Dodaj do ulubionych

Robot-ratownik o bardzo małym rozumku

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.07, 23:12
Udźwig do 135 kg i ma się nadawać do szczególnie otyłych pacjentów? Ja mierzę
1,82cm i ważę 90kg i jestem po prostu średnio zbudowany, więc jak on ma
wynieść żołnieża w pełnym ekwipunku z pola walki? Jeden strzał w baterię i
game over :P
Obserwuj wątek
    • Gość: Doom Re: Robot-ratownik o bardzo małym rozumku IP: 195.149.64.* 21.06.07, 08:22
      Trzeba wziąć pod uwagę, że (o ile dobrze się orientuję) konwencja genewska
      zabrania strzelania do sanitariuszy. W tzw. cywilizowanym świecie więc
      sanitariusz może zginąć raczej przez przypadek, tzn. teoretycznie nikt umyślnie
      nie będzie do niego strzelał (teoretycznie). Z racji pełnionej zaszczytnej
      funkcji dotyczyłoby to i robota sanitariusza, a więc i on raczej zostałby
      trafiony tylko przez przypadek. A przez przypadek lepiej żeby trafili robota -
      wyśle się następnego, a trafionego ewentualnie w miarę możwliwości pozbiera i
      naprawi ... czego o człowieku-sanitariuszu już tak łatwo nie można powiedzieć.
      Co do przenoszenia otyłych - też się zastanawiam, bo nie sądzę, aby chodziło o
      możliwość współpracy 2 robotów przy takiej operacji (albo 3) - to chyba zbyt
      skomplikowane zadanie.
      Szczerze mówiąc - biorąc pod uwagę zróżnicowanie obrażeń, jakim może ulec
      żołnierz - ciekawi mnie, czy akcja ratunkowa robota nie będzie czasem
      śmiertelna dla pacjenta. Poza tym czasami trzeba podjąć reanimację na miejscu -
      przenoszenie nie bardzo ma sens, po prostu pacjent nie dożyje do momentu
      udzielenia pomocy - co z takimi przypadkami?
      • stasi1 Re: Robot-ratownik o bardzo małym rozumku 21.06.07, 09:56
        Żołnierze w dzisiejszych czasach to raczej rzadko zostają trafieni że ktoś do
        nich strzelał konkretnie. W większości dostają za to że znajdują się w grupie
        która stanowi cel tam dla kogoś. Więc to że to jest sanitariusz nie ma
        znaczenia. I tak oberwie prawie tak samo jak inny zołnierz. Z reanimacją na
        miejscu też nie jest tak prosto, sanitariusze pewnie tylko zakładają opatrunki
        i nie bawią się w reanimacje.

        > Trzeba wziąć pod uwagę, że (o ile dobrze się orientuję) konwencja genewska
        > zabrania strzelania do sanitariuszy. W tzw. cywilizowanym świecie więc
        > sanitariusz może zginąć raczej przez przypadek, tzn. teoretycznie nikt
        umyślnie
        >
        > nie będzie do niego strzelał (teoretycznie). Z racji pełnionej zaszczytnej
        > funkcji dotyczyłoby to i robota sanitariusza, a więc i on raczej zostałby
        > trafiony tylko przez przypadek. A przez przypadek lepiej żeby trafili robota -

        > wyśle się następnego, a trafionego ewentualnie w miarę możwliwości pozbiera i
        > naprawi ... czego o człowieku-sanitariuszu już tak łatwo nie można powiedzieć.
        > Co do przenoszenia otyłych - też się zastanawiam, bo nie sądzę, aby chodziło
        o
        > możliwość współpracy 2 robotów przy takiej operacji (albo 3) - to chyba zbyt
        > skomplikowane zadanie.
        > Szczerze mówiąc - biorąc pod uwagę zróżnicowanie obrażeń, jakim może ulec
        > żołnierz - ciekawi mnie, czy akcja ratunkowa robota nie będzie czasem
        > śmiertelna dla pacjenta. Poza tym czasami trzeba podjąć reanimację na
        miejscu -
        >
        > przenoszenie nie bardzo ma sens, po prostu pacjent nie dożyje do momentu
        > udzielenia pomocy - co z takimi przypadkami?
      • Gość: titta Re: Robot-ratownik o bardzo małym rozumku IP: *.botany.gu.se 21.06.07, 14:20
        Proponuje zrobic ankiete wsrod bojownikow w Awganistanie ilu z nich slyszalo o
        konwencji genewskiej...
        • Gość: gość co tu mówić o Afganistanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 15:47
          jeśli np. w armii sowieckiej nawet _oficerowie_ nie byli informowani na
          szkoleniach, co oznacza znak czerwonego krzyża i że nie wolno do pojazdów czy
          ludzi z takim znakiem strzelać. Podejrzewam, że obecnie w Rosji jest podobnie...
          • Gość: Kacze Bajdy Re: co tu mówić o Afganistanie... IP: *.natpool5.outside.ucf.edu 21.06.07, 16:54
            "gosciu", czy faktycznie sadzisz, ze oficerowie armii sowieckiej nie
            wiedzieli "co oznacza znak czerwonego krzyza"? Naiwnosc, czy
            - moze - raczej zwykla glupota?
            • Gość: gość Re: co tu mówić o Afganistanie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 22:30
              Owszem. Tak sądzę. Opierając się m. in. na wspomnieniach byłego oficera armii
              sowieckiej.
              • europitek Re: co tu mówić o Afganistanie... 22.06.07, 22:35
                A czy ten oficer wspomniał jakich amblematów używały ichnie służby sanitarne np, w czasie II wojny światowej (a także później)?
    • Gość: dakiro Re: Robot-ratownik o bardzo małym rozumku IP: *.icpnet.pl 21.06.07, 11:09
      no tak ale jeden szczegół - nie jesteś żołnierzem po szkoleniu w armii, a może
      jednak?
      lepiej żeby go w baterie postrzelili niżby trzeba było jeszcze jednego rannego
      ewakuować.
      a w sumie - potanić produkcję, opracować super-baterię, wyposarzyć robota w
      lepszą inteligencję - no i po co żołnierze? przynajmniej większość. W Korei
      Płd. już nad tym pracują.
      • Gość: Janek Re: Robot-ratownik o bardzo małym rozumku IP: *.chello.pl 21.06.07, 15:58
        Podejrzewam że nie tylko w Korei Płd...

        "Robimy humanoidalnego robota dla wojska. Ale uwierzcie nam - będzie to tylko
        sanitariusz. Żadnego noszenia broni i strzelania. Absolutnie. Zresztą, sami
        zobaczcie jaki ma przyjazny łepek."
    • deerzet Ależ to proste - żadnych wojen... 22.06.07, 22:04
      ...takoż - żadnych rannnych.
      Czyń miłość - nie wojnę...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka