Dodaj do ulubionych

Fkoorvic gliniakow, hehehe

24.04.04, 05:32
trzymać, chłopaki!!!

O kompetencji i jakości pracy niedorzecznika MSZ Bogusława M. Majewskiego
świadczy, że nie chciało mu się przycisnąć trzech klawiszy komputera na
własnym biurku w Warszawie i sprawdzić ostatnio wydanych zarządzeń własnego
ministerstwa w kwestii zmian w opłatach konsularnych. Paszport tymczasowy nie
jest już od pewnego czasu bezpłatny. Podstawa: Zarządzenie Ministra Spraw
Zagranicznych RP z dnia 23 sierpnia 2003 roku.

Konsulat Generalny RP w Sydney od 22 września 2003 liczy sobie za paszport
tymczasowy AUD 21. Ale to drobiazg. Również drobiazg, że paszport tymczasowy
de facto nigdy nie był bezpłatny, bo wydaje się go wyłącznie osobom, które
złożyły podanie o paszport 10-letni, kosztem (przeciętnie) AUD 500 w opłatach
paszportowych, i innych drakońskich opłatach związanych z wielomiesięcznym
wydzieraniem z gardła krajowej biurokracji surrealistycznych załączników do
wniosku paszportowego, bez których Konsulat wniosku nie przyjmie. Nie można
sobie wyrobić paszportu tymczasowego bez złożenia wniosku o paszport 10-
letni - chyba że ktoś chce paszport tymczasowy ważny tylko w jedną stronę, na
powrót do Ojczyzny Wszelkiej Szczęśliwości Urzędowej (nota bene – ten
wynalazek to renesans koncepcji paszportowej z PRL).

Co jest najważniejsze w tym wszystkim, to złożona przez ministerialnego
niedorzecznika deklaracja ideowa MSZ w Warszawie, słowami Edith Piaf: "non,
rien de rien; non, je ne regrette rien!".

MSZ idzie w zaparte. MSZ rżnie głupa na temat, że przecież nic wielkiego się
nie dzieje, a z najdroższymi i najpowolniejszymi 10-letnimi paszportami
świata jest tak, jak powinno być, bo przecież, jak rzecze niedorzecznik,
tonem wręcz papieskiej nieomylności: "poprawkie przyjento, przepysy
wprowadzono, a tera przepysy som takie, jakie majom byc", zatem " Roma
locuta, causa finita", "przepysy" są święte, a durna Polonia ma zamknąć mordy
i wykonywać co "przepysy" każą, bez gadania.

Naturalnie, ani słowa o tym, że chłopaki z Warszawy konsultowały swój
genialny pomysł tylko między sobą, a Polonii nikt o zdanie nie pytał. O co tu
zresztą pytać, skoro wszystkie chłopaki w Warszawie są przecież jednomyślnie
zgodne, że Polonia jest od tego, żeby płacić i słuchać, a "przepysy" są od
tego, żeby napędzać skarbowi państwa żywą frajerską gotówkę za nic.

Niedorzecznik zbywa lekko państwowy "skok na kasę" oraz (najbardziej z tego
wszystkiego interesujący) skok stylem figurowym PESEL na dane osobowe osób,
które ani w kraju nie mieszkają, ani nie mają zamiaru mieszkać, a w wielu
wypadkach kraju nigdy na oczy nie widziały, ani nie władają jego językiem.
Zdaniem niedorzecznika, absolutnie nieodzowne dla wydania obywatelowi
polskiemu zamieszkalemu stale za granicą paszportu polskiego jest pokorne
poinformowanie Warszawy, z czapką w ręku, (oczywista, po uiszczeniu na każdym
kroku złodziejskich opłat za nonsensowne i całkowicie zbędne do czegokolwiek,
za wyjątkiem pobierania opłat , czynności administracyjne),z kim, gdzie i
kiedy petent się żenił, z kim rozwodził, oraz komu, ile i kiedy zrobił dzieci
od czasu opuszczenia kraju oraz wyrobienie odpowiednich papierów na ten temat
w urzędach krajowych i w języku polskim, bo innego polska administracja
państwowa nie rozumie.

Pokątne robienie dzieci bez wiedzy Warszawy, albo rozwody w zagranicznych
sądach, to dla III RP ruja i porubstwo, czyli "poważna perturbacja często
granicząca z kwestią bezpieczeństwa panstwa", gdyż ręka państwa polskiego
powinna wszak sięgać z Warszawy pod każdą polską, półpolską, ćwierćpolską,
1/8 polską, etc. kołdrę na świecie. Mojej australijskiej małżonce niezmiernie
pochlebia, że jej związek ze mną bezpośrednio zagraża bezpieczeństwu
nieznanego jej państwa na drugim końcu świata, ale nadal nie jest przekonana
o konieczności wykupienia w Warszawie kosztownej licencji na legalną
kopulację ze mną w naszej własnej małżeńskiej sypialni w Sydney.

Szanowna Małżonka moja prosiła również, by przekazać niedorzecznikowi MSZ, iż
planujemy [...] się dalej, bez wiedzy i pozwolenia Warszawy, tyle że podczas
wakacji na Vanuatu, zamiast w Krakowie, jak początkowo mieliśmy zamiar; na
Vanuatu nasze pieniądze też przyjmują z pocałowaniem ręki, ale za to bez
gróźb, że nas do domu nie wypuszczą. Władz Vanuatu nasza metryka ślubu jakoś
nie interesuje. Mają też w nosie, w jakim języku są metryki urodzenia naszych
dzieci. A że dzieci zobaczą palmę na Vanuatu zamiast Wawelu i krakowskiego
Rynku - to trudno.

Próby rozciągania administracyjnej podległości obywateli poza własną
jurysdykcję terytorialną są zdaniem niedorzecznika uzasadnione, na takiej
podstawie, że MSWiA RP uważa, że są uzasadnione.

Znaczy, przekonywanie polskiej waaadzy państwowej , że prawo obywatela
polskiego do posiadania paszportu i posługiwania się nim nie ma nic wspólnego
z jego stanem cywilnym, albo posiadaniem (lub nie) numeru PESEL, ma się dalej
odbywać na zasadzie "gadał dziad do obrazu". Niedorzecznik MSZ RP ma również
głęboko gdzieś, że istnieje sporo osób, które za samo wystąpienie o paszport
polski mogą natychmiast stracić australijską posadę, bo niedorzecznik uważa
zapewne, że jak się ktoś w Polsce urodził, to Warszawa powinna regulować,
gdzie on w Australii pracuje.

Myślę że po dobremu nic nie wskóramy z warszawskimi niedorzecznikami; pora
nam do trybunału w Strasbourgu, do interpelacji w Parlamencie Europejskim, do
rozmów w australijskim Department of Foreign Affairs and Trade i amerykańskim
State Department, do lobbyingu polityków zachodnich; za ich pośrednictwem
trzeba będzie doprowadzić do świadomości warszawskich zamordystów (“quite
forcibly", czyli z dużym naciskiem), jakie są standardy stosunków państwo-
obywatel w krajach cywilizowanych. Włącznie z prawem obywatela do rezygnacji
z obywatelstwa bez dodatkowych małostkowych wstrętów administracyjnych.

Ale, ale, jeszcze jedno, proszę pana niedorzecznika - a wizy dla obywateli
Australii i Kanady już znieśliście, jak wam to nakazuje "EU visa-free travel
list", znana także jako “positive visa list” warunek akcesyjny Unii w
zakresie Justice and Home Affairs? Nie znieśliście? No to się pospieszcie, bo
czasu mało. Raport Komisji Europejskiej o warszawskich zaległościach w
spełnianiu dobrowolnie przyjętych na siebie zobowiązań akcesyjnych ukazał się
5 listopada 2003, i wyraźnie mówi, że oprócz licznych innych zaległości, na
odcinku wiz też żeście się nie wywiązali.

Że co, że nie będzie Bruksela pluć wam w twarz, bo PZPR-owska młodzieżówka to
królewski szczep Piastowy, więc wie lepiej, jak zawsze? Ano, pożyjemy,
zobaczymy, chłopaki, ile luzu da wam po pierwszym maja 2004 roku Bruksela;
daj Boże, żeby niedużo. W każdym razie, jak nie wykonacie, coście
ceremonialnie Unii obiecali, to te spodziewane sterty euro zobaczycie jak
własne ucho.

Czas pracuje dla nas, chłopaki z Warszawy!

Zaprowadziliście sobie totalnie bezmyślne "przepysy", które być może cieszą
wasze oko i złośliwą duszę waszych urzędników, ale bedą progresywnie, po
kolei, doprowadzać do dzikiej furii i antagonizować wobec RP, na resztę
życia, każdego Polaka mieszkającego za granicą i posiadającego polski
paszport - w miarę progresywnego wygasania polskich paszportów wydanych w
latach 90-tych. W tym roku doprowadzacie do furii osoby z paszportami
polskimi wydanymi w 1993 roku, w przyszłym roku osoby z paszportami wydanymi
w 1994 roku, i tak dalej. Jak również, o każdym czasie, każdego Polonusa
mającego zamiar zabrać ze sobą, lub wysłać, swoje urodzone za granicą dzieci
w odwiedziny do kraju ojców.

Opieracie się bowiem, chłopaki, na całkowicie błędnym założeniu: że każdy
Polak, na każdy wasz gwizdek, pędem będzie biegł do najbliższego konsulatu RP
po polskie paszporty dla siebie i swoich dzieci, z gotówką w zębach i choćby
boso po tłuczonym szkle, jeśli tylko wam
Obserwuj wątek
    • Gość: coxik Re: Fkoorvic gliniakow, hehehe IP: *.oc.oc.cox.net 24.04.04, 07:14
      popierdolony czy co? i po chuj tyle tego zes pisal?
      komu to by sie chcialo czytac?
      • Gość: wowa Re: Fkoorvic gliniakow, hehehe IP: *.102-131-66.mc.videotron.ca 24.04.04, 22:15
        no to jak gliniak iczytac wam sie nie chce?
        a ogladac wam sie chce?
        no to patrzta
        www.koniakow.com
    • filipek.us króciutko 24.04.04, 14:32
      soup_nazi napisał:

      ) trzymać, chłopaki!!!
      )
      ) O kompetencji i jakości pracy niedorzecznika MSZ Bogusława M. Majewskiego
      ) świadczy, że nie chciało mu się przycisnąć trzech klawiszy komputera na
      ) własnym biurku w Warszawie i sprawdzić ostatnio wydanych zarządzeń własnego
      ) ministerstwa w kwestii zmian w opłatach konsularnych. Paszport tymczasowy nie
      ) jest już od pewnego czasu bezpłatny. Podstawa: Zarządzenie Ministra Spraw
      ) Zagranicznych RP z dnia 23 sierpnia 2003 roku.
      )
      ) Konsulat Generalny RP w Sydney od 22 września 2003 liczy sobie za paszport
      ) tymczasowy AUD 21. Ale to drobiazg. Również drobiazg, że paszport tymczasowy
      ) de facto nigdy nie był bezpłatny, bo wydaje się go wyłącznie osobom, które
      ) złożyły podanie o paszport 10-letni, kosztem (przeciętnie) AUD 500 w opłatach
      ) paszportowych, i innych drakońskich opłatach związanych z wielomiesięcznym
      ) wydzieraniem z gardła krajowej biurokracji surrealistycznych załączników do
      ) wniosku paszportowego, bez których Konsulat wniosku nie przyjmie. Nie można
      ) sobie wyrobić paszportu tymczasowego bez złożenia wniosku o paszport 10-
      ) letni - chyba że ktoś chce paszport tymczasowy ważny tylko w jedną stronę, na
      ) powrót do Ojczyzny Wszelkiej Szczęśliwości Urzędowej (nota bene – ten
      ) wynalazek to renesans koncepcji paszportowej z PRL).
      )
      ) Co jest najważniejsze w tym wszystkim, to złożona przez ministerialnego
      ) niedorzecznika deklaracja ideowa MSZ w Warszawie, słowami Edith Piaf: "non,
      ) rien de rien; non, je ne regrette rien!".
      )
      ) MSZ idzie w zaparte. MSZ rżnie głupa na temat, że przecież nic wielkiego się
      ) nie dzieje, a z najdroższymi i najpowolniejszymi 10-letnimi paszportami
      ) świata jest tak, jak powinno być, bo przecież, jak rzecze niedorzecznik,
      ) tonem wręcz papieskiej nieomylności: "poprawkie przyjento, przepysy
      ) wprowadzono, a tera przepysy som takie, jakie majom byc", zatem " Roma
      ) locuta, causa finita", "przepysy" są święte, a durna Polonia ma zamknąć mordy
      ) i wykonywać co "przepysy" każą, bez gadania.
      )
      ) Naturalnie, ani słowa o tym, że chłopaki z Warszawy konsultowały swój
      ) genialny pomysł tylko między sobą, a Polonii nikt o zdanie nie pytał. O co tu
      ) zresztą pytać, skoro wszystkie chłopaki w Warszawie są przecież jednomyślnie
      ) zgodne, że Polonia jest od tego, żeby płacić i słuchać, a "przepysy" są od
      ) tego, żeby napędzać skarbowi państwa żywą frajerską gotówkę za nic.
      )
      ) Niedorzecznik zbywa lekko państwowy "skok na kasę" oraz (najbardziej z tego
      ) wszystkiego interesujący) skok stylem figurowym PESEL na dane osobowe osób,
      ) które ani w kraju nie mieszkają, ani nie mają zamiaru mieszkać, a w wielu
      ) wypadkach kraju nigdy na oczy nie widziały, ani nie władają jego językiem.
      ) Zdaniem niedorzecznika, absolutnie nieodzowne dla wydania obywatelowi
      ) polskiemu zamieszkalemu stale za granicą paszportu polskiego jest pokorne
      ) poinformowanie Warszawy, z czapką w ręku, (oczywista, po uiszczeniu na każdym
      ) kroku złodziejskich opłat za nonsensowne i całkowicie zbędne do czegokolwiek,
      ) za wyjątkiem pobierania opłat , czynności administracyjne),z kim, gdzie i
      ) kiedy petent się żenił, z kim rozwodził, oraz komu, ile i kiedy zrobił dzieci
      ) od czasu opuszczenia kraju oraz wyrobienie odpowiednich papierów na ten temat
      ) w urzędach krajowych i w języku polskim, bo innego polska administracja
      ) państwowa nie rozumie.
      )
      ) Pokątne robienie dzieci bez wiedzy Warszawy, albo rozwody w zagranicznych
      ) sądach, to dla III RP ruja i porubstwo, czyli "poważna perturbacja często
      ) granicząca z kwestią bezpieczeństwa panstwa", gdyż ręka państwa polskiego
      ) powinna wszak sięgać z Warszawy pod każdą polską, półpolską, ćwierćpolską,
      ) 1/8 polską, etc. kołdrę na świecie. Mojej australijskiej małżonce niezmiernie
      ) pochlebia, że jej związek ze mną bezpośrednio zagraża bezpieczeństwu
      ) nieznanego jej państwa na drugim końcu świata, ale nadal nie jest przekonana
      ) o konieczności wykupienia w Warszawie kosztownej licencji na legalną
      ) kopulację ze mną w naszej własnej małżeńskiej sypialni w Sydney.
      )
      ) Szanowna Małżonka moja prosiła również, by przekazać niedorzecznikowi MSZ, iż
      ) planujemy [...] się dalej, bez wiedzy i pozwolenia Warszawy, tyle że podczas
      ) wakacji na Vanuatu, zamiast w Krakowie, jak początkowo mieliśmy zamiar; na
      ) Vanuatu nasze pieniądze też przyjmują z pocałowaniem ręki, ale za to bez
      ) gróźb, że nas do domu nie wypuszczą. Władz Vanuatu nasza metryka ślubu jakoś
      ) nie interesuje. Mają też w nosie, w jakim języku są metryki urodzenia naszych
      ) dzieci. A że dzieci zobaczą palmę na Vanuatu zamiast Wawelu i krakowskiego
      ) Rynku - to trudno.
      )
      ) Próby rozciągania administracyjnej podległości obywateli poza własną
      ) jurysdykcję terytorialną są zdaniem niedorzecznika uzasadnione, na takiej
      ) podstawie, że MSWiA RP uważa, że są uzasadnione.
      )
      ) Znaczy, przekonywanie polskiej waaadzy państwowej , że prawo obywatela
      ) polskiego do posiadania paszportu i posługiwania się nim nie ma nic wspólnego
      ) z jego stanem cywilnym, albo posiadaniem (lub nie) numeru PESEL, ma się dalej
      ) odbywać na zasadzie "gadał dziad do obrazu". Niedorzecznik MSZ RP ma również
      ) głęboko gdzieś, że istnieje sporo osób, które za samo wystąpienie o paszport
      ) polski mogą natychmiast stracić australijską posadę, bo niedorzecznik uważa
      ) zapewne, że jak się ktoś w Polsce urodził, to Warszawa powinna regulować,
      ) gdzie on w Australii pracuje.
      )
      ) Myślę że po dobremu nic nie wskóramy z warszawskimi niedorzecznikami; pora
      ) nam do trybunału w Strasbourgu, do interpelacji w Parlamencie Europejskim, do
      ) rozmów w australijskim Department of Foreign Affairs and Trade i amerykańskim
      ) State Department, do lobbyingu polityków zachodnich; za ich pośrednictwem
      ) trzeba będzie doprowadzić do świadomości warszawskich zamordystów (“quite
      )
      ) forcibly", czyli z dużym naciskiem), jakie są standardy stosunków państwo-
      ) obywatel w krajach cywilizowanych. Włącznie z prawem obywatela do rezygnacji
      ) z obywatelstwa bez dodatkowych małostkowych wstrętów administracyjnych.
      )
      ) Ale, ale, jeszcze jedno, proszę pana niedorzecznika - a wizy dla obywateli
      ) Australii i Kanady już znieśliście, jak wam to nakazuje "EU visa-free travel
      ) list", znana także jako “positive visa list” warunek akcesyjny Unii
      ) w
      ) zakresie Justice and Home Affairs? Nie znieśliście? No to się pospieszcie, bo
      ) czasu mało. Raport Komisji Europejskiej o warszawskich zaległościach w
      ) spełnianiu dobrowolnie przyjętych na siebie zobowiązań akcesyjnych ukazał się
      ) 5 listopada 2003, i wyraźnie mówi, że oprócz licznych innych zaległości, na
      ) odcinku wiz też żeście się nie wywiązali.
      )
      ) Że co, że nie będzie Bruksela pluć wam w twarz, bo PZPR-owska młodzieżówka to
      ) królewski szczep Piastowy, więc wie lepiej, jak zawsze? Ano, pożyjemy,
      ) zobaczymy, chłopaki, ile luzu da wam po pierwszym maja 2004 roku Bruksela;
      ) daj Boże, żeby niedużo. W każdym razie, jak nie wykonacie, coście
      ) ceremonialnie Unii obiecali, to te spodziewane sterty euro zobaczycie jak
      ) własne ucho.
      )
      ) Czas pracuje dla nas, chłopaki z Warszawy!
      )
      ) Zaprowadziliście sobie totalnie bezmyślne "przepysy", które być może cieszą
      ) wasze oko i złośliwą duszę waszych urzędników, ale bedą progresywnie, po
      ) kolei, doprowadzać do dzikiej furii i antagonizować wobec RP, na resztę
      ) życia, każdego Polaka mieszkającego za granicą i posiadającego polski
      ) paszport - w miarę progresywnego wygasania polskich paszportów wydanych w
      ) latach 90-tych. W tym roku doprowadzacie do furii osoby z paszportami
      ) polskimi wydanymi w 1993 roku,

      Wrzuciłem se na twardziela heh heh heh
      Dzięki soup!
      • soup_nazi Bardzo przepraszam 26.04.04, 05:16
        To jest tekst SW sciagniety z innego forum. Mialem to dopisac na koncu i
        zapomnialem. Teraz juz wszystko jasne.
        • Gość: coxik Re: Bardzo przepraszam IP: *.oc.oc.cox.net 26.04.04, 05:28
          co za roznica?
          ktos niezle jebniety musial to pisac
          • soup_nazi Re: Bardzo przepraszam 26.04.04, 18:06
            Gość portalu: coxik napisał(a):

            > ktos niezle jebniety musial to pisac

            Zgadza sie. Z punktu widzenia kolchoznianych gliniakow, hehehe
            • Gość: coxik Re: Bardzo przepraszam IP: *.oc.oc.cox.net 26.04.04, 18:16
              aaa dobrze ze wyjasniliscie z jakiego punktu widzenia zostalo to napisane
              teraz wszystko jasne
            • soup_nazi Gliniak, ty tu chyba zwisasz naokolo zegara, hehe 26.04.04, 18:18
              Placa ci w dolarach czy w orzechach, hehehe? Czy tez moze tak dla kolchoznianej
              idei?
              • filipek.us W peso (= jednostka monetarna Meksyku) 27.04.04, 00:02
                soup_nazi napisał:

                > Placa ci w dolarach czy w orzechach, hehehe? Czy tez moze tak dla
                kolchoznianej idei?
                • kan_z_oz Re: W peso (= jednostka monetarna Meksyku) 27.04.04, 10:47
                  coxik napisal;popierdolony czy co? i po chuj tyle tego zes pisal?
                  komu to by sie chcialo czytac?

                  Przeczytalam z uwaga. Czasy z Polski, gdy brak paszportu uniemozliwial wyjazd
                  za granice sa juz poza nami. Byc moze nie pamietasz, gdyz do tego nalezy byc w
                  odpowiednim wieku. Bylo to wtedy naruszeniem wolnosci obywatelskiej w oczach
                  Polakow jak i opinii swiatowej. Utrudnienia paszportowe zle sie kojarza, sa
                  uciazliwe i bez wzgledu na to co rzad RP planuje, nie ma powodu by wyrabianie
                  paszportu trwalo wiecej niz 2 tygodnie. Uwagi twoje sa bez sensu; krytykujesz
                  osoby a nie tresc postu. Czy mozesz klopoty osobiste/emocjonalne, wykrzyczec
                  gdzies prywatnie, zamiast na forum Polonia?

                  Pzd
                  • Gość: VIP-1 Re: W peso (= jednostka monetarna Meksyku) IP: *.cwshs.com 27.04.04, 12:48
                    kan_z_oz napisała:

                    > Czy mozesz klopoty osobiste/emocjonalne, wykrzyczec
                    > gdzies prywatnie, zamiast na forum Polonia?
                    nie moze, to jego zawod
    • prawdziwystarywiarus Coxik, masz moją pełną sympatię 27.04.04, 13:41
      Mnie też by nerwy puszczały, jakbym miał za trzy dni stracić robotę.

      A pełny tekst tego, co ci pan nazista zupny zadał do przeczytania, to jest pod
      www.salonniezaleznych.org/forum/viewtopic.php?t=12
      • nocna.mara Re: Coxik, masz moją pełną sympatię 27.04.04, 14:15
        zaskoczyl mnie cytat ktory podales. Czy naprawde nie ma innegos posobu na takie
        fakszerstwa? Nie jestem fachowcem ale przeciez musi byc jakis sposob ktory
        takich falszerzy pozbawia zycia na dluzej.

        Volksdeutsch



        Joined: 12 Apr 2004
        Posts: 4

        Posted: Tue Apr 13, 2004 4:00 pm Post subject: Ha, Ha, Ha, Bezpieczenstwo
        polskiego paszportu.

        --------------------------------------------------------------------------------

        Az tak wiele sie nie zmienilo, tylko wiecej bezsensownych papierkow.
        Pewien czas temu spotkalem goscia /Polaka/ ktory ze swoja ukrainska cizia
        wybral sie na zachod. Jako ze europejskie wizy to duzy problem dla mieszkancow
        tego skansenu dyktatury wiec gosc zalatwil cizi polski paszport. Machanizm
        bardzo prosty, za drobna oplata jakas polska cizia zlozyla wniosek o paszport
        (na siebie), ale dolaczyla zdjecia tej ukrainskiej cizi.
        I podpasc mozna praktycznie tylko na polskiej granicy, bo na ktorym przejsciu
        granicznym w europie sa ludzie umiejacy odroznic czy cizia mowi dobrze po
        polsku. Nawet Bin Laden po przystrzyzenu brody z takim paszportem moglby
        jezdzic spokojnie po europie.

        Dopuki takie praktyki spokojnie przechodza nie nalezy sie dziwic znerwicowanym
        amerykanom ze sami chca miec reke na pulsie.
        A za stosowna oplata urzad gminy w Gornym Dolkowie zalatwi to nawet z odciskami
        palcow i innymi danymi biometrycznymi.

        Na to nawet w USA nie ma rady, ale zapwne nie jest tak latwo.





        prawdziwystarywiarus napisał:

        > Mnie też by nerwy puszczały, jakbym miał za trzy dni stracić robotę.
        >
        > A pełny tekst tego, co ci pan nazista zupny zadał do przeczytania, to jest
        pod
        > www.salonniezaleznych.org/forum/viewtopic.php?t=12
        • prawdziwystarywiarus Re: Coxik, masz moją pełną sympatię 27.04.04, 14:20
          nocna.mara napisał:

          > zaskoczyl mnie cytat ktory podales. Czy naprawde nie ma innegos posobu na
          takie
          >
          > fakszerstwa? Nie jestem fachowcem ale przeciez musi byc jakis sposob ktory
          > takich falszerzy pozbawia zycia na dluzej.

          Jest, ale wymaga profesjonalnie pracujacej administracji panstwowej o niskiej
          podatnosci na przekupstwo. Dlatego Polska zobaczy Schengen w 2007 jak wlasne
          ucho bez lustra. Zobacz takze Transparency International Corruption Perception
          Index 2003.
      • waldek.usa Re: Coxik, masz moją pełną sympatię 27.04.04, 14:45
        Chyba nie tak galopkiem, Reich ma utrzymac granice z Polandowem do konca 2005
        (?), z racji intimate knowledge of the particularities behind Oder and Neusse.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka