Pewnie nie jestem pierwsza, która właśnie w ten sposób zajmuje swoją
pociechę. Mój synek za 6 dni skończy 5 miesięcey i trudno jest Go czym
kolwiek zająć - wszystkim się bardzo szybko nudzi ( co normalne w tym wieku).
Ponieważ nie byliśmy na grobach w święto gdyż nie chciałam dziecka targać w
ten tłum poprosiłam aby moja mama kupiła wnukowi balona, takiego dużego na
hel. Słuchajcie strzał w dziesiątkę. Mój szkrab jest nim zachwycony,
godzinami może się w niego wpatrywać. Położyłam synka na łóżku, tak żeby nie
spadł (łóżko ma 2 m na 2 - więc raczej nie powinien spaść ale wiadomo jak to
jest z dziećmi) i przywiązałam mu sznureczek do nóżki (delikatnie tak żeby Go
nie ściskało oczywiście i żeby się nie zaplątał w niego) gdy synek rusza
nóżką balon się rusza - a Alex ma frajdę. I tak już drugą godzinę rozmawia,
śmieje się aż pieje z zachwytu bo przecież taki duży balon to niezła sprawa.
Ja mogę spokojnie zająć się domem, obiadem. Oczywiście trzeba zwracać uwagę,
żeby dziecko sobie krzywdy nie zrobiło ale widzę dużo zalet takiej zabawy no
przede wszystkim to to, że synek pięknie bawi się przy tym nóżkami. Polecam -
super zajęcie dla malucha. Pozdrowionka dla wszyskich mamusiek no i tatusiów
też

)))