Dodaj do ulubionych

APEL MŁODYCH przy pomniku Ojca Świętego

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.04.05, 01:56
"Szukałem was - teraz przychodzicie do mnie..." - trudno nie odpowiedzieć na
te słowa Jana Pawła II, wypowiedziane do młodych.

4 kwietnia przyjdźmy więc wszyscy pod pomnik Ojca Świętego w Siedlcach, by
razem modlić się i dziękować Bogu za wielki dar Papieża Jana Pawła II.

Jesteśmy pokoleniem Jana Pawła II i chcemy pokazać, że Ojciec Święty miał
rację, mówiąc, że to w nas jest nadzieja na lepszą przyszłość tego świata.
Jan Paweł II często powtarzał, że jesteśmy powołani do budowania cywilizacji
miłości. Widział nadzieję dla tego świata w ludziach młodych.

Dziś Pokolenie JP II odpowiada na wezwanie Papieża!

www.hosanna.org.pl
Obserwuj wątek
    • Gość: Bambi Re: APEL MŁODYCH przy pomniku Ojca Świętego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.05, 09:09
      o godz. 19.00
      • Gość: Bambi JPII:"...Jestem radosny i Wy też bądźcie..." IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.05, 09:39
        zostawcie oskarżenia , zostawcie swary, niech każdy w swym sercu rozważy

        P.S.
        Niech ten wątek proszę będzie do 19.00 "na wierzchu"
      • Gość: krasnal Kto mi odpowie? IP: *.adsl.inetia.pl 04.04.05, 21:19
        I jak udał się Apel pod pomnikiem? Dużo kwiatów i zniczy? Ja niestety będę w
        Siedlcach dopiero za 2 tygodnie.
    • Gość: krasnal Re: APEL MŁODYCH przy pomniku Ojca Świętego IP: 150.254.99.* 04.04.05, 10:20
      www.eubusiness.com/afp/050402205139.d0wm5r6d

      "/.../
      W każdym zakątku kraju, czy to w stolicy Warszawie, Gdańsku na północy,
      Siedlcach na wschodzie, czy w Krakowie na południu jest plac bądź ulica nazwana
      Jego imieniem.
      /.../"

      Niestety dziś nie będę mógł być na tym placu fizycznie, ale będę w Wami duchem!
    • Gość: Bambi Re: APEL MŁODYCH przy pomniku Ojca Świętego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.05, 11:05
      Dzisiaj widziałem na mieście na samochodach zawiązane czarne szarfy - bardzo
      piękny gest, nie wstydźmy się okazywać swojego bólu.
      • brat_szczepana Re: APEL MŁODYCH przy pomniku Ojca Świętego 04.04.05, 12:47
        Niektórzy wywiesili na balkonach białoczerwone sztandary z czarną wstęgą.
    • Gość: Bambi i tak pamiętajmy .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.05, 14:09
      > Niektórzy mogliby odnieść wrażenie, że Jan Paweł II był człowiekiem
      > poważnym i nudnym. I tu się bardzo mylą, bo Papa, jak nikt przed nim
      > w Watykanie, tryskał zwariowanym poczuciem humoru. I o tym musimy
      > pamiętać żegnając się z NIM...
      >
      > Szklana klatka
      > Papież był bardzo niezadowolony z tego, że obwozi się go w
      > szklanej klatce. Pomysłu tego broniła pewna Polka, mając możliwość
      > rozmowy z Janem Pawłem II w Krakowie.
      > - Ta klatka zmniejsza jednak ryzyko - tłumaczyła - Nic nie
      > poradzimy, że się lękamy o Waszą Świątobliwość...
      > - Ja też - uśmiechnął się Papież - niepokoję się o swoją
      > świątobliwość.
      >
      > Wszyscy sobie poszli
      > Któregoś wieczoru, podczas szpitalnej rekonwalescencji w klinice
      > Gemelli po zamachu na Placu świętego Piotra, Papież wyszedł ze
      > swojego pokoju na opustoszały korytarz. Rozejrzał się i
      > powiedział: "Ładne rzeczy, wszyscy sobie poszli, a mnie zostawili!"
      >
      > Podryw na księdza
      > Pewnego razu Karol Wortyła wybrał się na samotną wycieczkę w góry.
      > Ubrany sportowo, wyglądał tak, jak wielu innych turystów. W trakcie
      > wędrówki spostrzegł, że zapomniał zegarka, podszedł więc do opalającej
      > się na uboczu młodej kobiety i już miał zapytać o godzinę, gdy ta
      > uśmiechnęła się.
      > - Zapomniał pan zegarka, co?
      > - A skąd pani wie? - zapytał zaskoczony Wojtyła.
      > - Z doświadczenia - odrzekła - Jest pan dziś już dziesiątym
      > mężczyzną, który zapomniał zegarka. Zaczyna się od zegarka, potem
      > proponuje się winko, wieczorem dansing...
      > - Ależ proszę pani, ja jestem księdzem - przerwał jej zawstydzony
      > Wojtyła
      > - Wie pan - odpowiedziała rozbawiona nieznajoma - podrywano
      > mnie w różny sposób, ale na księdza to pierwszy raz.
      >
      > Jeździć po kardynalsku
      > Pewnego razu zapytano Karola Wojtyłę, czy uchodzi, aby kardynał
      > jeździł na nartach. Wojtyła uśmiechnął się i odparł:
      > - Co nie uchodzi kardynałowi, to źle jeździć na nartach!
      >
      > Przeprosiny
      > Metropolita krakowski Karol Wojtyła przyjechał na pogrzeb
      > sufragana częstochowskiego, biskupa Stanisława Czajki, niemal w
      > ostatniej chwili. Witając się ze zgromadzonymi na uroczystości
      > biskupami, jakoś pominął biskupa z Siedlec. Rychło jednak się
      > spostrzegł, wrócił, podszedł do pominiętego i powiedział:
      > - Świnia jestem, nie przywitałem Księdza Biskupa!
      >
      >
      >
      >
      > Pożegnanie biskupów
      > Po jednym ze spotkań Papież pożegnał polskich biskupów słowami
      > znanej pieśni: "O cześć wam, panowie magnaci!"
      >
      > Więcej już nic nie powiem
      > Przed ponad 25 laty Papież w ten sposób zakończył pierwszą
      > audiencję dla Polaków: "Więcej już nic nie mówię, bo jeszcze bym coś
      > takiego powiedział, że później Kongregacja Nauki Wiary musiałaby się
      > do mnie dobrać".
      >
      > Opaleni kardynałowie
      > Pod koniec pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, w czerwcu 1979 roku,
      > upływającej pod znakiem upałów, Papież oznajmił, że jej pierwszy efekt
      > jest już widoczny - opalili się towarzyszący mu kardynałowie.
      >
      > Jakoś człapię
      > Podczas czwartej pielgrzymki do Ojczyzny, w Olsztynie,
      > dziennikarzowi "Gazety Wyborczej" udało się wychylić głowę ponad tłum i
      > zapytać Jana Pawła II o zdrowie.
      > - A jakoś człapię - odpowiedział Papież.
      >
      > Złość piękności szkodzi
      > Przed kilku laty - wspomina watykański korespondent Telewizji
      > Publicznej, Jacek Moskwa - po modlitwie "Anioł Pański" Jan Paweł II
      > przemawiał, niemal krzycząc. Zaraz potem, podczas audiencji w Pałacu
      > Apostolskim, Moskwa prosił Papieża, aby na siebie uważał, bo jego
      > chrypka zaniepokoiła dziennikarzy.
      > - To ze złości - usprawiedliwiał się Papież.
      > A odchodząc dodał: - A złość piękności szkodzi.
      >
      > Z Wami dziecinnieję
      > Podczas jednej ze swoich wizytacji rzymskich parafii Papież - jak to
      > miał w zwyczaju - wdał się w rozmowę z dziećmi.
      > - Wy jesteście młodzi, a ja już jestem stary - powiedział.
      > - Nie, nie jesteś stary - gromko zaprotestowały dzieci.
      > - Tak, ale jak jestem z wami, to dziecinnieję - replikował Papież.
      >
      > Mów mi wujaszku
      > Podczas pierwszej wizyty w USA Papież spotkał się z rodziną
      > prezydenta Jimmy'ego Cartera. Pięcioletnia wówczas wnuczka
      > prezydenta, mając kłopoty z wygłoszeniem powitania, powtarzała w
      > kółko:
      > - Jego Świątobliwość, Jego Świątobliwość.
      > Papież, chcąc wybawić dziewczynkę z kłopotów, wziął ją w ramiona i
      > powiedział:
      > - Mów mi wujaszku.
      >
      > Papieskie wagary
      > Podczas powitania w Monachium Papież spytał licznie obecne
      > dzieci: "Dano wam dziś wolne w szkole?". "Tak" - wrzasnęła z radością
      > dzieciarnia. "To znaczy - skomentował Jan Paweł II - że papież powinien
      > częściej tu przyjeżdżać".
      >
      > Jak się czuje piesek
      > Jeden z watykańskich prałatów chciał się nauczyć polskiego, więc
      > sprowadził sobie nasz elementarz. Nauka była jednak tak pospieszna,
      > że kiedy chciał się nową umiejętnością pochwalić przed Ojcem Świętym,
      > coś mu się pomyliło i zamiast: "Jak się czuje Papież", rzekł: "Jak się
      > czuje piesek?". Papież spojrzał na niego zdumiony, po czym
      > odpalił: "Hau, hau".
      >
      > Jan Paweł - Pawłowi
      > Podczas pierwszej pielgrzymki do Niemiec zebranym na mszy tak
      > spodobały się cytowane przez Papieża słowa św. Pawła, że przerwali mu
      > i zaczęli bić brawo. Kiedy Ojciec Święty znów doszedł do głosu,
      > przerywając przygotowaną mowę, stwierdził: "Dziękuję w imieniu
      > świętego Pawła".
      >
      > To tylko wasza konstytucja
      > W ostatnim dniu pielgrzymki do Polski w 1983 roku podczas
      > pożegnania na lotnisku generał Jaruzelski poskarżył się Papieżowi, że
      > ten w swych homiliach niezwykle surowo potraktował reżim
      > komunistyczny.
      > - Ja jedynie przytaczałem artykuły waszej własnej konstytucji -
      > odparł łagodnie Papież.
      >
      > Nie szumcie siostry nam
      > W hiszpańskiej Avili, gdy szum czyniony przez rozradowane
      > zakonnice stawał się już wprost nie do zniesienia, Papież wypalił: "Te
      > siostry, które ślubowały milczenie, hałasują tu najgłośniej".
      >
      > Niech żyje łupież...
      > Podczas ostatniej pielgrzymki w Pełpinie: "Jak tak krzyczycie 'Niech
      > żyje papież', przypomina mi się, gdy ktoś się pomylił i krzyknął: 'Niech
      > żyje łupież'. Ja was do tego nie zachęcam".
      >
      > Ech, popapieżyć
      > Ojciec Święty do odwiedzającego Go polskiego księdza:
      > - Poczekaj chwilę na mnie, muszę trochę popapieżyć.
      >
      > Papież nie da sobą kręcić
      > Podczas drugiej pielgrzymki do Ojczyzny w 1983 roku tłumy
      > krakowian gromadziły się przed domem arcybiskupów, który był
      > rezydencją Ojca Świętego. Ludzie ani myśleli rozstać się ze stojącym w
      > oknie papieżem i bez końca przedłużali dialog z nim. Wreszcie Ojciec
      > Święty powiedział: "Cztery lata temu kręciliście mną, jak chcieli, a teraz
      > już jestem starym papieżem i nie dam sobą kręcić".
      >
      > Ten to ma dech
      > W czasie tej samej pielgrzymki, 22 czerwca 1983 roku, na
      > krakowskich błoniach odbyła się beatyfikacja dwóch powstańców
      > styczniowych - brata Alberta Chmielowskiego i ojca Rafała
      > Kalinowskiego. W trakcie ceremonii buchnął nagle z kadzielnicy wielki
      > płomień, z którym nie m
      • Gość: Bambi Re: i tak pamiętajmy .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.05, 14:11
        > ogli sobie poradzić ani ministranci, ani księża
        > koncelebranci. Wreszcie ówczesny ceremoniarz papieski ks. John
        > Magee, Irlandczyk, dmuchnął tak skutecznie, że płomień zgasł i z
        > kadzielnicy począł unosić się upragniony dymek. Wydarzenie nie uszło
        > uwagi Ojca Świętego, który, sięgając po kadzidło, powiedział z uznaniem
        > o swoim ceremoniarzu: "Ten to ma dech!".
        >
        > Czy Wyborcza wybiera Papieża
        > Reporter "Gazety Wyborczej" podczas pielgrzymki Jana Pawła II w
        > 1991 roku nie posiadał się ze szczęścia, kiedy stanął "oko w oko" z
        > Papieżem, gdy ten wychodził ze swojego dawnego kościoła parafialnego
        > w rodzinnych Wadowicach. Rozradowany krzyknął: "Pozdrowienia od
        > polskich dziennikarzy dla Ojca Świętego".
        > "A Pan gdzie pracuje?" - zapytał dociekliwie Jan Paweł II
        > I tu pod reporterem ugięły się nogi, bo pomyślał sobie, że do
        > Papieża doszły głosy, iż "Gazeta" pisze czasem krytycznie o Kościele.
        > Odpowiedział jednak zgodnie z prawdą: "W Gazecie Wyborczej".
        > Ojciec Święty jednak jak zwykle zachował klasę i zapytał z
        > charakterystycznym dla siebie dowcipem: "A będziecie tam wybierać?".
        >
        > Nie mądrz się, lecz módl
        > Ojciec Jan Andrzej Kłoczowski, dominikanin, zapytał kiedyś Papieża,
        > czy dojdzie do skutku planowane w roku jubileuszowym 2000 spotkanie
        > przedstawicieli trzech wielkich religii:
        > - Czy na Górze Synaj pojawią się chrześcijanie, muzułmanie i
        > Żydzi? - dociekał zakonnik
        > - Ty się nie wymądrzaj, ty się módl! - odpowiedział Ojciec Święty
        >
        > Czy protestanci wstaną wcześniej
        > Podczas pierwszej pielgrzymki do Niemiec w 1980 roku jeden z
        > dziennikarzy zagadnął Jana Pawła II, czy zgadza się z opinią, że za
        > mało czasu poświęcił na rozmowy z protestantami.
        > "W Moguncji mogę wstać o dwie godziny wcześniej, ażeby z nimi
        > rozmawiać, ale czy oni też wcześniej wstaną?" - opowiedział Papież
        >
        > Niesforny Papież
        > Jak wiadomo podczas wizyty w 1999 roku w Polsce Jan Paweł II
        > zachorował i z tego powodu odwołano jego wizytę w Gliwicach. Ojciec
        > Święty nie dopuścił jednak do tego, aby to śląskie miasto było jedynym
        > miejscem na trasie jego pielgrzymki, którego nie odwiedził.
        > Niespodziewanie w ostatnim dniu wizyty, 17 czerwca, przybył do Gliwic, a
        > zebranemu pół milionowi wiernych dziękował za "świętą cierpliwość dla
        > Papieża". Posługując się gwarą śląską, Jan Paweł II tak oto dialogował z
        > tłumem:
        > - Widać, że Ślązak cierpliwy i twardy, bo ja bym z takim Papieżem
        > nie wytrzymał. Ma przyjechać, nie przyjeżdżo, potem znowu ni ma
        > przyjechać - przyjeżdzo
        > - Nic nie szkodzi - odparli wierni.
        > - No, to dobrze. Jak nic nie szkodzi, to jakoś ze spokojnym
        > sumieniem odjadę do Rzymu.
        >
        > Ja w tym wieku byłem papieżem
        > W 1992 roku ojciec Leon Knabit został zaproszony na kolację do
        > Ojca Świętego w pałacu watykańskim. W pewnym momencie Papież
        > nieoczekiwanie zapytał: "To ile ojciec ma właściwie lat?".
        > - "Sześćdziesiąt trzy" - odparł benedyktyn.
        > - O to w tym wieku ja już byłem papieżem - odrzekł Jan Paweł II.
        > - Wiem o tym. Wiem i bardzo mi wstyd - powiedział ociec Leon i
        > obaj wybuchnęli śmiechem.
        >
        > Kurczę jest tańsze
        > Ksiądz Mieczysław Maliński, przyjaciel Ojca Świętego, podczas jednej
        > ze swoich wizyt w domu papieskim nie posiadał się ze zdumienia, kiedy
        > siostra usługująca do stołu papieżowi przyniosła gospodarzowi na
        > kolację rybę, a jemu podała na talerzu kurczaka. Ksiądz Mieczysław
        > zapytał: "Dlaczego?"
        > - Dostałeś kurczę, bo kurczę jest tańsze - oznajmił z uśmiechem
        > Ojciec Święty.
        >
        > Kluger za Papieża?
        > W 1997 roku, podczas wizyty w Zakopanem, Jan Paweł II spotkał
        > siew "Księżówce" ze swoimi kolegami gimnazjalnymi Teofliem Bojesiem
        > i Stanisławem Jurą.
        > - Jak długo zamierza Wasza Świątobliwość zostać z nami w Polsce
        > tym razem? - zapytał Jura - mam nadzieję, że przynajmniej miesiąc?
        > - Och, nie - odpowiedział Jan Paweł II - Muszę wracać do Rzymu
        > pojutrze. Wiecie, że jestem papieżem. Mam dużo pracy w Watykanie.
        > - Dlaczego uciekasz tak szybko - spytał Jura - Czyż nie zostawiłeś
        > tam Jurka Klugera w zastępstwie?
        >
        > Znowu te ptopty
        > W jednym z polskich miast, gdzie przygotowano na obiad kurczaka,
        > Jan Paweł II miał powiedzieć z dezaprobatą: "Znowu te ptopty".
        >
        > Był też nauczycielem
        > Była sesja zimowa. Czekaliśmy na ks. prof. K. Wojtyłę, który miał
        > egzaminować z etyki. Po dwóch godzinach wszyscy rozeszli się do
        > domów, poza jednym kolegą księdzem, który przez cały semestr nie był
        > na ani jednym wykładzie ks. prof. Wojtyły, gdyż w tym czasie wyjeżdżał
        > na wystawy malarstwa do Warszawy. Ksiądz Profesor prosto z
        > opóźnionego pociągu przyszedł pod salę egzaminacyjną. Wyglądał
        > bardzo młodo, nie wyróżniał się wizualnie wśród księży studentów,
        > którzy byli parę lat młodsi od niego. Ksiądz student pyta K. Wojtyłę,
        > którego wcześniej nie widział na oczy: - Stary, ty też na egzamin? -
        > Tak - odpowiedział zgodnie z prawdą Ksiądz Profesor, nie dodając
        > ważnego szczegółu, że w charakterze egzaminatora. Ksiądz student
        > zaczął ubolewać nad spóźnieniem egzaminatora, a tenże w mig
        > zorientował się, że czekający nie uczęszczał na wykłady. Usiadł obok
        > niego i zaczęli godzinną rozmowę związaną z zagadnieniami etyki,
        > które były przedmiotem wykładów. Ksiądz student z podziwem popatrzył
        > na ks. Wojtyłę i stwierdził:
        > - Stary, jak ty jesteś obkuty! Proszę cię, jeśli przyjdzie Ksiądz
        > Profesor, to nie wchodź przede mną na egzamin, bo z pewnością obleję!
        > - Dobrze - zgodził się pokornie ks. Wojtyła - ale powiedz mi
        > szczerze, dlaczego nie byłeś na ani jednym wykładzie?
        > - Bo wiesz, panuje powszechna opinia, że jego wykłady są bardzo
        > trudne i wręcz abstrakcyjne, ale gdyby miał taki dar przekazywania
        > wiedzy jak ty, to słuchałbym go z największą przyjemnością.
        > - Dobrze, to daj indeks - powiedział Ksiądz Profesor.
        > - Co ty, żarty sobie stroisz? - zapytał ksiądz student, na co
        > usłyszał:
        > - Daj indeks, jestem Wojtyła - i Ksiądz Profesor wpisał oniemiałemu
        > z przerażenia koledze 4+, z uwagą, by jednak w przyszłym semestrze
        > zaczął uczęszcz.. na wykłady, by samemu wyrobić sobie sąd o
        > wykładowcy. Tym pozornie małym wydarzeniem, o którym
        > dowiedzieliśmy się natychmiast, zyskał taką sympatię, że bariera
        > iluzorycznego strachu została pokonana na zawsze...
        >
        > Komu lektykę
        > Papież głośno rozmyśla przy licznych współpracownikach:
        > - Co ja zrobię z tymi sedia gestatoria (lektykami papieskimi)?
        > Kurzą się, miejsce zajmują. Paweł VI sprzedał tiarę i pieniądze rozdał
        > ubogim, ale komu ja to sprzedam? Wiem... (i tu pada nazwisko
        > jednego z polskich biskupów).
        >
        > Siostrzyczka Tomciu Paluszka
        > W czasie jednej z ceremonii na Placu świętego Piotra Papież,
        > przechodząc wzdłuż barier, zauważa małą dziewczynkę, zagubioną w
        > tłumie, ludzie podają mu ją ponad barierą, a on bierze ją za rękę i
        > wędrują we dwoje po wyłożonej czerwonym suknem drodze do tronu. I tu
        > nagle wkraczamy w bajkę: kolumnada Barniniego staje się lasem o
        > pniach bez gałęzi. Ojciec Święty w obszernych szatach, z mitrą
        > błyszczącą w słońcu, staje się jakiś królem z legendy, a dziewczynka -
        > siostrzyczką To
        • Gość: Bambi Re: i tak pamiętajmy .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.05, 14:13
          > Tomcia Paluszka. Doszedłszy do tronu, legendarny król
          > podnosi dziecko w górę tak, żeby zewsząd można je było zobaczyć i
          > przybiegający z głębi placu rodzice odbierają je z papieskich rąk.
          >
          > Tylko nie mówicie Papieżowi!
          > Kiedy Papież przebaczył swojemu zamachowcy - Alemu Agcy - do
          > Andre Frossarda zgłosił się pewien Polak, twierdząc, że wie na
          > pewno, "jacy ludzie włożyli broń w rękę Turka". Frossard rzucił z
          > pośpiechem: "Niech Pan tylko tego nie mówi Ojcu Świętemu! Jeszcze
          > każe nam się za nich modlić!".
          >
          > Biskup i góral
          > W czasie jednej z wędrówek po górach biskup Karol Wojtyła spotkał
          > górala, który - widząc wędrowca utrudzonego i zakurzonego - zapytał
          > go, kim jest.
          > - Biskupem! - odpowiedział zziajany Karol
          > - Jak wyście som biskupem, to jo jestem papieżem! - wzruszył
          > ramionami góral.
          >
          > Najprzystojniejszy kardynał
          > Kiedyś, podczas wizytacji jednej z podhalańskich parafii przejęta z
          > wrażenia gaździna pomyliła przygotowany tekst powitania kardynała
          > Karola Wojtyły i zamiast zatytułować go "najdostojniejszym",
          > powiedziała "Witojcie nom najpsystojniejsy księze kardynale". On zaś
          > spojrzał na nią z filuternym błyskiem w oku i odparł: "No, coś w tym
          > jest".
          >
          > A co, nie wolno mi?
          > Kiedy po Krakowie rozeszła się wieść, że 29 maja 1967 roku
          > arcybiskup Karol Wojtyła został kardynałem, ojciec Leon Knabit,
          > benedyktyn z Tyńca, znany obecnie z prowadzenia programów
          > telewizyjnych, pogratulował nominowanemu w typowy dla księży sposób:
          > ukląkł na jedno kolano i pocałował go w rękę. Ku zaskoczeniu ojca
          > Leona świeżo upieczony kardynał zrobił dokładnie to samo.
          > "Proszę Księdza Kardynała!" - zawołał zmieszany i zażenowany
          > benedyktyn.
          > "A co, nie wolno mi?" - odparł z figlarnym uśmiechem przyszły
          > papież.
          >
          > Wierszyki na różne okazje
          > Podczas wypraw turystycznych ze studentami ks. Karol Wojtyła,
          > zwany "Wujkiem", często układał wierszyki i piosenki do różnych
          > sytuacji. W 1957 roku w Bieszczadach recytował taki oto dwuwiersz:
          > "Rano mnie chwalą, wieczorem mnie ganią
          > i jak tu można wierzyć tym... paniom".
          > W 1952 roku swojej podopiecznej, świeżo upieczonej nauczycielce,
          > podarował notes z dedykacją:
          > "W tym notesie nie pisz dwójek,
          > o to prosi Cię dziś Wujek!".
          > W 1955 roku, podczas spływu kajakowego na Drawie, cała grupa,
          > potwornie zmęczona, dotarła na biwak o zmroku. Jedynie "Wujek" nie
          > tracił rezonu i całą sytuację spuentował rymowanką:
          > "Za te całodzienne harce,
          > Zmówię brewiarz przy latarce".
          > Wierszyki do różnych sytuacji układał również będąc biskupem i
          > kardynałem. Kiedy wyjeżdżając na narty do Zakopanego zatrzymał się w
          > klasztorze urszulanek na Jaszczurówce, "dokuczał" jednej z sióstr, o
          > imieniu Alfonsa, ułożonym przez siebie wierszykiem: "Siostra Alfonsa
          > na mnie się dąsa".
          >
          > Nie ma chrztu bez wody
          > 15 maja 1977 roku, po wielu trudnościach i po długoletnich
          > oczekiwaniach na pozwolenie budowy kościoła, odbył się wreszcie długo
          > oczekiwana konsekracja świątyni w Nowej Hucie-Bieńczycach. Na
          > uroczystościach w mieście, gdzie według założeń władz komunistycznych
          > nie miało być miejsca dla Boga, przybyło kilkadziesiąt tysięcy osób.
          > Stali oni cierpliwie kilka godzin mino nieustannie padającego ulewnego
          > deszczu. Kardynał Karol Wojtyła dodawał im ducha
          > słowami: "Konsekracja to jakby chrzest, a gdzie jest chrzest, tam musi
          > być i woda".
          >
          > Czy jest tu biskup?
          > W 1960 roku, wracając po Bieszczadach, grupa "Wujka" wsiadła do
          > pociągu do Krakowa w Sanoku. Nagle do przedziału wtargnął konduktor i
          > zakrzyknął: "Czy jest tu Biskup?". Wszyscy zaniemówili, nie widząc o co
          > chodzi. Widząc zdziwione miny, konduktor wyjaśnił: "Uczeń Biskup z
          > Rybnika". Pierwszy ocknął się ks. Wojtyła, który był już wówczas
          > biskupem i odpowiedział: "Nie, nie ma go tutaj". Okazało się, że
          > konduktor znalazł legitymację niefortunnego Biskupa i szukał go, by
          > mu ją oddać.
          >
          > Papież to nie mistrz olimpijski
          > Pracownicy Watykanu nie mogli pogodzić się z tym, że nowy papież
          > nie chce korzystać z lektyki papieskiej, zwanej sedia gestatoria.
          > "Bez sedia gestatoria Ojciec Święty nie będzie widziany, może więc
          > jakiś podest?" - nie dawali za wygraną "watykańczycy".
          > "Na podest nie wejdę, nie jestem mistrzem olimpijskim!" - oznajmił
          > stanowczo Jan Paweł II.
          >
          > Górale obronią
          > Nazajutrz po uroczystości inauguracji pontyfikatu, 23 października
          > 1978 roku, papież spotkał się w Auli Pawła VI ze swoimi rodakami
          > licznie przybyłymi do Rzymu. Dostrzegłszy górali w pięknych,
          > tradycyjnych strojach, podszedł do nich i powiedział: - "No, jacyż to z
          > was są górale, co ciupagi macie, a swojego metropolitę toście wypuścili z
          > Krakowa?". Na to Staszek Trzebunia odpowiedział: "Przecież jakby się tu
          > wom jaka krzywda działa, to my przyjdziemy i was bydziemy bronić!".
          >
          >
          > W momencie, kiedy przygotowaliśmy ten tekst, Papież jeszcze żył.
          > Tym bardziej teraz pamiętajmy nie tylko o tym, że odszedł, ale o tym,
          > jak wielkim człowiekiem był przez te wszystkie lata, szczególnie dla nas,
          > Polaków. Nie tylko był człowiekiem wielkim, dobrym, otwartym, ale
          > zawsze też potrafił w tym, co nas otacza, znaleźć coś przekornego, coś
          > figlarnego, coś ,co ma w sobie to drugie znaczenie. Teraz jest po
          > drugiej stronie życia i jestem przekonany, że chce, abyśmy w naszym
          > smutku też o tym pamiętali.
          • emektb Re: i tak pamiętajmy .... 04.04.05, 21:23
            dziękuję bambi
      • Gość: mariano Re: i tak pamiętajmy .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.05, 15:27
        Jan Paweł II pozostanie w naszej pamięci nie tylko jako głowa Kościoła
        katolickiego, ale także jako człowiek o nadzwyczajnym poczuciu humoru. Oto
        wspomnienie tych, którzy mieli okazję go spotkać.

        Najsłynniejsza polska pielęgniarka, Helena Warszawska, przez wiele lat pracująca
        w Poradni Sportowo- Lekarskiej w Centralnym Ośrodku Sportowym w Zakopanem tak
        wspomina spotkanie z biskupem Karolem Wojtyłą:

        Papieżowi też dupka marznie

        "Ojciec Święty, gdy jeszcze jako biskup Karol Wojtyła przyjeżdżał zimą na narty
        do Zakopanego, lubił oglądać skoki narciarskie na Wielkiej Krokwi. Nigdy nie
        siedział na trybunach, lecz stał z boku, na przedzie trybun, tak aby widzieć lot
        skoczka z profilu.

        No i pewnego razu, a był wtedy podczas konkursu skoków pieroński mróz, właśnie
        rozdaję w tekturowych kubeczkach herbatę podchodzącym skoczkom i dostrzegam przy
        barierce jakiegoś kibica narciarskiego, w skafanderku, w czapeczce na głowie.
        Zmarzł, bo przytupywał butami. Był przystojny, lecz tą przystojnością taką
        onieśmielającą. Krótko mówiąc, poczułam do niego okolicznościową sympatię. Do
        kubka nalałam gorącej herbaty, podchodzę i mówię:

        - Napij się synku, bo mróz po dupkach szczypie. Uśmiechnął się, powiedział, że z
        przyjemnością się napije, miło jakoś tak podziękował.

        Do tego sympatycznego kibica miałam chęć coś jeszcze powiedzieć, a raczej zakląć
        na ten mróz, po mojemu, że uszy więdną: ale przeczuł to Stasiu Bobak, najlepszy
        wówczas nasz skoczek, który znał mój repertuar góralski i odciągnął na bok.
        Mówi: - czy siostra wie, kto to jest? To jest biskup Wojtyła z Krakowa. Ja na to
        Staszkowi: - Gdyby ten biskup był nawet papieżem, też na mrozie w dupki by marzł
        i od Warszawskiej herbatkę pił.

        Niedaleko staliśmy od barierki i widzę kątem oka, jak mój biskup uśmiecha się.
        Słyszał rozmowę. Nie zrażona wołam do niego: - Podać drugą? Kiwnął głową. Mówię
        do Bobaka: - Widzisz i nie pogniewał się!"
        "Nie uchodzi kardynałowi źle jeździć na nartach"

        W czasach, kiedy w kraju było tylko dwóch kardynałów, ks. kardynał Wojtyła lubił
        mawiać: "W Polsce 50 proc. kardynałów jeździ na nartach! Nie jeździ ks. kardynał
        Wyszyński".

        Innym razem ks. kardynał Wojtyła rozmawiając z zagranicznymi dziennikarzami,
        zaniżył ten skład procentowy i miał zażartować: "W moim kraju 40 proc.
        kardynałów uprawia narciarstwo!" Kiedy jeden z korespondentów zauważył, iż
        Polska ma przecież tylko dwóch kardynałów, kardynał Wojtyła roześmiał się:
        "Oczywiście, ale ks. kardynał Wyszyński, prymas Polski, stanowi 60 proc.

        Czynne uprawianie narciarstwa przez kardynałów należy do wielkiej rzadkości.
        Stąd też i wiele pytań, kierowanych do kardynała- narciarza. Pewnego dnia ktoś
        go zapytał z bardzo poważną miną: "Czy uchodzi, księże kardynale, aby ksiądz
        jeździł na nartach?" "Co nie uchodzi kardynałowi, to źle jeździć na nartach!" -
        odpowiedział uśmiechając się przyszły papież.

        Były redaktor naczelny torontońskiego "Związkowca", absolwent KUL Jacek Borzęcki
        przytoczył kiedyś opowiadanie o wizycie arcybiskupa krakowskiego bpa Karola
        Wojtyły w jakiejś podgórskiej miejscowości. Twierdził, że z całą pewnością jest
        to anegdota, niemniej jednak świadcząca o ogromnym poczuciu humoru i wielkiej
        fantazji przyszłego papieża.
        "Niemal całe miasteczko zebrało się przy parafialnym kościele w oczekiwaniu na
        przyjazd biskupa. Orkiestra dęta "pożyczona" z powiatu szykowała się do
        odegrania powitalnego marsza triumfalnego. Proboszcz co chwila nerwowo pocierał
        ręce, organista zaś kręcił się przy swoim chórze kościelnym udzielając ostatnich
        wskazówek. Wszyscy wypatrywali nie tyle zresztą w siną, ile raczej białą dal -
        jako że była to zima. Coś nagle zamajaczyło się na horyzoncie. Jedzie, jedzie! -
        rozległy się gorączkowe głosy w tłumie. Czarna kulka, hen na zbiegającej stromo
        ku miasteczku drodze, powiększyła się - wpierw obiecująco, później ku ogólnemu
        zawodowi: 'Toć to narciarz, a nie żadna lemuzyna biskupia!'

        Narciarz zbliżał się do oczekującego tłumu i niektórzy ze zdziwieniem
        spostrzegali, że spod narciarskiej kurtki widać było czerwoną sutannę. Dziwne to
        było, co prawda, któż jednak czas się nad tym zastanawiać, skoro nareszcie
        pojawiła się w dali ciemna plama, która nie mogła być czymkolwiek innym, jak
        właśnie samochodem arcybiskupa. Wśród tłumu przetoczył się szmer podniecenia i
        wszyscy gorączkowo wpatrywali się w dobrze już teraz widoczną ciemną limuzynę. W
        międzyczasie samotny narciarz w sutannie zatrzymał się tuż przy chórze
        kościelnym, zdjął narty i spokojnie bez pośpiechu wszedł do kościółka.

        Auto arcybiskupa zbliżało się. Proboszcz dał znak i orkiestra dęta "gruchnęła"
        triumfalnego marsza. Gdy samochód zatrzymał się, proboszcz podbiegł, by otworzyć
        ekscelencji drzwi. Organista wzniósł ręce do góry czekając na ukazanie się
        arcybiskupa, tłum wołał: "Wiwat! Niech żyje!" Ktoś już nawet zaczynał tradycyjne
        "Sto lat", gdy nagle zrobiło się cicho jak makiem zasiał. Wszyscy z
        wytrzeszczonymi oczyma patrzyli na otwarte drzwi limuzyny, przez które widać
        było, że na tylnym siedzeniu nikt nie siedział. "Nie ma arcybiskupa - bąknął
        rozpaczliwie proboszcz". Tłum nadal stał cicho i jakby bez ruchu, gdy wtem w
        drzwiach kościółka ukazał się ministrant w białej komży: "Arcybiskup jest już
        przy ołtarzu!" - darł się wniebogłosy. "Chodźcie do kościoła

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka