reni_x
08.03.05, 18:49
Witam wszystkich,
po pierwsze chce podziekowac zalozycielowi tego forum i wszystkim,ktorzy sie
tutaj wypowiadaja!Czytajac wasze wypowiedzi i komentarze poczulam ,ze
wreszcie nie jestem sama moja choroba.Chce krotko opisac moja
historie,krotko,bo musialabym mala ksiazke napisac.
Zaczelo sie w 1998 roku-bo glowy miesni,stawow.od lekarza do lekarza,diagnoza-
przemeczenie.Za pare dni stracilam mowe.Szpital,badania-diagnoza:apoplex i
pozytywna Borelioza.Zadnego antybityku,lekarze tlumaczyli to tym,ze organizm
napewno sobie z tym poradzil.W trakcie rehabilitycji czulam sie okropnie,bole
prawie wszedzie..ponowne badania.AKTYWNA Borelioza.2 tygdnie Rocephin i.v.Dwa
lata mialam spokoj..w tym czasie "szpikowalam" sie witaminami i staralam sie
wzmocnic moj system odpornosciwy.3 lata temu ..znowu..bole nog(wszegolnosci
stopy)dretwienia,sino -czerwone plamy.Szpital-oprocz Boreliozy nic nie
znaleziono.Skierowano mnie do instytutu immunologicznego.Stwierdzili pozna
postac boreliozy.Rocephin 1 TYDZIEN!!!!!!!!!Moje dolegliwosci ustapily.
Rok 2004,listopad-myslalam,ze mam grype,wszystko mnie bolalo wlacznie z
gardlem.Lekarz przepisal mi cos na przeziebienie.Za dwa dni mialam zawal.(!!)
To bardzo skrocona historia mijej choroby..odwiedzilam chyba ze 100 lekarzy i
wszyscy stwierdzili,ze moja Borelioza jest WYLECZONA!!!zostalam z moja
choroba sama.Nie moge sluchac,jak lekarz mow do mnie ,ze moje oblawy sa
psychosomatyczne!teraz juz dwa tygodnie biore Rocephin i.v,prawie zmusilam
lekarza,zeby mi recepte wystawil.!bede jeszcze brala tydzien,a pozniej??Nie
mam nieraz juz sil "walczyc"o nastepny antybityk,i nie moge sluchac ,ze moje
objawy sobie wmawiam.Chyba zaczne sie leczyc na wlasna reke...w moi
przypadku..chyba juz nic mi niezaszkodzi.
Pozdrawiam wszystkich,ktorzy walcza z Borelioza i zycze im wytrwalosci.