Dodaj do ulubionych

Marlena D. c.d. tylko wydrukowac

IP: 62.67.2.* 28.08.01, 23:20
Do 1929 roku Marlena wystąpiła w 17 filmach, 26 sztukach teatralnych i
musicalach. "Krytycy uważali ją za aktorkę bulwarową i rzadko podnosili wzrok
powyżej jej spódniczki" - pisze Donald Spoto w książce "Marlene Dietrich".
Jednak koledzy uważali, że w Marlenie siedzi zwierzę sceniczne. - Miała rys
gwiazdy: była wielka, nawet gdy nie robiła nic - wspominała aktorka Lili
Darvas. - Wystarczało, by na scenie zapaliła cygaretę - potrafiła palić długo i
seksownie - a publiczność zapominała o innych aktorach. Jej poza była
naturalna, głos wielce melodyjny, gesty delikatne. Fascynowała publiczność,
jakby była obrazem Modiglianiego.

Te cechy Marleny dostrzegł Josef von Sternberg w spektaklu "Zwei Krawatten": -
Nigdy nie widziałem kobiety tak zdolnej, która byłaby tak niedoceniana.

Wieść o angażu dotarła do aktorki w lokalu dla transwestytów La Silhouette. -
Słuchała posłańca z wybałuszonymi oczami, a potem zamówiła tyle szampana, że
mogliśmy się kąpać - opowiadał kompozytor Friedrich Hollaender.


Lampa tylko z góry
"Błękitny anioł" to ekranizacja powieści Heinricha Manna "Profesor Unrat".
Kabaretowa piosenkarka Lola Lola uwodzi czcigodnego profesora gimnazjum. A
potem sprowadza go na dno.

Grający profesora Unrata słynny aktor Emil Jannings omal nie postradał
zmysłów. - Dietrich potrafiła być wspaniałym kumplem, ale też i ostatnią zołzą -
opowiadał reżyser Kurt Bernhardt - Intrygowała na planie, szczuła dla zabawy
jednych aktorów na drugich.

Jannings rozumiał, że Marlena "zabiera" mu film. W "Błękitnym aniele"
zrozpaczony profesor Unrat dusi Lolę Lolę. I Jannings podczas ujęcia zaczął
naprawdę dusić Dietrich. Przez kilka tygodni musiała nosić apaszkę, bo na szyi
było widać ślady palców.

- Sama wymyśliła, jak powinna być oświetlana - wspomina reżyser Kurt
Bernhardt. - Zamknęła się na kilka godzin w kabinie do automatycznego robienia
zdjęć. Fotografowała się, ustawiając lampę pod różnym kątem. Wyszło, że wygląda
najlepiej, kiedy lampa świeci na nią z góry i od przodu. Trzymała się tego
potem przez całe życie.


P-1167 kradnie męża
- Dlaczego się z nią nie ożenisz, draniu?! - krzyczała zazdrosna żona
Sternberga, Roza.

- Nie mogę - jęczał Sternberg. - Przecież to tak, jakbym się zamknął w budce
telefonicznej z kobrą.

- Ty podły głupku!

Opętany przez Marlenę reżyser ściągnął ją do Hollywood. 2 kwietnia 1930 roku
podpisała angaż z wytwórnią Paramount jako pracownik nr P-1167. Płacili jej
1750 dolarów tygodniowo. Szokowała otoczenie, pokazując się, berlińską modą, w
męskich ubraniach.

Sternberg niemal nie wychodził z jej apartamentu. A kiedy oddalał się do żony,
Marlena natychmiast po niego posyłała, bo "umiera z tęsknoty - jak mówiła - za
Berlinem i słodkim baby Marią", które zostawiła pod ojcowską opieką Rudiego i
jego kochanki Tamary Matul.

Zrozpaczona Roza wystąpiła przeciw Marlenie do sądu o pół miliona odszkodowania
za "kradzież męża". Zaś Sternberg wysłał aktorkę do kosmetyczki, dietetyka i
chirurga plastycznego. Jeszcze twarz Loli Loli była szczera, obiecywała
wszystko. Nowa twarz Marleny obiecywała wiele i jednocześnie nic: widać w niej
tajemnicę, pożądanie, ciepło, kruchość, ironię, zaproszenie, znużenie.

W swoim pierwszym filmie amerykańskim "Maroko" Marlena grała prostytutkę.
Ubrana we frak śpiewała piosenkę, potem zeszła ze sceny i pocałowała w usta
siedzącą przy stoliku kobietę. Była to pierwsza lesbijska scena w historii kina.

Na planie niewolniczo wsłuchiwała się we wskazówki Sternberga wygłaszane dla
niej po niemiecku. - Odwróć ramiona ode mnie i wyprostuj się. Obniż głos o
oktawę i nie sepleń. Policz do sześciu i spójrz na lampę, jakbyś nie mogła bez
niej żyć.

Sternberg zakazał Marlenie mimiki. Przekonał ją, by tonowała gesty, a przed
kamerą poruszała się powściągliwie. Tak oszczędny warsztat pozwalający
jednocześnie wyrazić na ekranie tak wiele prócz Marleny posiedli tylko Humphrey
Bogart i Robert Mitchum.


Naucz się po angielsku, gnoju
- Miewam wielu mężczyzn i kobiety. Musisz się pogodzić, że cię nie kocham -
powiedziała do Sternberga na planie "Maroka".

- A ten zaczął wywrzaskiwać po niemiecku przekleństwa. Wrzeszczał soczyście i
długo - wspominał scenarzysta Jules Furthman.

Zniecierpliwiony Gary Cooper (kochanek Marleny, Sternberg o tym wiedział)
schwycił reżysera za frak: - Jak chcesz pracować w Ameryce, naucz się po
angielsku, gnoju. I wyniósł Sternberga z planu.

- Wzywamy do bojkotu filmu "Maroko" i innych filmów pani Dietrich, albowiem
grywa ladacznice i jest Teutonką, wyrodną matką, która zostawiła dziecko u
Hunów - zagrzmiała wpływowa konserwatywna organizacja kobieca Córy
Amerykańskiej Rewolucji.

- Miejsce mojego niemieckiego dziecka jest w niemieckiej szkole - napisała
Marlena w oświadczeniu.

"Maroko" uratowało Paramount przed bankructwem. Gaża gwiazdy podskoczyła do 4
tys. dol. na tydzień - dziś równałoby się to 60 tys. dol.

Dziedziczka fortuny spirytusowej, kanadyjka Jo Cairness, ofiarowała Marlenie
wyspę z pałacem na Bahamach. Chciała być pierwszą damą dworu Marleny, złożonego
z samych lesbijek. Przez pewien czas Dietrich brała tę ewentualność pod uwagę.
Spędziła trochę czasu z Jo na jej jachcie na Morzu Śródziemnym.


Upadek z wysokiego konia
W Hollywood Marlena nakręciła ze Sternbergiem siedem filmów. W "The Scarlett
Emperess" o carycy Katarzynie powtarzała jedno ujęcie 37 razy, bo nie był
zadowolony. W końcu rzuciła perukę na podłogę i uciekła z planu. - Sternberg
przestał z nią rozmawiać - wspominała scenarzystka i kochanka Marleny Mercedes
de Acosta. - Porozumiewał się z nią przez osoby trzecie.

Wreszcie Marlena zasymulowała upadek z konia. Udała, że jest
nieprzytomna. "Sternberg rzucił się do niej i jął całować po rękach - pisze de
Acosta. - Wołał doktora i błagał, żeby nie umierała, by mu wybaczyła na łożu
śmierci".

W 1935 roku pismo "Vanity Fair" napisało, że Sternberg przehandlował swój
niepospolity talent na parę nóg w jedwabnych pończochach. Jego filmy - a kręcił
już tylko z Marleną - stały się manieryczne i deficytowe. Wytwórnia zwolniła
Sternberga. Marlena jeszcze o niego walczyła u szefa Paramountu Louisa B.
Mayera. Bez skutku.

Reżyser zajął się malarstwem. O Marlenie nigdy nie wypowiadał się publicznie. -
Wszystko, co chciałem powiedzieć o Dietrich, powiedziałem kamerą.

"Polerował Marlenę z filmu na film, by przemienić ją w przezroczysty ideał o
lakierowanej twarzy. A ideał go już nie potrzebował" - zauważył francuski
krytyk Michel Aubriant we "France-Soir".

Dwa lata później amerykańscy kiniarze odmówili wyświetlania filmów z Marleną.
Zarabiała 20 tys. dol. tygodniowo. Ale opatrzyła się widzom. Nie była już
kasowa. Wzięła dwa lata pełnopłatnego urlopu i pojechała do Europy.


Puma wali prawym sierpowym
- Akurat! Każda gwiazda filmowa rozczytuje się rano w Rilkem!

Najbardziej kasowy pisarz Europy Erich Maria Re-marque kpił z Marleny. Spotkali
się na porannym spacerze w weneckim kąpielisku Lido. Marlena ubrana tylko w
szlafrok przyciskała do piersi tomik poezji Rainera Marii Rilkego. - Skoro
uważa mnie pan za idiotkę, niech pan wybierze jeden wiersz.

Remarque wybrał wiersz "Puma". Marlena wyrecytowała go z pamięci. A potem
Remarque, który jak zwykle był już po sporej porcji calvadosu, wziął Marlenę w
ramiona.

Podróżowali po Paryżach i Riwierach całym stadem: Marlena, jej córka Maria, mąż
Rudi, jego kochanka Tamara, Remarque oraz aktualne kochanki Marleny. Dietrich
oczywiście zdradzała też Remarque''a z mężczyznami. Ten cierpiał niepomiernie,
pił i obmyślał swój megabestseller "Łuk triumfalny", gdzie sportretował
Marlenę: "Zobaczył bladą twarz o wystających kościach policzkowych i szeroko
rozstawionych oczach. Była tak nieruchoma i podobna do maski, jakby zapadnięta,
a oczy w świetle ulicznych latarni połyskiwały tak szklaną pustką, że
przyciągnęła jego u
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka