Dodaj do ulubionych

Kiedy umrzeć znaczy zasnąć

24.05.09, 22:19
jeden z mądrzejszych i ciekawszych artykułów na temat śmierci i
poruszania jej kwestii z dzieckiem. Śmierci rodzica. Na ogół jeżeli
juz ktoś pisze na ten temat - zazwyczaj gdzieś w rejonie 1 listopada
to za przykład podają śmierć zwierzęcia a w najgorszym przypadku
dziadka lub babci.
Niestety ten temat musiałam przerabiać na żywo z moim synkiem i
pomimo upływu kilku lat powraca ona nadal.
Literatury lub porady właściwie brak, dobrych dziecięcych
psychologów również. Dlatego dziękuję autorowi za poruszenie tak
trudnego teamatu.
Obserwuj wątek
    • maryshaa Re: Kiedy umrzeć znaczy zasnąć 28.05.09, 15:15
      Rzeczywiście jeden z rzetelniejszych artykułów w gazecie. Dający do
      myslenia, pokazujący możliwe rozwiązania, wyjaśniający zachowanie
      dziecka... Ale i tak w rzeczywistości bywa inaczej. Co innego czytać
      na zimno taki artykuł a co innego znaleźć się w takiej sytuacji -
      czego nikomu nie życzę!
      • borru Re: Kiedy umrzeć znaczy zasnąć 28.05.09, 20:20
        Śmierć bliskiej osoby- tak naprawdę cierpią najbardziej nie ci co odchodzą.
        Różne są postawy dziecka które utraciło ojca lub matkę. Wiele zależy od wieku
        osieroconego dziecka i od tego czy jest obok, blisko, ktoś kto przygarnie
        bezpańską miłość, kto stanie się opoką, wzmocni zachwiane poczucie bezpieczeństwa.
        Tak czy inaczej zawsze bilans jest niekorzystny dla dziecka. Niech pamiętają o
        tym szczególnie ci co zamiast o dziecku myślą o sobie.
      • mieszkaniec_marsa Re: Kiedy umrzeć znaczy zasnąć 28.05.09, 20:29
        Solidny artykuł choć autorka opisując reakcję dzieci pominęła jedną rzecz, być może się z nią nie spotkała. Śmierć rodzica wpływa też że dziecko staje się "doroślejsze/dojrzalsze" od rówieśników. Jeśli zazwyczaj zmarły rodzić pomagał w odrabianiu lekcji naturalne staje się dla najstarszego dziecka że teraz on będzie zastępował zmarłą mamę czy tatę.
    • dudi45 Kiedy umrzeć znaczy zasnąć 28.05.09, 15:55
      Jest przepiękna książka na ten temat Wydawnictwa EneDueRabe pod
      tytułem "Żegnaj Panie Mufinie"
      Polecam wszystkim rodzicom, którzy nie wiedzą jak o tym temacie
      rozmawiać z dziećmi.
    • constelacja Kiedy umrzeć znaczy zasnąć 28.05.09, 17:13
      Kiedy zmarł mój mąż, nasz syn miał niespełna 4 lata. Pamiętam jak dziś,
      wróciłam do domu i powiedziałam: "tata umarł"... chyba nie myślałam wtedy o
      tym, jak odbierze to Miłosz, myślałam o swoim poczuciu strachu, straty,
      żalu... ale chciałam, żeby wiedział... Uczyłam się ze swoich własnych emocji,
      jak rozmawiać z synkiem o tym, co się stało...obserwowałam siebie,
      obserwowałam syna, nie zwracałam się o pomoc do specjalistów, pragnęłam
      przekuć to złe, w dobre, w wiarę, nadzieję, siłę...Mam poczucie, że popełniłam
      wiele błędów... no ale któż z nas podejrzewa, że znajdzie się w takiej
      sytuacji? Dzisiaj Miłoszek ma prawie 8 lat, dużo rozumie ... ale bardziej niż
      kiedyś cierpi i tęskni... unika rozmów o tacie,
      • palya Re: Kiedy umrzeć znaczy zasnąć 28.05.09, 22:02
        przerobiłam podobną sytuację w dzieciństwie. zmarł mój brat. jednak ze mną nikt o tym nie rozmawiał, pewnie rodzice mysleli, ze skoro mam 8 lat to nic nie rozumiem..mylili się.
        gdy ktokolwiek mówił coś o Nim, rodzice zaczynali płakać, przeżywać to od nowa, wiedziałam, ze rozmowy o Nim sprawiają im ból..więc nigdy nie zaczynałam tematu. oni więc mysleli, że ja nie chcę rozmawiać na Jego temat, i tak latami przeżywaliśmy tragedię w samotności.
        Constelacjo, rozmawiaj z synem, to ważne. Mozliwe, ze on widzi Twój ból i smutek, gdy rozmawiacie o jego ojcu i dlatego unika tematu, zeby Cię nie ranic... nie wiem czy tak jest, ale jest to możliwe.
    • aikiboshinko Kiedy umrzeć znaczy zasnąć 28.05.09, 17:54
      pamietam ze majac 4 lata podczas lezakowania w przedszkolu przyszla
      mi do glowy mysl 'mam juz 4 lata' zyje juz 4 lata' ciekawe jak
      bedzie za nastepne cztery?' To nieprawda ze 5 lat to magiczna
      granica postrzegania czasu.
      Dla mnie zrodlem nadziei w chorobie jest moja wiara chrzescijanska -
      mam pewnosc ze istnieje szczescie wieczne.kazdy dzien jest dla mnie
      czyms w rodzaju 'juz za klika minut bede w niebie' -bo zycie jest
      krotkie. Bardziej sie martwie o zbawienie swoje i innych niz sama
      smiercia.
    • polski_murzyn "Życie to śmiertelna choroba przenoszona drogą... 29.05.09, 09:14
      płciową" . Żyjemy na tej planecie tylko dzięki prymitywnym instynktom !!! Nie ma nic romantycznego w życiu i posiadaniu dzieci !! Mordujemy zwierzęta (świnie,krowy,konie,kury,walenie itd.) w bestialski sposób ,żeby przetrwać !! Obudźcie się !! Jest nas za dużo na tej Ziemi !! Nie ma raju !! Ja marzę o tym ,żeby po śmierci nic już nie było !! Jeżeli tu na Ziemi dziennie ,co godzinę cierpią miliardy ludzi i zwierząt to co musi być w "raju" ?
      • y.y Re: "Życie to śmiertelna choroba przenoszona drog 29.05.09, 10:54
        Dobrze, dobrze, ale może idź trollować i wygłaszać swoje generalizujące i
        "jedyne słuszne" uwagi gdzie indziej ok?
    • zycie_nie_jest_bajka Re: Kiedy umrzeć znaczy zasnąć 29.05.09, 11:02
      Mialam 11 lat gdy stracilam rodzicow, w wyjatkowo dramatycznych
      okolicznosciach. Trudno opisac te traume.
      W dodatku nie mialam rodzenstwa ani zadnego dziadka czy babci...
      Zanim doszlam do 18-tki blakalam sie po roznych ciotkach,
      internatach... Calym zyciem place za to doswiadczenie.
    • r.kruger Kiedy umrzeć znaczy zasnąć 29.05.09, 11:27
      bardzo dobry artykuł, porusza trudny ale potrzebny temat
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka