Dodaj do ulubionych

Od początkującej wegetarianki

05.10.05, 16:27
Odstraszają mnie te informacje o zawartości chemii w warzywach, że przekracza
(fosforany czy cos tam) wszelkie normy. Co wy na to?
Bardzo dobrze się czuję jedząc jedynie warzywa i owoce, płatki, itd, ale
jeśli to ma być takie niezdrowe...
Np marchew po kilku dniach robi się czarna.
Soję okropnie długo trzeba gotować, no i może być modyfikowana genetycznie.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • katarzyna2005 I jeszcze... 05.10.05, 16:34
      Ta piana gdy gotuje się strączkowe, czy to jakieś świństwo?
      Staram się by to moje jedzenie było makszymalnie nieprzetworzone, więc np
      odrobinę gotuję jedynie soczewicę ale nie wylewam tej piany.
      • zamyslona4 Re: I jeszcze... 06.10.05, 13:02
        :) ta piana to normalna rzecz- race ci po namoczeniu straczkowych bardzo szybko
        mieszac je reka w tej wodziej , zmienic wode i wymieszaC RAZ JESZCZE . wtedy po
        ugotowaniu sa duzo lepsze. i oczywiscie dodawaj majeranku aby nie powodowaly
        wzdec lub bolu brzucha

        (ktos mi tlumaczyl o tej pianie,ale nie chce walanc byka wiec na wszelki
        wypadek dopytam :) )

        > Ta piana gdy gotuje się strączkowe, czy to jakieś świństwo?
        > Staram się by to moje jedzenie było makszymalnie nieprzetworzone, więc np
        > odrobinę gotuję jedynie soczewicę ale nie wylewam tej piany.
    • l2m Re: Od początkującej wegetarianki 05.10.05, 17:26
      Et, daj sobie spokój. Nie będąc wegetarianką, chyba również jadłaś te same
      warzywa, owoce, płatki i inne pokarmy roślinne – nie odżywiałaś się przecież
      samym mięsem.
      Taki już jest ten świat, że artykuły spożywcze są "brudne" – zawierają
      zwiększone ilości związków, niekoniecznie bezpiecznych dla organizmu. Ale
      uniknąć tego całkiem i tak nie da się – więc radziłam by Ci zdać się na systemy
      detoksykacji swego organizmu i skoncentrować się raczej na tym, by temuż
      organizmowi dostarczać należnych ilości wszystkich potrzebnych mu związków :)

      Co się tyczy piany – to lepiej ją wylewaj: to jest faktycznie "świństwo",
      chociaż naturalne, a nie sztuczne; ale ta naturalność wcale nie robi go
      bardziej pożytecznym. Pianę tworzą związki, określane jako saponiny.
      Nieśmiertelne to, ale, skoro jest możliwość je nie zjadać – to lepiej właśnie
      nie zjadać.
    • zamyslona4 Re: Od początkującej wegetarianki 06.10.05, 13:06


      > Odstraszają mnie te informacje o zawartości chemii w warzywach, że przekracza
      > (fosforany czy cos tam) wszelkie normy. Co wy na to?

      Fosforanami naladowane jest akurat w ogromnej ilosci mieso . plus jeszcze
      horony wzrostu itp.
      >> Soję okropnie długo trzeba gotować

      namocz ja przed gotowaniem jak inne rosliny straczkowe

      > no i może być modyfikowana genetycznie.
      w ostatnim raporcie nt zawartosci gmo w produktach "wygraLy".. parowki
      cienkie. :) moze yc modyfikowana, ale staraj sie czytac i wybierac te oznaczone
      non gmo lub podobnie.

      • misiu-1 Re: Od początkującej wegetarianki 06.10.05, 13:30
        zamyslona4 napisała:

        > Fosforanami naladowane jest akurat w ogromnej ilosci mieso. plus jeszcze
        > horony wzrostu itp.

        Bzdury. Nawet według wysokich norm europejskich, dopuszczających 4mg fosforanów
        na kg wędliny, dodatek fosforu na 100g szynki wyniesie najwyżej 76mg. To
        zaledwie 1/13 dziennego zapotrzebowania na ten pierwiastek. Biorąc pod uwagę,
        że 100g szynki to także około 1/13 dziennej normy kalorycznej, problemu nie ma.
        Hormonów już od dawna się nie stosuje.
        Z warzywami i owocami jest za to inny problem - zawierają znaczne ilości
        szkodliwych pestycydów, więc obawy są bardziej uzasadnione niż przed
        fosforanami w mięsie.
        • zamyslona4 Re: Od początkującej wegetarianki 06.10.05, 14:25
          pozostaje mi jedynie uzyc twojego jezyka- bzdura, bzdura, bzdura

          stosowanie hormonow wzrostu w celu przyspieszenia hodowli zwierzat jest faktem
          i juz nawet rolnicy zbytnio go nie kryja. potem zjadany jest on przez
          konsumentow owego mieska

          fosforany wstrzykuje sie w celu nadania miesku ladniejszego kolorku

          pestycydy zawarte sa w tez roslinach spozywanych przez zwierzeta i ma miejsce
          tzw. efekt kumulacji
          • l2m Re: Od początkującej wegetarianki 06.10.05, 14:58
            Zamyślona, a Ty naprawdę myślisz, że wszystko, ale to wszyściutko, co trafia do
            zwierzęcego organizmu, gromadzi się tam bez wyjścia?
            Otóż efekt kumulacji w organizmie zwierzęcym występuje w stosunkowo niewielu
            przypadkach – kiedy chodzi o związki trwałe i nie dające się z organizmu
            usunąć: do takich związków należą, na przykład, dioksyny. Znakomita zaś
            większość "obcych" substancji jest neutralizowana przez systemy detoksykacji,
            na które składa się wielka liczba enzymów (jako przykład – CytP450, SOD, GST i
            wiele innych) i prostych organicznych związków (takich, jak glutation i
            cysteina), i wydalana z organizmu tą lub inną drogą.
            Warto również pamiętać, że organizm zwierzęcia jest o wiele bardziej podatny na
            działanie rozmaitycz czynników toksycznych, niżli roślina. Dlatego w roślinach
            mogą nagromadzać się o wiele wyższe koncentracje rozmaitych "brudów" – na
            przyakład, taka kapusta potrafi bezkarnie gromadzić w swoich tkankach takie
            koncentracje ołowiu i innych metali ciężkich, które dawno uśmierciłyby każde
            zwierzę. Dlatego kumulacja jest na dobrą sprawę niebezpieczniejsza w przypadku
            pokarmów roślinnych, a nie zwierzęcych.
            • zamyslona4 Re: Od początkującej wegetarianki 06.10.05, 15:01
              ale rosliny w ktorych gromadza sie takie ilosci o ktorych piszesz sa pozniej
              spozywane przez zwirzeta w setkach kilogramow i zaden organizm nie jest w
              stanie tego przerobic.

              poza tym- czy mam rozumiec ze ty wcale nie spozywasz warzyw?
              • l2m Re: Od początkującej wegetarianki 06.10.05, 17:40
                > ale rosliny w ktorych gromadza sie takie ilosci o ktorych piszesz sa pozniej
                > spozywane przez zwirzeta w setkach kilogramow i zaden organizm nie jest w
                > stanie tego przerobic.
                Ależ oczywiście, że najcześciej jest w stanie to przerobić. I przerabia.
                Inaczej by musiał szybko zdechnąć ;) Patrz wyżej, to o detoksykacji i
                wydalaniu. Roślinom pod tym wtględem jest trudniej, więc muszą to całe
                świństwo "trzymać" w sobie.

                > poza tym- czy mam rozumiec ze ty wcale nie spozywasz warzyw?
                A co ma piernik do wiatraka? Czyżby gdzieś mówiłam, że nie należy spożywać
                warzyw, bo są "brudne"? :D Po prostu precyzowałam, jak to naprawdę rzecz się ma
                z tą kumulacją.
          • misiu-1 Re: Od początkującej wegetarianki 06.10.05, 15:03
            zamyslona4 napisała:

            > pozostaje mi jedynie uzyc twojego jezyka- bzdura, bzdura, bzdura

            Z tą różnicą, że ja potrafię udowodnić, że piszesz bzdury, a Ty potrafisz to
            tylko napisać.

            > stosowanie hormonow wzrostu w celu przyspieszenia hodowli zwierzat jest
            > faktem i juz nawet rolnicy zbytnio go nie kryja. potem zjadany jest on przez
            > konsumentow owego mieska

            "W 1988 r. Wspólnoty Europejskie zakazały stosowania hormonów wzrostu w hodowli
            zwierząt. Obowiązuje to wszystkie państwa członkowskie i dotyczy również
            importu z państw trzecich. Kwestię tę regulują przepisy dyrektywy 96/22/WE z 29
            kwietnia 1996 r. dotyczącej zakazu używania w hodowli bydła substancji o
            działaniu hormonalnym lub tyreostatycznym oraz agonistów receptorów beta i
            uchylającej dyrektywy 81/602/EWG, 88/146/EWG i 88/299/EWG."
            www1.ukie.gov.pl/www/serce.nsf/0/30a20d943247adf6c1256e850049e306?open
            Napisz teraz, którzy rolnicy nie kryją dodawania hormonów? Konkretnie.

            > fosforany wstrzykuje sie w celu nadania miesku ladniejszego kolorku

            Bez względu na to, w jakim celu wstrzykuje się fosforany do mięsa (chodzi o
            utrzymywanie wody i konsystencji, a nie koloru) nie podważa to sensu tego, co
            napisałem. Fosfor nie jest szkodliwy dla ludzkiego organizmu. Odwrotnie - jest
            niezbędnym do życia minerałem. Szkodliwy może być tylko jego nadmiar, a nikt
            nie zjada dziennie kilku kilogramów wędlin.

            > pestycydy zawarte sa w tez roslinach spozywanych przez zwierzeta i ma miejsce
            > tzw. efekt kumulacji

            Bzdura. Zwierząt nie karmi się warzywami i owocami, które w największym stopniu
            są skażone pestycydami, a efekt kumulacji nie ma znaczenia wobec ich krótkiego
            życia. Dlatego też zawartość pestycydów w warzywach i owocach wielokrotnie
            przekracza to, co można znaleźć w mięsie czy mleku. Znajduje to, oczywiście,
            odzwierciedlenie w normach, które dla warzyw i owoców są znacznie łagodniejsze:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=10065454&a=10069354
            (źródło norm - www.fao.org/)
            • zamyslona4 Re: Od początkującej wegetarianki 06.10.05, 15:16
              > Napisz teraz, którzy rolnicy nie kryją dodawania hormonów? Konkretnie.
              oczekujesz imion i nazwisk?

              >
              > > fosforany wstrzykuje sie w celu nadania miesku ladniejszego kolorku
              >
              > Bez względu na to, w jakim celu wstrzykuje się fosforany do mięsa (chodzi o
              > utrzymywanie wody i konsystencji, a nie koloru) nie podważa to sensu tego, co
              > napisałem. Fosfor nie jest szkodliwy dla ludzkiego organizmu. Odwrotnie -
              jest
              > niezbędnym do życia minerałem. Szkodliwy może być tylko jego nadmiar, a nikt
              > nie zjada dziennie kilku kilogramów wędlin.
              w takim razie polecam proszki do prania zawierajace fosforany na popite- w
              koncu szlanka dziennie krzywdy nei zrobi.
              Handlarze robia cie w konia podwyzszajac wage miesa woda a tobie to nie
              przeszkadza?


              > > pestycydy zawarte sa w tez roslinach spozywanych przez zwierzeta i ma mie
              > jsce
              > > tzw. efekt kumulacji
              >
              > Bzdura. Zwierząt nie karmi się warzywami i owocami, które w największym
              stopniu
              >
              > są skażone pestycydami, a efekt kumulacji nie ma znaczenia wobec ich
              krótkiego
              > życia. Dlatego też zawartość pestycydów w warzywach i owocach wielokrotnie
              > przekracza to, co można znaleźć w mięsie czy mleku. Znajduje to, oczywiście,
              > odzwierciedlenie w normach, które dla warzyw i owoców są znacznie łagodniejsze

              juz dzieci w gimnazjum uczy sie o kumulacji metali ciezkich i srodkow
              chemicznych w organizmach zywych. istnieje do tego tak ogromna bibliografia na
              ten temat ze nie ma tu miejsca na cytowanie jej. prosty przklad
              zwielokrotniania stezenia substancji chemicznych przyjmowanych przez kobiete
              spozywajaca pstraga (Colborn T (1996) Our stolen future, strona 27):
              fotoplankton- 250x -> zooplankton 500x -> skorupiaki 45000 x -> ateryna 835000
              x -> pstrag 2800000 x -> kobieta i jej dziecko ?x
              • misiu-1 Re: Od początkującej wegetarianki 06.10.05, 15:39
                zamyslona4 napisała:

                > > Napisz teraz, którzy rolnicy nie kryją dodawania hormonów? Konkretnie.
                > oczekujesz imion i nazwisk?

                Ja nie. Prokurator tak. Podaj źródło swoich informacji, tak jak ja podałem
                źródło swoich.

                > w takim razie polecam proszki do prania zawierajace fosforany na popite- w
                > koncu szlanka dziennie krzywdy nei zrobi.

                Tak bardzo martwisz się, hipokrytko, o moje zdrowie, rzekomo zagrożone
                spożyciem mięsa, a teraz mi proponujesz proszek do prania? Czy ja Ci zalecam
                spożycie muchozolu, do którego też dodaje się propoksuru, występującego w
                zjadanych przez Ciebie owocach? I co to w ogóle za argument? Jak będziesz
                potrzebowała żelaza, to zjesz śrubek?

                > Handlarze robia cie w konia podwyzszajac wage miesa woda a tobie to nie
                > przeszkadza?

                Nie na tyle, żebym przestał kupować mięso i nie na tyle, żeby przestały być
                bzdurą Twoje twierdzenia o ogromnych ilościach szkodliwych fosforanów w mięsie.

                > juz dzieci w gimnazjum uczy sie o kumulacji metali ciezkich i srodkow
                > chemicznych w organizmach zywych. istnieje do tego tak ogromna bibliografia
                > na ten temat ze nie ma tu miejsca na cytowanie jej. prosty przklad
                > zwielokrotniania stezenia substancji chemicznych przyjmowanych przez kobiete
                > spozywajaca pstraga (Colborn T (1996) Our stolen future, strona 27):
                > fotoplankton- 250x -> zooplankton 500x -> skorupiaki 45000 x -> ate
                > ryna 835000
                > x -> pstrag 2800000 x -> kobieta i jej dziecko ?x

                Widzę, że jesteś odporna na racjonalną argumentację i przedstawiane Ci
                dokumenty. Napisała Ci l2m i ja napisałem, z jakich powodów Twoje szkolne
                wiadomości w przypadku zwierząt hodowlanych możesz sobie wsadzić w buty. W
                szkole uczą wielu ogólnych teorii, któe nie muszą się sprawdzać w
                specyficznych, praktycznych sytuacjach.
                • zamyslona4 Re: Od początkującej wegetarianki 06.10.05, 15:50

                  >
                  > > juz dzieci w gimnazjum uczy sie o kumulacji metali ciezkich i srodkow
                  > > chemicznych w organizmach zywych. istnieje do tego tak ogromna bibliograf
                  > ia
                  > > na ten temat ze nie ma tu miejsca na cytowanie jej. prosty przklad
                  > > zwielokrotniania stezenia substancji chemicznych przyjmowanych przez kobi
                  > ete
                  > > spozywajaca pstraga (Colborn T (1996) Our stolen future, strona 27):
                  > > fotoplankton- 250x -> zooplankton 500x -> skorupiaki 45000 x -
                  > 2; ate
                  > > ryna 835000
                  > > x -> pstrag 2800000 x -> kobieta i jej dziecko ?x
                  >
                  > Widzę, że jesteś odporna na racjonalną argumentację i przedstawiane Ci
                  > dokumenty. Napisała Ci l2m i ja napisałem, z jakich powodów Twoje szkolne
                  > wiadomości w przypadku zwierząt hodowlanych możesz sobie wsadzić w buty. W
                  > szkole uczą wielu ogólnych teorii, któe nie muszą się sprawdzać w
                  > specyficznych, praktycznych sytuacjach.

                  nie moewie o wiedzy ogolnej ale o analizie dokonanej konkretnie do sytuacji
                  kumulacji metali ciezkich w organizmie zwierzat przez ok. 30 nauczycieli
                  jednego z regionow Polski. zanim podalam go dzieciakom musialam miec pewnosc ze
                  tak jest

                  podalam ci zrodlo literatury, z ktorej ten cytat pochodzi. to ty jestes odporny
                  na logiczna argumentacje. Obecnie UE prowadzi powazne badania nt. szkodliwosci
                  substancji chemicznych dla czlowieka, w tym zawartych w pozywieniu, w tym
                  miesnym ( wlasnie ze wzgledu na kumulowanie sie substancji, jak i na brak
                  mozliwosci zapoznania sie ze skaldem miesa przez konsumenta). Tak naprawde
                  twoje zdrowie jest mi totalnie obojetne , jedz co chcesz, tylko nie wciskaj tu
                  kitow ludziom i nie neguj faktow tylko dlatego, ze nie mozesz sobei yobrazic
                  zycia bez kawalka schabowego.

                  moze jeszcze powiesz,ze nie producenci nie odswiezaja miesa i nie przebijaja
                  dat waznosci?
                  • misiu-1 Re: Od początkującej wegetarianki 06.10.05, 17:05
                    zamyslona4 napisała:

                    > nie moewie o wiedzy ogolnej ale o analizie dokonanej konkretnie do sytuacji
                    > kumulacji metali ciezkich w organizmie zwierzat przez ok. 30 nauczycieli

                    Jakiej analizie? Piszesz o konkretach, a tymczasem właśnie tych konkretów brak.
                    Kto robił analizę? Gdzie są wyniki, ale konkretne - w mikrogramach na kilogram
                    każdej z substancji, a nie w postaci jakichs przeliczników? Skąd pochodziły
                    badane organizmy i wreszcie - czy wydaje Ci się, że pomogą Ci w udowodnieniu,
                    że Twoje początkowe stwierdzenia o "ogromnych ilościach fosforanów", którymi
                    jakoby "naładowane jest mięso", albo o hormonach wzrostu używanych rzekomo w
                    hodowli to nie były bzdury? Albo że to ja pisałem bzdury o większej ilości
                    pestycydów w roślinach niż w produktach zwierzęcych?

                    > jednego z regionow Polski. zanim podalam go dzieciakom musialam miec pewnosc
                    > ze tak jest

                    Ty jesteś nauczycielką? Łojezu! Mam nadzieję, że nie uczysz moich dzieci. Nie
                    ma nic gorszego, niż belfer-doktryner.

                    > podalam ci zrodlo literatury, z ktorej ten cytat pochodzi. to ty jestes
                    > odporny na logiczna argumentacje. Obecnie UE prowadzi powazne badania nt.
                    > szkodliwosci substancji chemicznych dla czlowieka, w tym zawartych w
                    > pozywieniu, w tym miesnym ( wlasnie ze wzgledu na kumulowanie sie substancji,
                    > jak i na brak mozliwosci zapoznania sie ze skaldem miesa przez konsumenta).
                    > Tak naprawde twoje zdrowie jest mi totalnie obojetne , jedz co chcesz, tylko
                    > nie wciskaj tu kitow ludziom i nie neguj faktow tylko dlatego, ze nie mozesz
                    > sobei yobrazic zycia bez kawalka schabowego.

                    Na razie to Ty wciskasz bzdury, a Twoja "argumentacja" w ogóle nie odnosi się
                    do tego, co napisałem. Nie podałaś żadnych konkretnych faktów, a odnośnik do
                    książki jest bezwartościowy. Na forum używamy argumentów potwierdzonych
                    linkami. Nikt nie będzie leciał do biblioteki, żeby wertować książki, na które
                    ktoś się raczył powołać. Piszę o pestycydach i fosforanach w mięsie (bo sama od
                    tego zaczęłaś), a ty, ponieważ wyszła na wierzch Twoja niewiedza, zmieniasz
                    temat i zaczynasz przynudzać o metalach ciężkich w skorupiakach. A może wydaje
                    Ci się, że schabowy robi się z krewetek?

                    > moze jeszcze powiesz,ze nie producenci nie odswiezaja miesa i nie przebijaja
                    > dat waznosci?

                    A co to ma do rzeczy? Myślisz, że z produktami roślinnymi tego nie robią? Znowu
                    odwracanie uwagi od meritum.
                    Podsumowując - to, co napisałaś o fosforanach i hormonach w mięsie to bzdury.
                    To, co ja napisałem o pestycydach w owocach i warzywach, to, mimo Twoich
                    wysiłków, nie były bzdury.
                    • brumbak : ryby morskie - ryzyko zatrucia rtęcią 07.10.05, 10:12
                      z elementarnych zasda Przyrody wynika kumulacja metali ciezkich i zanieczyszceń
                      chemicznych w rynach morskich

                      - słynny przypadek tysiecy ofiar spozywania ryb morskich z jednej z zatok w
                      Japonii
                      to drastyczny dowód jak bardzo mieso ryb akumuluje trucizny
                      www.mindfully.org/Pesticide/Minimata-Mercury-Victims.htm
                      • brumbak Re: : ryby morskie - ryzyko zatrucia rtęcią 07.10.05, 10:13
                        z elementarnych zasad Przyrody wynika kumulacja metali ciężkich i zanieczyszczeń
                        chemicznych w rybach morskich

                        -
                        • misiu-1 Re: : ryby morskie - ryzyko zatrucia rtęcią 07.10.05, 12:00
                          Owszem, w rybach morskich następuje kumulacja metali ciężkich. Pomimo tego
                          Japończycy, będący w światowej czołówce w spożyciu ryb, żyją najdłużej na
                          świecie. Kumulacja nie oznacza bowiem jeszcze, że mięso ryb jest szkodliwe dla
                          zdrowia. Szkodliwe jest dopiero ustawiczne przekraczanie dopuszczalnej,
                          tolerowanej dawki. Przypadki incydentalnych skażeń, wywołanych katastrofami
                          przemysłowymi, nie mają tu żadnego znaczenia. Podobnie, jak nie miałyby masowe
                          zatrucia ziemniakami z pola, na które wylały się trujące chemikalia z
                          pękniętego zbiornika.
                          Jak już ktoś zauważył obrazowo - największym niebezpieczeństwem związanym z
                          jedzeniem ryb jest możliwość udławienia się ością, a zagrożenie rtęcią jest
                          większe ze strony amalgamatowych plomb w zębach, niż ze strony ryb.
                          Wegusie od dawna usiłują strachami osiągnąć to, czego nie udało się szantażem
                          moralnym. Niech straszą zające na łące.
                          • brumbak kolejna próba manipulacji ze strony m**** 08.10.05, 08:30

                            misiu-1 napisał:

                            > Wegusie od dawna usiłują strachami osiągnąć to, czego nie udało się szantażem
                            > moralnym. Niech straszą zające na łące.
                            ......................
                            osobnik ten poraz n-ty próbuje wprowadzac wbład internautów

                            Wyjaśniam ,że opinie o szkodliwości spozycia ryb morskich przez kobiety w czasie
                            ciązy, oraz dane o zwartosci rtęci w rybach pochodza ze strony lokalnego rządu
                            stanu Victoria w Australii. Nie tworzą go ani wegetarianie ani jacys vegusie -
                            a opinię ffirmowaną w przez władze stanowe sformulowali dietetycy i lekarze( w
                            zdecydowanej większości miesożerni)

                            >Part of the Victorian government online strategy
                            The Better Health Channel program is part of the wider channels program of the
                            Government to provide Government information in consumer friendly ways.
                            • suszone.winogrono Na tej stronie nie polecają dla dzieci weganizmu 08.10.05, 09:41
                              "Strict vegetarian diets are generally not recommended for young children."
                              (strony lokalnego rządu stanu Victoria w Australii)

                              Czyli oczywiście pod tym podpisujesz się również?
                              • brumbak to nie jest watek o dzieciach wegańskich 10.10.05, 21:13
                                rodzynek= suszone.winogrono napisał:

                                > "Strict vegetarian diets are generally not recommended for young children."
                                > (strony lokalnego rządu stanu Victoria w Australii)
                                >
                                > Czyli oczywiście pod tym podpisujesz się również?
                                ....
                                jakbys oczywiście pomyślał i poszukał na tym forum to byś znalazł odpowiedź, na
                                te twoja nieudolną probę szukania dziury w całym-
                                skomentuję to - ale w wątku na temat dzieci wegańskich
                                ..rodzynek - na przyszłośc nie staraj sie zmieniac tematu wątku , bo po to sa
                                wątki by pisac w nich na dany temat
                                • suszone.winogrono Re: to nie jest watek o dzieciach wegańskich 10.10.05, 22:19
                                  Taka uwaga odnosnie cytowanej strony. Może masz rację, przejdźmy do tematu o
                                  dzieciach wege.
                            • misiu-1 Re: kolejna próba manipulacji ze strony m**** 08.10.05, 11:09
                              Manipulantem jest tu przede wszystkim b***bak, ponieważ ostrzeżenie skierowane
                              do kobiet w ciąży, głównie przed niektórymi gatunkami ryb, usiłuje użyć do
                              straszenia wszystkich bez wyjątku, przed wszystkimi rybami. Tymczasem ten sam
                              dokument zawiera pochwałę spożycia ryb, jako "ważnego składnika zdrowej diety":

                              "Ryba jest ważnym składnikiem zdrowej diety. Niektóre ze zdrowotnych korzyści
                              zawartości [ryb w diecie] to:
                              wysoka zawartość protein
                              niska zawartość tłuszczów nasyconych
                              wysoka zawartość tłuszczów nienasyconych
                              wysoka zawartość tłuszczow omega-3
                              Dla zdrowych dorosłych i dzieci, rtęć z większości ryb kupowanych w Australii
                              nie jest ryzykowna dla zdrowia, jeśli są spożywane jako część normalnej diety.
                              Jakkolwiek gatunki zawierające więcej rtęci, jak np. rekiny, prawdopodobnie nie
                              powinny być jadane częściej niż raz na tydzień."

                              Zalecenia kierowane do kobiet w ciąży zawierają wiele ostrzeżeń. Obostrzenia
                              dotyczą nie tylko niektórych gatunków ryb, ale i najrozmaitszych leków,
                              szczepień, używek, a nawet chodzenia do sauny czy solarium.
                    • zamyslona4 Re: Od początkującej wegetarianki 10.10.05, 10:48
                      >
                      > > jednego z regionow Polski. zanim podalam go dzieciakom musialam miec pewn
                      > osc
                      > > ze tak jest
                      >
                      > Ty jesteś nauczycielką? Łojezu! Mam nadzieję, że nie uczysz moich dzieci. Nie
                      > ma nic gorszego, niż belfer-doktryner.

                      Jest jedna gorsza rzecz- ojciec- doktryner

                      Nie jestem nauczycielka.
                      • m.rycho Re: Od początkującej wegetarianki 10.10.05, 12:11
                        zamyslona4 napisała:
                        > Jest jedna gorsza rzecz- ojciec- doktryner<
                        Dwie sprawy,jedna to nauczyciela można zmienić a ojca nie i druga nie znam ojca
                        (oprócz dewiantów)który świadomie ze względów doktrynalnych działałby na szkodę
                        własnego dziecka.
                        • zamyslona4 Re: Od początkującej wegetarianki 10.10.05, 12:26
                          m.rycho napisał:

                          > zamyslona4 napisała:
                          > > Jest jedna gorsza rzecz- ojciec- doktryner<
                          > Dwie sprawy,jedna to nauczyciela można zmienić a ojca nie

                          niestety.....

                          i druga nie znam ojc
                          > a
                          > (oprócz dewiantów)który świadomie ze względów doktrynalnych działałby na
                          szkodę
                          >
                          > własnego dziecka.

                          jesli uwaza ze nauczycielka mowic co innego niz on burzy jego autorytet i
                          nalezy ja zmienic (sam tak napisales wyzej) to robi wtedy dziecku krzywde.
                          zamyka dziecku mozliwosc wolnego myslenia i wyboru
                      • misiu-1 Re: Od początkującej wegetarianki 10.10.05, 12:12
                        zamyslona4 napisała:

                        > Jest jedna gorsza rzecz- ojciec- doktryner

                        Na szczęscie nie jesteś ojcem.

                        > Nie jestem nauczycielka.

                        To co "podałaś dzieciakom"?
                        • zamyslona4 Re: Od początkującej wegetarianki 10.10.05, 12:24
                          misiu-1 napisał:

                          > zamyslona4 napisała:
                          >
                          > > Jest jedna gorsza rzecz- ojciec- doktryner
                          >
                          > Na szczęscie nie jesteś ojcem.
                          >
                          Niestety ty jestes...

                          > > Nie jestem nauczycielka.
                          >
                          > To co "podałaś dzieciakom"?
                          >
                          Tak sie tu madrzysz za kazdym razem... A widzisz jak ty malo wiesz o swiecie co
                          cie otacza... Nie trzeba byc nauczycielka aby uczyc dzieci. istnieje wiele
                          innych form.
                          • dziefczynqa Re: Od początkującej wegetarianki 10.10.05, 12:40
                            > Tak sie tu madrzysz za kazdym razem... A widzisz jak ty malo wiesz o swiecie co
                            >
                            > cie otacza... Nie trzeba byc nauczycielka aby uczyc dzieci. istnieje wiele
                            > innych form.

                            Katechetka???
                            • zamyslona4 Re: Od początkującej wegetarianki 10.10.05, 12:46
                              dziefczynqa napisała:

                              > > Tak sie tu madrzysz za kazdym razem... A widzisz jak ty malo wiesz o swie
                              > cie co
                              > >
                              > > cie otacza... Nie trzeba byc nauczycielka aby uczyc dzieci. istnieje wiel
                              > e
                              > > innych form.
                              >
                              > Katechetka???

                              nie wiem czy "Broń Boze!" bedzie tu na miejscu? :)
                          • misiu-1 Re: Od początkującej wegetarianki 10.10.05, 13:04
                            zamyslona4 napisała:

                            > Niestety ty jestes...

                            Ale ja nie jestem doktrynerem, który, jak Ty, zatrzymał się na wiedzy
                            wyniesionej ze szkoły i nie potrafi jej dopasować do rzeczywistości, zamiast
                            tego usiłując rzeczywistość naginać do doktryny. Gdybym był doktrynerem, pewnie
                            plótłbym o szkodliwości cholesterolu.

                            > Tak sie tu madrzysz za kazdym razem... A widzisz jak ty malo wiesz o swiecie
                            > co cie otacza... Nie trzeba byc nauczycielka aby uczyc dzieci. istnieje wiele
                            > innych form.

                            Ktoś, kto uczy dzieci, a przy tym jest rodzaju żeńskiego, jest nauczycielką.
                            Nie musi to koniecznie oznaczać, że jest zatrudniony na stanowisku nauczyciela.
                            • zamyslona4 Re: Od początkującej wegetarianki 10.10.05, 13:07
                              misiu-1 napisał:

                              > zamyslona4 napisała:
                              >
                              > > Niestety ty jestes...
                              >
                              > Ale ja nie jestem doktrynerem, który, jak Ty, zatrzymał się na wiedzy
                              > wyniesionej ze szkoły i nie potrafi jej dopasować do rzeczywistości, zamiast
                              > tego usiłując rzeczywistość naginać do doktryny. Gdybym był doktrynerem,
                              pewnie
                              >
                              > plótłbym o szkodliwości cholesterolu
                              Problem polega na tym, iz wlasnie podajesz dane statystyczne odstajace od tego,
                              co dzieje sie w rzeczywistosci .
                              musialbys miec 70 lat, gdyz nawet 50 latkowie wiedza, iz nei kazdy cholesterol
                              jest szkodliwy

                              >
                              > > Tak sie tu madrzysz za kazdym razem... A widzisz jak ty malo wiesz o swie
                              > cie
                              > > co cie otacza... Nie trzeba byc nauczycielka aby uczyc dzieci. istnieje w
                              > iele
                              > > innych form.
                              >
                              > Ktoś, kto uczy dzieci, a przy tym jest rodzaju żeńskiego, jest nauczycielką.
                              > Nie musi to koniecznie oznaczać, że jest zatrudniony na stanowisku
                              nauczyciela.

                              nie musi. ani nie musi miec wyksztalcenia jako nauczyciel, ani pracowac jako
                              nauczyciel, a i tak uczy dzieci. i to w wymiarze godzinowym o wiele wiekszym
                              niz nauczyciel. Jak widzisz nei na wszytskim sie znasz wiec sie nei pograzaj
                              >
                              • misiu-1 Re: Od początkującej wegetarianki 10.10.05, 13:40
                                zamyslona4 napisała:

                                > Problem polega na tym, iz wlasnie podajesz dane statystyczne odstajace od
                                > tego, co dzieje sie w rzeczywistosci. musialbys miec 70 lat, gdyz nawet 50
                                > latkowie wiedza, iz nei kazdy cholesterol jest szkodliwy

                                Pustosłowie. Gdzie podaję nieprzystające do rzeczywistości dane statystyczne?
                                Kłamiesz.

                                > nie musi. ani nie musi miec wyksztalcenia jako nauczyciel, ani pracowac jako
                                > nauczyciel, a i tak uczy dzieci. i to w wymiarze godzinowym o wiele wiekszym
                                > niz nauczyciel. Jak widzisz nei na wszytskim sie znasz wiec sie nei pograzaj

                                Żenada. Potwierdzasz to, co napisałem i jeszcze twierdzisz, że się pogrążam.
                                Owszem, pogrążam się. W bezbrzeżnym zdumieniu nad intelektualną pustką Twojej
                                argumentacji się pogrążam.
                                • zamyslona4 Re: Od początkującej wegetarianki 10.10.05, 13:55
                                  >
                                  > > nie musi. ani nie musi miec wyksztalcenia jako nauczyciel, ani pracowac j
                                  > ako nauczyciel, a i tak uczy dzieci. i to w wymiarze godzinowym o wiele wieks
                                  > zym niz nauczyciel. Jak widzisz nei na wszytskim sie znasz wiec sie nei pogra
                                  > zaj
                                  >
                                  > Żenada. Potwierdzasz to, co napisałem i jeszcze twierdzisz, że się pogrążam.
                                  > Owszem, pogrążam się. W bezbrzeżnym zdumieniu nad intelektualną pustką Twojej
                                  > argumentacji się pogrążam.

                                  Czy ty naparwde choc analizujesz to co piszesz?
                                  Ja ci tlumacze ze nie jestem nauczycielka i nie trzeba by aby uczyc czegos
                                  dzieci. A ty mi piszesz ze potwierdzam ze jestem? Przeciez to jest zenada.
                                  To ze ty czegos nie rozumiesz, nie znasz, nie obejmujesz nie znaczy ze nie
                                  istnieje
                                  >
                                  • misiu-1 Re: Od początkującej wegetarianki 10.10.05, 14:36
                                    Wytłumaczę, jak dziecku: nauczyciel jest nauczycielem dlatego, że uczy, a nie
                                    dlatego, że jest zatrudniony na etacie. Dlatego rodzic jest nauczycielem dla
                                    swoich dzieci, majster jest nauczycielem dla czeladnika itd. Jeżeli podajesz, w
                                    celu przyswojenia, jakieś informacje jakimś dzieciakom - jesteś ich
                                    nauczycielką. Ogarniasz?
                                    • zamyslona4 Re: Od początkującej wegetarianki 10.10.05, 17:28
                                      misiu-1 napisał:

                                      > Wytłumaczę, jak dziecku: nauczyciel jest nauczycielem dlatego, że uczy, a nie
                                      > dlatego, że jest zatrudniony na etacie. Dlatego rodzic jest nauczycielem dla
                                      > swoich dzieci, majster jest nauczycielem dla czeladnika itd. Jeżeli podajesz,
                                      > celu przyswojenia, jakieś informacje jakimś dzieciakom - jesteś ich
                                      > nauczycielką. Ogarniasz?

                                      To ty totalnie nie ogarniasz- jesli w innych kwestiach tez sie tak klocisz nie
                                      majac racji jak w tej banalnej..... sa takie sytuacje w systemie edukacji,
                                      kiedy kogos czegos uczysz ale NIE MOZESZ wrecz nazwac siebie wtedy
                                      nauczycielem!!!
                                      zajrzyj do slownika pod hasla edukacja formalna i nieformalna a moze
                                      przestanioesz pisac brednie na kolejny temat


                                      >
                                      • misiu-1 Re: Od początkującej wegetarianki 10.10.05, 17:42
                                        Biedactwo. Niestety, nie jestem w stanie Ci pomóc.
              • misiu-1 Re: Od początkującej wegetarianki 06.10.05, 15:42
                Tu masz kolejny dowód na wyższe skażenie pestycydami żywności roślinnej niż
                zwierzęcej:
                www.cfsan.fda.gov/~dms/pes01rep.html#reg
              • suszone.winogrono Re: Od początkującej wegetarianki 06.10.05, 15:49
                Piszesz, że mięso jest szkodliwe, ryby kumulują ogromne ilości toksyn. Tylko
                jedno mnie zastanawia. Jeśli mięso tak źle działa na organizm, dlaczego
                najdłużej żyjące narody jedzą go dużo (przewaga ryby), nawet więcej niż Polacy?
                Powinno być na odwrót.
          • krystynaopty1 Re: Od początkującej wegetarianki 07.10.05, 13:56
            zamyslona4 napisała:

            > pestycydy zawarte sa w tez roslinach spozywanych przez zwierzeta i ma miejsce
            > tzw. efekt kumulacji

            O co? Jako zjadacz roślin nie czujesz efektów kumulacji?

            Po pierwsze: zwierzęta żyją KRÓCEJ niż by zdążyły skumulować szkodliwą ilość
            pestycydów w mięsie. A Ty, zjadaczu roślin, gromadzisz je sobie cały czas.
            Po drugie: zwierzęta mają młode sprawne wątroby do neutralizowania i wydalenia
            substancji szkodliwych w pokarmie. A sprawność Twojej wątroby będzie spadać
            wraz z wiekiem.

            Pomyślałaś o tym?

            Krystyna
            • are.1 Do Misia 07.10.05, 20:56
              Misiu, ajk wiesz zawsze szanowalem Twoja wiedze nt dietetyki. Czy moglby7s sie
              wiec ustosunkowac do powyzszego
    • brumbak napromieniowane mieso zwieksza ryzyko raka 07.10.05, 10:19
      doniesienie na ten temat z USA:
      www.centerforfoodsafety.org/page197.cfm
      • brumbak dioxyny- silne trucizny w mięsie 07.10.05, 10:26
        www.cqs.com/edioxin.htm
        How To Avoid Dioxin
        Do not eat beef or pork, which have some of the largest concentrations of dioxin
        of all food sources. Limit your intake of ocean fish; do not eat any freshwater
        fish. Chicken has the lowest dioxin content of all meats, but is still
        significant. Vegetarian meat substitutes such as tofu, beans, and rice have
        essentially no contamination.

        " Nie jedz wołowiny ani wieprzowiny , ktore maja jedną z najwyższych zawaartości
        dioxyn wsród wszystkich pokarmów. Ogranicz spozywanie ryb morskich; nie jedz
        żadnych ryb słodkowodnych . Mieso kurczaków ma najniższą zawartośc dioxin w
        porówaniu do innych rodzajów miesa. Wegetariańskie substytuty miesa jak tofu,
        fasolki i ryż zasadniczo nie posaidają zanieczyszczeń dioxynami. "
        • misiu-1 Re: dioxyny- silne trucizny w mięsie 07.10.05, 12:14
          Ostrzeżeń przed pestycydami (2,4-D, permethrin, itp.), które są zawarte głównie
          w produktach roślinnych, już nie przytoczyłeś? Niewygodne, co?
          • brumbak Re: dioxyny- silne trucizny w mięsie c.d. 07.10.05, 14:58
            Beef 38.0
            Dairy 24.1
            Milk 17.6
            Chicken 12.9
            Pork 12.2
            Fish 7.8
            Eggs 4.1
            Inhalation 2.2
            Soil .8
            Water Negligible
            dane wg:www.zmag.org/Bulletins/pdioxin.htm

            pestycydy, dioxyny to podobne grupy trujących związków chemicznych ,
            rozpuszczalnych w tluszczach - stad m.inn. ich łatwa akumulacja w produktach
            pochodzenia zwierzęcego
            • misiu-1 Re: dioxyny- silne trucizny w mięsie c.d. 07.10.05, 15:39
              > pestycydy, dioxyny to podobne grupy trujących związków chemicznych ,
              > rozpuszczalnych w tluszczach - stad m.inn. ich łatwa akumulacja w produktach
              > pochodzenia zwierzęcego

              I roślinnego:

              "Do not use weed killers or insecticides that contain chlorine. Especially
              avoid the chlorophenol weed killers, such as 2,4-D, found in most
              fertilizer/weed killers and used by commercial lawn services.
              Avoid "Permethrin" flea sprays for pets.
              Wash all fruits and vegetables carefully to remove chlorophenol pesticide
              residue. Avoid grapes and raisins unless they are clearly labeled as organic
              (grown without pesticides).
              Avoid all products which have cottonseed oil as an ingredient (such as potato
              chips), since cotton is often sprayed with chlorophenol insecticides."
              • l2m Re: dioxyny- silne trucizny w mięsie c.d. 07.10.05, 18:37
                Misiu, a nie zauważyłeś, skąd właściwie pochodzi informacja Brumbaka? Oto
                strona główna, że tak powiem, "praźródła":
                www.cqs.com/index.html
                Kolejny <...> (ponieważ staram się udawać damę, nie powiem na głoś, kto ;)),
                propagator tzw "medycyny naturalnej". Jak na mnie, to za coś takiego, jak on
                tam głosi, powinno wytaczać się sprawę karną.
                • misiu-1 Re: dioxyny- silne trucizny w mięsie c.d. 07.10.05, 19:33
                  l2m napisała:

                  > Misiu, a nie zauważyłeś, skąd właściwie pochodzi informacja Brumbaka? Oto
                  > strona główna, że tak powiem, "praźródła":
                  > Kolejny <...> (ponieważ staram się udawać damę, nie powiem na głoś, kto
                  > ;)),
                  > propagator tzw "medycyny naturalnej". Jak na mnie, to za coś takiego, jak on
                  > tam głosi, powinno wytaczać się sprawę karną.

                  Wiadomo, przecież b***bak zawsze powołuje się na najlepsze na świecie i
                  najbardziej kompetentne źródła i autorytety. ;-)
                  Ta strona jest szczególnie cenna, bo oferuje naturalną terapię na raka i AIDS
                  za całkiem nieduże pieniądze, płatne od razu kartą Visa, Master Card i in.

                  :-)))))
          • brumbak pestycydy w roslinach wskutek intensywnej hodowli 07.10.05, 15:02
            - ponieważ produkcja miesa zuzywa jak pasz ogromnych ilości produktów
            roslinnych: zboża . soja itp.
            - zachłanni produceni intensyfikuja uprawy

            ... gdyby
            nie było produkcji miesa na duż a skale - nie byłoby w ogóle potrzeby
            stosowania tzw. środków ochrony roślin

            sa naturalne organiczne metody uprawy ziemi
            a pestycydy to szatański wynalazek XX wieku

            upowszechniona dieta vege może zupelnie obyc sie bez trucizn chemicznych
            - nie jest to niestety mozliwe przy intensywnej hodowli zwierząt na mieso

            • misiu-1 Re: pestycydy w roslinach wskutek intensywnej hod 07.10.05, 15:34
              ROTFL. B***bakowi wydaje się, że zwierzęta hodowlane karmi się warzywami i
              owocami. B***baczku, to nie w soi czy zbożach jest najwięcej pestycydów, ale w
              warzywach, a zwłaszcza owocach. Umiesz czytać, serdeńko?
      • misiu-1 Re: napromieniowane mieso zwieksza ryzyko raka 07.10.05, 12:07
        Jak widać, b***bak stanie na głowie i rzęsami przytupie, żeby tylko znaleźć
        jakiś nowy straszak. Napromieniowane mięso szkodliwe? A napromieniowana
        marchewka nie? A świecące grzybki i jagódki z Czarnobyla?
        To ma być argument za odstawieniem mięsa? Śmiechu warte.
        Nie strasz, nie strasz, bo się...
        • katarzyna2005 Bardzo dziekuje za listy 29.10.05, 12:55
          Jestem poczatkujaca weg, wiec nie wszystko zrozumialam z waszej dyskusji,
          najistotniejsze sa dla mnie wnioski dot warzyw i owocow, ze tez moga zawierac
          swinstwa.
          Mocnym argumentem dla mnie za wyborem warzyw nad miesem jest arg etyczny, gdy
          wyobraze sobie te zwierzeta w klatkach, traktowane jak rzeczy... Sama mam
          zwierzeta w domu. Choc przyznam ze nie zawsze mam natychmiastowa 'etyczna
          negatywna reakcje' gdy widze np smazona rybe na talerzu, co uwielbiam.
          Przewazajacym arg jest u mnie arg praktyczny. Te wszystkie ziarna mozna
          przechowywac, szybko cos przyzadzic, i tym sie najesc. A miesa, itd trzeba
          dlugo przygotowywac

          Soje, fasole namaczam 24 godz, a mimo to b. dlugo trzeba gotowac. Dzieki, bede
          piane wylewac. Z soczewica jest duzo latwiej. Bo po namoczeniu blyskawicznie
          sie gotuje. Pycha. Bede dodawac ten majeranek.

          I problem (delikatny):
          Albo mam zaparcia, albo co chwila biegam do kibla. Kurcze co robic. Dolozylam
          otreby, moze pomoze.

          Inny problem:
          Owoce wywoluja we mnie niepochamowany apetyt. Najpierw 3 duze jablka, a doszlo
          ze potrafie zjesc 2 kilo, no nie potrafie sie powstrzymac. Wiec na razie
          zrezygnowalam z owocow. Ziarna i platki nie wywoluja we mnie takiego ataku
          zarcia.

          Czosnek. Nawet po 7 godz, nadal jedzie z ust.
          Pozdrawiam
          • katarzyna2005 ps 29.10.05, 12:56
            Nie mam internetu w domu (obawa przed uzaleznieniem), wiec korzystam raz-dwa
            razy w tyg, wiec nie gniewajcie sie, ze nie dziekuje za odp od razu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka