Dodaj do ulubionych

Zachłyśnięcie - czy ktoś tego doświadczył?

28.08.05, 12:20
Wiatajcie!!! Jestem nowa na tym forum więc nie wiem czy temat był już
poruszany? Jeśli nie, to napiszcie proszę czy waszym dzieciom się cos takiego
przytrafiło? Co wtedy robiłyście? Myślę, że jest to ważny temat, a podejmuję
go pod wpływem lektury książki p.Ewy Błaszczyk i z troski o dzieciaczki.
Niektórzy lekarze twierdzą, że wiele mam w takich momentach "panikuje". A jak
jest z wami? Może przekażecie doswiadczenia innym. Sama chętnie dopiszę coś od
siebie jeśli będzie ktoś zainteresowany. Pozdrawiam!!!
Obserwuj wątek
    • 76kitka Re: Zachłyśnięcie - czy ktoś tego doświadczył? 28.08.05, 12:53
      teoretycznie wiem jak się wtedy zachować, ale na wypadek paniki na lodówce wisi instruktaż udzielania pomocy w nagłych wypadkach, również przy zaksztuszeniu. Raz mój synek zachłysnął się jedzeniem, wtedy nie spanikowałam i dałam radę Mu pomóc. Mnie raczej takie sytuacje mobilizują niźli wprowadzaja panikę, ale strzeżonego Pan Bóg strzeże smile
      • nataliamackowiak Re: Zachłyśnięcie - czy ktoś tego doświadczył? 28.08.05, 13:24
        Moja Oliwka jak miała ok. 9,5 miesiąca zaksztusiła się chlebkiem. Pukałam ja po
        plecach, a potem odwróciłam ja do góry nogami i wtedy wyleciał chleb na podłoge
        z jej buźli.
        Nieźle sie wystraszyłam, odechciało mi sie dawac jej chleb...

        Natalia
    • miirabelka Re: Zachłyśnięcie - czy ktoś tego doświadczył? 28.08.05, 22:13
      Kochane dziewczyny dziekuję za odpowiedzi!!!Mam nadzieję, że informacje w nich
      zawarte pozostaną w pamięci wielu mam, chociaż oczywiście nikomu nie życzę aby
      kiedykolwiek miały się przydac. Mnie samej przydarzyło się to przy moim
      pierwszym dziecku. Córeczka zachłysnęła się podczas karmienia piersią, silnie
      się zaczerwieniła, zaczęła kasłac aż w końcu zaczęła miec problemy z
      oddychaniem. Złapałam Zuzię za nóżki i zaczęłam stukac w plecki, a kiedy to nie
      pomagało położyłam ją na kolanach, tak aby górna częśc tułowia lekko "zwisała",
      a brzuszek opierał się na nodze. Ucisk na przeponę zadziałał i malutka zaczęła
      normalnie oddychac. Niestety niektórzy pod wpływem emocji panikują lub wybierają
      rozwiązania tylko pozornie lepsze. Aktorka p.Ewa Błaszczyk ( mam nadzieję, że
      nie miałaby mi za złe tego, że posługuję się jej przykladem)kiedy jej córeczka
      zaksztusiła się, złapała ją na ręce i pojechała z nią do szpitala. Podróz trwała
      nie dłużej niż 5 minut, a pani Ewa tak tłumaczy swoje zachowanie:"Wtedy
      zdecydowałam się nie tracic czasu na akcję, która mogła sie nie udac, skoro tak
      blisko był szpital i fachowcy". Niestety zdanie lekarza neurologa jest zgoła
      odmienne:"W podobnych sytuacjach ludzie tracą głowę. Olka jest drobna, trzeba
      było złapac ją za nogi , uderzyc w plecy. Już nie wspomnę o uciskaniu
      przepony(...)To była niewielka tabletka z pewnością by wypadła. Tymczasem
      dziewczynka napiła sie jeszcze wody.(...)Olka próbowała więc wciągnac powietrze.
      Zamiast powietrza połknęła porcję wody. Zalała całe płuca". Muszę przyznac, że
      bardzo poruszyła mnie ta książka i właśnie dlatego zdecydowałam się rozpocząc
      wątek na ten temat na forum, ponieważ niezwykle ważne jest żebyśmy były w
      takich chwilach opanowane czego Wam i sobie zyczę!! Pozdrawiam!!!
      Ps. Dla zainteresowanych książka pani Ewy Błaszczyk nosi tytuł "Wejśc tam nie
      można" - niezwykła i naprawdę godna polecenia lektura (nie miejcie mi za złe
      tej "reklamy")
      • sylwiawm Re: Zachłyśnięcie - czy ktoś tego doświadczył? 28.08.05, 22:56
        Miałam tak 2 razy. Położyłam małą na przewijaku aby zmienić pieluszkę i w
        pewnym momęcie zakrztusiła się i przestała oddychac. Oczy jej prawie wyszły na
        wierzch. Robiła się purpurowa. Rączki zaczęły sinieć. Złapałam ją szybko,
        odwróciłam brzuszkiem do podłogi i zaczełam klepać w plecki. Przed oczami miała
        tysiące obrazów co mam robić jeżeli nie zacznie oddychać. Na szczęście pomogło
        to. Wiki rozpłakała się, a ja z nią. Nogi pode mną się uginały. Nie rzyczę
        nikomu takich przeżyć. Pytalam pediatre co robić w takim wypadku. Kazał z całej
        siły dmuchać w buzię.
        • zuzaleczka Re: Zachłyśnięcie - czy ktoś tego doświadczył? 29.08.05, 10:40
          witam,
          moja Pyśka (wtedy ok. 7 m-cy) zachłystnęła się syropkiem i przestała oddychać,
          zrobiła się bordowa, oczy jej wyszły, język wysunęla z buzi i leciała jej ślina
          (a dzień wcześniej czytałam artykuł o córeczce p. Błaszczyk i wszelkie rady co
          wtedy robić)- Złapałam ją szybko, odwróciłam brzuszkiem do podłogi, połozyłam
          na kolanach i zaczełam klepać w plecy. Trwało to całą wieczność. Klepałam,
          klepałam aż wreszcie zaczęła kasłać i złapala powietrze. Mało nie umarłam,
          trzęsłam sie jak galareta, nogi mi sie uginały.
          KOSZMAR. Od tego momentu ZAWSZE podaję małej lekarstwo dozownikiem (ala mała
          strzykawka bez dziubka).
          pozdrawiam

          sylwiawm napisała:

          > Miałam tak 2 razy. Położyłam małą na przewijaku aby zmienić pieluszkę i w
          > pewnym momęcie zakrztusiła się i przestała oddychac. Oczy jej prawie wyszły
          na
          > wierzch. Robiła się purpurowa. Rączki zaczęły sinieć. Złapałam ją szybko,
          > odwróciłam brzuszkiem do podłogi i zaczełam klepać w plecki. Przed oczami
          miała
          >
          > tysiące obrazów co mam robić jeżeli nie zacznie oddychać. Na szczęście
          pomogło
          > to. Wiki rozpłakała się, a ja z nią. Nogi pode mną się uginały. Nie rzyczę
          > nikomu takich przeżyć. Pytalam pediatre co robić w takim wypadku. Kazał z
          całej
          >
          > siły dmuchać w buzię.
    • ulapod Re: Zachłyśnięcie - czy ktoś tego doświadczył? 29.08.05, 09:16
      Moja Basia miała 8/9 miesięcy jak się zachłysnęła.
      Podawałam jej wit. B6 na łyzeczce (zmiażdzoną i wymieszną z moim mlekiem)
      bo miąła lekką anemię. Zakrztusiła się i zaczeła charczeć. Wiedzieliśmy,ze'
      trzeba połozyć ją na brzuszku na naszych kolanach i uderzać w plecki i tak robiliśmy
      (teraz wiem,ze uderzliśmy zbyt lekko). Basia słabła w oczach, z ust leciała jej piana, walczyła o oddech, robiła się sina. Ja uderzałam ją w plecki cały czas a mąż zadzwonił po pogotowie i położną, która mieszkała 2 bloki dalej (wzięłam od niej telefon w szpitalu, była na 1 kąpieli u nas). Szczęście, ze była w domu i przybiegła b. szybko. Gruszką odessała jej wydzielinę z buzi i zaczęła ją uderzać w plecki tak jak my tyle,ze 10 razy mocniej! Basia złapała oddech. Ta położna uratowała jej życie (bardzo jej jestem wdzięczna, wspaniała dziewczyna; ma na imię Lila i pracuje w Matce Polce), gdybśmy czekali na pogotowie Basi mogłoby nie być! Pogotowie przyjechało 5 minut po akcji naszej położnej, wiedzieli, że jest zagrozenie zycia ale lekarka nie biegła do klatki i po schodach tylko szła spacerkiem. Nie uratowali by mojej Basi!
      Nauczcie się mamy co robić w razie zachłśniecia, czy też jak reanimuje się niemowlę.
      trzeba mieś to dobrze opanowane bo w chwili stresu człowiek nie jest czasem w stanie przypomnieć sobie numeru na pogotowie.

      ula i Basia (4 lata) i Ania (4 mies.)
      • gonzia Re: Zachłyśnięcie - czy ktoś tego doświadczył? 29.08.05, 13:10
        Ja miałam równie przerażające doświadczenie. Otóż moja niunia jak miała 5
        miesięcy leżała sobie na pleckach w łóżeczku grzecznie a ja na moment wyszłam
        do łazienki. Dzięki Bogu natychmiast wróciłam, patrze a moje dziecko wymiotuje
        na leżąco straszne ilości. To był widok przerażający a ja szybko ją na
        brzuszkiem na rękę i uderazam w plecy. Zwymiotowała chyba wszystko co od rana
        jadła. Trzęsłam się jeszcze dobrą godzinę i byłam przerażona co by było gdybym
        nie wyszła na czas z tej łazienki!!!To straszne że ulamki sekundy decydują o
        powodzeniu akcji bądź niepowodzeniu!!!!Rozpłakałam się i nie mogłam się
        uspokoić a byłam wtedy sama w domu!!
    • miirabelka Re: Zachłyśnięcie - czy ktoś tego doświadczył? 02.09.05, 12:30
      Witajcie dziewczyny!!!Gorąco dziękuję za dopisanie się do tego wątku. Wiem, że
      wracanie pamięcią do takich chwil może nie byc przyjemne, ale wskazówki, których
      w ten sposób udzielacie innym mamom są bezcenne. W końcu chodzi tu o zdrowie, a
      nawet życie naszych maluchów. Pozdrawiam wszystkie mamy i ich malństwa!!!
      Mama Zuzki i Bartka.

      ♥♥ ☻ ♥♥ ☻ ♥♥
    • pamadak Re: Zachłyśnięcie - czy ktoś tego doświadczył? 02.09.05, 12:45
      Witajcie,
      Ja parę dni temu miałam też przygode. Moja córeczka 14 miesięcy jadła sobie
      bułeczkę. A ja ja znosiłam na rekach po schoach tyłem do siebie. Szłam z moją
      sistrą. Nagle usłyszłam dziwne charczenie, natychmiast odwróciłam ją na brzuch
      żeby główka lekko zwisała i dawaj po pleckach i po pupie (gdzieś mówili, ze po
      pupie trzeba nie wiem czemu) Moja siostra (weterynarz) obserwowała ją od dołu i
      cały czas do mnie mówiła: "spokojnie, oddycha, klep" Nie chciała ta cholerna
      bułka wypaśc. Mała zaczeła płakać , drzeć sie, mysle sobie "oddych skoro
      płacze" Nie myśląc długo posadziłam ją na kolano i wsadziłam jej ręke w buci i
      wyciągnęłam tn kawałek. namoczył się i tuż pzy wejściu do gardła się
      zaklinował. Był blisko, więc oddychała noskiem i było ok, ale trwało to
      wieczność dla mnie a moja siostra mimo, ze lekarz od zwierząt, obserwowała
      zegarek, na wypadek przedłużającej sie akcji i powiedziała, ze nawet 1,5 minuty
      to nie trwało. A ja myślałam, ze 10. Od razu zaczęłąm się zastanawiac ile czasu
      mam na taka reanimację. Nogi z waty do końca dnia.
      Pozdrawiam
      • morwa23 Re: Zachłyśnięcie - czy ktoś tego doświadczył? 22.01.06, 13:07
        podciągam ,bo to baaardzo ważne
        • tsunami05 Re: Zachłyśnięcie - czy ktoś tego doświadczył? 22.01.06, 13:31
          Jak to dmuchać w twarz czy w buzię - co to znaczy?
          Przepraszam, że tak dopytuję, nawet jeszcze nie urodziłam, ale sama mam tendencje do okrutnego krztuszenia się i kilka razy było groźnie, wiec mam fobię.
          Czyli najlepiej położyć dziecko na brzuszku na kolanach, tak żeby główka zwisała w dół (i rączki też?) i klepać po pleckach i pupie aż nie zacznie oddychać? Dzieki za sprecyzowanie, to naprawdę ważne.
          • bonnie75 Re: Zachłyśnięcie - czy ktoś tego doświadczył? 22.01.06, 15:36
            Dolaczam z pytaniem do tsunami. Polozyc dziecko prostopadle do swojego tulowia,
            raczki i glowka maja zwisac do podlogi i klepac mocno po pleckach??????
            • przyszla_mama1 Re: Zachłyśnięcie - czy ktoś tego doświadczył? 22.01.06, 18:15
              moj synek podczas jedzenia przynajmniej raz dziennie sie "zachlysa" ma dopiero
              3 tygodnie ale strasznie lapczywie je kiedy pierwszy raz sie zachlysnal zaczal
              tak piszczec to ja nie wiedzialam co mam robic maz szybko przybiegl i zlapal go
              do gory nogami (oczywiscie nie za nogi tylko cale cialko) i potrzasnal chwile i
              maly juz zlapal oddech ale kazde karmienie jest dla mnie strachem siedze i
              patrze na niego czy nie zachlysa sie. I ja tez pytam jak klasc na kolanach i
              klepac po pleckach ale calych czy tylko po bokach? i cala reka ? bo kiedys
              slyszalam ze reke trzeba ulozyc w tzw. literke C zeby nie uszkodzic
              kregoslupa..
              • an_ni Re: Zachłyśnięcie - czy ktoś tego doświadczył? 23.01.06, 14:29
                moje dziecko w wieku 2 tyg zakrztusilo sie wymiotami, nie mogla zlapac oddechu,
                zrobila sie cala czerwona a ja nie wiedzialam co robic i blednie w pierwszej
                chwili unioslam ja do gory
                przelozenie przez kolano i uderzanie w plecki miedzy lopatkami niewiele pomoglo
                dopiero zwieszenie cialkiem w dol pomoglo - wiec to polecam
                to bylo przerazajace ...
    • demonique2 Re: Zachłyśnięcie - czy ktoś tego doświadczył? 23.01.06, 14:38
      Hej.Jestem osobą , która niestety doświadczyła na własnej skórze ( a raczej
      mojego dziecka) zachłysniecia.Było to najgorsze doświadczenie mojego
      życia.jezeli masz pytania - odpowiem.
      • kasiamp1 Re: Do mam, ktore pytaly, jak i gdzie uderzac! 23.01.06, 15:26
        moj synek mial miesiac, kiedy przy karmieniu zachlysnal sie i przestal
        oddychac. Mielismy dwie takie przygody w odstepie czterech dni. Okazalo sie, ze
        byl uczulony na mleko, ktore wybral dla niego dietetyk.... Za pierwszym razem
        nie wiedzialam, co sie dzieje, wpadlam w panike, na szczescie byli ze mna
        rodzice, ktorzy zajeli sie maly, a ja dzwonilam po pogotowie - pomoc wyrosla
        jakby spod ziemi. Mateusz byl po operacji na otwartym sercu, znali nas w
        szpitalu. Dla mnie trwalo to strasznie dlugo, ponoc jednak tylko minute. Maly
        zrobil sie calkowicie bezwladny, mialam w rekach lalke. Doszlo do zatrzymania
        akcji serca. Na szczescie ambulans juz byl! Pojechalismy do szpitala,
        zostalismy na dobe, zrobili mu eeg, wszystko w porzadku, a ja zostalam
        przeszkolona w ramach pierwszej pomocy. Za drugim razem bylo wiec juz latwiej!
        Nasza sytuacja byla inna, ale w razie zakrztuszenia, zachlysniecia nalezy
        dziecko polozyc na kolanach, tak, glowka do dolu, aby pomogla nam grawitacja i
        mocno pieciokrotnie uderzyc tuz pod dolna linia lopatek. Trzeba tez uwazac
        kiedy ewentualnie chcielibysmy dziecku wyciagnac to czym sie krztusi, aby nie
        wepchnac tego dalej. Mateusz jeszcze nie je nic poza mlekiem, ale czasem mysle
        o tym ze strachem....
      • vanessa27 Re: Zachłyśnięcie - czy ktoś tego doświadczył? 23.01.06, 16:15
        To było straszne! Synuś miał 3,5 m-ca. Przy karmieniu zachłysnął się.Był wtedy
        przeziębiony i nie wiem czy ślina czy mleko, bo pił z przerwami miał zaczerwienione gardełko. Usłyszałam dżwięk zachłyśnięcia (nie widziałam barwy skóry -było jeszcze ciemno 6 rano, mamy światło przyciemnione i ledwo co widziałam nie było czasu by włączyć górne)już myślałam,że po nim ,pamiętam że krzyknęłam do męża dziecko martwe. Jego ciało było lejące,to były sekundy podniosłam go do góry ,a potem zgięłam w pół i mocno klepałam w plecy jednocześnie wpychając palce do buzi-wywołując odruch wymiotny. Po chwili synuś
        odkrztusił i zaczął strasznie płakać a ja z nim.
        Ponieważ wiedziałam ,że może mieć pozachłystowe zapalenie płuc wezwałam pogotowie by zrobili mu prześwietlenie i wszelkie niezbędne badania.
        Wyszliśmy ze szpitala po 24 godz. obserwacji , naraziłam go na kłucie, ale miałam przynajmniej pewność, że wracam ze zdrowym dzieckiem do domu.Długo nie mogłam się otrząsnąć po tym, jak tylko kaszlał zrywałam go do góry,dreszcze mnie przechodzą jak to wspominam.
        A tak wogóle to istnieje u niektórych dzieci zwężenie przełyku-mojemu starszemu synkowi to stwierdzili. Może to genet. bo ja podobno też się krztusiłam.
        • vanessa27 Re: Zachłyśnięcie - czy ktoś tego doświadczył? 23.01.06, 16:25
          cd.Wiem że się rozpisałam ale zawsze jak to wspominam targają mną emocje,jak pewnie każdą z Was. Przeżyłam to już po porodzie długo wtedy też nie oddychał.
          Ale chciałam dodać, że w szpitalu powiedziano mi również o odciągnięciu gruszką wydzieliny z noska i buzi, ocnym klapsie w pupę i dmuchaniu w usta.
          Pozdrawiam i sorry za rozpisywanie się.
    • mamapiotra Re: Zachłyśnięcie - czy ktoś tego doświadczył? 23.01.06, 15:28
      W takich wypadkach serce staje mi w gardle i owszem mogła bym być sparaliżowana, ale małemu coś mogło by się stać. więc patrzę uważnie, co się dzieje. jak sie zanosi kaszlem, albo nie może nabrać powietrza, to kładę go na kolanach głową w dół i klepie po plecach. Na szczęscie zawsze wypluwa to, co miał w gardle.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka