r. strona rosyjska rozpoczęła śledztwo w sprawie mordu katyńskiego. Trwało ono do marca 2005 r. i - niestety - jego wyniki zostały w większości utajnione. 11 marca 2005 r. Najwyższa Prokuratura Wojskowa Federacji Rosyjskiej oficjalnie oznajmiła, że nie ma podstaw do uznania zbrodni katyńskiej za zbrodnię ludobójstwa.

      W 2000 r. w Katyniu, Charkowie i Miednoje, a w 2012 r. w Kijowie-Bykowni otworzono Polskie Cmentarze Wojenne.
    • seremine Re: ;;;;;HISTORIA;;;;;;; 12.04.15, 17:51
      Storożyński przypomina, że pół miliona Polaków zostało wysłanych do syberyjskich łagrów, gdzie w głodzie i na mrozie pracowali aż do śmierci. Ponadto, Amerykanin przypomina, że Stalin rozkazał zamordować 22 tys. polskich oficerów w lesie katyńskim. "Ich ręce zostały związane za plecami, a każdemu z nich oddano strzał w tył głowy. Gdy Niemcy zaatakowały Rosję, naziści odkryli masowe groby i ogłosili to opinii publicznej. Stalin kłamał twierdząc, że to Niemcy tego dokonali" - pisze dziennikarz i pyta: "To Polacy włożyli Rosjanom nóz w plecu? Nie, to Rosjanie oddali strzały Polakom w tył głowy".

      Storożyński napisał, że Rosjanie wezwali Polaków do "powstania" w 1944 roku. "To był cyniczny chwyt" - ocenia. Rosjanie wiedzieli bowiem, że jeśli Polacy wyzwoliliby własną stolicę, ci nigdy by jej nie przejęli. Tym razem Stalin rozkazał wojsku przyglądać się przez 63 dni rzezi 200 tys. Polaków zamordowanych przez Niemców podczas Powstania Warszawskiego.

      Stalin nie zamierzał jednak rezygnować z tego terytorium. W 1945 roku zaprosił polskie wojsko podziemne i politycznych przywódców do organizacji nowego rżądu. "To była pułapka" - pisze dziennikarz i tłumaczy, że Polacy zostali wówczas porwani przez NKWD, tajną policję Stalina, wysłani do Moskwy i osadzeni we więzieniu na Łubiance, gdzie byli przesłuchiwani, torturowani i przygotowani do procesu. Chodzi o 16 polskich oficjeli.

      Storożyński pisze tu o postanowieniach z Jałty, których Stalin nie miał zamiaru dotrzymywać. Chodzi o obietnicę umożliwienia przeprowadzenia "wolnych i nieskrępowanych wyborów" w "niezależnej Polsce". Ostatecznie Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego był marionetką w rękach ZSRR. Rząd na uchodźstwie w Londynie się temu sprzeciwiał, ale bezskutecznie.
    • seremine Re: ;;;;;HISTORIA;;;;;;; 12.04.15, 19:07
      Według kościoła prawosławnego, Święty Ogień to to samo światło, które po zmartwychwstaniu Chrystusa towarzyszyło ukazaniu się anioła trzem Mariom. Jego pojawienie się nazywane jest przez wiernych największym cudem chrześcijańskim, dowodzącym ponadto, że to prawosławie prawidłowo wyznacza datę Wielkanocy.

      Coroczna ceremonia odbywa się pod nadzorem władz i policji, które pilnują, by nie doszło do oszustwa. Przebieg jest zawsze ten sam. W Wielki Piątek w Bazylice gaszone są wszystkie lampy i świece. Dzień później, po upewnieniu się, że w kaplicy Groby Bożego nie ma żadnych źródeł ognia, zostaje ona zapieczętowana woskiem.

      W wielkosobotnie popołudnie prawosławny patriarcha Jerozolimy przełamuje pieczęcie i wkracza do Grobu, gdzie odmawia modlitwy i prosi o zstąpienie Świętego Ognia. Wówczas nad tzw. Kamieniem Namaszczenia ukazuje się niebieskawe światło, tworzące następnie kolumnę ognia, od której duchowny zapala świece.

      Następnie płomień przekazywany jest wiernym. Niektórzy twierdzą, że ich świece same się zapalają. Ponadto rzekomo na początku Święty Ogień nie parzy, dlatego ludzie obmywają w nim twarz i włosy. Święty Ogień jest następnie rozwożony do krajów o tradycji prawosławnej.

      Zbudowana w czasach Konstantyna Bazylika Grobu Pańskiego została poświęcona w 336 roku. Po zniszczeniach w wiekach VII, XI i XIX kolejno ją odbudowywano i przebudowywano, w związku z czym obecnie jest to mieszanina kościołów, kaplic i dobudówek, upamiętniających różne wydarzenia biblijne.

      Miejsce to stanowi obecnie wspólną własność sześciu Kościołów chrześcijańskich. Trzy z nich: franciszkanie (od 1333 r. jako katolicy), prawosławni Grecy (od 1757) i Ormianie, są współwłaścicielami głównych części Bazyliki, a ponadto mają tam własne pomieszczenia i kaplice. Na Kalwarii (Golgocie), miejscu ukrzyżowania Jezusa, są dwie kaplice: łacinników (franciszkanów) i Greków (prawosławnych). Kaplicą Grobu Świętego opiekują się katolicy, Grecy i Ormianie. Koptowie mają dwa pomieszczenia przy Bazylice i własną kapliczkę za Kaplicą Grobu Świętego. Najmniej uprawnień do korzystania z bazyliki mają wspólnoty syryjsko-jakobicka i etiopska.

      Postanowienia w tej sprawie, tzw. "satus quo", obowiązują od 1852 r., ponieważ w przeszłości dochodziło do ciągłych konfliktów między wyznaniami na temat zarówno wystroju, jak i korzystania ze świątyni przez poszczególne wyznania.

      (JM)
      • seremine Re: ;;;;;HISTORIA;;;;;;; 12.04.15, 19:07
        W Bazylice Zmartwychwstania Pańskiego (nazywanej też Bazyliką Grobu Świętego) w Jerozolimie znów zapłonął Święty Ogień. Tzw. Cud Świętego Ognia ma miejsce raz w roku, w Wielką Sobotę (wg kalendarza juliańskiego). Zjawisku temu towarzyszy niepokojące proroctwo – jeśli niezwykły płomień nie zstąpi do wiernych, należy oczekiwać końca świata.
    • seremine Re: ;;;;;HISTORIA;;;;;;; 19.04.15, 00:36
      Cywilny ślub Oswalda Mosley'a i Diany odbył się w szczególnym miejscu - w Berlinie przy Herman Göringstrasse 20 w domu Magdy i Josepha Goebbelsów. Obecny na uroczystości kanclerz Adolf Hitler wręczył młodej parze w prezencie ślubnym swoją podpisaną przez siebie fotografię w srebrnej ramie. Był rok 1936, a prowadzona przez Mosley'a Brytyjska Unia Faszystowska liczyła 50 tys. członków. Po stronie Hitlera opowiedział się również syn brytyjskiego ministra John Amery, zagorzały nazista, który w młodości pracował jako homoseksualna prostytutka.
    • seremine Re: ;;;;;HISTORIA;;;;;;; 19.04.15, 00:42
      Brytyjska Unia Faszystowska powstała prawie siedem lat wcześniej - 1 października 1932 r. Stworzył ją wywodzący się z brytyjsko-irlandzkiej rodziny arystokratycznej Oswald Mosley - weteran I wojny światowej, poseł Partii Konserwatywnej, a później minister z ramienia Partii Pracy. Impulsem, który skłonił Oswalda Mosleya do utworzenia BUF, była wizyta we Włoszech, po której stał się zwolennikiem faszyzmu. Włoska inspiracja w BUF była zresztą widoczna zarówno w odniesieniu do symboliki - symbolem brytyjskich faszystów stały się początkowo rózgi liktorskie, gesty - w postaci rzymskiego salutu, a także ubiór - czarne koszule. Mosley był przekonany, że nadchodzi nowa era. W czasie inauguracyjnego wystąpienia lider BUF mówił: "Istniejący porządek musi upaść. Obecny system polityczny jest zepsuty i represyjny. Dla ocalenia przed upadkiem ludzi, idei i instytucji konieczne są zmiany rewolucyjne. Zbudujemy nowy ruch Odrodzenia".
    • dunant Re: ;;;;;HISTORIA;;;;;;; 19.04.15, 01:35
      Od lewej: Wanda Wasilewska, Alfred Lampe i gen. Zygmunt Berling - działacze Związku Patriotów Polskich w Moskwie, rok 1943 / PAP/CAF
      75 lat temu Sowieci dokonując zbrodni katyńskiej darowali życie 395 polskim jeńcom. Nie wiadomo, dlaczego to zrobili. Część z ocalonych życie zawdzięcza interwencji niemieckiej ambasady w Moskwie. Jednym z ocalonych był Zygmunt Berling, dowódca 1 Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki i 1 Armii WP walczących u boku Sowietów.
      W kwietniu 1940 roku Rosjanie zaczęli wywozić polskich jeńców z obozów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie. Mordowali ich w stary, wypróbowany przez NKWD sposób - strzałem z broni krótkiej w tył głowy. W sumie śmierć poniosło 21 768 polskich wojskowych, policjantów, przedstawicieli straży granicznej i służby więziennej.


      Anglicy cenzurowali informacje o niemieckich rakietach V2
      Od zagłady ocalała niewielka grupka jeńców. Dokładnie 395 osób (niektóre źródła podają liczbę 432). Dlaczego Sowieci darowali życie tej garstce, skoro bez żadnych skrupułów rozprawili się z tysiącami? Dlaczego z tak wielką pieczołowitością oddzielali tych 395 wybrańców od idących na śmierć nieszczęśników? Krąży na ten temat wiele teorii, które brzmią mniej lub bardziej sensownie. Najogólniejsza z nich pojawiła się w książce Daniela Bargiełowskiego poświęconej gen. Zygmuntowi Berlingowi "Konterfekt renegata". Bargiełowski uważa, że Sowieci zastosowali tu "koncepcję arki Noego". Już wcześniej zresztą, dokonując eksterminacji poszczególnych narodów czy grup społecznych, pozostawiali przy życiu niewielką liczbę osób. Ci "uratowani z potopu" mieli w nowych okolicznościach, pod kontrolą komunistów, odtworzyć cechy swoich społeczności.
    • dunant Re: ;;;;;HISTORIA;;;;;;; 19.04.15, 01:41
      Niemcy szacowali, że 30-40 mln Słowian, którzy zamieszkują tereny przewidziane pod niemiecką kolonizację, zostanie przesiedlonych na Syberię, bądź eksterminowanych. Grupa pozostałych 14 mln, której się nie przeniesie - jak to ujął Himmler - "zostanie pod surowym, konsekwentnym i sprawiedliwym kierownictwem narodu niemieckiego powołana do pracy przy jego nieśmiertelnych dziełach kultury oraz budowlach". Dlatego podstawowym krokiem musiała być fizyczna likwidacja elit. Oczywiście, nigdy Niemcom nie udało się tego planu przeprowadzić do końca, ale w ich wizji Tysiącletniej Rzeszy Polacy - i inni Słowianie - byli całkowicie pozbawieni elit - pisze Robert Jurszo w artykule dla WP.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka