lew111
06.10.13, 12:50
Bląd się już zrobiło i książkę się wydało za wspólfinansowaniem. Korekta, redakcja i promocja - to już bitwy za mną, a przede mną kolejna... tantiemy. Mam pytanie do tych, którzy faktycznie orientują się w temacie, czy wydawnictwo powinno przesłać pisarzowi-frajerowi oficjalny raport sprzedaży opatrzony pieczątkami itd., czy mejl z nędzną cyferką powinien być wystarczający i pozostaje wierzyć, że pieniądze zostaną przelane na konto?