Witam!
Imiona z tytułu wątku to imiona synów mojej koleżanki... Ewaryst ma 17 lat, w
szkole nazywają go 'Ewka' od 1 klasy podstawówki i wyśmiewają się z niego
ogólnie, bo niedość, że chłopak nie najładniejszy, to jeszcze imię i nazwisko
ma do kitu - Ewaryst Łyżka.
Morfeusz ma 14 lat, w szkole początkowo nauczyciele i dzieci nazywali go
przez pomyłkę 'Mateusz', teraz Morfeusz jest po prostu 'Morfiną'... Nikomu
się ta ksywka nie podoba, no i chłopak nazywa się Morfeusz Łyżka...
Jaromir jest najmłodszy, ma 4 latka, ale już doznaje przykrości z powodu
wyglądu, imienia i nazwiska. Ma odstające uszka, kluskowaty nos i strasznie
grube wargi, ogółnie brzydkie dziecko. W dodatku to świetne imię świetnie
pasujące do świetnego nazwiska... Czteroletnie dzieci w przedszkolu się z
niego nabijają...
Ogólnie ta rodzinka jest sfiksowana, tatuś nazywa się Baltazar, a mamusia
Pelagia. Zaznaczam, że to młode małżeństwo - 25 lat on, 22 ona. Starsi
chłopcy strasznie narzekają na imiona... Powiedzcie, czy warto je zmienić,
czy lepiej pogodzić się z nimi?
Ja sama w dzieciństwie nazywałam się MARIONA, po 18-tce zostałam Katarzyną i
się z tego cieszę niezmiernie. Znam ból dziwnego imienia - w szkole
byłam 'Majonezem'. Więc jeszcze raz - czy warto poradzić chłopcom, aby sobie
zmienili imiona, jako dorośli ludzie?
I w ogóle - co kierowało rodzicami, żeby dać dzieciom tak na imię?!
Powiem jeszcze, że Pelagia jest w 9 miesiącu ciąży. Wiadomo już, że to będzie
córeczka. Planują dla niej imię... Żorżeta, (Łyżka rzecz jasna :]) choć dla
chłopca mieli wybrane Apoloniusz.
Jak słyszę, jak Pelasia woła tych swoich synków po imieniu, to mi się śmiać
chce. I współczuję chłopakom, bo imiona mają straszne.
Co Wy o tym sądzicie?!

)