Dodaj do ulubionych

Mamałgosiu kochana...

01.07.05, 13:43
Widzę, że źle z Tobą... nie wiem jak mam Cię pocieszyć... ale jakos nie mogę
patrzeć na Twoje posty ostatnio. Wszystko brzmi jak bezradne wołanie o pomoc.
Piszę, aby Ci jakos dodać otuchy. Jesteśmy w podobnej sytuacji... ja mam o
tyle lepiej, że mama mi choc zakupy zrobi, a rano starszą córke ubierze i
uczesze. Wiem, jak jest Ci ciężko...
Pisz tutaj na forum o tym co czujesz, może Ci sie choć troche lepiej zrobi.
Nie możemy przeciez pozwolić by jedną z naszych najfajniejszych forumowiczek
dorwała okropna deprecha.
Mamałgosiu, będzie lepiej... z czasem będzie coraz lepiej. Dziecko jest na
razie malutkie, płacze, mało śpi, Ty zmęczona po nieprzespanej nocy a w domu
przeciez jeszcze jedno całkiem małe wymagające dziecko. Ale wszystko się
unormuje, już niedługo maluszek zacznie coraz więcej spokojnie leżeć i się
rozglądać, starsze zmuszone sytuacją trochę się usamodzielni...
ojej... wiem, że głupoty piszę, tak na prawde to nie wiem co napisać...
ale nie martw sie tak bardzo proszę, pisz... pisz i pisz jeśli potrafisz,
jesli znajdziesz chwilke czasu i jeśli to pisanie na forum Ci choc trochę
pomaga...
Tryzmaj się kochana, nie wolno się wpędzać w dołki!

Dziewczyny! pomóżcie ją jakos pocieszyć.
Obserwuj wątek
    • koral777 Re: Mamałgosiu kochana... 01.07.05, 14:11
      Myslę że wszystkie jedziemy na tym samym wózku. Ja jeszcze przedwczoraj
      zastanawiałam sie czy to normalne, że dziecko spi je spi je. a od wczoraj mam
      jazdę i sama nie wiem co to jest. U mnie gorzej bo to piersze dziecko, nigdy
      nie miałam d czynienia z noworodkiem i trzęse sie i płacze od wczoraj na
      okragło. Jestem sama. Maż w pracy. Urlopu po moim porodzie od kochanego szefa
      nie doszłam. Ja miałam depresje juz w szpitalu, nieduża ale była kiedy chcieli
      mi malutka podłączyc do kroplówki. Potem jazda z cyckami tak paliły że nie
      byłam w stanie racjonalnie myśleć ale wtedy na szczescie pojawiła się na 1
      dzień i noc teściowa . potem wróciło do normy. Po to aby wczoraj zaczac sie
      kilkugodzinnym płaczem dziecka, odpadającym pepkiem, to też mnie przeraziło, bo
      nie wiedziąc czy skoro jeszcze cos z niego wycieka to czy on tak mógł odpaść i
      wieczorem te zwrócenie jedzenia (przetrwionego pod ciśnieniem - czyli wymioty)
      Ja juz chciałam jechać do szpitala nie wiem głupia jestem ae jak mam kogos w
      szpitalu to wie zżę tam jest bezpieczny. Ale maz postukał się po głowie i
      przejał dzieciaka w swoje ręce. Dzis od 10.30 do 13.45 znów piekło. I wiem że
      to nie koniec a dopiero początek. przerazą mnie ta samotność w domu. I
      bezsilność i brak wiedzy w dziedzinie wychowanie noworodka. Chwilami ma ochotę
      wyjść uwalić ię jakims piwskiem zapalić chociaz nie palę-odreagowac po 9
      miesiącach i tych 10 DNIACH. I tak nie jestem dziecku potrzebna nawet go nie
      karmię. Nawet przez ten cyrk nie odciągalam pokarmu, aby zwiekszac laktację.
      Chyba sie z tym tez poddam, a już jakoś szło.
      • koleandra ~Koral... 01.07.05, 14:16
        Zauwazyłam już wczesniej, że jestes na punkcie dziecka bardzo przewrażliwiona!
        Mówię Ci, to nie były wymioty, wymioty są wtedy jak dziecko wyszczerza z
        przerażenia oczy, targają nim i wylewają się te rzygi po kilka razy w duzych
        ilościach. To było pod ciśnieniem jak piszesz ale mówię Ci, że wymioty to na
        pewno rozpoznasz na 100%.
        • guleranda : ~Koral... 01.07.05, 15:01
          Nie jestes dziecku potrzebna...co Tu wygadujesz Kolalku...?Myslisz,że ja nie
          przezywam załamania.Marysia tez jest moim pierwszym maleństwem i zupełnie sobie
          tak tego nie wyobrazałam,ale pocieszam się,że jeszcze kilka tygodni,może
          miesiąc i jakos się to uspokoi a jak nie to chociaz będe mogła z córeczka
          nawiazac jakaś nic porozumienia,jakis usmiech, spojrzy na mnie,bo na razie to
          mam wrazenie,ze wszyscy sobie lepiej z nia radzą,a tylko ja jestem do kitu i
          tylko przy mnie płacze.Złoszczę się na siebie i na nią i juz widzę,że
          popełniam 'błędy wychowawcze',a co dopiero kiedy będzie duza.Ale pocieszam sie
          tym ze tak strasznie ja kocham,że chce dla niej jak najlepiej,że ta miłość da
          rezultaty,że ona w końcu spojrzy i usmiechnie się do mnie szeroko i bede
          wiedziała,że mnie poznaje,że kocha,że jestem jej potzrbna.trzymaj sie!!!
        • koleandra Re: ~Koral... 01.07.05, 15:25
          Nie skończyłam Ci pisać bo mały mi się obudził...
          Jeśli o ten pępek chodzi, tzn. jeśli odpadł nie cały i się ślimaczy to spróbuj
          przemywać spirytusowym roztworem fioletu gencjanowego. W aptece można to chyba
          dostać, mnie akurat dała to pielęgniarka środowiskowa bo pępek też się nam
          ślimaczył.
          Musisz być przede wszystkim spokojna, nie wiem w jaki sposób ale dziecko
          doskonale wyczuwa nastrój matki.
          Jeśli czegoś nie wiesz to po prostu pytaj tu na forum, na pewno Ci ktoś powie
          co i jak.
          • mamalgosia Re: ~Koral... 01.07.05, 19:51
            koleandra napisała:
            > Musisz być przede wszystkim spokojna, nie wiem w jaki sposób ale dziecko
            > doskonale wyczuwa nastrój matki.
            Dokładnie tak jest!
      • mamalgosia koral 01.07.05, 19:50
        Myślę, że nie masz racji, ze to dopiero początek. Własnie jest przeciwnie:
        będzie coraz lepiej! Naprawdę. NIe dość, że dziecko przystosuje się do życia
        poza brzuchem mamy, to jeszcze i my się nauczymy , jakie charaktery mają nasze
        dzieci, czego potrzebują, co lubią, a co im szkodzi. To nie potrwa wiecznie.
        tylko trzeba to wytrzymać, a czasem jest trudno.
        A co do odciągania pokarmu, to ja już też zrezygnowałam. Jakoś nie widziałam w
        tym głębszego sensu. Ale nie można myśleć, ze z tego powodu nie jetseśmy już
        potrzebne naszym dzieciom. Czy kocha się tylko przez podawanie piersi? nie dajmy
        się zwariować!!
    • romilka Re: Mamałgosiu kochana... 01.07.05, 15:26
      Malgosiu wszystkim nam jest ciezko ,ale damy rade...
      Trzyma kciuki!!Juz za pare tyg bedziemy w pelni odczuwac szczescie!!!
    • mamalgosia koleamdro 01.07.05, 19:38
      Bardzo dziękuję Ci za Twojego posta.
      fakt, ze coś jestem przybita. Ale ja chyba ogólnie jestem taka, że z całego
      Achillesa widze tylko piętęsad
      Myślę, ze to przez ten brak snu.
      Ale wierzę, ze będzie lepiej.
      dziękuję raz jeszcze!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka