Dodaj do ulubionych

Drohiczyn - gród koronacyjny

11.03.05, 15:42
Święty Jan Nepomucen stojący w przydrożnej kapliczce błogosławi zarówno
prawosławnych, jak i katolików. W Drohiczynie nadal krzyżują się drogi i
religie. Miasteczko jest dumne ze swojej historii.
Drohiczyn jest najpiękniejszy, kiedy zapada nad nim zmrok. Najlepiej wejść
wtedy na Górę Zamkową, by stamtąd, niczym z naturalnej loży, oglądać
rozciągającą się na dziesiątki kilometrów panoramę. W dole widać szerokie
zakole zielonkawobrunatnego Bugu, z lewej strony ciągnie się pas
siemiatyckich lasów, z prawej przebłyskują kościelne dachy. Gdy słońce
schodzi jeszcze niżej, zaczyna się magiczny kwadrans - niebo robi się
ciemnofioletowe, a woda w rzece granatowa. Zmierzch w Drohiczynie sprzyja
kontemplacji. Miasteczko nad Bugiem za nic nie chce się zmienić i wciąż tkwi
w historii.
Charakterystyczny wysoki brzeg to zasługa lodowca, który na chwilę się tu
zatrzymał. W efekcie z jednej strony Bugu jest płasko, a z drugiej wznoszą
się malownicze skarpy Góry Zamkowej i tarasowy brzeg. Drohiczyn liczy mniej
więcej dwa tysiące mieszkańców, ma cztery zabytkowe świątynie, 350 domów,
kino, tani hotel, restaurację i stację benzynową. Ma również swojego
gwiazdora i honorowego obywatela - Daniela Olbrychskiego. Aktor, który się tu
wychował, po latach wrócił i wybudował dom. Mieszkańcy Drohiczyna jego
imieniem nazwali nawet jedyne kino "Daniel". Małe, z terkoczącym 40-letnim
projektorem i repertuarem zawsze sprzed kilku miesięcy. Olbrychski skromnie
zaznacza, że trochę przy organizowaniu kina pomagał, ale prawdziwym jego
patronem powinien być raczej Daniel Romanowicz - prawnuk Krzywoustego, a
zarazem pierwszy i jedyny król Rusi, który właśnie tutaj się koronował. Z
tego powodu Drohiczyn jest zaliczany do tzw. grodów koronacyjnych, podobnie
jak Gniezno czy Kraków.

(magazyn o podróżach "Voyage", luty 2005 r., Między Bugiem a prawdą)
Obserwuj wątek
    • high_level odc. 2 - wszyscy chcieli tutaj mieszkać 19.04.05, 09:02
      Niedawno, w 1998 roku, na tron wyniesiono - wprawdzie tylko na jeden dzień -
      Daniela Olbrychskiego. Odbyło się to podczas obchodów 500-lecia uzyskania przez
      Drohiczyn praw miejskich. Aktor został mianowany królem uroczystości.
      Miasteczko ma jednak dłuższy rodowód, o czym świadczą choćby zapisy w księdze
      Wincentego Kadłubka czy garniec arabskich monet - dirhamów, który tu
      odnaleziono.

      Na Górze Zamkowej stała niegdyś obronna warownia. Nawet dziś trudno się tu
      wdrapać. - To najpiękniejsze miejsce w miasteczku - mówi Daniel Olbrychski.
      - Widok jest magiczny. Warto odbyć męczącą wyprawę gliniastą ścieżką, żeby to
      zobaczyć. Po legendarnym zamku nie ma śladu, ale do dziś zachowały się ludowe
      bajania o złotej trumnie schowanej w lochach. Podobno spoczął tu Kumat - wódz
      jaćwieskich łupieżców, który zginął w potyczce z wojskami Bolesława Śmiałego.

      Drohiczyn był kiedyś jednym z najważniejszych miast Podlasia. Pechowym, bo
      przyznawali się do niego zarówno Polacy, Rusini, jak i Litwini. Wystarczy
      spojrzeć na herb miejski, w którym znajduje się tur, wielki obosieczny miecz,
      litewski herb Pogoń oraz polski orzeł. Wszyscy chcieli tutaj mieszkać, co
      kończyło się pożogami, wojnami i ogólnym zniszczeniem.

      Lata jego świetności przypadają na okres między 1520 a 1795 rokiem. Miasto
      stało wtedy na skrzyżowaniu lądowych i wodnych szlaków komunikacyjnych.
      Powstało tu również centrum religijne - wybudowano kilka kościołów i cerkwi,
      osiedlono pijarów, franciszkanów, benedyktynki, jezuitów oraz unickich
      bazylianów. Część ich dorobku przetrwała do dzisiaj.
      • hansgrubber Re: odc. 2 - wszyscy chcieli tutaj mieszkać 08.05.05, 12:48
        Przekopiowałem wizytówkę Drohiczyna do siebie
        forum.gazeta.pl/forum/73,46481,1540823.html?f=25097 - szkoda że to
        piękne miasto nie ma forum. :)
    • high_level odc. 3 - kościół bardzo spodobał się Napoleonowi 19.05.05, 15:23
      Barokowa katedra pod wezwaniem Świętej Trójcy góruje nad miastem. Obok kościoła
      mieści się seminarium duchowne i ciekawe muzeum z paieskim pastorałem Piusa XII
      i fotelem Jana Pawła II. Kiedyś w katedrze była też ogromna biblioteka, ale w
      czasie wojny została splądrowana przez Rosjan. Ocalało niewiele, między innymi
      Liturgia Świętego Jana Chryzostoma z 1558 roku. Sowieccy żołnierze wzięli
      książkę, bo nie mieli bibułek do skręcania papierosów. Nie na wiele im się
      jednak zdała, bo kilkusetletni papier okazał się toksyczny - pochorowali się od
      zjadliwego dymu i cenne dzieło wyrzucili w nadbrzeżne krzaki.

      W samym środku miasteczka stoi kościół Najświętszej Marii Panny. Ma
      zachwycające rokokowe ołtarze, które podlaski kamieniarz wykonał z różowo-
      białego marmuru. Obok mieściło się kiedyś gimnazjum i liceum imienia Józefa
      Ignacego Kraszewskiego. Nie bez powodu stał się patronem szkoły - słynny pisarz
      wykształcił się właśnie w Drohiczynie.

      Kolejne dwa kroki i dochodzi się do Benedyktynek. Późnobarokowy kościół
      Wszystkich Świętych (zabytek klasy zerowej) ma efektowną fasadę, zaprojektowaną
      przez Jakuba Fontanę. Kościół bardzo spodobał się Napoleonowi, ponoć chciał
      nawet zbudować podobny we Francji.

      Cerkwi Świętego Mikołaja Cudotwórcy nie trzeba szukać, bo cebulaste kopuły
      widać z każdego punktu miasta. Często jest zamknięta, ale warto poszukać popa z
      kluczami, by obejrzeć okazały XVIII-wieczny ikonostas.
    • high_level odc. 4 - chałupy podlaskie i ślady historii 10.06.05, 09:58
      Drohiczyn ma nieco bezładną zabudowę. Część główna to "centrum", czyli domy
      skupione wokół kościołów. Przeważają murowańce kryte blachą, ale zdarzają się
      też tradycyjne chałupy podlaskie podobne do syberyjskich drewniaków, wyschnięte
      i pachnące olejem, którym kiedyś konserwowano ściany. Wokół okien mają
      charakterystyczne rzeźbione ornamenty.

      Rynku miejskiego właściwie nie ma. Ot, na środku przystanek pekaesu i park
      złożony z gęstych drzew. Chałupy stoją w obszernych ogrodach pełnych starych
      drzew owocowych, w bocznych uliczkach można jeszcze trafić na kocie łby.

      Oprócz starego centrum jest też "miasto dolne", czyli nowa część nad brzegiem
      Bugu, do której schodzi się głębokimi jarami i wąskimi uliczkami. Ten Drohiczyn
      jest raczej zwyczajny i bez architektonicznych sensacji, ale tu także można
      odnaleźć ślady historii. Na jednej z posesji stoi wielki betonowy bunkier
      postawiony przez Rosjan. Stanowił fragment linii obronnej Mołotowa, która miała
      zatrzymać ofensywę Niemców. Rosjanie uciekli z Drohiczyna bez jednego strzału,
      ale strzelaninę słychać było w miasteczku jeszcze długo po zakończeniu wojny. W
      okolicy walczyły oddziały partyzantów WiN, którzy nie chcieli poddać się nowej
      władzy.

      - Po drugiej stronie rzeki stoi metalowy krzyż - wspomina Daniel Olbrychski. -
      Pod koniec lipca 1945 roku zginął tam z rąk NKWD Teodor Śmiałowski "Szumny",
      komendant AK w tym regionie i rodzony brat mojej babki. Ci, którzy te
      wydarzenia pamiętają, mówią mi: "Panie Danuś, jakby mu się maszynowy nie
      zaciął, to by się nie dał". Gdy bywam pod tym symbolicznym krzyżem, patrzę
      przez punkt, w którym łączą się jego kolumny i ramiona. Jak w celowniku widzę
      wtedy mój dom po drugiej stronie rzeki. Dziadek symbolicznie wyznaczył mi
      miejsce na budowę...
      • szymon.konarski Re koronacja 29.06.05, 10:45
        Problem w tym, że ta historia z koronacją wcale nie jest taka pewna. Bardzo
        możliwe, że ta koronacja miała miejsce w Drohiczynie leżącym dzisiaj na terenie
        Białorusi.
        • high_level Re: Re koronacja 30.06.05, 10:28
          Wolne żarty. Pierwsze słyszę, aby miejsce koronacji króla Daniela budziło
          jakieś wątpliwości. Całkiem niedawno obchodzono hucznie jubileusz 750-lecia
          tego wydarzenia historycznego.
          Koronacja miała miejsce w 1253 roku. Drohiczyn Poleski, o którym piszesz,
          jeszcze wtedy w ogóle nie istniał. Pierwsza wzmianka na temat tej miejscowości
          pochodzi z 1452 roku. Wtedy nosiła ona nazwę Dowieczorowicz. Nazwy Drohiczyn
          zaczęto wobec niej używać dopiero od 1665 roku czyli ponad 400 lat od koronacji
          króla Daniela. Wtedy Drohiczyn był tylko jeden, ten nad Bugiem.
          Tak więc bzdury, mocium Panie, wierutne bzdury.
          No ale przynajmniej się dowiedziałem, że jest jeszcze jakiś inny Drohiczyn :-)
          rzecz-pospolita.com/drohpol0.php3
    • high_level odc. 5 - miasto nie spieszy się do nowoczesności 04.07.05, 08:30
      Klimatu nadbużańskich łąk i wspaniałych zabytków nie da się podrobić. Pewnie
      dlatego do miasteczka i w okolice chętnie przyjeżdżają filmowcy. Szeroka wstęga
      Bugu i jego brzegi z powodzeniem udawały Niemen i litewskie pola w
      ekranizacji "Nad Niemnem", Wojciech Has kręcił tu sceny do "Sanatorium podd
      klepsydrą", drohiczyński cmentarz można obejrzeć w "Pannach z Wilka" Wajdy.

      Nie da się również skopiować jedynego w swoim rodzaju prawosławnego Święta
      Jordanu, które odbywa się 19 stycznia. Uroczysta procesja rusza wtedy sprzed
      cerkwi Świętego Mikołaja Cudotwórcy, zmierzając wprost do rzeki. Pop święci tam
      krzyż i wodę w przerębli o kształcie krzyża, a w powietrze wypuszczane są białe
      gołębie - symbol Ducha Świętego. Święto Jordanu dla prawosławnych jest tym czym
      dla katolików pielgrzymka do Częstochowy. Wierni idący do cerkwi ze wsi pod
      miastem mijają po drodze kapliczkę Świętego Jana Nepomucena. Jakiś
      domorosły "chudożnik" poprawił oczy zabytkowej XVIII-wiecznej figury czarną
      farbą, co nadało jej twarzy niezwykły, nieco komiksowy wyraz. Wzniesiona ręka
      Nepomucena błogosławi prawosławnych i katolików.

      W Drohiczynie w ciągu kilku minut można przenieść się w czasie. Wystarczy się
      rozejrzeć. Babuleńka z chustką na głowie niesie wiadro z wodą; brodaty jegomość
      po sześćdziesiątce ze wschodnim zaśpiewem: "Aj dali poszły won" goni stado
      krów; z łomotem nieśmiertelnych dyskotekowych hitów toczy się drogą zardzewiały
      mały Fiat. Miasteczko nie spieszy się do nowoczesności, bo i spieszyć się nie
      ma dokąd. Przemysłu tu nie ma i nigdy nie było, a sprawy wielkiego świata są
      oddalone o jakieś 120 km na południowy zachód - tam gdzie leży Warszawa.

      Autor artykułu: Rafał Jemielita
    • high_level jeszcze raz o koronacji 08.09.05, 13:54
      "Magazyn", 15 czerwca 2000

      Drohiczyn

      Podlaskie miasteczko oplecione niebieska wstazka Bugu zostalo wczesniej niz
      Krakow i Warszawa wyroznione przez historie koronacyjnym przywilejem. W roku
      1253 stalo sie swiadkiem zawarcia pierwszej unii Kosciola rzymskiego ze
      wschodnim chrzescijanstwem.

      Halicko-wolynski ksiaze Danilo (Daniel) Romanowicz zostal koronowany na krola
      Rusi przez arcybiskupa Opizona - legata papieza Innocentego IV oraz
      krakowskiego biskupa Prandote. Zanim krolewska korona spoczela na skroniach
      Daniela, ksiaze dokonal wyznania wiary katolickiej. Drohiczynska unia religijna
      zapewniala nowemu pomazancowi i jego poddanym zachowanie liturgii wschodniej.
      Uroczystosc odbyla sie w soborze Najswietszej Maryi Panny w obecnosci licznych
      ksiazat ruskich i bojarow kijowskich oraz polskiego rycerstwa. Przez wieki
      krolewska koronacja uchodzila za najdonioslejsze wydarzenie w dziejach miasta.
      Na przezycie kolejnej wielkiej historycznej chwili Drohiczyn czekal prawie 750
      lat. W zeszlym roku miasto odwiedzil papiez Jan Pawel II, odprawiajac na
      nadbuzanskich lakach ekumeniczne nabozenstwo.

      Od poczatku swych dziejow miasto ulegalo zarowno wplywom kultury Wschodu, jak i
      Zachodu. Pierwotna osada wiejska staje sie na przelomie wiekow VIII i IX
      znacznym osrodkiem handlowym. Zachowany z tego okresu skarb srebrnych monet
      perskich zwanych dirhemami potwierdza istnienie starego kupieckiego szlaku
      biegnacego wzdluz koryta rzeki. Na ziemi drohickiej osiedlali sie zarowno
      Rusini, jak i mieszkancy Mazowsza. Nazwa miasta pojawia sie po raz pierwszy w
      ruskich latopisach (z 1038, 1061 i 1148 r.). Wymienia ja takze polski kronikarz
      Wincenty Kadlubek. Przez kilka wiekow warownym grodem na przemian rzadzili
      ksiazeta rus-cy, mazowieccy i polscy. Obronne miasto wzbudzalo takze pozadanie
      Litwinow i wojowniczej Jacwiezy.

      W latach 1237-1241 z nadania ksiecia Konrada Mazowieckiego Drohiczyn nalezal do
      braci dobrzynskich - jedynego polskiego zakonu rycerskiego. Zgromadzenie
      Rycerzy Chrystusa mialo bronic Podlasia przed napadami poganskich Prusow i
      Litwinow. Jednak zakonni wojownicy poniesli smierc z reki grozniejszego wroga.
      Wszyscy bracia walczacy pod dowodztwem mistrza Henryka z Zegocina zgineli
      broniac grodu przed Tatarami.

      Zanim w roku 1569 postanowieniem unii lubelskiej Drohiczyn ostatecznie zostanie
      przylaczony do Korony, bedzie wciaz przechodzil z rak do rak. Za czasow Jagiely
      dzieje miasta tworza istne meandry. Litewski ksiaze osobiscie oblega i zdobywa
      grod, oddajac go swemu stryjecznemu bratu Witoldowi. Po kilku latach Jagielo,
      juz jako krol Polski, przekazuje Drohiczyn ksieciu Januszowi Mazowieckiemu, by
      w koncu znow uczynic z niego wlasnosc Witolda. Miasto nad Bugiem stalo sie
      ulubiona warownia wielkiego ksiecia litewskiego. Podczas bitwy pod Grunwaldem
      (1410) Witold osobiscie dowodzil choragwia drohicka.

      Miasto szczegolnie rozwija sie w dwoch nastepnych stuleciach. W nadbuzanskim
      grodzie przecinaja sie szlaki kupieckie biegnace z Rusi nad Baltyk oraz z Litwy
      do Polski. Dwa razy do roku flisacy splawiaja rzeka towary z Wolynia. Ranga
      miasta wzrasta, gdy w roku 1520 krol Zygmunt Stary oglasza Drohiczyn stolica
      nowego wojewodztwa podlaskiego. W miescie powstaja sady ziemskie i grodzkie, a
      kosciol pw. Trojcy Swietej staje sie miejscem obrad sejmikow szlachty
      podlaskiej. Miasto otrzymuje specjalne przywileje handlowe od kolejnych krolow:
      Zygmunta Augusta i Stefana Batorego.

      Podobnie jak dla innych miast Rzeczypospolitej, czasy wojen szwedzkich okazaly
      sie dla Drohiczyna szczegolnie tragiczne. Miasto zostalo zlupione i spalone
      przez wojska szwedzkie, a nastepnie przez wegierskie oddzialy ksiecia
      Rakoczego. Elzbieta Chronowska, ksieni klasztoru Benedyktynek zanotowala w
      zakonnej kronice, ze najezdzcy przez 17 tygodni palili miasto, mordujac jego
      mieszkancow.

      Choc Drohiczyn nigdy pozniej nie powrocil do dawnej swietnosci, to jednak w
      drugiej polowie XVII wieku i w nastepnym stuleciu udalo sie zapisac kilka
      chlubnych kart w dziejach miasta. Jedna z nich bylo szkolnict-wo. Sprowadzeni z
      Pultuska Jezuici otworzyli w Drohiczynie szkole zwana Collegium Nobilium. W
      roku 1773, po kasacie Towarzystwa Jezusowego szkole z ramienia Komisji Edukacji
      Narodowej przejeli pijarzy. W wyniku carskich represji zostala zamknieta w roku
      1845. Jednym z jej wychowankow byl ks. Jan Krzysztof Kluk (1739-1796),
      naukowiec, przyrodoznawca, prekursor nauk rolniczych. U pijarow pobieral
      rowniez nauki ks. Franciszek Jakub Falkowski (1775-1848), ktory jako pierwszy
      rozpoczal w Polsce nauczanie jezyka migowego. Stanowisko dyrektora
      warszawskiego Instytutu dla Gluchoniemych piastowal az do smierci. Wedlug
      tradycji w pijarskiej szkole uczyl sie rowniez slynny powiesciopisarz Jozef
      Ignacy Kraszewski. Z kolei absolwentami drohiczynskiego liceum, noszacego imie
      autora "Starej basni" sa: znany teatrolog i krytyk, Stefan Treugutt, oraz aktor
      Daniel Olbrychski. Nawiazujac do bardzo odleglych dziejow, warto rowniez
      wspomniec o innym wybitnym miesz-kancu miasta: spokrewnionym z krolem Jagiela
      Janie z Drohiczyna, drugim rektorze krakowskiego Uniwersytetu Jagiellonskiego
      (1402).

      Z miastem nad Bugiem zwiazany byl Stefan Zeromski. Pod koniec XIX stulecia
      przebywal jako guwerner w podlaskich dworach. Uczyl nie tylko latorosle
      miejscowej szlachty, lecz takze udzielal szczegolnych "lekcji kupidynowych"
      tutejszym ziemiankom. Drohiczyn opisal w swoich "Dziennikach". W
      autobiograficznej powiesci "Uroda zycia" ukryl w literackiej fabule wlasne
      przygody spod znaku Amora, zaslaniajac sie osoba fikcyjnego bohatera - Piotra
      Rozluckiego. Drohiczyn widziany jego oczami kojarzyl sie pisarzowi z
      fragmentem "Monachomachii" Ignacego Krasickiego: "Bram cztery ulomki,
      klasztorow dziewiec i gdzieniegdzie domki". Jednak satyra poety doby oswiecenia
      zamienia sie pod piorem pisarza w zadume nad narodowa przeszloscia: "Od tych
      drohiczynskich ruin koscielnych bila wznioslosc. Staly godnie na straconej
      placowce rzymskiego katolicyzmu, wyrazajac jego znakomita zasade: rozkazywac z
      pokora i poddawac sie z nieulekla duma".

      Miasto pod koniec XIX w. przedstawialo smutny widok. Rosyjscy zaborcy zamkneli
      zakonne szkoly. W wyniku represji po powstaniach zmuszono do opuszczenia miasta
      zarowno pijarow, franciszkanow jak i benedyktynki. Sakralne budowle powoli
      niszczaly. Odbudowa zabytkow stala sie mozliwa dopiero w dwudziestoleciu
      miedzywojennym, po odzyskaniu niepodleglosci. Kolejnych, wrecz barbarzynskich
      zniszczen dokonala okupacja wojsk sowieckich (1939-1941).

      Gdy wjedziemy do Drohiczyna, niech nas nie zmyla niskie domki, bogata zielen
      rynku i widoczna z Zamkowej Gory bezkresna plaszczyzna lak. Juz kilka krokow
      dalej wznosza sie w niebo wieze i sygnaturki kosciolow, cebulaste kopuly cerkwi
      i rozfalowana fasada swiatyni Benedyktynek - naoczni swiadkowie woli
      przetrwania prawdziwej, duchowej stolicy Podlasia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka