Dodaj do ulubionych

TAK sobie....

    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 19.08.19, 17:35
      Kochał się na zabój w Krzysztofie Kamilu Baczyńskim i Marku Hłasce. Jerzy Andrzejewski, autor m.in. "Popiołu i diamentu", miał dwie żony — od pierwszej uciekł dzień po ślubie, drugą regularnie zdradzał z młodymi chłopcami, których nieraz sprowadzał do domu. 19 sierpnia mija 110. rocznica urodzin Jerzego Andrzejewskiego.
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 19.08.19, 17:40
      Kochał się na zabój w Krzysztofie Kamilu Baczyńskim i Marku Hłasce. Jerzy Andrzejewski, autor m.in. "Popiołu i diamentu", miał dwie żony — od pierwszej uciekł dzień po ślubie, drugą regularnie zdradzał z młodymi chłopcami, których nieraz sprowadzał do domu. 19 sierpnia mija 110. rocznica urodzin Jerzego Andrzejewskiego.

      • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 19.08.19, 17:40

        W księgarniach "Lwów – kres iluzji. Opowieść o pogromie listopadowym 1918" (Wydawnictwo Universitas) Grzegorza Gaudena; autor będzie 18 sierpnia gościem festiwalu Literacki Sopot
        Polski pogrom ludności żydowskiej we Lwowie miał miejsce 22 i 23 listopada 1918 roku; książka Gaudena jest pierwszym obszernym studium poświęconym temu wydarzeniu, które w polskich opracowaniach historycznych jest przemilczane
        - Lwów był niezwykle antysemicki. W okresie międzywojennym nienawiść do Żydów sięgała zenitu - mówi Gauden

        Spotkanie wokół książki Grzegorza Gaudena "Lwów – kres iluzji. Opowieść o pogromie listopadowym 1918" odbędzie się 18 sierpnia (niedziela) o godzinie 17.00 w Państwowej Galerii Sztuki, Plac Zdrojowy 2. Spotkanie, będące częścią programu festiwalu Literacki Sopot, poprowadzi Marian Turski.

        Katarzyna Janowska: Czy my Polacy jesteśmy tolerancyjnym narodem?

        Grzegorz Gauden*: Niestety nie. Sielankowy obraz polskich kresów, na których zgodnie żyli Polacy, Ukraińcy, Białorusini, Żydzi, Litwini okazuje się wielką iluzją.

        Myśl mesjanistyczna, zgodnie z którą Polacy byli pełnymi poświęcenia bojownikami o wolność innych narodów i jedynymi sprawiedliwymi stającymi zawsze po stronie słabszych, udręczonych – to figura stworzona przez romantycznych wieszczów. Figura, która miała uzasadnienie w momencie jej powstania, bo pozwoliła Polakom przetrwać czas rozbiorów i inne brutalne wydarzenia w naszej historii.

        Nigdy z tym obrazem nie chcieliśmy się rozstać. Nie było dobrego momentu, żeby spojrzeć na historię i na nas samych krytycznym okiem.
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 19.08.19, 18:49
      W wieku 84 lat zmarł Andrzej Buszewicz, aktor filmowy, teatralny i telewizyjny. Wystąpił między innymi w "Aktorach prowincjonalnych" Agnieszki Holland i "Szansie" Feliksa Falka. Zagrał także w popularnych serialach, w tym w "Pierwszej miłości" i "Świecie według Kiepskich".

      Czytaj więcej na film.interia.pl/wiadomosci/news-nie-zyje-andrzej-buszewicz,nId,3157231#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 20.08.19, 18:54
      Niezwykły widok w Hiszpanii. Susza, która w ostatnim czasie dotknęła kraj, odsłoniła w Andaluzji wielki, XVI-wieczny most.
      • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 20.08.19, 18:54
        https://i.iplsc.com/1/00095D1VLXXVLE6O-C321-F4.jpg
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 20.08.19, 18:56
      https://i.iplsc.com/hiszpania-susza-odslonila-xvi-wieczny-most/00095D1XL4SMQU4Y-C321-F4.jpg
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 20.08.19, 19:55
      W stanie Rio Grande do Sul znaleziono 400 milionów martwych pszczół. Eksperci uważają, że za ich śmierć odpowiada stosowanie pestycydów - substancji chemicznych używanych do zwalczania szkodników. Zawierają one zakazane w Europie składniki, takie jak neonikotynoidy i fipronil.

      W kwietniu UE nałożyła prawie całkowity zakaz stosowania neonikotynoidów ze względu na poważne szkody, jakie mogą wyrządzić pszczołom. W tym samym roku Brazylia zniosła ograniczenia dotyczące pestycydów pomimo sprzeciwu ekologów, którzy nazwali to „pakietem trucizn”.
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 20.08.19, 20:02
      Nie żyje scenarzysta Jan Purzycki, autor scenariusza do m.in. "Piłkarskiego pokera" i "Wielkiego Szu". Zmarł w wieku 71 lat.

      Czytaj więcej na film.interia.pl/wiadomosci/news-nie-zyje-scenarzysta-jan-purzycki,nId,3159007#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 20.08.19, 21:28
      Najstarszy kościół z kamienia. Pierwsze takie odkrycie

      Archeolodzy odkryli najstarszy na Wyspach Brytyjskich kościół z kamienia. Budowla znajduje się we wsi Lyminge w hrabstwie Kent. Świątynię ufundowała, około 633 r. Ethelburga z Kent, żona chrześcijańskiego króla Edwina.
      • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 20.08.19, 21:30
        Ostre przyprawy a pamięć. Naukowcy ostrzegają

        Nadmierne spożywanie pikantnych potraw może pogorszyć naszą pamięć. Wystarczy 50 g chili dziennie. Naukowcy przebadali łącznie ponad 4,5 tys. osób. U tych, którzy spożywali 50 g chili dziennie, o 56% wzrosło ryzyko pogorszenia pamięci w ciągu 15 lat. Naukowcy nie są pewni, co za to odpowiada, ale prawdopodobnie chodzi o substancję z chili - kapsaicynę.
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 20.08.19, 21:55
      Piotr Woźniak-Starak poszukiwany. Rodzinny azyl budowali mieszkańcy. Teraz tam pracują
      Fuleda. Posiadłość Staraków. Azyl. To miejsce budowali mieszkańcy pobliskich wsi. Przyjeżdżali autokarami i pomagali stworzyć coś na wzór oddzielnego miasteczka. Teraz wciąż pracują tu ludzie z okolicy. Ale o tym, co dzieje się w pilnie strzeżonej posiadłości, nie mówią. Ostatni wyjazd w to miejsce okazał się dramatyczny dla Piotra Woźniaka-Staraka. Wciąż nie został odnaleziony.
      • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 20.08.19, 21:57
        Cofnijmy się w czasie. O lat około dwadzieścia.

        To wtedy nad Jeziorem Kisajno zaczęła się budować tajemnicza posiadłość. Najpierw sprzedano teren, później wycięto drzewa. - Trochę szkoda było tych drzew i ludzie między sobą gadali. Tyle lasu wyciąć. Ale co mieliśmy zrobić. Ktoś z góry na to pozwolił - mówi kobieta mieszkająca w okolicy.
        • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 20.08.19, 22:00
          Jakby to był jakiś zwykły człowiek, to nikt by go tak nie szukał. Tu niejeden się utopił i była cisza. A tu taka akcja poszukiwawcza. Tyle służb - mówi nam mieszkaniec Giżycka.

          Akcja poszukiwawcza Piotra Woźniaka-Staraka rozpoczęła się w niedzielę i trwała w poniedziałek do późnych godzin nocnych. Dziś znów będzie kontynuowana. Jak mówi nam rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Giżycku asp. Iwona Chruścińska - "szukamy do skutku".
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 20.08.19, 23:07
      20 sierpnia odbyła się uroczysta premiera "Playmobil. Film". Na czerwonym dywanie pojawiły się gwiazdy produkcji.
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 20.08.19, 23:08
      Po raz pierwszy w historii zabawki ze świata PLAYMOBIL® ruszają na podbój kin w kipiącym od akcji i humoru pełnometrażowym filmie animowanym. Za przeniesienie małych ludzików na wielki ekran odpowiadają wielokrotnie nagradzani twórcy hitów: "Kraina lodu" i "Zaplątani". W oryginalnej wersji językowej głosów użyczyli m.in.: Daniel Radcliffe znany widowni całego świata z występu w przebojowej serii "Harry Potter" oraz popularna wokalistka Meghan Trainor – autorka hitu "All about that bass". "Playmobil. Film" to pełna przezabawnych bohaterów i zapierających dech w piersiach przygód, rozgrzewająca serca opowieść, która zawładnie wyobraźnią nie tylko najmłodszych widzów.
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 20.08.19, 23:09
      Don Kichoci poradziecji. Nie politycy z pierwszych stron gazet czy pomnikowi herosi ale zwyczajni ludzie. Aleksander, Arcach, Timur. Gruzja, Górski Karabach, Ukraina. W tych wszystkich rejonach spotykaliśmy "cienie Imperium". Ludzi uwikłanych w rosyjskie mocarstwowe sny o potędze, którzy marzą o tym samym co my – pokoju, wolności i własnym bezpiecznym domu.
      • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 20.08.19, 23:10
        "Poszukaj mojej rodziny. Proszę" – Aleksander Karbauskas zaciąga się mocnym papierosem bez filtra podając karteczkę z napisaną cyrylicą nazwą miejscowości "Neman" – "Walczyłem o Związek Radziecki a potem o Gruzję, ale jestem Litwinem. Pomimo że nie widziałem mojego kraju od ponad trzydziestu lat, to tam są moje korzenie". Jego usta i oczy nie pasują do zniszczonej zmarszczkami twarzy. Ma pięćdziesiąt kilka lat ale wygląda na siedemdziesiąt. Kiedy się uśmiecha to przypomina bardzo stare dziecko. Takie które jeszcze nie wie, czy ma się roześmiać, czy rozpłakać. Do jego mieszkania trafiłem w trakcie zbierania materiałów do książki "Granice marzeń. O państwach nieuznawanych" zwabiony opowieściami o przybyszu z dalekiej nadbałtyckiej krainy. Wtedy nie sądziłem, że wrócę do Aleksandra jeszcze wiele razy z reżyserem Karolem Starnawskim i współscenarzystą Dawidem Wildsteinem kręcąc film dokumentalny "Cienie Imperium".

        Wojownik z dalekiego kraju

        Aleksander i jego żona Irina mieszkają w Gruzji na osiedlu wybudowanym dla uchodźców, w przygranicznym mieście Zugdidi. Kilka kilometrów stąd za rzeką Inguri rozciągają się ich rodzinne ziemie. Nie mogą tam wrócić, bo od prawie dwóch dekad trwa tutaj stan zamrożonego konfliktu. Aleksander jest rodowitym Litwinem. Rodzinę zostawił nad Bałtykiem. Jak kończył służbę w Afganistanie to kumple namówili go, żeby zamiast wracać w rodzinne strony pojechał z nimi na porośnięte palmami wybrzeża Morza Czarnego. Prosto do Suchumu stolicy Abchazji. Miał dom, pracę w milicji i całkiem niezłe perspektywy. Aż tu nagle Radziecję szlag trafił a Gruzini skoczyli Abchazom do gardeł (albo na odwrót: Abchazowie Gruzinom – zależy kogo pytać). I tak Litwin został abchaskim weterano-uchodźcą w Gruzji.
        • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 20.08.19, 23:10
          "Kontakt z rodziną urwał mi się zaraz po wojnie. Ich numer telefonu nie działał, listy nie dochodziły. Brat jeszcze za Sojuza służył w Murmańsku na łodziach podwodnych. Nie mam pojęcia co się z nim potem działo. Podobnie jak z ojcem i drugim bratem" – opowiada Alex. Próbował odnaleźć ich przez Internet, ale się nie udało. Wie tylko, że na początku lat 90. wciąż mieszkali w ich rodzinnej wiosce w okolicach miasta Neman. "Córki wydałem za mąż, nic mnie tutaj nie trzyma. Chciałbym wrócić do domu" – wzdycha.

          "Nie mam pieniędzy ale wy, jeśli możecie, pojedźcie na Litwę i spróbujecie odnaleźć moich braci. A potem zabierzcie mnie ze sobą" – prosi. Aleksander uparcie mówi o Litwie choć jego rodzinna wieś leży nie w niepodległym państwie litewskim lecz w Obwodzie Kaliningradzkim.

          Tułacze z Karabachu

          "Jesteście uchodźcami z Donbasu? Tutaj?" – z niedowierzaniem przyglądam się stojącemu przede mną mężczyźnie. Nad położone na południowym Kaukazie separatystyczne państwo Górskiego Karabachu właśnie nadciągnęła pierwsza tego roku burza śnieżna. Do jego stolicy Stepanakertu jest stąd dziesiątki kilometrów krętych, rozsypujących się dróg, których jeszcze nie wyremontowano po krwawej wojnie sprzed prawie 30 laty. To wtedy Ormianie z Karabachu na gruzach ZSRR z bronią w ręku wywalczyli sobie niezależność od Azerbejdżanu i utworzyli swoją widmową, nieuznawaną przez nikogo na świecie, ojczyznę.

          Gospodarz intensywnie wpatruje się w migający na ekranie komputera teledysk. Z głośników dobiega ukraiński popowy hip-hop. Piosenkarz występujący pod pseudonimem "Arcach" czule obejmuje dziewczynę śpiewając o – jakżeby inaczej - nieszczęśliwej miłości. "Najstarszy syn został w Kijowie. Jest muzykiem. Tam ma pracę, przyjaciół i jakoś zaczął układać sobie życie. Nie chciał wyjeżdżać z nami" – mówi Aszot Hayriyan. Jego żona Nuna smutno kiwa głową.

          Kiedy na początku lat 90. wybuchła wojna, Aszot i Nona zdecydowali się na ucieczkę. Na rękach nieśli niespełna miesięcznego niemowlaka. Arcacha. "Chyba ciąży nad nami jakieś przekleństwo. Bo jak inaczej nazwać to, że ze wszystkich miejsc w byłym Sojuzie wybraliśmy akurat Donieck!" – Nona ni to się śmieje, ni to smuci – "Ponad dwadzieścia lat tam mieszkaliśmy. Młodszy syn nam się urodził. Mieliśmy piękne mieszkanie. Pracę. Europę pełną gębą na 2012. Kto by tam o wojnie myślał. I nagle znowu wszystko straciliśmy". Gdy miasto na dobre stanęło w ogniu spakowali się, zamknęli dom na cztery spusty i po raz kolejny uciekli. A może nie tyle uciekli, co wrócili do domu skąd wyjechali ponad dwie dekady wcześniej.
          • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 20.08.19, 23:11
            "Jedną jedyną piosenkę o wojnie napisałem w wieku 14 lat. Jak w Doniecku zaczęli strzelać, to kumple mówili, że wykrakałem. Że wszystko, o czym śpiewałem, dzieje się na ich oczach. Rozwalone domy mieszkalne, porozrywani żołnierze, zakrwawione dzieci. Cały ten wojenny rozpierdol". Kilka miesięcy później Arcach idzie ulicami Kijowa i co chwila pozdrawia facetów w pomarańczowych odblaskowych kamizelkach. Jest nadzorcą parkingowych. Od czasu do czasu koncertuje. Ze sceny rapuje o tym o czym rapują raperzy na całym świecie. Biedzie, ziomkach, jaraniu blantów, psach w mundurach, państwu, które zamiast ci pomóc gnoi cię na potęgę. Tylko o wojnie nie śpiewa. "Nie chcę, nie potrafię. Mam dosyć wojen. Chcę żeby przynajmniej moja muzyka była od niej wolna" - wzdycha nerwowo drapiąc się po przedramieniu. Ma na nim wytatuowany krzyż wyrzynający się kamienia. Chaczkar. Symbol Ormian i Armenii.

            Rozpoczął studia, żeby w kraju bez szczególnych perspektyw mieć jednak jakieś perspektywy. Dyplomu uniwersytetu nie zdążył jednak odebrać. Zaczęły się walki. Razem z bratem i rodzicami wyjechał do Karabachu.

            Na froncie Wschodnim

            Droga na front wschodni wiedzie wśród słoneczników. Rosną wzdłuż szosy, ciągną się po horyzont. Z kwietnych pól powoli wyłania się wojna. Okopy rozrywają żółte pola, odsłaniając brunatną ziemię. Resztki barykad, pozostałości po bitwie sprzed kilku dni. Zniszczone domy i leje po bombach. Przerwa w ostrzale. Można dojechać do miejsca stacjonowania batalionu Aidar. Upał jest potworny. Ziemia wyschnięta, wciąż unosi się nad nią pył. Siedzący w okopach żołnierze nasiąkają tym upałem. Są brązowi, zakurzeni, wysuszeni. Wykrzywiają twarze i oblizują spieczone usta. Tło dźwiękowe - serie z karabinów maszynowych, wybuchy. Jeden z żołnierzy patrzy na krajobraz i zasępia się: "Jest trochę prawdy w tym, że zgubiliśmy Wschód. A raczej ten Wschód sam się zgubił. Zapadł się sam w siebie. Ci ludzie niczego już nie potrzebują. Nawet Cerkwi, nawet wiary. A przecież to jest najważniejsze". Kumpel z oddziału dopowiada: "Gdzie cerkiew zamknięta, wchodzi wódka i zapomnienie. Nic dobrego nie mogło z tego wyjść". Tym kumplem jest Timur. Pół Rosjanin, pół Tadżyk. Jego żona jest krymską Tatarką. Sam Timur służył na Krymie. Jeszcze przed aneksją, gdy wojsko ukraińskie wciąż współpracowało z rosyjską flotą czarnomorską. Gdy imperium upomniało się o swoje, Timur stanął z nim do walki. Służył w Aidarze, w batalionie ochotniczym złożonym głównie z ochotników z Majdanu. Został dwukrotnie ranny.

            REKLAMA
            Mijają kolejne lata. Trwa tzw. "zgniła stabilizacja" na wschodzie Ukrainy. Większość batalionów ochotniczych została rozwiązana bądź włączona w struktury wojskowe. Wojna ucichła. Sporadycznie giną ludzie, od czasu do czasu moździerz albo ostrzał artyleryjski rozerwie jakiegoś pechowego żołnierza. Jednak wciąż nie dochodzi do oczekiwanej rosyjskiej ofensywy. Nieliczne potyczki na froncie nie mają na celu zmiany położenia sił. Obie strony wciąż się obserwują i zbroją. W tej sytuacji wielu ochotników wróciło do domów. Jednym z nich jest Timur. Tyle, że on i jego bliscy stracili swój rodzinny dom na Krymie, gdzie nasilają się antyukraińskie represje. Wygnańcy żyją we Lwowie. Timur czeka, aż przyjdzie ofensywa, wtedy znów wróci na front z karabinem w ręku. "Nie chcę żebyś tam jechał" - przerywa opowieść Timura żona.

            Cienie Imperium

            Na Nowy Rok 2016 Arcach pojechał do rodziców. Miał być kilkanaście dni, a został kilka miesięcy. Chodził po górach, polował, łowił ryby. Jadł szaszłyki, pił samogon i zastanawiał się, co zrobić ze swoją przyszłością. Aż tu nagle o czwartej nad ranem w jego rodzinną wioską Mataghis wstrząsnął huk wybuchów. Nad wzgórzami pojawiła się łuna. Początkowo ludzie myśleli, że to ćwiczenia. Ale wraz ze wstającym świtem również na Mataghis spadły pociski artyleryjskie. – "Jeden uderzył w ogródek sąsiada. U nas powypadały wszystkie szyby z okien. Uciekaliśmy z domu w samych skarpetkach." - Arcach jest podenerwowany. Cały czas się uśmiecha, ale jakoś tak za często i za mocno. "Mam już dosyć podróżowania. Jak zaczną strzelać to nigdzie się stąd nie ruszymy. Mam karabin, strzelać umiem. Poradzimy sobie" – mówi twardo jego ojciec Aszot. "To moja ojczyzna. Nikt mi jej nie odbierze. Ani Azerowie, ani cała ta cholerna zgraja na górze. Siedzą po swoich gabinetach i grają nami jak pionkami. Raz już opuściłem Karabach, ale nigdy więcej nie będę już uciekał". Arcach patrzy na niego długo i dopowiada: "O wojnie nie chcę śpiewać ale to jest moja Ojczyzna".

            "Zdejmę mundur dopiero, gdy skończy się wojna i nie będzie już żołnierzy rosyjskich na ukraińskiej ziemi" – mówi Timur przebierając dres w kolorach ukraińskiej flagi na wojskowy uniform. Jego żona patrzy w wyświetlane na ekranie telewizora migawki z Donbasu. Spiker informuje, że separatyści ostrzelali pozycje ukraińskiego wojska. Są zabić i ranni. W jej oczach pojawiają się łzy. "Boję się, że Timur tam wróci" – mówi zaciskając usta.

            Tysiące kilometrów na północ od Gruzji w kaliningradzkim miasteczku Gusiew drzwi otwiera kobieta w średnim wieku. Na dźwięk imienia Aleksander długo milczy po czym z trudem mówi tylko, że to niemożliwe. W armii powiedziano, że brat zaginął bez wieści w Afganistanie. Rodzina szukała go przez dwie dekady. – "Mama, wbrew wszystkiemu i wszystkim, prawie do samego końca czekała na swojego najmłodszego syna. Marzyła, że kiedyś stanie w drzwiach rodzinnego domu. A teraz ty tutaj przychodzisz." – Łzy zaczynają płynąć Eugenii po policzkach. – "Mój brat powrócił do nas z martwych. Jak Łazarz. Ona musiała o tym wiedzieć. Zmarła kilka lat temu we śnie. Bardzo cicho i spokojnie. Pogodzona z losem."

            O dalszych losach Aleksandra i jego zaginionej rodziny, Arcacha oraz Timura opowiada film dokumentalny "Cienie Imperium", który od 26 lipca można oglądać w kinach.

            "W artykule wykorzystano fragmenty książki "Granice marzeń. O państwach nieuznawanych" oraz scenariusza filmu dokumentalnego "Cienie Imperium".
    • mala200333 Re: TAK sobie.... 21.08.19, 02:48
      Spożywanie pewnego gatunku skalnych porostów może skończyć się tragicznie - ostrzegają nowozelandzcy naukowcy. Skąd takie ostrzeżenie? Otóż ludzie wierzą, że jedzenie Xanthoparmelia scabrosa daje efekty podobne do Viagry. Problem w tym, że ten gatunek porostu rośnie przy szlakach i drogach, co powoduje, że często jest zanieczyszczony spalinami, arsenem, rtęcią i innymi toksycznymi związkami. Spożywanie go może więc w najlepszym razie skończyć się ostrą biegunką. Xanthoparmelia scabrosa rośnie tylko w Nowej Zelandii i okolicznych wyspach, ale problem nie dotyczy tylko ich. W chińskim sklepie internetowym można kupić proszek na potencję wykonany właśnie z toksycznego porostu. Biolodzy ostrzegają przed specyfikiem jeszcze z jednego powodu - nie ma żadnych dowodów, że działa.
    • mala200333 Re: TAK sobie.... 21.08.19, 08:16
      Naukowcy usunęli przezroczyste, białe i nieprzezroczyste tworzywa sztuczne z próbek, które mogły trafić przypadkowo, ale pozostałe cząsteczki musiały zostać przetransportowane na dużą odległość z obszaru miejskiego.

      To odkrycie pokazuje, że stopień przenikania plastiku do wody i powietrza jest znacznie większy, niż nam się wydawało.

      Czytaj więcej na nt.interia.pl/technauka/news-mikroplastiki-zagrozeniem-dla-ludzkosci,nId,3157115#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=other
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 21.08.19, 17:10
      Fred Rister nie żyje. Producent tanecznych hitów miał 58 lat
      Fred Rister od dłuższego czasu walczył z rakiem, a w 2017 r. zaprzestał leczenia. Artysta był znany m.in. ze współpracy z Davidem Guettą, który wspomniał zmarłego przyjaciela w mediach społecznościowych.
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 21.08.19, 18:14
      Sao Paulo, największe miasto obu Ameryk, w środku dnia pogrążyło się w ciemności. Przez godzinę gęste chmury dymu z pożarów lasów amazońskich nie przepuszczały światła słonecznego. Wielu mieszkańców nie miało pojęcia, co się dzieje i porównywało nagłe "zaćmienie słońca" do biblijnego końca świata.
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 22.08.19, 14:50
      Pod koniec marca br. Pablo jechał samochodem ulicami Miami ze swoimi dziećmi, Arantzą i Maurem. Kierował jego szwagier Lucas Delfino.
      Reklama

      Mężczyzna pomylił trasę i postanowił zjechać na pobocze, by sprawdzić coś na mapie. Zajechał drogę innemu pojazdowi, z którego wysiadł zdenerwowany kierowca.

      63-letni Juan Ricardo Hernandez podbiegł do samochodu, w którym siedział Pablo i uderzył w jego maskę.

      Aktor wysiadł, podszedł do Juana, walnął go w głowę, po czym szybko wsiadł do auta i uciekł, nie udzielając pomocy nieprzytomnemu mężczyźnie.

      Dopiero kilka minut później ktoś wezwał karetkę pogotowia. Juan trafił do szpitala, a lekarze zdiagnozowali u niego wylew krwi do mózgu spowodowany silnym uderzeniem.

      Po czterech dniach zdecydowano o odłączeniu go od urządzeń podtrzymujących funkcje życiowe.
      Murem za Pablem

      Dzięki monitoringowi i zeznaniom świadków policja szybko namierzyła Pabla Lyle’a. Aktor został aresztowany na lotnisku, gdy próbował uciec do Meksyku, a informacja o tym, co zrobił, obiegła cały świat.


      Czytaj więcej na swiatseriali.interia.pl/news/news-pablo-lyle-czeka-na-wyrok,nId,3160542#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
      • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 22.08.19, 14:51
        Pablo tłumaczył, że działał w obronie własnej, ponieważ bał się, że Juan wyciągnie pistolet albo nóż i zaatakuje jego dzieci. W obronie gwiazdora natychmiast stanęła duża część jego kolegów po fachu.

        Niektórzy nawet, jak Eduardo Yáñez, twierdzili, że na jego miejscu zachowaliby się tak samo.


        Czytaj więcej na swiatseriali.interia.pl/news/news-pablo-lyle-czeka-na-wyrok,nId,3160542#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
        • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 22.08.19, 14:52
          Jednak nie wszyscy byli tak wyrozumiali dla Pabla. Rodzina zamordowanego mężczyzny ma nadzieję, że mimo swoich pieniędzy i znajomości aktor nie uniknie odpowiedzialności i spędzi długie lata w więzieniu. Lyle otrzymał także maile z pogróżkami.

          Przestraszył się, dlatego przekonał swoją żonę, Anę Araujo, żeby razem z dziećmi wrócili do Meksyku, gdzie będą bardziej bezpieczni.

          Perspektywa długiej odsiadki sprawiła, że mężczyzna miał myśli samobójcze. Żalił się żonie, że nie chce, by dzieci odwiedzały go w więzieniu. Ana martwi się o męża, dlatego poprosiła jego siostrę i szwagra, by z nim zamieszkali.

          Jest również przekonana, że Pablowi uda się uniknąć odsiadki. Na razie aktor ma zasądzony areszt domowy w swojej rezydencji w Miami. Może z niej wychodzić w godzinach 9-17, ale bez możliwości opuszczenia granic miasta ani podjęcia jakiejkolwiek pracy zarobkowej.

          Wciąż czeka na rozprawę, która ma się odbyć na początku sierpnia. Obrońcy aktora zamierzają wykorzystać fakt, że zabity przez niego mężczyzna na dzień przed śmiercią brał udział w stłuczce. Z tego powodu zareagował zbyt agresywnie podczas incydentu ze szwagrem Pabla, więc aktor miał prawo bać się o siebie i bliskich.

          Planują powołać się nie tylko na prawo do obrony koniecznej, ale także dość kontrowersyjny przepis "stand your ground", obowiązujący na Florydzie. Oznacza on, że osoba, która czuje się zagrożona, nie musi podejmować próby ucieczki, ale może zaatakować, nawet jeśli skutkiem będzie śmierć napastnika.

          Z drugiej strony w jednej z meksykańskich gazet ukazał się artykuł, w którym anonimowy znajomy Lyle’a opowiadał o jego niekontrolowanych wybuchach złości i manii prześladowczej. Czy to dlatego Pablo doprowadził do śmierci Juana?


          Czytaj więcej na swiatseriali.interia.pl/news/news-pablo-lyle-czeka-na-wyrok,nId,3160542#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
          • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 22.08.19, 14:52
            W czerwcu na Netfliksie zadebiutował kryminalny serial "Yankee", w którym Lyle gra głównego bohatera.

            To mógł być wielki krok w jego karierze, ale ostatnio mówi się o aktorze tylko w nawiązaniu do śmierci, którą spowodował.

            Przeszła mu koło nosa rola w filmie "Instrucciones para Su", który miał wejść na ekrany kin na początku przyszłego roku.

            Nie zagra też Juana del Diablo w kolejnej adaptacji telenoweli "Dzikie serce". Producenci nie chcą ryzykować, bo w najgorszym wypadku Pablo może spędzić za kratami nawet 15 lat!


            Czytaj więcej na swiatseriali.interia.pl/news/news-pablo-lyle-czeka-na-wyrok,nId,3160542#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
            • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 22.08.19, 14:53
              https://i.iplsc.com/pablo-lyle/00095G8O2WGLK5W8-C122-F4.jpg
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 22.08.19, 14:55
      Z kolei w komunikacie rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Krzysztof Stodolny podał, że "w wyniku przeprowadzonych dzisiaj z udziałem prokuratora czynności identyfikujących, potwierdzono, iż znaleziono w jeziorze Kisajno ciało mężczyzny, który w dniu 18 sierpnia 2019 r. uczestniczył w wypadku, co do którego Prokuratura Rejonowa w Giżycku prowadzi śledztwo z art. 177§2 kk".

      Dodał, że po przeprowadzeniu oględzin zewnętrznych, na zlecenie Prokuratury zostanie przeprowadzona sekcja zwłok w specjalistycznym Zakładzie Medycyny Sądowej.


      Czytaj więcej na fakty.interia.pl/polska/news-wypadek-piotra-wozniaka-staraka-potwierdzily-sie-najgorsze-o,nId,3162183#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 22.08.19, 15:35
      Piotr Woźniak-Starak nie doczekał premiery "Ukrytej gry". Film może podbić zagranicę
      Piotr Woźniak-Starak wyprodukował jedne z największych polskich hitów ostatnich lat, takie jak "Bogowie" i "Sztuka kochania". Przed tragiczną śmiercią zajmował się pierwszą anglojęzyczną produkcją swojego studia, w której główną rolę zagrał Bill Pullman.
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 22.08.19, 15:36
      Piotr Woźniak-Starak nie żyje. Smutna wiadomość o śmierci producenta filmowego pojawiła się po kilkudniowych poszukiwaniach na jeziorze Kisajno (czytaj więcej tutaj). Raptem kilka dni przed zaginięciem w niewyjaśnionych okolicznościach reklamował swój kolejny film na Instagramie. "Ukryta gra" ("The Coldest Game") ma szansę trafić w gusta nie tylko polskich widzów.

      O "Ukrytej grze" po raz pierwszy usłyszeliśmy dwa lata temu. Zdjęcia do pierwszej anglojęzycznej produkcja własnej Watchout Studio trwały od lutego do 20 kwietnia 2018 r. Na planie pojawiła się międzynarodowa obsada z takimi gwiazdami jak Bill Pullman, Lotte Verbeek ("Gwiazd naszych wina"), Corey Johnson ("Jackie", "Kapitan Phillips"), Robert Więckiewicz, Magdalena Boczarska i Wojciech Mecwaldowski.
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 22.08.19, 17:59
      Piotr Woźniak-Starak miał w planach reżyserię filmu. Szef Akson Studio o zmarłym producencie
      Michał Kwieciński, szef Akson Studio, mówi WP, że zmarły tragicznie Piotr Woźniak-Starak miał w planach reżyserię filmu. Dodaje, że na planie filmowym młody producent pojawiał się z własną ochroną.
      • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 22.08.19, 18:00
        Sebastian Łupak, WP: Piotr Woźniak-Starak po powrocie ze szkół w USA zaczął karierę producencką u pana w Akson Studio. Jakim był pracownikiem?
        Michał Kwieciński: Pracował na planie "Katynia" Andrzeja Wajdy. On nie wiedział nic na temat filmu, a "Katyń" to był duży film. Był jednak uważnym obserwatorem. Szybko wyciągał wnioski, które inni wyciągają po roku. Szybko uczył się też pracy jako kierownik produkcji. Wysoko oceniałem wtedy jego zdolności. Myśleliśmy nawet, żeby razem założyć spółkę. Ale zdecydował się założyć swoją firmę.
        • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 22.08.19, 18:01
          Czy było po nim widać, że jest synem milionera?
          Był skromny, empatyczny. Nie był w ogóle rozkapryszony. Nie narzucał się nikomu. W czasie jego stażu u mnie nie miałem pojęcia, że Piotr miał obstawę.

          A miał?
          Tak. Cały czas były przy nim dwie czy trzy osoby, które pilnowały każdego jego kroku. Nie miałem pojęcia o takiej ochronie przez wiele miesięcy. Czyli świadczyło to o tym, że był dyskretny, nie wywyższał się. Może był od wielu lat zmuszony do obstawy? Wydaje mi się, że prawie wszystkie dzieci znaczących biznesmenów w Polsce mają taką ochronę.

          Jak pan ocenia jego pracę na własny rachunek?
          U mnie był na intensywnym stażu. Potem zaczął się wyzwalać, chciał pójść swoją drogą filmową. Był producentem kreatywnym, a nie tylko kierownikiem produkcji. Angażował się w powstanie filmu. Jego dwa filmy - "Bogowie" i "Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej" - oceniam bardzo wysoko. Widać tam jego rękę.

          Poświęcał dużo czasu przygotowaniom, tzw. preprodukcji, a potem montażowi. On świadomie rozwijał kino środka. Chciał, żeby jego filmy były dla publiczności, ale nie podlizywał się jej w prymitywny sposób.
          • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 22.08.19, 18:08
            Jakie miał plany?
            Wiem, że miał zamiar wyreżyserować pierwszy film. Pierwsze jego plany - sprzed kilku lat - to było kino akcji z wyścigami samochodowymi. Może został przy tym pomyśle, a może miał już inny…
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 22.08.19, 18:51
      https://scontent-atl3-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/68653924_3065898070117905_8342799742836670464_n.jpg?_nc_cat=104&_nc_oc=AQkZP8-jtjDuabbT9rRtAHM2XxbaIq5YTXfSExXZa9Svj6Z0xvV4UFMaNAWQIRCDuys&_nc_ht=scontent-atl3-1.xx&oh=c794ac1209b8a3e79a577e57139ceda4&oe=5DD6184E
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 22.08.19, 19:27
      Po raz pierwszy od 14 lat pokazano nowe zdjęcia Titanica. Do zbadania wraku wykorzystano wyspecjalizowaną kamerę. Dokonano niebywałego odkrycia. Na nagraniu widać, jak bakterie zjadają powierzchnię statku. Transatlantyk znajduje się na dnie Oceanu Atlantyckiego, ponad 640 km od wybrzeży Kanady. Kiedyś był uważany za niezatapialny. W 1912 r. kilka dni po wypłynięciu, uderzył w górę lodową. Zginęło wówczas ponad 1500 osób.
      • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 22.08.19, 19:28
        Bardzo dawno temu, nauczano nas na studiach metalurgicznych, że istnieja bakterie, które odżywiają się metalami m.in. żelazem. Bakteria ta nazywała się: Tiobakcilus Ferrooxidans. Używano tych bakterii wpuszczając je do nieczynnych kopalni rud metali, które były zalane wodą i pozwalano się wspomnianym bakteriom "obżerać do woli". Jak już były syte, to wypompowynano tę wodę z bakteriami i ekstrachowano metale z roztworu, a do kopalni wpuszczano bakterie 'wygłodzone". Tą metodą (należącą do hydrometalurgii) wydobywano różne metale. Bakterie czerpany energię z utleniania siarczków metali do tlenków, czyli np.: z FeS (piryt), robił się tlenek: Fe²O³.
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 22.08.19, 19:29
      "Świat w ogniu". Gerard Butler ratuje prezydenta i widzów od nudy
      Gerard Butler wrócił, by znów ocalić świat, a dokładnie amerykańską demokrację. Agent Mike Banning kolejny raz okazuje się jedynym człowiekiem, który jest w stanie powstrzymać terrorystów i ich jakże niecne plany przejęcia kontroli. "Świat w ogniu" korzysta z całego dobrodziejstwa filmów akcji. Efekt? Udany.
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 22.08.19, 20:18
      Niemcy zabezpieczają się na wypadek katastrofy atomowej

      190 milionów tabletek z jodem zgromadzono w Niemczech na wypadek katastrofy atomowej. Wprawdzie Niemcy rezygnują z energii atomowej, ale zdaniem ekspertów do wypadków może dojść w krajach sąsiedzkich.
      • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 22.08.19, 20:25
        W austriackim koncernie Gerot Lannach w Styrii przecierano ze zdumienia oczy na widok największego zamówienia w historii firmy. Dotarło z Niemiec i dotyczyło 50 milionów opakowań tabletek z jodem. Poinformowała o tym na początku sierpnia austriacka telewizja ORF. Tabletki zamówiono w ramach prewencji raka tarczycy, który mogłaby wywołać awaria reaktora atomowego. Zdziwienie wywołał fakt, że zamówienie przyszło akurat z kraju, który zamierza wycofać się z energii atomowej.
        • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 22.08.19, 20:25
          W odpowiedzi na pytanie dziennikarzy publicznej telewizji niemieckiej WDR, Urząd ds. Ochrony przed Promieniowaniem potwierdził zwiększanie zapasów. 190 milionów zamówionych tabletek z jodem to czterokrotność obecnych zapasów. Urzędnicy zrealizowali w ten sposób zalecenia ekspertów wydane po katastrofie reaktora w Fukuszimie. Zdaniem szefa powołanej po katastrofie komisji ekspertów Wolfganga Muellera, Fukuszima pokazała, że należy liczyć się z dużo poważniejszymi wypadkami niż dotychczas uważano. – Jeszcze przez wiele dni po awarii może dochodzić do promieniowania, a w przypadku zmiany kierunku wiatru może to dotyczyć większych obszarów niż w przypadku promieniowania trwającego jeden dzień – podkreśla Mueller.

          Za radą rządowych ekspertów rozszerzono strefy wokół elektrowni atomowych, w których będzie potrzebna nagła pomoc. W kategorii "daleka strefa", w której mieszczą się na przykład ciężarne kobiety oraz dzieci i młodzież do lat 18, znalazł się cały obszar RFN.
          • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 22.08.19, 20:26
            Wedle planów rządowych, z końcem 2022 roku Niemcy mają zamknąć swoje ostatnie reaktory. Mimo to zdaniem Muellera, ważne jest zabezpieczenie się na wypadek katastrofy nuklearnej, gdyż także „w procesie likwidacji szkód może dojść do małych wypadków”. – O wiele groźniejsze jest ryzyko pochodzące z elektrowni atomowych leżących blisko granic – mówi ekspert, wskazując na Belgię, Francję, Szwajcarię i Czechy. Katastrofa w którymś z tych krajów również wymagałaby pomocy na terenie Niemiec.

            Dwa lata temu podobnych argumentów użyły władze Akwizgranu, gdy z powodu wątpliwego stanu pobliskiego belgijskiego reaktora Tihange, tabletki jodu rozdawano mieszkańcom poniżej 45. roku życia.
            • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 22.08.19, 20:26
              Nie panika, lecz ostrożność

              Władze Akwizgranu były za to krytykowane. Zarzucano im szerzenie paniki. Przy zamawianiu gigantycznych zapasów jodu nie brano tego argumentu pod uwagę. – To nie wywołuje paniki, ale zrozumienie, że trzeba być dobrze przygotowanym. Bo leżące blisko Niemiec zagraniczne reaktory jeszcze długo będą czynne – podkreśla ekspert i wskazuje też na pogarszający się stan coraz starszych reaktorów.

              Za zapas 190 milionów tabletek z jodem zapłacono 8,4 miliona euro netto. Wydawanie ich mieszkańcom leży w gestii władz krajów związkowych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka