Dodaj do ulubionych

Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny...

02.04.13, 18:38
przyjechał. Jak co roku. Starszy syn - dystans, córka trzynastolatka czeka. Dzień, drugi. Tatuś dzwoni, że nie przyjedzie - czytaj nie zobaczy się z dziećmi wcale. Bo ma letnie opony i 10 km nie przyjedzie. Amen. Nadmieniam, iż przyjechał na święta do aktualnej teściowej z aktualną żoną ok 400 km. Na tychże oponach chyba, bo jak? I, że tak jest praktycznie zawsze. Czasem wyskrobie z dwutygodniowego urlopu 2 godziny, a córce podarował w zeszłym roku pudełko tic-taców. To nie żart, ma je do dziś.

Jak wywołać uśmiech na smutnej buzi? Jak wytłumaczyć i czy usprawiedliwiać go znowu?
Gdzie u licha są Ci ojcowie, walczący o prawa do opieki nad dziećmi??
Obserwuj wątek
    • jakpodeszczu Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 02.04.13, 18:47
      Nie usprawiedliwiaj. Tylko zapewniaj przez najbliższe tygodnie, że jest najwspanialsza, najpiękniejsza i najukochańsza i naj..... i ojciec nie wie co traci i jest głupi, że to traci, nie chcąc z nią spędzić czasu. Przede wszystkim rób wszystko by nie straciła poczucia własnej wartości w związku z takim odrzuceniem przez ojca, żeby nie myślała, że gdyby ona była ... to tata by się nią bardziej interesował.
      Może jak syn już starszy i rozumny, to włącz go trochę w zapewnianie jej tego. Może nich powie jej coś miłego o inteligencji czy urodzie. Niech wie, że dla jakiegoś mężczyzny w rodzinie jest warta uwagi.
    • velluto Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 02.04.13, 19:08
      Na pewno nie usprawiedliwiać. Nie rób dziecku wody z mózgu, wmawiając pośrednio, że zachowanie ojca jest normalne. Córka jest na tyle duża, że wie przecież, że niektórzy ludzie są nieodpowiedzialni i egoistyczni, i chyba ma świadomość że do nich niestety należy jej ojciec. Powinna słyszeć, że to nie jej wina, a jego. To nie jest kwestia szczucia na ojca, ale jasnego sygnału, co jest dobre, a co złe.
    • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 02.04.13, 19:20
      jadowita71 napisała:
      > Czasem wyskrobie z dwutygodniowego urlopu 2 godziny, a córce podarował w zeszłym
      > roku pudełko tic-taców. To nie żart, ma je do dziś.
      >
      > Jak wywołać uśmiech na smutnej buzi? Jak wytłumaczyć i czy usprawiedliwiać go z
      > nowu?
      > Gdzie u licha są Ci ojcowie, walczący o prawa do opieki nad dziećmi??

      Smutne to. Dlatego ja nie przyjeżdżam, ale też nie obiecuję. Mam nadzieję, że się dziecko przyzwyczaiło i dzięki temu nie czeka.
      • igge Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 02.04.13, 19:47
        Beznadziejny facet, sam nie wie co tzn kogo traci. A córka jak dorośnie będzie szukać w swoim partnerze kiedyś ukojenia tęsknoty za nieobecnym ojcem. Smutne, a dla Ciebie podwójne cierpienie, że patrzysz jak dziecko czeka. Przytulam.
      • skwargosia Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 09:14

        > Smutne to. Dlatego ja nie przyjeżdżam, ale też nie obiecuję. Mam nadzieję, że s
        > ię dziecko przyzwyczaiło i dzięki temu nie czeka.

        Gratulacje!!!! Jesteś po prostu bohaterem!!!
        • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 09:45
          skwargosia napisała:
          > Gratulacje!!!! Jesteś po prostu bohaterem!!!

          Dziękuję! Wiedziałem! :-)
          • skwargosia Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 12:37
            Bardzo skromnym bohaterem zapomniałam dodać........gratulacje
            W razie wypadku lub choroby odwiedzi Cię tylko agent ubezpieczeniowy!!!!
            Gratulacje raz jeszcze.
            • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 13:16
              skwargosia napisała:
              > Bardzo skromnym bohaterem zapomniałam dodać........gratulacje
              > W razie wypadku lub choroby odwiedzi Cię tylko agent ubezpieczeniowy!!!!
              > Gratulacje raz jeszcze.

              Nikt mnie nie odwiedzi, nawet agent, nie rusza mnie to. Wiem, że jestem śmiertelny, jak każdy. :-) W razie problemów zdrowotnych odwiedzi mnie komornik, bo mi to obiecał. Jedyny prawdziwy przyjaciel mężczyzny po rozwodzie, nigdy nie zawodzi! :-D
              Dziękuję za ponowne gratulację, rosnę z tego zainteresowania. ;-)
              • skwargosia Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 17:13
                no cóż bredź dalej jak potłuczony a ja się zmywam z tego wątku .Szkoda czasu na dyskusje z Tobą idź do komornika na pogaduszki.
                • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 17:26
                  Altz jest facetem całkowicie pasywnym, nastawionym na branie i ciągle niezadowolonym chyba. Nawet zwycistwo przed Trybunałem w Strasburgu ocenia jako klęskę. A ja bym sie nie czuła taka przegrana. Na koszt państwa ( z odszkodowania ) zabrałabym dzieciaka na super wakacje i cieszyłabym się, że wywalczyłam kontakty z dzieckiem.
                  • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 17:53
                    basiastel napisała:
                    > Altz jest facetem całkowicie pasywnym, nastawionym na branie i ciągle niezadowo
                    > lonym chyba. Nawet zwycistwo przed Trybunałem w Strasburgu ocenia jako klęskę.
                    > A ja bym sie nie czuła taka przegrana. Na koszt państwa ( z odszkodowania ) za
                    > brałabym dzieciaka na super wakacje i cieszyłabym się, że wywalczyłam kontakty
                    > z dzieckiem.

                    Jestem aktywny, nawet bardzo i nastawiony na dawanie.
                    Może i cieszyłabyś się, ale to byłby śmiech przez łzy i obawiam się, że nie miałabyś już z kim jechać, bo, znając życie, upłynęło z 10 lat albo więcej.
                    • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 18:04
                      No właśnie , nic tylko usiąść i płakać, nawet zwycięstwo to dla Ciebie przegrana. Żeby wygrać trzeba czasami bardzo długo walczyć. W Poslce nawet postępowanie administracyjne może trwać 5 lat ( wiem to z własnego doświadczenia ), znam realia, ale to nie powód, by się poddać i zrezygnować. Jeszcze raz zapytam, naprawdę uważasz, że ten co wygrał przed Trybunałem kilkadziesiąt tysięcy Euro i sprawiedliwość to przegrany, czy raczej przegranym jesteś Ty?
                      • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 18:33
                        asiastel napisała:
                        > No właśnie , nic tylko usiąść i płakać, nawet zwycięstwo to dla Ciebie przegran
                        > a. Żeby wygrać trzeba czasami bardzo długo walczyć.
                        Nic nie rozumiesz. Szok!
                        Nie zdajesz sobie sprawy z sytuacji tamtego faceta. On za tamte pieniądze równie dobrze, zamiast jechać samemu za granicę, może sobie kupić sznurek i się powiesić.

                        Widocznie dla Ciebie pieniądze są najważniejsze.
                        Obaj jesteśmy przegrani w jednakowy sposób.
                        • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 18:39
                          Ty jesteś przegranym bardziej, ale nigdy tego nie zrozumiesz. Przegrana jest w Tobie.
                        • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 19:06
                          Dla mnie szokiem jest Twoja negatywna postawa do wszystkiego. Zresztą nie tylko dla mnie. Co Ty możesz powiedzieć jak sie czuje zwycięzca, skopro sam nigdy nie walczyłeś, niczego nie wygrałeś i czujesz się tak jakoś bardziej do wieszania.
                          Zapewniam Ciebie, że samo sporo w życiu przeszłam i walczyłam tam, gdzie nikt nie dawał mi szansy na wygraną ( przeciwnikiem była administracja ). Zaliczyłam nadużycia prokuratorów i to tych z pierwszych stron gazet i wygrałam. Koszta były ogromne, ale czuję się wygraną. Wiesz jakie to uczucie, gdy ludzie, którzy powinni stać na straży prawa i cieszący się doskonałą opiną, okazują się zwykłymi przekrętasami? Musiałam walczyć nie tylko z nimi, ale też z członkami mojej rodziny, którzy zamiast mnie wspierać, ustawicznie mnie częstowali tekstami, że nie mam szans i po każdej sprawie sądowej nie chciało mi sie wracać do domu, bo wiedziałam, że będę musiała wysłuchiwać o tym, że przegram.
                          Wygrałam i umieściłam w internecie w wielu miejscach informacje o nadużyciach jakich doświadczyłam. Podałam oczywiście nazwiska tych zacnych przekrętasków. Poinformowałam ich zresztą, że to robię i gdybym jeszcze raz miała wybierać, zrobiłabym to samo.
                          • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 19:12
                            basiastel napisała:
                            > Zapewniam Ciebie, że samo sporo w życiu przeszłam i walczyłam tam, gdzie nikt n
                            > ie dawał mi szansy na wygraną ( przeciwnikiem była administracja ). Zaliczyłam
                            > nadużycia prokuratorów i to tych z pierwszych stron gazet i wygrałam.
                            Po co ta laurka? :-) Przecież to są zupełnie odmienne sprawy.
                            TY faktycznie nic nie rozumiesz, że można wygrać pieniądze i być, mimo to, przegranym.
                            • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 19:27
                              Wiesz co, nie chodziło o pieniądze, a poza tym , nie wmawiaj mi, że powinnam się czuć przegrana, skoro sie tak nie czuję - co do Ciebie jakoś nie dociera., bo innej opcji nie przewidujesz.
                              To Ty czujesz sie przegrany i jesteś już na starcie. Nic tylko sie położyć do trumny.
                              Ta rozmowa z Tobą nie ma większego sensu.
                              Może to i lepiej, że nie masz kontaktu z dzieckiem, bo byś je zaraził swoją postawą życiową.
                              I nie zamartwiaj się, proszę, moją przegraną, bo wszystkie przegrane całego świata to trochę za dużo jak na takiego delikatnego człowieka, jak Ty.
                              • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 19:46
                                Pisałem o tamtym biednym ojcu, który przegrał dziecko, a wygrał za nie pieniądze.
                                Tak, jakby sprzedał własne dziecko. Smutne. Jakoś sobie nie wyobrażam jego radości, ewentualnie małą satysfakcję, nic więcej.

                                Twoja sprawa dotyczyła pewno zupełnie innej sprawy, więc nie ma nic wspólnego z tematem. Ja jej nie znam i nie chcę znać, jeśli Cie to cieszy, to się ciesz, dla mnie jest to zupełnie obojętne.

                                Wypowiadasz się o jakiś rodzinnych układach, o mnie, o dziecku, a nic nie wiesz na ten temat. Tylko tyle, ile powiedziałem, a ja nie podałem tła i szczegółów.
                                Próbujesz być złośliwa, bo mnie nie rozumiesz.
                                Nie musisz rozumieć, nie przejmuj się tak. ;-)
                                Dziękuję za dyskusję, myślę, że nowe wpisy między nami nic nie wniosą.
                                • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 20:47
                                  Nie jestem złośliwa, choć ciut zniecierpliwiona, bo widzę, że wszędzie widzisz negatywy i robisz z siebie ofiarę tej sytuacji, a najwiekszą jej ofiarą jest dziecko. Oczywiście, że nie znam szczegółów, ale zrezygnowałeś z kontaktów z dzieckiem, bo Ci ich wymiar nie pasował, a dziecku potrzebny jest każdy kontakt - nawet jakbyś go zabrał raz w miesiącu do kina, McDonalda, serdecznie pogadał. A Ty się obrażasz jak małe dziecko i piszesz jak cierpisz. Nikt Ci nie poda miłości dziecka na talerzu i czasem trzeba po nią siegnąć. Za 10 lat to syn nie będzie Ciebie już potrzebował, zwłaszcza, że pewnie oczekujesz inicjatywy z jego strony. Zresztą powiem tak, w każdym momencie relacje z dzieckiem można naprawić, tylko, że trzeba tego chcieć i wziąć odpowiedzialność za zaistniałą sytuację na siebie i dziecko przeprosić.
                                  Piszesz, że ten walczący o dziecko ojciec jakby sprzedał dziecko za pieniądze i że to smutne. To nie jest smutne. Smutne jest, że nie troszczysz sie o dziecko jak należy i o nie nie zabiegasz ( alimenty to bardzo mało ). Przerażające jest to, że nawet w ojcu, w jego walce o dziecko, widzisz coś złego. Odszkodowanie to tylko efekt uboczny i ten ojciec z pewnością zużyje te pieniądze na dziecko. Takie postawy należy szanować, a Ty widzisz w tym coś niestosownego. Zupełnie Ciebie nie rozumiem. Współczuję Twojemu dziecku.
                                  • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 22:54
                                    Szokujący jest ten Twój zestaw wymyśleń, przekręceń i dopowiedzeń.
                                    Nie masz zupełnie empatii, co nawet jak na kobietę jest ewenementem.
                                    Ja piszę o czym innym, a Ty co innego omawiasz.
                                    Może nie napiszę o sobie, bo tego i tak nie zrozumiesz, a ja napisałem dość dokładnie.

                                    Napiszę za to w sprawie tego ojca.
                                    Wcale nie pisałem, że jego walka o ukaranie państwa, to coś złego.
                                    Napisałem tylko, że to jest smutne. Jemu to już nie pomoże i on jest przegranym. Wykonał wspaniałomyślnie pracę z myślą o innych ojcach i dzieciach i ja to szanuję. Możliwe, że to komuś innemu pomoże.
                                    Zupełnie nic nie napisałem, że to jest niestosowne, tylko staram się zrozumieć jego rozgoryczenie. Może się czuć tak, jakby mu ktoś zapłacił za dziecko, znam takie reakcje ojców, rozmawiam z nimi czasami.
                                    • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 05.04.13, 12:26
                                      Trudno mieć empatię dla kogoś, kto myśli tylko o sobie. Ciagle piszesz o rozgoryczeniu i przegranej, a sam nie robisz tego co do Ciebie należy. I To Twoje "co nawet jak na kobietę jest ewenementem" świadczy, że wszystkie kobiety uważasz za gorsze. Taki pełen uprzedzeń mężczyzna to tragedia - nigdy nie da kobiecie oparcia, zawsze będzie emanował złym nastawieniem do kobiet i sie użalał.
                                      A empatii jest we mnie dość, tylko nie każda sytuacja i osoba na empatię zasługuje.
                                      • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 05.04.13, 12:42
                                        basiastel napisała:
                                        > I To Twoje "co nawet jak na kobietę jest ewenementem" świadczy, że wszystkie
                                        > kobiety uważasz za gorsze.
                                        To jest takie moje małe odkrycie. Zaskakujące, bo się tego zupełnie nie spodziewałem.
                                        Kobiety mają bardzo duży problem ze zrozumieniem kogoś innego, oprócz innych kobiet. Stąd to moje stwierdzenie o niskim poziomie empatii. Nawet tutaj panie piszą: "nie jesteś ważny, nie myśl o sobie, możesz nie funkcjonować zupełnie, nie jest to istotne, pomyśl o dziecku, jeśli chce się spotkać raz na miesiąc o 17:15, to masz być, jeśli się mu odwidzi, to najwyżej wrócisz".
                                        Obserwowałem matki, którym się niewiele chciało, cały czas odmawiały dziecku, nie czuły potrzeb dziecka. To było dla mnie wielkie zaskoczenie. Dlatego piszę o tej empatii.
                                        Myślałem, że są trochę lepsze od facetów i ten mit prysł jak bańka.

                                        > Taki pełen uprzedzeń mężczyzna to tragedia - nigdy nie da kobiecie o
                                        > parcia, zawsze będzie emanował złym nastawieniem do kobiet i sie użalał.
                                        > A empatii jest we mnie dość, tylko nie każda sytuacja i osoba na empatię zasługuje.
                                        Nie znasz mnie, błędnie interpretujesz tekst pisany, a stawiasz mocne tezy.
                                        Kobiety potrafią przede wszystkim świetnie obrażać kogoś. :-)
                                        • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 05.04.13, 13:17
                                          Znów to samo. "Kobiety potrafią" Zapewniam Ciebie, że mężczyźni też potrafią i odnoszenie swoich doswiadczeń do wszystkich kobiet, uogólnianie jest szalenie głupie i toksyczne, bo to zbyt daleko posunięte wnioski.
                                          Oczekujesz empatii dla siebie, a nie masz jej dla własnego dziecka. Jesteś egoistą po prostu i szereg osób próbuje Ci to bezskutecznie zakomunikować. Wyobraź sobie, że są ojcowie, którzy czekają, jeżdzą i cieszą się, gdy mogą zobaczyć dziecko nawet raz na miesiąc.
                                          Jeśli uwaga "pomyśl o dziecku" jest dla Ciebie wyrazem braku empatii i uważasz, że powinieneś myśleć wyłącznie o sobie to nigdy nie powinieneś starać sie o dziecko.
                                          • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 05.04.13, 13:22
                                            Kończ już, bo widzę, że zaczynasz atak z jedynie słusznego stanowiska! ;-)
                                            Dobrze, że masz bardzo dobre zdanie o sobie. :-)
                                            • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 05.04.13, 13:28
                                              Moje otoczenie i przede wszystkim , moja córeczka mają o mnie dobre zdanie.
      • sonia_siemionowna Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 14.04.13, 17:40
        Nie łudź się.

        Mnie ojciec nie odwiedził przez 15 lat i całe 15 lat czekałam.

        Na starość zmienił zdanie, ale już nam nie wychodzi porozumienie.

        Robisz swojemu dziecku wielką krzywdę, więc miej tego świadomość.
    • enith Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 02.04.13, 20:04
      Ani nie usprawiedliwiać ojca, bo to zwykłe okłamywanie dziecka, ani po tym ojcu nie jeździć. Najlepiej, gdyby dzieci nie wiedziały, że ojciec w ogóle przyjeżdża. Jeśli w końcu łaskawie się zjawi, tym większa będzie niespodzianka, a jeśli jak zwykle nawali, przynajmniej nie będzie rozczarowania. A dzieci po prostu kochaj, szanuj i troszcz się o nie jak najlepiej potrafisz.
    • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 02.04.13, 22:49
      Rozumiem Twój ból. Sama wychowywałam córeczkę samotnie, bo tata mieszkał za granicą. Pisała błagalne listy do św. Mikołaja, by wrócił. Wrócił, ale wtedy nasza rodzina się rozpadła, bo okropnie mnie traktował. Teraz znów wyjechał, ale kontaktuje się z córcią ( 14 lat ) codziennie ( całe wieczory przegadują za pomocą skype ), interesuje się nią i właśnie teraz córeczka spędza z nim ferie wiosenne w Londynie. Dla mnie był koszmarny i wiele złego przez niego przeszłam, ale jestem mu wdzięczna, że córeczce nie odmawia uwagi, bo wiem jak bardzo go potrzebuje i jak cierpiała. Też tulę! Tak nawiasem mówiąc, sama miałam koszmarnego ojca, ale może dlatego do niego nie tęskniłam. Tym bardziej doceniam każdy dobry odruch ojca do dziecka.
      • trusia29 Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 06.04.13, 22:09
        eraz znów wyjechał, ale kon
        > taktuje się z córcią ( 14 lat ) codziennie ( całe wieczory przegadują za pomocą
        > skype ), interesuje się nią i właśnie teraz córeczka spędza z nim ferie wiose
        > nne w Londynie

        Ty tak na serio o 14-latce???
        • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 00:04
          Serio, serio! Myśle, że gdy będzie dorosła też bedę mówiła "córcia"
        • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 19:36
          Przyznam, że nie tylko wyrażam sie z czułością o córci, ale potrafie pocałować naszego psa, taka sodoma i gomora sie u mnie dzieje.
          • trusia29 Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 19:51
            Ja też kochałam i przytulałam moje psy.
            Też kocham swoje dziecko najbardziej na świecie.
            Ale oszczędzę mu bycia "synusiem".
            Trzeba dać dzieciom dorosnąć, choć wiadomo że w naszych sercach pozostaną na zawsze dziećmi.
            Jeśli tego nie rozumiesz to Twój zięć będzie miał kiedyś przechlapane :)
            • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 21:11
              Obawiam sie, że nie rozumiesz, że między byciem synusiem, a nazywaniem dziecka synusiem może być ogromna różnica.
              • trusia29 Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 23:57
                Mam inne zdanie. I je wyraziłam
                Nie zamierzam cie przekonywać, bo po co? Przecież to nic nie zmieni.
    • jadowita71 Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 03.04.13, 08:03
      Dziękuję za wsparcie :) Cały wieczór kitłasiłyśmy się w łóżku oglądając Madagaskar i popijając mleko z miodem. Chyba pomogło :) Pozdrawiam wszystkich odpowiedzialnych ojców.
    • ponkaoponka Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 03.04.13, 08:45
      mysle ze najlepiej byloby po prostu odpuscic sobie-to w jego kwestii jest aby utrzymywac kontakt z dzieciakami-jesli nie chce trudno-dzieciom napewno bedzie przykro bardzo ale jego juz chyba nie da sie zmienic no i to zaprocentuje w przyszlosci-wlasne dzieci nie beda czuly z nim zadnej wiezi.skup sie raczej na dzieciach niz mysleniu o tatusiu-skapiradlo z niego-teraz to dzieci są najwazniejsze,najlepiej nie zmuszac na sile do kontaktu.moze on boi sie po prostu co dzieci mu powoedza,albo czuje sie winny sytuacji i dlatgo tak postepuje-z kolei krzywdzac swoje dzieci
    • differentview Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 03.04.13, 09:45
      > Jak wywołać uśmiech na smutnej buzi? Jak wytłumaczyć i czy usprawiedliwiać go z
      > nowu?

      a da sie usprawiedliwic sensownie takie zachowanie? jedyne co mozesz zrobic to sprobowac sprawic by nie uzalezniala swojego poczucia wartosci od tego czy tatus wykazuje zainteresowanie corka czy nie- tlumaczyc, ze to z nim a nie z nia jest cos nie w porzadku; dlaczego chcialabys podtrzymac dobry wizerunek ojca skoro nie ma ku temu zadnych podstaw? przeciez on juz sobie odpuscil wlasne dzieci- nic z siebie nie daje, a jak daje to jakies ochlapy- 2h na caly rok? i paczka tic takow?? Twoja corka zyje zludzeniem o dobrym tatusi- dlatego teskni i czeka; to bedzie pewnie trudne dla niej ale te klapki z oczu w koncu bede musialy spasc- wazne moim zdaniem by nie uderzylo to w jej poczucie wartosci; to on jako ojciec dal ciala a nie ona jako corka
    • larysa-1 Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 03.04.13, 11:09
      Nie usprawiedliwiaj go, bo sama tworzysz córce obraz ojca bohatera, który nie istnieje. Zawsze mów dziecku prawdę, nie obrażaj go, ale tez nie tłumacz jego zachowania. Twoja córka jest już na tyle duża jak juz ktos tutaj napisał, że sama wie, że nie powinno tak być, nie wie tylko że to ojciec źle postępuje, bo matka ciągle go broni. W ten sposób jej nie pomożesz a tylko zrobisz jej krzywdę tworząc w jej głowie obraz ojca który chce, ale z różnych przyczyn nie może. Powiedzmy sobie wprost - jakby chciał, to by mógł. Żeby nie było tak, że w dorosłym życiu każdy facet na podobnych zasadach będzie przez nią akceptowany i będzie jej robił wodę z mózgu - bo taki będzie miała wzorzec. Porozmawiaj szczerze z córka o tym co się dzieje i jak ona się z tym czuje. Śmiało powiedz, że jej ojciec źle postępuje nie doceniając jej i nie szanując i że odpowiedzialność za ich kontakty spoczywa własnie na nim, niech twoja córka w żadnym wypadku nie bierze na siebie nawet części tej odpowiedzialności - gdybym...to tatuś.....
      Zawsze ją wspieraj i szczerze rozmawiaj. Nie bój się tych trudnych rozmów, bo dziewczyna potrzebuje się wygadać i mieć wsparcie. Z drugiej strony jednak nie ma co rozdrapywać za bardzo ran. Wysłuchać i obiektywnie odpowiedzieć. Niech nie trzyma w sobie tego żalu i rozczarowania. Jej ojciec zwyczajnie nie zasługuje na to żeby mieć dziecko.
      Sama byłam w takiej sytuacji 4 lata i cieżko było mi tłumaczyć córce dlaczego tatuś jej nie odwiedza. Zawsze mówiłam że jest dla mnie najwspanialszą córeczką na świecie i może kiedyś tatuś zrozumie że źle postąpił. Często też z tego powodu płakałam w poduszkę - widząc rozczarowanie i smutek mojego dziecka.
      Dobrze też jak ktoś napisał, żeby tatus nie obiecywał jak nie zamierza przyjechać. Przeprowadź z nim taką rozmowę (ja w swoim czasie tak zrobiłam).
      Pozdrawiam cie serdecznie, na pocieszenie mogę ci napisać, że moja córcia do innego pana mówi tato i wcale nie ma teraz potrzeby oglądać biologicznego ojca. Z mojego otoczenia znam również 2 przypadki biologicznych ojców, którzy "obudzili się" po latach i niestety ale dorosłe już dzieci nie mają ochoty teraz utrzymywać z nimi kontaktów.
    • aurita Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 03.04.13, 14:46
      ja bylam wlasnie takim dzieckiem czekajacym na ojca. Ojciec nie obiecywal, ze przyjedzie ale ja mimo wszystko czekalam. Matka zawsze go tlumaczyla.... az w koncu, jako 35 letnia kobieta, zrozumialam, ze moj ojciec to palant i, ze nigdy sie nie zmieni i od tego czasu zyje sie mi lepiej:)
    • brak.polskich.liter Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 03.04.13, 15:55
      1. Nie usprawiedliwiaj. Po gwint?
      2. Nie tlumacz. Na pytania "ale dlaczego tata...?" mozesz odpowiedziec - szczerze - ze nie wiesz, dlaczego.
      3. Nie dolewaj oliwy do ognia nakrecaniem i szczuciem na ojca (jakim by palantem nie byl), ale daj corce prawo do zlosci, smutku, rozczarowania. W tej sytuacji sa one dosc naturalne.
      Lepiej, ze je wyrazi i przezyje, niz gdyby miala je wyprzec gdzies do podswiadomosci albo - co gorsza - skierowac przeciwko sobie.
      4. Podkreslaj, ze zachowanie ojca nie jest w zadnym wypadku jej wina. To bardzo wazne.
      5. Po postu ja kochaj i wspieraj. To wystarczy.
    • jadowita71 Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 08:59
      Czytając Wasze komentarze, uświadomiłam sobie, że właściwie nie rozmawiałyśmy na TEN temat. Wczoraj wracałyśmy do domu i miała tak doskonały humor (szkoła, zbliżająca się wielkimi krokami atrakcyjna wycieczka) że wyskakiwanie z tematem, jak poprzedniego dnia było jej smutno, jakoś wydawało mi się niestosowne. Generalnie rozmawiamy dużo i na trudne tematy też, o dojrzewaniu, itd. Zapamiętam rady ale poczekam na sposobność.
      Nie należę do matek, które obrzucają byłych błotem i utrudniają kontakty, wręcz przeciwnie. Ale nie zdawałam sobie sprawy, że usprawiedliwianie ojca może się zemścić w przyszłości.
      Uświadomiłam sobie, że działam trochę jak z malutkim dzieckiem - odwracam uwagę, a to już panna, kolorowa zabawka nie wystarczy :)


      www.przynudzam.blogspot.com
      • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 13:39
        To nic pocieszającego, ale podobno 60% mężczyzn nie utrzymuje kontaktów z dziećmi po rozstaniu z żoną. Jakiś totalny brak wyobraźni, co robią dzieciom.
        Tak a propos tych tic-taków, to przypomniałam sobie jak moja córeczka dostała od taty paczkę z lalką Barbie z pralką. Spała z tą lalą i pralką z miesiąc, taka była szczęśliwa.
        Pozdrawiam.
        • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 14:13
          basiastel napisała:
          > To nic pocieszającego, ale podobno 60% mężczyzn nie utrzymuje kontaktów z dzieć
          > mi po rozstaniu z żoną. Jakiś totalny brak wyobraźni, co robią dzieciom.
          Kobiety niby są dobrze wykształcone, a jednocześnie mądrością nie grzeszą, jeśli chodzi o życie rodziny.
          Najpierw wygania się faceta, bo sobie z małym dzieckiem nie poradzi i lepiej, żeby nic nie robił, matka przez dwa lata zawłaszcza małe dziecko, często dłużej. Potem ojciec ma taką byle jaką więź z dzieckiem i tym samym rodzina też jest taka sobie, bo motylki między rodzicami już tak nie latają, a między rodzicami i dziećmi mogłyby, wtedy i między rodzicami byłoby lepiej. Każdy ma swoje zajęcia i żyje dwoje ludzi obok siebie.
          Potem jest rozwód i proponuje się spotkania po dwie godziny co dwa tygodnie, a przecież każdy wie, że tak się spotykając więź można tylko stracić, powinno być co najmniej 30% czasu wspólnego z rodzicem.

          Po tym wszystkim, jak już dość panie nabroją, zaczynają pisać teksty o tym, jacy to ich byli partnerzy są niedobrzy.

          > Spała z tą lalą i pralką z miesiąc, taka była szczęśliwa.
          Normalna sprawa, dzieci potrafią spać z traktorem, jeśli się podoba i nie musi być prezentem od wykluczonego rodzica.
          • differentview Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 14:36
            > Potem jest rozwód i proponuje się spotkania po dwie godziny co dwa tygodnie, a
            > przecież każdy wie, że tak się spotykając więź można tylko stracić, powinno być
            > co najmniej 30% czasu wspólnego z rodzicem.

            no i wlasnie autorka watku pyta gdzie sa Ci mezczyzni, ktorzy zabiegaja o te przynajmniej 30%; z tego co piszesz Ty tez nie nalezysz do mezczyzn walczacych o podtrzymanie wiezi z dziekiem; rozumiem, ze partnerka wyreczajac Cie w opiece nad noworodkiem skutecznie pozbawiala Cie jakichkolwiek uczuc do dziecka, poczucia odpowiedzialnosci- naprawde niedobrze sie robi jak sie czyta takie teksty
            wychodzi na to, ze jestes jakims bezwolnym manekinem- partnerka Cie odstawila, partnerka rozwod przeprowadzila, sad zasadzil kontakt za rzadko w zwiazku z tym Ty jak ciele postawiles krzyzyk na relacji z dzieckiem
            • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 16:04
              differentview napisała:
              > no i wlasnie autorka watku pyta gdzie sa Ci mezczyzni, ktorzy zabiegaja o te pr
              > zynajmniej 30%; z tego co piszesz Ty tez nie nalezysz do mezczyzn walczacych o
              > podtrzymanie wiezi z dziekiem;
              Jasne, że nie należę. Więź to jest obciążenie psychiczne, jeśli nie można nic z tego zrealizować. Musiałem długo nad tym pracować, żeby mi uczucia do dziecka na tyle wygasły, żebym mógł jakoś żyć sam.

              > rozumiem, ze partnerka wyreczajac Cie w opiece nad noworodkiem skutecznie
              > pozbawiala Cie jakichkolwiek uczuc do dziecka
              W tym sęk że nie i to u mnie był największy problem, bo ja się zajmowałem dzieckiem, miałem dobrą więź z dzieckiem. Lubię dzieci, ale nie mogę sobie pozwolić na sentymenty, bo to potem wyłącznie boli.

              > sad zasadzil kontakt za rzadko w zwiazku z tym
              > Ty jak ciele postawiles krzyzyk na relacji z dzieckiem
              Postawiłem, bo taki układ mi nie odpowiadał, to było chore. Sąd nie ustalał relacji, mieliśmy się dogadać, takie były deklaracje przed togą, ale przeciwnik się wykręcił ze wspólnych umów.
              Plusem jest to, że dziecko mnie miało żadnych spraw sądowych, awantur, badań w RODK. Ja ucierpiałem najbardziej, ale ludziom różne tragedie się zdarzają, giną im dzieci pod samochodem, umierają na choroby, ja nie mam aż tak źle.
              • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 16:16
                JA, JA, JA, a gdzie dziecko?
                Długo musiałeś walczyć, by uczuca wygasły. Nie lepie byłoby powalczyć by nie wygasły?
                Dlaczego, nie mogąc sie dogadać nie poszedłeś do sądu? Dziecko Ci tego nie wybaczy i rzeczywiście musisz się zaprzyjaźnić z komornikiem jedynie.
                • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 16:31
                  basiastel napisała:
                  > JA, JA, JA, a gdzie dziecko?
                  Dziecko ma się dobrze, dużo lepiej ode mnie. Monituję sytuację i płacę alimenty, chociaż dla mnie jest to bardzo trudne, bo żyję, jak dziad. :-)

                  > Długo musiałeś walczyć, by uczuca wygasły. Nie lepie byłoby powalczyć by nie wygasły?
                  Uczucia za bardzo obciążają, jeśli się nie można się w tym zrealizować. Trzeba realnie patrzeć, bo inaczej się sobie zrobi samemu krzywdę.
                  A ja nigdy nie walczyłem i nie zamierzam tego robić.

                  > Dlaczego, nie mogąc sie dogadać nie poszedłeś do sądu? Dziecko Ci tego nie wyba
                  > czy i rzeczywiście musisz się zaprzyjaźnić z komornikiem jedynie.
                  Dziecko samo nie chciało iść na inny układ. Nie wiem, czy matka zmanipulowała, bo wcześniej były inne uzgodnienia, ale dziecko się tak zdecydowało, więc nie chciałem robić czegoś sądownie wbrew dziecku. Ja szanuję decyzję dziecka.
                  • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 16:37
                    Wiesz co, po prostu sobie nie radzisz i uważasz, że jesteś najbiedniejszy.
                    • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 16:44
                      basiastel napisała:
                      > Wiesz co, po prostu sobie nie radzisz i uważasz, że jesteś najbiedniejszy.
                      Jasne, że sobie nie radzę, szczególnie finansowo, ale o tym już pisałem.
                      Emocjonalnie coraz lepiej sobie radzę.
                      Liczę, że się kiedyś ułoży, za 10 lat.
              • differentview Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 05.04.13, 08:46
                > Jasne, że nie należę. Więź to jest obciążenie psychiczne, jeśli nie można nic z
                > tego zrealizować. Musiałem długo nad tym pracować, żeby mi uczucia do dziecka
                > na tyle wygasły, żebym mógł jakoś żyć sam.

                > Postawiłem, bo taki układ mi nie odpowiadał, to było chore. Sąd nie ustalał rel
                > acji, mieliśmy się dogadać, takie były deklaracje przed togą, ale przeciwnik si
                > ę wykręcił ze wspólnych umów.

                ach, czyli byla zona vel przeciwnik! jest sprawca wszelkiego zla- Ty niewinny, skrzywdzony wybrales rozwiazanie, ktore dziecko najmniej obciazy czyli zerwales z nim wiez- to Twoja wersja; moja jest taka, ze bedac slepym na emocje dziecka, nie umiejac rozgraniczyc roli ex partnera od roli ojca siebie samego postawiles w centrum i uznales za ofiare tej sytuacji- o czym bez zenady piszesz, ze to Ty najbardziej ucierpiales; to tylko Tobie sie uroilo, ze dla dziecka bedzie to lepsze- bo tak Ci jest wygodniej- mniej Cie boli; masz prawo robic sobie w ten sposob dobrze i uspokajac wyrzuty sunmienia ale nie mieszaj w to dobra dziecka, o ktorym bedac skoncentrowanym na sobie i swoich krzywdach malo co wiesz

                • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 05.04.13, 09:10
                  differentview napisała:
                  > ach, czyli byla zona vel przeciwnik!
                  Tak, przeciwnik. Współpracownikowi ufa się choćby małym stopniu, a jak komuś nie można ufać, bo mówi co innego, a potem się wycofuje, kłamie i oszukuje, to jest to przeciwnik.

                  Nie strasz mnie, bo ja się przemocy kobiecej już nie boję.
                  Jeśli chcesz rozmawiać, to wyłącznie kulturalnie.
                  Dobrze wiem, co komu służy. Mnie jest dużo lepiej, dziecko też jest zadowolone, nie miało awantur w domu, przeszło tę swoją trudną drogę z możliwie najmniejszymi stratami.
                  Nie będzie miało ojca? Tak się zdarza, ludzie giną w wypadkach, to są dopiero prawdziwe tragedie.
                  Uważam, że tak jest najuczciwiej, nikt nie ma żalu o jakieś sporadyczne spotkania, nie ma pustych obietnic. Kiedyś myślałem kilkadziesiąt razy dziennie o dziecku, teraz zdarza się, że któregoś dnia nawet ani razu nie pomyślę, można w końcu jakoś funkcjonować.
                  To jest zwykłe uzależnienie, które nie daje żyć i to kiedyś będzie się leczyć w ramach NFZ. Rozwody będą zawsze, ale będą pastylki, które pozwolą łatwiej dość do zdrowia.
                  • differentview Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 05.04.13, 09:38
                    w sumie masz racje- byc moze jestes tak beznadziejnym ojcem, ze dla Twojego dziecka lepiej, ze nie masz z nim kontaktu
                    a zamiast marzyc o pigulce na rozwod lepiej udac sie na terapie i odkryc, ze masz swoj udzial w tym, ze Twoje malzenstwo i relacja z dzieckiem sie rozpadly no ale to wymaga pracy nad soba a nie stawiania sie w roli skrzywdzonej ofiary, ktora to rola bardzo Ci pasuje
                    • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 05.04.13, 09:50
                      differentview napisała:
                      > w sumie masz racje- byc moze jestes tak beznadziejnym ojcem, ze dla Twojego dzi
                      > ecka lepiej, ze nie masz z nim kontaktu
                      Błąd rzeczowy. Byłem całkiem fajnym ojcem, ale już nie jestem ojcem, więc beznadziejnym nie mogę być.

                      > a zamiast marzyc o pigulce na rozwod lepiej udac sie na terapie i odkryc, ze ma
                      > sz swoj udzial w tym, ze Twoje malzenstwo i relacja z dzieckiem sie rozpadly
                      Ja już przeszedłem terapię nad sobą, dużo energii w to włożyłem. Do nikogo żalu nie mam, jestem pogodzony z sytuacją.
                      Interesuje mnie obecnie wyłącznie samo zjawisko i patologia naszego sytemu sądowego i opiekuńczego.
                      • differentview Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 05.04.13, 10:17
                        > Błąd rzeczowy. Byłem całkiem fajnym ojcem, ale już nie jestem ojcem, więc bezna
                        > dziejnym nie mogę być.

                        owszem- nadal jestes ojcem, ktory odpuscil wiez z dzieckiem w imie wlasnego komfortu i rzekomego dobra dziecka- to jest beznadziejne
                        przeszedles terapie czy autoterapie? sadzac z wnioskow do jakich doszedles to raczej to drugie
                        • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 05.04.13, 10:44
                          differentview napisała:
                          > przeszedles terapie czy autoterapie? sadzac z wnioskow do jakich doszedles to r
                          > aczej to drugie

                          Masz rację, sam nad sobą pracuję. Nie stać mnie i trudno byłoby mi znaleźć osobę, która by mi pomogła w osiągnięciu moich celów.
                          Ja płacę, ja wymagam, ja stawiam cele, ale chyba to rozumiesz, bo coś już tu było o bezwolnej lalce. ;-)
                          • differentview Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 05.04.13, 11:09
                            w przypadku terapii owszem- placisz i wymagasz ale profesjonalizmu; nie mozesz wymagac by ktos potwierdzal Twoja wizje rzeczywistosci; cala trudnosc w tym, ze dowiadujesz sie o sobie czegos nowego, nie koniecznie przyjemnego- widzisz jak ktos inny widzi Ciebie i Twoje zachowania- przyjecie tego jest ciezkie bo zaburza pozytywny obraz siebie( w Twoim przypadku skrzywdzonej przez zonke ofiary, ktora "wspaniolomyslnie" wymiksowala sie z bycia ojcem)
                            sam nad soba mozesz pracowac do smierci a i tak nie wiele zrozumiesz bo tylko bedziesz sie utwierdzal w tym co jest Ci na reke- w tym caly problem
                            • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 05.04.13, 11:21
                              differentview napisała:
                              > w przypadku terapii owszem- placisz i wymagasz ale profesjonalizmu; nie mozesz
                              > wymagac by ktos potwierdzal Twoja wizje rzeczywistosci;
                              Ja nie żądam potwierdzania wizji, tylko sobie życzę pomocy w pozbyciu się jakiś emocji, choćby były pozytywne. Stawiam cel, a jeśli ktoś nie chce mi pomóc, to wychodzę. Proste.
                              Czasami ktoś może powiedzieć, że nie zgadza się, odmawia, ja się nie obrażam, ale uważam, że to nieprofesjonalne, bo nie jestem kryminalistą. Klient chce sobie pomalować sufit na żółto, to się maluje.

                              > sam nad soba mozesz pracowac do smierci a i tak nie wiele zrozumiesz bo tylko b
                              > edziesz sie utwierdzal w tym co jest Ci na reke- w tym caly problem
                              Ale, ja mam po prostu inny cel. O sobie wiem już nawet za dużo, obca osoba nie potrafi mi nic więcej powiedzieć. Problem to ja teraz mam, ale jakoś powoli się go pozbywam. :-)
                              • differentview Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 05.04.13, 11:41
                                > Ja nie żądam potwierdzania wizji, tylko sobie życzę pomocy w pozbyciu się jakiś
                                > emocji, choćby były pozytywne. Stawiam cel, a jeśli ktoś nie chce mi pomóc, to
                                > wychodzę. Proste.

                                dokladnie o tym pisze- zadac mozesz roznych rzeczy ale jesli ktos chce Ci pokazac cos czego nie widzisz, nie zauwazasz, nie rozumiesz- wychodzisz; Tobie sie wydaje, ze to przejaw Twojej autonomicznosci ale to strach, boisz sie, ze Twoja wizja rzeczywistosci jest oparta na iluzjach
                                • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 05.04.13, 12:13
                                  differentview napisała:
                                  > dokladnie o tym pisze- zadac mozesz roznych rzeczy ale jesli ktos chce Ci pokaz
                                  > ac cos czego nie widzisz, nie zauwazasz, nie rozumiesz- wychodzisz;
                                  Jeśli chce coś mi pokazywać, to niech sam za to płaci. :-)
                                  Zauważam, widzę, rozumiem, ale nie jest mi to do niczego potrzebne, ja znam różne punkty widzenia, nie trzeba mi mówić o tym, że świat jest różnorodny. No, chyba, że ktoś chce mi powiedzieć, że to tylko on ma rację i trzyma mi pistolet przy głowie. :-) Wtedy też nie wiem, jak by, zareagował. ;-)

                                  > Tobie sie wydaje, ze to przejaw Twojej autonomicznosci ale to strach, boisz sie, ze Twoja
                                  > wizja rzeczywistosci jest oparta na iluzjach
                                  Ja wiem, jaką mam wizję, mi się nie musi nic wydawać. Ja wiem, co ktoś inny uważa. Jak widać, staram się z Tobą dyskutować, chociaż co jakiś czas próbujesz mnie obrażać, akurat nie tym razem. Jestem otwarty na dyskusję, ale nie zamierzam sam za coś płacić, co komuś innemu jest potrzebne. Umawiam się o dzieło, ktoś pomaga, gdy daje radę. To jest moje życie i ja podejmuję decyzje.
                                  • differentview Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 05.04.13, 12:56
                                    > Zauważam, widzę, rozumiem, ale nie jest mi to do niczego potrzebne, ja znam róż
                                    > ne punkty widzenia, nie trzeba mi mówić o tym, że świat jest różnorodny

                                    a znasz punkt widzenia swojego dziecka na temat zerwania wiezi przez Ciebie? bo co najwyzej piszesz, ze masz nadzieje, ze dziecko nie teskni a moze byc przeciez roznie; moze twoj komfort braku uczuc do dziecka to wlasnie jego ogromne cierpienie, gorsze niz gdybys w wypadku zginal bo to akurat losowa sytuacja a w Twoim przyzpadku mamy dzialanie z premedytacja?
                                    • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 05.04.13, 13:11
                                      differentview napisała:
                                      > a znasz punkt widzenia swojego dziecka na temat zerwania wiezi przez Ciebie?
                                      Znam, ma się całkiem dobrze. Nie spodziewałem się, że tak dobrze to przejdzie.

                                      > moze twoj komfort braku uczuc do dziecka to wlasnie jego ogromne cie
                                      > rpienie, gorsze niz gdybys w wypadku zginal
                                      jeszcze mam szanse spełnić te marzenia. :-)
                                      Nie przesadzajmy z tym cierpieniem, nie można mieć wszystkiego, ale gdy coś się traci, coś innego się zyskuje. To jest dobra lekcja życia, ale ja tego nie planowałem, tylko mój "empatyczny" przeciwnik nie godzący się na żadne porozumienia zrobił to z premedytacją.
                                      • differentview Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 05.04.13, 13:17
                                        > Znam, ma się całkiem dobrze. Nie spodziewałem się, że tak dobrze to przejdzie.

                                        acha, no to nie ma o co kruszyc kopii- widocznie nie byles w zyciu dziecka nikim znaczacym
                                        • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 05.04.13, 13:24
                                          differentview napisała:
                                          > > Znam, ma się całkiem dobrze. Nie spodziewałem się, że tak dobrze to przej
                                          > dzie.
                                          > acha, no to nie ma o co kruszyc kopii- widocznie nie byles w zyciu dziecka niki
                                          > m znaczacym
                                          I tu Cię zaskoczę, bo byłem. Było, ale się skończyło... :-D
                                          Miłego dnia!
                                          • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 05.04.13, 13:33
                                            "Się skończyło" czy raczej sam z tego zrezygnowałeś?
                                          • differentview Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 05.04.13, 13:45
                                            > I tu Cię zaskoczę, bo byłem. Było, ale się skończyło... :-D

                                            nie ma takiej mozliwosci by dziecko, ktore mialo z ojcem znaczaca wiez nie cierpialo z powodu zerwania tej wiezi
                                            wiec albo tej wiezi nie bylo albo dziecko cierpi a Ty tego nie widzisz( bo niby jak skoro kontaktu nie masz)
                                      • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 05.04.13, 13:25
                                        Powiedz sam sobie " Nie przesadzajmy z tym cierpieniem, nie można mieć wszystkiego, gdy coś sie traci, coś innego zyskuje. To jest dobra lekcja życia"
                                        Oczekujesz, że wszyscy bedą sie nad Tobą użalać, a nie masz za grosz empatii do własnego dziecka.
                                        • aqua48 Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 05.04.13, 13:44
                                          basiastel napisała:

                                          > Oczekujesz, że wszyscy bedą sie nad Tobą użalać, a nie masz za grosz empatii do
                                          > własnego dziecka.

                                          On po prostu nie przyjmuje do wiadomości, albo odrzuca wszystko co jest dla niego niewygodne i psuje mu komfort. Da się tak żyć. Bez przeżywania emocji i doświadczania wyższych uczuć. I rzeczywiście chyba nawet lepiej, że osoba tak psychicznie skonstruowana nie wychowuje dziecka.
                                          • differentview Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 05.04.13, 13:54
                                            aqua48 napisała:
                                            > On po prostu nie przyjmuje do wiadomości, albo odrzuca wszystko co jest dla nie
                                            > go niewygodne i psuje mu komfort. Da się tak żyć. Bez przeżywania emocji i dośw
                                            > iadczania wyższych uczuć. I rzeczywiście chyba nawet lepiej, że osoba tak psych
                                            > icznie skonstruowana nie wychowuje dziecka.

                                            potwierdzam- rodzic o takiej konstrukcji psychicznej jest wybitnie toksyczny dla dziecka; tak samo jak nie umiejtnosc zakonczenia relacji z eks, wieczne traktowanie bylej partnerki jak wroga, wybielnie sie kosztem zwalania calej winy na ex, nie umiejetnosc oddzielenia bycia eks partnerem od bycia ojcem; podejrzewam, ze za pare lat bedzie chcial wskrzesic wiez z dzieckiem przedstawiajac swoje wersje wydarzen ale zdziwi sie bo dzieciak nie bedzie chcial sluchac
                                            • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 05.04.13, 14:05
                                              differentview napisała:
                                              > potwierdzam- rodzic o takiej konstrukcji psychicznej jest wybitnie toksyczny dl
                                              > a dziecka;
                                              Nie jest toksyczny (cokolwiek to oznacza), bo się nie spotyka! :-D

                                              > tak samo jak nie umiejtnosc zakonczenia relacji z eks, wieczne trakt
                                              > owanie bylej partnerki jak wroga
                                              Zrobiła mi wielką krzywdę, dziecku również, ale niech sobie żyje, jak chce. Ona mnie nie obchodzi, a nawet powoli przestaje denerwować.

                                              > wybielnie sie kosztem zwalania calej winy na ex
                                              Nie wybielam się, zrobiłem sporo błędów. Trzeba było myśleć o własnym interesie, a nie wspierać i słuchać kobiety. Sporo na tym straciłem.

                                              > nie umiejetnosc oddzielenia bycia eks partnerem od bycia ojcem
                                              Nie ma takiej możliwości. Okienko transferowe się zamknęło, a było długo otwarte. Teraz już nie mam takich możliwości, pojawią się dopiero za kilka lat. Ale ja już tego nie chcę, chociaż bardzo chciałem, ale to było w poprzednim wcieleniu.

                                              > podejrzewam, ze za pare lat bedzie chcial wskrzesic wiez z dzieckiem przedstawiajac
                                              > swoje wersje wydarzen ale zdziwi sie bo dzieciak nie bedzie chcial sluchac
                                              Nie będzie chciał wskrzeszać, przekreślił poprzednie wcielenie, chociaż jakieś wspomnienia zostały. Ma zamiar być sam i umrzeć w samotności. :-D

                                              Kończcie już te domorosłe analizy. ;-)
                                              • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 05.04.13, 14:26
                                                Po tym twoim "ma zamiar być sam i umrzeć w samotności" łzy mi sie polały po policzkach ze wzruszenia! Czym to dziecko sobie zasłużyło, że nie chcesz go znać?
                                                • igge Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 05.04.13, 15:00
                                                  ono Altz będzie prawdopodobnie chcialo Cię znać kiedyś w przyszlości nawet jak teraz wydaje mu się , że za Tobą nie tęskni
          • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 14:46
            Jesteś pełen uprzedzeń, a to najgorszy typ człowieka. Na dokładke jesteś niegrzeczny.
            I skąd założenie, że lala była od wykluczonego rodzica? Rodzic sam się wykluczył, bo nie chciał mieszkać w Polsce, a nas zabrać nie zamierzał, ja tą jego decyzję odchorowałam. Aktualnie kontakt z córcią ma i jestem mu za to bardzo wdzieczna ( jak już napisałam wyżej ), więc jak w Twoim założeniu "biedny" tatuś został wykluczony?
            Oceniasz źle kobiety przez pryzmat swojego jednostkowego doświadczenia za które prawdopodobnie ponosisz winę, bo jakoś nie spotkałam kobiety, która nie dawałaby się ojcu zajmować dzieckiem. Nie rób z siebie ofiary, bo nie o Ciebie chodzi, tylko o dzieci!
            • aqua48 Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 15:24
              basiastel napisała:

              > jakoś nie spotkałam kobiety, która nie dawałaby się ojcu zajmować dzieckiem.

              Ja niestety spotkałam i to takie, które nie separują ojca chcąc mu zrobić na złość i krzywdząc dziecko. W takim wypadku sąd zasądza karę pieniężną, matka ją płaci i dalej robi co chce, robiąc dziecku sieczkę z mózgu na dodatek. To przykre, ale tak też bywa.
              • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 15:38
                Wiem, że rozstający się małżonkowie robią sobie różności, nie patrząc, że krzywdzą też dziecko. Kobiety też mogą być bardzo toksyczne. Słyszałam o przypadkach nieuzasadnionych oskarżeń o seksualne molestowanie dzieci i robieniu dzieciom takiej wody z mózgu, że to potwierdzaly. To bardzo smutna patologia. Czytałam o przypadku ciągania ojca latami po sądach, bo pocałował córeczkę w pępek.
                Ale są sytuacje, gdy rodzice nie walczą ( taka jak u założycielki wątku ), a dzieci są po prostu zaniedbywane.
                Ja sama rozstałam sie z mężem w atmosferze silnego konfliktu, ale on nie obraził sie na dziecko, a ja w żaden sposób nie utrudniałam mu kontaktów z córcią, za co mi osobiscie pewnego dnia podziękowała.
              • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 16:22
                aqua48 napisała:
                > Ja niestety spotkałam i to takie, które nie separują ojca chcąc mu zrobić na zł
                > ość i krzywdząc dziecko.
                Takich matek jest większość, tak uważam. Nie obrażam się, kobiety po prostu takie są, jeśli się im na to pozwoli. Zresztą, w każdym siedzi potwór, ludzie z natury są źli, wystarczy im tylko na to pozwolić.

                > W takim wypadku sąd zasądza karę pieniężną, matka ją płaci i dalej robi co chce,
                > robiąc dziecku sieczkę z mózgu na dodatek. To przykre, ale tak też bywa.
                Chyba w innym kraju, bo Polska stoi bezprawiem.
                Takich przypadków jest bardzo niewiele, ja znam dwa takie przypadki w Polsce, a znam kilkadziesiąt, gdzie sąd tylko straszył przez dwa lata, a potem już dziecko ojca nie poznawało, więc matka swój cel osiągnęła.
                • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 16:34
                  A ja znam przypadek, że ojciec zaskarżył Polskę do Trybunału w Strasburgu z powodu naruszenia prawa do życia rodzinnego. Miał określone przez sąd kontakty z dzieckiem, ale nie był ich w stanie wyegzekwować. Sprawę wygrał i dostał duże odszkodowanie. Dla dziecka to może kiepskie pocieszenie, ale jednak. Sam fakt, że ojciec walczy to duży plus i dziecko jak podrośnie, na pewno to doceni i będzie ojcu wdzięczne. Tatusiowi, który machnął ręką na dziecko, bo mamusia, babcia i ciocie wdzięczne nie będzie!
                  • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 16:42
                    basiastel napisała:
                    > A ja znam przypadek, że ojciec zaskarżył Polskę do Trybunału w Strasburgu z pow
                    > odu naruszenia prawa do życia rodzinnego. Miał określone przez sąd kontakty z d
                    > zieckiem, ale nie był ich w stanie wyegzekwować. Sprawę wygrał i dostał duże od
                    > szkodowanie.
                    Po co takie żałosne jednostkowe przykłady, gdy 300 tysięcy dzieci w Polsce wychowują się bez ojca? Myślę, że tamten facet zupełnie nie czuł się zwycięzcą.
                    • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 16:54
                      Chyba jednak bardziej sie czuł zwycięzcą niż Ty.
            • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 16:08
              basiastel napisała:
              > Nie rób z siebie ofiary, bo nie o Ciebie chodzi, tylko o dzieci!
              Nie robię z siebie ofiary, piszę, jakie są mechanizmy, których te niby mądre kobiety zupełnie nie dostrzegają. A przecież to jest taki proste, że aż prymitywne.

              A poza tym, chodzi o wszystkich, nie tylko o dzieci, rodzice też są najważniejsi. Rodzic musi przede wszystkim sam ze sobą poradzić, inaczej dziecku nie pomoże. I to też druga prosta prawda, którą się stale ignoruje.
          • rurek00 Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 15:15
            >> Najpierw wygania się faceta, bo sobie z małym dzieckiem nie poradzi i lepiej, żeby nic nie robił, matka przez dwa lata zawłaszcza małe dziecko, często dłużej. <<

            Wiesz, dorosły, dojrzały mężczyzna nie da się tak po prostu wygonić i nie dopuścić do dziecka. Nawet jeśli kobieta faktycznie mu wmawia, że sobie nie poradzi itd. Ma własny rozum, i nie pozwoli na coś takiego. Jeśli mu zależy, aby faktycznie się dzieckiem zajmować od małego.
            • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 16:11
              rurek00 napisała:
              > Wiesz, dorosły, dojrzały mężczyzna nie da się tak po prostu wygonić i nie dopuś
              > cić do dziecka. Nawet jeśli kobieta faktycznie mu wmawia, że sobie nie poradzi
              > itd. Ma własny rozum, i nie pozwoli na coś takiego. Jeśli mu zależy, aby faktyc
              > znie się dzieckiem zajmować od małego.
              Życia nie znasz. Chyba nie widziałaś tandemu matka-babka, a jeszcze się jakieś ciotki przyplączą. Potrafią być naprawdę uciążliwe, matkę też często ostro denerwują.
              Potrafią pogonić i histeryzować. Ale facetom w sporej części to na rękę, nie wiedzą, że ktoś im robi w ten sposób krzywdę, im i dziecku.
              • aqua48 Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 16:59
                altz napisał:

                > Chyba nie widziałaś tandemu matka-babka, a jeszcze się jakieś
                > ciotki przyplączą. Potrafią być naprawdę uciążliwe, matkę też często ostro dene
                > rwują. Potrafią pogonić i histeryzować.

                Rolą mężczyzny i ojca jest pogonić taką babkę i ciotunie z własnego domu i zająć się swoim dzieckiem oraz żoną.
          • aqua48 Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 15:20
            altz napisał:

            > matka przez dwa lata zawłaszcza małe dziecko, często dłużej.
            > Potem ojciec ma taką byle jaką więź z dzieckiem i tym samym rodzina też jest t
            > aka sobie, bo motylki między rodzicami już tak nie latają,
            > Potem jest rozwód.
            >

            nie wnikam w Twoje przeżycia, ale:
            -malutkiemu dziecku matka jest bardziej potrzebna do życia, niemniej jednak ojciec też może i powinien wypracować swoje sposoby spędzania czasu z maluchem, bez wchodzenia sobie z matką w paradę
            -na byle jaką więź ojcowie pracują, a raczej nie pracują, czyli nie robią nic ciekawego z dzieckiem, nie poświęcają mu czasu, nie chodzą z nim na spacery, nie rozmawiają, nie uczą.
            -na latające motylki miedzy partnerami też trzeba pracować i to bardzo usilnie w trakcie trwania związku, nie odpuszczać, starać się, odciążać zmęczonego partnera.
            -rozwód to najprostsze wyjście. Czasem nieuniknione, ale często zamiast zainwestować w związek ludzie wolą się rozwieść. I tracą kontakt z dziećmi na zasadzie skro nie pół tygodnia tylko dwie godziny to lepiej wcale. To smutne. Bo i te dwie godziny można spędzić z dzieckiem fajnie, intensywnie, ciekawie. A nastolatek może już sam zadecydować, że chciałby więcej.
            • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 16:17
              aqua48 napisała:
              > -malutkiemu dziecku matka jest bardziej potrzebna do życia
              Nie sądzę, że tak jest. To jest Twój pogląd.

              > -na byle jaką więź ojcowie pracują, a raczej nie pracują, czyli nie robią nic c
              > iekawego z dzieckiem, nie poświęcają mu czasu, nie chodzą z nim na spacery, nie
              > rozmawiają, nie uczą.
              Robią coraz częściej, stąd takie starania ostatnio o zmianę przepisów nie traktujących rodziców równorzędnie.

              > -na latające motylki miedzy partnerami też trzeba pracować i to bardzo usilnie
              > w trakcie trwania związku, nie odpuszczać, starać się, odciążać zmęczonego part
              > nera.
              Pracuj sobie, jak facet jest w Anglii w pracy i nie ma kontaktu z dzieckiem. W biedniejszych stronach kraju to jest norma.

              > I tracą kontakt z dziećmi na zasadzie skro nie pół tygodnia tylko dwie godziny
              > to lepiej wcale. To smutne.
              To nie jest wcale smutne, to jest zwykła zasada. Sama byś straciła więź spotykając się co dwa tygodnie po godzinie, tak działa człowiek. Jeśli nie chcesz wierzyć, to się zamień i potem będziemy dyskutować. :-) Nie znasz się i tyle, nie masz doświadczenia i trudno Ci to zrozumieć.
              • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 16:27
                Słuchaj, ojciec mojej córci wyjechał, gdy miała 2,5 roku. Wróciił, gdy miała 10 lat. Ponownie wyjechał gdy miała 12. Więcej go nie było niż był, ale codziennie z nią gada minimum przez godzinę, wie co u niej w szkole i z innymi sprawami na bieżąco. Spędza z nią urlopy i nie przeszkadza mu, że my nie mamy ze sobą właściwie żadnego kontaktu. Można, tylko trzeba chcieć i nie obrażać się. To co robisz jest Twoim wyborem, bardzo kiepskim wyborem! Odziecko trzeba czasem walczyć, nie mówić, że tak mi lepiej.
                • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 16:34
                  basiastel napisała:
                  > Słuchaj, ojciec mojej córci wyjechał, gdy miała 2,5 roku. Wróciił, gdy miała 10
                  > lat. Ponownie wyjechał gdy miała 12. Więcej go nie było niż był, ale codzienni
                  > e z nią gada minimum przez godzinę, wie co u niej w szkole i z innymi sprawami
                  > na bieżąco.
                  U nas to jest niemożliwe.

                  > Spędza z nią urlopy i nie przeszkadza mu, że my nie mamy ze sobą wł
                  > aściwie żadnego kontaktu.
                  To, że mu nie przeszkadza, to jest Twoja interpretacja. Zapytaj go lepiej sama.

                  > Można, tylko trzeba chcieć i nie obrażać się. To co robisz jest Twoim wyborem,
                  > bardzo kiepskim wyborem! Odziecko trzeba czasem walczyć, nie mówić, że tak mi lepiej.
                  Walczyć można na wojnie, ale zawsze ktoś wtedy ginie.
                  • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 16:40
                    Nie walcząc zginęłęś Ty i syn jednocześnie.
                  • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 18:25
                    Wiesz Altz, zawsze można znależć jakąś możliwość i okazać dziecku zainteresowanie.
                    Moja córcia spędza teraz feria z tatą, ale ja codziennie się z nią kontaktuję. Nie to, że zawracam jej głowę. Po prostu wyślę jej czasem na facebooku parę serduszek, nic nie piszę. Ona odsyła mi tych serduszek dwa razy tyle, a ja jej 5 razy wiecej na to i dobrze się bawimy.
              • aqua48 Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 17:08
                altz napisał:


                > na latające motylki miedzy partnerami też trzeba pracować i to bardzo us
                > ilnie w trakcie trwania związku, nie odpuszczać

                > Pracuj sobie, jak facet jest w Anglii w pracy i nie ma kontaktu z dzieckiem. W
                > biedniejszych stronach kraju to jest norma.

                Wiesz nawet do Anglii można żonę z dzieckiem (niejednym) ściągnąć. I starać się mimo niedostatku, czy biedy stworzyć normalny związek, a nie na odległość. Znam też związki które doskonale taką wieloletnią próbę czasu przetrwały.


                > To nie jest wcale smutne, to jest zwykła zasada. Sama byś straciła więź spotyka
                > jąc się co dwa tygodnie po godzinie, tak działa człowiek.

                Wiesz gdyby to była zasada, to dzieci nie kochałyby ani dziadków z którymi często mają taki właśnie kontakt, ani innych krewnych z którymi ten kontakt jest nawet rzadszy..
                Nie o ilość tu chodzi tylko o jakość , czyli jeśli nie miłość, to serdeczność, ciepło, okazywanie, że się o dziecku myśli, pamięta o jego problemach i zainteresowaniach nawet nie widząc go czy nie rozmawiając z nim na co dzień. Da się, ale trzeba tego bardzo chcieć. Zrezygnować jest łatwiej. Dużo łatwiej, przede wszystkim dla siebie.
    • bez_przekazu Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 04.04.13, 18:57
      trza sie bylo nie rozwodzic.

      jadowita71 napisała:

      > przyjechał. Jak co roku. Starszy syn - dystans, córka trzynastolatka czeka. Dzi
      > eń, drugi. Tatuś dzwoni, że nie przyjedzie - czytaj nie zobaczy się z dziećmi w
      > cale. Bo ma letnie opony i 10 km nie przyjedzie. Amen. Nadmieniam, iż przyjecha
      > ł na święta do aktualnej teściowej z aktualną żoną ok 400 km. Na tychże oponach
      > chyba, bo jak? I, że tak jest praktycznie zawsze. Czasem wyskrobie z dwutygodn
      > iowego urlopu 2 godziny, a córce podarował w zeszłym roku pudełko tic-taców. To
      > nie żart, ma je do dziś.
      >
      > Jak wywołać uśmiech na smutnej buzi? Jak wytłumaczyć i czy usprawiedliwiać go z
      > nowu?
      > Gdzie u licha są Ci ojcowie, walczący o prawa do opieki nad dziećmi??
      >
      >
    • jadowita71 Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 06.04.13, 07:49
      Dyskusja się potoczyła, że hej :) Dziękuję za odpowiedzi i różne punkty widzenia - nawet takie jak powyżej. Święta racja :)
      Staram się zrozumieć sytuację altza - ocenił możliwości i dokonał takiego a nie innego wyboru. Nigdzie nie napisał że jest mu z tym dobrze i wspaniale - bo na pewno tak nie jest. Mam wrażenie że w jego sytuacji dużą rolę odgrywa taka a nie inna postawa matki dziecka - w sytuacji mojego ex jest to postawa jego aktualnej żony, która nie kieruje się zasadą "widziały gały co brały" i naszych dzieci, szczególnie młodszej córki, nie trawi. Ale to osobny temat.
      Tak czy siak, dziecko będzie tęsknić, chyba nawet za takim ojcem, który nic nie obiecuje. I nie jest prawdą, że nie był widocznie nikim istotnym. Mój były był naprawdę fajnym tatą - potrafił przy malutkich dzieciach zrobić wszystko i robił to chętnie, ze starszymi też. Potem się posypało, ale to też osobny temat :)

      Dużo cennych uwag, dziękuję :)
      • differentview Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 06.04.13, 09:09
        > Staram się zrozumieć sytuację altza - ocenił możliwości i dokonał takiego a nie
        > innego wyboru. Nigdzie nie napisał że jest mu z tym dobrze i wspaniale - bo na
        > pewno tak nie jest. Mam wrażenie że w jego sytuacji dużą rolę odgrywa taka a n
        > ie inna postawa matki dziecka
        jesli nie mozna dogadac sie z eks partnerem to sie ustala opieke nad dzieckiem sadownie; odpuszczenie sobie kontaktu z dzieckiem i dorabianie do tego jakiejs ideologii jest chore
        kiedy ludzie majacy dzieci rozstaja sie powinni chyba od razu isc na jakis kurs jak oddzielic te dwie sfery- moga nie znosic ex partnera, miec zal, nienawisc, poczucie krzywdy itd ale nie powinno to wplywac na relacje z dzieckiem; mozna byc ex mezem, ex partnerem ale nie mozna byc ex ojcem! to znaczy jak pokazuje zycie- mozna tylko trzeba wiedziec co robi sie w ten sposob dziecku a nie dorabiac sobie ideologie
        ja uwazam, ze nawet spotykajac sie z dzieckiem raz na dwa tygodnie mozna spedzic ten czas fantastycznie i tak intensywnie, ze dla dziecka ten czas moze byc najwazniejszy i wyjatkowo cenny- ale trzeba chciec
        • jadowita71 Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 06.04.13, 11:33
          pisząc powyższe miałam na myśli, że jego wybór obejmował np zaoszczędzenie dziecku sądowych batalii i przepychanek, i na przykład uszczypliwości ze strony mamy - jest taka opcja. Ale tego nie wiemy. Generalnie nie mam doświadczenia jeśli chodzi o walkę o widzenia z dziećmi - bo sama zastanawiałam się nad sądowym przymuszeniem ojca do kontaktów, co oczywiście byłoby bzdurą. Zgadzam się, że można dziecku dużo dać, nie będąc z nim na codzień, mając jakieś tam regularne kontakty. Chciałabym, aby tak było w naszym przypadku, nie jest. Problem mamy raz w roku, jak ex pojawia się w okolicy i dzieci się o tym dowiadują - czasem nawet nie od niego.
          • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 06.04.13, 11:53
            jadowita71 napisała:
            > Problem mamy raz w roku, jak ex pojawia się w okolicy i dzieci się o tym dowiadują
            > - czasem nawet nie od niego.
            Jeśli tylko raz w roku, to znaczy, że nie macie problemu.
            Tylko po co te spotkania raz na rok? To jest utrzymywanie fikcji, zwykłe kłamstwo.

            Nie odpowiedziałaś, co się wydarzyło, że zaszła taka zmiana?
            Widocznie nie chcesz o tym mówić, czy to jest jakaś wstydliwa historia?
            • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 06.04.13, 16:29
              Wytłumacz to dziecku! Jak widzisz , dziecko chciałoby nawet raz na rok i czeka na taką fikcję.
              A ojciec jak chce, to może mieć z dzieckiem nawet codzienny kontakt, nawet mieszkając na drugiej półkuli.
              Jak wspomniałam, ojciec mojej córci kontaktuje sie z nią codziennie wieczorem i czasem nawet pomaga jej w lekcjach, a mieszka w Anglii. Ja, żeby jej umożliwić nieograniczony kontakt z tatą wykupiłam jej abonament bez limitu i może rozmawiać z nim przez komórke ile chce.
              Jeśli Ty chcesz czegoś, ale tylko na Twoich warunkach i zgodnie z własnymi wyobrażeniami, to chyba nie o dziecku myślisz.
              • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 06.04.13, 17:18
                basiastel napisała:
                > Wytłumacz to dziecku! Jak widzisz , dziecko chciałoby nawet raz na rok i czeka
                > na taką fikcję.
                Jedno dziecko czeka, drugie nie czeka. Dzieci są różne.

                > A ojciec jak chce, to może mieć z dzieckiem nawet codzienny kontakt, nawet mies
                > zkając na drugiej półkuli.
                To jest taka Twoja wizja świata, ale to nie jest prawda. U mnie to jest niemożliwe z dwóch powodów.
                Jeden powód jest finansowy, nie stać mnie na transmisję, musiałbym chyba zacząć jeść trawę, a trawa jest jeszcze pod śniegiem, więc widzisz, że nie jest łatwo. ;-) Mam mocno napięty budżet i brak możliwości dorobienia. W wyniku rozwodu żyje teraz sporo poniżej granicy ubóstwa.

                > Jeśli Ty chcesz czegoś, ale tylko na Twoich warunkach i zgodnie z własnymi wyob
                > rażeniami, to chyba nie o dziecku myślisz.
                Ja już nic nie chcę, chciałem, proponowałem różne wyjścia, żadne nie było dobre, bo nie wyszło od przeciwnika. Teraz to już nie jest możliwe.
                W końcu zacząłem jakoś funkcjonować, nie chciałbym tego stracić, bo musiałbym pójść pod most. Wiem już, że ja też mam prawo żyć.
                • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 06.04.13, 17:37
                  Słuchaj Altz, jeśli w wyniku rozwodu żyjesz sporo poniżej granicy ubóstwa, to znaczy, że byłeś na utrzymaniu żony. Teraz jesteś sam, bez zobowiazań, masz wiecej możliwości, by znaleźć pracę, bo miejsce Ciebie chyba nie trzyma.
                  Bzdurą jest, że nie stać Ciebie na transmisję, bo masz dostęp do internetu, przez skypea możesz gadać za darmo nawet 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu z całym światem.
                  Dlaczego ograniczyłeś sie do propozycji, skoro masz prawo do kontaku z dzieckiem i nie musisz sie godzić na warunki byłej żony? I dlaczego uważasz, że kontakty z dzieckiem by Ciebie zrujnowały i musiałbyś iść spać pod most, skoro twierdzisz, że alimenty płacisz, więc nie o pieniądze tu chodzi.
                  Wiesz, poczęstuję Ciebie jeszcze jedna historią. Poznałam kiedyś w Kanadzie faceta. Czuł sie bardzo samotny i użalał się nad sobą. Opowiadał, że stracił rodziców jak miał 12 lat i wychował sie w domu dziecka. Podawał różne bolesne szczegóły. Zrobiło mi sie go żal i zaczęłam z nim rozmawiać. Okazało sie, że facet zostawił w Polsce żonę i 2 córeczki. Gdy zapytałam, czy utrzymuje z nimi kontakt, zaczął sie żalić, że nie, bo nie ma pieniędzy, a miał pracę i może nie żył w luksósach, ale żył. Jak to usłyszałam to mnie szlag trafił.
                  • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 06.04.13, 18:25
                    basiastel napisała:
                    > Słuchaj Altz, jeśli w wyniku rozwodu żyjesz sporo poniżej granicy ubóstwa, to z
                    > naczy, że byłeś na utrzymaniu żony.
                    Ale Ty masz wnioski. :-D
                    Było zupełnie odwrotnie, żona była na moim utrzymaniu, ale uprzedzając pytanie, nie wytykałem tego, pieniądze były wspólne.
                    Straciłem zdrowie, straciłem pracę i straciłem szansę na lepszą pracę, potem próbowałem w kilku miejscach, ale się nie utrzymałem, psychika mi siadła. Teraz jest trochę lepiej, ale też mam zagrożoną pracę. Próbuję robić coś samodzielnie, ale trudno jest, to nie są dobre czasy na otwieranie działalności, a żeby się gdzieś przenosić, też trzeba mieć pieniądze na start. Nie rozumiesz tego, bo masz dużo większe pieniądze, to jest normalne, że się biedę zapomina.

                    > Teraz jesteś sam, bez zobowiazań
                    Mam zobowiązania, muszę płacić alimenty.

                    > Bzdurą jest, że nie stać Ciebie na transmisję, bo masz dostęp do internetu, prz
                    > ez skypea możesz gadać za darmo nawet 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu z ca
                    > łym światem.
                    To jest niemożliwe, nie stać mnie na taką transmisję. Nie stać mnie na stały internet, mam tylko na kartę, przeglądam tylko pocztę i jestem na forum, ale też bez obrazków i skryptów, bo by mi się zaraz skończył limit.

                    > Dlaczego ograniczyłeś sie do propozycji, skoro masz prawo do kontaku z dzieckie
                    > m i nie musisz sie godzić na warunki byłej żony? I dlaczego uważasz, że kontakt
                    > y z dzieckiem by Ciebie zrujnowały i musiałbyś iść spać pod most, skoro twierdz
                    > isz, że alimenty płacisz, więc nie o pieniądze tu chodzi.
                    Właśnie, wystarcza mi wyłącznie na alimenty, to jest mój priorytet. Płacę uczciwie, nie chciałbym, żeby dziecko żyło na moim poziomie, chociaż wiem, że sąd by mi obniżył stawkę.
                    Nie miałem zdrowia na sprawy sądowe, teraz już jest dużo lepiej, liczę, że jakoś się z tego wyjdę.

                    > Jak to usłyszałam to mnie szlag trafił.
                    Leczyłaś się po tym trafieniu czy to zaniedbałaś? ;-)
                    • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 06.04.13, 20:11
                      Wiesz co, juz chciałam Ci napisać, że Ci współczuję, ale po przeczytaniu ostatniego zdania wcale Ci nie współczuję, bo jesteś głupio złośliwy. Jestem osobą dość odporną i mawet jak mnie szlag trafi to nic mi nie jest.
                      Ponadto, nie jestem majętna i uważam, że nawet biedny może sobie pozwolić na kontakty z własnym dzieckiem, bo dziecko potrzebuje uwagi obydwojga rodziców, nawet gdy daje sobie radę bez, bo nie ma wyboru.
                      Sporo siedzisz na forum i ten czas mógłbyś przeznaczyć na kontakt z dzieckiem, tymczasem płacisz za użalanie się nad sobą. Nie wiem gdzie mieszkasz, ale w Warszawia są miejsca, gdzie internet łapie sie za darmo.
                      Coś mi sie wydaje, że jesteś jak ten facet z Kanady, no ale do końca trudno to osądzić, bo piszesz tak, żeby nic nie napisać. Po prostu, wszystko kwestionujesz, we wszystkim widzisz jakieś minusy nie do przeskoczenia, we wszystkim widzisz coś złego. Ciągle padają słowa "przegrany", "smutne", nawet walkę ojca o dziecko nazywasz jakby sprzedażą dziecka. Nie odpowiada Ci, że walka o dziecko może trwać latami, a może, a wygrana to dla Ciebie też przegrana i nic tylko się wieszać i śmiać przez łzy. Taki z Ciebie negatywizm bije, że aż strach. Przy takim nastawieniu trudno Ci będzie coś osiągnąć, bo wszystko Ciebie zniechęca i przerasta. Nawet jak już coś osiagniesz, to nie będziesz się czuł usatysfakcjonowany, bo nie potrafisz - wszystko Ci się wydaje osiągnięte zbyt dużym kosztem.
                      Mógłbyś to w sobie zmienić, ale to z 5 lat pracy z psychologiem, no i trzeba chcieć i rozumieć, że takie myślenie Ci szkodzi. I jeszcze trzeba zapomnieć o postawie "płacę, wymagam"
                      • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 06.04.13, 20:14
                        zwłaszcza, że płacić nie masz czym
                        • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 06.04.13, 20:55
                          basiastel napisała:
                          > zwłaszcza, że płacić nie masz czym
                          Czyżby jakaś rodzina Macierewicza? :-D
                          Napisałem już, że płacę. Żyję za marne grosze, ale się staram, żeby dziecko miało pieniądze.
                          • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 06.04.13, 21:41
                            To płacenie dot. psychologa i Twojego "płacę, wymagam" . Napisałeś, że terapia ma pomóc osiągnąć Ci swoje cele i idąc na terapię przyjmujesz postawę "proszę mi zrobić to i to.."
                            Nawet psycholog ma pracować pod Twoje dyktando, bo lepiej wiesz co dla Ciebie dobre, a obawiam się, że masz mocno pomerdaną osobowość i potrzebujesz fachowca. Tylko, że Ty jesteś nad fachowcami. I w Twoim życiu też tak jest: "chcę to i to", a jak nie dostaniesz to innej opcji nie ma , tylko umieranie w samotności. Wiesz, to co piszesz jest nawet śmieszne. Jesteś jak mały dzidziuś.
                            • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 06.04.13, 22:41
                              basiastel napisała:
                              > Nawet psycholog ma pracować pod Twoje dyktando, bo lepiej wiesz
                              > co dla Ciebie dobre
                              A jak to sobie inaczej wyobrażasz? :-D
                              Idziesz do szewca i prosisz, zrobi pan coś z moim ubraniem?
                              - Z którym?
                              - Nie wiem, niech pan się rozejrzy! :-D
                              Przecież to jest głupie. Jak ktoś idzie po pomoc, powinien wiedzieć, czego chce.

                              > Jesteś jak mały dzidziuś.
                              Mały dzidziuś nie odbiera sobie od ust, żeby nakarmić kogoś innego. ;-)
                              Faktycznie, śmieszna jesteś. :-)
                              • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 00:36
                                Z reguły ludzie, w których tkwi problem nie zdają sobie z tego zupełnie sprawy. Wszystko im idzie nie tak, ludzie sie od niego odsuwają, a oni nie wiedzą dlaczego i rolą psychologa jest dojść przyczyn. Taka osoba nie jest w stanie sama siebie ocenić. No ale jak Ty uważasz, że wszyscy są jadowici ( choć wypowiedzi jadowitej są bardzo łagodne i pokojowe ), we wszystkim znajdujesz powód do niezadowolenia, po jednostkowym doświadczeniu z kobietą piszesz "jak na kobietę", to od Ciebie tylko wiać.
                                Zarzucasz mi wyjątkowy brak empatii, a jednocześnie uważasz, że tylko Ty masz złe przeżycia i nasze są marne, choc nie masz o tym zielonego pojęcia. To świadczy o Twoim egocentryźmie ( nic nie wiesz, a twierdzisz, że tylko Ty biedny i po przejściach ). Egocentryzm i brak empatii to właściwie to samo.
                                To wszystko jakoś się nie trzyma kupy. Skoro żona, którą utrzymywałeś Ciebie pogoniła, to musiała mieć istotne powody. Skoro jej juz nie utrzymujesz, to powinno Ci sie poprawić.
                                A zachowujesz się niedojrzale i fakt, że płacisz alimenty na dziecko nie jest tu żadnym argumentem. Gdybys nie płacił, poszedłbys do wiezienia i o tym wiesz, więc to niekoniecznie dowód Twojej odpowiedzialności i miłości do dziecka, widocznie nie na tyle silnej, by dążyć do kontaktów z nim. Dojrzały człowiek zdaje sobbie sprawę, że zaspokojenie potrzeb materialnych dziecka to bardzo mało. Dziecko najbardziej potrzebuje miłości i uwagi.
                                • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 01:03
                                  basiastel napisała:
                                  > Z reguły ludzie, w których tkwi problem nie zdają sobie z tego zupełnie sprawy.
                                  Ja nie mam takiego problemu. Wyjaśniłem mechanizm patologicznego rozstawania się w Polsce, ale zostało to zignorowane, a cała para poszła w to, żeby mi udowodnić, że mam być grzeczny i słuchać, jak piesek przy budzie. ;-)

                                  > wypowiedzi jadowitej są bardzo łagodne i pokojowe
                                  Prawda, ale już jej blog jest co najmniej dziwny i nie chce odpowiadać na trudne pytania. Nazwę sobie sama wymyśliła. Dla mnie ona jest ciekawym przypadkiem i wolałbym nie wierzyć we wszystko, co napisze.

                                  > jednostkowym doświadczeniu z kobietą piszesz "jak na kobietę"
                                  po wpisach, z których wynika, że niewiele rozumiesz, przekręcasz i przeinaczasz

                                  > Egocentryzm i brak empatii to właściwie to samo.
                                  Twierdzisz, że jesteś egocentryczna? Może i tak jest.

                                  > Skoro jej juz nie utrzymujesz, to powinno Ci sie poprawić.
                                  Napisałem i wyjaśniłem, jak było, że straciłem zdrowie, po prostu teraz manipulujesz.

                                  > Gdybys nie płacił, poszedłbys do wiezienia i o tym wiesz
                                  Bzdura. Nikogo nie wsadzają do więzienia, nie te czasy.

                                  > Dojrzały człowiek zdaje sobbie sprawę, że zaspokojenie potrzeb materialnych
                                  > dziecka to bardzo mało.
                                  Masz rację, matka dziecka jest niedojrzała, skoro nie chciała się porozumieć w sprawie wspólnej opieki, pierwsza to zauważyłaś.
                                  • differentview Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 08:31
                                    > Masz rację, matka dziecka jest niedojrzała, skoro nie chciała się porozumieć w
                                    > sprawie wspólnej opieki, pierwsza to zauważyłaś.

                                    rownie dobrze mozna powiedziec, ze to Ty jestes niedojrzaly bo nie chciales sie porozumiec- miales mozliwosc kontaktu raz na dwa tygodnie i trzeba bylo korzystac; klamstwem jest, ze przy takiej czestotliwosci spotkan wiez nie przetrwalaby- z powodzeniem moglaby przetrwac i kwitnac jesli te spotkania bylyby dla dziecka wazne i wartosciowe ale to ty niedojrzale chciales postawic na swoim na zasadzie- albo na moich warunkach albo wcale- sam dokonales tego wyboru wiec nie zwalaj na ex
                                    • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 10:55
                                      differentview napisała:
                                      > miales mozliwosc kontaktu raz na dwa tygodnie i trzeba bylo korzystac;
                                      > klamstwem jest, ze przy takiej czestotliwosci spotkan wiez nie przetrwalaby
                                      Widzę, że wiesz lepiej, co ja czuję i jak się zachowuję w konkretnych sytuacjach.
                                      Lepiej wiesz również, niż fachowcy, praktycy z wieloletnim stażem.
                                      To chyba większość kobiet tak w Polsce ma, że są lepiej wiedzące, dlatego mamy w Polsce 300 tys. dzieci bez ojców i taki układ po rozwodzie, jaki mamy. :-D
                                      Żadnej refleksji, tylko dogmaty...
                                      • differentview Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 11:55
                                        > To chyba większość kobiet tak w Polsce ma, że są lepiej wiedzące, dlatego mamy
                                        > w Polsce 300 tys. dzieci bez ojców i taki układ po rozwodzie, jaki mamy. :-D

                                        oczywiscie, ze sad powinien zarzadzac opieke nad dzieckiem po polowie- ojciec powinnie ponosic polowe kosztow utrzymania dziecka i poswiecac dziecku tyle samo czasu co matka- tyle, ze prawda jest taka, ze wielu ojcow wcale nie darzy do kontaktow z dzieckiem- a to ex partnerka im je utrudnia, a to obecna krzywo patrzy na dzieci z poprzedniego maleznstwa, generalnie czesto jest tak, ze kazdy pretekst jest dobry by sobie ta wiez odpuscic
                                        dla mnie mowienie, ze partnerka zawlaszcza niemowle i dlatego potem ojciec nie ma wiezi z dzieckiem wiele mowi o tym facecie ale oszczedze Ci przemyslen
                                        • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 12:21
                                          differentview napisała:
                                          > generalnie czesto jest tak, ze kazdy pretekst jest dobry by sobie ta wiez odpuscic
                                          Statystyka jest bezwzględna. Możesz sobie tłumaczyć przed sobą, jak chcesz, ale ewidentnie wina jest całego systemu, a sądy i matki są bardzo ważną częścią tej patologii.

                                          > dla mnie mowienie, ze partnerka zawlaszcza niemowle i dlatego potem ojciec nie
                                          > ma wiezi z dzieckiem wiele mowi o tym facecie ale oszczedze Ci przemyslen
                                          Dla Ciebie jest tak prosto, dla mnie już nie, bo ja się mocno zastanawiam nad przyczynami. W innych krajach to działa, w naszym jakoś wyjątkowo nie, a fakt zawłaszczania jest ewidentny. Wszyscy na tym tracą, również kobiety.
                                          Myślę, że kobiety są bardzo dziecinne w swoich postawach, najpierw coś popsują, a potem tupią nogą ze zdenerwowania, że takie tupanie nie działa i nie widzą zupełnie zależności.
                                          To jest zwykła umowa, jest coś za coś. Partnerzy są równorzędni, trzeba coś dać ojcu dziecka, żeby był zainteresowany, nie tylko wymagać, bo się nigdy nie zwiąże emocjonalnie. Proste jak drut. Kobiety chcą takiego zachowania wobec siebie, tego wymagają i o tym mówią, ale panom już tego odmawiają.
                                          U siebie w związku też miałem takie "rozmowy" z Byłą. Nie były to rozmowy, tylko z jej strony monologi, najczęściej pojawiającym się słowem było "ja" i jej potrzeby i wymagania.
                                          • differentview Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 12:33
                                            > Statystyka jest bezwzględna. Możesz sobie tłumaczyć przed sobą, jak chcesz, ale
                                            > ewidentnie wina jest całego systemu, a sądy i matki są bardzo ważną częścią te
                                            > j patologii.

                                            zalozmy na chwile, ze sad orzeka, ze Ty bedziesz wychowywal dziecko a zona placilaby Ci alimenty- jestes zainteresowany? podolalbys?
                                            uwazasz, ze gdyby sady orzekaly inaczej to wszyscy tatusiowie rzuciliby sie do opieki nad dziecmi z poprzednich zwiazkow?
                                            • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 12:52
                                              differentview napisała:
                                              > zalozmy na chwile, ze sad orzeka, ze Ty bedziesz wychowywal dziecko a zona plac
                                              > ilaby Ci alimenty- jestes zainteresowany? podolalbys?
                                              Jasne, ze dałbym radę, przecież ja się zajmowałem dzieckiem.
                                              Proponowałem również takie rozwiązanie i moją gwarancję na połowę czasu z dzieckiem dla matki i dopasowanie się do potrzeb dziecka, nie zostało to przyjęte.
                                              Co ciekawe, panowie niezmiernie rzadko ograniczają matkom spotkania z dzieckiem, a u kobiet to jest plaga. Może to jest jakaś inna budowa mózgu? :-O Albo nabyte zachowania przez kontakt z innymi kobietami? Nie wiem, ale nie jest to normalne.

                                              > uwazasz, ze gdyby sady orzekaly inaczej to wszyscy tatusiowie rzuciliby sie do
                                              > opieki nad dziecmi z poprzednich zwiazkow?
                                              Ja tak nie mówiłem, że wszyscy, ale większość by jakoś to dziecko wmontowała w życie, mniej lub bardziej i o to chodzi.

                                              Tak jak jest teraz, to jest jakaś najgorsza patologia światowa. Trudno z czymkolwiek porównać, no może w Bułgarii jest podobnie, ale tam to możliwe, że to są jest zwyczajowe zachowania.
                                              • differentview Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 13:12
                                                > Ja tak nie mówiłem, że wszyscy, ale większość by jakoś to dziecko wmontowała w
                                                > życie, mniej lub bardziej i o to chodzi.

                                                no wlasnie nie wydaje mi sie, zeby wiekszosc tak zrobila; jest mnostwo facetow, ktorzy rozstajac sie z partnerka porzucaja automatycznie swoje dzieci, nie sa zainteresowani kontaktem i robia wszystko by migac sie nawet od alimentow- i to stad takie a nie inne statystyki
                                                z drugiej strony dogadanie sie w sprawie opieki nad dzieckiem po rozwodzie wymaga dojrzalosci obu stron a to niestety rzadko ma miejsce- czesciej ludzie odreagowuja na sobie swoje frustracje grajac dzieckiem, wciagajac je w kociol swoich negatywnych emocji
                                                z tego co zrozumialam wlasnie taka sytuacja miala miejsce u Ciebie- nie potrafiliscie z byla partnerka okielznac negatywnych emocji w trakcie ustalania relacji z dzieckiem wiec uznales ze bedzie lepiej gdy po prostu usuniesz sie w cien, znikniesz
                                                ja uwazam, ze to bledna decyzja, moim zdaniem powinienes nauczyc sie rozgraniczac te dwie kwestie- jestes ex partnerem ale nadal jestes ojcem i swoje prawo do konaktu z dzieckiem powinienes konsekwentnie egzekwowac- nie robic tego przeciwko swojej bylej zonie tylko wlasnie kierujac sie dobrem dziecka

                                                • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 13:39
                                                  differentview napisała:
                                                  > no wlasnie nie wydaje mi sie, zeby wiekszosc tak zrobila; jest mnostwo facetow,
                                                  > ktorzy rozstajac sie z partnerka porzucaja automatycznie swoje dzieci, nie sa
                                                  > zainteresowani kontaktem i robia wszystko by migac sie nawet od alimentow- i t
                                                  > o stad takie a nie inne statystyki
                                                  Ja już przecież to tłumaczyłem, przykro jest to powtarzać, bo to znaczy że nie słuchasz albo zupełnie lekceważysz.
                                                  Na więzi trzeba sobie zapracować i być stale z kimś, nie jest to ważne, czy to dziecko, czy dorosły.
                                                  Jeśli ojciec nie zajmuje się małym dzieckiem, bo właśnie wrócił z garażu, gdzie zmieniał koło i lepiej, żeby dziecka nie dotykał, a w ogóle nie umie się zajmować dzieckiem..., albo gdy siedzi za granicą i pracuje, a przyjeżdża dwa razy do roku na tydzień, to dobrze nigdy nie będzie. Tak jest człowiek skonstruowany.
                                                  Nie ma więzi, nie ma potrzeby na spotkanie się i pojawiają się automatycznie problemy z alimentami. To jest konsekwencja dużych błędów na początku.
                                                  Więc się nie dziw, mężczyźnie nie są nadludźmi, czego się od nich domagasz.

                                                  > z drugiej strony dogadanie sie w sprawie opieki nad dzieckiem po rozwodzie wyma
                                                  > ga dojrzalosci obu stron a to niestety rzadko ma miejsce- czesciej ludzie odrea
                                                  > gowuja na sobie swoje frustracje grajac dzieckiem, wciagajac je w kociol swoich
                                                  > negatywnych emocji
                                                  Tak robią bardzo często kobiety, grając dzieckiem. Mężczyźni też potrafią.
                                                  Rozmawiałem z fajnymi kobietami, które mówiły do byłych, że już nigdy dziecka nie zobaczą, a panie bardzo w porządku kobiety, nie żadna patologia.

                                                  > z tego co zrozumialam wlasnie taka sytuacja miala miejsce u Ciebie- nie potrafi
                                                  > liscie z byla partnerka okielznac negatywnych emocji w trakcie ustalania relacj
                                                  > i z dzieckiem wiec uznales ze bedzie lepiej gdy po prostu usuniesz sie w cien,
                                                  > znikniesz
                                                  O tym też już pisałem. Było inaczej.
                                                  Ona nie była żadnym gwarantem na to, że będziemy normalnie współpracować, nawet się odgrażała i stawiała głupie warunki, więc spodziewałem się utrudnień. Ja dawałem gwarancję, ale nie miałem takiej pozycji w negocjacjach. Dziecko wybrało opcję matki i to mnie załamało zupełnie, nie miałem szans na normalne funkcjonowanie, były spotkania, ale bardzo złe, a ja sobie nie dawałem ze sobą rady. Postanowiłem skończyć tę fikcję, która nic nikomu nie dawała, a mi nie pozwalała funkcjonować i dopiero wtedy się odciąłem.
                                                  To była dobra decyzja, pozwoliła mi jakoś stanąć na nogi.

                                                  Nie zamierzam wracać do tego tematu, najpierw muszę się zająć sobą i zabezpieczyć alimenty i pieniądze na życie, których obecnie nie mam. Mam prawo żyć na takim samym poziomie, jak dziecko, na razie daleko mi do tego poziomu.
                                                  • differentview Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 14:16
                                                    a dlaczego kiedy Twoja ex odsuwala Cie od zajmowania sie dzieckiem nie protestowales? nie bardzo potrafie sobie wyobrazic jak to wygladalo? wyrywala Ci dziecko z rak jak je karmiles, kapales, woziles w wozku?
                                                  • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 16:16
                                                    differentview napisała:
                                                    > a dlaczego kiedy Twoja ex odsuwala Cie od zajmowania sie dzieckiem nie protesto
                                                    > wales? nie bardzo potrafie sobie wyobrazic jak to wygladalo? wyrywala Ci dzieck
                                                    > o z rak jak je karmiles, kapales, woziles w wozku?

                                                    Czytaj w końcu, co się do Ciebie pisze. :-|
                                                    Pisałem już, że ja w tym normalnie funkcjonowałem i to był mój błąd. Gdybym się dzieckiem nie zajmował, dużo prościej byłoby się rozstać.
                                                    Napisałem o mechanizmie w wielu rodzinach , nie pisałem, że tak było u mnie.
                                                    U mnie okazało się dopiero po rozwodzie, że nie mogę wziąć dziecka, chociaż wcześniej nie było z tym żadnych problemów, nawet na dłuższy wyjazd miałem wcześniej zgodę i nie było z tym żadnych problemów. Rozwiedliśmy się i nagle przestałem się nadawać do opieki. To jest typowe zachowanie kobiet w Polsce, takie objawy ma nawet połowa pań po rozwodzie.
                                                  • differentview Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 18:10
                                                    > U mnie okazało się dopiero po rozwodzie, że nie mogę wziąć dziecka, chociaż wcz
                                                    > eśniej nie było z tym żadnych problemów, nawet na dłuższy wyjazd miałem wcześni
                                                    > ej zgodę i nie było z tym żadnych problemów. Rozwiedliśmy się i nagle przestałe
                                                    > m się nadawać do opieki.

                                                    no dobrze ale takie same prawo ma do dziecka matka jak i ojciec- dziecko nie jest wlasnoscia matki zeby ona miala dawac zgode na kontakty z ojcem; tutaj roztrzyzgajace bylo to, ze dziecko wybralo matke; pytanie czy dziecko mimo, ze wybralo matke chcialo dalszego kontaktu z Toba- jesli chcialo to miales prawo sie z nim spotykac, nie matka byla w tym momencie osoba decyzyjna
                                                  • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 19:58
                                                    No właśnie, facet lansuje się na tego, który płaci i wymaga i decyduje, a zwykła ddddd z niego!
                                                  • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 19:55
                                                    "typowe zachowanie kobiet w Polsce" - złowieku, ty jesteś niereformowalny i nie zdajesz sobie sprawy, jak takie etykietkowanie i uogólnianie źle o tobie świadczy. Nie ma czegoś takiego jak "typowe zachowanie kobiet w Polsce". No ale wiem, że to do ciebie nie dotrze.
                                    • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 15:21
                                      Poza tym , ja twierdziłam, że to altz jest niedojrzały, nie jego ex, no ale tak wyglada dyskusja z idiotą.
                                  • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 15:08
                                    Wiesz co, jesteś bardziej popier...ny niż myślałam. Takie odwracanie kota ogonem i przypisywanie komus swoich cech to typowe zachowania psychopaty. Nie masz argumentów to wprowadzasz prymitywną pyskówkę i jeszcze za to płacisz i wolisz to niż kontakt z dzieckiem, bo jak twierdzisz , jest taniej. Pieniacz z ciebie i cham, co tu kryć, bo wiele twoich wypowiedzi to zwykłe chamstwo.
                                    • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 16:09
                                      basiastel napisała:
                                      > jesteś bardziej popier...ny niż myślałam.
                                      > to typowe zachowania psychopaty.
                                      > wprowadzasz prymitywną pyskówkę
                                      > Pieniacz z ciebie i cham
                                      > wiele twoich wypowiedzi to zwykłe chamstwo.

                                      Jesteś dobra i słodka jak miód. :-D Wiesz, co to jest projekcja? ;-)
                                      Tobie jest potrzebna pomoc, serio.
                                      • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 20:04
                                        Ja mam dobre relacje z otoczeniem, nie cierpię, nie płaczę, nie narzekam, cieszę się dzieckiem i tym co mam. Zajmij sie sobą więc. I pamiętaj, że zanim straciłam do ciebie cierpliwość, byłam miła i chciałam zrozumieć. Jeśli w ten sposób komunikowałeś sie z żoną, jak tu na forum, to nie dziwię sie, że o żadnym porozumieniu nie mogło być mowy, bo z tobą nie da sie rozmawiać.
                                        • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 20:55
                                          basiastel napisała:
                                          > I pamiętaj, że zanim straciłam do ciebie cierpliwość, byłam miła i chciałam zrozumieć.
                                          Kpisz chyba albo zupełnie się nie znasz. :-) Takie jak Ty, trzeba z daleka omijać. :-D
                                  • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 15:11
                                    I nie ma czegoś takiego jak "mechanizm patologicznego rozstawania sioę w Polsce". To znów ta twoja irytujaca skłonność do przylepiania wszędzie etykietek. W Polsce ludzie rozstaja sie różnie, to samo dzieje sie na całym świecie. Spadaj z tymi swoimi głupimi teoriami.
                      • differentview Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 06.04.13, 20:22
                        > Po prostu, wszystko kwestionujes
                        > z, we wszystkim widzisz jakieś minusy nie do przeskoczenia, we wszystkim widzis
                        > z coś złego. Ciągle padają słowa "przegrany", "smutne", nawet walkę ojca o dzie
                        > cko nazywasz jakby sprzedażą dziecka

                        a najlepsze, ze wg niego temu wszystkiemu winna jest ex zona- on przez nia stracil zdrowie, kase, prace i wszelkie jego przyszle niepowodzenia tez beda przez nia- jemu po prostu pasuje ta rola ofiary
                        • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 06.04.13, 20:51
                          differentview napisała:
                          > a najlepsze, ze wg niego temu wszystkiemu winna jest ex zona- on przez nia stra
                          > cil zdrowie, kase, prace i wszelkie jego przyszle niepowodzenia tez beda przez
                          > nia- jemu po prostu pasuje ta rola ofiary

                          To jest też moja wina. Wybrałem głupią babę na matkę naszego dziecka.
                          Trzeba było się zapożyczyć i wyjechać do dżungli i tam ją zgubić, ale szkoda dziecka, bo dziecko by cierpiało. Jaka jest, taka jest, ale stara się być normalna i ja to zauważam.
                          Miałem ciężką depresję, byłem bardzo blisko samobójstwa, więc mam inny pogląd na sprawę. Dzięki temu, dużo więcej wiem, niż kiedyś i rozumiem ludzi w takim stanie.
                          Tak więc rozmowa z Wami jest rozmową z ignorantkami, niewiele rozumiecie i wszystko dopasowujecie do swoich marnych doświadczeń.
                          Nie zamierzam być ofiarą, staram się teraz zatroszczyć o siebie. Ja już nie chcę żadnych kontaktów, za dużo mnie to kosztowało, teraz chcę stanąć na własne nogi i w końcu zadbać o siebie. Tu się zgadzam, marny rodzic jest żałosny, powinien pomyśleć o sobie, a nie użalać się nad sobą. :-)
                          • differentview Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 06.04.13, 21:18
                            > To jest też moja wina. Wybrałem głupią babę na matkę naszego dziecka.

                            skoro dziecko jest z matka, zadowolone i swietnie znosi brak kontaktu z Toba to moze jednak Twoja ex wybrala glupiego dziada na ojca swojego dziecka- frustrata, nieudacznika na kazdym polu zycia, potrafiacego tylko obwiniac wszystkich wkolo za swoje zyciowe porazki; a do tego wszystkie nie majacego zadnej sensownej refleksji na temat siebie samego
                            • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 06.04.13, 22:52
                              differentview napisała:
                              > skoro dziecko jest z matka, zadowolone i swietnie znosi brak kontaktu z Toba to
                              > moze jednak Twoja ex wybrala glupiego dziada na ojca swojego dziecka-
                              > frustrata, nieudacznika na kazdym polu zycia
                              Gdyby nie ten frustrat, to by ta mądra baba żarła szczaw. :-)
                              Ja znam dobrze te gadki, jak to panie dokładają do wszystkiego, a najwięcej do dzieci, a jak się policzy koszty, to często same nie potrafią się utrzymać.
                              Gratuluję dobrego samopoczucia! :-D
                              • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 15:34
                                Ja do tej pory, to ty rąbiesz szczaw. Jeśli płacisz alimenty na żonę ( co chyba nie ma miejsca ), to znaczy, że orzeczono rozwód z twojej wyłącznej winy. Z pewnością ona nie ma z ciebie żdnej korzyści.
                          • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 06.04.13, 21:45
                            No właśnie, nawet nasze doświadczenia są "marne". Znów kwestionujesz i deprecjonujesz innych, a to jest dopiero marne. Co Ty mozesz wiedzieć na temat naszych doswiadczeń - byłbyś zaskoczony, gdybys wiedział.
                            • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 06.04.13, 22:41
                              basiastel napisała:
                              > No właśnie, nawet nasze doświadczenia są "marne". Znów kwestionujesz i deprecjo
                              > nujesz innych, a to jest dopiero marne. Co Ty mozesz wiedzieć na temat naszych
                              > doswiadczeń - byłbyś zaskoczony, gdybys wiedział.

                              Ha ha, jakie podwórkowe przechwalanki. ;-)
                              • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 15:37
                                Żadne przechwalanki, przestyań robić z siebie pępek świata. Ja się z moimi nieszczęściami nie obnoszę po forach.
                      • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 06.04.13, 20:42
                        basiastel napisała:
                        > wcale Ci nie współczuję, bo jesteś głupio złośliwy. Jestem osobą dość odporną
                        > i mawet jak mnie szlag trafi to nic mi nie jest.
                        Każdy pisze o sobie. Widocznie sama jesteś głupio złośliwa.

                        > Ponadto, nie jestem majętna i uważam, że nawet biedny może sobie pozwolić na k
                        > ontakty z własnym dzieckiem, bo dziecko potrzebuje uwagi obydwojga rodziców, na
                        > wet gdy daje sobie radę bez, bo nie ma wyboru.
                        Jeśli potrzebuje, to się ludzie nie rozwodzą albo rozwodzą, ale planują drugiego rodzica w życiu dziecka po rozwodzie.

                        > Sporo siedzisz na forum i ten czas mógłbyś przeznaczyć na kontakt z dzieckiem
                        Nie mógłbym, nie mam takiej możliwości. Ja znam lepiej moją sytuację, nie chcę pisać o szczegółach. Kontakt przez internet mogę mieć co najwyżej z Tobą. ;-)

                        > Nie wiem gdzie mieszkasz, ale w Warszawia są miejsca, gdzie internet łapie sie za darmo.
                        Rozumiem, że mnie do siebie zapraszasz? :-D
                        Taki warszawocentryzm, nieumiejętność spojrzenia dalej od własnego nosa i nierozumienie, że mogą być inne ograniczenia.

                        > Ciągle padają słowa "przegrany", "smutne", nawet walkę ojca o dzie
                        > cko nazywasz jakby sprzedażą dziecka.
                        Uśmiechnąłem się w jednym roku raz, mogę podać dokładną datę, to było w maju. W zeszłym roku się nie śmiałem, ale jest nowy rok i nowy maj. Liczę na to, że się znowu uśmiechnę. ;-)

                        > Mógłbyś to w sobie zmienić, ale to z 5 lat pracy z psychologiem
                        Psychologów zjadam na obiad. Niestety, w tym kraju kanibalizm jest zabroniony. :-D
                        Taki jeden zjedzony psycholog bardzo by mi poprawił nastrój. ;-)
                        • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 15:39
                          Wiesz co, tobie nie psycholog, a psychiatra potrzebny.
      • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 06.04.13, 11:25
        jadowita71 napisała:
        > Mój były był naprawdę fajnym tatą - potrafił przy malutkich dzieciach zrobić wszystko i rob
        > ił to chętnie, ze starszymi też.
        Co się przydarzyło, że wszystko się tak zmieniło?
        • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 06.04.13, 16:33
          Też pisałeś, że miałeś z dzieckiem fajny kontakt i się nim dużo zajmowałeś. Co się przydarzyło, że wszystko tak sie zmieniło?
          • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 06.04.13, 17:29
            basiastel napisała:
            > Też pisałeś, że miałeś z dzieckiem fajny kontakt i się nim dużo zajmowałeś. Co
            > się przydarzyło, że wszystko tak sie zmieniło?

            Pytanie było do Jadowitej (ja już odpowiedziałem), ale widocznie jest za trudne, skoro nie odpowiedziała dwa razy pytana. Nazwa jest znacząca. ;-)
            Przeglądałem blog Autorki wątku, mam inne odczucia, niż po przeczytaniu wpisów na forum.
            • jadowita71 Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 15:09
              Nawet najbardziej jadowite czasem się poddają - w tym wypadku to przeziębienie i komputerowstręt. Przepraszam, ale łeb mi od monitora pękał, nie zaglądałam na forum.

              Otóż, niestety, basiastel ma rację - pojawiła się inna kobieta (banalnie - młodsza, szczuplejsza i z nogami do samej szyi :)) Najwyraźniej to przewidywalne do bólu.

              Nie mam wrażenia, żeby mój blog odbiegał od wpisu - chyba po prostu inne tematy poruszam.
              • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 16:27
                jadowita71 napisała:
                > Otóż, niestety, basiastel ma rację - pojawiła się inna kobieta (banalnie - młod
                > sza, szczuplejsza i z nogami do samej szyi :)) Najwyraźniej to przewidywalne do
                > bólu.
                Zdarza się, efekt nowości działa.

                > Nie mam wrażenia, żeby mój blog odbiegał od wpisu - chyba po prostu inne tematy
                > poruszam.
                Tam jest dużo spory bałagan, tutaj piszesz normalnie i jasno, rozumie się wszystko.
                Wyglądało, jakbyś tutaj się starała, a tam nie. ;-)

                Zadałem pytanie o męża i nie odpowiedziałaś, czy to tak nagle mu się odwidziało dziecko?
                Czy się nie potraficie porozumieć i jest taka atmosfera, że się unikacie? Nie chce ujawniać się z nową partnerką? W czym jest problem?
                • jadowita71 Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 19:54
                  mam wrażenie, że pisałam na blogu, że nowa żona dzieci nie trawi, to chyba jedna z przyczyn.
                  ja nie unikam :)

                  nie podoba mi się, że piszesz o mnie, jako o "przypadku"

                  bałagan, powiadasz? popatrzę :)
        • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 06.04.13, 17:07
          Pojawiła się druga kobieta, to wystarczy, by ojciec zapomniał o dzieciach.
          Czytałam o zacnym facecie w USA, który miał piekną żonę i dwóch wspaniałych synów. Ale poznał koleżankę żony i zakochał się w niej. Planowali wspólną przyszłość, marzyli o córeczce.
          Ale żona nie chciała się zgodzić na rozwód, więc ten pan zaplanował, że prościej będzie pozbyć sie całej rodziny. Przygotowywał sie do tego parę miesięcy, wysyłał sam do siebie pogrózki, a w końcu udusił we śnie żonę i synów, z którymi jeszcze wieczorem grał w piłkę nożną. Chciał zbudować swoje szczęście kosztem życia swojej rodziny, bo tak było mu prościej. Czasem faceci potrafią dużo poświecić dla własnych celów.
          • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 06.04.13, 17:24
            basiastel napisała:
            > Pojawiła się druga kobieta, to wystarczy, by ojciec zapomniał o dzieciach.
            Nie wierzę w to.

            > Czasem faceci potrafią dużo poświecić dla własnych celów.
            Czasami mają chorobę psychiczną, kobiety też miewają choroby psychiczne, z tą małą różnicą, że panowie są zazwyczaj silniejsi.
            A żona (nieboszczka) nie poznała się, może zlekceważyła objawy? Zresztą wiele się nie dowiemy, jeśli to było z "Faktu" czy innego "Pudelka".
            Zmień czasopismo, bo zbyt bojowo na Ciebie wpływa. ;-)
            • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 06.04.13, 17:42
              Dostał najwyższą karę, nie był chory psychicznie, był badany. Z tymi pismami pudło.
              • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 06.04.13, 18:29
                basiastel napisała:
                > Dostał najwyższą karę, nie był chory psychicznie, był badany. Z tymi pismami pudło.
                Jeśli tak było, to facet musiał się wcześniej odkryć, ale żona to zignorowała, chociaż nie powinna.
                Ja nie wierzę w amerykański system sprawiedliwości i badania, za dużo mają osób, które okazały się niewinne, a siedziały od lat.
                • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 15:42
                  Ty w nic nie wierzysz, wszystko kwestionujesz. To cecha osób agresywnych.
              • trusia29 Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 06.04.13, 22:15
                basiastel - Co za idiotyczna dyskusja??? Na cholerę ten komentarz z zabójca rodziny??? Na 100 km czuć, ze mimo, ze jesteś majętną warszawianką chłop Cię zostawił i żyć z tym nie umiesz, w każdym facecie widzisz wroga.
                Ty pewnie uważasz się za biedną i skrzywdzona i na pewno wydaje ci sie, ze nie przyłożyłaś się nic a nic do tego rozwodu...
                • altz Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 06.04.13, 22:48
                  trusia29 napisała:
                  > basiastel - Co za idiotyczna dyskusja??? Na cholerę ten komentarz z zabójca r
                  > odziny??? Na 100 km czuć, ze mimo, ze jesteś majętną warszawianką chłop Cię zos
                  > tawił i żyć z tym nie umiesz, w każdym facecie widzisz wroga.
                  Coś w tym jest! Trudno takiej osobie zrozumieć kogoś innego.
                  Poszedłem do sklepu, wydałem 15 złotych na zakupy żywnościowe, to o 6 zł za dużo, niż stawka dzienna. Będę musiał pokombinować, bo zaszalałem, ale luz, dam radę. :-)
                  Trudno niektórym zrozumieć taką sytuację, że brakuje tych 70 zł miesięcznie na internet.

                  A ja wiem, że jeszcze nie mam najgorzej, znam wiele osób, które żyje za mniej i jeszcze myśli jakby odłożyć.
                  • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 15:50
                    Rozumiem, że to może być sytuacja przejściowa, ale jesteś chyba młody i powinieneś cos z tym zrobić, a jak nie to sie nie żal.
                • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 15:47
                  Chłop mnie nie zostawił, sama go pogoniłam i sie nie użalam - jeśli twierdzisz, że tak to pokaż gdzie. Historia jest autentyczna, facet zamordował dzieci, by zacząć nowe życie. Skoro takie rzeczy sie zdarzają, to brak zainteresowania dziećmi to małe miki.
                  • trusia29 Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 19:47
                    Nic nie twierdzę, tak sobie przypuszczam czytając Twoje jadowite (to powinien być chyba Twój nick :)) wypowiedzi.
                    Moze go pogoniłaś a może on najpierw sobie odskocznie znalazł? a może i nie - to nie jest ważny, ważny jest ton twoich wypowiedzi - przemądrzały, momentami patetyczny z którego gdzieś w podtekście nienawiść dom płci przeciwnej wypływa.

                    Ja też mogę o sobie powiedzieć, że mi nic finansowo nie brakuje. Ale po rozwodzie miałam taki moment, ze tak jak altz miałam stawkę dzienną na wyżywienie, kredyt na głowie i niepewną pracę. I musiałam liczyć każdy grosz. Nigdy nie byłam niezaradna ani malkontencka - tak po prostu było, musiałam to zaakceptować a jak znalazłam siły to wyszłam z tego. I nic mnie bardziej nie wkurzało niż takie rady jak twoje.
                    • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 20:22
                      Gdzie widzisz mój patetyzm i nienawiść do płci przeciwnej? Ja nie dzielę ludzi w/g płci. A co do syt. ekonomicznej, to mi też łatwo nie jest, ale nie narzekam publicznie. Wiem, że z pracą bywa różnie, różnie w różnych częściach kraju, problem, że altz widzi we wszystkim problem i Ty chyba też, skoro zdziwiło Ciebie, że o moim dziecku mówie "córcia". Widzisz tu jakąś nienawiść może, czy patologię? Czym Ci to pachnie na 100 km?
                    • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 22:36
                      Ty jesteś jadowita, pisząc, że być może niekoniecznie pogoniłam, bo mógł wcześniej znależć odskocznię, także doszukując sie we mnie nienawiści, bo jej nie ma, nawet jak piszę o czymś złym, co sie wydarzyło. Jeśli ja nienawidzę, bo napisałem, że facet zabił rodzinę, co jest naganne, to co powiedzieć o Tobie, która zła doszukuje się w czułym traktowaniu dziecka? Jesteś ciut zdziwaczała i zbyt surowa, jeśli twierdzisz, że spontaniczne akty, typu wysłanie komuś serduszka to coś, co nie przystoi w relacjach rodzic-dziecko. Nigdy też nie spotkałam się ze zdziwieniem, że mówię o dziecku "córeczka", a zawsze tak mówię. Jeśli czepiasz sie o takie rzeczy, to nienawiść z Ciebie tryska. Masz jakieś urazy i ten twój "kosmos" , oburzenie mnie co najmniej dziwi, bo można przytulić dziecko i traktować je jak samodzielna jednostkę pozwalając jej dorosnąć. Powtórzę, między nazywaniem kogoś czule i byciem niedojrzałym nie ma żadnego związku. Mnie oburza, że facet zabił swoje dzieci i to ma być nienawiść, a Ciebie oburza, że ja swoją córeczke tulę i to miłość?
                      Odetchnęłam z ulgą, że za to całowanie psa mi sie nie oberwało.
                • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 19:49
                  Poczytaj sobie trusia29 od początku. Napisałam tam gdzieś, że słyszałam, że kobiety potrafią oskarżać nieuczciwie w trakcie rozwodu małżonków o seksualną przemoc wobec dzieci i że czytałam , że jedna ciągała męża latami po sądach, bo pocałował w pępek dziecko. Nie pachnie Ci tu na 100 km nienawiścią do kobiet, bo pewnie mnie jakaś rzuciła?
                  Byłaś też zdegustowana, że mówie o moim dziecku płci żeńskiej "córeczka". Pachnie Ci to na 100 km kazirodztwem może, bo nie bardzo rozumiem co w tym złego? Wyobraź sobie, że nie tylko mówię "córeczka". Często ja tulę, mówię, że ja kocham i wysyłam jej serduszka przez facebooka, taki ze mnie zboczeniec. Przyznam też się do czegoś, co pewnie dla Ciebie pachnie na 100 km zoofilią - zdarza mi się pocałować naszego psa.
                  A tak naprawdę, to nie ma we mnie jadu, nie mówię, że "jak na mężczyznę" Uważam, że są ludzie fantastyczni i okropni, zarówno mężczyźni jak i kobiety. A pisząc o konkretnym fakcie nie sugeruję, że wszyscy to robią. Nie piszę nic złego o moim ex i nie ma w nas nienawiści do siebie.
                  • trusia29 Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 20:07
                    Ale nie ma nic złego kochaniu zwierząt. Dla mnie zwierzę to domownik.

                    Nie ma nic złego kochaniu dzieci. Trzeba im okazywać uczucia. Ale trzeba im pozwolić dorastać. To o się robi wobec 5 latka, nie powinno sie wobec 15-latka itd. Nie chciałabym mieć 14-letniego synusia, ale syna :)

                    Jest coś złego w nadmiernym związywaniu uczuciowo dziecka ze sobą (zwłaszcza gdy ma jednego rodzica). Bo to dziecko zwykle staje się kaleką emocjonalna, uzależniona od matki a taka mamusia jest zwyczajnie toksyczna. Kwiatki przez fejsa??? 14 latce ??? sorry, dla mnie kosmos. Co bedzie jak Ci ja jakiś facet "odbierze"???






                    • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 20:43
                      Wyobraż sobie, że moje dziecko jest bardzo samodzielne, jest osobą , która w żaden sposób nie pozwoliłaby się zniewolić, nawet przez miłość. Czułe zwracanie sie do dziecka nie świadzcy o chęci zawładnięcia dzieckiem. Nie o kwiatki chodzi, tylko o serduszka. Jaki kosmos? Zawsze jesteś taka smiertelnie poważna? Co złego w wysłaniu komuś uśmiechnietej, mordki, czy serduszka. Młodzież to robi, a mnie nie wolno? Mam znajomą do której rodzice mówią "dzidzia", bo tak zostało z dzieciństwa. Ma męża, dziecko i sposób w jaki zwracają sie do niej rodzice nie oznacza , że chcą ją emocjonalnie uwiązać, ja swojego dziecka też nie. Więcej luzu , kobieto, bo jak Ci ktoś wyskoczy z niewinnym żartem, to go zatłuczesz z oburzenia, że infantylny. Gdybyś dostała na Walentynki serduszko z czekoladkami, byłabyś oburzona, widzisz coś w tym złego?
                      • trusia29 Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 08.04.13, 00:08

                        Co innego "dzidzia" (też znam jedną - ok. 50 lat ma) a co innego córcia, córeńka itd. Oczywiście, ze to normalne słowa, ale nie non stop w zwykłej wymianie zdań w necie - to akurat dużo mówi o osobie je piszącej. Możesz odwracać kota ogonem i tłumaczyć się sama przed sobą jak chcesz, ale mojego odbioru nie zmienisz. Zresztą nie powinno ci na nim zależeć, bo cie nei znam a jednak się tłumaczysz...

                        a co do luzu- nie potrzeba mi więcej. Moze Tobie by się przydał?

                        Nie lubisz, jak ktoś Ci pisze co o tobie sądzi za to ty walisz wszystkim swoje opinie, czy ktoś chce dalej z tobą gadać czy nie, czy są trafne czy nie, nie przyjmujesz innych argumentów. To prawda co napisał jeden z forumowiczów - syndrom warszawianki. Wiem co mówię, bo z Warszawy wyprowadziłam się 9 lat temu. I do dziś nie żałuję, bo tylu zarozumiałych, wszechwiedzących snobów, którym zależy "co ludzie powiedzą" choć nigdy się do tego nie przyznają nie spotkałam nigdy i nigdzie.
                  • trusia29 Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 20:15
                    Dodam, ze sama mam 37 lat i kochającą, wspaniałą matkę.
                    Ale kochającą mądrze - dała nam dorosnąć i za to cenię ją najbardziej. Mimo, ze w wieku 14 lat nie mówiła mi w kółko że mnie kocha, nei tuliła i nie spała ze mną lub z bratem. wystarczyło, jak powiedziała w ważnym momencie.

                    I nie czuliśmy się kontrolowani kwiatuszkami na fejsie - na które przecież trzeba odpowiedzieć kwiatuszkiem, bo mamusia czeka, prawda????

                    Mój parter ma taką mamusię, "kochająca", które do tej pory mówi do niego "synku" (ma 41 lat). Najchętniej wszystko zrobiłaby dla niego i cały świat pod niego ustawiła. Tylko on od niej wieje gdzie pieprz rośnie. Jak myślisz - dlaczego? W wieku 10 lat wstydził się kolegów zaprosić do domu bo mamusia "czula" była...

                    Poza tym zawodowo miałam do czynienia z takimi patologiami - wiele opinii biegłych psychiatrów czytałam - każdy nazwałby takie zachowanie nadmierną opiekuńczością i emocjonalnym uzależnianiem dziecka.

                    Zięciowi już współczuję.
                    • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 20:56
                      Wyobraż sobie, że 14-letnie dziecko potrzebuje takiej patologii. Nie bombarduję jej serduszkami. Była na wyjeżdzie, wysłałam jej 2 razy, nie obciążam jej nadmiernym kontaktem, nie dzwonię. Dzieci są różne, niektóre potrzebuja przytulenia, niektóre nie. Moja córcia sama o przytulenie prosi. Czasem siada mi nawet na kolanach ( juz słyszę ten jęk grozy! ), mówiąc, że w przyszłości będzie siadać na kolanach chłopaka i to dla mnie oczywiste. Miałaś prawdopodobnie chłodną matkę i sama taka jesteś i nie rozumiesz, że czułość to nie zniewolenie i nic groźnego.
                      • trusia29 Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 07.04.13, 23:59
                        Ani moja matka nie jest chłodna, ani ja.
                        Natomiast żadna z nas nie jest egzaltowana.
                        To prawda, ze dzieci są różne i ich potrzeby emocjonalne też. Jeżeli 14-latka potrzebuje kolan mamusi, to znaczy że sama nie potrafi sobie poradzić z emocjami. To nic ci nie mówi? Pewnie nie.
                        • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 08.04.13, 13:06
                          Co mają emocje z klapnięciem komuś na kolana czasem? I w czym problem z córcią?
                          Do którego roku zycia można mówić "córcia", bo nie słyszałam, by były jakieś wytyczne na ten temat? Mnie z kolei "córka" brzmi niemile. Mając 35 lat dostałam od mamy list zaczynający się "moja kochana córeczko" i nie podejrzewałam, że to patologia i nie uważam, że jest toksyczna.
                          Do jakiego wieku tulisz swoje psy i dlaczego tulenie psa jest OK, człowieka nie?
                          Przy okazji jakich ważnych momentów można powiedzieć dziecku "kocham", bo mnie rzeczywiście zdarza się tak chlapnąć bez ważnych powodów w środku tygodnia. Na dokładkę znam małżeństwo z 20-letnim stażem i 4 dzieci, którzy "kocham" mówią kończąc rozmowę telefoniczną, więc chyba trzeba im wytłumaczyć, że źle robią.
                          W jaki akceptowalny sposób kontaktować się z dzieckiem, by nie było, że zniewalam i trzymam na smyczy? Rozumiem, że przez facebooka nie, no i na bużki i inne takie szlaban, bo egzaltacja. Jak napiszę, to też zmuszam do odpowiedzi, jak się odezwę też i jest smycz.
                          Jak nie dać się zniewoleniu, bo czasem córcia wpada wieczorem i chce pogadać i zmusza mnie do odpowiedzi?
                          Czy Ty kontaktujesz się z dzieckiem za pomocą poleceń zostawionych na tablicy?
                          Jestem osobą spontaniczną w okazywaniu uczuć, mój ex też, nasze dziecko też. Sporo żartujemy i się przekomarzamy i w drobnej egzaltacji, polegającej na wysłaniu serduszek
                          nie widzimy problemu. Jak Ciebie tak wszystko oburza, to zastanawiam się, czy nie jesteś tą kobietą, która ciągała męża po prokuratorach i sądach za całusa w pępek i aż strach się przyznać, ale mój ex często całował naszą córeczkę w pępek, gdy była mała.
                          Jeśli temat Ciebie interesuje, to polecam książki Eichelberga, Samsona i Jasińskiej pt. "Dobra miłość" i "Dobre rozmowy", tylko weź coś na uspokojenie, bo to będzie dla Ciebie super-kosmos.
                          Ja nie przypinam łatek ludziom w zależności od tego, gdzie mieszkają. Mieszkam w Warszawie od urodzenia i ludzie są różni, ale często jeżdzę na wieś i tam też ludzi lubię.
                          Wielu ludzi tłucze swoje dzieci, bo tłukli ich rodzice i uważają, że skoro wyrośli na porządnych ludzi, to tak trzeba i Ty masz podobnie. Mama nie tuliła, nie mówiła "kocham", więc to dla Ciebie nie jest normalne, a wręcz bulwersuje. I zadziwia mnie Twoja teoria, że rodzice nie powinni mieć silnej wiezi emocjonalnej z dziećmi. Dzieci nie kochane, nie są w stanie kochać, choć bez tego można żyć.
                        • basiastel Re: Tatuś najukochańszy bardzo nieobecny... 13.04.13, 11:46
                          Wejdź na wątek "Dziewczyny 40 +" Pełno tam takich z "problemami emocjonalnymi" i "egzaltowanych dojrzałych kobiet. Nie tylko buźki wstawiają, ale i "córcia" o nastolatce się znajdzie. Tylko radości życia tak jakby w nich dużo więcej niż u Ciebie.
                          Podejrzewam, że Twoje dziecko już w wieku 3 lat nie było egzaltowane i serduszek i kwiatków na laurkach nie było, a jak Ci się rzucił w euforii na szyję, to zaprowadziłaś do lekarza. Współczuję Twojemu otoczeniu. Zapisz się do ruchu oburzonych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka