06.11.22, 19:41
Zaczyna się pozytywnie. Chcesz poprawić kondycję i schudnąć, trener personalny przygotowuje ci plan. Ćwiczysz, endorfiny działają, jest super. Po dwóch miesiącach trener proponuje przyciśnięcie gazu, ale przy mocniejszym treningu trzeba wesprzeć organizm. Zaleca suplementację i przy okazji daje kod zniżkowy do pewnego sklepu. Nie zagłębiasz tematu, przecież wszyscy na siłowni popijają szejki, a wielu celebrytów zapewnia, że ziołowe tabsy gwarantują im blask.

Forma rośnie, obwód w pasie spada, pojawia się rzeźba, więc na suplach nie oszczędzasz.

Wtedy usłyszysz o SARM – selektywnych modulatorach receptorów androgennych. W internecie przeczytasz, że to bezpieczna alternatywa dla sterydów. Bierzesz i efekty są jeszcze lepsze. Chyba że zrobisz test na obecność środków dopingujących – będzie pozytywny. Bardzo możliwe, że już twoje pierwsze specyfiki zawierały niedozwolone substancje, tylko producent to ukrył.

Witaj w pełnym mroku świecie suplementacji, który rośnie w Polsce o kilka procent rocznie. Według danych firmy badawczej PMR w 2021 roku wart był około 6 mld złotych. Ważnymi graczami są na nim gangsterzy, którzy nie mają na sztandarach hasła "Zdrowie jest najważniejsze".
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka