Dodaj do ulubionych

Jeszcze w sprawie domu Witolińska 41 i nie tylko…

IP: *.gum.gov.pl 29.04.05, 11:17
Jeszcze w sprawie domu Witolińska 41 i nie tylko…

Od kilku lat sprawa domu Witolińska 41 (róg Jarocińskiej) i Hechalucu
wraca w dyskusjach na Forum. Pozwolę sobie i ja zabrać głos, bowiem od 1945
r. mieszkam na Grochowie, najpierw przy ul. Jarocińskiej 15, a obecnie na
Osiedlu Ostrobramska. Całe swe dzieciństwo spędziłem dosłownie w cieniu tej
kamienicy i na terenach fermy pożydowskiej, na której stoi część domów
naszego Osiedla.
Sprawcą zamieszania wokół sprawy jest Jerzy Kasprzycki, który w swej
książce pt. Praga. Korzenie miasta, w kwartale ulic Sulejowska-Tarnowiecka-
Pustelnicka-Witolińska, zlokalizował główny ośrodek fermy Hechalucu. Niestety
minął się z prawdą, w rzeczywistości teren ten był zabudowany domami
jednorodzinnymi i czynszowymi. Wiem to od osób, zamieszkałych tu przed wojną,
z którymi przyjaźnili się moi rodzice i częściowo z własnych obserwacji. Do
dziś pamiętam wygląd zewnętrzny i lokalizację domów oraz nazwiska niektórych
właścicieli, np.: inż. Brzeziński, prof. muzyki Michał Orlicki, mgr praw i dr
med. Marian Sochowski, em. kpt. WP Litwora, p. Leokadia Barańska, p. Roma
Rokicka, pp. Lewandowiczowie, p. Gruszczyńska, p. Ordężyna, pp. Przygodowie i
in.
Właścicielem domu przy ul. Witolińskiej 41 był p. Pawliński, który
wraz z żoną, córką (p. Zakrzewską) i wnuczką zajmowali całe piętro z
balkonem. Dozorczynią była p. Rozenkowa, która z córką mieszkała w
kondygnacji przyziemia. Z wnuczką p. Pawlińskiego i córką p. Rozenkowej
chodziłem do jednej klasy. Z całym naciskiem podkreślam, że nie był to dom
żydowski, nie wchodził w skład Hechalucu i jest mało prawdopodobne, by
mieszkał w nim jakiś rabin. Dodatkowym świadectwem „aryjskości” domu może być
kapliczka z Matką Boską (pamiętam ją z dawnych lat), po której do dziś
została tylko nisza nad balkonem. Natomiast teren narożnika
Pustelnicka/Witolińska, którego część zajmuje Spółdzielnia Inwalidów SIPS,
istotnie należał do Żydów. Stały tam jakieś murowane budynki, które w 1945 r.
leżały w gruzach – po nich, jako dziecko, biegałem z rówieśnikami. Starsi
mieszkańcy opowiadali, że po zniszczeniu przez Niemców tych zabudowań, na
gruzach wiatr rozwiewał niezidentyfikowanej treści książki i teksty w jęz.
hebrajskim. Pamiętam też resztki fundamentów dużego budynku na terenie fermy
pożydowskiej, które wg obecnej topografii, mogły znajdować się w okolicach
pawilonu TOTO przy ul. Łukowskiej. Z wiarygodnego przekazu wiem, że był to
jakiś obiekt szkolno-biurowy Hechalucu, określany przez mieszkańców Grochowa
niezbyt eleganckim mianem żółtej budy. W historii holocaustu znany pod nazwą
Różyczki, był wykorzystywany przez Janusza Korczaka na kolonie letnie dla
wychowanków Domu Sierot z ul. Krochmalnej –
por. //fcit.coedu.usf.edu/holocaust/ KORCZAK/fotos/. (Różyczkami nazywane
były też inne domy, w których wypoczywały sieroty Korczaka). W czasie
okupacji na terenie fermy, Niemcy uprawiali kartofle, a zarządcą był
volksdeutsch z poznańskiego. Po wojnie okoliczni mieszkańcy zakładali tam na
dziko działki rolnicze, a my dzieci raczyłyśmy się tam resztkami jakichś
marnych owoców i warzyw. Gdy teren przejął Zarząd Ogrodów Działkowych
Witolińska, na fundamentach zrujnowanej przez Niemców Różyczki wzniesiono
budynek świetlicowy. Stał on do czasu likwidacji działek pod budowę Osiedla.
Myślę, że zainteresowanie domem Witolińska 41 przez wycieczki
żydowskie wynika z faktu, że jest on jedynym, ocalałym świadkiem tak ważnej
dla nich działalności Hechalucu na terenie Grochowa-Witolina. Gdyby było
inaczej, z pewnością Żydzi zajęliby się wykupem i rewaloryzacją
zdewastowanego budynku.
Pozdrawiam







Obserwuj wątek
    • Gość: m Re: Jeszcze w sprawie domu Witolińska 41 i nie ty IP: 193.41.113.* 29.04.05, 13:00
      To pokazuje, że brak ogólniedostępnych monografii o Grochowie, Witolinie czy
      szerzej Pradze Południe...
    • e._ Re: Jeszcze w sprawie domu Witolińska 41 i nie ty 29.04.05, 21:30
      To istna kopalnia wiedzy na ten drażliwy temat! Dziękuję bardzo!
    • palker Re: Jeszcze w sprawie domu Witolińska 41 i nie ty 30.04.05, 13:24
      bardzo interesujący tekst.
      mam tylko zastrzeżenie do pewnego uogólnienia:
      "Dodatkowym świadectwem „aryjskości” domu może być
      kapliczka z Matką Boską (pamiętam ją z dawnych lat), po której do dziś
      została tylko nisza nad balkonem" - napisał Andrzej.
      Otóż, wystarczy się wybrać choćby na spacer ulicami Nowej Pragi , żeby zobaczyć
      dziesiatki czynszówek, których właścicielami byli Żydzi, gdzie na elewacji są
      nisze z figurkami MB lub świętych. Po prostu własciciele kamienic dbali o to,
      aby najemcy czuli się w nich swojsko:-)
      • pol-a Re: Jeszcze w sprawie domu Witolińska 41 i nie ty 06.05.05, 12:53
        Bezcennych bardzo dużo informacji Pan podaje. Czy o realizacji filmów jidysz na
        terenie Hechalucu coś Pan słyszał może od mieszkańców? Jak rozumiem, po
        Hechalucu nie zachowały się już źadne zabudowania?
        • Gość: Andrzej B. Re: Jeszcze w sprawie domu Witolińska 41 i nie ty IP: *.gum.gov.pl 06.05.05, 13:51
          Istotnie, po Hechalucu nie pozostały na Witolinie żadne zabudowania. Zburzyli je
          Niemcy, a reszty dzieła zniszczenia dokonali rodzimi szabrownicy.
          • pol-a Re: Jeszcze w sprawie domu Witolińska 41 i nie ty 06.05.05, 14:09
            A filmy? Tam budowano ogromne dekoracje i nakrecono m.in. "Blazna purymowego"
            oraz zdjecia do innych obrazow w jidysz.
            • Gość: Andrzej B. Re: Jeszcze w sprawie domu Witolińska 41 i nie ty IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.05.05, 23:00
              O realizacji filmów na Hechalucu nie syszałem, ale to ciekawy wątek. Dziękuję.
              Ps. Jeśli to możliwe, proszę o więcej szczegółów.
      • aborzek Re: Jeszcze w sprawie domu Witolińska 41 i nie ty 06.05.05, 23:00
        Palker masz rację wystarczy spojrzeć na elewację Ząbkowskiej 12.
        Ta kamienica chyba do 1941 roku była własnością Żydów.
        Dopiero po wysiedleniu ich do getta zasiedlono ją ludnością polską
        Kapliczka na podwórku powstała w 1943 r.
        Do 1943 roku była to praktycznie żydowska kamienica.
        • Gość: Andrzej B. Re: Jeszcze w sprawie domu Witolińska 41 i nie ty IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.05.05, 16:58
          W ogólnym przypadku na pewno ma Pan rację, ale co do konkretnego domu
          Witolińska 41 nadal jestem pełen wątpliwości, a ponieważ temat zaczyna trochę
          tracić wątek pragnę wrócić do meritum.
          Być może zainteresuje kogoś garść informacji o fermie Hechalucu” na Witolinie,
          których nie znalazłem w dostępnych mi materiałach. Otóż, ferma zajmowała obszar
          przypominający zniekształconą literę „L”. Podstawą przylegała do ul.
          Witolińskiej, która jeszcze do końca lat 70-tych była prostą prostopadłą do ul.
          Grochowskiej, mającą początek u styku wówczas z wałem przeciwpowodziowym, a wg
          obecnej topografii z ul. Ostrobramską. Granicę północną tworzyła ul.
          Grochowska, z pominięciem domów Witolińska 44 i Grochowska 71-83. Dalej linia
          biegła w kierunku Gocławka i załamywała się pod kątem prostym przy drewnianej
          knajpie (ze śmieszną wieżyczką) vis a vis pętli tramwajowej (dziś tu stoi
          stacja benzynowa), a następnego biegła około 200 m w kierunku wału. Można by
          powiedzieć, że obecnie granicę tę wyznacza w przybliżeniu prosty fragment ul.
          Jubilerskiej, prostopadły do Grochowskiej. Po czym, znów pod kątem prostym
          linia graniczna zmieniała kierunek, tworząc południowy obrys obszaru, a dalej
          krzywą łamaną zbliżała się do ul. Witolińskiej. Osiągała ją na przeciwko
          pierwszego domu mieszkalnego przy tej ulicy (nr nie pamiętam, prawdopodobnie 6
          lub 8), którego właścicielem po wojnie był p. Grabał, którego wnuk w latach 50-
          tych uczęszczał ze mną do równoległej klasy. Opisany stan pamiętam z lat po
          1945 r., gdyż mieszkałem wówczas w okolicy.
          W pierwszych latach Polski Ludowej ferma została podzielona w przybliżeniu na
          pół. Nie wdając się w detale, część terenu mniej więcej do obecnej ul. Marii
          Rodziewiczówny przejął Zarząd Ogrodów Działkowych „Witolińska” (o czym pisałem
          dn. 29.04.br.), a drugą część - aż do knajpy na Gocławku - Miejskie
          Przedsiębiorstwo Ogrodnicze, hodując tam sadzonki drzewek i krzewów na potrzeby
          Warszawy. Ten stan trwał do końca lat 70-tych.
          Pozdrawiam


          • Gość: andrzej _b2 Re: Jeszcze w sprawie domu Witolińska 41 i nie ty IP: *.gum.gov.pl 10.05.05, 09:04
            Chciałbym uzupełnić odpowiedź, której udzieliłem Kol. „Pol-a”, dnia 6 maja br.,
            w sprawie pamiątek po Hechalucu na Witolinie.
            Jedyna, niecodzienna pamiątka, jaka pozostała, i sezonowo odradza się to,
            niespotykany w Polsce gatunek trzciny. Porasta do dziś obszary bagienne za
            kanałem Nowa Ulga na Gocławiu i w całej okazałości można ją podziwiać zawsze
            pod koniec lata. Trzcina osiąga wówczas wysokość ok. 3 m. a u podstawy ma ok.
            12 cm obwodu. W suche lata podpalają ją chuligani, zatruwając zapachem
            spalenizny cały Grochów. Ciekawostką jest, że nasiona Żydzi zaimportowali z
            Palestyny, by ją tu uprawiać i wykorzystywać do produkcji mat budowlanych,
            służących do ocieplania ścian. Maty można czasem jeszcze obejrzeć podczas
            rozbiórki starych domów na Grochowie.
            Pozdrawiam
            • andrzej_b2 Re: Jeszcze w sprawie domu Witolińska 41 i nie ty 11.05.05, 09:10
              Kto chciałby obejrzeć tę osobliwą pamiątkę po Żydach powinien zrobić to pod
              koniec lata br. Być może nadarza się ostatnia szansa, bowiem przez tereny
              bagienne – za kanału Nowa Ulga – jeszcze w tym roku ma być przedłużona Trasa
              Siekierkowska do ul. Płowieckiej. Może to zmienić całkowicie stosunki wodne w
              całym rejonie i spowodować śmierć naturalną tak oryginalnego gatunku trzciny.
              • pol-a Kino na Hechalucu 15.05.05, 13:02
                O tak, o trzcinie słyszałem, rozpisywał sie o niej Kasprzycki. Jesli chopdzi o
                filmy na g-skim Hechalucu, to wzmiankuje o tym Natan Gross w wydanej niedawno u
                nas książce ”Film żydowski w Polsce”. Podczas kręcenia zalioczanego dziś do
                klasyki kina jidysz „Błazna purymowego” (1937) w reż. Józefa Greena na terenie
                Hechalucu zbudowano ponoć z iście ”hollywoodzkim” rozmachem dekoracje. Od
                pewnego pracownika Filmoteki Narodowej wiem, że witolińską fermę szczególnie
                upodobał sobie właśnie Green, który nakręcił tu w l.30. większość swoich
                filmów. Te obrazy pokazywane były potem prawie na całym świecie, wszędzie tam,
                gdzie mieszkali Żydzi, posługujący się jidysz. Ciekawe czy w jakichś scenach
                dałoby się zidentyfikować grochowskie plenery?
                • andrzej_b2 Re: Kino na Hechalucu 18.05.05, 07:08
                  Żałuję, że nawet fragmentów filmu nie widziałem. Co do pytania, to do naszych
                  czasów zachowało się wiele starych grochowskich plenerów, wręcz całe kwartały
                  sąsiednich ulic: Grochowska, Jarocińska, Pustelnicka, częsciowo Tarnowiecka i
                  Sulejkowska, Łukowska (ma wydłużony bieg, akurat przez środek fermy), skrawek
                  Witolińskiej z domami nr 41 i 44. Na pewno świadkami tamtych czasów są
                  pojedyncze egzemplarze drzew: dwie jabłonie koło "Biedronki", dwa stare klony
                  przed blokiem Jarocińska 1, orzech vis a vis domu Witolińska 5, akacja na
                  parkingu przy ul. Tarnowieckiej, szpaler oryginalnego gatunku topól (nie
                  pylących) po drugiej stronie budynku Witolińska 5 i gaik skarłowaciałych sosen
                  na podwórku najdłuższego domu przy ul. Łukowskiej (nie pamiętam nr.) O innych
                  świadkach Hechalucu nie wiem nic; może ktoś z Czytelników uzupełni, po
                  konsultacji z babcią, czy dziadkiem?
                  • Gość: andrzej_b2 Re: Jeszcze w sprawie domu IP: *.gum.gov.pl 10.06.05, 07:36
                    Jestem świeżo po rozmowie z najstarszą chyba mieszkanką okolic domu przy
                    Witolińskiej 41. Meszka ona w najbliższym sąsiedztwie od 1936 r. i potwierdza
                    moje wiadomości, że dom nie miał żydowskiego rodowodu. Ponad wszelką wątpliwość
                    był własnością obywatela polskiego pochodzenia, nazwiskiem Pawliński, którego
                    zresztą znała osobiście. Ale któregoś dnia jeszcze raz przyjrzałem się temu
                    domowi i dostrzegłem jeden szczegół, na który nikt odtąd jakoś nie zwracał
                    uwagi, a mianowicie: wysokie podpiwniczenie, jakie nie występuje w całej
                    okolicy. W ten sposób parter znalazł się niemal na wysokości obecnego I piętra.
                    Taki sposób budowania bywa stosowany głównie na podmokłych gruntach i do nich
                    rzeczywiście należały tereny całej pradoliny Wisły na Grochowie i Saskiej
                    Kępie. Fale powodziowe (nie tylko wiosenne) od niepamiętnych czasów sięgały tu
                    aż do późniejszej ul. Grochowskiej. Dopiero grochowski wał przeciwpowodziowy
                    zbudowany w latach 1935-38, i ogólne obniżenie się poziomu wód gruntowych w
                    okolicy, spowodowało osuszenie gruntu. Przypuszczam więc, że w/w dom jest
                    najstarszy w tym rejonie, bowiem został zbudowany gdy istniało jeszcze
                    zagrożenie.
                    Pozdrawiam
                    • Gość: KaWa Re: Jeszcze w sprawie domu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.05, 18:35
                      Na planie z 1931 roku jedyną zabudowę Witolińskiej stanowią trzy domy po
                      stronie zachodniej. Jeden przy Pustelnickiej, drugi na południowym (!)
                      narożniku Jarocińskiej, trzeci przy Sulejkowskiej.
                      Pozdrawiam i pozostaję do usług :-)
                      • Gość: andrzej_b2 Re: Jeszcze w sprawie domu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.05, 20:11
                        Dziękuję, to bardzo cenne informacje. Zgodnie z zapewnieniem, ośmielam się
                        prosić o dalsze. Jaką zabudowę widać na planie w kwartałach:
                        1. Witolińska – Jarocińska – Tarnowiecka – Pustelnicka
                        2. Witolińska – Sulejowska – Tarnowiecka – Jarocińska
                        3. Witolińska – Grochowska kanałek na Gocławku – Ostrobramska
                        Może to pozwoli na wyciągnięcie jakichś wniosków, o czym nie omieszkam
                        powiadomić.
                        Pozdrawiam
                        • Gość: KaWa Re: Jeszcze w sprawie domu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.05, 22:37
                          Oto szczegóły. W dwóch pierwszych kwartałach zaznaczone są jedynie cztery domy.
                          O trzech już wspomniałam. Czwarty znajduje się przy Sulejkowskiej, jest
                          ustawiony do niej bokiem, dokładnie naprzeciw zatartej dziś ulicy Mniszewskiej.
                          Aż do Jarocńskiej Tarnowiecka jest niezabudowana, a na odcinku Jarocińska-
                          Sulejkowska widać tylko dwa domy po zachodniej stronie. Stosunkowo gęsta
                          zabudowa Witolina rozpoczyna się dopiero na południe od Sulejkowskiej. Plan
                          urywa się mniej więcej na wysokości Kwatery Głównej; na tym obszarze domy
                          skupione są jedynie w sasiędztwie Grochowskiej. W roku 1931 na wschód od
                          Witolińskiej jest zupełnie pusto.
                          Pozdrawiam

                          P.S. Gdyby powyższe informacje okazały się niewystarczające, chętnie wyślę skan.
                          • Gość: andrzej_b2 Re: Jeszcze w sprawie domu IP: *.gum.gov.pl 13.06.05, 07:42
                            Bardzo dziękuję za wiadomości(proszę chociaż o imię, bo ne wiem komu). Jeśli
                            nie sprawiłbym kłopotu, to skan byłby bardzo pomocny. Pozwoliłby skonfrontować
                            mój obraz starego Witolina i informacje Kasprzyckiego, z kawałkiem
                            rzeczywistości. Mogłaby w sprawie wiele pomóc moja koleżanka szkolna (wnuczka
                            właściciela domu), o której wcześniej pisałem, ale dotąd milczy, może nie wie o
                            istnieniu naszego forum ?
                            Czekam zatem z niecierpliwością.
                            • Gość: KaWa Re: Jeszcze w sprawie domu IP: *.elle.com.pl 13.06.05, 17:24
                              Plan wysłałam przed południem na adres jaki wyświetla się na pasku, nie wiem, czy właściwy
                              (bez NOSPAM). Bardzo proszę o potwierdzenie, czy dotarł.
                              Pozdrawiam
                              Krystyna
                              • Gość: andrzej_b2 Re: Jeszcze w sprawie domu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.06.05, 18:22
                                Dziś już nie mam możliwości sprawdzenia, czy doszło. Podam zatem pewny
                                adres:a_baranski@o2.pl.Z góry dziękuję.
                                • Gość: andrzej_b2 Re: Jeszcze w sprawie domu IP: *.gum.gov.pl 14.06.05, 08:07
                                  Podczas kolejnego oglądu domu zauważyłem bardzo ciekawy szczegół. Na ścianie
                                  wschodniej budynku widać dwa stare izolatory, których kształt i wymiary
                                  wskazują, że kiedyś służyły do przyłączenia linii telefonicznej. I nie mogą to
                                  być izolatory elektryczne, bowiem na sąsiedniej, południowej ścianie są trzy
                                  elementy o takim właśnie zastosowaniu. W związku z tym, dręczy mnie pytanie:
                                  komu tu, w dawnych czasach, wśród dość rzadkiej i prawie wiejskiej zabudowy
                                  potrzebny był telefon. Zastanawiający jest także inny szczegół. Na narożniku
                                  Witolińska/Jarocińska znajduje się pomieszczenie typowo sklepowe. I w tym
                                  przypadku moje wątpliwości są identyczne. Sądzę, że Koledzy, którzy ten
                                  fragment Grochowa pamiętają jeszcze z połowy lat 70-tych podzielają moje
                                  wątpliwości. A może dom kiedyś pełnił jakąś ważną, publiczną funkcję i Żydzi
                                  swą obecnością to właśnie manifestują, co o tym myślicie?
                                  Pozdrawiam

                                  Ps. Forum dyskusyjne www.pskorczak.webpark.pl/ , od pewnego czasu
                                  nieczynne, a tak liczyłem, że coś wyjaśni.
                                  • Gość: andrzej_b2 Re: Jeszcze w sprawie domu i Hechalucu IP: *.gum.gov.pl 15.06.05, 08:21
                                    Plan Warszawy z 1931 r. udostępniony dzięki uprzejmości Kol. Krystyny przybliża
                                    niektóre szczegóły związane z tematem, ale inne zaciemnia. Na planie tym np.
                                    nie ma domu przy Witolińskiej 41, ale za to jest inny budynek, nieco
                                    przesunięty (Witolińska/Pustelnicka). Przypuszczam, że nastąpiła tu pomyłka
                                    kartografa, o co łatwo przy przyjętej małej skali rysunku, bądź nieaktualność
                                    danych. Za moją wersją przemawia fakt braku na planie domu Jarocińska 24, na
                                    którego fasadzie do dziś widnieje data 1928. Inny ważny szczegół dostrzec można
                                    w kwartale ulic: Sulejowska, Tarnowiecka, Pustelnicka, Witolińska. Istnieją tu
                                    tylko cztery nieduże domy, co obala wersję Kasprzyckiego o istnieniu na tym
                                    obszarze centrum żydowskiego Hechalucu. Większe natomiast skupisko zabudowań
                                    wśród zadrzewionego terenu (fermy), widnieje wzdłuż ul. Grochowskiej, od
                                    Witolińskiej do obecnej ul. Rodziewiczówny. Bez wątpienia to tu są zabudowania
                                    Hechalucu, wśród których musiały istnieć jakieś budynki administracyjne, bursa
                                    dla kursantów, sale wykładowe, budynki gospodarcze itd. Stosunkowo duża liczba
                                    tych zabudowań jest dodatkowym elementem przeczącym wersji Kasprzyckiego.
                                    Pozdrawiam
                                    • andrzej_b2 Re: Witolińska 43 a nie 41 05.07.05, 10:46
                                      Przypadkowo wpadł mi w rękę Spis telefonów Warszawskiej Sieci telefonicznej. W-
                                      wa 1938/39. Istnieje tam hasło: "Ferma Rolnicza Hechaluc – Pionier ul.
                                      Witolińska 43". To ten budynek widoczny na planie W-wy z 1931 r.
                                      Ww. konstatacja jchyba jednoznacznie przesądza własność domu nr. 41, który
                                      istotnie w rym roku jeszcze nie istniał.
                                      Pozdrawiam
                                      • andrzej_b2 Re: Witolińska 43 a nie 41 05.08.05, 08:00
                                        Informacja o procesie sądowym b. mnie zainteresowała. Dzięki Tobie dowiedziałem
                                        się, że konflikt trwa nadal, i że ja stałem się też przypadkowo w nim stroną –
                                        mieszkam bowiem na osiedlu i problemy te nie są mi obce. A więc jak widać
                                        konflikt trwa już ponad 100 lat i sądzę, że na przedmiotowym wyroku sądowym nie
                                        zakończy się. Zostawmy na boku dociekania dotyczące jego tła (”narodowe, czy
                                        religijne”), a zostańmy przy faktach. W odczuciu społecznym „oni coś chcą, a my
                                        temu jesteśmy przeciwni” i to już może być wystarczającym podłożem
                                        jakichkolwiek konfliktów.
                                        A przechodząc do Twego pytania:

                                        >Rzepa pisała, że na części terenu jest dziś supermarket. Czyżby więc były to
                                        okolice Geanta przy Jubilerskiej?

                                        Trudno mi precyzyjnie odpowiedzieć, bo nie mam dostępu do żadnych dokumentów,
                                        ale spróbuję sprawę przybliżyć: Prawdopodobnie obszar planowanego cmentarza
                                        wyznaczała granica późniejszej fermy. Pisałem już o tym kiedyś na forum
                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=292&w=23333171&a=23612157, abyś długo
                                        nie szukał przytoczę fragment:
                                        „…ferma zajmowała obszar przypominający zniekształconą literę „L”. Podstawą
                                        przylegała do ul. Witolińskiej, która jeszcze do końca lat 70-tych była prostą
                                        prostopadłą do ul.
                                        Grochowskiej, mającą początek u styku wówczas z wałem przeciwpowodziowym, a wg
                                        obecnej topografii z ul. Ostrobramską. Granicę północną tworzyła ul.
                                        Grochowska, z pominięciem domów Witolińska 44 i Grochowska 71-83. Dalej linia
                                        biegła w kierunku Gocławka i załamywała się pod kątem prostym przy drewnianej
                                        knajpie (ze śmieszną wieżyczką) vis a vis pętli tramwajowej (dziś tu stoi
                                        stacja benzynowa), a następnego biegła około 200 m w kierunku wału. Można by
                                        powiedzieć, że obecnie granicę tę wyznacza w przybliżeniu prosty fragment ul.
                                        Jubilerskiej, prostopadły do Grochowskiej. Po czym, znów pod kątem prostym
                                        linia graniczna zmieniała kierunek, tworząc południowy obrys obszaru, a dalej
                                        krzywą łamaną zbliżała się do ul. Witolińskiej. Osiągała ją na przeciwko
                                        pierwszego domu mieszkalnego przy tej ulicy (nr nie pamiętam, prawdopodobnie 6
                                        lub 8), którego właścicielem po wojnie był p. Grabał, którego wnuk w latach 50-
                                        tych uczęszczał ze mną do równoległej klasy…”

                                        Jeśli moje dociekania są słuszne, to Geant byłby poza spornym obszarem.
                                        Dziękuję i pozdrawiam.
                                        • andrzej_b2 Mamy znów gości 23.10.05, 08:52
                                          No właśnie, znów przyjechała na Osiedle wycieczka żydowska. Czy toś wie, co im
                                          opowiadają przewodnicy?
                                          Pozdrawiam
                                          • andrzej_b2 Re: Mamy znów gości 13.11.05, 17:38
                                            Dziś znów na Osiedle Ostrobramska przyjechali goście i to aż cztery autokary,
                                            tj. ok. 200 osób. Przemieszczali się w asyście kilku cywilów ochrany, którzy co
                                            chwilę rozmawiali z kimś przez telefony komórkowe, dwóch policjantów mundurowych
                                            a wokół krążył patrol samochodowy. Nie rozumiem komu zależy na tworzeniu wokół
                                            sympatycznych, młodych ludzi atmosfery strachu i zagrożenia? Dziś wyjątkowo
                                            można było odnieść wrażenie, że za chwilę wyskoczą z okopów jacyś partyzanci i
                                            dokonają agresji. Smutne, ale cały ten enturage z pewnością nie sprzyja
                                            zbliżeniu narodów.
                                            • pol-a Treść i forma 14.11.05, 13:27
                                              Zgadzam się, Andrzeju. Zarówno młodzi Izraelczycy, jak i polscy sąsiedzi miejsc, kt. oni odwiedzają,
                                              mają potem - delikatnie mówiąc - mieszane uczucia. Sam doznałem czegoś takiego. Kiedyś wraz z
                                              koleżanką chcieliśmy wejść na cmentarza żydowskiego przy Okopowej. Ledwie uchyliłem bramę rzucił
                                              się w naszym kierunku jakiś facet w garniturze, warknął "Closed!" i z hukiem zaknął drzwi. Żadnego
                                              przepraszam, żadnych tłumaczeń. Zdążyliśmy dostrzec, że w środku była grupa młodych ludzi z
                                              izraelskimi flagami w dłoniach. Oczywiście nie dobijaliśmy się. Podobne wycieczki są częścią programu
                                              edukacyjnego organizowanego przez izraelski rząd. Smutne, że przybierają taką formę.
          • panna_weronika Re: Jeszcze w sprawie domu Witolińska 41 i nie ty 31.12.15, 22:28
            Skoro pojawił się tu wątek kamienicy przy Witolińskiej 44, która nic wspólnego z fermą nie miała, jaka jest jej historia? Z planu miasta dostępnego na stronie Magistratu wnoszę, że powstała po roku 1936, więc tuż przed wojną, jednak w książce adresowej na rok 1939 którą posiadam, posesja Witolińska 44 nie występuje..
            • andrzej_b2 Re: Jeszcze w sprawie domu Witolińska 41 i nie ty 02.01.16, 17:21
              I nic dziwnego. Budowę kamienicy przy ul. Witolińskiej 44 rozpoczęto w czasie okupacji, ale nie zdążono z otynkowaniem. W czasie walk Rosjan o Pragę poważnemu uszkodzeniu uległa dach i tylko dzięki stropom ogniotrwałym dom przetrwał wszystkie bombardowania. Zaraz po wyzwoleniu sami mieszkańcy szybko go naprawili, ale na otynkowanie czekali do początku lat 70. XX wieku.
              Jest to typowy dom koszarowy, zbudowany już wg najnowszych standardów przedwojennych, tzn. z wysokim parterem, bez suteren i poddaszy, od ulicy wyposażony w duże, trójdzielne okna tzw. weneckie. Ma trzy kondygnacje i pięć osi, przy czym trzy środkowe osie wyróżniają się podmurówkami parapetów (chyba to taka forma dekoracji). W ślepej ścianie południowej, na wysokości każdego piętra jest wąskie jednodzielne okno, prawdopodobnie od wspólnych łazienek. Wejście do budynku znajduje się od podwórza. Kto był inwestorem i właścicielem, nie udało mi się ustalić. Od razu po wojnie należał do kwaterunku.
              Jest pewien szczegół, przy którym warto się z zatrzymać, to owe ogniotrwałe stropy, które przetrzymały bombardowania. A trzeba wiedzieć, że w bliskim sąsiedztwie, na posesji przy Grochowskiej 75/77, należącej do Marii Walerii Moczarskiej, mieściła się wytwórnia elementów betonowych ?Bios? inż. Aleksandra Około-Kułaka (zięcia p. Moczarskiej). Duża z czerwonej cegły hala warsztatowa miała kształt prostokąta, węższym bokiem zwrócona ku Grochowskiej. Sytuację tę dobrze widać na otrofoto 1945. Nasuwa mi się przypuszczenie, że przy Witolińskiej 44 stanął dom robotniczy dla pracowników betoniarni ?Bios?.

              Ps. I tu ciekawostka. W pomieszczenia fabryki Około-Kułaka, po wojnie funkcjonowała fabryka instrumentów dętych i perkusyjnych, której wyroby przyczyniły się do rozwoju polskich zespołów bitowych. Zlikwidowana została w lepszej Polsce, a plac po niej porósł już sporym gajem.


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka