Dodaj do ulubionych

wychowanie bezstresowe?

16.03.05, 10:31
Drogie emamy,
jak rozumiecie to pojęcie?
Z czym się ono kojarzy? Z jakimi wartościami wiąże? Czy uważacie, że takie
wychowanie jest dobre? Sensowne? Realne?
Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii
z góry dziekuję za odpowiedzi

Pozdrawiam
Justyna Dąbrowska
redaktor naczelna Dziecka
Obserwuj wątek
    • castellano33 Re: wychowanie bezstresowe? 16.03.05, 11:27
      Witam,
      uważam, że nie ma czegoś takiego jak wychowanie bezstresowe. To jest jakieś
      nieporozumienie. Już samo słowo "wychowanie" niesie w sobie elemennt stresu i
      karności.
      Pozdrawiam Laura
      • minka5 Re: wychowanie bezstresowe? 16.03.05, 19:47
        W zasadzie, w klasycznym slowa znaczeniu, juz wszystko zostalo tu napisane co
        mozna rozumiec pod pojeciem 'bezstresowego wychowania'. Nic dodac, nic ujac.
        A moze to pojecie wcale nie az tak bardzo dotyczy dzieci, ale samych rodzicow?
        Moze niezestresowany rodzic automatycznie wychowuje bezstresowo? Odwrotnosc
        tego stwierdzenia tez powinna byc logiczna.
        Rodzic zaganiany od rana do switu, z kalendarzem pelnym zobowiazan, jak
        najbardziej (w swoich oczach) dbajacy o swe pociechy (aby mialy lepszy
        start).... czyz taki rodzic moze w ogole mowic o czymkolwiek bezstresowym,
        wlaczywszy wychowanie?
        I taki stad moj wniosek - wychowanie nie jest wyspa, ale odzwierciedleniem
        sposobu naszego zycia; po pierwsze jako ludzi, a jako rodzicow w konsekwencji
        tego pierwszego.
        To poziom naszego wlasnego stresu obrazuje model wychowania, a nie odwrotnie.
        Teoria pozostaje tylko teoria.
        Pozdrawiam.
        Mama 3 synow
      • anty5 bezstress= bezsens 17.03.05, 13:37
        bezstress - prosta droga do wychowania potwora.....
        • mikolaj27 Re: bezstress= bezsens 21.11.05, 13:03
          Witam!Nie wierze w bezstresowe wychowanie.Mam przykład na dzieciach mojego męża
          siostry.Są wychowywane bezstresowo i ich zachowanie absolutnie mi się nie
          podoba.Nie mają za grosz kultury,potrafią bez pytania grzebać w moich i męża
          osobistych rzeczach,wziążć telefon komórkowy i przeczytać wiadomości ,doszło
          nawet do tego ,żę gdy zwrócę uwagę to obrażąją się i dzieci i mama.Dzieci mają
          po 7 i 10 lat.Więc uważam ,że bezstresowe wychowanie to jedna wielka bzdura.
        • dusia_mamusia Re: bezstress= bezsens 24.04.06, 16:51
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=40497739&a=40514195
      • maolga Re: wychowanie bezstresowe? 24.04.05, 13:15
        Skwituje to krótko zasłyszaną anegdotą:
        W autobusie siedzi mamuśka z syneczkem.Mały kopie w siedzenie z przodu na
        którym siedzi starsza pani. Ów lady uprzejmie prosi mame o zaprzestanie kopania
        prawie w plecy staruszki.
        Mamuśka odpowiada: "Moje dziecko jest wychowywane bezstresowo".
        A na to reaguje student stojący nad siedzącą mamą z dzieckiem: wyciąga z buzi
        gumę do życia i przykleja ją mamusi na czole, po czym powiada: "Ja też byłem
        wychowywany bezstresowo".
        • nangaparbat3 Re: wychowanie bezstresowe? 23.04.06, 16:48
          maolga napisała:

          > Skwituje to krótko zasłyszaną anegdotą:
          > W autobusie siedzi mamuśka z syneczkem.Mały kopie w siedzenie z przodu na
          > którym siedzi starsza pani. Ów lady uprzejmie prosi mame o zaprzestanie
          kopania
          >
          > prawie w plecy staruszki.
          > Mamuśka odpowiada: "Moje dziecko jest wychowywane bezstresowo".
          > A na to reaguje student stojący nad siedzącą mamą z dzieckiem: wyciąga z buzi
          > gumę do życia i przykleja ją mamusi na czole, po czym powiada: "Ja też byłem
          > wychowywany bezstresowo".

          To glupia anegdota, jedyne co z niej wynika, to jak w Polsce rozumiany jest ten
          termin - jak bardzo opacznie.
    • granna Re: wychowanie bezstresowe? 16.03.05, 12:46
      Zależy co sie rozumie pod tym pojęciem. Spotkałam sie ze stwierdzeniem, ze
      dziecko, kóre nie jest bite czy karane w inny sposób jest wychowywane
      bezstresowo, a potem mamy skutki takiego wychowania w postaci młodych
      wykolejeńców smile)
      Ja staram sie na każdym kroku pamiętac, że dziecko to człowiek tylko mały.
      Staram sie pamiętać o błędach moich rodziców, by nie powielac ich na własnym
      dziecku. Dotąd nie zdarzyło mi sie dziecka ukarać (ale ma dopiero 3 lata, wiec
      może wszystko przede mną). Pozwalam mu na ponoszenie konsekwencji własnych
      czynów (o ile nie zagraża to zdrowiu i życiu)), ale i sobie pozwalam na
      asertywność smile Staram sie rozumieć co moze czuć, czego potrzebować, ale nie
      zamierzam sie składać w ofierze na ołtarzu macierzyństwa. Często łapię sie na
      tym, ze zastanawiam się czym moze skutkować taka czy inna moja reakcja. Wierzę,
      że moje postępowanie okaże sie słuszne, choć mam świadomość, ze czasem nie jest
      wolne od błędów. Nie wiem czy można je nazwac wychowaniem bezstresowym. W tym
      momencie postepuję zgodnie z moimi przekonaniami i w najlepszej wierze. Czas
      pokaże czy słuszne są moje przekonania. A wychowac bezstresowo chyba po prostu
      sie nie da, bo człowiekowi w życiu zawsze jakieś stresy towarzyszą smile
      Pozdrawiam gorąco
      • amelka49 Re: wychowanie bezstresowe? 04.05.06, 14:35
        Oczywiste wydaje mi się dążenie do chronienia swoich małych dzieci przed
        niepotrzebnymi stresami, które w ogóle są jednak nieuniknione, szczególnie w
        czasach, kiedy wszystko dzieję się tak szybko.
        Jednak zupełnym nieporozumieniem, według mnie, jest załatwianie
        dzieciom "lewych" zaświadczeń o dyslekcji itp. po to żeby dziecko nie musiało
        np. zdawać jakiegoś egzaminu, lub wypisywanie zwolnień, żeby nie musiało iść na
        klasówki. Drobne stresy hartują osobowość i dają siłę pokonywania większych
        przeciwności losu, jakie jeszcze nasze dziecko kiedyś napotka.
        Uważam także, że jest wiele rzeczy, na które dziecku po prostu nie można
        pozwalać: i to poczynając od drobnych spraw, takich jak pozwalanie dziecku na
        jedzenie zamiast obiadu np. słodkiego wafla (zwłaszcza gdy jest niejadkiem),
        czy poważniejszych - które wiążą się z bezpieczeństwem dziecka i inych osób
        (np.zabawa kuchenką gazową) lub naruszają granice osobiste innych osób -
        sprawiają im przykrość lub nawet ból.
        Jednak napewno niewybaczalne jest odreagowywanie własnych (rodziców) stresów na
        dzieciach, które może się przejawiać choćby złą atmosferą w domu, kiedy to
        nieustannie dziecku towarzyszą krzyki rodziców.
        Zgadzam się także z takimi opiniami, że MAŁE dziecko i jego rodzic nie są
        partnerami: rodzic powinien prowadzić dziecko, wskazywać mu co jest dobre, a co
        złe ponieważ ono samo jeszcze tego nie rozumie. I musi je kochać, kochać i
        jeszcze raz kochać - bezwarunkowo.
    • myka-10 Re: wychowanie bezstresowe? 16.03.05, 13:02
      > Z czym się ono kojarzy?

      -------
      pierwsze skojarzenie na hasło "wychowanie bezstresowe" to synek mojej koleżanki
      wcierający gęstą zupę jarzynową w kanapę i komentarz mojej znajomej, że "to
      takie twórcze". Nie zwracała mu zupełnie uwagi. Wiem czemu - najmniejsza próba
      sprzeciwienia się dziecku, kończyła się prawie zawsze jego wrzaskiem, rzucaniem
      się na ziemię, histerią. Ale czy tamten chłopiec był szczęśliwy i czy był
      wychowywany na szczęśliwego człowieka?

      Bliskie jest mi takie wychowanie dzieci, kiedy mogę powiedzieć: "kocham cię i
      dlatego wymagam". A wymagania bywają stresujące, ale takie jest życie, a
      przecież rodzice szykują dzieci do odejścia w świat i nasze małe - duże dzieci
      mają sobie radzić w życiu bez nas. A stres będą spotykać zawsze, więc chyba nie
      można uczyć, że świat polega na unikaniu sytuacji stresujących.

      B.
      • betina28jan wychowanie beztresowe 11.05.05, 14:43
        Jestem mamą dwuletniej Karolinki.Co to jest wychowanie bezstresowe?Nie jestem
        zwolenniczką bicia dzieci ale mały klaps jeszcze nikomu nie zaszkodził.Są dni
        kiedy naprawde nie mam juz siły i klaps jest ostatecznoscią bo inaczej weszła
        by mi na głowa.Znam rodziców którzy wychowywali swojego syna bezstresowo i w
        tej chwili tego bardzo żałują bo mają pod swoim dachem małego "terroryste".
    • michmaja Re: wychowanie bezstresowe? 16.03.05, 13:49
      Zwykle, gdy rozmawiam ze znajomymi o dzieciach i mówię, że nie uznajemy w naszym
      domu bicia, żadnych klapsów, to słyszę, że to wychowanie bezstresowe. Ale
      niezgoda na bicie nie oznacza, że moim dzieciom wszystko wolno. mamy zasady,
      których trzeba przestregać, sa konsekwencje ich nieprzestregania, tylko sposób
      ich egzekwowania - bez klapsów i lania. Takie dwa bieguny albo "bezstresowo"
      albo bić. A gdzie miejsce na granice, zachęcanie do współpracy, wspólne
      rozwiązywanie problemów - po prostu trochę wysiłku i wiedzy zainwestowanej w
      wychowanie.
      • jadowitajola Re: wychowanie bezstresowe? 23.04.06, 14:05
        Otóż to, bardzo trafna uwaga
    • aleksandrynka Re: wychowanie bezstresowe? 16.03.05, 14:14
      z tego, co wiem, wiele rodziców myli wychowanie bezstresowe z innymi
      strategiami, jak na przykład z wychowaniem opartym na naturalnych
      konsekwencjach. Czasem sądzi się, ze jak matka nie przyleje za nieodpowiednie
      zachowanie, np. w sklepie, to wychowuje je bezstresowo. Dla mnie to nie jest
      takie jednoznaczne, ale często utożsamia się bezstresowość właśnie z niedaniem
      klapsa. A to nie tak. Wychowanie bezstresowe to stara i nieaktualna (choć
      pewnie nie do końca) koncepcja zakładająca, ze dziecku należy oszczędzić
      WSZELKICH stresów wynikających z codziennego zycia (podobno pan Spock
      przeprosił rodziców za tą koncepcjęsmile). I tak stresem jest niepozwolenie na
      pożarcie trzech paczek czekolady, stresem jest też zakaz oglądania telewizji,
      niegrzecznego zwracania się do innych i wszystko to, na co dziecko ma ochotę, a
      co moznaby mu uniemożliwić. Tutaj rodzice nie stawiają żadnych granic, bo to
      przecież takie stresujące! A przecież wiadomym jest (?), że małe dziecko do
      zdrowego i harmonijnego rozwoju potrzebuje właśnie granic - one sprawiają, że
      dziecko czuje się bezpieczne, chociaż złości się i protestuje w konkretnych
      sytuacjach, to na dłuższą metę jest to dla niego dobre - dziecko jest za
      małe, żeby decydować o pewnych sprawach i po to ma rodziców, zeby wskazywali
      właściwą drogę, zeby na nich polegać. Paradoksalnie, dziecko "niestresowane"
      stresuje sie tym bardziej, bo nie czuje oparcia w rodzicach, którzy pozalają mu
      podejmować decyzję we wszystkich aspektach jego funkcjonowania, nie czuje się
      wazne mimo, że intencje takiego rodzica nie są przecież złe. Takie dzieci nie
      są przystosowane do realnego, dorosłego życia, gdzie panują pewne normy i
      wymagania społeczne. To dopiero szok, kiedy po latach totalnej swobody i
      autokracji przychodzi stawić czoła rzeczywistości, z jej nakazami, zakazami,
      warunkami.
      Kiedyś słyszałam takie piękne porównanie: wyobraż sobie, że jesteś w ciemnym
      pomieszczeniu. Boisz się ruszyć na krok, bo nie wiesz, gdzie jest ściana i czy
      ona w ogóle się tam znajduje, a może dwa kroki dalej jest przepaść... A teraz
      postaw się w takiej samej sytuacji, tyle tylko, ze wcześniej przez chwilę
      włączono światło i jesteś w stanie wyobrazić sobie, jak ten pokój wygląda,
      gdzie się zaczyna i gdzie kończy. W pierwszej sytuacji jesteś właśnie dzieckiem
      pozostawionym samemu sobie, nie wie ono, jak daleko może się posunąć bo nikt mu
      tego nie pokazał. Jest przede wszystkim bardzo niepewne, na pewno nie czuje się
      tu bezpiecznie. W drugim przypadku rodzice "włączyli światło", nakreślili
      granice co sprawia, ze dziecko wie "na czym stoi", czego się może spodziewać.
      I sprawia mu ulgę świadomość, ze gdzieś jest ściana - to rodzice, którzy są
      podporą.
      To obrazuje szkodliwość niestawiania dziecku granic versus korzyści z tego
      płynące. Wychowanie bezstresowe nie jest dobre, ani dla dziecka ani dla innych
      z jego otoczenia. Sensowne? Nie. A czy realne... Bywaja takie przypadki,
      niestety...

      No, to się namądrzyłam! smile
    • wieczna-gosia Re: wychowanie bezstresowe? 16.03.05, 14:30
      dla mnie to sformuowanie wytrych sluzace do nazwania braku jakiegokolwiek
      wychowania.
      Kazde wychowanie ze swej natury jest stresowe. Zalezy od poziomu stresu jaki
      uznamy za poczatkowy. I do prania kablem mozna sie przyzwyczaic i perspektywe
      tegoz uznac za bezstresowa wink autopsja wink
    • oczko5 Re: wychowanie bezstresowe? 16.03.05, 14:30
      Witam.
      Kilka dni temu poprosiłam moją starszą córkę (6lat)o odkurzenie jej pokoju
      który dzieli z młodszą siostrą (3latka), zdenerwowała i powiedziała do
      mnie: "Mamo ty mnie chyba nie kochasz, bo ciągle tylko mnie o coś prosisz".
      Zaznaczam, że młodszą córkę również angażuję do prostych prac domowych.
      Odpowiedziałam jej, że kocham ją bardzo i właśnie dlatego proszę ją o pomoc.
      Widziałam, że zastanowiła się chwilkę i szybko włączyła odkurzacz.
      Nie wiem co sobie pomyślała, ale zauważyłam, że poczuła się bardziej "dorosła".
      Traktuję jej czyn jako konsekwencję mojej odpowiedzi.
      Uważam, że nie istnieje termin "bezstresowe wychowanie", samo wychowanie jest
      wyciąganiem konsekwencji z postępowania w tym przypadku mówię o postępowaniu
      dziecka.
      Dziecko kochane uczy się poprzez doswiadczenie. Rodzice są od tego żeby
      ukierunkować a nie pobłażać jeżeli widzą, że dziecko robi źle oraz chwalić
      jeśli dziecko stara się robić dobrze.Dziecko które jest zdane samo na siebie
      nie potrafi wybrać między dobrym i złym do tego potrzebny jest drogowskaz a tym
      drogowskazem są rodzice.
      Jeśli rodzic wymaga od dziecka, to to jest właśnie miłość. Nie mozna nauczyć
      prawidłowego funkcjonowania małego człowieka jeśli nie pozna on zasad.
      Bezstresowe wychowanie to jest bezradność rodziców, którzy często
      nieświadomie "wychowują" dziecko na tyrana i egoistę który nie będzie liczył
      się innymi. Małego człowieka można nauczyć prawidłowego postępowania pod
      warunkiem, że damy mu cel. Będę uparcie twierdzić, że najważniejsze jest
      zainteresowanie rodziców a nie pozostawianie dziecka sobie.
      Myślę, że wychowaniem jest również nauczenie dziecka opieki na osobą która jest
      chora, ot choćby podanie szklanki z herbatą. Widzę to kiedy ktoś z moich
      domowników jest chory. "Bezstresowe wychowanie" to brak narucania obowiązków, i
      brak wyciągania konsekwencji z postępowania dziecka.
      Pozdrawiam.

    • solek_2 Re: wychowanie bezstresowe? 16.03.05, 14:34
      To chyba właśnie zależy od tego jak rodzice postrzegają wychowanie. Niektórzy twierdzą, jeżeli bez stresu, to pozwalać na wszystko, chwalić dziecko bez przerwy nawet jeśli zrobiło coś bez sensu itp. Dla mnie najważniejsze jest, żeby moi synowie byli bezpieczni w swoim domu, żeby zawsze wiedzieli, że ich kochamy, staniemy murem, jeśli będą nas potrzebować. Ze mogą nam zawsze zaufać. Wiedzą, że nie zrobimy im krzywdy i nie wściekamy się na siebie o byle co. Ze można się pokłócić i przeprosić i świat się nie zawali. I to samo w stosumnku do nich: że jeżeli krzyknę to nie znaczy, że nie kocham, tylko jestem zła i już nie mam sił. Dla mnie upominanie, wymaganie to nie jest wychowanie stresujące dzieci. Zrównoważeni, kochający siebie i dzieci rodzice, i pewność, że są zawsze, kiedy dziecko ich potrzebuje - to wg mnie pozwala uniknąć stresu w wychowaniu.
      • solek_2 Re: wychowanie bezstresowe? 16.03.05, 14:39
        poprawka do ostatniego zdania. Nie uniknąć stresu w wychowaniu, ale ewentualny stres lepiej znieśćsmile i to nie tylko ten dotyczący wychowania.
    • mamaemilii Re: wychowanie bezstresowe? 16.03.05, 14:41
      Wydaje mi się, że wychowanie bezstresowe to relikt. Kiedyś było bardzo
      popularne, ale już dziś można oglądać tego wyniki. Brak narzucania granic i
      wyciągania konsekwencji okazały się kolejnymi błędami wychowawczymi.
      Choć z pewnością jakieś pozostałości z tego myślenia, a więc zaoszczędzenie
      dziecku niepotrzebnego stresu to korzyść, która po tym relikcie pozostała. Ale
      nie poprzez unikanie sprzeciwu czy histerii dziecka, tylko poprzez
      zastanawianie się nad swoim postępowaniem wobec niego
      • magdamaja Re: wychowanie bezstresowe? 08.10.05, 22:41
        mamaemilii napisała:
        Wychowanie bezstresowe to ostatnio najpopularniejsze określenie młodych
        rodziców i jak pięknie brzmi.Jednak czy wprowadzenie takiego wychowania w
        pełnym słowa tego znaczeniu nie skrzywdzi naszych dzieci?Przecież nie tylko my
        mamy z naszymi pociechami kontakt,i co to będzie jak ktoś przypadkowo podniwsie
        na naszego malca głos?Może być tylko przerażone.Nie uważam jednak ,że
        krzykiem,biciem(ręką oczywiście),szarpaniem i wiecznymi zakazami wychowamy
        nasze dziecko.Zamiast oparcia w swoich rodzicach widzieć będzie mamę-
        wroga.Pozwólmy zatem na trochę swobody,szalonych zabaw(przecież my też możemy
        się włączyć w dziecięce szleństwa)W sobotę pójścia trochę póżniej spać a dzieci
        będą szczęśliwe.Wszystko oczywiście w granicach rozsądku,bo życie bez
        ograniczeń dla małego człowieka nie jest azylem bezpieczeństwa,nie umie też
        póżniej oceniać sytuacji czy coś jest dobre czy już może przekroczyło tę
        barierę.








        > Wydaje mi się, że wychowanie bezstresowe to relikt. Kiedyś było bardzo
        > popularne, ale już dziś można oglądać tego wyniki. Brak narzucania granic i
        > wyciągania konsekwencji okazały się kolejnymi błędami wychowawczymi.
        > Choć z pewnością jakieś pozostałości z tego myślenia, a więc zaoszczędzenie
        > dziecku niepotrzebnego stresu to korzyść, która po tym relikcie pozostała.
        Ale
        > nie poprzez unikanie sprzeciwu czy histerii dziecka, tylko poprzez
        > zastanawianie się nad swoim postępowaniem wobec niego
        >
    • mama_szefusia Re: wychowanie bezstresowe? 16.03.05, 14:47
      Kojarzy mi się pejoratywnie.
      Stawia się go jako przeciwieństwo surowego wychowania z mnóstwem ograniczeń.
      Kołacze mi się w głowie, że zakłada brak jakichkolwiek ograniczeń aby nie
      tamować naturalnej aktywności dziecka, kreatywności i inicjatywy.
      Ale zawiera sprzeczność, bo wychowanie to właśnie stawianie granic a to zawsze
      rodzi jakiś tam stres (przynajmniej na początku).
      Koncepcja mi się nie podoba i koliduje z moim doświadczeniem jako matki,
      chociaż nie jestem też zwolennikiem wychowania surowego ani ideałem
      konsekwencji.

      Pozdrawiam
      Ola mama Jasia
    • rocha_mama Re: wychowanie bezstresowe? 16.03.05, 15:42
      Moim zdaniem jest to wychowanie bez ZBĘDNEGO stresu. Życie całkowicie bez
      nerwów, bólu, niewygody jest niemożliwe. Chodzi chyba o to, aby nauczyć małych
      ludzi empatii, poprawnego współżycia w społeczeństwie itp. Aby nie używać
      bezsensownych kar - np. klęczenia w kącie na fasoli za wylaną szklankę mleka.
      Należy posłać po ścierkę i nauczyć ścierać podłogę, pamiętając że nam też się
      zdażają takie wpadki. No i oczwiście klasyka. Nie męczyć tych biednych
      dzieciaków o jedzenie i szkołę. Wydaje mi się, że czasami widzimy w naszych
      dziecich tylko uczniów, któży mają być grzeczni i wszystko zjadać.
      Oczywiście jest mnóstwo niejasnych sytuacji, które tworzy życie albo nasze
      pociechy podkopując nasz autorytet. Jednak patrząc na moje podejście do syna
      widzę, że gdy jestem spokojna to łatwiej wymyśleć satysfakcjonujące rozwiązanie
      problemu. Może w bezstresowym wychowaniu zawiera się właśnie nasze spokojne
      podejście do pociech? Wtedy jest dużo łatwiej myśleć i być twórczym.
    • pieczareczka Re: wychowanie bezstresowe? 16.03.05, 15:58
      stres w odpowiedniej dostosowanej do wieku dawce stymuluje rozwoj i pomaga
      zdobywac samodzielnosc wiec chyba wychowanie bezstresowe zabraloby dziecku
      szanse na zdobycie nowych umiejetnosci; mysle jednak, ze wychowanie bez stresow
      nie istnieje; moga one byc jedynie nieco innne w roznych przypadkach; jesli
      rodzic ma znacznie slabszy charakter niz dziecko, jesli jest leniwy,
      niekonsekwentny lub po prostu nie ma czasu na zajecie sie wlasnym dzieckiem ono
      stara sie wychowac jego; to, ze dziecku wszystko wolno nie oznacza, ze ono nie
      ma stresow; byc moze sa one nawet gorsze? byc moze brak oparcia w autorytecie
      rodzicow budzi w nim wiekszy lek?
      do 5 roku zycia dziecka rodzice wsluchuja sie w dziecko; od 5 roku zycia
      dziecko wsluchuje sie w rodzicow; po 15 roku zycia uklad dazy w strone
      partnerstwa
      nie pamietam dokladnie z jakiej kultury pochodzi ten model ani czy nie
      pomylilam pod koniec granicy wieku, ale uwazam, ze to dobra droga; jesli na
      poczatku swojego zycia dziecko rozwija sie najszybciej to czy zbyt duza liczba
      zakazow tego rozwoju nie ogranicza ? z obserwacji wiem, ze tzw rozpuszczone
      maluchy (w wieku kilku lat) wychowywane w okresie szkolnym dosc konsekwentnie
      wyrastaja na madrych i odpowiedzialnych ludzi; mysle, ze w naszej polskiej
      kulturze dzieci zwykle wychowywalo sie dosc ostro; w krajach zachodnich dla
      dzieci ma sie o wiele wiecej wyrozumialosci a przeciez nie wyrastaja na
      huliganow; to niejednokrotnie bardziej kuluralne spoleczenstwa niz nasze; male
      dzieci czuja sie tam dosc swobodnie ale wraz z pojsciem do szkoly zaczyna sie
      bardziej surowe wychowanie; i ten model mi odpowiada
      pozdrawiam
      pieczareczka
    • mamamarcysi Re: wychowanie bezstresowe? 16.03.05, 16:56
      Wychowanie bezstresowe kojarzy mi się z samowolką dziecka, z tym ,że to ono
      rządzi w domu,i według niego i jego potrzeb(zachcianek) wszystko sie dzieje.
      Kojarzy mi się też z tym,że rodzicom nie chce się zajmować dzieckiem, i uważają
      że tzw układ partnerski z dzieckiem,jest odpowiednim sposobem na życie bez
      problemów.

      Ja nie zamierzam wychowywać córki bezstresowo! Potrzebne jej bedą stresy, żeby
      nauczyła się,że w życiu nie zawsze jest fajnie!
    • agamamaani Re: wychowanie bezstresowe? 16.03.05, 16:58
      bezstresowo nie znaczy bezkarnie.. wg mnie to wychowywanie dziecka w miłości i
      radości.. NIe bez kar ale też i nie bez nagród.. CZęsto jest niestety to słowo
      nadużywane- pozwala się wtedy dzieciom na wszystko..
      Wychowanie bezstresowe to takie kiedy najpoważniejszym stresem dziecka jest to
      jakie kokardy wplątać we włosy lalki, i jak ładnie ustawić klocki.. To takie
      wychowanie, kiedy dziecko wie, że może liczyć na rodziców i wie czego się od
      nich spodziewać..
      Aga mama ani
    • zona_mi Re: wychowanie bezstresowe? 16.03.05, 17:28
      Pierwsze skojarzenie: rodzice niekonsekwentni, czasem leniwi, nieudolni
      wychowawczo, nie rozumiejący siebie i dziecka, nie mający zbyt wiele lub wcale
      pojęcia o rozwoju, potrzebach (granic np.) dziecka, nie wyciągający wniosków,
      nie patrzący w przyszłość, nie przewidujący. Dziecko "puszczone wolno", wbrew
      założeniom zestresowane, nie radzące sobie, zagubione, bez przewodnika.
      Tak wychowywane dzieci, niestety, są. Czy jest to dobre? Na pewno nie.
      Samo pojęcie - dziwny twór słowny. Nie da się wychowywać bezstresowo.
      Pozdrawiam.
      • zona_mi Re: wychowanie bezstresowe? 17.03.05, 16:08
        Drugie spojrzenie: wychowywać bezstresowo ani nie należy, ani się nie da.
        Myślę, że rozwiązaniem jest zmniejszenie stresu niepotrzebnego. Np. dziecko
        wylało mleko - dać szmatę zamiast na nie wrzeszczeć. Może się spóźnić do
        szkoły - wstać o pół godziny wcześniej, zamiast popędzać i gderać. Przykłady
        można mnożyć.
        Marzeniem moim jest zbliżenie się do takiego ideału smile))
        Czego sobie i innym życzę smile
        • zona_mi Re: wychowanie bezstresowe? 17.03.05, 19:36
          Trzecia refleksja: hmmm...a może bezstresowość niektórych metod wychowawczych
          dotyczy rodziców, a nie dzieci? Może to oni się nie stresują - a niech tam
          będzie jak chce? Moje bobo jest rozkoszne i niech sobie hasa jak mu się podoba,
          jeśli się to komuś nie w smak, to jego problem. Hmmm...
          Tak jak w przypadku mojego pierwszego skojarzenie, jest to podejście
          zdecydowanie niewłaściwe.
    • ardzuna Re: wychowanie bezstresowe? 16.03.05, 17:43
      Wychowanie bezstresowe to coś, co nie istnieje, ale na czym znają się wszyscy i
      wszyscy wiedzą, że jest złe. Z wychowaniem bezstresowym kojarzy mi się
      pozwalanie dziecku na wszystko; nie jest to jednak żadna koncepcja
      pedagogiczna, tylko wyraz bezradnosci rodziców, i to rzadko spotykany.

      mama-pedagog
    • triss_merigold6 Re: wychowanie bezstresowe? 16.03.05, 19:48
      Źle zrozumiany Benjamin Spock.
      Pierwsze skojarzenie: 6-latek plujący na mojego kolegę i podbiegający rodzic
      (pedagog ze Szwecji, Polak) z przeprosinami i tłumaczeniem "on tak żywiołowo
      reaguje, kiedy czuje do kogoś sympatię, wychowujemy go bezstresowo".

      Absurdalne i nierealne. Życie jest stresujące: pierwsze pójście do przedszkola
      wiąże się ze stresem, każde ograniczenie i niemożność robienia tego na co ma
      się w danej chwili ochotę jest dla dziecka stresująca. Dziecka przed stresem,
      negatywnymi odczuciami, niemiłymi konsekwencjami zachowania nie uchronimy.
      Pojęcie "wychowanie" zakłada element przymus, rygoru, narzucania, stawiania
      granic, uczenia. Wychowanie bezstresowe to oksymoron.
    • goscgazety1 Wychowywanie beztresowe to mit... 16.03.05, 22:22
      Stres , to stan psychofizjologiczny spowodowany wewnętrzną oceną zdarzenia.
      Taka ocena może być różnorodna , od poczucia straty, krzywdy poprzez
      postrzeganie zaistniałych okolicznosci, jako wyzwania, któremy należy stawić
      czoło.
      W tym kontekscie pojęcie wychowywania beztresowego jest dla mnie wielkim
      nieporozumieniem.
      Osobiście uważam, że "odkrycie" nowych horyzontów wychowawczych pchneło
      niektórych pedagogów na skrajny biegun. Z jednej strony dryl pruski, z drugiej
      wychowanie beztresowe.
      Zarówno szkoła pruska, jak i wychowanie beztresowe nie przynoszą moim
      zdaniem oczekiwanych efektów. Obie szkoły mają wspólną cechę, tworzą słabe ,
      nierozumiejące swojego wnętrza, jednostki. Szkoła pruska rodziła dewiacje na
      poziomie podswiadmosci, natomiast beztresowe wychowywanie utrwala brak
      poczucia odpowiedzialności za własne decyzje, czyny i tworzy fikcyjny klosz
      przed rzeczywistością.
      Myslę, że stres jest nieodłącznym elementem naszego życia i mądrą metodą jest
      nauczenie sie radzenia z nim. Bowiem, jak możemy poznać stres i nauczyc sie
      radzić z nim skoro zostajemy pozbawieni doświadczenia go? To jak nauka
      pływania na piasku.
      Cały sekret leży w tym , by robić to mądrze, z umiarem, by wskazywać na
      pozytywne aspekty stresu, by stać u boku dziecka i swoim własnym przykładem
      wspierać go i uświadamiac, że mimo wszystko ma w nas pełne oparcie...
    • minerwamcg Re: wychowanie bezstresowe? 16.03.05, 22:39
      Nie mam dzieci, a w kwestii wychowania bezstresowego ustalone poglądy, nie
      chciałabym jednak odbierać zaszczytu przedstawienia ich komuś, kto wybitnie
      pomógł mi je skrystalizować.
      Ja tylko dodam, że dobrą rzeczą jest oszczędzanie dziecku dotkliwie
      niekoniecznych stresów. Niekoniecznych, to znaczy np. żadnego straszenia tym,
      co je czeka (np. szkołą), żadnego zarażania dziecka własnymi lękami, żadnego
      przenoszenia na dziecko własnych nerwów... natomiast stawianie granic i
      konsekwentne egzekwowanie ich przestrzegania uważam za jak najbardziej słuszne
      i potrzebne.
    • zlosnik5 Re: wychowanie bezstresowe? 16.03.05, 23:41
      jestem tylko obserwatorem a nie mama ale dla mnie hasło bezstresowe wychowanie
      jest śmieszne.Pracowałam z dziećmi i wiem ,ze stres jest zawsze minimalny tak
      jak już wiele osób to mówiło,miłość ale i pewne zasady ,a nie zasada dla 3
      latka rób wszystko na co masz ochote -tatuś zapłaci za szkodzy ,ale jak nie
      reaguje jak dziecko np.gryzie kogoś to za to też nalezy chwalić.Spotkałąm sie z
      taką sytuacją w rodzinie,że moja mama jest osobą wymagającą ale także kocha i
      nie robi krzywdy ,ale zdarzały się sytuacje ,ze zwracała uwagę dziecku ,że tak
      nie wolno robić bo zrobi sobie krzywde<zostało to powiedziane stanowczo ale nie
      krzykiem,na podobne zwrocenie uwagi dziecko reaguje płaczem> ze skutkiem
      takim,ze jej wnuczka nie chce wogole przychodzić.Wiec bezstresowo to znaczy ,że
      dziecko ma znależć samo granice mimo tego ,ze wpadnie i zrobi sobie krzywde bo
      nie poznalo zasad.??
    • gpat Re: wychowanie bezstresowe? 17.03.05, 00:06
      Znajoma psycholog miała zasadę-do 3 lat dziecku wolno wszystko(czyt.pluć, skakać
      po wsyztkim,rzucać czym popadnie) i za to wszystko jeszcze był chwalony.
      Skutki-opłakane. Niedawno był, w tej ostatnio napiętnowanej TV, program o
      skutkach braku pielęgnacji i dbania o właściwy rozwój maleńkich dzieci, te
      dzieci pozostały dzikie, a póżniejsza próba nauczenia ich wymowy czy innych,
      prostych dla nas czynności nie przyniosły żadnego rezulatu, bo mózg intensywnie
      rozwija się do 3 roku życia. I to co zostanie w tym czasie w głowie dziecka,
      póżniej jest trudno zmienić.
      Nawiązuję to do ww. chłopczyka, któremu pozwalano w tym czasie na wszystko, bo i
      do tego urodził mu się braciszek i nie chcieli aby nadto to przeżywał.
      To było moim zdaniem wychowanie bezstresowe. Dziś znajoma płacze, bo nie może
      sobie z nim dać rady, a ma prawie 5 lat. Próbuje wdrożyć rygor, ale on się wtedy
      zanosi płaczem a jej ręce opadają. Bo to już za póżno.
      Niektóre forumowiczki stwierdzają, że to mylne pojęcie. Chyba to prawda. W
      każdym bądż razie, wychowanie bez stresu to pójście na łatwiznę, bo w dziecko
      trzeba włożyć naprawdę dużo wysiłku. I ten wysiłek się opłaca.
      Opcjuję za wyznaczaniem granic dziecku, wtedy czuje się bezpieczne. Pewna
      dziewczyna, nastolatka, tak bardzo chciała, aby rodzice czegoś jej zabronili,
      zaczęła się gubić, nie wiedziała już co dobre a co nie. Dostała za dużo swobody
      i musiała szukać pomocy.
      Boję się, że zaczyna zanikać intuicja wychowawcza rodziców a zaczynają przeważać
      teorie ksiązkowe.
    • yrzyk Unikanie stresu... 17.03.05, 00:43
      ...wszelkiego, stresu jest idiotyzmem. W podtekście ma to założenie, iż stres
      jest czymś jednoznacznie negatywnym.Psychika człowieka nie może ukształtować
      się prawidłowo bez stresu. Gdy staramy się wychowywać w ten sposób dzieciaka,
      fałszujemy obraz rzeczywistości.To już przerabiano w USA dr Spoeck wycofał sie
      ze swych debilizmów.Dziecko winno w sposób normalny funkcjonować w
      rzeczywistości. Miłość do dziecka, nie powinna być mylona z czułostkowością, a
      dziecko powinno widzieć (i odczuwać) konsekwencje swego postępowania - i in
      plus, i in minus.Powiem trywialnie...czego Jaś za młodu, tego Jan...
      • maksimum WYCHOWANIE BEZSTRESOWE A SWIADOMOSC 17.03.05, 04:13
        goscgazety1 napisał:

        > Stres , to stan psychofizjologiczny spowodowany wewnętrzną oceną zdarzenia.
        > Taka ocena może być różnorodna , od poczucia straty, krzywdy poprzez
        > postrzeganie zaistniałych okolicznosci, jako wyzwania, któremy należy stawić
        > czoło.

        Stres jest stanem wrodzonym i dziecko w lonie matki tez przezywa
        stresy.Generalnie chodzi o to,by w zyciu tego stresu bylo jak najmniej,bo
        ogranicza on nasze zdolnosci i umiejetnosci jak najlepszego wykorzystania
        energii jaka dysponujemy.
        Stres uzalezniony jest od swiadomosci i czym wyzsza swiadomosc tym mniejszy
        stres.Jesli osoby o niskiej swiadomosci bedziemy probowali wychowac
        bezstresowo,to skonczy sie to zupelnym nieprzystosowaniem do rzeczywistosci.
        Czym nizsza swiadomosc,tym bardziej wyraziscie musza byc okreslone ramy i
        zasady zachowan.

        > W tym kontekscie pojęcie wychowywania beztresowego jest dla mnie wielkim
        > nieporozumieniem.
        > Osobiście uważam, że "odkrycie" nowych horyzontów wychowawczych pchneło
        > niektórych pedagogów na skrajny biegun. Z jednej strony dryl pruski, z
        drugiej wychowanie beztresowe.
        > Zarówno szkoła pruska, jak i wychowanie beztresowe nie przynoszą moim
        > zdaniem oczekiwanych efektów. Obie szkoły mają wspólną cechę, tworzą
        słabe ,
        > nierozumiejące swojego wnętrza, jednostki. Szkoła pruska rodziła dewiacje na
        > poziomie podswiadmosci, natomiast beztresowe wychowywanie utrwala brak
        > poczucia odpowiedzialności za własne decyzje, czyny i tworzy fikcyjny klosz
        > przed rzeczywistością.
        > Myslę, że stres jest nieodłącznym elementem naszego życia i mądrą metodą
        jest nauczenie sie radzenia z nim. Bowiem, jak możemy poznać stres i nauczyc
        sie radzić z nim skoro zostajemy pozbawieni doświadczenia go? To jak nauka
        > pływania na piasku.
        > Cały sekret leży w tym , by robić to mądrze, z umiarem, by wskazywać na
        > pozytywne aspekty stresu, by stać u boku dziecka i swoim własnym przykładem
        > wspierać go i uświadamiac, że mimo wszystko ma w nas pełne oparcie...

        Brak zrozumienia jakiejs sytuacji zyciowej nie musi konczyc sie stresem,dlatego
        ze nie musimy wszystkiego w zyciu doswiadczyc i od naszego wyboru zalezy z
        jakimi sytuacjami bedziemy chcieli sie zmagac w zyciu.
        Wydzielanie sie adrenaliny nie musi byc spowodowane stresem.
        Czy wygranie kolejnego Tour de France przez L.Armstrong jest stresem?
        Czy wygranie przez M.Safina Australian Open jest stresem dla niego?
        Zdecydowanie najlepszy fizycznie wsrod tenisistow jest Roddick,ale jego
        umiejetnosc dawania sobie rady w trudnych sytuacjach nie jest wystarczajaca,co
        potwierdza twierdzenie,ze swiadomosc ksztaltuje byt.
        • aleksandrynka Re: WYCHOWANIE BEZSTRESOWE A SWIADOMOSC 17.03.05, 12:54
          >Stres jest stanem wrodzonym

          nie, stres to reakcja na stresory, czyli czynniki mogące wywołać stres. Dla
          każdego taki czynnik może być inny i mieć inne skutki. Mnie nie stresuje
          utyskanie teściowej (hipotetyczne), inna kobieta nie może przez to spać pół
          nocy...

          Generalnie chodzi o to,by w zyciu tego stresu bylo jak najmniej,bo
          > ogranicza on nasze zdolnosci i umiejetnosci jak najlepszego wykorzystania
          > energii jaka dysponujemy.

          i to też nie prawda. Stres podnosi poziom adrenaliny i właśnie mobilizujje do
          działania. Jeśli zostanie przekroczony pewien próg odporności danej jednostki,
          to wtedy zaczyna się paraliż uniemożliwiający konstruktywne działanie. Stres
          sam w sobie nie jest zły, złe mogą być nieodpowiednie strategie radzenia sobie
          z nim bądź nieadekwatne reagowanie. Wtedy pojawiają się problemy.

          O związku stresu ze świadomością też nie słyszałam, diabeł tkwi w szczególach -
          w zasobach emocjonalnych i dostępnych danej jednostce strategiach radzenia
          sobie w kryzysowych sytuacjach - j.w.

          Czy wygranie kolejnego Tour de France przez L.Armstrong jest stresem?
          > Czy wygranie przez M.Safina Australian Open jest stresem dla niego?

          tak, jak najbardziej jest stresem. Przeprowadzono kiedyś ankiety i okazało się,
          ze do najbardziej stresujących w zyciu doświadczeń zalicza się między innymi...
          Własny ślub. Uroczystość wspaniała i radosna, nie mniej niż wygranie wyścigu. A
          jednak oceniona przez rzesze badanych jako bardziej nawet stresująca niż śmierć
          bliskiego przyjaciela (zdrowie.org.pl/psyche/wyswietl_vad/100)

          Nieznacznie odbiegliśmy od tematu wątku smile
          • goscgazety1 Re: WYCHOWANIE BEZSTRESOWE A SWIADOMOSC 17.03.05, 15:52
            Dziekuje za uzupełnienie mojej wypowiedzi:

            > Stres uzalezniony jest od swiadomosci i czym wyzsza swiadomosc tym mniejszy
            > stres.Jesli osoby o niskiej swiadomosci bedziemy probowali wychowac
            > bezstresowo,to skonczy sie to zupelnym nieprzystosowaniem do rzeczywistosci.
            > Czym nizsza swiadomosc,tym bardziej wyraziscie musza byc okreslone ramy i
            > zasady zachowan.


            z tą cześcią w pełni sie zgadzam.
            Jednak nie za bardzo rozumiem dalszą część wypowiedzi ( poza ostatnim zdaniem,
            ono jest bardzo jasne, w pełni je podzielam i moge jeszcze uzupełnić, ze
            również byt kształtuje świadomość ).

            > Brak zrozumienia jakiejs sytuacji zyciowej nie musi konczyc sie
            > stresem,dlatego
            > ze nie musimy wszystkiego w zyciu doswiadczyc i od naszego wyboru zalezy z
            > jakimi sytuacjami bedziemy chcieli sie zmagac w zyciu.
            > Wydzielanie sie adrenaliny nie musi byc spowodowane stresem.
            > Czy wygranie kolejnego Tour de France przez L.Armstrong jest stresem?
            > Czy wygranie przez M.Safina Australian Open jest stresem dla niego?
            > Zdecydowanie najlepszy fizycznie wsrod tenisistow jest Roddick,ale jego
            > umiejetnosc dawania sobie rady w trudnych sytuacjach nie jest
            > wystarczajaca,co
            > potwierdza twierdzenie,ze swiadomosc ksztaltuje byt.


            To oczywiste, ze istnieje dla danej jednostki jakies tam spektrum zdarzeń
            zyciowych, które nie bedą wcale rozumiane i nie będą wytwarzały stresu. Tak jak
            to pisze aleksandrynka. Kluczem jest to, czy dane zdarzenie jest dla osoby
            stresogenne ? A to, czy jest stresogenne, czy też nie, zależy , jak sam to
            słusznie dostrzegasz, od poziomu świadomości...

            Aleksandrynka piszesz:

            > Stres podnosi poziom adrenaliny i właśnie mobilizujje do
            > działania. Jeśli zostanie przekroczony pewien próg odporności danej
            > jednostki,
            > to wtedy zaczyna się paraliż uniemożliwiający konstruktywne działanie. Stres
            > sam w sobie nie jest zły, złe mogą być nieodpowiednie strategie radzenia
            > sobie
            > z nim bądź nieadekwatne reagowanie. Wtedy pojawiają się problemy.
            >
            > O związku stresu ze świadomością też nie słyszałam, diabeł tkwi w
            > szczególach -
            >
            > w zasobach emocjonalnych i dostępnych danej jednostce strategiach radzenia
            > sobie w kryzysowych sytuacjach - j.w.


            Własnie próg odporności, tworzenie strategii radzenia wynika z poziomu
            świadomości wink.
            • maksimum Re: WYCHOWANIE BEZSTRESOWE A SWIADOMOSC 18.03.05, 01:07
              goscgazety1 napisał:

              > Jednak nie za bardzo rozumiem dalszą część wypowiedzi ( poza ostatnim
              zdaniem,
              > ono jest bardzo jasne, w pełni je podzielam i moge jeszcze uzupełnić, ze
              > również byt kształtuje świadomość ).

              To byla podstawa filozofii lewicujacych,ze jesli przejmiemy bogactwo
              bogatych ,to bedziemy madrzy tak jak oni.To bedzie bardzo ciezko
              udowodnic,szczegolnie przy otartych na globalizacje gospodarkach.


              > > Zdecydowanie najlepszy fizycznie wsrod tenisistow jest Roddick,ale jego
              > > umiejetnosc dawania sobie rady w trudnych sytuacjach nie jest
              > > wystarczajaca,co potwierdza twierdzenie,ze swiadomosc ksztaltuje byt.
      • maksimum Re: Unikanie stresu... Dr. SPOCK 18.03.05, 01:33
        yrzyk napisał:

        > ...wszelkiego, stresu jest idiotyzmem. W podtekście ma to założenie, iż stres
        > jest czymś jednoznacznie negatywnym.

        Stres jest czyms jednoznacznie negatywnym,z tym ze zupelnie pomylkowo niemal
        wszyscy kojarza adrenaline ze stresem i uzywaja tych slow zamiennie.
        Adrenalina wydziela sie w czasie rywalizacji i to nie koniecznie z drugim
        czlowiekiem,ale np ze zla pogoda.Mozna przezywac stres przed egzaminami na
        uczelni,co i mnie sie zdarzalo,ale ograniczalo sie tylko do pierwszego
        egzaminu,bo do nastepnych podchodzilem juz na spokojnie.Czy stres wplywal na
        lepsze czy gorsze zdawanie? Zaloze sie ze przyczynial sie negatywnie.

        > Psychika człowieka nie może ukształtować
        > się prawidłowo bez stresu.

        Psychika nie moze uksztaltowac sie prawidlowo,jesli jestesmy pozbawieni
        konkurencji.Jesli stykamy sie na codzien z innymi i nasze poglady ulegaja
        weryfikacji z pogladami innych ludzi przy jednoczesnej ocenie osob trzecich czy
        wlasnej-to jest wlasnie to co jest nam potrzebne.
        Stres oczywiscie obniza poziom konkurencji.

        > Gdy staramy się wychowywać w ten sposób dzieciaka,
        > fałszujemy obraz rzeczywistości.To już przerabiano w USA dr Spoeck wycofał
        >sie ze swych debilizmów.

        www.snopes.com/medical/doctor/drspock.htm
        Raczej inni naklaniali go do wycofania sie z jego pogladow.

        > Dziecko winno w sposób normalny funkcjonować w
        > rzeczywistości. Miłość do dziecka, nie powinna być mylona z czułostkowością,
        a dziecko powinno widzieć (i odczuwać) konsekwencje swego postępowania - i in
        > plus, i in minus.Powiem trywialnie...czego Jaś za młodu, tego Jan...

        Z tym sie jak najbardziej zgadzam.
    • aaga8 Re: wychowanie bezstresowe? 17.03.05, 08:55
      Pierwsze skojarzenie jest negatywne - przed oczami mam rozkrzyczanego potwora,
      rzucającego się na ziemię i wymuszającego wszystko na swoich rodzicach; z
      drugiej strony rodzice nie zwracający uwagi, nie pouczający, niczego nie
      zabraniający z uśmiechem przyzwalają na każdy wybryk i pomysł dziecka.
      Przy głębszym zastanowieniu myślę, że staram się wychowywać swoje dziecko
      bezstresowo. Kiedy płacze biorę je na ręce i szukam przyczyny płaczu, żeby jak
      najszybciej powrócił uśmiech. Kiedy jesteśmy w nowym miejscu i synek nie czuje
      się pewnie, siedzi u mnie na kolanach, nie zmuszam go do kontaktu z innymi
      dziećmi. Kiedy daje mi sygnał, że jest znudzony lub zmęczony zajmuję sie nim ze
      zdwojoną siłą. Kiedy chce się bawić długopisem lub pilotem od telewizora to mu
      je daję - o ile te przedmioty są dla niego niebezpieczne (synek ma 14 miesięcy)
      i ich ewentualne uszkodzenie (np zarysowanie) nie jest dla mnie problemem. Z
      drugiej strony są rzeczy zakazane - np. wieża, kosz na śmieci, pokrywki do
      garnków (szklane).
      • anmanika Re: wychowanie bezstresowe? 17.03.05, 09:29
        "Zależy co sie rozumie pod tym pojęciem. Spotkałam sie ze stwierdzeniem, ze
        dziecko, kóre nie jest bite czy karane w inny sposób jest wychowywane
        bezstresowo, a potem mamy skutki takiego wychowania w postaci młodych
        wykolejeńców smile) "

        Sadze ze wykolejency biora sie z totalnego braku jakiegokolwiek wychowania.
    • obby1 Re: wychowanie bezstresowe? 17.03.05, 09:39
      "Wychowanie bezstresowe" jest wyrażeniem, które już w brzmieniu zawiera
      podstawową sprzeczność. Są trzy aspekty wychowania:
      1) Zakazy - najbardziej naturalne,
      2) Nakazy - mniej naturalne - trudniejsze do egzekwowania,
      3) Konwencje - zupełnie nienaturalne, niepotrzebne w rozwoju osobniczym, ale
      konieczne do funkcjonowania w społeczeństwie.
      Żeby wychowanie odniosło sukces, trzeba wyegzekwować postępowanie dziecka w
      zgodzie z tymi trzema aspektami.
      To rodzi oczywisty stres. A więc mamy sprzeczność.

      Jeśli natomiast zdefiniujemy "wychowanie bezstresowe" z metodą mającą polegać
      na takim wpojeniu zasad, które nie spowoduje krzywdy psychicznej dziecku - to
      oczywiście takie wychowanie jest jedyne możliwe.

      Więc może skupić się na uczciwym zdefiniowaniu tego pojęcia ?

      Pozdrawiam
      Obby

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka